czwartek, 23 października 2014

TAKA MAŁA ROCZNICA

        Dziś bez recenzji, tak zwyczajnie. Jak to mówią w Stanach, 'maintainin'. Trzy lata temu opublikowałem pierwszą recenzję płyty - to była Wice Wersa - i tak się to potoczyło. Na stronie są opisy całych roczników płyt legalnych 2012, 2013 i oczywiście będzie 2014 - oraz kilka starszych albumów na początku. Przyznam, że popularność strony mocno mnie zadziwia, bo osiąga już naprawdę sporą skalę, o jakiej nawet te trzy lata temu nie myślałem. O ile do tego roku ilość unikalnych odsłon w miesiącu wahała się nieco ponad 10.000, to od pół roku nie schodzi poniżej 35.000 miesięcznie. Rekordowy był czerwiec '14: 45.754, ale w październiku został tydzień i jest tylko kilkanaście odsłon mniej. Odsłon dodają linki do recenzji na fanpejdżach rapperów - zwłaszcza tych zadowolonych :) Ale naturalnie te mało przychylne recenzje też znajdowały się na fb, dzięki czemu fani np. Kaczmiego grozili mi srogim wpierdolem. Do tego stroną zainteresował się poczytny dziennikarz Flint, który umieszcza co lepsze kąski z moich wypocin w swoim Rap Watch'u na cmg.pl - ciekaw jestem tylko tego, czy uważa mnie on za totalnego grafomana, czy może jednak domyśla się, że te zdania, które zazwyczaj cytuje, są wycezylowane i dopieszczone, aby sprawiały uciechę czytającemu. Uwielbiam zabawę słowami :)
          Ciekaw jestem, ile czasu uda mi się to jeszcze ciągnąć - czasem nie mam kiedy pisać (bo słuchać mam zawsze, jak nie w samochodzie albo w pracy, albo w podróży), czasem nie chce mi się, czasem łapię się za głowę, że znów wydałem na płyty kilka tysięcy w miesiącu... Bo przecież kupuję nie tylko krajowe produkty. W sumie, mógłby mi ktoś za to płacić :D
           No dobra, to czego mi życzycie na trzecie urodzinki? Macie jakieś żale? Chcecie mnie zjebać? Obsypać kwieciem? (teraz to chyba liśćmi...). Czujcie się swobodni w komentarzach, przecież się nie obrażę - co najwyżej zwinę interes :)  

środa, 22 października 2014

JUNES & JEZOZWIERZ & KIDD & DJ ACE - TRUESZCZURS

Vibe2Ness 2014

1. Czynnik ludzki
2. Po drugiej stronie
3. Nierówności
4. Wszystko na temat
5. Naprawdę?
6. Hood Shit (Rap Addix remix)
7. Huragan Jeżosław
8. Nasze Osiedle Swoboda
9. Kaszpirowski   feat. WITEK
10. Destruction Derby
11. 9 maja
12. Gniazdo
13. Trueszczur
14. Nie zatrzymasz nas
15. Nagle
16. Podstawowe Instrukcje
17. Nocna zmiana   feat. KOT KULER

