sobota, 22 listopada 2014

FABSTER - KONTRASTY

100Jedenaście 2014

1. CV   feat. ROVER, BZYKER, TRUCK NORTH, VIENIO, WTM, DJ TECHNIK
2. Póki co nie jest źle   feat. JUCHAS, PLATOON B, DJ JANMARIAN
3. Long Island Ice Tea    feat. CHWEDO, ERO, SYLWIA DYNEK
4. Kiedy byłem dużym chłopcem    feat. SKOR, BUKA, DJ BILI, PAWBEATS
5. Przebudzenie (The Awakening)   feat. MECCA STARR, MI-LA, SETA, SYLWIA DYNEK
6. Pin-Up Girls   feat. PWRD, CIRA, HUKOS
7. Miejskie sporty   feat. EMAZET, ŁYSONŻI, JANO, DJ FLIP
8. Po drugiej stronie strachu   feat. OBYWATEL MC, CBR, EMILO, DJ SOINA
9. Powietrze   feat. FRANEK, MAGDALENA JASKÓŁKA
10. Moje Crew   feat. PRO EBT
11. Lato w mieście   feat. NUMER RAZ, PROCEENTE, SPALTO, DJ TUNIZIANO
12. Co to był za dzień REMIX   feat. V.E.T.O., DIOX
13. Normalna kolej rzeczy    feat. BUCZER, BROŻAS, ŻYTO
14. Przecież lepiej wiesz    feat. SIÓDMY, WTM, TOMIKO
15. Młodzi ludzie łakną zło   feat. BOSSKI ROMAN, CZARNY FURIAT
16. Mam świadomość    feat. WTM
17. Rare    feat. A$AP LOTTO, DJ FLIP
18. Kontrasty    feat. LASIO COMPANIJA

