poniedziałek, 7 lipca 2014

LUI - MIXTAPE

nielegal 2014

1. Fanaberie
2. Haj
3. Motywacja
4. Nieprzewidywalny
5. Przeznaczeni
6. Stop klatka
7. Świt
8. W drodze do spełnienia
9. Zapraszam na bal
10. Złoto

    Peel Motyff swego czasu był całkiem popularnym zespołem na naszej scenie, wydał jeden album, GRZ solówkę, po czym słuch o nich zaginął. Lui pojawiał się czasem jeszcze na jakiś różnych featuringach, ale tak naprawdę od czasu tego nieszczęsnego teledysku i singla do 'Nie jest tak źle' (bodaj najgorszego teledysku w dziejach polskiego rapu), niewiele słychać.
    Mikstejpy rządzą się własnymi prawami, to fakt. Mikstejp wszedł do sieci bez wielkiego szumu, dostępny do ściągnięcia i bez żadnego opisu, zatem nie mam pojęcia, skąd Lui wziął te bity. Żadnych nie znam, ale to przecież o niczym nie świadczy, zwłaszcza, że jest to nowoczesny rap, a ten nie jest moją mocną stroną. Tak czy siak, podkłady są w znakomitej większości niuskulowe, idące jednak w kierunku klasyki, rzadziej trapu i tym podobnych rzeczy. Nie są nawet złe, w sumie fajnie płyną i nie ma się tu czego czepić. Szkoda, że nie wiem, czyje to podkłady (znaczy, wziął od kogoś, ściągnął z netu, czy wykorzystał jakieś oficjalne instrumentale), ale tak naprawdę to przecież jest nieistotne. Ważne, że da sie tego słuchać, mimo, że czasem wchodzą lekko drażniące autotune albo znika bit na dobrą minutę (np. 'Stop klatka'). Dobra, jest ok.
    Spójrzmy prawdzie w oczy - w czasach 'Sieci', czyli w 2001 roku, Lui był chujowy jak kiełbasa z dżemem. Trzynaście lat później, choć daleko jest do ideału, progres jest widoczny. Wprawdzie czasem pobrzmiewają echa starego Luiego 'świat jest nieobliczany, znów wieje halny, przepełniony zakład penitencjarny', ale coraz rzadziej trafiają się takie babole. Lui wyciszył głos i uspokoił znacznie flow. Wydoroślał i dojrzał. Porusza tematy bardzo życiowe, stara się patrzeć trzeźwo na swoją egzystencję, czasem wręcz rozliczać z przeszłością. 'Nie ma panczy, nie ma bifu, chociaż tylu fiutów dostrzegam' - to dobry przykład tego, że Lui przestał oglądać się na innych, ale zajął się sobą i swoimi sprawami. Naprawdę, Lui jest spoko.
    Jeszcze 10 lat temu, jeśli ktoś by mi powiedział, że dam propsa Luiemu, zabiłbym drania śmiechem. A tu proszę, Lui powraca z ciekawym materiałem, może mającym nadal sporo wad, ale zupełnie słuchalnym. Nieco melancholijnym, nieco egzystencjalnym - o co w życiu nie podejrzewałbym Luiego. Ale to całkiem porządny materiał.

OCENA: 4-\6


1 komentarz: