sobota, 29 września 2012

CHAMSKIE RZECZY - ERIPE

nielegal 2012

1. Jestem
2. Bez problemu
3. Piłkarski poker
4. Brudne wersy  feat. PENX
5. Pocałuj mnie w dupę
6. For Fun
7. Zbyt proste   feat. ZYGSON
8. Deszcz
9. Oni    feat. BORSUK
10. Naspeedowana 16tka
11. Robimy gnój   feat. DELEKTA
12. Życie to nie film
13. Zjadacz grzechów
14. Prędzej martwy niż słaby
15. Wigilia    feat. ESZET
16. To chore
17. Same pozytywy
18. 100 linijek szaleństwa (street singiel)
19. Wszystko w porządku (street singiel)

    Już sama okładka i tytuł mówią o tym, co młody rapper z Krakowa ma nam do przekazania. Brud i ciężar, zwykłe chamstwo, jak widać. Ciekawy byłem, co tu znajdę, bo słyszałem tu i tam, że Eripe ma cięty język, jest cholernie arogancki i ma niewyparzoną gębę. No ciekawe.
    Nie lubię płyt, które mają do zaproponowania wtórną muzę, tj. taką, którą znajdę na serwerach z darmowym share'm. Rozumiem, że Eripe mógł nie mieć producenta, ale w Krakowie jest tylu dobrych bitmejkerów, że na pewno ktoś by coś podbił. No ale nic, dobrze, że te bity nie są jakimiś znanymi sztosami i Er nie rapuje pod bity Eminema, bo tego bym nie zniesł. A że bity są mi obce, nie przeszkadza mi w takim razie w odbiorze albumu. Eripe ściągnął sobie całkiem fajne podkłady, dość mroczne, ale klimatyczne, bez tandety. Takie podkłady dobrze podkreślają harde wersy gospodarza.
    A jest tu ostro, 'bo te linie tak tu kopią jakby miały napięcie' i nie ma w tym grama przesady. Eripe, jako debiutant, zmiata z powierzchni niejednego wyjadacza mikrofonu i czyni to z szelmowskim uśmiechem. Ma kąśliwe wersy, pancze, które trafiają w samo sedno i technikę, która nie boi się nawet megaszybkich podkładów, bo i taką próbkę tutaj znajdziemy. A i goście są całkiem spoko, pomimo, że zupełnie nieznani. Ciężko wyłapać jakieś szczególnie dobre wersy, bo... są takie w każdym kawałku i machasz sobie głową, słuchając kolejnych wersów Eripe. Po prostu musisz posłuchać i pochylić czoło nad liryką.
    Z jednej strony wolałbym te płytę na własnych bitach, bo to byłoby naprawdę arcydzieło. Z drugiej jednak, mógłbym się obawiać, że ktoś mógłby zjebać sprawę i pogrzebać sprawę. Dlatego nie wiem. Chyba poprosiłbym Hakima albo Ryvina o podkłady. To mogłaby być naprawdę bomba. I tak jest - Eripe - rapowe odkrycie roku. Sprawdzać to!!!     

CIĄGNIJ!!!!!!!

OCENA: 5-\6

czwartek, 27 września 2012

ZIMNA WOJNA - KOKZ

Palmy Iz Da Army 2012

1. Intro
2. Krucjata
3. Lokalny Terroryzm
4. Tu się urodziłem    feat. AZJA
5. Nie pozostawaj sam
6. Życie jest grą    feat. NAGASH
7. Muliste dno    feat. CHEMICZNY ADI, WTK
8. Skit
9. Nie muszę
10. Wkurwiam się
11. Fotomontaż
12. Wojna
13. Sąd Ostateczny    feat. NAGASH
14. Odchodzę    feat. ZENIT

    Ekipa Palmy to skrajny ewenement. Część starych wyjadaczy podziemia - co by o nich nie mówić, to historia polskiego rapu - nagrywa nadal swoje hardkory, już od połowy lat '90. Lubię ich posłuchać, bo są zajebiście wykręceni i oryginalni. Gorzej z młodą gwardią Palmistów, która nie posiada ani skillsów, ani tekstów. Starsi gracze mają chociaż (zawsze mieli) pomysły i totalne teksty. Młodym niestety tego brak i waham się sprawdzać nagrań z Palm, kiedy widzę, że ich autorem jest ktoś świeży. Po pół roku się zdecydowałem przesłuchać debiutanckiego albumu Kokza.
     Nagash jest niezłym producentem. Coraz lepszym, powiedziałbym. Nie wiem, kto wybiera bity na albumy, ale zakładam, że sam Kokz. I wybrał. Może gdyby kto inny na tych podkładach rymował, robiłoby to wrażenie? Nie wiem. Są to bity ciężkie jak czołgi, które toczą Ci się przez mózgownicę i ryją kolejne rowki w szarej materii mózgu gąsienicami werbli i taktowników. Pierdolnik na traku zorganizowany jest na tyle, żeby było zawiesiście i podziemnie. Tak, bity są surowe i mocne. Lubię. Zwłaszcza 'Życie jest grą'.
    Natomiast w sferze lirycznej dostałem to, czego się spodziewałem, niestety. Wprawdzie Kokz, wygląda na to, jest jedyną osobą w Palmach, która rymuje na bicie, ale... często w ten bit nie trafia. Ale to miła odmiana po offbicie, prawda? Chuj tam. Kiedy wchodzi Chemiczny Adi, rozpierdala system i nie pozostawia złudzeń, co do tego, kto tu jest dobry. Inni Palmy gracze jednak nie zaskoczyli. Wiadomo, że Nagash jest dużo lepszym producentem, niż rapperem, WTK i Zenit to ta młoda gwardia, która jest tak samo marna, jak Kokz...
       No dobra, to co my tu mamy? Dokładnie to, czego się spodziewałem: niezłe, podziemne brzmienie i kiepski emce. Chyba należałoby trochę zaczekać z wyjściem z szuflady - bo Kokz wcale nie jest taki marny - po prostu brak mu ogrania. Myślę, że za jakiś czas zacznie mu wychodzić rymowanie tak, że będzie warto go posłuchać, natomiast teraz te nagrania są miałkie. Jak mąka. Ocena zawyżona z racji muzyki.   

DO POBRANIA

ocena: 3-\6


wtorek, 25 września 2012

PODRÓŻ 3 - GOSTEK

nielegal 2012

1. Świt 
2. Oni chcieliby 
3. (Nie) Jestem sam   feat. TMK aka PIEKIELNY
4. Underground 
5. Kilka słów 
6. Jakiś czas temu    feat. DE BLOW
7. Tylko Ty 
8. Nasze Mount Everest
9. Uciekłbym stąd    feat. RYBSON, AMSTER
10. Wczoraj 
11. To jest nasz rok   feat. ROVER
12. Co innego 
13. Kanonada punchy   feat. DETOX, HERCE
14. Mógłbym 3 
15. Pole walki 
16. Zmierzch 
17. Nawet bez nich   feat. TUMI, SZYK
18. Ciężki żywot domowego rapera    feat. TSK, URWANY

    Ostatnio narzekałem, że mazurska scena w zasadzie leży, dlatego postanowiłem sprawdzić, co się tu dzieje. O Gostku słyszałem już jakiś czas temu, ale sprawdziłem go dopiero teraz - późno, bo to jego piąta płyta, szósta jeśli liczyć duet. No i sprawdziłem, co ma nasza mazurska wieś do zaoferowania.
    Aro1309, TSK, Samson & Mechu, R-Ice, Raiman, Bristol, Sparrow, tEEf, DonDe, De Blow, Erpe, Tha Pope - znasz? No, kilku na pewno powinieneś. Nie są to brzmienia tylko i wyłącznie klasyczne, ale tradycyjne brzmienie ze Złotej Ery hip hopu przeważa. Producenci dają piękne sample i tną i gną - Samson & Mechu mają wielkiego plusa za wykorzystanie sampla z 'The boss' Jamesa Browna. Samson zresztą ma ucho do cięcia wybornych sampli... :) Ale nie tylko oni, bo sporo tu niezłych bitów - choć i zdarza się niestety trochę tandety. Ale to mniejszość.
    Gostek niestety nie jest aż tak dobrym emce, jak producenci, których zaprosił do nagrania płyty. Łamie mu się miejscami głos, a nie daj Boże zaczyna jakieś wyższe nuty przeciągać... No nie brzmi to dobrze, ani miło dla ucha. Nie, no, gostek jest całkiem niezłym  emce, poważnie, ma kilka świetnych wrzutów i wersów ('nikt tego nigdy nie widział jak sypialni Krawczyków') i naprawdę warto go posłuchać, ale nie jest to urodzony emce. Natomiast wspomniane teksty warto sprawdzić, bo ma chłopak coś do powiedzenia i nie pieprzy byle frazesów, bo się dorwał do majka. Gości, prawdę mówiąc, nawet nie zauważyłem, a jeśli są, to mimo to gorsi od gospodarza (no, może poza Piekielnym)...
    Płyta powinna mieć, moim zdaniem, 12-14 kawałków - wystarczyłoby w zupełności, a album nie traciłby tempa. A tu niestety im dalej, tym nudniej, po 'Kanonadzie punchy' nic mogłoby już nic nie być. Za pierwszą część płyty dałbym 4+, które mogło ewentualnie zawadzić o 5-, ale potem nadchodzi druga połówka - nudniejsza, zwyczajna, mało przekonująca... Na czwartą podróż, Gostku, zabierz nas tam, gdzie byłeś przez pierwsze 30 minut, poproszę :)

ODSŁUCH I MOŻE ZACIĄG

OCENA: 4\6


poniedziałek, 24 września 2012

EDUKACJA LP - RZEKA

RNS 2012

1. Edukacja (Intro)
2. Jestem podobno
3. Gdybym mógł
4. Dorastanie    feat. MIRIAM, CICHY
5. Hołd
6. Marzenia
7. Dzień i noc
8. Demony ludzkich jaźni     feat. NIEZNAJOMI
9. Wszystko co mam
10. Proste sprawy
11. Serce vs. rozum
12. Przemijanie
13. W cztery oczy    feat. VISTIC
14. Poziom wyżej
15. Chcą zniszczyć to co kocham     feat. CICHY
16. Wychodzę w miasto
17. Do utraty tchu    feat. KUFFEL, K99
18. Wygram z życiem
19. Wypijmy za...
20. To jeszcze nie koniec (Outro)

