sobota, 30 listopada 2013

TUSZ NA RĘKACH - W BRZUCHU BESTII

Urban 2013

1. Uciec Stąd
2. Fuks
3. #problemy
4. W Brzuchu Bestii
5. Nowe Życie
6. Głód    feat. CLEO
7. Nie Masz Czasu
8. Przypadek   feat. FAMSON, HANSI
9. Solo    feat. ALEX, B.R.O.
10. Kilku Ziomów, Kilka Sztuk feat. EGOTRUE, JOT, MAM NA IMIĘ ALEKSANDER
11. Bilans
12. Nigdy Tam
13. Odrywam Się
14. Bez Ciebie Nie Ma Mnie
15. Outro/Dobranoc

    Tusz jest płodnym rapperem i wydaje płyty z częstotliwością niemalże co roku. No i dobrze, bo to utalentowany i nietuzinkowy artysta, tym bardziej, że tak jest i tego roku - nowy album Kuby wyszedł na półki sklepowe dzięli Urban City. Uwagę zwraca od razu okładka, na której Tusz jest wyjęty świeżo z metaforycznego 'brzucha bestii' - miasta, w którym żyjemy.
    Prawie całą płytę zrobił dla Tusza Szatt - tylko dwa traki dał Donatan. W sumie wszystko jest w jednym klimacie - by nie rzec, na jedno kopyto. To ten nowoczesny hip hop, Szatt lubi używać przeróżnych klawiszy - przede wszystkim syntezatorowych, ale nie tylko, lubi również usuwać perkusję z części kawałków. Jakoś mnie muzyka na tym albumie zupełnie nie przekonuje, te melancholijne w większości bity to takie nocne nagrania (hasztag), może i ambitne, ale takie trochę... papkowate. Nie pomaga udział DJ Danka, bo jest tylko w dwóch trakach. Z 70 procent płyty zwalnia niemiłosiernie, rozwleka się i tylko parę kawałków ma energię zdolną obudzić przysypiającego słuchacza (czytaj: mnie). Wyjątkiem tu są 'Odrywam się' i może 'Solo'. 
    Tusz, jak Tusz. Ma niezłe flow, dobre teksty... i tyle. Poprzednie płyty TNR naprawdę mi się podobały - tym razem pozostałem zupełnie obojętny, do tego stopnia, że nie byłem w stanie często skupić się na tym, co mówił Kuba. Zastanawiam się, czy to wina muzyki, czy Tusz stracił tusz? Bo sporo tu jest osobistych wycieczek rappera, który stara się wrzucić wiele odnośników do różnych sytuacji, ale brzmi to wszystko jak melodramat, puszczany wieczorem w paśmie kobiecym TVN Style: 'Pamiętam jak zapytałem czy mnie kochasz jeszcze, odpowiedziałaś: Nie wiem \ przeszły mnie dreszcze pomyślałem, że nie ma mnie bez Ciebie \ Z drugiej strony są pozory i codzienność - rzygam nią \ jak w Twoich oczach widzę, że jesteś daleko stąd'. Tak, trafiają się nawet celne pancze w stylu 'kiedy słyszysz Pikej, raise your middle finger', ale reszta to podróż przez życie Kuby Witka. Nawet goście niewiele wnoszą, bo każdy wypadł dość przeciętnie i mało przekonująco.
    E tam, rozczarowałem się. Szatt nie błyszczy tym razem, jak na innych produkcjach, Tusz nie błyszczy tym razem, jak na poprzednich płytach. Na 'W Brzuchu Bestii' mało jest zasugerowanych opowieści z wnętrza miasta, raczej sporo ckliwych opowiastek o miłości. Nie jest to bardzo zły album, ale się rozczarowałem, zarówno tematyką, jak i melodramatycznym klimatem. No i ta okładka, na pomysł której już ktoś kiedyś wpadł... Ale może to niezamierzony efekt, nie wiem.

OCENA: 3+\6 


piątek, 29 listopada 2013

Z.B.U.K.U. - ŻE ŻYCIE MA SENS

Step 2013

1. Siema brat 
2. HH rewolucja 
3. Torreador bitów
4. To więcej niż muzyka   feat. ROVER
5. Że życie ma sens 
6. Hip hop champions   feat. LESZEK JEDENSTĄD 
7. Dupy, kumple, blanty, rap    feat. BEZCZEL, BONSON 
8. Skurwysyny 
9. Towar poszedł w obieg  
10. Pozostały wspomnienia  feat. EFTER 
11. Zaczarowane bębny 
12. Czuję to  
13. Miliony słów    feat. JOPEL 
14. Chcę żyć
15. Witam Cię w Polsce

    Zbuka w zasadzie wypromował Chada, który dał mu szansę pokazania się na jego płycie. Ten małolat z Prudnika złapał Boga za nogi i podciągnął się na tyle, aby wylądować w labelu Step, dzięki czemu właśnie wyszła jego debiutancka płyta. Potem przyszedł support przed AZ, nowe znajomości i teraz Zbuku aspiruje na gwiazdę rapu.
    Rapper dobrał sobie klasyczne, acz nie stricte złotoerowe podkłady od takich osób, jak Folku (ten to się coraz częściej pojawia na legalach), Nitro, Poszwixxx z Fabuły, Karaś, Er6or, PBH, DNA, Młody MD, Udar, KPSN i Eljotsounds. W sumie to pełen przekrój sceny producenckiej, przez co otrzymujemy produkt nie do końca spójny, ale wychodzący generalnie z jednej szufladki - nawet jeśli DNA daje nieco g-funkowe bity. Całość ozdabiają DJ Danek, DJ Element, DJ Hard Cut, co fajnie wypełnia przestrzeń na bitach.
    Nie powiem, żeby Zbuku robił wielkie wrażenie na majku. Ma kiepską dykcję i jego flow na pewno nie spodoba się wszystkim. Ma dość oryginalną stylistykę, ale niekoniecznie musi ona wywołać dreszcze szczęścia, bo Zbuku ma specyficzną manierę rymowania. Do tego gada ciągle o 'rapie najlepszej marki', hejterach, starych dobrych czasach, choć tak na dobrą sprawę ciężko tu znaleźć jakiś konkretny temat. Przez każdy trak przewija się muzyka i nie ma tu w sumie wiele więcej. Do tego Zbuku nie ma złych tekstów, ale nie są one również takie, żebym zapamiętał jakieś wersy. Ot, dzieciak sobie rymuje. I choć nie są to byle jakie, prostackie teksty, to pozostałem niewzruszony. Do tego każdy z gości - czy to Bonson, czy Leszek, czy Efter, dali wejścia na tyle zwyczajne, żeby człowiek nie musiał sobie nimi zaprzątać głowy.   
    No i mamy płytę. Ciekawą? Nie bardzo. Przebojową? W ogóle. Dobrą? Raczej średnią. To jeden z tych albumów, które niby nie są złe, ale przelatują przez głowę i niewiele zostaje między uszami. Ot, poprawna płyta Zbuka ze Step Records. Może być, ale bez rewelacji. 

OCENA: 3\6


czwartek, 28 listopada 2013

KRYPTONIM - NIE BEZ POWODU

Proper 2013

1. Nie bez powodu
2. Nie wygodny      
3. PO CO ?   feat. DDK RPK, PIECHU CH.P 
4. Wiem o czym mówie   feat. PIECHU CH.P 
5. Pochłonięci    feat. JACOL PP 
6. Pieniądze  
7. Do końca mych dni 
8. Pamiętam   feat. MARYSIA 
9. Wzloty i upadki feat. PEWNA POZYCJA 
10. Poświęcenie 
11. Jeszcze raz 
12. Odpalam Jointa feat. MIEJSKI SORT 
13. Odpowiedz sam sobie feat. ARTURO JSP
14. Tu gdzie żyje 
15. Praski Klimat feat. CHORA PSYCHIKA, TWM 
16. Melodia życia
17. Niejasna sytuacja 
18. Witam w moim mieście prod. CZAHA
19. Oczami Przeszłości feat. MARCINEK 3Z, ŁAPA TWM
20. Outro 

    To oficjalny debiut duetu Inkg i Pumby, dwóch kolesi z warszawskich podwórek. Płyta powstała dzięki współpracy z ciemną Stroną i nie jest to rzeczy, którą bym wcześniej kojarzył - kiedy pojawiła się w sklepach, byłem raczej jak 'DAFUQ?' W mojej naturze leży sprawdzanie wszystkiego, bo tylko tak mogę sobie wyrobić własne zdanie na dany temat, więc płytę nabyłem.
    W zakresie produkcji, główną postacią jest tu Wowo, ale są także bity od takich ludzi, jak Młody Kaszpir, NWS i Łapa TWM. Nie można oczekiwać od Wowo wyjątkowych bitów, bo jego magazyn dźwięków zamyka się na rzewnych skrzypcach i kląskających pianinkach. A, są i jeszcze ciężkie basy. Owszem, niektóre bity są mocne i dają się lubić, ale to nadal ciągle to samo, co na innych płytach. To samo zresztą tyczy się NWS, jak i pozostałych dwóch producentów. Fajnie, że znalazło się miejsce dla DJów, bo i Danek i Grubaz wiedzą, co się robi na talerzach.    
    Co to jest, że każdy uliczny rapper brzmi dokładnie tak samo? Bardzo mało jest wyjątków, którzy dadzą się wyróżnić z tłumu (Kacper, Żyto, Jongmen, może paru innych). Słuchając płyty człowiek nie jest w stanie rozróżnić, czy to których z członków zespołu, czy jakiś może gość... Nawet jeśli tematy są powielane z każdej innej płyty ulicznej, to przecież można do nich podejść jakoś inaczej, tak? Ileż można słuchać o pieniądzach, co szczęściach nie dają, o prawilnych koleżkach na dzielni, o reprezentowaniu swojego miasta, jestem sobą do końca mych dni, zapaliłbym, świat jest ponury. Ja nie mam nic przeciwko tym tematom, ale teksty do nich są już pisane według tak wyświechtanych schematów, że sprzedawane są chyba w Biedronce na promocji. A o gościach ani słowa, bo nie ma o czym...
    No dobra, znalazłem kilka możliwych traków, jak 'Pamiętam' - dzięki Marysi o nim pamiętam... i już. No, może jeszcze 'Witam w moim mieście'. I nie jest tak, że tego się nie da słuchać - cały problem polega na tym, że identycznych (już nie podobnych) płyt wychodzi rocznie co najmniej kilkanaście. Po co to wydawać ciągle takie same płyty?    

PS: Do ciężkiej cholery, NIEWYGODNY, a nie 'nie wygodny'! Tak samo, jak końcówki czasowników w pierwszej osobie mają '-ę': MÓWIĘ, ŻYJĘ!!!