    Junes, Kidd, Jeżozwierz - taki skład elektryzuje polską scenę od jakiegoś czasu. W sumie nie istotne, czy to Trueszczurs, czy Rap Addix, czy inny wynalazek - ważne, że materiał ma klepać po mózgownicy. To tylko mikstejp z bodaj jednym oryginalnie nowym trakiem, ale to nie przeszkadzało w niczym. Słuchacze znów się zachwycili.
    Nie ma tu SoulPete, są zawinięte bity - poza 'Trueszczurs' od Wezyra. Prostym przeniesieniem trueschool jest truesczur, dlatego wiadomo, co znajdziemy na tym mikstejpie. Rapperzy powracają do ukochanych lat '90, aby wygrzebać z krejtsów złotoerowe podkłady, które brzmią niezwykle świeżo nawet dwadzieścia lat później. Podkłady pozbierane są z płyt takich grup, jak Outkast, Company Flow, O.G.C., Talib Kweli, Heltah Skeltah, czy Hyenas In The Desert - by wymienić tylko parę grup. Wezyr, który dał ten jedyny nowy kawałek również rozwalił swoim podkładem, który rzeźbi rowki w nieeksplorowanych częściach mózgownicy. I jeszcze skrecze Ace'a... To podróż muzyczna w stronę klasyki, która wyciska mi łzę wzruszenia, bez kitu.    
    Nieważna muzyka, choć dla mnie, który zęby zjadł na płytach, z których je wzięto i katowałem je te dwadzieścia lat temu na kasetach, ta muzyka to podróż sentymentalna. Może i dlatego równiez lepiej słucha mi się rapperów? Ale może i nie, bo ich wejścia na mikrofony są zaiste mocne jak jebnięcie z bazuki. Ciężko wyróżnić tu któregoś z emce... Kidd jest tu dobry jak nigdzie indziej, można by zacytować jego samego: 'Wojtek so-cool nie So-kół'. Wow. Trochę mogą irytować liczne wrzutki anglojęzyczne, bo nie zawsze człowiek dojdzie, o co biega, ale ogólnie muszę stwierdzić, że Kidd mnie wreszcie do siebie przekonał zupełnie. Jeżozwierz jest tu klasą samą dla siebie i to być może właśnie jemu przyznałbym palmę (weź ten follow #Grube Ryby, Boże, muszę zacząć pisać teksty raposkie!!) pierwszeństwa, bo i jego flow i teksty są najrówniejsze, że tak zacytuję: 'wpadnę tu na slipmaty żeby wam połamać karki', 'jestem Hegemonem pośród kiepskich jak Ferdek'. Kurde. Najmniej wchodzi mi tutaj Junes, który tym swoim nieuczesanym stylem nieco mnie odpychał. Ale nie znaczy to, że jest słaby, bo tu nie ma słabych osób. Cała trójka na tych majkach rozpieprza system, wali bragga panczami, linczuje Polaków-Cebulaków, łazi po swojej Ochocie \ Sokołowie Podlaskim, czy innych częściach Warszawy (o ile Sokołów jest częścią stolicy naturalnie).
    Nie przepadam za mikstejpami na kradzionych bitach, ale... tu muszę zatrzymać marudzenie, bo raz, że podkłady są dobrane genialnie, dwa, uwielbiam akurat większość z nich, trzy, rapperzy są absolutnie bezbłędni. Jeden z najlepszych nielegali w tym roku. Killer.

OCENA: 5+\6


wtorek, 21 października 2014

KŁYŻU & METODY - PRODUKT 74


nielegal 2014

1. Wch 74
2. Deadline
3. Tak trzymaj
4. Potrzebuję tego
5. Jeden dzień, jedna noc
6. Witam Cię, Polsko
7. Szukasz tego co my
8. Brudny styl
9. Jeden moment
10. Daj mi to
11. Kolce i róże
12. Wchodzimy do gry
13. Bożycie jest jak sen    
14. Sztuka latania             