    Kielecka scena rapowa w Polsce jest szeroko znana: BRX, Kajman, Liroy, Wojtas, Medium... Wyliczać można długo. Ale gorzej jest, kiedy spyta ktoś, co się dzieje zaraz pod kieleckimi chodnikami? Rzeka objawił się rok temu na epce wraz z Cichym i Borusem, ale była to przelipa. A co nam może tym razem zaproponować? Postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę, w końcu to jego solówka...
    I znowu, nie wiem, kto robi muzę, ale to taniocha w marnym programie. Trochę to brzmi, jak ściągnięte, darmowe bity - zresztą tak może być, bo nigdzie nie mogę znaleźć kredytów, kto jest za muzykę odpowiedzialny, a na trakach są takie 'przeszkadzajki' wygłaszane piekielnym głosem. Takie dość klasyczne i proste bity, standardowe i płytkie. Takie, żeby było do czego rymować. Nie ma o czym gadać.
    Przyznam, że od zeszłego roku Rzeka poczynił progres. Nadal mu brakuje do jego imienniczki 'rzeki', bo nie płynie tak przyjemnie, jak ona. Ale znacznie lepiej, niż rok temu. I teksty, choć im też nieco brakuje, też brzmią o niebo lepiej, niż na 'Sumie Trzech Styli'. Rzeka opowiada o wszystkim: Polsce, byciu młodym, demonach i ogólnie wszystkim, co go otacza. Sporo brakuje jeszcze do ideału, płyta nie rzuca na kolana, toczy się siłą rozpędu, ale przyznam, że miejscami drażni brak umiejętności emce. Najciekawiej wypadają tu nieznajomi, którzy mają swoje charakterystyczne style i są zdecydowaną wisienką na tej ... kupie... bzdetów.
    Niestety nie dałem rady całej płycie, po 8 kawałku musiałem skipować, bo miałem dość potknięć Rzeki oraz tandetnych, darmowych podkładów, bliźniaczo do siebie podobnych. Niewiele się tu dzieje, płyta jest zdecydowanie za długa, męczy, nuży... Owszem, od ostatniej płyty widać progres, ale to może jeszcze potrwać, zanim Rzeka będzie dawał dobre produkty. Zacząłbym od znalezienia producenta. Potem polecam szlifować warsztat, a dopiero nagrywać, bo chwytliwa okładka sprawy nie załatwi.    
  

PS: nie ma jak jebnąć klimatyczną okładkę i upchnąć kit w płytę. Klasyczny przykład przerostu formy nad treścią...

LINK DO ALBUMU JAKBYŚCIE CHCIELI

OCENA: 2\6


niedziela, 23 września 2012

DLA KONTRASTU VOL. 1 - PROJEKT PRD

nielegal 2012

1. Każdego dnia
2. Budzi się
3. Pielgrzym
4. Nowicki
5. A nogi tańczą
6. Na mojej ścianie
7. A ja dzwonię, dzwonię

    Gradu, Szym i Giecie działają już prawie 10 lat na podziemnej scenie. Robią muzykę rap kontrastującą z innymi wydawnictwami tego typu. To muzyka na grana na żywca, z zespołem pełnym instrumentów. I do tego to już kolejny album, które wychodzą co jakiś czas w różnorakich kombinacjach.
    Jak już rzekłem, muzyka jest grana na żywo. Żywa perkusja, gitary - normalnie funk pełną gębą. Trochę mrocznych jazd typu Massive Attack, trochę gorących riffów gitarowych, trochę wręcz jazd bluesowych. No ok, jest świeżo, muszę przyznać. Ale czy fajnie? Na pewno osoby lubiące tego typu jazdy - mniej rapowe, a będące bardziej fuzją różnych styli, będzie zadowolony. Ja, szczerze powiedziawszy, nie jestem fanem, choć doceniam umiejętności muzyków i wspomnianą świeżość produktu.
    Nie doceniam natomiast skillsów rapperów, bo tych skillsów zwyczajnie im brakuje. Trochę mi takie rapowanie przypomina wybitnie archaiczne funkowe nagrania. Szym nieporadnie przeciąga sylaby, żeby równo wypełniały czas pomiędzy werblami - może dlatego, że o ile zrozumiałem, to Gradu pisze teksty, a Szym rymuje... Ale może się mylę, bo wydaje mi się, że słyszę ich obu... Poetyckie teksty tego typu średnio pasują do hip hopu, zwłaszcza, jeżeli trzeba je naciągać, żeby w miarę sprawnie umieścić na bicie - którego zresztą czasem w ogóle nie ma. Trochę to wszystko ciężkostrawne...
    No i co, świeżą sałatką też się zatrujesz, jak dodasz skisłe winegre. Muzyka to sałatka - która bez sosu wygląda zupełnie inaczej i ciekawie. Ale sos wyciśnięty z emce powoduje, że sałatka jest do dupy. Zatem, gdyby płyta była instrumentalna, słuchałbym jej często i z przyjemnością, a tak nie mam ochoty do niej wracać.     

ZACIĄGNIJ I OCEŃ SAM

OCENA: 3-\6


sobota, 22 września 2012

KONSEKWENCJE BRAKU MOTYWACJI - ZŁY ED

Fatum 2012

1. Opiniotwórcze masy  feat. KOZIM
2. Konsekwencje braku motywacji   feat. MŁODY GOH
3. Te chwile     feat. DARO
4. Jestem świadom 
5. Nieistotne     feat. DŻASTA
6. Czeski film    feat. EQUIVALENT 13
7. Po melanżu 
8. Klepsydra czasu

    Fatum Records to taki krakowski wyznacznik hardkoru - przynajmniej ja to tak odbieram. I nie chodzi o uliczny brud i syf, jak Firma, Broń Boże. To hardkor, czyli strikte podziemna jazda, bez parcia na szkło i tandetnych melodyjek, klasyka podziemia: mocny bit, cięty sampel, darcie japy na traku i bezkompromisowe teksty. Zły Ed to jeden z koni (ogierów?) stajni Fatum, który przy pomocy ziomów z wytwórni wydał niedawno swojego pierwszego nielegala.
    Któż mógłby robić muzykę, jak nie Kozim? Przecież to jeden z naczelnych producentów Fatum. Kozim potrafi zrobić bardzo różnorodne bity, które jednak zostają w stylistyce podziemnej, czerpie garściami z tak wielu źródeł, że znajdziesz tu i ostre, gitarowe riffy i brzdąki gitary basowej i sample z muzyki wszelakiej, włączając pop i muzykę klasyczną. Tak, czasem loopy są lekko krzywo przycięte, czasem te bity są mocno melancholijne, czasem zahaczają o tandetę, czasem o horrorcore - różnorodność pełna.
    Zły Ed nie jest emce z wyższej półki, jest wtórny jak pociągi powrotne (nie zrozumiesz tego, bo nie masz na imię ja, niech melanż trwa procenty radę dają, się nie przejmuje, ostatnie grosze na to zmarnuję i na chwilę lepiej się poczuję i dla odmiany znów wstaję najebany, mózg rozjebany). Wrzucić kilka tekstów o chorobach psychicznych, parę oczywistych rymów (okłamuję, obiecuje, żałuje) i pojechać porwanym flow, sepleniąc swoje marne wersy. I o ile Kozima produkcje dają radę, Zły Ed jest słabiutki i zdecydowanie obniża poziom swojej własnej płyty (sic!). Bo nawet goście: charakterystyczny, wyjący szatańsko Młody Goh, Equivalent 13 (Kozim i NRK), czy panna Dżasta (też nie najlepsza) zjadają Eda mlaskając i brudząc buźki czekoladą... Znalazłem tu kilka fajnych rzeczy, najlepszy numer to chyba 'Czeski film' - ale głównie dzięki gościom.
    Niestety, Ed nie dał rady. Lubię krakowskie podziemie, chętnie sprawdzam tamte rzeczy, ale nie tym razem. Bity Kozima są spokojnie na 4, ale Ed powoduje spadek temperatury na ledwo 2... Z czego wychodzi taka ocena, a nie inna...

OCENA: 2+\6


piątek, 21 września 2012

MY LIFE MÓJ FACH - BOBERO UNO & DUFSON

nielegal 2012

1. Rozgrzewka
2. Mu-zy-ka   feat. MARTA MAKSYMIUK
3. I love '90
4. Co jest (W toku)
5. My life mój fach
6. Twarzą w twarz
7. Palcem po mapie   feat. KURAP
8. Gustownie
9. On już tak ma   feat. MARTA MAKSYMIUK
10. Nasze miejsce i czas  feat. MARTA MAKSYMIUK
11. Wyrzucam to
12. Sporty zwane wielobojem   feat. SYLWESTRO
13. Sushi
14. W kolejce
15. Dogrzewka

    BoberoUno i Dufson to starzy wyjadacze na scenie ostrołęckiej, pomimo, że, zdaje mi się, już tam nie mieszkają. Chłopaki grają g-funk, styl lekko autsajderski na naszej scenie, oczywiście pomijając 2Cztery7 i Beat Squad, styl, który nie jest aż tak popularny, zwłaszcza w ostatnich latach. Obaj znaleźli schronienie u Zbyla w studio, mają patronat g-funk.eu i pragną rozświetlić kalifornijskim słońcem naszą scenę.
    Podkłady są jakby żywcem wyjęte z klimatów Long Beach. Okazuje się, że wielu producentów u nas lubi sobie czasem zrobić taki bujający, funkowy podkład. Przoduje tu lubliński bitmejker Rutran, ale są też inni. Całość wspomaga DJ Danek na wosku i gdyby nie język, mógłbym smiało strzelać, że to kolejna produkcja, grająca z kiwającej się na hydraulice Impali, czy innego Pontiaca GTO. Wszystko brzmi jak trzeba: kalifornijskie piszczały, zsamplowane funkowe klasyki, ciężki, głęboki bass, plumkająca gitarka. No i naturalnie śpiewane refreny, w których Marta Maksymiuk daje głos, może mało czarnobrzmiący, ale niezgorszy.
    Bobero i Dufson nie należą do pierwszej ligi emce, ale z ręką na sercu, iluż z amerykańskich rapperów z zachodu należy? Są to wyjątki, reszta jest albo całkiem porządna albo to kompletne beztalencia, które i tak tłuką dziesiątki płyt. Nasi bohaterowie nie są aż tak źli, żeby nazywać ich beztalenciami, ale są zwyczajni, chociaż przyznam, że pasują do bitów i wybranej stylistyki jak ulał. Wystarczy powiedzieć, że są dość poprawni, żeby płyty słuchać z przyjemnością. Dufson chyba jest troszkę lepszy, ale może to tylko takie złudzenie. I tak najlepsze kawałki są z Martą :) Najbardziej w sumie przeszkadzają infantylne wersy, brzmiące, jakby teksty pisało im dziesięcioletnie dziecko.
      Mało mamy g-funku, a szczególnie zrobionego dobrze. Ta płyta jest zrobiona dobrze. Troszkę jej brakuje (czytaj: rapperom) do ideału, ale ćwiczenie czyni mistrza, tak? Myślę, że każda następna płyta duetu będzie coraz lepsza i w końcu zmiecie całą g-funkową konkurencję z powierzchni mapy. Bo niby czemu by nie? Potencjał jest spory.  

