środa, 21 stycznia 2015

TOP 20 NA LEGALU 2014

W tym roku wyszły 102 legale, z których wyjątkowo dużo było dobrych. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę poprzedni, bardzo suchy rok. Tak, przesłuchałem je wszystkie. Tak, mam je wszystkie. Tak, wszystkie są opisane na tej stronie. Jednak przyszedł ten czas, aby spośród tych ponad stu płyt wydobyć esencję. Oto moja osobista dwudziestka, możesz się nie zgadzać, proszę bardzo. Ale to 20 płyt, które do mnie trafiły najbardziej.

20. B.O.K. 'LABIRYNT BABEL'
Pytasz czemu tak nisko? Cóż, poprzednia płyta nie weszła nawet do mojej 30, więc jest  spory postęp. Bisz udowadnia, że jest jednym z najlepszych rapperów w kraju, muzyka i słowa dają do myślenia i B.O.K. utkwiło w moim odtwarzaczu na dłużej.

19. PROCEENTE 'ZUPY, NALEFFKI, SPLIFY'

To taki album, którego można słuchać zawsze i wszędzie. Szef Aloha wspiął się na szczyty umiejętności, nie tylko rapujących, ale i jako executif. Płyta zrobiona z dystansem, dowcipem i taka jak Procent: po prostu spoko. Wchodzi jak nóż w masło. Świetna robota!

18. PARTYZANT 'MYŚLI KILKA'
Ciekawym, w ilu zestawieniach pojawi się ta płyta. To chyba największe zaskoczenie tego roku, bo z niebytu wyłoniła się dojrzała grupa, która zrobiła płytę trzymającą poziom od a do ż. Bujające podkłady, bogate instrumentarium, szczera zajawka. Powiew świeżości!

17. RH 'KARTY SIM'
   Ostry zapewnia doznania muzyczne, Had i Rak liryczne. Wiele osób narzekało, że płyta nie spełniła ich oczekiwań - nie wiem, czego się spodziewali. Naprawdę fajna pozycja od trzech utalentowanych gości.

16. EMEN 'DOMINO'
Osobiście uwielbiam polską diasporę w Manchesterze. Ducha już dawno nie słyszałem i bardzo żałuję, ale za to Emen wychodzi z coraz to nowymi rzeczami. Sporo tematów damsko-męskich, wszystko podane dość nostalgicznie, ale w doskonały sposób. Jak dla mnie, kolejna świetna płyta Emena.

15. O.S.T.R. & MARCO POLO 'KARTAGINA'
 To, co zrobił Ostry tym razem, to zupełnie inny poziom. Miazga. Skumał się z wziętym amerykańskim producentem, który zrobił dla niego całą płytę! A do tego ma jeszcze Torae i Main Flow na gościnnych majkach. Wyjątkowy i bardzo dobry album, który gości do tej pory w moim plejerze.

14. CHONABIBE 'MIGRACJE'


 Wybitnie korzenna impreza. Chonabibe nagrali doskonały album imprezowy, którego da się słuchać wszędzie. Zespół połączył tu całą masę czarnych rytmów i złączył je w doskonałą fuzję, której aż chce się słuchać. Bardzo przyjemna płyta.

13. KALI & GIBBS 'SENTYMENTALNIE'
Kali strzelił w dziesiątkę, zaczynając współpracę z Gibbsem - jego bity doskonale pasują do rappera i wybitnie uzupełniają jego flow i styl. Może to nieco sentymentalna płyta, ale jakże trafiająca w sedno, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie.

12. TAU 'REMEDIUM'
Bardzo się bałem, że to będzie płyta kaznodziejska. Na szczęście Medium aka Tau oszczędził mi zagrywek kościelnych i skupił się na duchowości. Może to w sumie komuś przeszkadzać, ja akurat jestem antykościelny, ale tu nie o to chodzi. Tau jest w świetnej formie i potrafi wyważyć teksty, aby nie zgrzytało. A jeszcze na tych bitach...

11. PLANET ANM & ELJOT SOUNDS 'UNIVERSUM'
  Planet dobija się do czołówki już od jakiegoś czasu. Wreszcie jest na legalu, wreszcie dobywa to, co mu się należy. Złożona muzyka Eljota, przemyślane, głębokie teksty Planety - wszystko idealne na tę porę roku.