OCENA: 3-\6


środa, 27 listopada 2013

KROOLIK UNDERWOOD - PUNKT G

RPS 2013

1. Punkt G
2. Baby girl  feat. POSZWIXXX
3. Pogo
4. Dziki szał   feat. KAEN
5. Wysoki kant 
6. Na pięciolinii zdarzeń feat. BEZCZEL 
7. Flash Gordon   feat. ZEUS 
8. The Reason   feat. DOMINIKA MATYSKA
9. Może jednak jutro 
10. 21 wiek    feat. RPS, GANDZIOR 
11. Chore relacje 
12. Moja w tym głowa   feat. PEERZET 
13. Zatańcz ze mną 
14. Nie obchodzisz mnie  feat. PEMER, SHELLERINI
15. What'a Funk 

    Naczelny Nate Dogg naszej sceny wydał właśnie swój drugi album. Przyznam, że na początku denerwował mnie swoją manierą, ale w końcu przekonałem się do jego wejść i kawałków i poprzednia płyta była całkiem niezła. Teraz wiem, że kawałki z gościnnym występem Kroolika są jednymi z ciekawszych na wielu płytach - albo mój gust się zmienił albo sam Underwood ewoluował.
    Większość bitów zrobił sam Kroolik, jako, że przecież jest producentem i muzykiem. Robi on ambitniejsze kawałki, nowoczesne, a jednak oparte o klasykę. Jednak bardzo często zmienia się tu tempo, perkusja zamiera lub przyspiesza, czy zwalnia. Da się również odczuć flejwor grania żywymi instrumentami. Tylko kilka podkładów zrobiły inne osoby. Poszwixxx dał dwa - w jednym wykorzystał sampel, który uwielbiam: 'It's a shame' od The Spinners, drugi jest nieco bardziej nowoczesny. Oprócz niego w dwóch trakach jest Dolun, który jedzie już zupełnym bumbapem i po jednym bicie dali AuGust ze swoim g-funkowym 'Na pięciolinii zdarzeń' i SoDrumatic z, a jakże, nowoczesnym, wręcz trapowym kawałkiem. Na dekach siedzą DJ Danek i DJ Sab. I ogólnie, jest to muzycznie doskonała płyta. 
    Dużo bardziej wolę, kiedy Kroolik śpiewa, a nie rymuje, ale wyznam szczerze, że artysta (bo to chyba właściwe tutaj słowo) znacznie poprawił swój warsztat techniczny, jeśli chodzi o rap. Potrafi teraz przyspieszyć i zwolnić, złożyć bardziej skomplikowane wersy i obecnie potrafi się on wypowiedzieć na każdy temat, który go zaprząta - choć jest to głównie muzyka. Dał zresztą dość dobry odpór zarzutom o za dużej prostocie swoich rymów w kawałku 'Moja w tym głowa' i, jak się okazuje, jest wcale nie gorszy od Peerzeta... Jednak kiedy Kroolik śpiewa... ma obezwładniający głos i nie da się uniknąć skojarzeń z Nate Dogg'iem, czy francuskim Nuttea, bo oni również mają \ mieli rewelacyjny głos i styl. Nawet, jeśli Kroolik używa autotune, to znacznie bardziej do niego pasuje, niż do kogokolwiek innego. Z gości najlepiej wypadł chyba Zeus (czy to kogoś zdziwi?) i soulowo-jazzowa Dominika Matyska, ale niezłe występy zaliczyli też Bezczel, o dziwo Kaen (który ostatnio chce bardzo przypominać rapperów takich jak Koopsta Knicca, czy może wręcz Tech N9ne), Peja pod nazwą RPS - zupełnie dla siebie typowo i bez fajerwerków oraz Szelka, w całkiem niezłej formie. Resztę można spokojnie przemilczeć.
    Wiedziałem, że płyta mi sie spodoba, ale nie wiedziałem, że aż tak. Wprawdzie Kroolik nie śpiewa aż tak często, jak bym chciał, ale nie szkodzi. Muzyka jest fantastyczna, a Underwood wspiął się na sporo wyższy poziom od swojej poprzedniej płyty. Jest to album, który katuję od pewnego czasu i doprawdy, wydaje mi się coraz lepszy... Może to mało zrozumiałe, ale  trafia w mój 'punkt g'...

OCENA: 5\6 


wtorek, 26 listopada 2013

KASMA - PODRÓŻ W CZASIE

Harem Nagrania 2013

1. Podróż w czasie
2. Pamiętasz?   feat. BLINTEK
3. Na zawsze/Hip-Hop
4. Wspomnienie
5. Apokalipsa   feat. ASKIER
6. SamoBój
7. G-Time    feat. ATMO
8. Opowiem
9. McPence
10. Moja historia    feat. JOHNNY POPE
11. Obudź się    feat. DJ DŁUGI

    Pewnie ludzie siedzący głębiej na scenie trójmiejskiej kojarzą tę dziewczynę, ale ja, przyznam, 'obcuję' z nią (nie wiem, czy to trafne określenie...) po raz pierwszy. W Polsce do dziewczyn na majku podchodzi się ze sporą rezerwą, ale dzięki takim osobom, jak Mi-La i Wdowa, kobiecy rap jeszcze żyje...
    Kto produkował ten album? Nie mam zielonego pojęcia, ale natknąłem się na jedną ksywkę: Scovery D. Jako, że koleś jest z Kaliforni, a na jego fanpejdżu nie ma słowa o współpracy z kimkolwiek z Polski, więc zakładam, że to kolejny album na freeshare'owych bitach. Niektóre są oparte na bardzo znanych samplach - prawie identycznie przyciętych, co znane kawałki zza oceanu, inne są mało znane albo w ogóle. Dość, że to w treorii klasyczne podkłady, niektóre może nieco g-funkowe, niektóre bangerowe, a część taka zupełnie normalna. Ogólnie nuda, nic specjalnego, bo jeśli nawet znajdzie się jakiś ciekawszy podkład (np. Apokalipsa), to zepsuty jest tagami producenta i... Kasmą.
    Dziewczyna może źle nie rymuje, ale słychać wyraźnie, że to jej początki. Ma niezgorszy głos, dość poukładane flow bez większych technicznych wpadek (choć jest kilka), ale rymy są tak proste, jakby składała je w podstawówce: końca-słońca-końca, nawijam-zawijam, wielu-przyjacielu. No wiadomo, że 'koniec' najlepiej rymuje się z 'koniec'... Takie rymy usprawiedliwione były w 1995, ale nie 20 lat później, na litość Boską. I co z tego, kiedy Kasma porusza ważne tematy, kiedy pośród takich rymów brzmią one po prostu infantylnie? Do tego goście z Harem Nagrania również nie pokazują żadnego objawienia i o ile Askier wypadł jeszcze jako-tako, to na resztę muszę spuścić kurtynę zapomnienia, zwłaszcza na Atmo, rymującego po angielsku. Błagam.
    Ktoś mi powie, że prosty przekaz lepiej dotrze - to prawda. Ale w obecnych czasach, kiedy na legalu rocznie wychodzi ok. 100 płyt, a na nielegalu drugie tyle, nie ma miejsca na TAK proste rzeczy. Poza lokalesami i kumplami nikt tego nie będzie słuchał, bo takich płyt są dziesiątki. To prawdziwa podróż w czasie, powrót do rymów z lat '90. W Polsce, nie Stanach, niestety. Bardzo przeciętne.

OCENA: 2\6 


poniedziałek, 25 listopada 2013

KREWNI - WSPÓLNA KREW

nielegal 2013

1. Wspólna Krew
2. Nowa Metoda
3. Muzyka Godna Poświęceń
4. Po Ch.
5. Życzenia   feat. BARIS
6. Co Robię
7. Tempo                       
8. Miasto Paranoi
9. To Jest Prawda           
10. Szanuj Zieleń
11. Uświadamiam Sobie   feat. GOJAS, BARIS
12. W Imię Prawdy
13. Pod Górę
14. Nie Chcę Patrzeć
15. Manipulacja                   
16. Świat Oszalał
17. Ku Lepszemu
18. Wierzę W Swoich Ludzi     feat. ADAMO
19. Ich Już Nie Ma      feat. ADAMO, bit Adamo
20. Stracony Czas
21. Odnajdź Siłę

    Lubos i Skul, wraz ze swoim producentem Jue właśnie wydali swoją drugą płytę. Przyznam, że pierwszej nie słyszałem, więc krążek był dla mnie sporą niewiadomą. Nikt nie opiewa go na forach, ale też niekoniecznie musi to o czymś świadczyć...
    Jue jest wprawdzie nadwornym producentem, ale znalazło się tu również miejsce na dwa podkłady od Adamo. Szczerze mówiąc, te bity to nic specjalnego, owszem pasują do całości, ale nie rzucają na podłogę. Nie ma za bardzo sampli - no, może poza tymi z muzyki poważnej, takie czyściutkie i sterylne. Reszta wygenerowana jest na komputerze z klawiszy. Bity od Adamo są podobne, tylko różnią się tempem perkusji. Zasadniczo, to taka muzyka podobna do tej z płyt ulicznego rapu. Ale nie do końca. No i fajnie, że chociaż w dwóch kawałkach działa DJ Chore  
    I Lubos i Skul są rapperami, których można wrzucić do szufladki z napisem 'może być'. Jeden na czysty głos i gładni flow, drugi ledwo zauważalnie sepleni, przez co jest bardzo charakterystyczny, jednak ani styl, ani teksty nie są z tych, które by się zapamiętało, czy komentowało. Ot, są i się rymują, basta. Kojarzyć się mogą z uliczną stroną rapu, ale w Stanach mają na to lepszą nazwę: reality rap. Kolesie opowiadają o chorym systemie i życiu w naszym kraju, o słabych ludziach, o jaraniu... Takie tam standardy, prosta analiza społeczna i polityczna. Średnia półka podziemna. Może i powinienem wspomnieć coś o gościach, ale są tak bezbarwni, że szkoda miejsca.
    Nie jest to zła płyta, ale i nie jest jakoś specjalnie dobra. Ot, zwykły rapowy skład nagrał sobie drugi album, który nie skaleczy uszu, ale i nie będziesz za nim tęsknił. Takie tam, ujdzie. 

