czwartek, 31 stycznia 2013

NA PRZEKÓR WSZYSTKIEMU - TRACZU


nielegal 2012

1. Na Przekór Wszystkiemu  feat. MESIOK ZWK
2. Zawsze Może Być Gorzej  
3. Nie Chcę Tu Zwariować    feat. ORSON, ZETKA URZ, KRYCHA
4. Bloki Nauczyły Mnie   feat. ZETKA URZ, MARZU ZWK
5. Taki Jestem 
6. Naprawdę    feat. VIKING PSL
7. Nigdy Nie Wymiękaj Ziomek
8. Biorę Życie Jakie Jest    feat. PEJOS, A.D.1
9. To Te Słowa 
10. Pseudo Gangsterze   feat. ZETKA URZ
11. Teraz Albo Nigdy 
12. Opętani Przez Rap    feat. KOKO, MESIOK ZWK

    Traczu w zeszłym roku zadebiutował swoim nielegalem 'Na Przekór Wszystkiemu', który jednak nie odbił się echem na szerszej, poza lokalną, scenie. Ja jednak dotarłem do tej płytki jakimś dziwnym trafem, a skoro dotarłem, to podzielę się wrażeniem - może ktoś dostrzeże - albo ominie szerokim łukiem.
    Nie ma pojęcia, kto wyprodukował płytę, bo nigdzie nie trafiłem na jakiekolwiek kredyty. Z tego, co wydedukowałem, Traczu bierze bity albo z Shadowville albo od kolesia o pseudonimie Dumel - kto robił płytę tak naprawdę, nie mam pojęcia. Jak ktoś wie, niech się podzieli. Bo podkłady nie są takie złe, zakłądam, że pewnie ciągnięte, ale nic to. Taki projektowy, nowojorski styl z bloków pasuje do stylu i tematyki Tracza.
    Bo Traczu ma styl prawdziwego kolesia z bloku. Flow poprawny, technicznie nie ma się o co zbytnio przyczepiać. Do tekstów również - są to porządne, uliczne historie prosto z blokowiska Ostrowca Świętokrzyskiego. Od innych uliczników Tracza wyróżnia brak pozowania na gangstera i ciężko doświadczonego życiem ławkowicza. Raczej chłopak opowiada o tym, co widzi, nie wychodząc jednak z pudełka, ograniczającego go do banałów typu 'chuj w dupę frajerom', 'będzie dobrze ziomeczku', 'działam na oriencie', 'jebać policję'. Do tego sporo tu gości, którzy nadjechali również z włocławskich bloków i taka kolaboracja osiedli pokazuje, że rap można robić bardzo podobny i w Ostrowcu, i we Włocławku. Kilku z gościnnych rapperów się wyróżnia pozytywnie (Orson, Pejos), część jest kalką innych kalek. Jednak wszyscy dają radę - nie ma tu tragicznych porównań, infantylnych wersów i epatowania przemocą, którą rapperzy oglądają tylko w telewizji. Kawałkiem, który zdecydowanie wpadł mi w ucho, to trak ostatni, 'Opętani przez rap', gdzie ostatnia zwrotka jest trochę słabsza, ale kawałek ma siłę.
    Lokalna ciekawostka, którą jednak za jakiś czas może ujrzeć większa liczba ludzi. Bo Traczu ma potencjał, nie trzyma się bardzo sztywno tej ulicznej stylistyki, pozwala sobie na odbicia, choć nadal jest to typowy produkt blokowiska. Na pewno spodoba się przynajmniej części słuchaczy, a na pewno fanom rapu ulicznego.

CIĄGNIJ TO

OCENA: 4\6


wtorek, 29 stycznia 2013

KILKA TEMATÓW DO PRZEMYŚLENIA - DARO & NRK

nielegal 2012

1. To nie jest intro
2. Echo    feat. DŻASTA
3. BezsennoŚĆ
4. Nie ma rapu bez emocji
5. Konsekwentnie
6. Nic o mnie nie wiesz     feat. KOZIM, EPITET
7. Droga do nikĄd

    Obaj kolesie - i Daro i NRK znani są całkiem nieźle na krakowskim podwórku, tym razem połączyli swoje siły, aby wspólnie nagrać krótki projekt. 'Kilka tematów Do Przemyślenia' to epka wydana głównie lokalnie, choć zdążyła wypłynąć poza Gród Kraka.
    Produkcją całości, dość krótkiej wprawdzie,m choć esencjonalnej, zajął się inny znany osobnik z krakowskiej sceny podziemnej, Kozim. Zrobił on siedem konkretnych podkładów - na tyle kilmatycznych, aby pasowały do obu emce i na tyle sympatycznych, żeby słuchało się tego przyjemnie. Nie ma tu wielkiego szału, bo kawałki mają nieco ponad 2 minuty każdy i można uznać, że Kozim nie miał za bardzo miejsca, aby rozwinąć skrzydła. Dlatego na większości traków mamy ten sam, zapętlony motyw i tyle. Słucha się dobrze, ale jest nieco ubogo, kiedy przez 2,5 minuty toczy się ten sam loop.
    Daro i NRK mają już swoją markę w Krakowie, jako emce, którzy potrafią nawinąć głębokie teksty w dobrym stylu. Owszem, zgadza się. Obaj stawiają na przekaz, choć technika nie jest pozostawiona odłogiem. NRK trochę bardziej romantyczny (że tak to ujmę - niekoniecznie w znaczeniu miłosnym), Daro nieco ostrzejszy, dlatego obaj emce nieźle się uzupełniają. Gościnnie na majkach udzielili się jeszcze lokalni, zaprzyjaźnieni rapperzy - Dżasta, Epitet i sam producent Kozim.
    Całkiem niezła epka, choć krótka - z samej definicji w zasadzie epka powinna być krótka. Na porządnych bitach, życiowe tematy ogarnia dwóch doświadczonych emce z podziemia. Dość typowa produkcja andergrandowa, aspirująca do miana pukających do drzwi oficjalnej sceny. Jest nieźle, ale czegoś tu brakuje... Energii? DJa? Sprawdźcie sami.

OBCZAJ

OCENA: 4\6


poniedziałek, 28 stycznia 2013

RAPORT KRYZYSOWY - MAGISTER NINJA

nielegal 2012

1. Granice
2. Śnił mi się rodzinny dom
3. Wena, długopis, papier 
4. Ostatni autobus
5. Zły dzień
6. Nienawidzę cię
7. Jarz Jones
8. Na sofcie
9. Niewypowiedziane
10. Świat na głowie mam
11. Ile jeszcze czasu?
12. Strzelaj
13. Kołysanka
14. Doba kończy się
15. Czarno-białe
16. Deszcz
17. Eloszka

    Magister Ninja to dość dziwaczny twór na naszej scenie. Sześć osób, w tym dwie panie, którzy grają na różnych instrumentach, śpiewają i rymują. To już ich drugi album, po 'Pracy Magisterskiej' z 2010 roku. Dwa lata później wydają drugą płytę, która, choć przyjęta lepiej niż debiut, nadal nie uzyskała dużego szacunku.
    'To nie jest hip hop i to nie jest rock'n'roll' - i to jest prawda. Gitary, żywa perkusja i elektronika mieszają się tu w jeden eklektyczny styl. Ciężko powiedzieć, że to rap, ale na pewno jego obrzeża, nie dalsze, niż Bakflip, czy elektropołamańce Pezeta i VNMa. Do tego są skrecze od nowego nabytku w zespole: AKiry. Zatem, pomimo gitarowego rzężenia i ostrych brzmień, jazda jest hip hopowa. Jakieś 20 lat temu, było to całkiem popularne: Rage Against The Machine, Senser, składanka Judgement Night... Nie wiem, czy brzmi to podobnie, ale są gitary, jest elektroniczne brzmienie... Wszystko się zgadza, ale niekoniecznie musi porywać.
    Na pewno nie porywa strona liryczna płyty. O ile chłopaki rymują w miarę poprawnie, teksty są dość płaskie i proste - zazwyczaj takie są przy tego typu projektach, jak się rokowcy biorą za granie rapu. Takie tam rymy, trochę ciekawsze śpiewy, ale ogólnie dość duży misz masz. W sumie nie ma tu nic, co mogłoby przykuć moją uwagę. Takie pitu pitu dla pitolenia na wiesłach. Nie dotrwałem do końca niestety...
    Nie jest to płyta zdecydowanie dla mnie. Nie o to chodzi, że nie lubię gitar, czy coś. Łykam, jesli są fajnie zagrane, ale tu jest takie łupucupu. Dałem radę przesłuchać 10 traków i wymiękłem. Resztę przeleciałem pobieżnie i brzmiało to dokładnie tak samo, jak wcześniej. Nuda, brzęczenie irytujące w pewnym momencie, jak upierdliwa mucha. Vox populi ma rację tym razem: może pojedyncze traki są do posłuchania, ale całość niestrawna. Idę po krople żołądkowe.  

 WYPRÓBUJ

OCENA: 2\6


niedziela, 27 stycznia 2013

NAJWIĘKSZE WPADKI 2012

Niestety, nic nie jest tak różowe i zawsze znajdzie się łyżka dziegciu w każdej beczce miodu. Innymi słowy, 2012 był dziwny. Pół roku nie wychodziło nic, co by mnie zniszczyło, a potem... Dziś pokusiłem się o przedstawienie 10 płyt, które wg mnie (i tylko mnie) są największym nieporozumieniem rapowego rynku fonograficznego w Polsce. Po co to ktoś wydaje? Ja wiem, że każda potwora znajdzie swego amatora, ale bez przesady. Poniżej 10 albumów, bez konkretnej kolejności, które moim zdaniem nadają się pod walec.