ZASSAJ

OCENA: 4\6



czwartek, 20 września 2012

TEORIA PYSKU - SUGHAR & PEREŁ

Bombing 2012

1. Start
2. Gwoździe   feat. DZIECIAK
3. Deszcz
4. Teoria Spisku   feat. THEODOR
5. Dalej
6. Skit One
7. Czuję, Że Odpływam
8. Zostanę Tu
9. Dostałem
10. Nie Jest Tak  feat. BARI, AILO
11. Skit Two
12. Wstań

    Sughar to osobnik całkiem specyficzny na naszej scenie. Niby niewiele osób go zna, ale siedzi w grze od wielu, wielu lat, wydał kilka nielegali i ma spore doświadczenie. Rymuje po polsku, jednak urodził się jako Nigeryjczyk - co jest generalnie mało ważne, bo i tak praktycznie od urodzenia mieszka w Polsce i słuchając go nie doznasz wrażenia, że coś jest nie tak - wręcz przeciwnie. Ten Afropolak (fajne określenie :D) dobrał sobie Europolaka, Pereła, do robienia bitów i w ten sposób powstała 'Teoria Z Pysku'.
    Pereł jest bardzo dobrym producentem, szkoda, że ogarnianym przez tak mało osób. A szkoda, bo udowadnia tu, że warto mu zaufać w zakresie doboru sampli i pętli. Pereł robi klasyczne bity pełne ciepłego brzmienia i takiego nowojorskiego tchnienia. Fajne składa perkusje i cała produkcja ma ręce i nogi. A skity (kurwa, interludy to się nazywa!! Skit jest mówiony! MÓ-WIO-NY!! Byczes!) to trochę pokaz kunsztu producenta - przypuszczam, że to te fajne bity, do których się nie rymuje bo... (brak skillsów\szkoda zagłuszać\producent się nie godzi itp, właściwe podkreślić) Tak, produkcje Pereła są gorące i pięknie kiwają głową, świetnie się tego słucha.
    Sughar ma ciekawą barwę głosu i całkiem niezłe flow, a także teksty, których można posłuchać. Czegoś mu jednak brakuje, ciężko uchwycić czego, ale jakoś zadziwiająco omijał moje zwoje mózgowe i musiałem się mocno skupiać, żeby nie uronić wersów - bo są dobre. Sughar jest nieco gorzki i uszczypliwie potrafi skomentować to, co widzi dookoła siebie. Może i nieco złośliwie, ale dzięki temu słucha się jego tekstów przyjemniej, bo ciekawie jest wyłapywać przytyki do takich, czy innych sytuacji. Do tego dobrał gości bardzo pasujących do całości - przede wszystkim kolesi z Bombing Records. Moim ulubionym kawałkiem tutaj jest 'Nie jest tak' z genialnym refrenem Śpiewanym przez wokalistkę, ale niezłe są 'Gwoździe' i pewnie jeszcze kilka innych.
    Niestety, to kolejna pominięta produkcja, która jest naprawdę dobra. Szkoda, że nie ma takiego miejsca, gdzie lud wpadałby, aby badać to, co dzieje się w podziemiu. Na hip-hop.pl jest pełno bezmózgów, którzy jebią wszystko, co się pokaże, niedawno pootwierane portale też mają zbyt wiele do powiedzenia - te wszystkie nielegale giną w tłoku. A takie perełki, jak 'Teoria Z Pysku', warto wyławiać z odmętów.  

ZACIĄGNIJ I SŁUCHAJ

OCENA: 5-\6

wtorek, 18 września 2012

FABRYKA SNÓW - KARWAN

nielegal 2012

1. Mogę sobie pozwolić 
2. Selekcja 
3. Fabryka Snów 
4. Znam te miejsca   feat. W.E.N.A.
5. Lepsze Życie 
6. Zawijam stąd    feat. RAS
7. Na scenie 
8. Jak pytasz 
9. Kłamstwa   feat. ZKIBWOY, LILU
10. Za najlepsze akcje   feat. TŁUSTYKOT
11. Spostrzeżenia 
12. Coś się kończy   feat. LAIKIKE1
13. Odejść
     
    Karwan to koleś, którego w zasadzie powinno się kojarzyć, nagrywał przecież z Weną, Erkingiem, VNMem i dziesiątkami innych ludzi, których dobrze znasz. Ale... Karwan zostaje w cieniu, jak zresztą sam mówi, 'za długo jest blisko'. I teraz, na swojej drugiej płycie, postanowił spełnić swe sny we własnej fabryce...
    Żeby płyta była dobra, trzeba zaprosić dobrych producentów. Rav, Quiz, Only One, Westone, 2sty, Kudel, Reno i BobAir są chyba wystarczająco dobrzy, co? No, mogą być. Podkład OnlyOne (Fabryka snów) mnie osobiście denerwuje swoją płytkością, ale za to Quiz nadrabia tłuściochami. Zresztą, nie tylko on. A tłustości trakom dodają jeszcze DJe: DJ Ace, DJ Slip i DJ Bidi, którzy pokazują faktyczną klasę na talerzach. Podkłady są klasyczne, boombapowe - nic odkrywczego - po prostu mają bujać i bujają. Produkcja, pomimo nasilenia ilości bitmejkerów, jest spójna i przepływa przez płytę równomiernie.
    Karwan jest osobowością na majku, to prawda. Ma mocne wersy, dobre pancze i niezłe porównania. Trochę mnie drażni jego wymowa, bo czasem tak zawija jęzorem, że nie do końca czaję, co mówi, ale to tylko czasem. Ogólnie leci luźno i bez napinek, ale nie pozbawia go to tzw. ognia w rymach. A jeśli płyta ma być hitem, trzeba zaprosić kilku głodnych podziemnych wilków, którzy zbierają propsy na każdym najdrobniejszym forum. No i dali tu rymy i Wena i Skiboj i Ras i Laik... W zasadzie liczba propsów przerasta wszytko, a i tak Laik wpierdala wszystkich lekko mlaszcząc. 
    Ciężko trochę oceniać płytę, na której z 13 kawałków aż 7 nie przekracza 3 minut. Ale może Karwan wychodzi z założenia, że co za dużo, to niezdrowo. I może coś w tym jest, bo zanim zaczniesz nie daj Boże ziewać, to płyta się kończy... Ale nie, ziewać nie będziesz, bo nudno tu nie jest. W gruncie rzeczy jest to bardzo dobra płyta, tylko... czegoś jej brakuje. Nie mam pojęcia czego. Ale jest coś, co nie pozwala dać maksa. To miała być fabryka snów, spełniająca marzenie Karwana o wypłynięciu na szerokie wody. I co? Nie, na pewno Karwan nie utonął. Tylko że dryfuje dalej po wodach podziemia.

OCENA: 5-\6


poniedziałek, 17 września 2012

PASJA - PYSKATY

Aptaun 2012

1. S.A.L.I.G.I.A.
2. Za Długo
3. Nie Ma Róży Bez Kolców
4. Czy?
5. Razem    feat. SIWERS, PROXIMITE, TOMIKO, PEERZET, TE-TRIS, W.E.N.A.
6. Porozmawiajmy O Tym
7. Od Zera
8. Krzyk
9. Idź Dalej
10. Outsider
11. Mówią O Nim   feat. WŁODI, BIG SHUG
12. Stowarzyszenie Umarłych Poetów
13. Mam Sen
14. Wdech, Wydech

      Możesz nie znać albo nie pamiętać zespołu Edytoriał, możesz nie kojarzyć ksywki Zeke, która na przełomie XX i XXI wieku pojawiała się dość często na płytach, zazwyczaj dodawanych wówczas do rapowych magazynów wszelakiej maści. Możesz nie kojarzyć Skazanych Na Sukcezz. Dziś dzieciaki znają Pyskatego Skurwiela i jarają się jego kolejnym albumem.
    Przynajmniej przy Pyskatym wiem, że nie dostanę tu zapętlonego brzęczenia wiertarki na popieprzonej perkusji. Zeke oddał bity w ręce takich producentów, jak Ostry, Oer, BobAir, Sherlock, Qciek, Zbylu, Kuoter, Stona, The Returners i Kudel i nawet Bober, nużący mnie często swoimi patetycznymi, elektronicznymi podkładami, zrobił całkiem porządny, acz wielopoziomowy podkład do 'Nie ma róży bez kolców' - w dodatku skrecze DJ Medyka niszczą system. Za to mnie zniszczył totalnie bit Sherlocka (jak to często z jego bitami bywa...) do 'Czy?', który nie dość, że jest wręcz magiczny i lekko trip hopowy, to jeszcze Pyskaty nagrał wyborne rymy... No i jeszcze 'Mam sen' Zbyla, również wyborny, jak i 'Stowarzyszenie umarłych poetów' Oera. Zresztą, sporo tu fajnych bitów i słabsze momenty się tu raczej nie zdarzają. Nie sposób również pominąć świetnej pracy drapaczy wosku: wspomniany DJ Medyk, DJ Ike, DJ Who?list, DJ Ace, DJ Noriz i Returnersi - oni wszyscy dali popis skreczowania i cięcia katów w refrenach - aż miło posłuchać.
    Pyskaty zawsze miał niezły flow i skillsy - na szczęście ma je do dziś i je w dodatku rozwija. 'Pasja' nie jest jednak zwyczajnym albumem - to płyta koncept, coś w rodzaju rapowej drogi krzyżowej. Spodziewać się wykładów o Jezusie naturalnie nie należy,a le to jest coś o niesieniu swojego krzyża przez życie. Nie, moralizatorstwa też nie ma. Opowieści o życiu i świecie widzianych oczami Pyskatego potrafią wciągnąć, bo zaiste są naprawdę dobre. W zasadzie jest to na tyle osobisty album, że goście są zupełnie zbyteczni. Ale są i przyznam, że zauważyłem tylko Big Shuga - może dlatego, że lubię jego głos i rymował w innym języku. Reszta zdecydowanie stanowi tło dla gospodarza, i choć nie dali złych wersów, jakoś ich ominąłem uchem. Nawet ciężko wskazać najlepsze kawałki, bo jest tu ich ok. 14...
      No i połowa roku mija i nareszcie pojawiają się płyty, na których warto zawiesić ucho! Już myślałem, że ten rok jest stracony dla polskiego rapu, ale na szczęście nie. Trochę tych ciekawych albumów powstało i cieszyć się wypada. Cieszyć może się też Pyskaty, bo w końcu nagrał jedną z lepszych płyt roku 2012.