    Fabster, choć nie jest jedną z pierwszoplanowych postaci na rynku bitów, to przecież wielokrotnie dał się juz zauważyć na albumach Chady, Dudka, Pęka, VETO, czy u Wojtasa. Że nie wspomnę o rodzimym WTM. Jako swój solowy debiut, Fabster zdecydował się wypuścić długo opracowywany album producencki, gdzie zgromadził on zaskakujące czasami występy.
    Mamy tu prawdziwy przegląd bitów, wokali i stylistyk, które ciężko czasem ogarnąć, bo wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i czasem naprawdę zaskakuje. Przez to, że praktycznie w każdym traku jest sporo ludzi, to mamy tu spory rozrzut i różnorodność. Przelećmy się powoli po trakach.
* 'CV' - na fajnym złotoerowym podkładzie leci cała masa ludzi. Rover i Vienio na wysokim poziomie wyznaczają kurs, zaraz za nimi leci Bzyker i Mączak z WTM - całkiem przyzwoici. Najgorzej wypadł tu ze swoim 'cefał' TZI, a związany z The Roots Truck North, choć porządny i na propsie, niezbyt byłysnął.
* 'Póki co nie jest źle' to przewrotny tytuł, bo choć podkład jest fajny i bujający, to ani Juchas, ani tym bardziej wygrzebany z czeluści Platoon z Trials X nie dają sobie rady i  brzmi to zwyczajnie słabo.
* 'Long Island Ice Tea' - bardzo przyjemny funkowy podkład - taki klasyczny letniak, zwłaszcza, kiedy wchodzi Sylwia ze swoim miłym wokalem. Ero > Chwedo.
* 'Kiedy byłem dużym chłopcem' gra na tej bluesowej gitarce, tworząc przyjemny klimat, szczególnie wraz z dęciakami w refrenie. To kolejny luźny letniak z przeciętnym Skorem i niewiele lepszym Buką.    
* 'Przebudzenie (The Awakening)' - bardzo przyjemny, klasyczny podkład, na którym obie panie czują się doskonale. Promowana przez Bahamadię Mecca Starr i świetna jak zwykle Mi-La razem tworzą fantastyczny trak, zwłaszcza z Sylwią na refrenie i tzw. 'bridge'. Jeden z lepszych kawałków tutaj.
* 'Pin-Up Girls' - kolejny czilautowy bit w kawałku o pieknych dziewczynkach z plakatów z białostocką szkołą rapu, gdzie na czoło wychodzi naturalnie Cira, ale także Ostry z PWRD ze swoimi wspomnieniowymi, bardzo fajnymi wersami - oni obaj zostawiają w tyle nie tylko nie nadążającego za bitem Hukosa, ale i resztę PWRD.
* 'Miejskie sporty' - piękny, toczący się ciężko, ale niosący wysoko bit. Za to na majku odświeżeni weterani Emazet i Janowak'ka z OMP wraz z też-nie-takim-nowym Łysonżim. I co? Jano nie stracił ikry, a i Łysonżi mu dorównuje.
* 'Po drugiej stronie strachu' - tu choć podkład jest mocny i energetyczny, to rapperzy są niestety bezpłciowi i powodują, że numer jest nieco z boku. Jedyny Soina drapie na poziomie.
* 'Powietrze' kontynuuje opad sinusoidy - nostalgiczny bit, pseudoromantyczny Franek i popowy refren - tu z kolei jeden ze słabszych momentów.
* 'Moje Crew' - na oszczędnym podkładzie z warczącym basem i wzmożoną aktywnością hajhetów jedzie ekipa, której w zasadzie mogłoby tu nie być, bo zamulają ciężko, nawet nie ma kogo za bardzo wyróżnić - może tylko Rafulsa za flow. Ale jest tu trudna atmosfera. 
* 'Lato w mieście', jak sama nazwa wskazuje to typowy letniak na czilaut ze znanym, miłym uchu samplem. Takie pitu pitu Numera i Procenta z ragga refrenem Spalto.  
* 'Co to był za dzień REMIX' - nowa, mocno g-funkowa wersja jest dość konkretna, choć rapperzy przeciętni, zwłaszcza Veto, którzy nie powinni powracać z niebytu.
* 'Normalna kolej rzeczy' - wchodzi nam na uszy z crunkiem, gdzie Buczer i Brożas czują się doskonale oraz Żyto, który zazwyczaj nie rymuje na takich wajbach, ale brzmi jak stary dobry Żyto :)
* 'Przecież lepiej wiesz' - dziwny, mroczny i oszczędny podkład, na którym wreszcie możemy usłyszeć również samego Fabstera, który jednak lepiej wypada za konsolą, niż na majku - tak jak koledzy z kawałka.
* 'Młodzi ludzie łakną zło' - kolejny trap z socjologicznie zaangażowanym tekstem Romana i CBR - szczerze mówiąc przeciętne.
* 'Mam świadomość' to kolejny nowoczesny podkład, gdzie prezentuje się rodzima ekipa Fabstera. I znowu Mączak przoduje, Fabster zaś z TZI nie robią wstydu, ale tez nie szaleją.
* 'Rare' - świetnie wczuty w klimat A$APów numer z Lotto, który wygląda, jakby wyciągnięty z któregoś albumu amerykańskiej ekipy.
* 'Kontrasty' - dla kontrastu Lasio nawija w swoim nieco karykaturalnym stylu, ale nie jest to złe i ma swój urok.
    Tytuł jest bardzo dobrze dobrany do albumu. Owszem, mamy tu wiele kontrastów. W muzyce, przechodzimy, dość płynnie przyznam, od Złotej Ery, po trapy. Muzyka tu jest naprawdę fajna i Fabster nam się jawi jako całkiem sprawny producent. Kontrasty objawiają się nam również na majku. Na jednym biegunie mamy świetne wejścia takich rapperów, jak Mi-La, Cira, Mączak, Rover, Vienio, Jano, Buczer, Łysonżi i Żyto. Na drugim biegunie, który powinien przepaść w odmętach nicości siedzą Juchas, Emazet, Paltoon, Melon, Joker, Kokot, Bondar i pewnie jeszcze ktoś się znajdzie. Ogólnie album wychodzi na plus, jest naprawdę porządnie wyprodukowany, ma kilka akcentów naprawdę wysokich i słucha się tego z przyjemnością.