 N.A.S. - kabaret - i chyba tyle w temacie.
 Massey powinien raczej zająć się sportem, a nie rapem, bo to prezentuje na majku, to żenada. Na nielegal co najwyżej.
Gdzie ci mistrzowie się pytam? Roman wydał w tym roku swoją, całkiem przyzwoitą solówkę, trochę gorszy duet z bratem - ale ta składanka, mimo szczytnych celów, nie nadaje się do słuchania.

 Koleś z Niemiec uczy naszego rapować - łoho, są zajebiści! Za bardzo Cezo jest napompowany, a Pesziemu za dużo brakuje.

 Znowu N.A.S na liście? Tak. Po co ja tego w ogóle słucham, skoro wiem, że to jest zryte? Ani nie przeraża, ani nie śmieszy... Żenuje tylko.
 Jedna z największych wpadek ulicznego rapu. Tak miałkiego wydawnictwa o ulicy to dawno nie słyszałem na legalu.
 Świetny, świeży rap? Litości. Grzana, wracaj do swojej szafy i nie wyściubiaj nosa. Nie dość, że koleś nie umie rymować, to jeszcze bity są z dupy. Nie dałem temu rady.
 Zostałem zjebany, że się Czarnego czepiam i zajebista płyta. Nie, nie jest zajebista. Jest słaba. I nie chodzi tu o prosty przekaz dla prostych ludzi - to jest po prostu słabe - co najwyżej na nielegal dla ziomków.
 Słowa Prawdy? Wracajcie do Mławy. Są u was w mieście lepsi - vide Vis In Cor. I przy nich zostańmy.
Kolejna wpadka uliczna. Nie o to chodzi, że neguję ten gatunek, ale na ulicy musi się coś dziać. A nie można pieprzyć ciągle o tym samym na bitach skłaniających do pocięcia się. Dla umartwiających się.

Mógłbym tu jeszcze dorzucić kilka płyt: Pezet, VNM, Kobra & Bezczel, HZOP, The Pryzmats, Jopel & Komar, ale szkoda miejsca. I proszę nie wydziwiać, że to są przecież zajebiste płyty - to moja subiektywna lista. Howgh.

sobota, 26 stycznia 2013

TOP 20 ROKU 2012 LEGAL

No dobrze. Nadszedł czas na podsumowanie ubiegłego roku. Zajęło mi składanie dwudziestki cały miesiąc z kilku powodów - po pierwsze pod koniec roku wyszło kilka znaczących płyt. Po drugie, musiałem ustalić sobie kilka szczegółów i parę płyt porównać. Lista jest czysto subiektywna, gustibus non est disputandum, więc oszczędźcie pierdolenia pod tytułem 'ty chuju, to się nie nadaje', czy 'ale jesteś głupi, beka z debila' - bo takie pierdoły będę po prostu usuwał. Tym bardziej, że nie wszystkie pozycje są popularne wśród społeczeństwa :P

Zatem, na potrzeby statystyki: w Polsce wyszły w 2012 roku 93 hiphopowe albumy na legalu. Posiadłem 92 z nich - nie mam tylko 'Definicji Kibol', z jasnych chyba powodów. Poza tym i tak nie sądzę, aby ta składanka mogła mi wskoczyć do dwudziestki...    Zatem zaczynam.

20. 'GHETTO SOUND' - KACPER
Zdecydowanie wybijający się spośród bandy uliczników, zarówno patentami na kawałki, jak i tematyką i tekstami. Ja wiem, że znajdzie tu się sporo ulicznikowania, ale fakt pozostaje faktem, że w sferze rapu ulicznego, Kacper nie ma sobie równych wg mnie.

19. 'GRAAL' - MEDIUM
Niby świetna płyta, niby bardzo przemyślana... ale za długa, rozkminki się wzajemnie wykluczają, bity zlewają w jedno. Ok, płyta mi się podoba i jest bardzo ambitna, ale wszystkiego tu za dużo.

18. 'O NIEBO WIĘCEJ' - WICE WERSA
 Powiedzieć, że ta płyta jest o niebo lepsza od poprzedniej, to frazes... ale to prawda. Zawężona do jednego cd, dużo dojrzalsza i ciekawsza. Spore zaskoczenie.

17. 'KONSUMENT LUDZKICH SUMIEŃ - RACA & DONDE
Raca rozwalił, poważnie. Każdy kawałek ma w sobie coś, czepić się można tylko plastiku w bitach Donde - ale nie kłują one w uszy zbytnio. Dobre teksty, fajny styl Racucha - lubię tę płytkę.

16. 'RÓWNONOC' - DONATAN
Ja mam takie zboczenie, że zawsze lubiłem etniczne wkręty w rapie - dlatego np. uwielbiam rap turecki i arabski. Tutaj Donatan trafił w me gusta właśnie takim podejściem do sprawy. Tak, część emce dała ciała, ale ja się bardzo nie czepiam. Fajna płytka i nowatorska na naszej scenie. I należy docenić.

15. 'PROSTO PRZED SIEBIE' - MIUOSH
Mówią, że Miuosh się zapętlił i jest taki sam, jak zwykle. Cóż, żeby każdy był choć tak dobry, jak Miuosh, to nasza scena by świeciła blaskiem własnym. Może i chłopak ma te same tematy - ale jego teksty są przemyślane i dobre, a bity kiwają głową. 'Piąte Strona Świata' była trochę lepsza, ale tej tez nic nie brakuje.

14. 'DOLINA KLAUNOOW' - TRZECI WYMIAR
No tak. Pork, Nullo i Szad są naprawdę świetnymi emce, trzeba im przyznać. Ich flow miażdży. Teksty składają świetne. Bity agresywne, bitewne. Czego więc brakuje chociaż do pierwszej dziesiątki? Oryginalności. Klauni? Pfff... Widziałeś Insane Clown Posse i Twiztid? To zobacz. Patenty na muzę? Część już była, nawet u nas. Ale to i tak diablo dobra płyta.

13. 'REKONTAKT - POKAHONTAZ
 Nie, nie jestem psychofanem Paktofoniki. Nawet nie jestem jej zwyczajnym fanem. Magik? Co to za bohater, co wyskakuje z okna? Bohaterowie znani są z tego, że pokonują przeciwności losu, a nie uciekają przed nimi przez okno i zostawiają wszystkich najbliższych w jeszcze większych kłopotach.  Nie widziałem filmu 'Jestem Bogiem'. Jebie mnie ta otoczka. Owszem, może Fokus i Rah zrobili płyte dla kasy, aby popłynąć na fali filmu, ale... to mnie jebie również. Ta płyta jest na tyle świeża w brzmieniu, że podoba mi się bez tej całej otoczki. Ok, może są liryczne niedociągnięcia, ale obiektywnie, to świetna płyta.

12. 'NIEBO' - PALUCH
Lubię Palucha, nic nie poradzę. Ma chłop klasę i styl, da się go rozpoznać wszędzie. Syntetyczne bity są na tyle ciekawe, że nie przeszkadza mi ten plastik - tak się robi nowoczesne bity, panie i panowie. Paluch udowadnia, że jest jednym z bardziej interesujących artystów na naszej scenie.

11. 'KOSZE ZERWANE' - OKOLICZNY ELEMENT
Zeszłoroczna płyta OE mnie rozwaliła. Słucham jej do dziś, dlatego spodziewałem się tutaj bomby. Ale... ma za krótki lont i album trochę nie wypalił. Jasne, to to samo brzmienie, ale oczekiwałem co  najmniej pierwszej piątki. Tymczasem to już tak nie buja i nie jest tak świeże, jak było. Niemniej jednak to bardzo fajna płyta.

10. ' KODEX IV' - KODEX
Nie, White House nie rozczarował - rozczarowali goście na majkach. Każdy Kodex to u mnie pierwsza piątka roku. Not this time, homz. Bity dobre, trzeba im to oddać. Nawet bardzo czasami. Ale dobór emce powinien być nieco staranniejszy, bo część z nich popsuła dobre wrażenie.

9. 'MILCZMEN SCREAMDUSTRY' - LAIKIKE 1 & MŁODZIK
Początek roku 2012 mnie zamulił. Co płyta, to kibel. Aż dostałem w ręce płytę Lajka i mną rzuciło o ścianę w pierwszym momencie. Płyta roku, krzyczę, geniusz! I tak było z 6 miesięcy. Ale im więcej płyt wychodziło, tym mniej słuchałem Lajka. Po czym ostatnio znowu wrzuciłem album, żeby go sobie porównać i... nie siadło. Raz, ani drugi. Zacząłem dostrzegać nie tylko zalety tekstów i bitów, ale i wady flow i techniki. Po namyśle - zaszczytne miejsce 9. Bo to i tak świetna płyta.

8. 'SPG DYSTRYKT' - NULLO
Spodziewałem się... niczego. Dlatego to, co dostałem, zadowoliło mnie w pełni. Świetne bity, styl i eklektyczne podejście do sprawy. Buja dużo lepiej od 3W! Różnorodnie, klimat współgra z głosem i bitami - naprawdę spójna płyta.