OCENA: 5\6 


niedziela, 16 września 2012

CNO 2 - SLUMS ATTACK


Terrorym 2012

1. CNO2
2. Podły popis
3. Ideologia bloków    feat. PEZET
4. Musisz przetrwać
5. Gigant    feat. ŚLIWA
6. Dom zły
7. Zona    feat. GLACA
8. Colabo   feat. ONYX, TEWU
9. Samotność po zmroku    feat. KROOLIK UNDERWOOD
10. HIP HOP wciąż żywy   feat. TRZECI WYMIAR
11. Na celowniku
11. The Bridge feat. MASTA ACE
12. Gzyms
13. Radio Wolna Europa  feat. DEFUCKTO, AZYL, SNIPER, CLEMENTINO, R-MC, GANDZIOR, LOO-MC, SHAZAAM, HIJACK
14. To miasto.
15. Witamy w syfie (Staszica story 5)
16. Żeby Polska
17. Acid King
18. Reprezentujemy HIP HOP

    Peja mówi 'Weterani, lecz nie wapno' i coś w tym musi być, bo Peja jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Każda kolejna płyta wypada w zestawieniach rocznych bardzo dobrze, i wydaje się, że Rychu da Peya juz nac niczym nie zaskoczy, a to wychodzi nowe SA i BANG, BUM, JEB. Wystarczyło mi, że zajrzałem na gościnne występy i bez żadnych zbędnych ceregieli nabyłem płytę. Kawałek z Jeru z poprzedniej płyty zniszczył system, a teraz...
    DJ Decks też ewoluuje, bez wątpienia. Od pierwszych podkładów przez ckliwy g-funk, potem całkiem nowe oblicze z nudnymi, nie oszukujmy się, bitami z prostym loopem, zapętlonym bez finezji, teraz Decks doszedł bez mała do perfekcji. Prawie, bo nie wszystkie bity powalają, ale wreszcie nie muszę się czepiać muzyki na płycie Slumsów. Przy okazji skrecze też robią dobrą robotę i w ogóle brzmi to fajowo.
    Ciekaw jestem, czy to praca Decksa przy masterze, czy Peja naprawdę po tylu latach nauczył się wreszcie porządnie rymować i pisać wersy tak, aby nie wyłaziły za werble. Teksty i tak miał całkiem niezgorsze, ale teraz przynajmniej brzmią wyraziście i porządnie, a flow nie jest porwane i koślawe, tylko płynie tak, jak powinien. Ale nie to mnie powaliło. Mogłem się tego w sumie spodziewać. Nie spodziewałem się mianowicie aż TAKIEJ listy gości. Z Polski do Poznania przyjechało tylko kilka osób: Pezet dał przeciętną, ale dobrą zwrotkę, Śliwę odróżniłem od Pei, co uważam za niejaki sukces - nie szkodzi, koleżka wypadł też całkiem porządnie. Glaca ze swoją wokalizą ubarwił całkiem niezłą, mroczną 'Zonę'. Kroolik mnie nieco rozczarował, bo po jego płycie odzwyczaiłem się od stylu jego zeszłorocznych fituringów, ale średnio mi to zawodzenie pasuje to świetnego skądinąd podkładu w 'Samotności po zmroku'. Trzeci Wymiar nieubłaganie udowadnia, że hip hop jest wciąż żywy, zabijając słabych emce swoim flow i techniką. Ale, jak wspomniałem, z Polski na płycie jest tylko kilku emce, za to Peja zrobił się internacjonałem, co mu się wielce chwali. Ma wielkie propsy za kolejne sławy zaproszone na majki. Onyx brzmi jak za dawnych lat i Sticky Fingaz przy okazji dał świeże rymy i słychać, że są napisane właśnie na TĘ okazję. Masta Ace trochę mniej zauroczył, ale na tyle go lubię, że kawałek, który ma byc mostem spinającym Poznań i NY, jest dość przyjemny. No i w końcu mamy absolutny posse trak o wiele mówiącym tytule 'Radio Wolna Europa', gdzie rymuje pełno zagranicznych emce: choć Peja dwoił się i troił na bicie to nie wypadł najlepiej. Są Czesi z  Defuckto, którzy jadą jak profesorzy. Jest Niemiec Azyl - raczej przeciętny. Jest Litwin Sniper, który ma jedną z najlepszych zwrotek na traku. Jest też Włoch Clementino - całkiem niezły. R-MC z Belgii płynie po francusku z lekkimi potknięciami, ale fajnie - od belgique ta Poznan :) Drugi Belg, Loo-MC wcale mu nie ustępuje. Gandzior na szczęście się dostosował i dał całkiem dobre wersy i pojechał płynnie. Na koniec zostali Shazaam ze Szwecji z równie dobrymi wersami co Sniper, a także legenda angielskiej sceny, Hijack, który jednak nie obezwładnił.
    Ufff... Nie spodziewałem się aż tak dobrej płyty po Ryśku. Nie dość, że muza jest na wysokim poziomie, to jeszcze Peja daje radę, a i goście dobrani są wręcz wybitnie. Moje ulubione kawałki to 'Colabo' z Onyx'em, 'Samotność po zmroku', 'Gzyms', 'Radio Wolna Europa', ale tak naprawdę to mógłbym wymienić 75% albumu. No, Rychu, chapeau bas!

OCENA: 5+\6


sobota, 15 września 2012

LABIRYNT UMYSŁU - ZR IRON

nielegal 2012

1. Labirynt umysłu
2. Co po mnie zostanie
3. Z głową w chmurach
4. Osobiście
5. Wpadłem w to po uszy
6. To coś   feat. NRBT
7. Underground

    Ja za wiele na temat ZR Iron powiedzieć nie mogę - wiem tylko tyle, że to jego debiut, pochodzi z Sosnowca i nie silił się nawet na wydanie nielegala w jakikolwiek sposób, bo stwierdził, że to za wcześnie. No takim podejściem mnie ujął, dlatego zaciągnąłem.
    Muza jest ściągnięta najwyraźniej z jakiejś strony z bitami, podejrzewam Shadowville, bo stamtąd lud ciągnie biciwo na maksa. Zresztą, słychać te anglojęzyczne wstawki. Podkłady zajebane, więc nie będę o nich smęcił. Zresztą, jak mówi sam Ajron, nie jest producentem, więc nie będzie ciąć sampli.
    Ale gdyby producenta miał, to mogłoby coś z tego wyjść, bo ZR Iron to całkiem obiecujący emce. Może jeszcze trochę przed nim drogi, połu, łez i krwi, ale ma przyjemne flow i wcale nie głupie i nie takie banalne teksty. Mógł sobie darować gościnny występ ziomka Norberta, który jest po prostu słaby, i samemu pociągnąć płytę do końca, ale w końcu, co fituring, to fituring na płycie, prawda?
    Płyta króciótka, treściwa i zapowiada całkiem sprawnego emce - w przyszłości. Bardzo jestem ciekaw, jak Iron wypadłby na bitach robionych dla siebie...   

OCENA: 3-\6


piątek, 14 września 2012

KEEP SMILE - JUHACINO

nielegal 2012

1. Keep smile
2. Co wy wiecie
3. Trzymam ten styl  feat. FOLKU, RACA, LEH, DJ DANEK
4. Za jakie grzechy
5. To ci da wielką satysfakcję   feat. FOLKU
6. Nie nagrywaj po alkoholu
7. Szanowny panie 

    Juhacino ostatnio wypuścił płytę w eter, gdzie muzyką zajmował się Folku - w zasadzie to był album jako duet. Teraz, całkiem niedługo potem, wychodzi epka Juhacino, która ma kontynuować dobrą passę krakowskiego emce.
    Juhacino współpracuje ostatnio blisko z folkiem i to właśnie Folku zrobił tu sporo bitów - i bardzo dobrze. A nawet jeszcze lepsze jest to, że resztę podkładów zrobili Biały, Hakim i Haks, czyli osoby, które uważam za czołówkę krakowskiego bitmejkingu. Nic na to nie poradzę, że i Folku i Biały i Hakim robią świetne, bujające bity, używając mało przewidywalnych sampli i loopów, co znakomicie podnosi walory muzyki na tej dość krótkiej epce. Folku, czy robi ostre, podziemne traki ('Nie nagrywaj po alkoholu'), czy klasyczne podkłady, czy połamane bity - robi to fantastycznie i po woli staje się on jednym z moich ulubionych bitmejkerów.
    Muza jest zaiste przednia, a co z Juhacinem? Na szczęście również przoduje w swojej materii, doskonale wiedząc, jak rozpalić majka. Nie ma może panczy, od których opadają szczęki i nie wali po uszach genialnymi porównaniami, ale ma po prostu dobre, szczere teksty, które nie są ani proste, ani tym bardziej prostackie. Są zwyczajnie dobre, Juhacino nie szafuje oklepanymi sloganami, tylko ma swoje własne spostrzeżenia. A do tego wchodzi tu jeszcze świetny posse track oparty na mistrzowskim, egzotycznym samplu: 'Trzymam ten styl'. Emce doskonale odnajduje się na korzennych bitach, hardkorowych, gitarowych i dodatkowo zabrudzonych samplach, jak i na połamanych bitach. Świetne kawałki to 'Trzymam ten styl ' i 'Nie nagrywaj po alkoholu', ale nie ma tu żadnego słabego.
    Tak, i na takie albumy oczekuję, przepatrując czeluści naszego podziemia. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych płyt undergroundowych w tym roku. Gorąco polecam go sprawdzić, bo wyrób to iście klasycznie bujający głową.