OCENA: 4\6


czwartek, 20 listopada 2014

2STY - STEJ FLAJ

 
Prosto 2014

1. Tafla Wody   feat. IZA SOKOŁOWSKA
2. We Dwoje
3. O Niebo Lepiej   feat. MNIA, ZEUS
4. Lubię
5. Rookie Of The Year
6. Normalny Gość
7. Kuchnie Świata feat. JODSEN, KAZ BAŁAGANE
8. Zbieraj i Wydawaj
9. Kula u Nogi       feat. KUBAN, VNM
10. Wyjście z Bloków    feat. TEDE
11. Nieprzespane Noce i Owoce
12. Spokój       feat. MONIKA LEWCZUK
13. Prowadzę
14. Ryba Fugu
15. Excelsior    feat. JUSTYNA KUŚMIERCZYK
16. Nie Zobaczysz

    Drugi album Tłuściocha powstawał, sądząc z doniesień, w lekkich bólach twórczych. Ale jeden z bardziej oczekiwanych (tak ogólnie) rapperów nie dał w sumie długo czekać po swoim legalnym debiucie. 2Sty przeniósł manatki z Urban do Prosto - co, przynajmniej finansowo, zapewne przyniesie mu większe korzyści - choć tytuł powiał VNM-em i jego manierą spolszczania angielskich tytułów, kierwa. A muzycznie?
    2Sty obrał ten kierunek już na 'Puzzlach' - teraz tylko wlazł w buciorach głębiej. 'Stej Flaj' to na wskroś nowoczesny album, mieszający trapy, crunki i nuskule. To plątanina syntetycznych melodyjek, brzęczących, elektronicznych basów i połamanych perkusji. Producentów jest cała obfitość, ale nie każdy daje radę. Do tych mocniejszych punktów należy na pewno Bejotka ('Wyjście z bloków' to muzycznie ostry banger), Sherlock z 'O niebo lepiej', czy 'Kuchnie świata' do Fouxa, który jest naprawdę coraz lepszy. Reszta bitów pochodzi od takich ludzi, jak AQ Beats, DJ Flip, Geezy Beatz, Świerzba, Nerwus (mętny 'Spokój') i Bez Struktury. Hulają tu świetne bangery, które są w stanie urwać łeb, ale i mamy powolniejsze numery, czasem refleksyje, czasem czilujące, czasem po prostu nudne. Dużo tu autotune na wokalach, sporo choppingu, trochę screwed - trap pełną gębą. Jest dobrze? Na pewno lepiej, niż w kwestii lirycznej.
    Nie, 2Sty mnie zupełnie nie wzrusza. Jego teksty nie działają, a flow jest dobry, ale niekoniecznie bardzo wyjątkowe. W zasadzie to, co mówi nie wnosi zupełnie nic - nie tylko na scenę, ale i w ogóle na płytę. Większość materiału zajmuje pierdolenie kocopałów, puste gadanie o niczym. No tak, powie ktoś, przecież 2Sty porusza tematy życiowe, kulinarne, sporo bragga, tyle, że głębia tych tekstów powala. 'W kiblu nie opuszczona deska, lubię walić się na pieska, jestem normalnym gościem' albo lepiej 'to kuchnie świata, wpierdalam aż mi morda lata' to szczyt finezji, nawet jeśli jest to dla żartu. Jednak ten dowcip jest zbyt blisko żenady i gównażerii, żeby pozostać przy defekacyjno-genitalnym temacie, który poruszany jest tutaj zaskakująco często. To się wszystko ładnie rymuje, ładnie wchodzi, śmiga po tych bangierach, tyle, że jest puste jak weki po babci. Słychać to doskonale, kiedy wchodzi zwłaszcza Zeus, ze swoim 'by wziąć na cel moją pannę przeleciałem cały zodiak na melanżu...', by przytoczyć tylko niewielki fragment. Tak samo po profesorsku wpadł na chwilę VNM, rozstawiając i 2Stego i Kubana po kątach swoją zwrotką. Muszę jeszcze wspomnieć o Tede, który również wystaje ponad poprzeczkę. Cała reszta jest niby w porządku, ale jakby zbędna. Zastanawia mnie jedna rzecz, że Mam Na Imię Aleksander, owszem, zapraszany jest na występy gościnne - jednak coraz częściej nie jako rapper, a jako wokalista - tutaj obrabia wszak tylko refren...
    Rozczarowałem się, nawet jeśli nie spodziewałem się wiele. Nawet nie przeskzadza mi plastikowość muzy - najgorsze jest prostactwo samego rappera. Skomplikowane wersy? Ta, te najbardziej traktują o ruchaniu, sraniu i tym podobnych rzeczy. Owszem, zgadza się, 'Ryba fugu' jest całkiem niezłym i sprytnie poprowadzonym storytellingiem i lirycznie jest to chyba najlepszy moment. Ale jakoś nie kiwałem głową z uznaniem w ciągu godziny odsłuchu - raczej krzywiłem nieznacznie na te wszystkie mało smaczne wejścia. Taka trochę gówniarska płyta.