7. 'PROJEKT Z ŻYCIA MOMENT' - DON GURALESKO
Gural ma u mnie dożywotni props już od czasów Killaz Group. Na tyle go lubię, że każda płyta mi odpowiada - jedna mniej, druga bardziej, ale Gural swoim stylem zjada większość sceny. Owszem, często pierdoli bzdety, ale nadal czyni to w godny pozazdroszczenia sposób. Tu nawet posłuchał rad i zaczął znowu rymować z większym sensem i do tego na klasycznych bitach, co płycie wyszło tylko na dobre.

6. 'UPÓR, ODMIENNOŚĆ, COKOLWIEK' - TUSZ NA RĘKACH
Zaskoczył mnie Tusz. Poprzednia płyta nie była aż tak robiąca wrażenie. Tym razem Kuba nie bał się zaryzykować i wykonać kilku eksperymentów - muzycznych i wokalnych. Ok, nie wszystkie autotuny pasują, ale do mnie płyta przemówiła wybitnie. Bardzo ciekawy album. Bardzo dobry przy okazji.

5. 'WILK CHODNIKOWY' - BISZ
Tak, dopiero piąte. Nie pierwsze, nie trzecie nawet. Czemu? Przez muzykę, która w sumie średnio mi leży. Gdyby Bisza umieścić na jakichkolwiek innych podkładach, byłoby zupełnie inaczej. Ale genialne teksty i styl tracą wg mnie na tych podkładach. I już.

4. 'NIEDOPOWIEDZENIA' - CZARNY
 Czarny wydawał mi się gorszym producentem, niż Galus, ale ta płytka rozwiała wszelkie wątpliwości. Czarny ma taki power, taki potencjał, że rozwalił system tym krążkiem. Trochę instrumentali, kilku dobrych gości, wszystko złożyło się na świetną płytę, której da się słuchać wszędzie.

3. 'ZEUS. NIE ŻYJE' - ZEUS
Łeee, beka z typa, Zeus trzeci! No i co. To naprawdę świetna płyta, z rewelacyjnymi wersami Zeusa. Ale problem mam tu taki, jak z Biszem - podkłady. Niby dobre, ale kompletnie mnie nie ruszają. Ot, są, ale żeby były takie niesamowite? E tam. Dlatego trzecie.

2. '3' - DJ WOJAK
Takich płyt u nas brakuje. Wyważonych płyt instrumentalno-producenckich. I to jeszcze na jakich bitach! Wojak przyjmuje różne style i pozy, pokazuje, że nie jest zaszufladkowanym producentem, tylko wszechstronnym kompozytorem. Mało znani emce są na majkach? A komu potrzeby fejm?

1. 'NIE WIEM, NIE ORIENTUJĘ SIĘ!!' - DWA SŁAWY
 Zdziwieni? Zniesmaczeni? I chuj. Macie problem. 'Nie Wiem...' jest jeszcze lepszą płytą, niż poprzednia. Podobno zawiedli, podobno bez pomysłów, podobno czasem porównania nie na miejscu... Akurat dowcip na płycie jest odpowiednio dobrany do mojej osoby. Doskonale go rozumiem i śmieję się za każdym razem. Do tego da muzyka: funk, soul i klasyczne perkusje robią taką płytę, jakiej chciałbym słuchać. I nic na to nie poradzę.

No i proszę. To moja 20 na legalu. Na nielegalna trzeba jeszcze poczekać z miesiąc, bo nie zdążyłem wszystkiego ogarnąć, co chciałem. Może o jakieś jeszcze zestawienia się pokuszę, jakiś fat tape, jak rok temu, może wpadki największe... Zobaczę, jaki będę miał kaprys. Na razie zostawiam Was oburzonych pierwszymi miejscami LEGAL TOP 20.

piątek, 25 stycznia 2013

WSZYSTKIE USZY NA MNIE - 2SZ

nielegal 2012

1.Szykuj Uszy (intro)
2.Marzenia, plany, rzeczywistość
3.Odpowiedź
4.Ej suko
5.Rap i Ja
6.87-12   
7.Ktoś tu
8.Dwa Es Zet na mic’u
9.Niedorzeczny 
10.Chorzy na życie    feat. ENSA
11.Mój ruch 
12.Skurwiel co kradnie dźwięk
13.Dziś mam to gdzieś
14.Podaj następną
15.Uszy na mnie
16.A miałem to pierdolnąć…(outro)

    Mainifest '80 przypomina swoja nazwą raczej jakieś socjalistyczNe wydarzenie, ale nic z tego. To po prostu grupa emce i producentów z różnych stron Polski, zjednoczonych pod tą nazwą. Jednym z nich był, czy jest nadal, 2SZ, raper i producent ze Świnoujścia. To jego solowy debiut na scenie.  
    2SZ jest wprawdzie producentem i większość bitów zrobił sobie sam, ale jest tu kilka wziętych od kolesia o ksywie Rowlf The Dawg. Podkłady są tłuste i korzenne. Klasyka na smakowitych i gęstych samplach jazzowych i funkowych, wzbogacona czasem różnistymi dźwiękami, brzmi jak wypadkowa pomiędzy wschodnim i zachodnim wybrzeżem, bo są tu i sążniste, jazzowe klimaty, ubarwione gdzieniegdzie piszczałą, czy głębokim, funkującym basem. Świetna muzyka, bo nie jest to zwykła klasyka, tylko coś więcej... Jest bardzo klimatycznie.
    2SZ jest tak samo dobrym emce, co producentem. Rymuje o życiu i jego aspektach i potrafi nawinąć na każdy temat - od hip hopu, po kobiety i śmierć. Teksty może nie są kwintesencją panczy i poetyzmu, ale są naprawdę przemyślane, bez wpadek i bzdur. 2SZ jest 'tym skurwielem, co kradnie dźwięk' swoim flow i koniec. Na szczęście nie ma tu prawie żadnych gości, poza Ensą, więc wszystko jest spójne i trzyma się kupy. Świetna robota!
    Włączyłem tę płytkę bez żadnego nastawienia i... olśnienie. To jeden z najlepszych nIelegali, jakie słyszałem w 2012! 2SZ zarządził absolutne mistrzostwo i założył wysoko poprzeczkę. Propsy dla Świnoujścia, propsy dla 2SZ!    

BIERZ TO! GRAJ TO!

OCENA: 6-\6


czwartek, 24 stycznia 2013

NERVOSOUL - NERVOSOUL

Kości W Dłoni 2012

CD 1
1. Sweet Soul Intro
2. Wejście
3. Słyszysz Wołanie To Powołanie
4. Czarny Charakter
5. Motywacja
6. Nie Potrafię Milczeć   feat. GREM
7. Trucizna    feat. TROL
8. Jak Leci    feat. KUPON
9. KaJot    feat. PIKU
10. Blues Chorego Miasta
11. Dwupak SKIT
12. NervoSoul
13. Ciemna Strona    feat. MŁODY GOH 
14. Kartka    feat. MAJORR
15. Jak w Filmie
16. Strach

CD 2
21. Rokosz
22. 1986
23. Labirynt   feat. EMKA
24. Sram Na
25. Moja Połówka
26. Relacje
27. Południowy SKIT
28. Na Południe    feat. ZŁO NA TOPIE
29. Spisek
30. Przekaz   feat. KDOR
31. Daj łyka    feat. BLETA
32. Gorączka
33. Karma
34. Powodzie    feat. LEWEL
35. Wilczy Bilet
36. Wyluzuj
37. Outro

    Nervosoul to nowy projekt dwóch wyjadaczy małopolskiej sceny: Hakima i Wieszcza. Nie zdarza się to często na nielegalu, ale chłopaki wydali album podwójny - na szczęście i Hakim i Wieszczu to wystarczająco uznana marka na podziemnym rynku, aby podołali wyzwaniu - choć zawsze wydanie albumu dwupłytowego wiąże się z ryzykiem przedobrzenia...
    Muzy, jaką robi Hakim, mogę słuchać czas cały - wszak wpasowuje się on idealnie w mój ulubiony okres dla hip hopu: Złotą Erę. Na szczęście Wieszczu, również produkujący podkłady, dogania Hakima i dotrzymuje mu kroku, mimo, iż wcześniejsze klimaty od Wieszcza niekoniecznie mnie przekonywały. Jednak dużo lepiej mu idą klasyczne bity, niż te syntetyczne, które, jak sam mówi, lubi o wiele bardziej. Założenie było, aby pobrać fajne sample z muzyki soul i poczynić wokół nich bujające traki. I oto mamy założenie spełnione w 100% - kawałki są klasyczne i miło działają na kark, wywołując przyjemne kiwanie. Na wosku działa DJ 2Najz i wszystko wydaje się jak trzeba. Istny powrót do połowy lat '90. Super.
    Hakim zawsze był niezły na majku. Z Wieszczem bywało różnie - miał momenty, ale miał i wpadki. Jednak obaj tyle lat chłopaki tkwią w tej grze, że mieli czas dopracować swoje style i rymy. Owszem, brzmi to bardzo dobrze, tematy są bardzo zróżnicowane - od patriotycznych, przez społeczno-życiowe, do czystej, hip hopowej jazdy. Świetnie wypada gościnny Grem, dobrze Trol, Młody GOH i Bleta. Wszystko wydaje się być genialne. Ale... jest tu jedno ale. Tego jest ZA DUŻO! Ktoś tam powiedział, że nie ma obowiązku słuchać w całości, ale album to album, stanowi jedną całość, tak?  
    Zrobiłbym z tego jedna płytę. Albo dwie, wydane co jakiś czas. Bo, prawdę mówiąc, kawałki są tak równe, że nie da rady wymienić tych najlepszych, ani najsłabszych. Amplituda zero. Równo jak po stole. To sprawia, że wszystko zlewa się w jedną całość i masz wrażenie, że to jeden, dwugodzinny kawałek. Ma to oczywiście dobre i złe strony, ale generalnie lekko męczy.I tu mam wielki dylemat: bo płyta jest bardzo dobra, tylko... za długa. I co z tym zrobić?