SPRAWDŹ SOBIE

OCENA: 3+\6


niedziela, 24 listopada 2013

JUNES - NIE-EP PŁYTA DŁUGOGRAJĄCA

nielegal 2013

1. Wstęp-nie 
2. Nie-prawda 
3. Nie-śmiałość
4. Sumie-nie
5. Nie-czystość 
6. Nie-ma-mnie 
7. Nie-pokój 
8. To-nie-tak 
9. Nie-chcę 
10. Bezdom-nie 
11. Nie-umarły 
12. Nie-nawiść 
13. Nie-namiętność 
14. Nie-smak   feat. KONIK, ENSON, ŁOZO aka PITAHAYA 
15. Nie-możliwe feat. TE-TRIS, ZKIBWOY
16. Zakończe-nie 

    Na dźwięki imienia Junes całe fora internetowe spuszczają się na szmatkę, kisiel w majtkach przekracza wały zaporowe. To w sumie ciekawe, bo przecież poza Rap Addix i poza bodaj trzema epkami, nie ma żadnych spektakularnych sukcesów na koncie. Najwyraźniej nie musi, bo widać, że klasa broni się sama. Czy ten nie-ep, czyli LP, spełnia oczekiwania?
    Kouter, w sumie zgodnie z oczekiwaniami, dał chyba najwięcej podkładów. Resztą zajęli się Nitro, Zbylu, Aruzo, Keas-A, Puzzel, Soulpete i Jaca. Do tego producenci mają silne wsparcie na patefonach od DJ Te, DJ Danka i DJ Pstryka - drapacze występują prawie w każdym kawałku, co, przynajmniej moim zdaniem, świetnie wzbogaca i urealnia muzykę. No bo czymże byłby klasyczny hip hop bez skreczy? Mamy masę sampli, bumbapowe perkusje, bujające głową klimaty, choć nie każdy z producentów daje radę. Jasne, Kouter. Ale Aruzo wypada bardzo dobrze, Soulpete i Puzzel niezgorzej. Za to Zbylu jest niestety nijaki zupełnie.
    Junes jest rozpoznawalny, to jego atut. Ma bardzo specyficzny sposób rymowania, nie zawsze pokładany, ale w gruncie rzeczy trafia. Cała płyta jest przemyślana, wszystkie tytuły są ułożone według schematu, choć brak tu refrenów - nie o to tu chodzi. To nie są traki do klubów, żeby laski machały cycem. 'Junes trudny gość, poza definicją świata' i nie można się nie zgodzić, bo to taki typ, który pojedzie wszystko i wszystkich, a jego styl nie mieścił się w Sokołowie. To jedna z tych osób, które nie mają kompleksów, reprezentuje godnie swoje miasto i nie wstydzi się korzeni, za co propsy. Junes to chłop z ławki pod Twoim blokiem, którego spotykasz codziennie. Wiesz, że wykształcony, wiesz, że robi to i tamto, ale z drugiej strony lubi życie niekoniecznie inteligenckie. I dobrze, bo to jest autentyczne. Gości tu prawie nie ma, a jak są, to są to Tet i Zkibwoy i tyle.
    Nie-EP to płyta kolesia, który ma coś do powiedzenia, jest w miarę oryginalny, ale brakuje mu przebojowości, brakuje siły. Bo tak naprawdę z całej płyty wiele nie zostaje. Kilka dobrych bitów, trochę ciekawych przemyśleń, wejście Terisa i Zkibwoya, lawiny skreczy i... już. Nie rozumiem szału hormonów na forach, bo wiele płyt w tym roku było lepszych. Płyta jest ok, ale orgazmu nie dostałem.

OCENA: 4\6


sobota, 23 listopada 2013

KACHU BSP - NIE JEDEN Z WIELU

Ciemna Strona 2013

1. Intro 
2. Nie Jeden z Wielu
3. Nie Mów Więcej 
4. Na Co Czekasz   feat. NZN
5. Przed Siebie 
6. Nie Na 5 Minut   feat. ADRO
7. Pasja      feat. DEDIS 
8. Niechciana   feat. NZN 
9. Biegnij    feat. DZIKI 
10. 2013 To Nie 05 
11. To Nie Proste    feat. WTS 
12. Outro

    Szczerze mówiąc, jak widzę znaczek CS, albo jakieś trzy literki po ksywie, dostaję drgawek nerwowych i wzdragam się przed włączeniem materiału. Przecież 90% nagrań tego typu jest dokładnie taka sama i nie ma żadnego wyznacznika i rozróżnienia. Lipa znaczy. Nadzieję daje to 10% ulicznej sceny...
    Nie wiem, kto to produkuje. Znaczy, jeden bit dał Choina, ale większość zrobił niejaki Feru i tylko w dwóch pozostałych trakach jest UHU i w jednym Wits - co mi i tak nic nie mówi. W zasadzie nie ma to znaczenia, bo to nie nazwiska mówią o sile płyty, tylko same bity. I tutaj, ku mojemu kolosalnemu zdziwieniu, te bity grają! Na pierwszy rzut oka mamy te pianinka i smyki rzewne, ale jest to jakoś tak poskładane, że nie brzmi to jak tysięczna płyta tego samego wykonawcy. Przoduje tutaj UHU, ale Feru wcale nie zostaje w tyle i przyznam, że nie brzmi to źle. To nie jest nic nowego, ale przynajmniej brzmi w miarę oryginalnie i te podkłady nie powielają tych samych patentów, co milion innych ulicznych płyt.
    To samo tyczy się Kacha. Chłop ma niezgorsze flow i głos i również nie brzmi jak tysiąc innych ulicznych rapperów, zamienionych w jednolitą papkę. To znaczy, tematyka jest oczywista: ej ziomek, bez litości dla wroga, miej dobrze poukładane w głowie, tu nie chodzi o forsę - w zasadzie każdy kawałek mówi o tym samym, ale jeśli przyłożyć te piosenki do całej ulicznej reszty, to te puzzle się średni skałdają w jedno - Kachu jest trochę inny i to stanowi jego siłę. Goście to temat zupełnie inny, możesz losować dowolną postać z kapelusza ulicznego kuglarza i wyciągniesz tę samą osobę, tylko za każdym razem z innym imieniem. Zatem goście nie istotni. Ważny jest Kachu i to, że znalazł swoje miejsce w tym ulicznym rapie.
    No i się zdziwiłem. Okazuje się, że można jeszcze znaleźć jakąś świeżą, uliczną płytę, która nie brzmi jak setki z innym tytułem i identyczną zawartością. Nie jest to żadne odkrycie, czy olśniewająca nowość. Ale to uliczny album, który choć trochę wyróżnia się spośród innych. Będę czekał na następne produkcje zatem.

OCENA: 4-\6


piątek, 22 listopada 2013

WĄSKI - ARCHIWUM WSZAWEJ SZAFY

PRO Kru 2013

1. Intro
2. Od nowa
3. 7 lat
4. Sam o sobie
5. Moja dziewczyna nie słucha   feat. GREM, INDO, SLIMSON
6. Na okrągło
7. Paczka
8. Maruda    feat. DAHILLA
9. Skit
10. Socjoterapia    feat. SNAJPER, RYVIN, POLAR, ERHA
11. Dobre chlopaki
12. Taki jak ty
13. Pamiętam
14. Zaraza     feat. GREM, SYLK, SZPAK
15. Nokout z kopa   feat. CONES, GREM
16. 7:27
17. Outro

    Wąski to krakowski rapper współpracujący z ekipami takimi jak PROKru, czy G3R. Album, który w Grodzie Kraka był oczekiwany w pewnych kręgach od dłuższego czasu, rodził się w dużych bólach - ale wreszcie jest. Tylko czy warto było czekać tyle czasu?
    Większość bitów popełnił Horry, ale są tu też kawałki od takich ludzi, jak Wesoły, West, Smyk, Thomson i Pece. Nie znasz ich? Nie dziwne, znają ją tylko kolesie związani z PRO Kru, która wydała już sporo nielegali i jest znana na krakowskim podwórku. Label ma bardzo klasyczne podejście do rapu, a więc i płyta Wąskiego w większości ma brzmienie klasyczne. Dlatego mamy tu sporo sampli, bumbapowych bitów, skreczy Haloona, wszystko wydaje się... zwyczajne. Jakoś ciężko wejść w ten album dzięki podkładom, bo są. Kropka. Po prostu są i nic więcej. Owszem, dają się odczuć tu jakieś klimaty orientalne, wstawki reggae, ale nie ma tu jakiegoś pierdyknięcia, które obudziłoby co jakiś czas słuchacza. 
    Wąski jest... dziwny. Niby jest niezły, ale w sumie nie wiem. No bo tak: ma dość dobry głos i nawet fajne flow. Czasem się nie wyrabia w bicie, źle złapie oddech i potyka na werblach, ale ujdzie. Za to teksty - znowu z jednej strony niezłe i dowcipne i wielowarstwowe, ale z drugiej często byle jakie, a nawet zdarzają się głupawe i infantylne, co nieco irytuje i przeszkadza w odbiorze. Na szczęście tych zbędnych wejść jest sporo mniej. A Wąski gada o swoich początkach, jako rappera, o problemach z dziewczynami nie kumającymi jazdy, o marudzeniu... W ogóle sporo jest tu osobistych wkrętów, ale jest też pogmatwany storytelling, który jest wyjątkowo bzdurny (coś o niezniszczalnych paczkach z bronią. Wtf?). Sporo gości zaszczyciło również szafę Wąskiego, bo mamy tu Indo z Gaddabit i cały zestaw PRO Kru, od moich ulubionych Grema i Dahillę, przez Szpaka i Conesa, do całej reszty - w zasadzie wszyscy jadą całkiem równo. 
    Bardzo nierówna ta płyta, i wydaje mi się, że źle zmasterowana. Nie jest zła, co więcej, jest niezła, ale dość ciężko jej się słucha z uwagi na wymienione wyżej wady. Nawet recenzję się trudno pisze, bo całość to jeden wielki mętlik. Ale jaka płyta taka recenzja. Kompletna dezorientacja.

OCENA: 4-\6


czwartek, 21 listopada 2013

JONGMEN - KONTRAPUNKT

Hemp 2013

1. Kontrapunkt
2. Uderzenie
3. Zajawka    feat. ŚLIWA
4. Upadek    feat. MAGDA GROCHOWSKA
5. Cwancyk
6. Wybuchowy Mix   feat. WSRH
7. Nic Nie Musisz Udowadniać
8. Pozytyw
9. Wiedzą Więcej Niż My    feat. KALI & PALUCH
10. Jestem Gotów    feat. BRZ, BILON
11. Nigdy Nie Jest Za Późno    feat. BAS TAJPAN
12. Znieczulica
13. Babel    feat. WILKU, HAZZIDY
14. Jestem Z Dala    feat. BU, FUSO
15. Ambiwalencja Nabyta    feat. ARCZER, FUSO
16. Widzę Sens    feat. KACPER, AK-47, ARIEL
17. Jongmen X Piotr Struś (Bonus Track)

    Choć Jongmen działa już ponad 10 lat na scenie, tak naprawdę wypłynął on na szersze wody dopiero ostatnio, głównie dzięki featuringom na płytach bardziej fejmowych kolegów. A przecież Jongmen nagrał już tyle albumów, sam, czy w projektach, że ma na koncie w sumie około 10 materiałów - no, co najmniej 7. Wreszcie, dzięki Hemp Records, ma szanse na legal. Czy tę szansę wykorzystał?
    Nawet się ucieszyłem, że większość płyty robi Fuso - przecież to jeden z ciekawszych producentów, niekoniecznie ulicznych. Ale pierwszy bit, jaki wchodzi, to Emeno, który mnie zgniótł swoją siłą - i Emeno robi też sporo na albumie. Zostają trzy podkłady, wzięte od Szweda SWD, PSR i MTI. Wspomniany Emeno ma podkłady, posiadające tyle energii, że mogą zmieść z podłogi w jednej chwili i pasują idealnie do stylówki Jongmena. Fuso dał bity nieco odmienne, bardziej melodyjne i wnoszące nieco spokoju do tego szaleństwa. Dobrze, że jest zróżnicowanie, dobrze, że jest DJ Soina w kilku kawałkach. Muzyka, bangerowa i nowoczesna, jest w porządku. 
    Chropowaty głos żyrardowianina jest łatwo rozpoznawalny nawet w tłumie. Jongmen rymuje ze swadą, jest agresywny i hardkorowy, przy czym w małym stopniu uliczny - choć oczywiście nie pozbaiony swego rodzaju ulicznego cwaniactwa. Nie wzrusza, ale i nie powoduje wykrzywienia ryja. Znaczy się, Jongmen ujdzie w tłoku, zalicza bardziej na plus niż mniej.  Liczni goście na płycie robią robotę, jak łatwo się spodziewać, różną. Śliwa do kosza szybciutko-szybciutko, WSRH ujdą (choć wers Słonia z marszczeniem skóry na jajach jest co najmniej infantylny), Paluch pojechał w swoim stylu, tak jak Kali - wszystko w ramach. Bilon i BRZ bez szału zupełnie, Bas Tajpan jak zwykle robi dobre regałowe refreny, ale nic poza tym, Wilku na swoim poziomie (zrozum to jak chcesz) moralizatorstwa, Hudego aka Hazzidy nie zauważyłem, Arczer wbrew pozorom nieźle, Kacpra i tak lubię, AK47 beznamiętnie... W ogóle gości więcej marnych, niż dobrych.
    No i wykorzystał tę szansę, czy nie? W zasadzie raczej tak. Bałem się, że to następna uliczna produkcja, podobna do każdej innej, ale nie. Producenci stanęli na wysokości zadania, dopasowując się idealnie do potrzeb Jongmena. Sam rapper ujdzie, ale nie wywołuje dreszczy rozkoszy. Goście? Połowiczny sukces. Płyta nawet nie najgorsza, ale nie powala.