10. CZARNY HI FI 'NOKTURNY & DEMONY'
  Mało jest takich producentów, którzy nie dość, że zrobią genialną płytę producencką, to jeszcze tak dobiorą rapperów, że nie ma się czego czepić. To są po prostu piękne bity, wymykające się z szufladki. Doskonała płyta.

9. VIENIO 'ETOS II'
 No cóż, jak wspomniałem w recenzji, Vienio jest jak wino - coraz lepszy. Jego albumy - zwłaszcza ten, są dojrzałe i przemyślane, Pereł stworzył świetną oprawę muzyczną, wszystko razem hula jak dzikie. Vienio w doskonałej formie!

8. KUPA KNAP 'LECĘ, CHWILA, SPADAM'
Nie znajdziesz bardziej wyluzowanego funkowca na naszej scenie. A i ciężko będzie znaleźć go za granicą. Bo Kuba ma w sobie coś, co sprawia, że nie dość, że mu wierzysz, to jeszcze kupujesz wszystko, co ma do zaoferowania. Funkowa płyta jakich mało u nas. Świetna rzecz.

7. VIXEN ' LOCO TRANQUILO'
 Vixen jest niestety jednym z najbardziej niedocenianych rapperów w kraju - a szkoda. Tym albumem udowodnił, że trzeba się z nim liczyć. Rapper doprowadza grę słowną do perfekcji, a tych gierek starczy na długie godziny. Wyborna produkcja!

6. JARECKI & BRK 'PUNKT WIDZENIA'
Tak świeżej i radosnej płyty dawno nie słyszałem. W dobie umartwiania się i refleksji Jarecki i BRK brzmią jak odrzut jakiejś sekty. Obaj potrafią wiele zdziałac z wokalem, muzyka sama niesie... Świetny materiał.

5. SARIUS 'DALEKO JESZCZE?'
Nie, niedaleko. W zasadzie Sarius już jest na miejscu - na szczycie. Nie jest to czubek listy przebojów, czy sprzedaży w empiku, ale nie o to chodzi. To świetny rap, zrobiony mocno i nowocześnie, jednak z pełnym szacunkiem dla korzeni.Ostry i Sarius to duet, jakich mało. Chapeau bas!

4. WŁODI 'WSZYSTKO Z DYMEM'
  Ta, nie ma co się szczypać, Włodi przejechał przez dzielnię i wszystko poszło z dymem. Plastyczne wizje Włodiego zapadają w pamięć na długo i kiedy zamkniesz oczy, masz te projekcje, nim zaśniesz. Do tego dobra, nowoczesna produkcja i okazuje się, że weteran wygrywa w cuglach...

3. LJ KARWEL 'NIEPOTRZEBNE SKREŚLIĆ'
Od okładki, przez muzykę, po wersy Karwela - tu wszystko ma swoje miejsce i zaskakuje. Karwel składa często takie rymy, że  nie bardzo wiesz, jak to ogarnąć, bo nawały szóstek, dziesiątek itp. niszczą system. a do tego na tej muzyce... Debiut roku pełną gębą.

2. HV \ NOON 'HV \ NOON'
Ciężko określić tę płytę inaczej, niż piękna. To głos miejskiej syreny, śpiewającej swoje bluesy. Dobór rapperów jest idealny i wszyscy pasują tu be pudła, nawet, jeśli nie brzmią idealnie.  To taki album, który wychodząc z korzeni, chwyta wszystko wokół, zachowując jednocześnie szacunek i zdrowy rozsądek. Miażdży.

1. TEN TYP MES 'TRZEBA BYŁO ZOSTAĆ DRESIARZEM'
 Zdziwiony? Ja też, chociaż patrząc na roczne podsumowania na różnych stronach, nie powinienem być zaskoczony. ale ja nie jestem fanem Mesa i nigdy nie byłem. Jednak nie wątpię i obiektywnie patrząc, nie mam wątpliwości, że ta płyta to geniusz. Alkopoligamia w tym roku wygrywa wszystko i wszędzie. Mes - mistrz.