OCENA: 4+\6


środa, 23 stycznia 2013

KATAKUMBY - GOLIN

nielegal 2012

1. Czarny 
2. 3 Życia 
3. Kalejdoskop Uczuć 
4. Miasto Sprzedanych Dusz 
5. Potrzebujemy Wojen 
6. W Imię Zasad 
7. 6 Żyć 
8. Czasu Nie Cofnę 
9. Tak Na Marginesie 
10. 9 Żyć
11. 100 Gwoździ Do Mojej Trumny

    Pojawił się w zasadzie znikąd. No dobra, bywał na WBW. Coś tam nagrywał w swoim Toruniu, ale Toruń to Małpa, a nie jakiś Golin, tak? W ogóle Golin to takie miasto w lubuskiem. Katakumby? Co to za tytuł? Horrorcore? Za dużo tych pytań, trzeba zatem sprawdzić (z akcentem na 'trzeba') ten styl...
    Klimatyczna muzyka, wręcz jak z katakumb, to sprawka dwóch producentów: Szpalowsky'ego i Wallcut. Na samplach z przede wszystkim muzyki klasycznej, wprowadzają nas oni w świat Golina: ciężkich rozkminek społeczno-polityczno-historycznych, wywołujących duchy przeszłości i stawiając je nam twarzą w twarz. Ale to nie tylko smyki, ale także trąby i inne instrumenta, bo przecież nie tylko klasyką człowiek żyje.
    Golin 'nie liczy na pierwsze wejrzenie, jak student ginekologii', dlatego musisz posłuchać jego płyty kilka razy. Jest tak napakowana filozofią i erudycją, że aby rozeznać się i wyłapać wszelkie odnośniki oraz porównania, musisz trochę pomyśleć, i, nie oszukujmy się, musisz mieć szeroką wiedzę o świecie. Sorry, Golin nie robi rapu dla idiotów jak Media Markt. To hip hop dla ludzi wykształconych, posiadających kompleksową wiedzę z różnorakich dziedzin życia, co z punktu wyjścia czyni 'Katakumby' płytą dla wybranych. Nie ma tu gości, co mogłoby tylko zaburzyć spójność albumu i wprowadzić zbędny dysonans. 
    Płyta Golina to materiał trudny w odbiorze. Na pewno nie wszyscy wytrzymają cały album od początku do końca, ale warto sprawdzić płytę, bo jest bardzo wartościowa. To taka polityczna poezja, pełna obserwacji i gorzkich refleksji. Dobra, inteligentna zawartość, która trochę męczy na dłuższą metę, ale nie zmienia to faktu, że płyta jest dobra. 

ZABIERZ DO SIEBIE

OCENA: 4+\6


wtorek, 22 stycznia 2013

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ - WINI

Stopro 2012

1. Bóg jest miłością
2. Hulaj dusza...   feat. MAREK SAMBORSKI
3. Pierdol się 2
4. Pogo     feat. ANALOGS
5. A miało być tak miło 
6. Kochaj mnie
7. Gatunek    feat. MACIEK KIERSZNICKI, MAREK SAMBORSKI
8. skit
9. Rucham kurwy z moją dziewczyną
10. Nienawidzę raperów    feat. MACIEK KIERSZNICKI, RENA, ABEL, ŻUROM, DJ FEEL-X, VNM, TEDE, SAGE, NUMER RAZ, MOPS, STARSZY, RYNIO, KACZOR, SOBOTA, PSYCHO STACH, B.R.O., DJ PETE, RUFIJOK, MATHEO
11.W naszych czasach    feat. BUDYŃ
12.skit
13. Czuj ten bit
14. Pokaż dupę     feat. MATHEO, WIŚNIA
15. Nie ma takiej siły     feat. GUTEK

    Winicjusz Bartków - kto go pamięta z nagrań Spółdzielni, Snuz, czy Wiele CT? Chyba tylko weterani, głównie szczecińskiego rapu. A tu Wini nadal trwa i do tego ma się całkiem nieźle. W zeszłym roku wydał nie tylko ten album, ale dziś właśnie te nagrania biorę na warsztat. Płyta zebrała mnóstwo propsów za unikalność i oryginalność, ale ja, po singlu, miałem bardzo mieszane uczucia...
    Okazuje się, że Matheo jest bardzo uniwersalnym producentem. No bo przecież trzeba być nielicho elastycznym, żeby pogodzić nowoczesne brzmienie z ostrymi, czasem punkowymi gitarami (od Analogs), czasem podkłady są bardzo progrsywne. Miejscami ciężko w ogóle ogranąć chaos twórczy Winiego, bo tutaj jedno włazi na drugie, wygląda zza ramienia i próbuje zwrócić Twoją uwagę... 
    Wini jest rapperem... nieuczesanym, ale 'kochajcie go', jak sam o to błaga. Kochajcie, pomimo drastycznie żałosnych bluzgów w 'Pierdol się 2', czy pojebanego 'Rucham kurwy z moją dziewczyną'... Ale to wszystko jest nagrane z przymrużeniem oka, wyraźnie słychać, że Wini się nabija i robi dobrą bekę z przemysłu komercyjnego - tym bardziej, że konwencja przyjęta na albumie, to nowoczesny, atrakcyjny ostatnio hip hop: syntetyki, autotuny i vocodery... I te gitary. Świetną opcją jest ponad 10-minutowy trak, gdzie rymuje... 20 osób! Na refrenie z Czerwonych gitar lecą chłopaki i dziewczyny, z których mz najlepiej wypadają Rena, Abel, VNM, Sage, BRO i Rufijok. Tematy są równie pojebane, jak pomysły na muzykę: ogól cipę, ludzie to najlepszy gatunek na świecie, pierdol się, łoimy, raperzy to chuje... Lol.
    Chaos. Kompletny. Nawet jak piszę tę recenzję, po raz kolejny słuchając krążka, to mam w głowie mętlik. Ale to bardzo przyjemne zamieszanie, eklektyczne i szalone. Takiego czegoś ciężko porównać do innych rzeczy, bo nie ma podobnych płyt. Chuj, że Wini słabo rymuje. Nawet tego nie zauważysz. To jest tak pojebane, że aż genialne.

OCENA: 5+\6


poniedziałek, 21 stycznia 2013

ODIUM EP - ERIPE

nielegal 2012

1. Jestem chujem 
2. Nowoczesny świat
3. Apogeum wkurwienia 
4. Piękny, słoneczny dzień 
5. Gardzę samobójcami 
6. Punchline – redefinicja 
7. Inwazja na rap (100 linijek szaleństwa 2)

    Eripe zaskoczył mnie swoim mikstejpem pół roku temu. Świetny emce z wyjątkowo celnymi panczami i mocnym stylem zaczął być popularny na forach i na portalach, ludzie coraz częściej mówili 'ten Eripe to nawinął!'. I oto kilka miesięcy temu wyszła jego płytka na oryginalnych bitach.  
    Te oryginalne, producenckie bity wysmażyli Ksywabezdja, Nastyk i Jan Taxky. Są to podziemne traki bez pierdolenia, że tak powiem w stylu gospodarza. Tłuste bębny, złożone sample, z rzadka popisy DJ Peksi lub DJ Gugatch'a... Wszystko to gra jak orkiestra, bo dźwięków jest dużo i podkłady nie są oszczędne, raczej producenci jadą na bogato. To tylko 7 kawałków, ale za to dość konkretnych.
    Ale nie spotkaliśmy się tutaj, aby zajmować się muzyką. Tu główne skrzypce gra Eripe, wraz ze swoimi pozbawionymi kompleksów, wręcz brutalnymi tekstami. No bo Eripe nie jebie się z cenzurowaniem i gładzeniem tekstów, tylko wypierdala swoje wersy, jak bejzbolem po ryju. I masz tu dwie opcje. Albo to wyłączasz i mówisz 'to za mocne' albo słuchasz i kiwasz głową, kiedy Eripe pluje na samobójców ('jeden już nazwał się bogiem a nie poleciał wraz z ptakami'), morduje przechodniów w grze komputerowej, wykurwia na beznadziejnych ludzi albo miesza z błotem słabychg emce. Przy czym on zupełnie nie przebiera w słowach i niekoniecznie obchodzi go,m czy ktoś poczuł się obrażony. Po prostu mówi, co myśli, a że nie każdy musi się z tym zgadzać - to już problem słuchacza, zawsze pod ręką jest przycisk 'stop'.    
    Huh, ostry to kawał hardkoru, ale przyznać trzeba, że Eripe zamiata swoim nielegalem. Nie ma tak bezkompromisowego rappera na scenie, który będzie miał 1000 panczy w każdym kierunku. Na płycie nie ma nawet gości, bo po chuj tu oni? Trzeba byłoby ich tylko zjebać... Jeden z najlepszych nielegali w 2012... 