OCENA: 4-\6


środa, 20 listopada 2013

WIESZCZU - NATURAP

nielegal 2013

1. Intro
2. Naturap   feat. HAKIM
3. RazemSami
4. Kłajlifornia 
5. Wy-wo-dy
6. Cyrk   feat. BLETA 
7. W drodze na szczyt
8. Prohibicja    feat. FOLKU
9. Divinite   feat. GREM
10. Inny     feat. BEATRICE, PIKU
11. Brodatyp   feat. PSCOLA
12. Heartache    feat. MIELON
13. Nie moja
14. Uliczny grajek feat. KOMAR, STARY WILU 
15. Paradoks
16. Tłuścioch    feat.TROL 
17. Biję się z myślami   feat. EMKA 
18. Zdobywcy   feat. KONY
19. Uśmiech 
20. Skrzydła

    Poprzednia solowa płyta Wieszcza, 'Kulturap' wyszła dwa lata temu. Przyznam, że mnie nie powaliła, bo była za długa, a podkłady Wieszcza nie porywały mocą, ani kreatywnością. Po dwóch latach, ścisłej współpracy z Hakimem, Wieszczu powraca na solo.
    Schemat się powtarza - większość podkładów robi tu sam Wieszczu, natomiast pięć wyprodukował Hakim. O ile byłem pewien, że podkłady Hakima będą bezbłędnie osadzone w czasach Złotej Ery i zaprezentuje on klasyczny bumbap, to martwiłem się nieco o Wieszcza. Na szczęście  wyrobił się on jako producent, współpraca z Hakimem dała mu sporo. Tutaj dobiera fajnie sample i nawet jeśli są wzięte ze znanych kawałków, jak np. z Niemena, czy ze 'Sway', są one dobrze pocięte i sprytnie zapętlone i układają się albo w traki typowo klasyczne, czasem nieco wpadające w soulowe klimaty ('Inny'), a często są to kawałki oparte na naszym, polskim big beacie. Przyznam, że muzyka, choć jeszcze nie jest doprowadzona do perfekcji, to jest dużo lepsza, niż na pierwszej płycie.
    Wieszczu poprawił również swój warsztat rappera. Słucha się go dużo lepiej, niż dwa lata temu, potrafi złożyć wielowarstwowe rymy i błysnąć ciekawym wersem. Na jego nieszczęście, jeszcze nie zawsze i wszędzie i czasem te lawiny rymów są po prostu nieczytelne lub znajdujemy wersy, delikatnie mówiąc, kiepskie. Bo z jednej strony mamy błyskotliwe 'zginiemy prędzej niż kolana ugniemy, to nie my toniemy, wciąż to tonie łajba, to Kłaj baranie', a z drugiej 'mój styl jest tłusty, jeśli go spróbujesz po raz pierwszy, nie zapomnisz jak waginy'... Wieszczu opowiada o wszystkim, czym się da: reprezentuję Kłaj-lifornię, opowiada o życiu, o swojej bujnej brodzie, miłościach - nie tylko z kobietami, ale i muzycznych. Rapper zaprosił na album również całą plejadę innych emce, związanych przede wszystkim z organizacją Hakima, Kości W Dłoni. Niektórzy dają sobie radę (Folku, Hakim, Bleta, Trol), niektórych mogłoby tu w ogóle nie być, tak jak Pika, Mielona, czy Emki, która niech zostanie lepiej przy śpiewaniu...
    Przez czas między płytami, Wieszczu naprawił wiele błędów, nie zrobił jednego: znowu materiał jest za długi. Prawie 75 minut? Niga pliz. Ponownie okazuje się, że Wieszczowi skończyły się pomysły lekko po połowie materiału. Im dalej, tym nudniej, niezależnie od gości. No, z końcówki niezły jest 'Zdobywcy' z Kony'm. Na początku ułożone są naprawdę dobre traki, które nie dość, że bujają, to mają ogarniętą warstwę liryczną i słucha się tego całkiem dobrze. Ale pod koniec płyta już męczy, dlatego, gdyby ja odchudzić do 12-14 kawałków, byłoby super.

OCENA: 3+\6


wtorek, 19 listopada 2013

SŁOŃ & MIKSER - DEMONOLOGIA II

Unhuman Familia 2013

CD 1
1. 206
2. Intro feat. BRASSI (Bloodstained)
3. Lovecraft feat. BRASSI (Bloodstained)
4. Król szczurów
5. WCM3
6. Koyaanisqatsi feat. PALUCH, ANTEK PC PARK
7. Suro
8. CHCWD 
9. Gabinet Luster
10. Super Partia 
11. Winda
12. 86    feat. ERIPE, KAEN, PIH
13. Pan Patryk jedzie na biwak
14. Dj Kostek Intermission

CD 2
1. 200 mln Insektów
2. Slasher
3. Gra o tron feat. SHELLERINI
4. Ania
5. Bajkowe pato
6. Efekt Lucyfera feat. KACPER HTA, GRUBAS/WZW
7. Tacy Sami 
8. Blizny (Mea culpa) feat. JONGMEN
9. Baran
10. Stylowo    feat. JINX, TE-TRIS
11. Zagłada część 1: Wirus T
12. Zagłada część 2: ZH
13. Prosty Przekaz

    Druga część Demonologii była sukcesem już zanim wyszła - po pojawieniu się na półkach zaczął się szał, najwyższe miejsca na OLiS-ie, jaranie się na forach i... zawód wśród niezależnych recenzetów. Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy, to świetna okładka, jednak chwilę później dostrzegasz 3 cd. TRZY! Na szczęście jeden to wideo z nagrywania płyty, ale ja z założenia (i doświadczenia) nie wróżę albumom dwupłytowym sukcesu. Nie było w Polsce jeszcze albumu z dwiema płytami, które da się przejść bez bólu. Ba, w Stanach wymienię może 3-4.      
    Oczywiście, za stronę muzyczną odpowiada w całości Mikser, bo skoro 1\2 duetu to producent, jak mogłoby być inaczej? Wprawdzie to tylko jeden bitmejker na dwie płyty, ale Mikser na szczęście robi fajne i całkiem zróżnicowane podkłady, zachowujące jednak klimat zagrożenia. Mikser ma w repertuarze bity ciężkie, rodem z podziemia NY, ale i takie cykające i połamane, jak z Memphis i okolic. Pośród aż tylu minut muzyki na pewno znajdą się rzeczy gorsze i lepsze i tak jest. Są naprawdę wyśmienite podkłady ('Król Szczurów', 'Ania', '86'), są również znacznie gorsze ('CHCWD')
    Słoń to 'chory rap, chore bity i chora gadka, styl tak brudny, że majk się zatkał'. O ile flow Słonia i przyjęta stylówka są zdecydowanie na plus, to już to co mówi nie zawsze jest na miejscu. Nie chodzi o to, że od barwnych opisów śmierdzącej cieczy sączącej się z sutków kobiety w ciąży może się komuś chcieć rzygać. Takich paskudnych tekstów - nie horrorcore'owych, ale to wręcz turpizm posunięty do granic: 'To jest horror Hip Hop dziwko, jak nie chcesz słuchać to skończ \ Zamrożę kawałek gówna, żeby później Cię nim dźgnąć \ Bardzo cieszy nasz twój zgon, więc umieraj, giń, zdychaj \ Trudno będzie Ci hejtować z naostrzonym stolcem w kichach' i chociaż Słoń mówi, że 'Podobno jestem ekscentryk, jestem chamski i chory \ Dostaniesz zamiast cukierka obrzezany klitoris', ale te teksty nie są w większości straszne, tylko paskudne. Z drugiej strony można pogratulować bogatej fantazji, bo faktycznie, pod płaszczykiem zabawnego tytułu 'Pan Patryk jedzie na biwak' kryje się rzeczywiście historyjka rodem z horrorów B-klasy. Ok, Słoń ma to w dupie, że komuś się nie podoba 'Nie jeden mentalny karzeł, chce zostać dziennikarzem \ nie wyszło mu w muzyce, więc mnie krytykuje błazen \ Ci życiowi partacze jada po nas na blogach \ śliniąc się jak dziwka z zajęczą wargą podczas loda \ Wszystkich hejtów po drodze, mogę fiutem nakarmić \ umyj zęby, bo mój koń nie lubi brudnej stajni'. Jasne, że to nie jest dla każdego, jednak popularność, jakimi cieszą się te paskudne słowa jest zadziwiająca. Innym rozdziałem tutaj są goście - zasadniczo zbędni. Bo o ile Eripe, Pih, Paluch, Szelka i Tet jeszcze dają radę (niektórzy całkiem nieźle nawet), to Antek z PC Parku to już totalna żenada, Kaen nie jest straszny, tylko infantylny, Kacper, Jongmen, Jinx i Grubas są nijacy i nic nie wnoszą.    
    Nie chciałbym być źle zrozumiany, bo doskonale wiem, znam i słucham płyt horrorcore ze Stanów i cenię sobie klimat, jaki potrafią zrobić Insane Clown Posse, Natas, czy choćby Gravediggaz. W takim stylu np. jest 'Slasher', 'Ania' (świetny bit!) czy 'Król szczurów', ale takie 'Suro' to już zupełnie drugi biegun - śmierdzący, choć sam osobiście bardzo lubię opowiadania o Cthulhu - Słoniowi jednak bardzo daleko do finezji H.P. Lovecrafta. On wali w ryj 'kijem do kendo' i 'kopie w łeb jak Van Damm'. Podsumowując, płyta, zgodnie z przewidywaniami, jest za długa - wystarczyłoby naprawdę 14 najlepszych traków i byłby kosmiczny album. 101 minut wylewania krwi, ropy i innych płynów ustrojowych, to trochę sporo. Płyta nie jest zła, ale Słoń przesadził i to w kilku kierunkach: długości, obrzydliwości (tak, wiem, że to konwencja, a jednak) i zaproszonych gości.    