    Większośc z Was pewnie nie słyszała o BK Fonem, ani o rapperze Kłyżu, ani o producencie Metodym. Ja pewnie też bym nie słyszał, gdybym od jakiegoś czasu nie śledził uważniej wałbrzyskiej sceny rap. BK Fonem wydaje od jakiegoś czasu albumy w różnych zestawach osobowych, a współpraca Kłyża z Metodym jest właśnie jedną z takich wewnętrznych kolaboracji. Album wyszedł pod egidą MaxFlo LAB.
    Metody pojawił się w BK Fonem jakiś czas temu i w zasadzie przejął obowiązki producenta dyżurnego. Na solówce Kłyża (no, pardą, to duet wszak) wykonał prawie każdy podkład - poza dwoma ostatnimi. Jakie bity czyni Metody? Brudne południe, to określenie, którego używa sam Kłyżu i ciężko nie przyjąć tej analogii. Skoro Wałbrzych jest na południu, to chłopaki robią dość typowe, brudne, południowe brzmienie. To syntetyczne podkłady, na często połamanych perkusjach, jakże w stylu podziemnego Memphis, czy okolicznych miasteczek Atlanty. Co jakiś czas, rzadko, trafia się jakiś sampel, co na tych pudełkowych perkusjach brzmi nieco nie na miejscu, ale przecież wystarczy zerknąć na kawałki Three 6 Mafia sprzed 10 lat, żeby zobaczyć, o co tu chodzi. Metody wrzuca tu nieco orientalnych przypraw, nieco cięższych klimatów - jest naprawdę przyjemnie i takie nowoczesne granie to ja mogę przyjąć bez bólu dupy. Przedostatni bit wyszedł spod ręki Mara - to bardzo fajny, na wpół orientalny, na wpół elektroniczny podkład, który znakomicie ożywia padające na pysk tempo albumu. Na koniec zostawiono nam 'Sztukę latania' Zeteny i Adama L  
    Kłyżu doskonale czuje się na tych połamanych perkusjach, potrafi świetnie płynąć bez niemal żadnych potknięć: 'trzymamy poziom swój wysoko nad poprzeczką i lepiej uwierz, że przychodzi nam to lekko'. Dobra, to nie sa teksty, które będziesz pamiętał i z niedowierzaniem powtarzał, kiwając głową. Ale wersy Kłyża są równie porządne, jak muzyka i potrafi on ułożyć słowa w taki sposób, że pasują one idealnie do podkładów - co nie każdy rapper potrafi. A teksty? Opowiadają o wszystkim, co Kłyża otacza, od muzyki, przez bragga, przez tematy życiowe, relacje damsko-męskie, aż po socjologiczno-społeczne obserwacje na temat naszego kraju. Jednak najciekawsze kawałki są na samym końcu - może po to by zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie? Kłyżu nie zaprosił tu nikogo, poza wokalistką, która i tak odgrywa tu dość marginalną rolę, stwarzając głównie klimat.
    Wyznam, że pod koniec już byłem lekko zmęczony, a materiał trwa jedynie 44 minuty. Dobrze, że na koniec zostawiono dwa kawałki od innych producentów, bo Metodemu jakby zabrakło w końcówce pary, żeby pociągnąć tempo. Ogólnie album to bardzo porządny kawał nowoczesnego podziemia, z naprawdę dobrym rapperem i nieco gorszym producentem. Warto sprawdzić, a nuż się komuś spodoba. Mnie weszło.

OCENA: 4-\6   


poniedziałek, 20 października 2014

DONDI - HOMETOWN FELLAS #1

HTF 2014

1. Intro
2. Jeśli Tylko
3. Bring Back 2   feat. ZAWIK PTP
4. Braci Się Nie Traci   feat. GROSIK, ZELO PTP, BUCZER PTP
5. Nie Patrzę Wstecz 
6. Ostatnia Nadzieja
7. Wiara    feat. GROSIK 
8. Żaden Z Was 
9. Przeklinam    feat. ZAWIK PTP 
10. HTF4LIFE
11. Outro
12. Młoda Krew (Melobeats RMX)  feat. BONSON, FLINT