POCIĄGNIJ TO!

OCENA: 5\6


niedziela, 20 stycznia 2013

MUSI BYĆ TŁUSTO - SŁOWNE SIŁY ZBROJNE

nielegal 2012

1. Nie Patrz W Przód
2. Musi Być Tłusto
3. Dwie Twarze    feat. GRANDE
4. Chcesz Forsy Z Rapu
5. Laid Back
6. Rap Saturator
7. Ciężko Skit     feat. KUBA
8. Mam Ten Przywilej
9. Świerza Dostawa
10. Nie Podobam Się
11. Survival
12. Pozdrowienia Z Wysp
13. Rapu Składniki
14. Wosk
15. Czarne Chmury

    SSZ to kolejny projekt emigracyjny. Huan i Alkaid to duet producencko-rymujący spod Poznania, mieszkający obecnie w Irlandii. 'Musi Być Tłusto' to już ich drugi nielegal, po wydanym w 2011 'Nie Marnuj Czasu EP'. Skoro musi być tłusto, to chyba warto włączyć, c'nie?
     Producentami w grupie są obaj bracia i okazuje się, że SSZ są zupełnie samowystarczalni. Obaj robią bity i obaj do nich rymują. Z założenia bity muszą być tłuste - chłopaki przeglądają stosy winyli i używając samplera, montują grube, w ich mniemaniu, podkłady. Według mnie, ciekawsze rzeczy produkuje Alkaid, ale to zapewne kwestia gustu. Faktycznie, bity z ciągniętymi na żywca samplami winylowymi brzmią dość ciekawie, ale jakoś mnie nie porywają. Gra to wszystko dość przeciętnie, nie ma hitów, nie ma lipy.
    Podobnie wypadają obaj emce. Niby ok, rymują ładnie, teksty ujdą, technika daje radę, ale... Za dużo jest różnych wpadek, w zbyt wielu miejscach można się czepić płota. Niezły podkład do 'Laid back' zniszczony jest słabym rapem Alkaida i znajdzie się jeszcze kilka takich wpadek. Chłopaki mówią o miłości do hip hopu, o życiu na wyspach, trochę o życiu... W sumie standard, nie ma tu jednak nic, co mogłoby ten standard wynieść nieco ponad szarą strefę. Niestety, nie ma tu specjalnie na czym zawiesić ucha, pod koniec płyta wręcz męczy.
    To taki typowy, podziemny projekt - bez fajerwerków, bez szału. Nuda panie. No i co, że samplowane z winyli. Miało być tłusto, a jest całkiem sucho.      

OCENA: 3\6



sobota, 19 stycznia 2013

UPÓR, ODMIENNOŚĆ, COKOLWIEK - TUSZ NA RĘKACH

Gruby Kot 2012

1. Jestem Produktem
2. Zanim      feat. MARTA WÓLCZYŃSKA, DEKIM, BEK-ON
3. Czekam na przełom <Mam Beef>
4. WY3OOR
5. Ona ma broń feat. CZILI
6. 21 Mega 
7. Łzy 
8. Zabijamy ból   feat. EDYTA CYMER
9. Kosmiczna Załamka feat. HASI
10. To dla Ciebie
11. Jestem Produktem RMX
12. U.O.C.   feat. JUSTYNA KUŚMIERCZYK, FUNKY CARNIVALE
13. Katharsis 

    Kolejny album Kielczanina, to płyta bardzo osobista z założenia. Upór, odmienność, czy cokolwiek by to nie było, prowadziło go przez życie. Młody Wilk AD 2011 udowadnia, że tytuł nie był li tylko na wyrost.
    Powiedzmy sobie szczerze, że muzyka na tej płycie nie wszędzie znajdzie swoich fanów. Tusz Na Rękach, Nocne Nagrania, Morte, Famson, Emes, Funky Carnivale i DJ Vasquez zrobili ciekawe podkłady, niby klasyczne, ale jednak niezwykle ambitne. Tłuste perkusje, ciężkie basy i jazzujące brzmienie, czasem pokręcone, pocięte na tyle, że brzmi to... intrygująco. Nie ma skreczy, nie ma czystej, hip hopowej jazdy. Jest trochę eksperymentowania z brzmieniem, są dźwięki wygenerowane z pudełek, ale i zwyczajne sample. Brzmi to baaardzo ciekawie.
    Tusz rośnie. Rośnie w stronę nie rappera, ale artysty hip hopowego, bo dobrym rapperem już jest. Rymuje równo, potrafi zmienić tempo, a nawet zaśpiewać - wprawdzie robi to z pomocą vocodera, czy innego badziewia, ale nadal śpiewa. Opowiada, zgodnie z założeniem, o bardzo osobistych sprawach i przytoczone historie zapewne są doświadczone przez niego osobiście. Dopełnieniem klimatu są wokale dziewczęce, które na szczęście nie rymują, bo to paniom u nas w kraju zazwyczaj słabo wychodzi. One śpiewają w taki sposób, że dodaje to kawałkom mistycyzmu. Coś w tym jest. I nawet jeśli nie zawsze takie eksperymenty wokalne (autotuny i pierdoły) brzmią tak świetnie, jak np. w  '21 Mega', to nadal nie działa to źle. I w zasadzie, są tu także rapperzy gościnni, ale wtapiają się idealnie w tę zawiesistość i stanowią całość z płytą.
    Nie wiem, co Tusz zrobił, ale to posunięcie jest genialne. To jest progres. Nie VNM, Pezet, czy Kobra i Bezczel, którzy próbują zrobić z siebie kolejnego Lil Łajno, Drejka-srejka, czy inne wynalazki. Tu mamy nowatorstwo oparte na nujazzie, na muzyce ambitnej, choć niszowej. Ok, niektórym trudno będzie przejść nad klimatem do porządku dziennego, ale, powiadam Wam, to jest właśnie progres. Zakończę słowami samego Tusza: 'dziękuję za piękną podróż'

OCENA: 5+\6


piątek, 18 stycznia 2013

DAMIAN WSP - DAMIAN WSP

RRX Desant 2012

1.Intro 
2.Tego się nie da zapomnieć
3.Sam nie zmienisz tego świata
4.Wiem co to życie
5.Ogarnij się 
6.Co wczoraj a co dziś
7.Zostawiam problemy 
8.Próbuje to zrozumieć
9.Wszystko jest dla ludzi    feat. OLIWKA
10.Przeznaczenie     feat. ARECZEK PRG
11.Polityczna ślepota
12.Dotyk anioła 
13.Mój testament
14.Cena sławy 
15.Znieczulica     feat. CWIETA PRG
16.Błędne koło    feat. ELFUE, RADAR
17.Praski rap     feat. SZYMON, CWIETA PRG, POJAR RDR, ARECZEK PRG, MARCIN, BRALAK, BANIA PRG
18.Outro

    Ostatnio nastąpiła reaktywacja składu WSP i wysyp solówek składu. Wspólnicy mieli sporo fanów, lubiących Praski Rap uliczny, dlatego i solówki Radara i obecna, Damiana, na pewno będą się cieszyć w pewnych kręgach popularnością.  Damian, jako założyciel składu, naturalnie zaprosił swoich najbliższych ziomków na płytę. Zatem zapowiada się uczta dla tych, którzy lubią taki styl.
    Płytę poskładał w całość DJ 600V, mając do dyspozycji produkcje głównie do Maupy, ale także pomagał mu Księżyc i VIBI zrobił jeden bit. Skrecze robił także Maupa, ale w paru trakach działał znany m.in ze współpracy z Fu, DJ Olsen. Nie dostaniemy tu nic, czego byśmy się nie spodziewali - skrzypce i pianinka, pętlące się na ciężkich bębnach - uliczny standard. Wprawdzie pierwsze kawałki mają taki bardziej bangerowy klimat (zwłaszcza świetne intro) i zostałem zaskoczony mocą tych podkładów, ale zaskoczenie skończyło się w okolicy numerów 5-6. Po 10-12 kawałku zaczęło mnie to już męczyć...
    Męczy również Damian - nie swoim stylem, bo rymuje poprawnie i nie kaleczy flow, ale tematyką. Ciężar gatunkowy tekstów przytłacza dołem, bo przez 76 minut toczy się historia o smutnym życiu, które każdy stara się przeżyć jak najwygodniej, ale jest niełatwo. I że trzeba dążyć do celu z Bogiem, w którego wiarę Damian manifestuje w co drugim kawałku - taki 'ressurected gangsta'. Czasem teksty Damiana są aż za proste: 'blasków flesz, a nie kojarzysz Szopena' (co ma do tego Szopen?) albo 'czuję chłód, pęka lód', 'chce ci się srać, bo będziesz zaraz ćpać' (to chyba akurat Elfue...) - takich kwiatków jest więcej. Oczywiście zaraz ktoś mi powie, że chuj się znam, i to jest prosta liryka dla prostych ludzi i zacznie mi tłumaczyć, że Szopen dlatego, bo ktoś tam znalazł się w blasku fleszy jako znany muzyk, a nie wie kto to Szopen blablabla... Nie o to chodzi. Takie tragizowanie na siłę bywa bardziej komiczne, niż smutne. Tak, owszem, płyta jest bardzo osobista, a zwłaszcza okładka, poświęcona rodzinie i córeczka Damiana na wokalu w 'Wszystko jest dla ludzi' ale... Nadal męczy.
    Na forach lud propsuje płytę, jako absolutnego ulicznego kozaka. Ja chyba jestem za stary. Nawet mój 10-letni syn, który ma wielką radochę z wszystkich płyt, które ściągam i kupuję, bo nie musi wydawać kieszonkowego, stwierdził, że to dół i pociąć się można. Po wrażeniu, które zrobiło parę pierwszych numerów, byłem naprawdę miło zaskoczony, ale parę chwil potem przytłoczył mnie ciężar opowieści Damiana. Trudno to przełknąć, choć na pewno znajdą się fani.