OCENA: 3\6

 

środa, 19 listopada 2014

KOŚCI W DŁONI - TRZECIE KOŚCIE

nielegal 2014

CD1
1. Trzecie Intro
2. Na Kurwie
3. Chaos Na Bloki   feat. SNAJPER
4. Ka Wu De
5. Krzywa Wieża   feat. WIESZCZU
6. Wspomnień Czar
7. Z Lotu Ptaka
8. Miecze i Tarcze
9. Wtyczka w Mózgu   feat. FORTYSEVEN
10. Problemy

CD2
11. Jak Się Robi Traki
12. Dach Świata
13. Deszcz
14. Z Ręki Do Ręki
15. Zmielone Berety   feat. LUKSFERA, GROCHU
16. Nieśmiertelni   feat. EPITET, GUCIA
17. TelePhony
18. Nie Dajemy Dziadostwa   feat. BLETA, MC ROBAK
19. Triumwirat
20. Powiem Ci...

       Jak ja nie lubię dwupłytowych wydawnictw... A jeszcze na nielegalu... Zazwyczaj takie próby kończą się fiaskiem i mimo, że lubię bity Hakima, bardzo obawiałem się, że mnie to pokona. Trzeci album Kości W Dłoni wyszedł niedawno i pomimo mojej sympatii dla Hakima i oboczności, byłem w strachu.
    Jak zwykle w takich okazjach, całością produkcji zajął się Hakim, a na patefonach wspomógł go DJ Noriz i DJ 2Najz. Nie ma tu w sumie o czym wiele gadać. Hakim siedzi głeboko w stylistyce hiphopowej lat '90 i przenosi nas znowu do pięknych czasów Złotej Ery. Taki podziemny truskul, trzeszczący winylem, z pełną obfitością sampli i bumbapowymi perkusjami. Jedyne, na co sobie pozwala producent, to lekkie depnięcie w kierunku nowojorskiego początku XXI wieku, ale nie ma tego za wiele. Zero elektroniki, zero dubspetów, zero njuskóli. Wszystko klasyczne, wszystko z szacunkiem dla korzeni - zmienia się tylko klimat sampli - Hakim lubi pogrzebać nie tylko w amerykańskich standardach, nie tylko w polskiej muzyce rozrywkowej, ale zdarzają mu się również i dalsze wycieczki - fajnie, bo najczęściej nie wiesz, co jest na warsztacie. No i te skrecze...
    Ciężko orzec, kto jest lepszym rapperem: Trol, Hakim, czy Kony. Są to ludzie, którzy okupują krakowskie podziemia od tylu lat, mże chyba już sami nie pamiętają dokładnie. To ogranie na scenie wyraźnie słychać. Ale sama stylistyka często nie wystarczy, bo poza stosem zalet, ci rapperzy mają tez spory bagaż wad. To, że czasem którys nie zdąży, czy nie przemyślał oddechów to małe piwo, bo tego jest niewiele. Gorzej, że podczas zabaw słowami i akcentami chłopcy czasem się gubią. Jadą na skojarzeniach i homonimach, często łącząc końcówkę jednego z początkiem drugiego wyrazu. Bywa to całkiem zabawne i przysparza rozrywki, jednak co jakiś czas rapperzy zapędzają się w kozi róg i wychodzi jakiś infantylny bzdet. Podobnie bywa z niektórymi porównaniami, bo co to ma znaczyć, że 'jestem nieśmiertelny jak flow Erica Rakima'?  Pomijam już liczne wycieczki do gówna w dowolnej postaci oraz odnośników do genitaliów, które brzmią iście przedszkolnie. Ja rozumiem bragga i pancze, ale to chyba nie ten poziom... Z gości - wszyscy brzmią identycznie, jak KwD, choć muszę tu wyróżnić Gusię oraz MC Robaka, po którym nie spodziewałem się tak dobrego wejścia.