Tyle Wam powiem. Do podsumowania nielegali jeszcze mi brakuje około 10 płyt do sprawdzenia, po czym zacznę myśleć o roku 2015. Na razie przerwa!

wtorek, 20 stycznia 2015

SIFU - ROZUM W DIONIZJACH

nielegal 2014

1. Pochód
2. P lub nie-P, a może Q
3. Geometryczny świat
4. Jesteśmy rozumem i językiem
5. Za siódmą górą   feat. HAKIM
6. Negacja
7. Sowa Minerwy
8. Nagi

    Tuż przed Sylwestrem Sifu zdecydował się (a może tak wyszło) wydać swój nowy album. Krakowski rapper i producent znany jest z ciekawych kawałków, dlatego czym prędzej złapałem się za ten materiał. Sifu należy do tej części krakowskiego podziemia, która mi bardzo odpowiada. Wprawdzie okładka bardziej odstrasza fanów rapu, niż przyciąga, ale za to pasuje do tytułu... No cóż, byłem ciekaw.
    Choć Sifu jest producentem, nie zdecydował się na zrobienie płyty samemu. Te pół godziny rapsów zostało oprawione w podkłady od dwójki krakowskich bitmejkerów: Pro-Spec. Jaka jest ta muzyka? Cóż, to mocne, szybkie bity, opatrzona tak samo samplami, jak i wieloma żywymi instrumentami. Pro-Spec robią więc muzykę dość szczególną, gdzie daje się usłyszeć cała gama instrumentów strunowych, nawet dość egzotycznych. To taka nieco ezoteryczna, acz nie rozlazła muzyka. Nieco dziwna, porównując z resztą sceny, ale to może wypada akurat na plus, bo przynajmniej oryginalna.
    Sifu też jest oryginalny. Chłop leci po bitach jak szatan, jego flow czasem zapiera dech w piersiach, bo dla niego nie ma granic ni kordonów. Tak, Sifu ma niesamowitą technikę. Wersy natomiast, które wypowiada złotousty, nie trafią do wszystkich, w to nie wątpię. To niezwykle zawikłana opowieść filozoficzno-bajkowo-mistyczna na temat przeżyć rappera. Czasem jest to niezrozumiałe zupełnie, czasem wręcz groteskowe, czasem dziwaczne - te teksty są zbyt zawiłe i skomplikowane, aby znalazły większy posłuch. Wprawdzie pokazują, że Sifu to raczej poeta, jednak konia z rzędem temu, kto kurwa z fanów rapu czyta nowoczesną poezję do poduszki. To pewnie ci sami, co się jarają muzyką Pendereckiego. Odmienność Sifu słychać wyraźnie, kiedy wchodzi na bit Hakim - jedyny gość. Wprawdzie próbuje on wejść w klimat i napisać równie wyjebane akademickie teksty, ale Hakim jest ze Złotej Ery, a nie z kierunku filozofii na UJ.       
    Wiesz co? To album pełen skrajności. Z jednej strony mamy nawet niezłe, na pewno wyjątkowe podkłady od Pro-Spec. Z drugiej wyśmienitą technikę Sifu. Z trzeciej treść, którą 98% ludności odbierze jako bełkot. Nie mogę powiedzieć, że 'Rozum w dionizjach' - co odbieram jako najebaną mózgownicę (przerabiając to na chłopski, prosty rozum), jest słaby. Ale równocześnie nie powiem, że to płyta wybitna. Na pewno wyjątkowa. Trzeba to obadać samemu.

OCENA: 3+\6


poniedziałek, 19 stycznia 2015

EXPRESS PROJEKT - EXPRESS PROJEKT

WWA Underground 2014

1. Express Projekt
2. Bez botoxu
3. W dychę trafiamy
4. Nie masz na co liczyć
5. Zwykła ściema
6. Wszyscy wypierdalać
7. Przemyt
8. Jebać legal
9. Do myślenia
10. Ostatnia stacja