    Jakoś ominął mnie ten mikstejp Dondiego - w sumie czekałem na 'Braci Się Nie Traci', ale rodzi się w bólach, zatem powróciłem w czasie do 'Hometown Fellas', żeby sprawdzić ten toruński crunk, czy jak oni tam to nazywają.
    Zgodnie z przewidywaniami, muzyka na tej taśmie, czy to pobrana z różnych źródeł, czy to wyprodukowana przez Pingu bądź Melobeats, jest bardzo nowoczesna, crunkowo-trapowa. To syntetyczne, czasem wręcz minimalistyczne podkłady, które często opierają się jedynie na poszczególnych dźwiękach z syntezatora, zapętlonych na pojedynczych stukach maszyny perkusyjnej. Crunkowe są tu bity głównie od Melobeats, bo one zasypują nas milionami hajhetów, reszta jest bardziej powolna i trapowa - bardziej uboga. Fascynację sceną Memphis słychać tu szczególnie u Melobeats, który nawet sample wokalne wycina z kawałków Three 6 Mafia. Mamy tu zatem pół godziny czegoś dla fanów muzyki spod znaku DJ Paul & Juicy J, tyle, że po polsku.    
    Najbardziej wkurwiające flow w grze? Czy ja wiem? Dondi wcale mnie nie wkurwia, choć może chodzi o to, że jego wersy, wypuszczane nieco z przydechem nie muszą się wszystkim podobać. Ale nie ma tu za bardzo na co narzekać, Dondi ogarnia te często połamane podkłady i przez tyle lat nauczył się lecieć płynnie po tych bitach rodem z Memphis. Teksty również należą do tych z gatunku 'OK', czyli są, co więcej, są dośc porządne, ale nie zwracają za bardzo na siebie uwagi. Takie życiowe przemyślenia, jakich w zasadzie pełno na każdej płycie. Zaproszeni goście raczej robią tu tło, bo reprezentanci PTP nie pokazują tu nic szczególnego - poza Buczerem, który wychodzi na to, że jest o klasę lepszy od kolegów. Z innej nieco bajki wchodzą z młodą krwią Bonson i Flint, którzy prezentują poziom w zasadzie nieosiągalny dla całej reszty tu obecnych - i nie wiem, który napisał lepszą zwrotkę... Chyba Bonson.
    Co ta płyta miała na celu? Przygotować nas na pełnoprawny album? Jako zajawka zachęci fanów, pozostałych nie przekona. A może miała być wielkim hitem? Wątpię, bo nie jest zdecydowanie. Kolejna płyta z toruńskiego nurtu, która nic nie wnosi, ale jest na tyle porządna na swoim poletku, że niech sobie będzie.

OCENA: 3\6


niedziela, 19 października 2014

WU - PROJEKT MARAS


Stopro 2014

1. Ciul Dup Jeb
2. Corny Luft
3. To ino Jo    feat. DZIDU
4. W chuju to mom    feat. DZIDU, MIKU
5. Halo Ziemia
6. Co Ci byda godoł   feat. HK RUFIJOK
7. Telefon
8. Projekt Maras   feat. MIKU, BENT, DZISU, BŁASZCZU, LPGK, ŻETON, MARA, SWATU, KALINA, DOHTOR MIÓD
9. Szychta
10. Moc
11. Chyba to lubia
12. ChropSylwester
13. Podupiony Koncek     feat. WINI
    
    To chyba pierwsza tego typu produkcja, że rapper leci cały czas w swoim regionalnym języku. Owszem, u Rufijoka jest sporo ślunszczyzny, ale przecież rapper sporo daje również po polsku, aby być bardziej zrozumiałym. Mnie brakuje szczerze mówiąc takiego kolorytu na polskiej scenie, bo nie ma płyt stricte śląskich, kaszubskich, czy choćby góralskich. Jeśli już pojawiają się jakieś 'regionalizny' na płytach, to są wyrazem raczej półanalfabetyzmu, niż tożsamości etnicznej.
    Płyta po równo podzielili się Juicy i Chmurok, z drobnymi tylko wyjątkami. Zgodnie z przewidywaniem, podkłady są nowoczesne i syntetyczne, ale nie brakuje tu akcentów etnicznych, przygrywających harmoszek i skocznych melodyjek - nawet orientalnych. Jednak nie dajcie się zwieść, to taki klimat cyfrowej kopalni węgla: jakby wetknąć ajfona w hałdę koksu. Ale te bity bujają, kręcą się jak koło zamachowe na szczycie szybu i klimat jest naprawdę doskonały i idealnie pasuje do tego ślunskiego gadania. Dwa ostatnie numery należą do Morfina Menthor i Matheo - ten ostatni wstrzelił się zresztą idealnie z samplami z akordeonu i fletów.
    Bo Wu nie miał zamiaru robić tego, co wszyscy. Śląsk rapem stoi od dawna, wychodzi tu mnóstwo rzeczy, ale każda jest poprawna i po polsku. A gdzie tradycja, się pytam? Gdzie śląski klimat? Nie ważne, że 'co drugi naszej godki nie zna', przecież to nie jest aż tak odległy język - a może to dlatego, że znam sporo Ślązaków i osłuchany jestem? Nie wiem, nie przeszkadza mi ślunsko gadka na bicie, wręcz przeciwnie, Wu ma niezgorszą technikę i przyjemnie słucha się tych brudnych wersów: rapper daje nam nieco bragga, trochę opowieści z familoków, imprez po szychcie i tym podobnych akcentów. Wraz z Wu mamy całą brygadę śląskich rapperów, którzy nie są wcale gorsi i dają wersy z równą parą. Jedyny Wini się wymyka ze śląskich ramek - ale przecież po Szczecinianinie nikt nie spodziewał się wersów w języku, bądź, co bądź obcym.
    Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób bariera językowa może być istotna, ale przecież śląski nie jest aż tak odmiennym językiem, żeby tego nie ogarnąć. Wciungej ten corny luft z bonga, co ja ci byda godoł... Mnie to się bardzo podoba i tyle.