OCENA: 2+\6


czwartek, 17 stycznia 2013

SPG DYSTRYKT - NULLO

Labirynt 2012

1. Wzor - Prolog
2. Skreślili Nas
3. GPS
4. To Nasza Kultura    feat. DEFEKT MUZGÓ
5. Epitafium    feat. MACIEJ KOZAK
6. Słowa Sa Zbędne
7. Nostalgia     feat. ARKANOID
8. Basketball 2    feat. MASSEY
9. Fuck Propaganda   feat. CARBONVILLE
10. 10 Minut Bragga
11. Od Nałogu Do Nałogu    feat. PORK PORES, SZAD,
12. 12 Rapostołów      feat. ARKANOID, KLIF, SZACHU, KAES, MARTIN,
MARO, HARY, EMATE, HANY, FAF, K-FKA
13. Chyba Ją Znałem
14. Nie Mogę Tak Żyć
15. Wynik - Epilog

    Po sukcesie 'Doliny Klaunoow', po solówce Szada, kolejny z emce Trzeciego Wymiaru udaje się na solową krucjatę. Tym razem jest to Nullo, który nie jest uważany za najlepszego zawodnika w 3W - spójrzmy prawdzie w oczy - mówi się o nim, że jest tym najsłabszym. Ale nie ważne, co się o nim mówi - na tę płytę i tak czekała praktycznie cała polska scena. I bang! pod koniec 2012 wychodzi wreszcie dawno wyczekiwany manifest Piaskowej Skały - dzielnicy Wałbrzycha - rezydencji Nullo. Już samo wydanie poligrafii krążka może sugerować coś niezwykłego...
    Spojrzenie na kredyty - i już wiadomo, że nie wszystko jest takie oczywiste. Obok produkcji Donatana, DJ Creona, Szura, White House, Tyrana i Cut-O, to mamy tu też punkowy zespół Defekt Muzgó - co jest ewenementem na naszej scenie, ale i nurockowy (czy jak to tam zwał) Carbonville. Ale to tylko naturalnie pojedyncze kawałki, które są ostre i gitarowe, większość jest pojęta klasycznie, poza 'Nie mogę tak żyć' z regałowym feelingiem. Są to pełne energii numery, oparte na samplach i ze skreczami DJ Creon'a, DJ Elementa i DJ Benthed. Owszem, zaskakujące są te metalowo-rockowe wycieczki, ale doskonale pasują do stylu i flow Nullo.
    Bo Nullo ma growling i wcale nie jest złym emce - raczej powinno się powiedzieć, że jest dobry. Zresztą, masz wątpliwości? To włącz '10 minut bragga', które jest dokładnie tym, co mówi tytuł, a gdzie Nullo nie tylko chwali się skills, ale i wciela się w innych emce, m.in. DMX albo Busta Rhymes. Albo 12 rapostołów - przegląd dwunastu emce, z których żaden nie jest słaby... Zresztą goście są tutaj doskonale dobrani, bo żaden nie zaliczył wtopy, ani koledzy z 3W (jeszcze czego!), ani nawet Massey, który będąc marnym rapperem, pasował jak nikt do kawałka o koszykówce, na której zna się lepiej, niż na rapie. Pozarapowe występy to klasyk punk-rocka Defekt Muzgó i metalowcy z Carbonville, u których zresztą Nullo rymuje po angielsku na podkładzie wściekle rzężących gitar.
    Trzeci Wymiar, cokolwiek byś o nich nie mówił, to jednak klasa. Dużo ludzi pamięta im 'Dla mnie masz stajla', ale... to był przecież zwykły letniak, któremu zdarzyło się zostać hitem. Nullo na swojej solówce dał dowód, że jest emce wszechstronnym, ma szerokie horyzonty i wcale NIE JEST najsłabszym z 3W. Kto jest? Nie ma takiego. Oby wszystkie grupy były tak wyrównane.

OCENA: 5\6


środa, 16 stycznia 2013

3854 I 3 KROKI - PELSON

Step 2012

1. Intro
2. Sen na jawie   feat. GRIZZLEE
3. Wierny sobie
4. Kinematografia    feat. ELDO
5. O niej    feat. HADES
6. Czarno-biały     feat. KUBSON
7. Tej nocy
8. Ostatni dzień

    Artystyczna i oszczędna okładka, wcale nie sugerująca albumu hip hopowego, niewielka ilość kawałków - cóż zatem ma oznaczać druga solowa płyta Pelego, chłopaczyny z Północnej Pragi? Ilość kroków symbolizuje jego ulubioną trasę spacerową po Warszawie, ale może i to taka metafora? Parafrazując Company Flow - '3854 & 3 steps to perfection'?
    Pelson w całości powierzył produkcję muzyki na płycie Maui Wowie. Powstała więc muzyka dość melancholijna - jakby przeznaczona do spacerów przez miasto i rozkminiania swojego życia. Taka truskulowa mieszanka zamyślenia i refleksji, bez większego zróżnicowania - jednak to niecałe pół godziny, zatem wydaje się, że jest to zbalansowane. Do tego trochę skreczy i mamy całkiem dobrą płytę.
    Doświadczenia Pelego z Vieniem i Pariasem przekładają się na coraz to bardziej zaawansowaną sferę liryczną i lepszy flow. Pele goni, unika potknięć na bitach, nie gada bzdur - stał się naprawdę dojrzałym emce. Mówi o życiu w ukochanym mieście i hip hopie - dwóch najważniejszych rzeczach w jego istnieniu, które non stop sie przenikają i właściwie stanowią jedną całość. Ta wspomniana przez mnie na początku duża ilość kroków do perfekcji ma swoje uzasadnienie. Zawsze się mówiło, że Pele daje radę, ale... Tu krzywo wszedł na bit, tu się potkną, na Pariasie mówiło się, że nieźle, jednak najgorzej... Nie, dajcie już Pelemu spokój - udowadnia, że umie rymować i ma swój styl. Fakt, trochę czasu to zajęło, ale warto było. To jest ten spełniony 'Sen na jawie'. Do tego dość dyskretne wejścia Eldo, Hadesa i Kubsona, które uzupełniają album - nikt Pelsonowi nie kradnie show.
       Nie jest to materiał na płytę roku, choć jest naprawdę niezły. Dużo tu przemyśleń, refleksji i spokoju. Fakt, warto wrzucić muzę na słuchawki i iść na spacer po mieście - najlepiej po Warszawie. Albumowi czegoś brakuje. Przeboju? Nieee, to nie płyta-banger, nie po to ją Pele nagrał, żeby lansować z tego hity. Energii? No trochę tak. Czego jeszcze? Nie wiem, ale czegoś mi tu brakuje...  

OCENA: 4+\6


wtorek, 15 stycznia 2013

O NIEBO WIĘCEJ - WICE WERSA

Urban 2012

01. Dusza i Ciało   feat. JAZZY
02. O Niebo Więcej
03. Jest Tyle Do Zrobienia
04. Ryzyko
05. Oto Ja   feat. MIODU, JAMAL
06. Granice  feat. RY23
07. Tacy Sami   feat. TEDE
08. Upadłe Anioły
09. Łatwo Upaść Nisko   feat. GRIZZULAH, B.R.O
10. Z Ręki Do Ręki
11. Rewolwery
12. Apostrofa
13. Dziki Wschód   feat. JAZZY
14. Słowiańskie Nuty
15. Dokąd Zmierzam
16. Robimy To Po Swojemu   feat. LION D

    To ciekawe, kiedy sklep z ciuchami zaczyna brać się za wydawanie płyt, i to z taką wytwórnią, jak Wielkie Joł. Już Urban City nie tylko dodaje nielegale do paczek z ciuchami, ale wrzuca płyty legalnie wydane do ogólnopolskich sieci sklepów. Łał. Poprzednia płyta Wice Wersy mnie nie zachwyciła - była za długa i jednostajna, więc nie spodziewałem się szału po kolejnej ich produkcji.
    Tym razem całą muzykę zrobiła jedna osoba: Grand Papa Dziad. I dobrze, bo bity są spójne i wszystko trzyma się kupy. Co więcej, brzmi całkiem fajnie. Wydaje się, że pozostawienie produkcji Dziadowi dało WW bardzo dużo, bo płyta nie nudzi i nie nuży, jak poprzednia. Bity są nowoczesne, ale klasyczne, bez żadnych udziwnień. Słucha się ich przyjemnie, choć wkurwiła mnie jawna zrzynka z 'Ms Jackson' Outkast'u  w jednym z kawałków. Brzmi to wybitnie ordynarnie. Na szczęście reszta jest naprawdę dobra i złego słowa nie można powiedzieć. Uzupełnieniem wydają się skrecze DJ Really.
    Dogas, Radio i Verte szlifują swój warsztat i na szczęście nie stoją w miejscu. Zdarzają im się jeszcze wersy, które nie są, powiedzmy sobie szczerze, zarymowane idealnie, ale nie krzywiłem się już miejscami, kiedy słuchałem tekstów. I teraz odkrywam na tej płycie naprawdę fajne kawałki: 'Ryzyko' z fajnym wejściem Ramony, czy świetny 'Z ręki do ręki' z Fabułą. Trochę na fali popularności Donatana znalazł się tu kawałek 'Słowiańskie nuty', ale po woli staje się to nudne, bo z każdej strony pompują słowiańskie nuty, ileż można?
    Po ostatniej płycie Wice Wersa podchodziłem do nich jak pies do jeża. Ale wraz z tą płyta dostają ode mnie 'o niebo więcej' propsów, niż ostatnio. Naprawdę fajna płyta, szkoda, że wszyła na sam koniec roku i mało osób ją zdąży przesłuchać na tyle wcześnie, aby znalazła się w jakichkolwiek zestawieniach. A chyba warto.