    Zawsze mam taki śmieszny dreszczyk emocji, kiedy ktoś poleca mi płytę w komentarzach, a ja, choć generalnie jestem oblatany na scenie, nawet tej podziemnej, nie mam pojęcia o kogo chodzi. Tak było i tym razem, a moje zainteresowanie wzmogło się wraz z komentarzem do linka: 'polecam nielegal z głębin hardkorowego podziemia'. Taki wstęp sugeruje totalną masakrę, więc tym bardziej, z przekory, ściągnąłem materiał. Okładka sugeruje to samo, co komentarz: jest zrobiona na kasetę (!), stylizowana na podziemną, tyle, że ze 20 lat temu. Nabrałem jednak podejrzeń, że może ta stylówka jest głęboko przemyślana i zacząłem się bać...
    Na okładce nie ma kredytów, nie mam zatem pojęcia, kto jest odpowiedzialny za te bity. Pewnie sami twórcy, ale w zasadzie to nie jest istotne. To rzeczywiście hardkor, brzmi to wszystko tak wyciągnięte z głębin nowojorskich krejtsów i przywiezione do WWA machiną czasu wprost z 1993 roku. Większość podkładów jest surowa, ciężka, jak klapa od kanału, twórcy użyli fajnych sampli i bumbapowych perkusji. Nie zawsze współgra to z rapperami, czasem bit jest tak surowy, że rymowanie na nim sprawiłoby kłopot znacznie lepszym rapperom, niż Projekt Express. Ale muzyka jest, częściowo chociaż, raczej nie najgorsza. Widać wyraźnie, że Ekspressi tkwią nadal w stylistyce Złotej Ery. Okazuje się, że w sferze muzycznej, jedyną masakrą są skrecze, które robiła im chyba własna babcia na swoim Bambino, używając płyt z piosenkami Hanki Ordonówny.           
    Z opisu płyty wynika, że EP to Makrus i Wutkaz. Zaraz, czy to nie są kolesie związani z Układem Warszawskim (Makrus to był jeden z pierwszych bitboxerów w Polsce - niemal dwadzieścia lat temu...) i Palmy - tyle, że nie ma tu żadnej wzmianki na ten temat, ani żadnego z gości... Rozłam nastąpił? Tak, czy siak, klimat się zgadza, archaiczne flow rapperów, którzy zupełnie nie zwracają uwagi na werble, tylko lecą swoje kwestie. Nie oszukujmy się, rap jest dość słaby, stanowi mocny kontrast do słów, bo jest to jedno wielkie jebnięcie w stronę legalnej sceny rap. Miliony panczy i bragga wersów wypełniają ten niemal półgodzinny materiał. Same tytuły naprowadzą cię na właściwy kierunek: 'Wszyscy wypierdalać' i 'Jebać legal' - w ten sposób mamy na albumie zupełną negację legalnej sceny. Pojawiają się tu jeszcze Gost i Kokz, znani również jako młoda gwardia Palm i bodaj z Gosta mogłoby tu jeszcze coś być...
    Mamy na materiale apoteozę głębokich podziemi sceny oraz totalną negację całości legali. Czy to jest dobre i się broni? Cóż... Odpowiedź nie jest prosta. Raz: obaj emce są niestety słabsi od większości legalnych rapperów, których tak jebią. Dwa: Makrus i Wutkaz dobrze się bawią, siedząc w podziemiu i nie mają ambicji (tak wnioskuję z tekstów) znaleźć się na półkach empiku. Trzy: tak obrany image niejako upoważnia ich do robienia ze swą muzą co chcą. Przez to są szczerzy i prawdziwi, ale nie brzmią zbyt dobrze. Wzgórze Ya-Pa-3 kiedyś miało taki wers: 'jesteśmy chujowi, ale bojowi'...      

PS: jak się nie zna hiszpańskiego, to się go nie używa... 

OCENA: 3-\6


niedziela, 18 stycznia 2015

PENX - DISSASTER

nielegal 2014

1. Intro
2. Dissaster
3. Matnia 
4. Przysłowia 
5. Zodiak 
6. Dziurawię kartki
7. Wolne słowa 
8. Wkurwia mnie    feat. DELEKTA
9. Flagi
10. Bragger 
11. Odwet 
12. Punches & Punches
13. Naga prawda   feat. ERIPE 
14. Krzyż na drogę 
15. Strange Man 
16. Bragger 2 
17. Ścisły umysł 
18. Zapomniałem   feat. BAZI, DEMON, REPEAT, USZER ZDP, ZYGSON
19. Nie ogarniam 
20. Pozostanę taki sam
21. Outro 