OCENA: 5\6 


sobota, 18 października 2014

DJ YONAS - NOWY JA VOL. 1


nielegal 2014

1. W oku błysk   feat. SZEJK BIFORJUZ, BĘSIU, SZTOSS
2. Zimny świat   feat. BĘSIU, T-RAN GILBERT
3. Młodzi   feat. EMI, YURO
4. Jeśli dzisiaj 
5. Dobre Życie   feat. PICASSO
6. Nadzieja w beznadziei 
7. Nie chcę   feat. ALLEN, POISON
8. Droga 
9. Lustro   feat. ARCI
10. Spójrz w górę
11. Już za późno   feat. M.A.R.O. EN
12. Zwykli ludzie   feat. SNESZ
13. Dwie twarze   feat. MAGDA.LENA FRĄCZEK, ARKADIO
14. Posłuchaj   feat. YOUNG MARQUIS T 
15. Śmierć Śmierci w Śmierci   feat. PICASSO
16. Zbawie.Nie   feat. ZETAIGREKA

    DJ Yonas to postać mocno nietuzinkowa i oryginalna. Mieszkający w Londynie polski rapper i producent, znany w kręgach rapu chrześcijańskiego zarówno w Anglii, jak i w USA - tylko nie w Polsce. Z Bęsiem, jako Rymcerze wydali trzy albumy oraz jeden dla amerykańskiej sceny - składaka gospel-christian rap. Trochę szok, co? A ty nigdy o nim nie słyszałeś...
    Yonas celuje w muzyce bardzo nowoczesnej: to przede wszystkim trapy i crunk. Syntetyczne wajby, płynące po miliardach hajhetów, wygrywają kolejne njuskulowe melodie. Przyznam jednak, że choć podchodzę do takich rzeczy jak pies do jeża, ogólnie nie jest to takie złe. Yonas składa dźwięki w całość w taki sposób, że są to bity mniej może klubowe (co w zasadzie nie pasowałoby do kontekstu tekstów), za to wystarczająco ciekawe i dobrze nakręcone. Nie agresywne, ale i nie rozlazłe, zawodzące jak na pogrzebie. Yonas potrafił znaleźć złoty środek dla tego typu klimatu i wyrównał balans pomiędzy wściekłym trapem i rzężącym njuskulem. Jest przyjemnie - choć w kierunku końcówki płyty klimat zaczyna nieco nużyć.   
    Mam bardzo mieszane uczucia zaś jeśli chodzi o sferę liryczną. Yonas nie jest wcale zachwycającym rapperem, bo nie zawsze umie wejść dobrze w te trapy, które sam sobie robi. Jego wersy przepełnione są wiarą w Boga - sam jestem niewierzący, ale nie przeszkadza mi to zupełnie, dopóki te teksty nie stają się infantylne do bólu ('moja babcia już zmarła, życia szlaki na ziemi przetarła'). Yonas opowiada o swojej duchowej przemianie, którą wywołało jakieś traumatyczne przeżycie w młodości - i to jest ok, i ja to szanuję. Jednak osobiście wolałbym, żeby te teksty nie wchodziły tak często na ścieżkę patosu i banału. Gościnne występy są równie bliskie truizmom gospodarza - niewiele ciekawych wersów można tu znaleźć. Najlepsze wrażenie czynią wokaliści, których tu sporo. Rapperzy są mocno przeciętni - patrz, jak wykrzacza się Zetaigreka, czy jak kaleczy Yuro.
    Wprawdzie album wyprodukowany jest dość porządnie, przekaz jest żelazny, ale... wykonanie, zwłaszcza jak na kolesia, który rymuje od ponad dekady, jest na dość niskim poziomie. Z całym szacunkiem dla odwagi i świadomości rappera, to nie jest bardzo udany materiał. Do tego pamiętajmy, że rap chrześcijański jest lekko niszowy, zwłaszcza w tak katolickim kraju, jak Polska. Mocno przeciętna płyta.