    No i co? Płyta całkiem, całkiem. Ma wady jednak, które nie pozwalają być jej zajebistą. Po pierwsze wspomniane wpadki liryczne. Po drugie, jest zdecydowanie za długa. Po trzecie, kiedy posłuchałeś czterech pierwszych numerów, możesz nie słuchać reszty - wszystko tu osiąga równy poziom i klimat i jeśli nie wejdzie ci to po pierwszych dziesięciu minutach, na pewno nie wejdzie w ogóle. Mnie wchodzi, choć już bez szału.

OCENA: 4-\6 

wtorek, 18 listopada 2014

KARTKY - PRESEASON HIGHLIGHTS

3\4 Underground 2014

1. 89'
2. Leverage
3. Shadowplay
4. Robb Stark (Foux Remix)
5. Chciałbym   feat. RAZZIMOWSKI, TROOM
6. To Nie My
7. Nigdy Jak Ty
8. Bez Winy
9. Noce I Dnie
10. Temperatura Łez
11. Revelation
12. Pan Śmierć
13. Sumienie
14. Czołgam Się Z Dna
15. Robb Stark
16. Uparcie I...

    Podobno Kartky miał długą przerwę, ale ja jej nie stwierdziłem - po prostu nie znałem go wcześniej. Pierwszy raz usłyszałem go niedawno na legalu Kafara - jego zwrotka była jedną z lepszych na tym albumie. Dlatego słysząc o niedawno wydanym albumie, postarałem się go szybko znaleźć. I oto jest.
     INDEB, Foux, Ironic, Senior Fresh - oto producenci odpowiedzialni za brzmienie tej płyty. I, sądząc z nazwisk, możesz domyślić się, ze to będzie muza bardzo nowoczesna. Owszem, taka jest. Nie jest to żaden pierwotny dubstep ani rozmymłane bity pseudoromantycznego cloudu, choć nie powiem, że każdy bit mi siada na uszach. Nie jest to muzyka, jaką znajdziesz na pierwszej lepszej płycie tego typu, bo jest dużo bardziej zróżnicowana i wyniesiona na nieco wyższy poziom. Połamane perkusje, które posklejane są różnymi patentami, czasem tak zaskakującymi, jak refren w 'Chciałbym' z 'Błagania' zespołu Fatum. Sporo tu mrocznych klimatów, zmian tempa, zawrotnych i syntetycznych melodii. Czasem jest wolniej, czasem basy wprawiają wątpia w drgawki, ale to jest nowoczesny rap, który jest zrobiony z niezwykłym wyczuciem. Ja, jako fan raczej klasycznego hip hopu, bardzo doceniam to, co się tu dzieje i muszę powiedzieć, że mi się to podoba.  
    Najciekawszą postacią tutaj jednak jest Kartky. Rapper doskonale sobie radzi na tych bitach, potrafi stworzyć niesamowity klimat, kiedy tak płynie po tych syntetykach. Jego teksty są po prostu o życiu, o obserwacjach i przemyśleniach na jego temat, stanowią idealną i nierozerwalną całość. Kartky ma niebywałą umiejętność opowiadania i 'żonglowania prawdą'. Wprawdzie wiadomo, że to jest jego prawda, ale równocześnie wiesz, że to co mówi, jest szczere - ta szczerość od niego bije i coś sprawia, że mu wierzysz. Jego słowa są pełne goryczy i brudu życia. Powiem, że nie ma zbyt wielu rapperów, którzy trafiliby do mnie z taką siłą. Gości również mało - ale i Troom i Razzimowski weszli w ten klimat jak nóż w masło i rozwalili. Ich zwrotki pasują i ubarwiają.    
    Rzadko się zdarza, aby płyta była tak spójna na wszystkich frontach. Muzyka jest nowoczesna w taki sposób, w jaki oczekiwałem. Teksty są konkretne i prawdziwe - bardzo dobre. Flow płynie i techniki Kartky'ego nie sposób się czepić. Goście? Mało i doskonali. Jest tu może parę podkładów, które mnie nie urzekły, ok. Ale to nadal bardzo dobra płyta.