OCENA: 5\6 


czwartek, 13 września 2012

TRAJEKTORIA RAPU - 021 & MAKA

nielegal 2012

1. Introjektoria
2. Jeden do jednego
3. Nasz styl 
4. Echo
5. Abrakadabra     feat. BCZ
6. Co by się nie działo
7. Dać jak najwięcej
8. Stop     feat. JOTESTE
9. Okno na świat
10. Trajektoria rapu   
11. Wychowany na błędach (021 solo)
12. W swojej klasie     feat. PAJAC
13. Nie wiem o co chodzi
14. Pamiętam
15. We are strong
16. Samotność
17. Serce z kamienia   feat. JANUSZ, SHAKO
18. Gorące pozdrowienia
19. Zaufanie (maka solo)
20. Outrojektoria

    Maka i 021 to dwóch kolesi, którzy nie są debiutantami na scenie rapowej. To już ich szósty album, chociaż dopiero trzeci pełnowymiarowy - reszta to epki. Sporo grają saportów, zwłaszcza przed występami tzw. 'gwiazd' w Radomiu i u siebie na rejonie mają fejm. Zresztą, wystarczy spojrzeć na tył okładki - sporo patronatów się tam zebrało, więc płyta nie może być słaba.
    Ace Of Spades - jak mówią chłopaki - ich Pete Rock. Coś w tym jest, bo AoS starannie dobiera i tnie sample, bity się toczą jak piłka z górki - równo, czasem mocniej pierdolnie, ale generalnie na jednym poziomie. A poprzeczka zawieszona jest całkiem wysoko, wystarczy sprawdzić fenomenalny bit do 'Trajektoria rapu', ale jest tu o wiele więcej fajnych, korzennych i świeżych bitów, które warto sprawdzić (ot, choćby 'Gorące pozdrowienia'). Czasem dochodzą do tego skrecze DJ MixAir i DJ Pstryk, co znakomicie ubarwia płytę. Krakowiak Ace Of Spades jest kolesiem, na którego warto zwrócić uwagę, zdecydowanie. Piona za produkcję.
    Ale za rymy nie będzie już piątki niestety. Cały odbiór świetnej skądinąd muzyki zepsuty jest przez szarość i przeciętność emce. Nie są źli, nic z tych rzeczy. Dobrzy niestety też nie są, a zaledwie średni. Rymują poprawnie, wersy są poprawne - ale nic nie zapadło mi w pamięć na tyle, żeby to propsować, a nawet, żeby obrócić wers w głowie. Teksty są i w zasadzie tyle można o nich powiedzieć. Trochę świeżości wnosi wejście Joteste, ale to kropla w morzu. Może nie jest to takie słabe, jak można by sądzić z mojego marudzenia, ale do takich bitów można nawinąć wspaniałe traki, a te są zwyczajne. Dobre, ale nie AŻ TAK dobre. Dlatego marudzę.
    Mogła to być jedna z lepszych płyt w tym roku, a jest tylko... dobra. Tak, warto ją sprawdzić, jest naprawdę niezła, tylko przyniosła mi, że tak to poetycko ujmę, 'liryczne rozczarowanie'. Nawet pancze wymierzone w gimbazę są mało punktujące. Muza na 5, Maka i 021 na 3, co daje średnią 4. I tak to zostawmy.

ODSŁUCH I ZACIĄG

OCENA: 4\6


środa, 12 września 2012

MOJEPOŁUDNIE - GRZYBSON

nielegal 2012

1. Cienka granica
2. Normalny wariat
3. Nie słuchaj tego
4. To tylko ja
5. Nie rozumiem
6. W mroku

    Grzybson to taki śląski zajawkowicz, który w tym roku nagrał już bodaj 3 albumy. A jeszcze współpracuje z AisTMusic i Okolicą - niezwykle płodny człowiek. Ta epka miała być takim wstępem do kolejnych projektów, troszkę innym, bo o 'nieklasycznym brzmieniu'...
    Muzyka wzięta została od brytyjskiego producenta Mr. Dirty South i, jak mówi jego ksywa, klimat jest raczej właśnie dirrrrtysoufowy. Cyka, pyka, truka, brzęczy. Ale to nie znaczy, że mamy error. Tak, zgodzę się, że nie wszyscy lubią taki południowy styl, ale co tam. Mnie nie przeszkadza, czasem lubię wkręcić się w południowe jazdy. Tym bardziej, że tu mają takie lekko grajmowe wajby - taki nowoczesny brytyjski rap na polską modłę.  
    Grzybson nagrywa tyle, że się wyrobił - zresztą słychać, że ma talent. Rymuje równo, ma zalążek własnego, rozpoznawalnego stylu i całkiem porządne teksty. Zgodzę się, jeśli ktoś powie, że czasem Grzybson da prostszy i banalny rym - ale nie zapominajmy, że to dość głębokie podziemie. W sumie szkoda, ale sądzę, że za jakiś czas o Grzybsonie zrobi się nieco głośniej, bo chłopak ma skillsy.
    Krótka ta płytka, więc nie ma sensu się roztkliwiać nad nią zbyt rozwlekle. Grzybson jest kolesiem, którego rozwój (mam nadzieję, że rozwój) będę obserwował, bo potrzebuje tylko dobrego producenta i będzie nagrywał naprawdę dobre rzeczy.

OCENA: 4-\6

wtorek, 11 września 2012

SAME KOTY - ŻUSTO & DJ CELOWNIK

Royal Kat 2012

1. Same Koty - Czyli Intro   feat. EFA FA, OLA, GABI, DUGI
2. Owoc    feat. BABU, MAUY, EFA FA
3. MC    feat. JAROZ
4. Tu I Teraz    feat. MAUY, METROWY, BU, MINIX, HK RUFIJOK
5. Elektronika   feat. MAUY
6. Dorosłość  feat. FLP, IZA SZAFRAŃSKA
7. Słowo
8. Bieda   feat. GRUBSON, IZA SZAFRAŃSKA
9. Definicja   feat. MAUY
10. Prawda
11. Muza   feat. EMILIA
12. Zaczynam Walczyć   feat. JAROZ, BABU
13. Bomba
14. Dobry Obyczaj   feat. IZA SZAFRAŃSKA
15. Lubię To!    feat. ENESTE MANIFESTE
16. Kameleony    feat. BUCZO, STAMIR, BABU
17. Ballada O Niebieskim Baloniku  feat. ALEKSANDER EVSEEV
18. Koniec - Czyli Outro

    Patrząc na to wydawnictwo nie bardzo wiedziałem, o co chodzi. Okładka przypomina mi jako żywo sztuczny twór, jaki kiedyś nagrał płytę jako MC Skat Kat, a współpracował m.in. z Paulą Abdul. Ale z drugiej strony, Żusto to już przecież wręcz legenda na scenie, człowiek, który wydał legalną solówkę i zrobił wiele nagrań z zespołem Decybel - znanym te 10 lat temu dość szeroko w Polsce. Celownik, też działający od wielu lat, współpracował już wcześniej z żusto, ale i na innych płychach, m.in. u Rahima.
    DJ Celownik zajął się muzyką i on jest odpowiedzialny za brzmienie krążka. Już intro wprowadza nas w nastrój, jaki rządzi na płycie - czyli od sasa do lasa. Mamy tu klasyczne wejścia ('MC', 'Tu i teraz', 'Lubię to!' - jeden z lepszych traków), jazzujące, pozytywne traki ('Owoce', 'Słowo'), nowoczesne i nieco elektroniczne ('Elektronika'), soulowe ('Dorosłość') albo regałowe ('Bieda'). Trzeszczy analog, szumi sampler i muzycznie płyta przenosi nas na początek lat '90, tym bardziej, że jest tu sporo skreczy Żusto i może nie jest on wirtuozem wosku, ale brzmi to ok. 
    Skoro Celownik robi muzę, to Żusto pozostał na majku i to przede wszystkim jego rymy słyszymy na płycie - i naturalnie wersy gościnne. Sam Żusto ma patenty na refreny, ciekawe pomysły, ale niestety porywającym MC nie jest, kaleczy wersy, nierówno wchodzi, ma przeciętny flow. Zresztą, większość emce tutaj jest... delikatnie mówiąc... przeciętna. Najlepiej ogarnia majka Jaroz; Żusto ma lepsze i gorsze momenty, choć na nasze nieszczęście tych gorszych jest o wiele więcej... Pozostali goście prezentują poziom raczej podobny do gospodarza i nie ma tu nad czym ochać i achać. Ale na tej płycie najważniejszy jest chyba klimat, powrót do korzeni, do Złotej Ery rapu.
    Miały być 'same koty' i... są. Ja wiem, że lirycznie i technicznie płyta leży. Ale jest sobie taki amerykański duet, Nice & Smooth, których teksty są trywialne i mierne do bólu, ale nie ukrywam, że lubię ich posłuchać. Tak samo jest z Żusto i Celownikiem. W tej płycie jest coś, co Cię przyciąga. Zabawa konwencją, ogromne zróżnicowanie, zero zadęcia i napinania się - po prostu czysty hip hop. A że emce są kulawi... Muszą być jakieś wady, nie?

OCENA:4-\6


poniedziałek, 10 września 2012

RACHUNEK JEST PROSTY - KUBISZEW & ZBYLU

Unhuman Familia 2012

1. Swoim tropem   feat. TRIPLE IMPACT
2. Rachunek jest prosty
3. Listopad
4. Lekcja nr 1
5. Piszę te sześć liter
6. Tacy i inni
7. Praca zespołowa
8. Lekcja nr 2
9. Osiedle pamięta
10. Daję słowo   feat. PROXIMITE
11. W swojej skórze  feat. KOBRA, CZAPER
12. Lekcja nr 3
13. Rodzę się codziennie   feat. PEERZET, MŁODY M
14. Moje pierwsze życie  feat. DE2S
15. Dobrze wiem  feat. WABER, BARYŁ, MROKAS
16. Świadomość to zbroja

    Kolejny tradycyjny projekt: rapper i jego producent. Kubiszew w zeszłym roku wydał swoja pierwszą solówkę 'Towar Z Górnej Półki', choć i tak wszyscy kojarzą go przede wszystkim z Aifam Kliki - choć tam, wiadomo, pierwsze skrzypce gra Paluch. Zbylu za to to młody, aczkolwiek szanowany już warszawski producent, mający na koncie płytę producencką 'Operacja Sampling' oraz bity na większości czołowych płyt w Polsce.  
    Do muzyki Zbyla nie można się za bardzo przyczepiać. Może się podobać albo nie, ale obiektywnie rzecz biorąc, zła nie jest. Trochę kojarzy mi się z rapem francuskim - bity są dopieszczone, złożone i bujają głową. Do fajnych podkładów dodać należy świetną robotę DJów, zaproszonych na album - a działają oni w prawie każdym kawałku. DJ Taek, DJ Boycut, DJ Haem, DJ WBK, DJ Sab i Triple Impact (czyli nie kto inny, tylko DJ Soina, DJ Squeeze i DJ Rink) drapią wosk aż miło i dodają pazura wysublimowanym produkcjom Zbyla, który wyłapuje doskonałe sample i obraca je wokół perkusji w intrygujący sposób. Brzmi to bardzo dobrze.
    Kubiszew nie jest powalającym raperem (ileż ja to razy piszę???) - szczerze mówiąc, jest po prostu nudny. Ma monotonny flow, zwyczajne teksty i w sumie jest nijaki. Ani nie zachwyca, ani nie czujesz do niego jakiegoś wstrętu. Coś tam sobie mamrocze na fajnych bitach i tyle. Trochę pobudzają tempo podbicia pod wersami, znaczne ożywienie wprowadzają przede wszystkim skrecze, ale i wejścia Proximite i francuskiego De2s. Wydawać by się mogło, że płyta jest marna, ale nie. Słucha się tego bardzo dobrze, nie jest to płyta na jakąś rozkminkę i rozkładania na części pierwsze, aby dojść do sedna, co autor miał na myśli. To jest płyta do włączenia sobie i żeby grała w tle. Są tu fajne kawałki: 'Piszę te sześć liter', 'Rodzę się codziennie', 'Świadomość to zbroja', czy 'Moje pierwsze życie'.
       To bardzo równa płyta, każdy kawałek jest zrobiony z uwagą i troską i nie ma wypełniaczy. Jednak, nie oszukujmy się, gdyby nie producent, z Kubiszewa niewiele by było. Zbylu zrobił tę płytę i on tchną tu power. Kubiszew zły nie jest, ale zwyczajnie zwyczajny i bez mocnych bitów nie będzie to hitem. A tak, połączywszy wszystkie puzzle układanki, mamy całkiem fajną płytę.