OCENA: 4-\6


poniedziałek, 18 listopada 2013

CZARNY FURIAT - RUBIKON

Proper 2013

1. Salutuj    feat. HINOL
2. Nie Ma W Polsce Gangsta Rapu 
3. Moje Miejsca 
4. Strach    feat. MELNY
5. W Pogoni Za Szczęściem    feat. ERO
6. Ręce W Górę 
7. Dobro Jest Passe
8. Hardkorowy Koks
9. Napad    feat. BONUS RPK
10. Be Easy    feat. BRADDU
11. Wilki I Owce 
12. Dogoń Dziadka 
13. Furiat Robi Szum! 
14. Nie Daj Się Złamać   feat. JANO 
15. Dwa Zero Trzynaście     feat. FU
16. Ludzie Zrobią Wszystko    feat. TEDE

    Pierwszy album ciechanowskiej legendy ulicy mnie nie porwał kompletnie - był słaby, nie oszukujmy się. Jakiś czas po premierze usłyszałem, że drugi album już się robi i to dopiero będzie bomba! Śmiałem wątpić, ale przecież nie byłbym sobą, gdybym nie zbadał sytuacji, tak? Czarny Furiat podobnież z dużym pietyzmem podszedł do nowego krążka i ma to być dzieło sztuki. Przyznam, że lista kredytów mnie zaskoczyła...
    Poza tak oczywistymi ulicznymi bitmejkerami, których się spodziewałem, jak Choina, Frelek, czy Małach, ale są tu też DNA, Fabster, Dies oraz mniej mi znani Baltik, Ayon, BDZ, Pretenders, Yankes i Maikendo. Baltik potrafi zrobić zarówno miażdżący banger, jak i chilloutowy, wręcz g-funkowy podkład, Ayon ma nowoczesne, mocne bity... DNA ma tu bardzo nierówne kawałki i nie jest to coś, do czego przyzwyczaił nas w ostatnim czasie. I tak ogólnie, to nawet ci, którzy w teorii powinni dawać typowe podkłady uliczne typu smyki i klawisze w melancholijnych tonach, to wcale tak nie jest. Widać, że Furiat się zakręcił i wybrał podkłady, które nie czynią tej płyty kolejną uliczną produkcją. A do tego często wykorzystywany jest DJ Gondek do drapania, co podnosi walory płyty.      
    Płyta ma cztery strony, w które zmierza Furiat. To rodzina, sport, muzyka i życia pasja i na tym właśnie się skupia Czarny. I choć jego teksty są nadal proste, przyznam, że rapper rozwinął się od 'Zaginionego Chłopca', bo stara się on unikać idiotycznych, infantylnych rymów. Flow jest w zasadzie żaden, bo Furiat ma ten archaiczny sposób rymowania, gdzie każde słowo jest mocno akcentowane i nie zawsze się rymuje, ale niesie za to przekaz. Ciężko nie zgadzać się z Czarnym Furiatem, kiedy mówi, że w Polsce nie ma rapu gangsterskiego i wszystko jest w porządku, tylko może aż nazbyt oczywiste - wyważanie otwartych drzwi może nie jest najlepszym pomysłem. Znalazło się na albumie sporo gości, którzy prezentują skrajnie różne poziomy. Jeśli chodzi o Polską Wersję, to Hinol wybił się w kawałku dzięki swojemu chropowatemu flow, a Jano dzięki swojemu szybkiemu rymowaniu. Taki Melny niestety nie umie rymować, Ero wypadł dość blado, tak samo jak Braddu, nie wspominając o Bonusie. Te najbardziej fejmowe featuringi to Fu, którego da się zrozumieć i nawet posłuchać, co zdarza się bardzo rzadko i Tede, który nic wielkiego nie pokazał. 
    Bum bum Furiat robi szum... Owszem, album jest lepszy, niż poprzedni, ale nadal mu brakuje sporo. Znacznie poprawiono dobór podkładów, Czarny nie daje już wymów z piaskownicy, choć to wszystko nadal jest proste jak budowa cepa - choć czasem to może byc zaletą... Na pewno lepsze, niż płyta poprzednia.

OCENA: 3-\6


niedziela, 17 listopada 2013

HZOP - SŁOWO

RPS 2013

1. To jest HAZETOPE feat. DJ DANEK 
2. W tych słowach jest moc feat. KALA, DOLCEVITA 
3. Otwórz umysł 
4. Musisz to mieć (Sport Muzyka Pasja) feat. DJ DANEK 
5. Nie jestem obojętny
6. Pośród Zgiełku (Fuck The System) 
7. RPS HIP HOP TOUR feat. KROOLIK UNDERWOOD, BEZCZEL, DJ DANEK 
8. Niech gadają feat. HUDY HZD 
9. Słowo    feat. DOLCEVITA 
10. Odnaleźć szczęście 
11. Podążaj za mną    feat. DJ DANEK
12. Ten jeden rok    feat. FUSO
13. Pewny swego    feat. DJ CZARLI 
14. Droga wyboru feat. DAWIDZIOR HTA, DJ DANEK
15. To co najważniejsze 
16. Gdy masz plan 
17. Oddaję wszystko    feat. SGP, CYHACZ 
18. Ryzyko 
19. Mamy plan    feat. ODGŁOSY MIASTA 
20. Mury spłoną feat. MY RIOT 
21. Tak było od '04.

    Pierwsza płyta HZOPa mnie w ogóle nie zaskoczyła, ani nawet nie ujęła. Była totalnie nijaka i taka sama, jak inne uliczne płyty - nawet nie pamiętam jednego kawałka - a to przecież tylko rok. Drugi album tego lubelskiego rappera trafił mi w ręce w paczce, do której wrzuciłem 'Słowo' z braku innych płyt do wzięcia, ale nie spodziewałem się sukcesu.
    No bo tak: bity zrobili NWS, Wowo i Czaha - to przecież podstawowi producenci ulicznych podkładów. Są jeszcze Choina i El Bajto, a także Glaca z My Riot, z którym Peja współpracuje od jakiegoś czasu (nawet sporego) i który pojawia się na rapowych płytach co jakiś czas. Ale skoro większość produkcji wyszła od NWS, nie znajdziemy tu nic innego, jak typowe dla niego bity, oparte na smykach i klawiszach. Ciężkie, dość melancholijne, które doprawdy nie wprowadzają nic nowego i są takie same na każdej płycie - czasem tylko NWS próbuje połamać bity, zmienić rytm. A mogło być dobrze, bo płytę otwiera bangerowy bit El Bajto ze skreczami Danka... Ale i Wowo i Czaha nie wykazali się również żadną inwencją i ich podkłady są dokładnie takie same.  
    Skwarek niestey nie poprawił warsztatu od zeszłego roku. Owszem, technikę ma on w miarę poprawną, może brak mu polotu, ale flow płynie wystarczająco dobrze. Jednak nie dość, że HZOP nie wyróżnia się niczym z tego całego tłumu ulicznych rapperów, bo tu z połowa brzmi podobnie poprawnie (reszta to dno, a tylko 5% ma w sobie to COŚ), to jeszcze jego teksty padają na pysk jak tupolew we mgle. Są oklepane do bólu, 'gitara smutną melodię gra, struna pęka'... W kółko to samo. Ja rozumiem, że 'równo-gówno' rymuje się z 'gówno', ale na legalnej płycie to doprawdy nie przystoi. Płyta ożywia się tylko w kilku momentach: wspomnianym kawałku wejściowym, na refrenach śpiewanych przez Dolcevita i przy okazji występu My Riot z gitarami i wokalem Glacy. Z pozostałych gości nieźle wypadła Kala, Bezczel zjadł gospodarza zupełnie (zgodnie z oczekiwaniami zresztą), Kroolik tym razem bez śpiewu, tylko z rymami - co niekoniecznie wychodzi na lepsze, Hudego jakoś ciężko zrozumieć, Fuso bez szału, tak samo jak Dawidzior i cała reszta gości. 
    I co? Zupełnie nic. Druga płyta HZOP okazuje się być taką samą, jak rok temu, co oznacza, że rapper stoi w miejscu, zamiast się rozwijać. To płyta tylko i wyłącznie dla fanów ulicznego brzmienia.

OCENA: 3-\6


sobota, 16 listopada 2013

RDW - W ŻYŁACH RAP MAM. MIĘDZY PIEKŁEM A NIEBEM VOL. 1

RPS 2013

CD 1
1. Intro - północ
2. Mam
3. Kartka długopis     feat. DWA ZERA
4. Kontrast
5. Ponad tym    feat. BRAHU, GEDZ, JODSEN
6. N.M.J.D.   feat. PANIKA, WIGOR
7. Brudy miasta
8. Osiedlowy skit
9. Marzenia   feat. ANALOGIA, TOMASIN
10. Nie pokazuj swoich słabości   feat. MAYHEM, RAK RACZEJ
11. Chodź z nami   feat. BEN BENITO
12. Martwe uczucia    feat. PIH
13. Nie bez was    feat. MIEJSKI DYSTRYKT
14. Ruszaj póki czas
15. Bez względu na wszystko   feat. M-DOT, RPS, KROOLIK UNDERWOOD
16. Krótki joint skit
17. Towar   
18. Tribute   feat. PANIKA, JOBER

CD 2
1. Kontrast PAWEL G. REMIX 1
2. Marzenia TOUDDOGG REMIX   feat. ANALOGIA, TOMASIN
3. Ponad tym GRRRACZ REMIX   feat. BRAHU, GEDZ, JODSEN
4. Nie pokazuj swoich słabości ELCE REMIX  feat. MAYHEM, RAK RACZEJ
5. Kontrast PAWEL G. REMIX 2
6. Nie bez was ELCE REMIX   feat. MIEJSKI DYSTRYKT
7. Nie pokazuj swoich słabości CANNABEATZ REMIX   feat. MAYHEM, RAK RACZEJ
8. Tour De Sopot (bonus track)    feat. FETO, BRAHU