    To kolejna odsłona sagi Patokalipsy. Kolejny po Eripe solowy album. Zostawmy te głupoty i przepychanki z Pato w roli głównej, jakie obiegły scenę w zeszłym roku i skupmy się na samej muzyce. Penx reklamowany jest jako największy zjeb w Krakowie, więc spodziewałem się dobrej jazdy.
    Pozostając w ścisłej komitywie z Patokalipsą, Penx nie omieszkał zatrudnić na bity Nastyka, dzięki czemu znajdziemy tu sporo bitów z klimatem nagrań całego kru. Ale poza Nastykiem mamy tu Avensa, który oprócz intra i outra odpowiada tu również za skrecze, a także TMK, Adamo, Hociana, Kudela, Barana i Jana Taxky. Wszystko to są ciężkie, podziemne bity, nasączone elektroniką, choć z założenia oparte na klasycznych fundamentach. Tych syntetyków jest czasem więcej, czasem mniej (głównie u Taxky'ego są to bity raczej klasyczne, na dętych samplach, jadące jak czołg przez banię), jednak to nadal klimat i tak ciśnie prasą do gleby. Najbardziej elektroniczne bity zrobili Adamo ('Strange man' - nieco lecący new romantic, ale skądinąd całkiem niezły) i TMK. Klasyczno-elektroniczna muzyka, gdzie trafiają się gitary elektryczne, bywa  czasem lekko męcząca, ale jest niezła.     
    Penx jest chamski i nie pierdoli się w tańcu. Śle chuje w każdym, dowolnym kierunku - jego rap jest agresywny i wypełniony panczami i bragga. W zasadzie ciężko odnaleźć tu coś innego - przez ponad 70 minut mamy jebanie wszystkiego i wszystkich wokół. Nawet, jeśli w kawałku pojawia się świeży pomysł, aby odnieść się do różnych przysłów i zarymować battle rapsy wokół starych powiedzonek. 'Chuck Norris nie ma floty zgarniam hajs z obrotów dziwko \ Mów mi strażnik teksasu wjeżdżam z piłą mechaniczną \ Wole robić rapsy, niech to w głośnikach hula ci \ Muzyka schodzi na psy sorry nie sprawdzam pitbulla' Tak, ale Penx przynajmniej nie ukrywa, że ma niewyparzony ryj: 'mam się znowu ugryźć w język, musiałbym go odgryźć chyba'. Jednak spośród tej nieustannej kanonady panczy wyławiamy co chwila jakieś wersy, które chwytają za gardło, jak 'czemu Jezusa nie będzie, ktoś mu pokrzyżował plany'. To krakowska masakra tępym nożem. Gości nie ma zbyt wielu: to głównie kolesie z Patokalipsy: Zygson, Delekta i Eripe, choć oprócz nich znajdziemy tu wersy krakowskiego podziemia. Choć 'Zapomniałem' wypełniony jest rapperami przeciętnymi, to słucha się go fajnie, bo historyjki tu opisane bawią.
    W ogóle płyty się nieźle słucha, miałem (cały czas mam) zabawę, wyszukując kolejne smaczki i odkrywając następne pociski i odnośniki do bardzo wielu rzeczy - pokazuje to, że Penx ma szeroką wiedzę o świecie i nie jest to 'zwykły patol'. Owszem, ten nawał agresji może w którymś momencie nużyć, ale aby tego uniknąć, można sobie płytę podzielić na kawałki. Jednak czy kawałki, czy całość, Penx dał radę nagrać niezły krążek.

OCENA: 4\6


sobota, 17 stycznia 2015

JUNES & MŁODZIK & DJ DANEK - ACRUX

Vibe2Ness 2014

1. Powiedz mi
2. Trafiam w próżnię
3. Hipoteza
4. Lifter
5. Walking dead   feat. JEŻOZWIERZ, KIDD
6. Ardous Huxley   feat. LAIKIKE1
7. Nigdy nie jest za późno