OCENA: 3-\6


czwartek, 16 października 2014

HAUAS - WOLNA RĘKA

Labirynt 2014
   
1. Offline feat. DUCHU, DJ DANEK
2. Talia    feat. FUGOL, SZO, DJ SIMPLE
3. Przed i po  feat. KEYTO
4. Rap dla kumpli    feat. ŚMIECH
5. Wolna Ręka    feat. NIE ZATRZYMASZ FLOW
6. Wszechobecna Patologia    feat. J.I.M.B.
7. Ten Trip    feat. ANTONE, NANO, DJ KUART
8. Bez Spiny   feat. BAŁAGANY NA BANI
9. Underground    feat. SZACHU
10. Rękopis znaleziony w Głogowie   feat. TMK aka PIEKIELNY
11. Pyrrusowe Zwycięstwa    feat. WICHER x DIAMENT
12. Nie Patrz Na Innych    feat. KLIF, DJ QMAK
13. Ruchomy Cel   feat. ZGIEŁKU PUENTA, DJ PROX
14. Abstynent...     feat. KAROL KAR
15. ...na Domówce    feat. RYBI

    Pod skrzydłami Labirynt Records, wytwórni znanej z płyt Trzeciego Wymiaru, wyszedł ostatnio pewien nielegal, który przeszedł jednak bez większego echa wśród słuchaczy. Gorzowski producent Hauas został wciągnięty w korytarze Labiryntu i sam chyba nie jest pewien, czy dobrze na tym (z tego?) wyszedł - sądząc po jego wpisać na profilu fb.
    Autor zrobił cały album producencki. I fajnie, tym bardziej, że koleś ma wyczucie i robi całkiem niezłe podkłady. To takie klasycznie zorientowane bity, choć zrobione z nowoczesnymi akcentami, bo znajdziemy tu nieco elektronicznych wstawek i tym podobnych unowocześnień. Dość, że podkłady są bujające, energiczne i wchodzą w uszy bardzo przyjemnie. Do tego fajnie wypada praca DJów i muzycznie ten album jest naprawdę dobry.  
    Zaproszonych jest tu tylu gości, często nołnejmowych, że można się w którymś momencie zwyczajnie zgubić. Większość rapperów wychodzi ok, bez większego szału, jednak na plus muszę zapropsować Wichra i Diamenta, Szo i TMK - dali chyba najciekawsze wejścia. Z resztą bywa równie: Zgiełku Puenta ma niezłe wersy i byliby naprawdę dobrzy, gdyby ich flow nie skręcało na manowce zbyt często. Do tego Klif leci, jak zwykle, mocno Trzecim Wymiarem - na usprawiedliwienie ma fakt, że to bliski koleś 3W, mimo wszystko jednak... Reszta rapperów jest raczej kiepska i nie spełnia swojego zadania, nawet jeśli wersy są szczere i słychać zajawkę - brakuje zwyczajnie ogrania i umiejętności.
    Muzycznie 5 (tak, nie lubię trapów i miewam 'truskulowe bóle dupska', bo wychowałem się na Złotej Erze), wersowo 4+, technicznie 4... Załóżmy, że średnia wypada nam na 4, no, plus -  ale z perspektywami, bo Hauas to materiał rozwojowy i będę śledził z zainteresowaniem. Polecam sprawdzić materiał. 

OCENA: 4+\6