OCENA: 4\6


niedziela, 9 września 2012

RAGGA BANGG - RAGGA BANGG

Prosto 2012

1. RaggaBangg    feat. ALOZADE
2. Szukam bucha (naturalny haj)    feat. PONO
3. Dzisiaj świat jest twój
4. Miejsca    feat. BAS TAJPAN
5. Zapalar     feat. CHEEBA, JUNIOR STRESS
6. Wojna nienawiści   feat. KASIA METZA
7. Łapiesz to?
8. Respektuję
9. Sąsiedzi
10. Music generation
11. Piramida uczuć feat. TOMSON, KASIA METZA
12. Ja, wandal
13. Specyficzny specyfik feat. MISTA DON
14. Zamykam drzwi
15. Niewiele czasu feat. REGGAENATOR aka RANKIN' FISH
16. Zapalar remix

    Wszystko schodzi na... lwy. Jest już Snoop Lion, teraz zrobił się Fu Lion, Spalto Lion i DJ 600L. Od początku zapowiadało się źle. O ile do Spalto nie mogłem mieć wcześniej żadnych uprzedzeń, bo o nim nie słyszałem, o tyle Fu nie znoszę, a bity 600V to plastikowe ścierwo. Z drugiej strony lubię ragga i tu kolejny ból, bo taki skład może tylko zjebać historię...
    O regałowe wajby zadbał sam Volt, który ostatnio raczej próbował podbijać dyskoteki, niż scenę rapową. Ale czepiać się za bardzo nie można, bo choć trąca to czasem lekko plastikiem, to brzmi riddimowo i ogólnie klimat trzyma. Przy tym Volt chwali się, że muza zrobiona jest zupełnie bez użycia żadnych sampli, a więc po prostu Sebastian poczuł przypływ jamajskiego flejwora dał radę zmontować nie najgorsze regałowe bity. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale spokojnie dają się słuchać.
    Przyznam szczerze, że Fu się tu sprawdza. Teksty są wprawdzie o niczym jak zwykle, ale to nie przeszkadza, bo i tak nigdy nie rozumiałem bełkotu Fu. Teraz rozumiem, ale w sumie widzę, że nigdy niczego nie straciłem... Ale, jak mówię, taka stylistyka dla Fusznikena to wymarzona opcja - tego da się słuchać. Tak samo da się słuchać Spalto, chociaż nie zachwyca tak samo jak i Fu. Obaj po prostu są, wklejeni w raggowe bity Volta i znajdujący się na nich dość sprawnie. Ale kiedy Fu zaczyna śpiewać 'ujejeje' i po angielsku w 'Music generation' to ja wysiadam - 'Spalto - Fu dwóch wariatów crew', matko jedyna... W ogóle coś jest nie tak z tym śpiewaniem tutaj, nie wiem, czy to wina masteringu, czy brak umiejętności, czy też nieumiejętne wykorzystanie wokalistów, ale nie jestem wstanie słuchać refrenów Kasi Metza, w żadnym z kawałków. Za to fajnie wyszło zaproszenie regałowych gości: Alozade z Jamajki i francuskiego toastera Mista Don (ten wypadł akurat nieco średnio, choć niezależnie od tego kawałek 'Specyficzny specyfik' jest bardzo przyjemny) oraz Reggaeneratora z Vavamuffin.  
    No dobrze. Spodziewałem się tragedii i... jej nie dostałem. No ok, nie zachwyciła mnie ta płyta, ale przyznam, że da się tego posłuchać. Fu brzmi lepiej, niż na swoich płytach, Volt przestał plasticzyć, a Spalto... sobie jest. No i dobrze. Coś innego, coś świeższego. Zdecydowanie najlepsza produkcja 600V i Fu od wielu, wielu lat. 

OCENA: 4-\6


sobota, 8 września 2012

POLSKIE ZOO - MAŁPA

Fonografika 2012

1. Intro
2. Polskie Zoo    feat. JEŻOZWIERZ, KACZMI
3. Zły    feat. MIRAHO
4. Płoną Majki  feat. RY23, RAFI, FAZI, YANKEE DOO DOO, BUCZER
5. Rewolucje  feat. HATO, CEHA
6. Małpi Gaj   feat. C-ZET
7. Zakazana Wolność   feat. FAZI
8. Patrz Za Siebie
9. Ja Robię To   feat. RUDI
10. Mój Świat   feat. FISHER, EDIZZ
11. Tu Gdzie   feat. MŁODEASZ
12. Nasze Miasto   feat. LAWOK, KACZMI, CIETRAS
13. Tak To Ja   feat. KOWALL, LIKO
14. Chwała Policjantom   feat. SETA TR 
15. Jestem Wkurwiony   feat. DR. MIÓD
16. Nocna Przemoc  feat. KACZMI, WŁADCA DYMU
17. Bonus Track - Nasze Miasto (Remix)   feat. LAWOK, KACZMI, CIETRAS

    Łoooo, Małpa wydał nową płytę, nikt nie pucował!! Zero promocji! Co jest? Zaraz, zaraz, Małpa się ogolił? Moment, to Małpa był w Nagłym Ataku Spawacza? Kurde, przecie to nie Małpa toruński, tylko poznański, spawający! Cholera, za dużo małp na tej scenie. No ale za późno, kupiłem. A skoro kupiłem, to przecież posłucham, choć tak na dobrą sprawę nigdy nie uważałem N.A.S. za zespół hip hopowy, raczej za kabaret.
    Z tego co się jednak orientuję, Małpa podchodzi do sprawy na poważnie, i dobrze. Zebrał na płytę bity od takich ludzi, jak Vivius, Vibi Beats, Lawok, Hugo, G-Records i Drugastrefa - nie powiem, żeby te ksywki cokolwiek mi mówiły, ale nie szkodzi. Podkłady są dość specyficzne, ale nie brzmi to źle. Mocne basy, nowoczesne brzmienie - taka klasyka a la XXI wiek, czyli trochę sampli, trochę dogranych klawiszy, gdzieniegdzie zawiewa g-funkowym wiaterkiem, gdzieniegdzie klimatem Memphis. Na talerzach usiedli DJ Soina, DJ Olsen i DJ Jaxon. Sfera muzyczna zatem na równym, średnim poziomie - przyjąłem bez wzruszeń, ot, grało całkiem w porządku.
    N.A.S. nigdy nie byli dobrymi emce, o nie. Małpa jednak w brygadzie przodował, bo zazwyczaj potrafił zarymować i trafić generalnie w bit. Warstwa tekstowa nadal pozostawia wiele do życzenia, bo są to rymy najprostsze: 'wolny jak ptak, tak, pierdole crack' albo perełka 'jesteś dla nas dzwonem, zużytym kondomem, zabieram ci duszę, tak zrobić muszę', choć i tak palmę pierwszeństwa w dziedzinie pierdolenia bzdur i przedszkolnych rymów dzierży dumnie Fisher, którego wersów wstydziłyby się dzieci w podstawówce. Seta i Dr. Miód żwawo gonią Fishera swoimi nieudolnymi rymami, plując nienawiścią do policji, czy rymując o dziwkach. Znalazło się jednak kilka dobrych wejść: Ry23, Rafi, Rudi, Kowall, ale reszta zapodała wersy albo średnie - dopasowujące się do gospodarza, albo zupełnie od czapy. Rozczarował najbardziej Jeżozwierz, który potknął się parę razy na werblu... Posłuchać da się 'Płoną majki' (głównie dzięki gościom) i... tyle.
    Pary Małpie starczyło na kilka pierwszych traków, a potem im dalej, tym gorzej, przy czym i tak startowaliśmy z dość niskiego pułapu. Co za syf, panie, jak można nagrywać takie pierdoły? 'Podbijam do typa, skrzynia biegów zgrzyta' - no kurwa, mistrzowski storytelling! Zgodnie z przypuszczeniami - jedna z najgorszych płyt, nie tylko w tym roku, ale i w ogóle. Masakra. Dobijcie mnie. 