OCENA: 5-\6


poniedziałek, 14 stycznia 2013

LEPIEJ NIŻ BYŁO - KRĘCIOŁ & PIOTRUSH

Urban City 2012

1. Intro
2. Mamy wszystko
3. Nie wierzę
4. Szukam siebie
5. Co pozostanie   feat. OSOBIESAM
6. Zajawka
7. Jeśli to słyszysz
8. Nie musisz mnie znać   feat. ENWUKA, ANTYK
9. Nie wiem    feat. AMI
10. Patrzę w ścianę
11. Telegram
12. Życie
13. Mamy plan
14. Miejski krajobraz
15. Nic nie muszę
16. Mówię
17. Nie wierzę remix

    Dwóch członków Most Blunted Crew postanowiło nagrać wspólny projekt w klimacie Złotej Ery: emce i jego producent. Dlatego płyta opiera się na rymach Kręcioła i bitach Piotrusha, co daje klasyczny duet rapowy.
    Piotrush jest bardzo dobrym producentem, co zdecydowanie udowadnia na tym albumie. Klasyczne bity bumbapowe, sample cięte i gięte z bardzo przyjemnych kawałków, przy czym Piotrush nie obawia się czerpać z różnych gatunków. Ten piękny powrót do Złotej Ery dosładzają didżeje: DJ Mack, DJ Bulb i DJ Va-Zee, którzy powzięli sobie za ambicję uciąć Ci Twój pieprzony łeb swoimi cutami i skreczami. Zajebista robota, bez kitu. 
    Jak sam Kręcioł mówi, 'nie musisz mnie znać, tu ważny jest DJ producent, emce' i nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić. Nie tylko muzyka przenosi nas do połowy lat '90, Kręcioł również ma tę stylistykę, która niesie nas poprzez ulicę z bumboksem przy uchu. Mało jest gości, w większości ziomki, ale wszyscy udowadniają bardzo silnie, że skierniewicka scena rap ma się świetnie. W zasadzie nie ma tu słabego kawałka, choć płyta toczy się, jakby była jedną piosenką. Ma to swoje dobre i złe strony, choć tych dobrych jest tu o wiele, wiele więcej.
    Takich płyt mógłbym sobie życzyć - konkretne bity, niezłe rymy i flow. Prawdziwie hip hopowy duet. Niespodziewanie dostałem pod koniec roku nielegala, który prawie zniszczył moje Top20 w zakresie nielegali. Świetny wrzut, który spokojnie mogę polecić!

OCENA: 5+\6


niedziela, 13 stycznia 2013

3 - DJ WOJAK

Grube Jointy 2012

1. Oczy otwarte mam    feat. OLA
2. Trzymaj
3. Rhythm   feat. WIOSNA
4. Sounds of today
5. Wieleopcji    feat. SURKIM
6. Duop
7. Kontro_Wersja    feat. ABDUL
8. Simple and Classic
9. My life     feat. WIOSNA
10. Kingdom     feat. BENIO
11. Firma się rozwija
12. G.D.C.    feat. SEAN PALMER
13. Funky
14. Hard feelings
15. Zdzisław's wedding

    Jedna trzecia zespołu Dwazera, DJ Wojak, niestety nie jest kojarzony za bardzo na naszej scenie, choć tkwi tu już ponad 15 lat, mając na koncie naprawdę spore osiągnięcia. To jego trzecia próba, po dwóch projektach miksujących, podbicia niszy mało u nas eksploatowanej, ogarniającej newbeat, hip hop, trip hop i jazzy różnej maści.
    To, że DJ może być muzykiem kompleksowym i pełnym, to nie nowość. Wojak zaprosił do współpracy całą trójmiejską orkiestrę jazzową: kontrabas, bas, gitarę, dęciaki, a do tego mamy SnikerS'a na beatboxie, a wszystko zebrane w jedną całość zostało własnie przez DJ Wojaka. No, i naturalnie okraszone jego skreczami. To taka podróż przez dźwięki w stylu DJ Krush, czy DJ Shadow, ewentualnie DJ Cam albo DJ Food. I to wszystko robi podobne wrażenie. Muzyka jest bardzo mocno osadzona w stylistyce hip hopowej, ale sięga swoimi lepkimi mackami na wszystkie strony, zagarniając nuty z okolicznych szufladek i składa je w nową jakość. Nawet te elektroniki są podane tak, że to jest zadziwiająco łatwe do przyjęcia i skonsumowania.
    Nie oszukujmy się, to przede wszystkim muzyka robi tę płytę, choć wokalne partie też mają coś do powiedzenia, że tak to ujmę. Świetny wokal Oli, słowicze śpiewy Wiosny, Surkim - trochę podobny stylem do wczesnego Kazika, przeciętny Abdul, dość dobry Bunio i grajmujący Brytyjczyk z Niewinnych Czarodziejów, Sean Palmer, który świetnie pasuje do kawałka. W ogóle wokale są doskonale dobrane, choć jest ich niewiele, to stanowią uzupełnienie wprost idealne.
    Brakowało mi takiej płyty na naszym rynku. I do tego takiej dobrej! Sam DJ Shadow by sie tego nie powstydził, choć bardziej przypomina mi to klimaty DJ Krusha. Genialna porcja ambitnego hip hopu instrumentalnego. Cieszę się, że nabyłem tę płytę, bo teraz katuję ją niemiłosiernie. Genialna produkcja!

OCENA: 6-\6


sobota, 12 stycznia 2013

LP - PJENTAK, SIEJEK, RIN, ZBYLU

Proper 2012

1. Nic do stracenia   feat. DJ DANEK
2. Rozegram to po swojemu    feat. BONSON, DJ DANEK
3. Nie chcę żyć, żeby umrzeć
4. Wczoraj      feat. MARTA MAKSYMIUK
5. To dla tych...   feat. KLASIIK
6. Co będzie dalej?   feat. DJ DANEK
7. Inna droga   feat. GREEN, DJ DANEK
8. Prywatny hajlajf   feat. DJ PSTRYK
9. NIE z kolorowych gazet
10. ... jedna miłość   feat. DJ DANEK
11. Z dala od zgiełku   feat. HUCZUHUCZ, DJ DANEK
12. Nie znasz mnie
13. Noc, rap, autobus   feat. DJ DANEK
14. Do usłyszenia

    Młode Wilki, skupione wokół producenta Zbyla, dali się już poznać szerszej publiczności podczas akcji Wizja Lokalna, gdzie na bicie właśnie Zbyla, dali jeden z ciekawszych popisów. Oczywiście, debiutowali już również epką w zeszłym roku, ale ja, szczerze mówiąc, nie nadążyłem. Teraz, skoro wydali oficjalną płytę, poczułem się w obowiązku.
     Zbylu jest zdolnym, młodym producentem, współpracującym na stałe z Duże Pe i wieloma innymi rapperami w całej Polsce. Robi ciekawe podkłady - niby klasyczne, ale z takim nowoczesnym podejściem: w zasadzie większość robione jest ręcznie, nawet sample są pograne, jeśli to dobre określenie... Zbylu kombinuje i z dźwiękami i z samplami i wychodzi to nieźle. Do tego bardzo przyjemnie jest znaleźć na płycie większą ilość skraczy niż w jednym kawałku - a tu, czy to Danek, czy Pstryk, obaj pojawiają się w ponad połowie kawałków i drapią bardzo przyjemnie.
    Pjentak, Siejek i Rin mają bardzo silnie zaakcentowane flow, do tego płynne i potrafią naprawdę rymować. Mają niezgorsze teksty, które potrafią z przekonaniem zarymować. I co z tego? Niewiele. Nawet nie potrafię powiedzieć, czemu to w ogóle mnie nie wzrusza. Ani wersy Bonsona, Hucza, Klasiika, czy Greena na gościnnych majkach, ani sami gospodarze, ani nawet sam Zbylu. Po prostu jest w tej płycie coś, przez co nie stanie się ona przebojem - jakkolwiek by tego nie rozumieć. Zwyczajność? Pewnie tak.
    Niby wszystko jest dobrze, niby porządne podkłady, niby nieźli emce, a jedyne, co zostaje mi po przesłuchaniu tej płyty, to praca DJów. I klimat - zresztą też ciężko uchwytny. Ale taki polsko-westcoastowy. I nie wiem, niby płyt ajest ok, ale wcale nie mam do niej ochoty wracać...