    RDW to jeden ze starszych zawodników trójmiejskiej sceny, wydający dopiero swój debiutancki album pod skrzydłami samego Rychu Pei. Wcześniej można było usłyszeć RDW m.in. na Drużynie Mistrzów i na różnych featuringach, ale sam rapper nie jest bardzo znany - choć na pewno wiele osób kojarzy jego skład, Analogia. Właśnie wyszła pierwsza część jego trylogii, pierwszy podwójny album z RPS.
    Gajos? Kto to jest Gajos? No cóż, to producent, który zrobił RDW calutki album. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej o nim słyszałem, ale okazuje się, że to bitmejker, który jest w stanie dźwignąć całą płytę. Podkłady, które wyprodukował Gajos to klasyka, oparta na samplach, zrobiona z wajbem raczej początku wieku XXI, niż Złotej Ery. Nie ma tu żadnego nowatorstwa, po prostu rzemiosło, które wcale nie brzmi źle, wręcz przeciwnie, bity fajnie nakręcają klimat, a tempo cisną skrecze do DJ Wojaka, DJ Lolo i DJ Centa. Słucha się tego bardzo fajnie. Ot, taki typowy hip hop. Z kolei drugi CD różni się diametralnie, bo remixy są mało bumbapowe, tylko raczej ambitne, nowoczesne, łączące jazz z ambientem i Bóg jeden wie z czym jeszcze.       
    RDW brzmi nadspodziewanie dobrze - nie zwróciłem na niego żadnej uwagi na Drużynie Mistrzów, ale okazuje się, że chłopak ma ciekawą barwę głosu i choć średnio radzi sobie technicznie, to brzmi całkiem ciekawie. Lirycznie RDW przelatuje koło uszu zupełnie, bo choć i może mówi o sprawach ważkich, życiu i muzyce, to wersy, które składa są zupełnie bez wyrazu i nie dają rady zwrócić na siebie uwagi. Słowem: nuda. Z gościnnych występów, których jest tu prawie bez liku, nie wszystkie są godne uwagi. Fajnie weszli w numer Dwa Zera, nieźle wyszedł Gedz, który ogarnia mikrofon coraz lepiej, Kroolik Underwood - jak zwykle, mający już chyba dawno status polskiego Nate Dogg'a oraz amerykański italiano M-Dot, a także Peja, ukrywający się pod nazwą RPS. Reszta nie wyróżnia się niczym, choć trafiają się i tragiczne wpadki, jak Ben Benito i Wigor - im starszy, tym gorszy (a nigdy nie był chociaż dobry).  
    Mogła to być naprawdę fajna płyta, gdyby zrobić drobny przesiew. Czasem remiksy są lepsze od oryginałów, czasem w ogóle kawałki są przeciętne... Zdecydowanie wybija się tu 'Bez względu na wszystko' - świetny kawałek ze świetnymi gośćmi. Reszta jest dobra lub średnia. Znowu potwierdza się teza, że wydawanie podwójnych płyt, zwłaszcza na debiut, to strzał w kolano. Gdyby to była przesiana, jedna płyta, byłoby nieźle. Za długo. Za dużo. Ale i tak potencjał jest, bo to taka typowa, zwyczajna - choć niezgorsza, hip hopowa płyta.   
   
OCENA: 4-\6


piątek, 15 listopada 2013

FLINT - STARY DOBRY FLINT

Koka Beatz 2013

1. Stare, dobre intro
2. Desiderata    feat. PEZET
3. Blok
4. Przyjaciółki, koleżanki, kumpele
5. Muszę dostać skrzydeł
6. Bez przypału
7. Fight Club
8. Sieję dobro, sieję zło    feat. MUFLON
9. Brakujące słowa    feat. GREEN
10. Szary
11. Kobiety
12. Stare dobre outro

    Flint wydał już w tym roku mikstejp, który mnie osobiście trafił w sedno. Tenże mikstejp miał być zajawką przed trzecim oficjalnym albumem rappera. Pierwsze, co się rzuca w oczy to poligrafia w 3d, przyznam, że bardzo przyjemnie zrobiona, tak jak cała okładka. Po udanych poprzednich produkcjach liczyłem na niezły materiał.
    Zbiór znanych nazwisk na bitach wcale nie musi oznaczać faktu, że płyta będzie genialna. Liczy się również dobór podkładów przez artystę i to, co on z owymi podkładami zrobi. Flint wybrał kilku znanych bitmejkerów: Miliony Decybeli, EsDwa, Szczura, są aspirujący i zdolni Folku z Krakowa i Salvare, a także mniej znani na scenie SebaKK, Barthvader, Luxon i Vinylstealer. Dzięki takiemu doborowi dostajemy energiczne i żywe połączenie klasyki z nowoczesnością, co... brzmi naprawdę świeżo. Na mnie coraz lepiej działaja produkcje Salvare i wyrasta on na jednego z producentów, na których na pewno będę uważał. Ale i tak każdy z zaproszonych producentów stanął na wysokości zadania, bo nie ma tu słabych podkładów - choć najmniej bujające dał moim zdaniem Szczur. Co nie znaczy, że słabe. Fajnie, że mamy tu żywe gitary i oryginalnie zagrane klawisze oraz skrecze od DJ Kebsa, DJ Flipa i DJ Ace. Dobrze jest.
    Flint od zawsze udowadniał, że jest emce, na którego warto mieć oko i ucho. To niezwykle sprawny technicznie rapper i tym razem również słychać to doskonale. Technicznie mucha nie siada, nie da się czepić niczego. Natomiast lirycznie mam nieodparte wrażenie, że Flint wyprztykał się na mikstejpie. Owszem, są pancze, są ciekawe wersy, wszystko gra, ale jakoś brakuje polotu i takiego swoistego pierdolnięcia, które zazwyczaj przejawia Flint. Dobrze, dobrze, nadal jest nieźle, ale chłopak stracił gdzieś swoje pazury. Nie pomagają występy Pezeta, Green'a, ani tym bardziej Muflona, bo są ona na dokładnie takim samym poziomie, jak zwrotki samego gospodarza. Czegoś mi tu brak...
    Dostajemy od Flinta świetną płytę, której jednak czegoś brakuje - tego nieuchwytnego zęba, szarpnięcia, które straciło na trzeciej płycie swą siłę. Doskonałą robotę robią tu producenci i DJe, bo to jest cymes i muzycznie jedzie to nie do zatrzymania, ale Flint, choć dobry, po prostu jest, nie ma się czym specjalnie zachwycić. Jednak całościowo, lubię.

OCENA: 5-\6


czwartek, 14 listopada 2013

MAM NA IMIĘ ALEKSANDER - NIE MYŚL O MNIE ŹLE

Fandango 2013

1.Intro – Young King
2.Skąd On się wziął
3.Tlen
4.Sukces
5.Znamy się
6.Zakochany w życiu na pół gwizdka
7.Zaufanie   feat. PIOTR ROGUCKI
8.Dom    feat. MIUOSH
9.Kaskader
10.Nie powtarzaj
11.Muszę zrobić to sam   feat. EGOTRUE
12.Nie myśl o mnie źle   feat. MAJA MAI
13.Zmieniłem się
14.Outro – Odpowiedzialność
15.Tlen (remix)
 
    'Skąd on się wziął' to tytuł, który doskonale obrazuje pierwsze wrażenie po wzięciu albumu do dłoni własnych. Jak zresztą sam raczył wspomnieć na płycie, legal spadł mu na łeb jak topór kata i niemal go zaskoczył. Fandango wygrzebało kolejnego rodzynka, który w zeszłym roku wydał epkę 'Moje Odczucia' - teraz postanowiono wydać go na legal, jako czarnego konia stajni.
    Produkcją płyty zajęli się tacy producenci, że doprawdy ciężko o lepszy zestaw. Bo są tu Szatt z nocnych Nagrań, Voskovy, Sherlock, Eljot, Stona, Markuszynsky, Eigus i Emes. Nieźle, co? No właśnie tak srednio, a nie nieźle. Owszem, są to niezłe traki, zwłaszcza od Szatta, ale pamiętać trzeba, że to bity na wskroś elektroniczne, brzęczące technicznymi instrumentami z niewielkim dodatkiem zwykłych instrumentów. Na pewno nie wszytskim będzie to odpowiadało, choć przyznam, że czasem brzmi to wielce intrygująco - zwłaszcza podkłady Markuszynsky'ego.
    Trudno oprzeć się wrażeniu, że MNIA sporo czerpie ze spuścizny (o ile tak można powiedzieć) po Biszu i tym podobnych filozoficznych akcjach. Aleksander jest dobrym rapperem, ciężko nazwać go emce, bo nie taka jego rola. On tu używa rapu jako środka przekazu, a nie jest mistrzem ceremonii. Nie jest charyzmatyczny, nie pociągnie tłumów, ale płonie w nim wewnętrzny ogień, każący mu pluć emocjami, wyć i krzyczeć. Smaku dodają tu niebanalne rymy i wersy pełne filozofii - może czasem zbyt pokrętne, ale wystarczająco intrygujące, aby przykuć uwagę. I w zasadzie mogłoby nie byĆ tu gości w ogóle - no, może Piotr Rogucki z zespołu Coma nadał 'Zaufaniu' świeżego powiewu. Ale taki Miuosh zupełnie mi przemknął, tak jak Egotrue - MNIA jest całkowicie samowystarczalny i nie potrzebuje gości - no, może poza śpiewającymi.
    Aleksander jest na pewno ciekawą postacią na naszej scenie. Nie wszystkie kawałki są tu jakieś świetne, ale wszystkie są ciekawe i warto posłuchać MNIA, bo ciekawie prawi. Myślę, że coś z tego będzie i kazda kolejna płyta będzie jeszcze lepsza. w każdym razie, warto album sprawdzić, bo jest to.

OCENA: 4\6   


środa, 13 listopada 2013

AK47 - AUTOPSJA

Proper 2013

1. Wstęp
2. Niekiedy
3. Na tym samym wózku     feat. MAX
4. Idę doliną
5. Droga na skróty    feat. BAMZ
6. Znów Igrasz z losem
7. Nieufnie    feat. D13
8. Jest mi wstyd
9. Dary    feat. HINOL
10. Cela 404 / 2011
11. Co więcej    feat. JONGMEN 
12. Cela 404 / 2013
13. Gorillo in the jungle   feat. JANO
14. Nerwobóle
15. Podjazd   feat. SYLWEK
16. Ostrożności nigdy dosyć
17. Vabank
18. Zakończenie

    Już sama ksywa poznańskiego rappera powinna wskazywać na to, że to muzyka głośna, twarda i śmiertelnie niebezpieczna, jeśli trafi w punkt. No a emce powinien napierniczać jak kałasznikow we własnej osobie. Przeczytałem sporo dobrych rzeczy na temat tej płyty, zatem sam postanowiłem ją obadać...
    Większość płyty wyprodukował niejaki MSB - przyznam, że koleś nie kojarzy mi się z żadną z produkcji, ale to nie szkodzi. MSB potrafi wyczarować melancholijne bity, które jednak nie są pozbawione pazura - zwłaszcza wtedy, kiedy wchodzi elektryczna gitara, dogrywana na żywca. Jednak ciężko określić jednoznacznie podkłady MSB - melancholijne, a ostre; nudne i rozlazłe, ale coś w nich jest... Dziwacznie się mi tego słuchało. Po jednym bicie dostali Wowo i Maciek D13. Wowo pojechał typowo ulicznie, choć niekoniecznie pasując do reszty - ostro i agresywnie, a Maciek z D13 dał numer bardzo podobny do reszty, z operowym wyciem i smykami. 
    AK faktycznie przypomina kałacha. Leci dość szybko, czasem się zacinając. Koleś ma niski głos, specjalnie jeszcze obniżony do celów rymowania. AK potrafi zaśpiewać w refrenie, moduluje głos, choć trzeba się skupić, aby zrozumieć, o czym gada, bo często wątek umyka w gąszczu słów i nie zawsze wyłowisz każdy wers. Zresztą, nie zawsze jest co słuchać, bo rapper jest niekoniecznie biegły w rymowaniu i czasem podaje najoczywistsze rymy typu 'brachu-dachu'. Poza tym, same tematy nie są niczym nowym, bo to wszystko już było. AK mówi o życiu, o podłych ludziach - to taki hardkor uliczny rap, jednak nie do końca da się ten materiał zdefiniować w ten sposób. Niby inaczej, ale bez rewelacji. Prosto i uczciwie, ale czasem zbyt infantylnie. A goście niestety nie dają zupełnie rady i wiadomo, że poza Jongmenem i Polskiej Wersji (Hinol i Jano) nie ma tu nikogo znanego szerzej - można było sobie ich darować.
    Ciężko mi jest powiedzieć cokolwiek konkretnego, bo ta płyta jest... dziwaczna. Hip hop oparty nie na samplach, ale romantycznych brzmieniach, połączonych z ostrą gitarą i ciężkim, rozminkowym rapem AK47 i jego gniotącym głosem. Coś w tej płycie jest, ale nie mogę uchwycić sedna sprawy. Podkłady? Średnie, lepsze są te mało ckliwe (w drugiej połowie albumu). AK? Może być, teksty ma dość proste, choć szczere niewątpliwie i emocjonalne. Może kiedyś coś z tego będzie - jak na debiut, powiedzmy, że da radę.