    Niecałe dwa miesiące temu wyszła kolejna płyta spod szyldu Rap Addix, tym razem sygnowana imieniem Junesa. Oczywiście nie tylko, bo za płytę odpowiada trio rapowo-producencko-patefonowy i, jak można sadzić po okładce, to niezły kosmos.
    Młodzik robi bity, które w pełni zasługują na miano podziemnych. Nie oznacza to wcale tego, że producent popełnił klasyczne bity rodem z NY'93, to zupełnie inna jazda. Sporo tu elektronicznych smaczków, które pokryte są kurzem, jak we wnętrzu przedpotopowego Atari, którego nie używano od czasów gier na kasetach. Tu wszystko brzęczy, trzęsie się, a na tych bitach jest tyle syfu z piwnicy, że po wysłuchaniu musiałem umyć uszy. Do tego dochodzi agresywne, choć często nieco schowane drapanie Danka i mamy podziemną muzę jak z tartaku - dużo cięcia - czy wręcz rżnięcia, a drwa lecą w każdym kierunku. Nie zawsze mi to odpowiada, bo czasem, jak to w tartaku, te podkłady są nieco drewniane ('Lifter') i sztywne, ale ogólnie klimat jest ciężki, podziemny i elektryczny. Raz masz dreszcze, raz jebnie z 240V i klimat pryska. 
    Junes ma tu lśnić jak tytułowy Acrux. Wprawdzie 'wkurwione podwójne lecą po arteriach' przez całe 26 minut, ale, tak jak z muzyką, nie zawsze to działa, jak powinno. Bywa, że Junes nie wyrabia się jak mógłby na werblu, bywa, że drażni swoja manierą, choć również bywa, że wali w łeb siekierą (w końcu tartak, tak?). Jebie słabych rapperów, opowiada o swoich wstydliwych początkach, czasem te wersy mają siłę i trotyl, czasem mijają uszy. Junesa trzeba po prostu lubić, bo jeśli nie, to jest on zbyt szczególny, żeby nie denerwował. To jego niewątpliwa zaleta. Natomiast wystarczy porównać go z wejściem choćby Jeżozwierza, który przejął nie tylko kawałek, ale jest tu tym najjaśniejszym Acruxem. Świetnie wychodzą też Lajk i Kidd i w efekcie Junes jest tym... najsłabszym, choć w tym towarzystwie to i tak duży plus.
    No cóż, spodziewałem się więcej. I muzyka i słowa są ok, ale nie do końca dociera do mnie ten elektroniczny brud bitów, ale i nie do końca czuję flow i wersy Junesa. Porządne, ambitne podziemie, które jednak nie każdemu podejdzie z uwagi na surowość i obcesowość.

OCENA: 4\6


piątek, 16 stycznia 2015

CYGA - CZAS ODRZUCONYCH

3\4 UDGS 2014

1. Pokój bez ścian   feat. SMOKU, KAMEL, KATO
2. Podróż 3  feat. IGREKZET, AD.M.A, EMEN, BOGU BOGDAN, KEDYF, ŚWINIA 
3. 3 x z   feat. KBPS 
4. Inny świat   feat. JUNES
5. #follow   feat. ANEMIK
6. Blant za blantem   feat. SMOKU, TYMI TYMS, BOGU BOGDAN
7. Nie daj się  feat. KBPS
8. Dobra, luz   feat. BATON
9. Możesz mówić   feat. TMK aka PIEKIELNY
10. Podziemny gwiazdor   feat. ENSON, TROOM
11. Bezcen    feat. MANK HOODY
12. Emigracja   feat. KBPS, DJ MOTYL
13. Franz Maurer II
14. Nie wybaczysz mi   feat. BOGU BOGDAN, MANK HOODY, TROOM, TYMI TYMS, ŚWINIA, ROKA
15. Outro
16. PET PETTER - Testoviron (Cyga remix)
17. KOŚCIEY - Tańcz ruro (Cyga remix)

    Cyga - jeden z ciekawszych producentów nowego pokolenia, które gra njuskule i wszelkie elektroniczne szaleństwa. Jego najnowsza płyta producencka to zarazem pierwszy fizyk - pozostałe albumy wyszły tylko jako darmowe mp3. Tym razem jednak Cyga zaprosił głodne wilki podziemia i wydał swój materiał na szersze wody.
    Producent daje tu z siebie wszystko i wyciska soki ze sprzętu. Jednak jest to ten syntetyczny rodzaj hip hopu, że wiesz, gdyby ten sok wpakować do kartonu, człowiek nie ogarnąłby tych wszystkich E-coś tam. Tu wszystko brzęczy od plastikowych basów i sztucznych melodyjek, gra trap, dubstep, cloud i co tam sobie jeszcze zamarzysz, pod warunkiem, że jest to nowoczesne. I powstaje tu nieco szczególny misz-masz elektroniczny, bo mamy tu bangery, które brzmią jakby wyjęte prosto z Memphis, ale i są zwolnienia. Znalazłem tu nieco fajnych bitów, ale również kilka takich mega wkurwiających (choćby 'Dobra, luz'). W zasadzie, o ile mnie znacie, nie jestem fanem tych cloudów i przecudowanych syntetyków, jednak znalazłem tu muzycznie coś dla siebie - niezbyt dużo, ale zawsze parę traków. Tym bardziej, że kilka podkładów ociera się o klasykę i normalniejsze klimaty, m.in. 'Emigracja'.   
    Cyga zatrudnił tu całą masę rapperów - ale zwróćcie uwagę, ze żaden z nich nie wyszedł jeszcze na legalu. Oczywiście, o niczym to nie świadczy, bo często rapper propsowany w podziemiu bardzo często traci na jakości, kiedy przejdzie przez maszynkę legalnego biznesu. Najlepsze wrażenie zrobił na mnie KBPS, którego zresztą jest tu najwięcej - celne posunięcie. Niekoniecznie muszę popierać jego spostrzeżenia z emigracji (na wygnaniu nie byłem, choć w Anglii bywam często), jednak to, co gada jest trafne i ostre. Z pozostałych rapperów na pewno do mnie trafiają TMK, Mank Hoody - mimo szczególnego wokalu, Troom, który również zajmuje doczesne miejsce wśród gwiazd mikrofonu na całym materiale oraz Świnia i Emen, którego po prostu lubię. Słabych wejść jest tu relatywnie mało, a są to głównie połączenia wejść rapperów z muzyką. Przeskipować muszę idiotyczny 'Blant za blantem' oraz koszmarny 'Dobra, luz'.
    Wynik jest dość sprawiedliwy: pół na pół. Mało na mnie działa ten album, ale potrafię docenić pracę producenta. Sporo podkładów jest ciekawych, zaproszeni są na nie naprawdę nieźli rapperzy, sami podziemni, którzy zajawkę mają we krwi. Na deser dostajemy dwa remiksy: żałuję tylko, że Pet Petter nie znalazł się w składzie gości. Dobra płyta? Cóż, niezgorsza.