OCENA: 4-\6


piątek, 11 stycznia 2013

CRUNK-HAJS-POŁUDNIOWY-WSCHÓD - DEWUA MAFIA

Electrum 2012

1. Intro
2. Crunk - Hajs - Południowy - Wschód? feat. CUKRAZ, LISO
3. Czy Ty Czujesz Tu Ten Klimat   feat. WBREW REGUŁOM
4. Bans na Bogato feat. DJ 600V
5. To Jest Ten Bans
6. Czego Chcesz Tu   feat. CUKRAZ
7. Daj To Głośniej feat. SOUND ACCESS
8. Ja Mam Hajsy W Kiermanie  
9. Zmienność Czasu
10. Tego Mi Szkoda
11. Fałszywy
12. Co Ty Wiesz   feat. CZARNY
13. To My Bujamy Każdy Klub feat. INNI NIŻ WSZYSCY
14. Bansuj
15. Pijemy Wódę feat. CHŁOPAKI Z SZAREGO TŁUMU, ZARYS ZDARZEŃ
16. Król Brudnego Południa feat. CUKRAZ
17. Zamknij Oczy feat. OLGA KWIATKOWSKA
18. Crunk - Hajs - Południowy - Wschód feat. CUKRAZ (Remix)

    Zawsze wydawało mi się, że Polska to nie jest kraj, w którym popularne jest brzmienie południowych Stanów. A tu co jakiś czas wychodzą płyty, na których okazuje się, że crunk żyje: PTP, Macca Skład, czy właśnie Dewua Mafia. Płyta powstawała przez ostatnie 4 lata, co mogło się odbić fatalnie na brzmieniu, smakując jak odgrzewane po raz dziesiąty kotlety. Ale, może nie...?
    Za całość produkcji odpowiada Deeiovoo, z wyjątkiem pojedynczych traków od Liso i elektronika Sound Access. Prawda, jeśli ktoś lubi południowe granie typu crunk: Atlanta i Memphis, będzie zachwycony tym brzmieniem. No, 'Daj to głośniej' na bicie Sound Access jest jak dla mnie zbyt discopolowe, ale może ja się nie znam. Natomiast bardzo wyraźnie słychać zafascynowanie klimatami southern crunku i taka jest właśnie muzyka, ocierająca się miejscami niebezpiecznie o tandetne dicho typu Monopol. Ale na szczęście to tylko wyjątki.
    Chłopaki są na tyle wkręceni w ten bauns i crunk, że w zasadzie, gdyby nie to, że rymują po polsku, można by było odnieść wrażenie, że to jakaś pochodna Three 6 Mafii od nich z wytwórni. Spokojnie można nawet odnaleźć, na kim się wzorują emce: Crunchy Black, T-Rock, Project Pat czy Juicy J są łatwo odnajdywalni w stylach chłopaków. O ile oczywiście, ktokolwiek ma pojęcie, o czym ja w ogóle mówię... Goście są tu w sumie ledwo zauważalni, poza posse trackiem 'Pijemy wódę'. Teksty są takie, jakie zazwyczaj są w tego typu produkcjach w USA: pijemy, baunsujemy, dziwki w klubie ssą jak odkurzacze, no kurwa raczej. Nie oszukujmy się, nic odkrywczego.
    No niby nic odkrywczego, ale fani takiego grania bedą zachwyceni, bo to ma ten klimat. No dobra, akcja jest mocno wtórna, ale nadal Dewua Mafia robi to na tyle sprawnie, że Macca Squad w konkurencji słabo wypadają... Crunkowe granie w polskim wydaniu. Kto nie lubi, niech nawet nie tyka. 

OCENA: 4-\6


czwartek, 10 stycznia 2013

BRATERSTWO - HEMP GRU

Hemp 2012

1. Braterstwo   feat. ZAŁOGA
2. Wiem, Że Jest Warto   feat. ŻARY
3. Uliczna Liryka    feat. HUDY HZD
4. Warszawa Da Się Lubić  feat. KACZY
5. Mary Mary  feat. ŻARY, LUTA
6. Srankster  
7. Rok Smoka  
8. Na Luzingu  
9. Moja Dzielnica   feat. CORMEGA
10. Outro 
11. Jedność
12. Warszawa Da Się Lubić 
13. Moja Dzielnica   
14. Uliczna Liryka (REMIX FUSO)
15. Uliczna Liryka (REMIX ROZBÓJNIK ALIBABA) (Bonus)

    Ostatnia część trylogii Jedność, Lojalność, Braterstwo' okazała się być również ostatnią płytą składu. W zasadzie zamyka to jakiś rozdział w polskim rapie, bo HGR kształtowało młodocianych fanów rapu od ładnych paru lat...
    Szwed, Waco, Fuso, Szczur, Wrotas, Donatan i DJ Steez to ekipa, która zapewniła HGR standardowe podkłady do ulicznego rapu, choć... Szczerze mówiąc nie wszystkie bity wyszły spod jednego stempla, bo Szwed ewoluuje i poczyna sobie obecnie z mniej oczywistymi dźwiękami, typu arabskie kobzy, czy jazzowe pianina. Donatan za to zrobił podkład taki... mało donatanowy - ale to i tak wszystko dobrze, bo muza jest chyba najbardziej zróżnicowana spośród całej trylogii. Pozbawia to wprawdzie album ciężkości i zawiesistego klimatu miasta, ale... chyba wychodzi na dobre.
    Niezmienna pozostaje jednak liryczna stylistyka. Braterstwo, konfidenci i psy, miejskie bagno, Warszawa, trzeba być twardym, jaraj jaraj i tego typu frazesy. Propsy za fituring z Cormegą, ale szczerze trzeba powiedzieć, że poza kolejną, ciekawą kolaboracją z uznanym rapperem, nie wnosi to nic. Zresztą żaden z gościnnych występów wiele nie wnosi, bo nawet odkurzony Kaczy z Molesty przemyka niezauważenie. Ciężko tylko nie zwrócić uwagi na pierwszy trak, gdzie HGR zaprosili całą brygadę ze swojej stajni, czyli braci nagrywających dla Hemp i nie tylko: Peja, Kaczy, Paluch, Bas Tajpan, Gandzior, BRZ, Jasiek MBH, Roman THS, Szczurek, Hudy HDZ, Dario Praga, Łapa, Ras Luta, Lukasyno, Aro, Bagsik, Jongmen, Suchy, Rest, Kulfon, Kafar DIX, Kacper HTA... 
    Zatem, co wnosi nam ta płyta? Koniec Hemp Gru i kolabo z Cormegą. I już. A, nie, zaraz! Jeszcze mamy prezentację całego grona nowych nabytków Hemp Records. I mam wrażenie, że o to tu właśnie chodzi. O prezentację na przyszłość. Z tych trzech części dałoby się zrobić jedną, niezgorszą płytę, ale mamy kolejną średnią. Takie rozmienienie się na drobne...

OCENA: 3+\6


środa, 9 stycznia 2013

DUCH W MASZYNIE - MIXTURA

New Media 2012

1. Ducha nie gaście
2. Tajemnice
3. Machina I
4. Nie Mów Nic
5. Machina II
6. Jeden Znak
7. Piętno   feat. PEZET   
8. Ślepy
9. Chaos & Stress
10. Królowie Nocy
11. Razem
12. Dynamit

    Mixtura to coś z założenia nowego. Niby wiemy, kto gra, bo słyszeliśmy ich w takich grupach, jak EastWest Rockers, Jamal, Ras Luta, Ocean, Managga i Contra, ale razem postanowili pomieszać style czarnej muzyki i zaskoczyć słuchaczy nowatorską receptą na muzę. Tchnąć ducha w maszynę.
    Ciężko wskazać tu jakiegoś producenta, kiedy zespół opiera się w większości o muzyków... Jako kompozytorzy, wymienieni sią Auer, Grrracz - on zrobił większość brzmienia, Akvizytor, Grizzlee i Screwball. Jest to faktycznie mikstura, od hip hopu, aż po wściekły dópstep, nie wyłączając elektroniki, przechodzącej miejscami w dość ordynarne disco. Z hip hopem niestety niewiele ma to wspólnego i nie pomaga w sytuacji nawet fituring Pezeta. 
    Grizzlee bardzo często pojawia się na hip hopowych płytach jako gość, dodając barfdzo często swoistego kolorytu i ragowego feelingu. Ale tutaj również pod względem liryczno-wokalnym jest mikstura, która czasem dla zwyczajnego fana hip hopu może nie być zbytnio strawna. Dadzą radę takie kawałki jak 'Ślepy' albo 'Ducha nie gaście', ale niektóre doprawdy będą się podobać zagorzałym fanom 'Radia Pezet', bo to ten klimat, tylko zamiast rymów są śpiewy, a czasem nawet zawodzenie. Stąd zresztą pewnie sam Pezet na majku...
    Nie rozumiem, dlaczego ta płyta reklamowana jest jako hip hopowa? Toż to kurwa nawet pięć półek dalej nie leżało! Zwyczajne oszustwo i naciąganie na ksywkę Grizzlee, który, ni w pięć ni w dziewięć, zapragnął być modny i nowoczesny. A Radio Czwórka postanowiło zarobić na niewiedzy, bo może ktoś się złapie na to, że ma etykietkę hiphopową. Zatem ostrzeżenie: jeśli chcesz hip hopu - to nie tu. Jeśli jara Cię nowoczesna muzyka klubowo-taneczna, kup sobie. Jak dla mnie, biorąc pod uwagę zawartość hip hopu, to...

OCENA: 2\6