OCENA: 1+\6


piątek, 7 września 2012

RADIO PEZET - PEZET

Koka Beatz 2012

1. Radio Pezet 01   
2. P-Z   
3. Co mam powiedzieć   
4. Ten dzień minie   
5. Radio Pezet 02   
6. Brutto czy netto   
7. Na pewno   
8. Rock'n'Roll   
9. Radio Pezet 03   
10. Noc jest dla mnie     feat. FOKUS
11. Radio Pezet 04   
12. Charlie Sheen   feat. TEN TYP MES, SIDNEY POLAK   
13. Radio Pezet 05   
14. Killa Kela Pezet's Greatest Hits   
15. Fakty ludzie pieniądze   
16. Dj Panda Skit   
17. Slang 2   
18. Spis cudzołożnic  feat. SUPRA1   
19. Japan Porno Skit   
20. Byłem    feat. AŚ  
21. Supergirl   
22. Radio Pezet 06   
23. Jak być szczęśliwym   feat. KILLA KELA  
24. Radio Pezet 07   
25. Shot Yourself    feat. KAMIL BEDNAREK (Acoustic Version)

    Zawsze, gdy wychodzi płyta Pezeta, lud spuszcza się na szmatce, cokolwiek by to nie było. Taaak, Pezet rymuje nieźle. Taaaak, ma szacunek. Taaaak, płyty mu się sprzedają. Ale kurwa płyta dópstepowa to mogło być już jebane przegięcie pały. Ale, jak mówią nasi druzja w mateczce Rasiji, 'paziwiom, uwidim', dlatego póki nie posłucham, to się nie wypowiem.
    Pierwszą, dość przerażającą rzeczą jest powierzenie produkcji płyty Sidney Polakowi. Na kilku trakach wspomagają go Michał Marecki, Łukasz Borowiecki, Cem Akdeniz, Auer, Mikołaj Bugajak, Supa1 i Zjawin. Na dekach siedzi stary funfel Pezeta, DJ Panda. No tak. Muzyka jest... na wskroś nowoczesna. Pyka, cyka, brzęczy, stuka, warczy... Ja chyba za stary jestem na taką muzykę. Jak mówi P-Z - 'to jest hardkor nie disko'... Tja. Te bity są na tyle awangardowe, że miejscami Pezet, który zazwyczaj nie ma problemu z trafianiem w werble, potyka się tu i tam. Kurwa, od 'Brutto czy netto' to ja mam rygoletto, że tak to ujmę... To wszystko brzmi jak odkurzacz w stylu New Romantic...
    Pezet jest niezwykle zdolnym emce, ma wyborny flow, ma sprytnie napisane teksty, idealnie pasujące do bitu. Jakość tekstów została, natomiast do tych bitów ciężko cokolwiek napisać. Kilka niezwykle celnych panczy mnie powaliło (+3 do jebanej liryczności), ale znacznie bardziej powala mnie klimat płyty, brzęczy mi w mózgu do tej pory. Kurwa, jak chcę posłuchać pralki, to włączam pranie i nie przychodzi mi do głowy pisać do tego wiersze! I nie pomoże zaproszenie tutaj Killa Kela i jego bitboxowego skitu (swoją drogą bardzo dobrego).
    Pierwsze symptomy zmian dostrzegłem już na płycie Pezeta z Małolatem - już wtedy poziom plastiku przerósł moje możliwości, ale tym razem to przesada. Tego się po prostu nie da słuchać! Tak, możecie pierdolić mi kocopały, że to awangarda i kurwa opera blokowisk, ale jak dla mnie ta muzyka idealnie pasuje nie do prawdziwego hip hopu, tylko do kolesi we fioletowych rurkach, pomarańczowych najkach i tunelach w uszach. Kurwa, tunel to ja mam teraz w mózgu po tym cholernym rzężeniu. To nie jest już hip hop, to techno-kurwa-bandżo i rymowanie do stukotu pralki mnie nie przekona.

OCENA: 2\6


czwartek, 6 września 2012

JEDEN Z WAS - CHADA


Step 2012

1. Start
2. Jestem Tu
3. Gdzie Ta Ekipa?
4. Moje Życie   feat. JOPEL
5. Nie Jestem Wzorem Świętości
6. Szukam Wyjścia  feat. JARECKI
7. Jeden Z Was    feat. SOKÓŁ, KAY
8. Syf Tych Ulic   feat. SOUTH BLUNT SYSTEM
9. Jest Nas Dwóch   feat. PEZET
10. Dranie Tak Mają    feat. HUKOS, SITEK, B.R.O
11. Niesiemy Prawdę 2   feat. BONSON, PIH, HST, WSRH, SOUTH BLUNT SYSTEM
12. Już Ci Mówię  feat. SOUTH BLUNT SYSTEM
13. Na Cenzurowanym    feat. PIH, KAJMAN
14. Kartki I Myśli
15. Tego Nie Da Się Naprawić   feat. HADES, Z.B.U.K.U.
16. To Koniec   feat. SOBOTA
   
    Trzeci solowy krążek wyszedł rok po 'WGW', która otrzymała status złotej płyty. I od razu tenże krążek znalazł się na pierwszym miejscu sprzedaży OLiS. To coś oznacza. Tylko co? Możliwości są dwie: wszystkie gimbusy i dzieciaki z klas piątych i szóstych rzuciły się do Empiku zaraz po publikacji i nabiły sprzedaż albo płyta jest naprawdę dobra. 
    Tomek oddał muzykę w pewne ręce - podkłady robili przecież L-Pro, Donatan, Chmurok, NNFOF, Buszu, uRban, Emdeka, PcN i DJ Creon. Można by, a nawet należałoby spodziewać się bitów w stylu raczej nowojorskiej klasyki, popchniętej w stronę havoc'owego stylu QB. Muzyka brzmi naprawdę porządnie - żaden szał, nic przesadnie świeżego, ale po prostu solidny kawałek rapu. Muzyka jest tu na pierwszym miejscu i znacznie podwyższa ocenę albumu - choć, jak wspomniałem, dupy nie urywa.
    No i gdyby Chada był dobrym rapperem, to płyta naprawdę byłaby super. Może i świetnym chwytem było zaproszenie tylu gości, żeby nie słuchać li tylko i wyłącznie przedpotopowego flow Chady, ale jest to niejako strzał w stopę samego Tomka, bo generalnie każdy z gości wyjada gospodarza z traku jak dżem z pączków. Ani miałkie teksty Chady, ani jego technika nie rzucają na kolana - brzmi jak kolejny wrzut (wrzód?) na bicie i w zasadzie ani pół wersu nie pamiętam. Ale znalazłem kilka kawałków, które mnie ruszyły: 'Jest nas dwóch', 'Nie jestem wzorem świętości', 'Jeden z Was', 'Dranie tak mają', czy 'Niesiemy prawdę'... Jednak to wszystko, co zostało mi w głowie, to wejścia Sokoła, Pezeta, Hukosa i HST, a także refreny Kay'a i Jareckiego.  
    Zatem jaka będzie odpowiedź na zadane we wstępie pytanie? Moim zdaniem pół na pół. To znaczy, gimbusiarnia oczywiście nabiła sprzedaż krążka - nie oszukujmy się. Ale nie jest to znowu tak słaba płyta, aby mieszać ją z błotem. Gdyby Chada rymował po angielsku, większości osób w ogóle by nie przeszkadzał jego anachroniczny styl i teksty sprzed dekady. Kiedy weźmiemy bity, rymy i flow i podsumujemy, wyjdzie płyta przeciętna - bitowo nawet niezła, z kilkoma niezłymi fituringami i jednostajną paplaniną Chady... 

OCENA: 4-\6


środa, 5 września 2012

ZA UŚMIECH - AFISZ, TRIKU & GRAF

nielegal 2012

1. Intro
2. Za Uśmiech
3. Różnice Klas
4. W Szaleństwie Sens
5. Dysonans 
6. Charakter 
7. Ludzka Natura
8. Przypadki
9. Pusty
10. Granica

    Grafit i Triku współpracują od jakiegoś czasu, czy to w Grafitriku, czy Z Dźwięków Urodzonych aka ZDU. Jakiś czas temu poznali Afisza, który nieco zdemolował ich światopogląd i nagrali niedługą płytkę na spontanie, jak sami określają: jest to album anormalny, nieprzewidywalny i bez przepisu. Jak to rozumieć?
    AwryBeats, Żeton i Kasztan. Znasz? Szkoda, że nie, bo ci kolesie nie robią pierwszych lepszych bitów. Niby sample. Niby normalne perkusje. Niby zwykłe dźwięki. Ale to wszystko razem, okraszone filmowymi wstawkami, zgrane w całość nie robi już takiego oczywistego wrażenia. Bity są raczej spokojne, ale nie czilautowe, tylko stanowią dobre tło dla emsis, nie przytłaczają ich, ani nie zmuszają do szukania wyszukanych technik. Te sample są świeże, nie oklepane i mało znane, a producenci dbają również o sample wokalne, co brzmi bardzo fajnie.
    Emce mają, kurka, te skillsy. Może troszkę młodzieńcze głosiki nie przystają do poważnych tekstów, ale mniejsza z tym. Słucha się ich bardzo dobrze, nie moralizują, tylko zapisują swoje obserwacje i wrzucają te zapiski na bity w bardzo przyzwoitym stylu. W zasadzie ciężko tu wyróżnić najlepsze traki, ale jeśli ktoś przystawi mi lufę do skroni i wrzaśnie WYBIERAJ KURWO!, to wskazałbym 'Różnice klas', 'Charakter', 'Ludzka natura' i 'Przypadki', ale równie dobrze można podać całą resztę tytułów.  
    Damn, że tak zarzucę z obca. Gdyby nie Kruku, ominąłbym jedną z najciekawszych propozycji polskiego podziemia w tym roku. Dlaczego nikt tego nie promuje? Największe chłamy są wrzucane przez totalne beztalencia na dziesiątki forów, a takie perełki tkwią w przestrzeni i nikt tego ani nie ocenia, ani nie pcha do przodu. Ale może, jak to się mówi, dobry produkt wypromuje się sam. Świetny album.

CIĄGNIJ ZDROWO

OCENA: 5+\6


wtorek, 4 września 2012

ŻYCIOWY CHILLOUT - SKILBET

nielegal 2012

1. Tak nagrywam u siebie
2. Skit smoke weed
3. Bragga
4. Jesteś ze mną
5. Jestem z tą grą
6. Talizman
7. Z życia wzięte
8. Moje życie
9. Mell z najbliższymi
10. Mówią na mnie
11. noc
12. Jest nieźle
13. Pewnego dnia
14. Czarne miasto
15. Bierzesz macha
16. Emocjonalnie
17. Nie chcę
18. Deszcz
19. Chillout to bardzo ważna sprawa
20. To jest dla was

    Skilbet na łódzkiej scenie rapowej nie jest oczywiście tak znany jak Ostry (uchowaj Boże), ale swój fejm ma, który wyszedł nawet poza zienmię łódzką i trafił pod strzechy innych miast i wsi. Współpracował przecie już z DJ Decks'em, czy DJ Jarzomb'em, tworzy skład J-Gang z Bułą i w pierwszej połowie roku wyszedł ze swoim bardziej osobistym i chilloutowym materiałem. dla odmiany, po wakacjach ma nadejść bangerowa płyta, 'Kolekcjoner Hitów'. Skupmy sie jednak na 'Życiowym Chilloucie'.
    Nie wiem, kto odpowiedzialny jest za produkcję większości kawałków, część zrobił na pewno niejaki Pisar. Nie ważne, Skilbet otwarcie mówi, że lubi produkcje nowoczesne i takie własnie gormadzi na płycie. Ale nie są to badziewia cykające z prędkością 190 bpm, tylko zwyczajna, przebojowa ale i wyluzowana dawka nowoczesnego rapu. Czasem czuć tu południowe wajby, czasem nowojorskie, czasem nawet jamajskie. I dobrze jest, i fajnie się tego słucha.
    Tym bardziej, że Skilbet jest całkiem poprawnym emce. Całkiem, bo mozna się czepnąć jego wysokiego głosu i takiej lekko pieszczącej się maniery rymowania. Technicznie też jest poprawnie - są potknięcia, ale i są całkiem niezłe momenty - Skilbet pokazuje, że dobrze czuje się na różnych podkładach. Parę kawałków na poważnie trafiło do mojej plejlisty: 'Bragga', 'Mówią na mnie' i 'Deszcz' , ale jest tu takich, które proszą o skip, bo są zwyczajnie nudne.   
    No i mamy całkiem przyjemną płytę, choć z przestojami. Trochę Skilbetowi brakuje do płyty topowej, takiej, którą zainteresowałaby się większa rzesza fanów hip hopu, ale jest to całkiem niezła płyta. Trochę mniej wypełniaczy i będzie banger - podobno 'Kolekcjoner hitów' - czekam na lepszą płytkę.