OCENA: 3+\6


wtorek, 12 listopada 2013

CENTER - GRAM NA KLAWISZACH SWOJEGO ŻYCIA

nielegal 2013

1. Ten Delikatny Miękki Vibe
2. Gram Na Klawiszach Swojego Życia   feat. KASIA WALKIEWICZ
3. Milion w złotówkach
4. Numer dla Sąsiadek
5. Urwany Film     feat. GOSIA KRUŚ
6. Wyspy Szczęścia
7. Na tym Wychowałem się Ja i Ty
8. Chill
9. Sny
10. Czarne Oczy Susan    feat. GOSIA KRUŚ
11. Błysk
12. Ona Lubi Kiedy Ten Hajs
13. Robisz to co Weekend
14. Wszystko Też Ma Swój Koniec
15. Błysk (Remix Selena Serranio)

    Jakoś nie do końca wiem (czyt. rozumiem), jak została nagrana ta płyta. Powstawała chyba w sporych bólach, bo o albumie Centera słyszałem już ponad rok temu, coś tam wyciekało (całkiem interesującego), a zestaw pomocniczy rappera jest również dość intrygujący.     
    Zestaw pomocniczy, to na przykład producent. Mad Skrews Beats to bitmejker z Miami, USA i doprawdy nie mam pojęcia, w jaki sposób stało się tak, że doszło do tej współpracy. Czy w dobie wszechobecnego internetu jakoś się chłopcy skumali, czy to były darmowe produkcje? Nie mam pojęcia. Ale nie są to byle jakie podkłady rodem z oferty specjalnej w Biedronce, zatem, mamy na podkładach bardzo przyjemnie płynący wajb, nieco funkowy, nieco soulowy, nieco jazzujący - w zasadzie ciężki do określenia, ale naprawdę bujający. Trochę sampli, nieco dźwięków generowanych z klawisza - ogólnie klimat jest zróżnicowany, od klubowego 'Numer dla sąsiadek', przez funkujacy 'Milion w złotówkach', aż po południowo-plażowy 'Urwany film'. Pełna gama hiphopu, który opiera się na emocjach i stawia na wajb - 'delikatny, miękki vibe'. Całkiem fajnie. No i ten bit do 'Sny'...
    Okazuje się, że Center jest bardzo sprawnym rapperem, który może nie ma szalonego stylu, ale posiada sporo charyzmy i ma wiele do powiedzenia. A Center potrafi mówić o wszystkim: o jaraniu i swoich świetnych koleżkach, którzy zapewnią Ci wszystko, czego zapragniesz, o kasie, której ciągle brak, o wkurwianiu starych sąsiadek głośną muzą, czy o kobietach. Jest fajnie, emocjonalnie i emce przyciąga swoją osobowością i tekstami. Nie ma żadnych rapowych gości - tylko panny, śpiewające refreny i chórki, co znakomicie ubarwia album - przy czym spore wrażenie robi remix z udziałem słodkogłosej Seleny Serranio - normalnie brzmi jak trak wyciągnięty z albumu Rihanny. Tu nawet ciężko dać jakiś przykład rymów - one tworzą nierozerwalną całość, wyrwane z kontekstu stracą na wartości. Center jest naprawdę ciekawym typem.
    Troszkę tu jeszcze brakuje do tego, żeby album był killerem, ale jednak jest to materiał, z którym warto się zapoznać. To jedna z ciekawszych płyt na nielegalu w tym roku i mogę ją spokojnie polecić, jeśli nie przeszkadza ci to, że nie ma tu bumbapów, tylko dominuje muzyka z tych ambitniejszych i bardziej bujających. Podoba mi się.

POCIĄGNIJ SOBIE

OCENA: 5-\6


poniedziałek, 11 listopada 2013

HKR - BUL I TRFOGA

nielegal 2013

1. Ja, My...
2. Statyści dramatu
3. Dług
4. Co przyniesie jutro?
5. Bezkitu - SKIT
6. Historia jednej znajomości
7. Beztroski - SKIT
8. Gehenna
9. Poświęć mi chwilę...
10. Koza pontrolom

    Hetman Komitywa Rozkminiacz to krakowski skład, który w zeszłym roku wydał swój nielegalny debiut. Nie bardzo pamiętałem, kto zacz, ale już zdążyłem włączyć i okazało się, że jest za późno... Zeszłoroczny album 'Fhuj Beczek Soli' był w mojej opinii tak masakrycznym wydawnictwem, że nawet go nie opisałem, bo szkoda mi było miejsca i czasu... No, ale już 'Bul i Trfoga' leciało, więc dosłuchałem do końca.
    Bity, jak na co drugim nielegalu ostatnio, zawinięte są z darmowych serwerów z bitami - choć jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. Natomiast na części z podkładów są umieszczone te charakterystyczne tagi producenckie, od których dostaję wysypki na pośladkach. Bo te podkłady to takie typowe pitupitu, niby nowoczesne niby klasyczne, ale: nie ma sampli. Z drugiej strony nie ma elektroniki. Nie ma jaj - to takie popłuczyny po rapie, bity pozbawione są sampli, bo nikt nie chce płacić za nie, jeśli podkłady są darmowe. Z przecież producenci lubią klasyczny hip hop tak? Więc grają go sami. No i, naturalnie, nikt nie daje super bitów na darmowe strony, żeby jakiś wack się na nich dograł, prawda?
    HKR to dwóch kolesi, z którymi jest spory problem. Nie wiem, który jest Rozkminiaczem, który Hetmanem i  czy w ogóle są nimi, ale to nie istotne. Chodzi o to, że chłopcy wydają się wiedzieć, o czym mówią - nawet jeśli są bardzo młodzi. Starają się składać ciekawe rymy na ciekawe tematy i pokazują, że obeznani są z ogólnie pojętą kulturą światową i fajnie bawią się słowem i konwencją. Jednak kiedy wchodzą na majka... Ten obdarzony wysokim, krzykliwym głosem nie umie rymować zupełnie, a jego maniera składania wersów sekundę za werblem doprowadza do szału. Poza tym zbyt często koleś lewituje w stronę Buki, ale daleko mu do tego jeszcze. Drugi rapper z kolei ma głos głębszy i niższy, ale bełkocze niemiłosiernie i często ciężko zrozumieć o czym gada. Uffff...
    No i co tu zrobić z takim materiałem? Choć bity są wygrzebane z wysypiska śmieci, słychać, że na kawałki patenty są. Choć rapperzy muszą się sporo nauczyć, czuć, że nie maja spinki i bawią się tym, co robią. No i przekaz jest dość dobry, żeby nie odrzucić albumu na wstępie - choć po pierwszym wejściu mną lekko rzuciło... Nie wiem, sami sprawdźcie...

POBÓR

OCENA: 3\6


niedziela, 10 listopada 2013

CZESKI - NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO BY COŚ ZMIENIĆ

nielegal 2013

1. To moja kolej
2. Rapowy raj   feat. ZARAZ 
3. Części ciała feat. DJ DBT
4. Niespełnienie 
5. Freestyle skit   feat. JAN WILK
6. Bez walki 
7. Gem, set i mecz 
8. O wszystkim i o niczym feat. VIXEN 
9. Z miłości do nienawiści 

    Czeski to rapper przede wszystkim znany z bitew wolnostylowych, w których bierze udział od 2005 i ma juz na koncie sporo tytułów. Tym razem ten rapper wszedł do studia i zamienił scenę na żywo na wyciszoną budę z mikrofonem. Często płyty nawet świetnych wolnostylowców rozczarowują, bo po przemyśleniu tekstów nie mają one tyle świeżości, co prosto z głowy...
     Czeski zadbał o to, żeby bity na jego debiutancki album zrobili porządni producenci i żeby muzyka była w miarę zróżnicowana. I oto mamy na produkcji takich ludzi, jak Bonez, Zbylu, Bejotka, Salvare, Uniq i Kuoter, czyli co najmniej połowa to firmy raczej uznane. Z tym zróżnicowaniem to bywa różnie, bo generalnie wszystko jest dość klasyczne i bez szaleństw, ale muzyka jest całkiem przyjemna - sprawdźcie zwłaszcza bit od Bejotka w 'Części ciała', który, oparty na bardzo znanym samplu, buja jak rzadko który. Podobnie ma się z wolnostylowym skitem na podkładzie Uniq'a. Mniej mi za to odpowiadają podkłady od Salvare i bity Bonez'a, takie mocno nadmuchane.
    Czeski jednak jest najlepszy na wolno - świetnie udowadnia to 'Freestyle skit', gdzie potrafi być dowcipny i dosadny. Ale i tak z kartki tez nie jest źle - Czeski ma niezłe flow i świetnie płynie po bitach - już sam ten fakt jest godny uwagi. I choć tematów jest pełna paleta, to i tak Czeski najciekawiej wypada w bragga, kiedy łupie panczali po łbach słabiaków. W ucho wpada sporo dobrych wersów i porównań, np. takie tenisowo-słodyczowe: 'jesteś wytrzymały jak Ferrer? skończ proszę, rozpłyniesz się jak Ferrero Rocher'. Czeski nie działa tu jednak sam, jest z nim kilku gości, z których wpada w ucho głównie Vixen, a także Zaraz. 
    Jest fajnie. Nie zawsze i wszędzie, ale płyta Czeskiego jest naprawdę warta sprawdzenia, bo to ciekawy materiał. Zwłaszcza, kiedy wchodzi on na teren bitewny. Każdy kolejny album, niewątpliwie, będzie coraz ciekawszy. Czeski zaprzeczył standardowi, że fristajlowcy dają przeciętne albumy studyjne.