POSŁUCHAJ TEGO SOBIE KONIECZNIE

OCENA: 5-\6    


poniedziałek, 17 listopada 2014

MAMEN ARKANOID - 1500 KM OD DOMU

nielegal 2014
  
1. Intro 
2. Próba mikrofonu 
3. Czekam    feat. KLIF, BK FONEM 
4. Skit
5. Świniopas 
6. Gdzie kucharek sześć    feat. PORK
7. Skąd w nas…?    feat. MARTIN 
8. Warsztat    feat. KAES 
9. Skit
10. Kiedy puszcza mróz    feat. ANITA 
11. Kilka wersów    feat. SZACHU
12. Zaćmienie 
13. skit
14. Vis a Vis     feat. NULLO
15. Outro (prod. Kris)
16. … po dwudziestej trzeciej… 
17. Zaćmienie Szur RMX
18. Skąd w nas…? Amat RMX
19. Kilka wersów B2M RMX

    Po ostatniej, świetnej zresztą, płycie Arkanoida, którą nagrał do spółki z Klifem, dostaliśmy niedawno nowy, tym razem solowy produkt od tego wałbrzyskiego rappera na wygnaniu - czyli 1500 km od domu. Choć koleś bardzo przypomina Szada z 3W, to miałem spore oczekiwania po tym materiale.
    Płytę zrobiło czterech producentów i w zasadzie możemy powiedzieć, że całość podzielona jest właśnie na trzy części (czwarty jest marginalny), za którą odpowiada kolejny bitmejker. Początek należy do B2M, który ma bardzo fajne podkłady, bujające funkiem, wzbogaconym to klimatami elektro, to nawet ostrymi riffami gitar elektrycznych w 'Gdzie kucharek sześć...'. Wydaje mi się, że jego partia wypada najlepiej, bo to sa podkłady, które trafiają idealnie, jak snajperskie kule. Poza tym, jego bity są najbardziej oryginalne. Środek wypełnił przede wszystkim Szur, który ma głównie truskulowe, klasyczne, może nieco hałaśliwe podkłady: to gitarowe, to dęte. Trzecia część należy do Zamota, z którym Arkanoid współpracuje od dawna. Dał on tu parę bitów, jednak nie są one jakoś specjalnie szczególne - zwyczajne, bumbapowe podkłady. Ta marginalna część należy do Krisa: zrobił on tylko jeden podkład do 'Skąd w nas...?', a także 'Outro' - dość typowe, klasyczne podkłady. Podsumowując, mamy tu bardzo przyjemną muzę z klimatem lat '90, ale mało odkrywczą - poza podkładami od B2M, który potrafi zrobić coś świeżego w tym stylu.   
    U Arkanoida bez wątpienia słychać wałbrzyską szkołę jazdy. Owszem, odróżnisz go bez problemu od Nullo, Szada i Porka, ale z drugiej strony bez pudła wskażesz skąd on się wziął. Wielokrotne rymy, poskładane w karkołomny sposób, dominują na tej płycie. Ponadto teksty również są tworzone wielopoziomowo i na kilku różnych płaszczyznach tematycznych. Dlatego na te wersy należy patrzeć z lekkiego oddalenia, aby wyłapać ogólny sens, bo kiedy będziemy wkręcać się w