ZACIĄGNIJ SOBIE MEN

OCENA: 4\6


poniedziałek, 3 września 2012

SMRÓD MANIFESTU - CARPER

nielegal 2012

1. 145 Koszmarów  
2. EC    
3. tRIP        
4. Co Cię Wkurza feat. FREAK
5. Bez Przekazu        
6. Dla Mnie Rap feat. FREAK
7. Beef feat. FREAK
8. No Pasaran 
9. Na Froncie feat. FREAK
10. Ingerencja feat. FREAK
11. W Samo Sedno (Remix 2012)        
12. Strzał Ostrzegawczy feat. FREAK
13. Koniec Wszystkiego feat. FREAK
14. Łamiąc Schemat feat. FREAK
15. Damski Bokser feat. KIKU, FREAK
16. Koniec Bożej Łaski feat. FREAK
17. Showbiznes [*] feat. FREAK

    Czy nazwa Paleta Rapu coś Wam mówi? Jeśli nie mieszkacie gdzieś u styku granicy polsko-czesko-słowackiej, to zapewne nie bardzo słyszeliście o tym zespole, nie wspominając o jej członku, Carperze. Carper już parę lat tkwi na podziemnej scenie, zdążył wydać album z Paletą Rapu, ale i 'Smród Manifestu' jest jego trzecią płytką. Ale jak już znamy Carpera, to wiemy, że przede wszystkim jest wojującym antyfaszystą i miewa odjazdy wręcz punkowe...
    Nie, nie chcę przez to powiedzieć, że na płycie napierniczają brudne, punkowe gitary, rzężące bez ładu i składu. Podkłady, produkowane głównie przez samego Carpera (jeden produkcji A.J.K.S.), są typowymi niksobudżetowymi bitami, walącymi w łeb werblami, samplami, czasem okraszonymi dziwnymi dźwiękami elektronicznymi, albo niekonwencjonalnymi instrumentami. Zdarzają się nawet gitarowe riffy. Brakuje chyba tylko skreczy, co dałoby wrażenie pozornego chaosu, jak na płytach Public Enemy.
    Carper ma w sobie coś z punka. Po pierwsze, to ten antyfaszystowski, prospołeczny i naładowany ideologią przekaz. Po drugie sposób ekspresji, jego szczekanie, warczenie i harczenie, flow jest pocięty na części i każde słowo wali po uszach osobno. Wtóruje mu koleżka z Palety Rapu, Freak, który daje głos w aż 11 kawałkach. Ale choć obaj skupieni są na przekazie i większość traków ma konkretny temat, że tak powiem, manifestujący, to zdarzają się tu także momenty stricte hip hopowe, jak dowcipny z założenia kawałek 'Beef', gdzie Carper na zmianę z Freakiem przerzucają się panczami w radiowej audycji. Tak, nie zawsze to brzmi ładnie i może kłuć w uszy, ale mam wrażenie, że nie o czystość techniki Carperowi chodzi. To płyta o ważnych rzeczach, wersy wypluwane są z pasją, teksty niosą czysty przekaz i mają sens, nawet jeśli czasem są rzeczywiście mocne i nie musisz się z nimi zgadzać. No i jeszcze jedna rzecz: Freak jest tu dość zbędny, bo jest sporo słabszy od Carpera i następną płytę raczej poproszę solo...
    Rzeczywiście, to nie jest pierwsza lepsza płyta. Carper zrobił rzecz dość ekwilibrystyczną, mianowicie połączył rap z antyfaszystowską ideologią i punkowym zacięciem. Żebyśmy się dobrze zrozumieli: z punkiem ma to tyle wspólnego, że podobieństwo jest w podejściu do tworzenia, a nie w braku ideologii i negowania wszelkich instytucji i lewactwie. Łatwa ta płyta może i nie jest, ale jest ciekawa i inna, niż to co dostajemy w podziemiu.  

SE ZACIUNK

OCENA: 4-\6


niedziela, 2 września 2012

DROGA KAMELITA - KAMEL

nielegal 2012

1. Geneza 
2. Lajfstajl 
3. One 
4. Jestem tym... 
5. Młody gniewny
6. Nie ma ciszy w bloku   feat. SIWYDYM, ESKO
7. Gra o wszystko 
8. Ty i twoja dz... 
9. W klubie 
10. Złe intencje    feat. MAJKEL, SKORUP
11. Wróg publiczny     feat. MOPS BEBSKY, SAGE
12. Grzesznik     feat. SOBOTA, CIECH
13. Furexy  
14. Fleszbeki     feat. SIWYDYM
15. Gdzie jest miłość    feat. TE-TRIS, KEDYF
16. III     feat. SMAGALAZ
17. Zwariował świat 
18. Szary śnieg 
19. Sam ze sobą

    Kamel już ładnych kilka lat temu pojawił się na scenie jako uzdolniony fristajlowiec, ale... znikł. Dopiero po 8 latach od WBW zdecydował się wyjść wreszcie ze swoim debiutanckim albumem. Ściągnąłem płytę już jakiś czas temu, przeczytałem parę recenzji (choć tego nie lubię robić, póki nie przesłucham płyty) i... straciłem ochotę na słuchanie. Po jakimś czasie jednak album włączyłem.
    Zacznę od tego, że SKĄD ON KURWA WZIĄŁ TE BITY? Co to ma być? G-funk pomieszany z dubstepem na samplu z miksera kuchennego to nie jest coś, co mnie jara. O ile Mr. Onte robi ten westcoastowy flejwor i to brzmi tak, że miło tego posłuchać i kiwać głową, to KZU wykonał niezrozumiały dla mnie podkład do 'Lajfstajl', z którego elektronika wylewa się jak z przepełnionego szamba. Poza nimi mamy tu jeszcze za konsolą Mops Bebsky, Cok, PTK Beatz, Czarlson, Bob Air i Juicy - czyli elektroniczna brygada, która wprowadza chaos w głośniki i nie ułatwia słuchania płyty. Najbardziej do mnie trafiają traki Mr. Onte'go - bujający funk, ciepłe basy, natomiast reszta ma zapędy czasem mocno 'techniczne'...
    Na szczęście jest tu jeszcze Kamel, chociaż też różowo nie jest. Sam emce jest świetny: ma zróżnicowany flow, płynie niezwykle sprawnie po bitach i się nie potyka na werblach, potrafi dostosować rymowanie do podkładu, przyspieszając i zwalniając - może być przykładem dla wielu legalnych raperów. Teksty może nie rzucają na kolanach, ale nie ssą - czasem agresywne, czasem zwyczajne - niektóre przelatują mimo uszu, niektóre są sprytnie zarymowane i niezwykle celne ('grzeczne i poukładane jak Pringelsy'), parę drobnych wpadek - ogólnie strefa liryczna wychodzi na plus. Najlepsze kawałki z płyty wg mnie, to  'Jestem tym...', 'Złe intencje' (Skorupa zwrotka! Majkel też pojechał superb!), 'Ty i twoja dz...', czy ostro ciągnący klimatem Memphis 'III'.
    No i co? Nic. W sumie niewiele. Nie jest to zła płyta, może muzyka nie zawsze została dobrana najwłaściwiej. Kamel jest niezłym emce, czasem przecenił swoje umiejętności na niektórych bitach, bo są one zbyt popchnięte w kierunku dubstep-techno-fukkin-progres-kosmos. Wyrzuciłbym połowę, ale rozumiem, że Kamil tak chciał i to jest jego płyta. A moje prawo jest takie, że mogę wybrać sobie kawałki, które lubię i resztę wyjebać. Co i Wam polecam. 

A ŚCIĄGNIJ SOBIE, A MOŻE ZAMÓW

OCENA: 4\6


sobota, 1 września 2012

B. EP - BLANTON

nielegal 2012

1.Kilka Pytań
2.Świadomość
3.Ludzki Pierwiastek
4.Pierwszy Lepszy
5.Random Note
6.Co Mogłem Zrobić ?
7.Koniec

    Blanton jest jednym z ciekawszych krakowskich podziemnych graczy. W zeszłym roku dostaliśmy od niego całkiem interesujący album, który mnie osobiście zaskoczył na tyle pozytywnie, że z miłą chęcią ściągnąłem sobie wypuszczoną w kwietniu epkę Blantona, z nadzieją, że jest równie fajna, co 'Featy, Odrzuty, Kawałki Bez Przyszłości'. Miał to być chyba mikstejp, ale z tego co zrozumiałem, to zdaje się, że DJ się wypiął...
    Ta. Bity to klasyka, sample na bumbapowych perkusjach i dudni basik - wszystko pozytywnie kiwa łbem i przyjemnie się tego słucha. Jakoś nie mam pojęcia, kto robi tu bity, bo Blanton się tym nie chwali specjalnie, ale skoro jest to osoba z otoczenia Hakima i P.R.O, to sądzę, że to oni maczają w tym palce. Ale jak ktoś zna prawdę, to mógłby mnie uświadomić w tej materii, pliz. Kto by jednak tych podkładów nie rzeźbił, zrobił to całkiem fajnie i taka nowojorska złota era to jest coś, co lubię.
    Blanton może podskoczył o lewel, ale seplenienia nie przeskoczy niestety. Znaczy, mnie to za bardzo nie przeszkadza, ale rozumiem, że kogoś może to kłuć w uszy. Jednak dla mnie ważniejsze niż sepleny (Lil Dap też sepleni, i nie tylko on!) są wersy i flow, które są co najmniej porządne. W pamięć zapadł mi zwłaszcza 'Random note', na fajnym pianinku z wkręcającym tekstem.
    Lubię Blantona, nic nie poradzę. Szkoda, że płytka jest krótka, ale nic to, zawsze jest replay i można włączyć ją po raz kolejny. Przynajmniej nie znudzi się po jednym odsłuchaniu. Propsy.

ODSŁUCH

OCENA: 4+\6