OCENA: 4+\6


sobota, 9 listopada 2013

G&M FAMILIA - GRUBY MATERIAŁ

Zion 2013

1. Intro
2. Za nim     feat. ŻUSTO% 
3. Puszczam bata w obieg    feat. BUDDA 
4. Bezsenność 
5. Kolejny dzień   feat. DIOBELNY 
6. Chwile szczęścia   feat. WEBSTER 
7. Sukces   feat. TEKU 
8. Trzeba o to zadbać   feat. MŁODY BOSSKI 
9. Obiecana ziemia    feat. DYLU aka GEN, GUMBAS
10. Moc 
11. Przekaz śle na cały kraj feat. JAHBESTIN, KAMIL P.R.J, TOMASH 
12. Z miejsca na miejsce feat. GADŻET, RAZIM 
13. Looźny skit
14. Wspomnienia   feat. ADOR, TEKU 
15. Za barem    feat. WIRUS
16. Zostawić coś po sobie 

    Debiut MC Grubego i Małolata dopiero co wyszedł nakładem Zion Records. Nie jest to stary zespół, chłopaki graja razem od roku i na małopolskiej scenie są już wystarczająco znani, żeby ktoś się nimi zainteresował i zapewnił gościnny udział znanych producentów i rapperów.
    Bo lista bitmejkerów zaskakuje od samego początku. Podkłady na album dali Greg z Miliona Decybeli, Donde, Donatan, NWS, Kosaa, WDK, Gembler i Igrekeno. Skrecze zaś zapewnił Żustoprocent. Mamy tu zatem dość klasyczne brzmienie, przetykane co jakiś czas nieco nowocześniejszymi brzmieniami, ale bez przesady. W zasadzie, jak spojrzymy na producenta, będziemy wiedzieć, jaki jest styl kawałka. NWS dał typowe, uliczne i ciężkie traki, Donde ma trak na samplu z ostrej gitary - ale są też takie zwyczajne podkłady, Kosaa świetny, bodaj najlepszy tu bit do 'Sukcesu', z którym świetnie zgrał się drapiący płyty Żusto, Donatana podkłady są w jego nowym stylu, nie bardzo nowoczesne, ani etniczne, tylko... zwyczajne. W sumie, poza kilkoma bitami jest bez szału, choć wystarczająco porządnie.
    Gruby z Małolatem zaś nie oszałamiają ani technika, ani tym bardziej tekstami. O ile ich flow i styl wydają się być wypracowane i nie kaleczą, ale jeśli chodzi o teksty, jest nieco gorzej, bo te są proste i oparte na oczywistych rymach, które daje się w większości przewidzieć. To znaczy, chłopaki nie pieprzą jakiś tam banialuk, ale są to raczej banały na temat życia, imprez i muzyki. Goście nie podbijają poprzeczki, czasem wręcz prześlizgują się pod nią, bo w sumie, poza 'legalnym' Młodym Bosskim i Żustem, mamy tu paru dosłownie emce znanych w podziemiu i całą gwardię nołnejmów.
    No cóż. Z jednej strony jest tu Żusto na talerzach, który robi spory progres z projektu na projekt, są bity od Kosyy, Igrekeno i Donde, z drugiej są Gruby i Małolat i masa nijakich gości, którzy nie wnoszą tu nic. Ogólnie album nie jest najgorszy, na pewno znajdą się ludzie, którym się bardzo spodoba, ale niestety liryka nie idzie w parze z bitami, które w dodatku też nie są wybitne.

OCENA: 4\6


piątek, 8 listopada 2013

BLEJK - WZBIJAM SIĘ

SB Mafija 2013

1. Romans feat. DONDI 
2. Wzbijam Się 
3. Snapback Zdejm 2 feat. B1GGA 
4. Zachód feat. SOLAR & BIAŁAS, TOMB 
5. Niech popatrzą 
6. Wehikuł 

    Wprawdzie Blejk nie jest związany z żadnym znanym ugrupowaniem, pochodzi z niedużej wsi w świętokrzyskiem, ale wystarczy spojrzeć na jego fanpejdż i na ludzi, którzy brali udział w nagraniu jego epki, żeby pojąć, że koleś musi mieć jakiś talent, bo inaczej skąd ci wszyscy ludzie u niego na albumie? Zresztą, Blejk nie rymuje od dziś, więc pewien fejm zdążył już zdobyć...
    Muzę na płytce zrobiły osoby raczej zajmujące się nowoczesnymi podkładami, ale Blejk lubi trapy i wcale tego nie ukrywa. Na bitach są tu Lanek, Juicy, Kesz i SecretRank. Ja wiem, może się nie znam, ale ten typ muzy zupełnie do mnie nie trafia. Nie trawię pomieszania ordynarnego dicho z hip hopem, a tu dostałem wszystko, co mnie drażni: autotuny, dyskotekowe rytmy, klimat, jaki kojarzy mi się z romantycznymi teledyskami, nagranymi w pastelowych kolorach. Rozumiem, że to Blejk wybierał podkłady, bo przecież Lanek umie zrobić fajny bit, nawet jeśli jest nowoczesny. Ale tu...? Pogrom ideałów hip hopu.  
     Nie wiem, o co całe halo, bo Blejk wcale nie rządzi na majku. Wejście ma wręcz fatalne, bo kawałek 'Romans' zaczyna niczym Stachursky. Potem jest już trochę lepiej, bo nie sili się na uwodzicielską chrypkę, ale i tak nie jest przekonująco, chociaż daje radę, kiedy rymuje normalnym głosem. Ale i tak te teksty typu 'snapback zdejm pierdolony truskulu', czy 'plaża i alko, dawaj tu lalko, zobaczysz może jak wyjdziesz na balkon' to jakaś żenada i nadaje się na puszczanie tego z okna 15-letniego BMW, krążącego po polach kukurydzy. Sytuacji nie ratują goście, choć może i są lepsi od Blejka, ale i tak na tych podkładach brzmią słabo i rachitycznie. 
    Kurwa, Blejk jest prekursorem czegoś, co nazwałbym remizowym rapem. Spokojnie może zagrać to na jakimś wsiowym weselu, jak wszyscy pochleją, to nawet przekleństw może nie wycinać, przejdzie wszystko. Ależ pozory mylą... Porażka. Tytuł powinien brzmieć 'Spadam Na Ryj' albo coś w tym stylu...

SAM SOBIE OBCZAJ


OCENA: 2-\6




czwartek, 7 listopada 2013

KARI - SKAZANA NA RAP

nielegal 2013

1. List do K...
2. Piaski przeszłości   feat. GALL ANONIM
3. Charakter
4. 14-Luty   feat. SCH-A
5. Skazani na rap
6. Marionetki   feat. MACH
7. Zmiany    feat. STABIL
8. Kari Promomix

    Kari przemknęła przez scenę ładnych kilka lat temu, choć nie została zauważona jako emce - może ktoś ją pamięta z pisania różnych recenzji - ja się przyznam, że ni cholery jej nie pamiętam. Dlatego bez żadnych przeczuć podszedłem do materiału - coraz więcej dziewczyn zaczyna sięgać po majki i z jednej strony to dobrze, z drugiej niestety rzadko która umie rapować...
    O podkładach nie warto mówić za długo, bo to kolejny materiał na freeshare'owych bitach, ściągniętych z darmowych serwerów. Ok, te przynajmniej nie są plastikowe, imitują brzmienie klasycznego hip hopu, ale wkurwiają niezmiernie tagi producenta na bicie, przewijające się co pół minuty przez podkład. Nędza.
    Kari... Nie powoduje zmiany stereotypu o damskich emce, bo ona go tworzy. Co z tego, że ma słodki głos? Ja pierdolę, komu przychodzi takie beztalencia umieszczać na różnych portalach - nawet tam, gdzie jest jakiś odsiew? Przecież ta dziewczyna zupełnie nie umie rymować!! Może i teksty dały by się znieść, gdyby dało radę je wyłowić spośród tego całego bełkotu, bo Kari nie ma dykcji, nie ma flow, ani żadnych nawet zalążków techniki. Dramat podkreślają występy gościnne: nawet jeśli Gall anonim, Mach, czy Stabil nie są wyborowymi emce, to oddaleni się od Kari o lata świetlne.
    Porażka. Prawdę mówiąc, to bodaj najgorszy materiał, jaki udało mi się usłyszeć w tym roku. Wszystko tu wyprowadza z równowagi: producenckie tagi co chwilę, nieskładną paplaninę Kari - no, może goście nieco ratują sytuację. Za to plus.

OCENA: 1+\6


środa, 6 listopada 2013

GELA - CHODŹCIE ZE MNĄ

nielegal 2013

1. Intro 
2. Mowią na mnie Gela
3. Z roku na rok 
4. Skit (Rzóber)
5. Doceń ją, Doceń go 
6. Idź 
7. Skit 2 (Rzóber)
8. Skrócona historia Polsk
9. Idealny świat dla nieidealnych ludzi 
10. Pokolenie fast foodu 
11. Królewskie Miasto
12. Chodźcie z nami 
13. 19.05.10r 
14. Wspomnienie po muzyce 
15. Dziękuję 
16. Królewskie miasto 
17. Outro (beatbox slowa duzyZUBER)
    
    Kim jest Gela? Prawdę mówiąc też nie wiedziałem. Ale sprawdziłem - to młody reprezentant Sandomierza, który robi swoje nagrywki od 2008 roku, ale dopiero teraz zapragnął wyjść na światło dzienne poza wąwozy Sandomierza. Koleś, który rymuje od 5 lat w podziemiu, powinien coś sobą reprezentować, prawda? Czy ja się mylę?
    Większość albumu wyprodukował niejaki Szubi z niewielką pomocą Sick'a, Justyna i samego Geli. To mało podniecająca muza, taka nowoczesna, grana tylko i wyłącznie na klawiszach syntezatora, ze sporą ilością pianinek i plastikowych smyczków. Podkłady Geli są nieco inne od Szubiego, chociaż również zrobione w podobny sposób. Za to najciekawsze są podkłady do kawałka 'Chodźcie z nami' od Sick'a i 'Wspomnienie po muzyce' od Justyna - szkoda, że oni dali tylko po jednym bicie. Jednak muzyka tu wcale nie zachwyca i nie jest w ogóle porywająca - choć fajnie, że są bitboksy na skitach.    
    Gela ma całkiem fajny głos, do którego dobrał sobie flow pozwalający na uniknięcie większych wpadek. Nieco to staromodne, ale nie kaleczy i da się kolesia posłuchać. Ot, kolejny poprawny technicznie rapper. Tekstowo w zasadzie Gela również pasuje do etykietki 'kolejny poprawny rapper', bo nie ma tu nic, nad czym mógłbyś się zatrzymać i pokiwać głową z uznaniem lub zadumą. To taka typowa masówka w stylu trochę trzecioligowego bragga, coś o pozytywnym podejściu do życia, moje życie, miłość i lokalna duma i patriotyzm. Wszystko. Taki zestaw to znajdziemy na każdej podziemnej płycie i choć nie ma w tym nic złego, a teksty i rymy, choć całkiem proste, to przecież poprawne i niewątpliwie szczere, to jednak bardzo mało, aby znaleźć uznanie szerzej na scenie. Nawet, jeśli Gela streścił ładnie całą historię Polski na jednym traku. Jedynym ciekawszym momentem jest trak '19.05.10 r.', opowiadający o powodzi w Sandomierzu z perspektywy samego powodzianina - poruszająca relacja. Gości żadnych tu nie uświadczysz, bo Gela daje sobie radę sam. 
    Płyta jest bardzo osobista i szczera, choć Gela ma na razie problem z przekazaniem swoich przemyśleń w sposób oryginalny i przyciągający uwagę. Owszem, Gela ma wykształcone flow, nieco archaiczne, ale technicznie ok. Myślę, że za kilka albumów może coś z tego być, pod warunkiem zmiany producenta, bo Szubi jest wtórny jak bilet powrotny. Będę obserwował, na razie nieco naciągane...

OCENA: 4-\6