OCENA: 4-\6


czwartek, 15 stycznia 2015

XENOBI & YASSATO - EPKA SAUTE

nielegal 2014

1. Co myślałeś?
2. Skit I
3. Klatki na klatkach
4. Bez odbioru   feat. ADA
5. L.E.K.
6. Skit II
7. Prawda, co?
8. Szukaj

    Yassato urzekł mnie już półtora roku temu swoim albumem 'Nie Zasnę', na którym występował również Xenobi. Teraz pod wspólnym szyldem, chłopcy wydali płytę w duecie - choć zasadniczo mógłby to być zespół: dwóch emce, producent i dj. Płyta przeszła nieco bez echa, ale...
    Funk Monster i Lapsky mogliby należeć do tego zespołu, bo w sumie są pełnoprawnymi autorami tego krążka. Pierwszy zajął się produkcją muzyki, a Lapsky tym razem wystąpił tylko i wyłącznie jako drapacz płyt. I zlecenie obu produkcji muzyki było najlepszym pomysłem na ziemi. Funk Monster zrobił świetne, knlasyczne podkłady, które, raz lżej, raz mocnej, ładują pociski do uszu. Wszystkie bity kołyszą głową i przynoszą nam na talerz najlepsze klimaty ze Złotej Ery i nieco późniejszych lat. Przemykamy się między klimatami The Roots i ATCQ, po MOP, zahaczając lekko o zachodnie wybrzeże. Wspaniała przejażdżka lowriderem z NY do LA. Przy tym nie da się nie dostrzec nawały skreczy Lapskiego, który kładzie lapy na wosk i tnie jak dziki - i cuty i skrecze są na wysokim poziomie i jest od nich aż gęsto. Panowie: świetna robota.
    Rapperzy są dość szczególni i nie muszą wszystkim się podobać. Według mnie, w tym duecie słabszym ogniwem jest Xenobi, który ma gorszy głos i pisze przeciętne wersy. Yassato to głębszy wokal, może za duża modulacja głosem, ale lepsze flow i ciekawsze teksty. Obaj piszą wersy bardzo ogólne - nie ważne, czy o samym rymowaniu, czy o międzyludzkich kontaktach w 'Bez odbioru', gdzie gościnnie wystepuje bardzo przeciętna rapperka Ada. Zresztą, temat też oklepany, jak dupa kobyły. Teksty na płycie są z gatunku tych, co to bardzo nie przeszkadzają podczas słuchania, nie angażują, tylko zwyczajnie sobie płyną, jak linia basu. Szczerze mówiąc, gdybym miał coś szczególnego tu zacytować, to nie dam rady, ale w całości brzmi to wszystko ok.
    Zależność na płycie wychodzi tak: muzyka > rap. Gdyby nie doskonała praca Lapskyego i Funk Monstera, byłaby to płyta zaledwie przeciętna, ale na szczęście jedna dwójka ciągnie drugą do góry. Jest to materiał, który na pewno warto sprawdzić, bo jest zwyczajnie niezły - choć krótki.

OCENA: 4+\6