poszczególne słowa, nie dotrze do nas o czym nawija rapper. Słowa tu są kolejnym instrumentem, czymś, co dobrze brzmi na bicie, a sens jest uniwersalny, bo Arkanoid nie daje głównie bragga, ale zajmuje się również sprawami życiowymi. Wspomniałem, że Arkanoid brzmi bardzo podobnie do 3W, ale różnicę można ogarnąć podczas kawałków z Nullo i z Porkiem. Co prawda nie ma numeru z Szadem... Teoria spiskowa podpowiada, że nie ma, bo brzmieliby zbyt podobnie :P Reszta gości nadaje się na ten materiał, nie osłabia, ale i nie podbija poprzeczki - wszystko zostaje na równym, dość wysokim poziomie.  
    No i doczekałem się naprawdę fajnej płyty. Nie jest to materiał, który mnie zrzucił z krzesła, ale z przyjemnością wróciłem do materiału. Arkanoid wyrasta na godnego towarzysza 3W - czy jego podobieństwo jest znośne, czy też nie do przyjęcia, to już kwestia osobistego gustu. Jak dla mnie, to bardzo porządny podziemny album.

OCENA: 4+\6 


niedziela, 16 listopada 2014

PALUCH & CHRIS CARSON - MADE IN HEAVEN

B.O.R. 2014

1. DJ Taek Intro
2. Kastet 
3. Daleko Stąd
4. RIP (Rap I Pieniądze)
5. Ostatni Telefon   feat. BIAŁAS, TOMB
6. Amstaff
7. Made In Heaven
8. M5   feat. QUEBONAFIDE
9. Magma
10. Możesz Być Kim Chcesz   feat. TAU
11. Mam Skrzydła    feat. KALI
12. NGO (New Game Order)
13. Mój Sen
14. Od Dziecka    feat. KĘKĘ

    Szósty album Palucha idzie za pewnym trendem, jaki ostatnimi czasy nawiedza naszą scenę. Ta płyta to znowu duet - bez konkretnej nazwy zespołu, po prostu rapper i producent. CZy po dwóch złotkach i ostatniej, platynowej płycie Paluch osiągnie kolejny sukces? Póki co wszystko jest na dobrej drodze, krążek jest wysoko na OLiSie i zbiera dość dobre recenzje.
    Chris Carson, Polak mieszkający na stałe w  Belgii coraz częściej pojawia się na naszych płytach: był już u Jędkera, był u Kajmana, teraz pora na Palucha. Przyznam, choć o nowoczesnym rapie mam zdanie bardzo różne i najczęściej słabe, to muza Carsona jest zrobiona naprawdę porządnie. Trapy kląskają hajhetami jak hiszpański kastanietor w ataku padaczki, syntetyczne melodie grają na bitach, a basy brzęczą tuż przy samej ziemi, gniotąc słuchacza. Do tego co jakiś czas wtrąca się z woskiem DJ Taek. Na szczęście nie ma tu żadnych rozlazłych bzdetów, prawie wyłącznie sam konkret, ładujący w słuchacza energię. No, 'Magma' zwalnia i jest nieco zbyt przemymłana, ale to wyjątek. Carson umie balansować między granicami klasyki i dobrego smaku w elektronice - niektóre podkłady skłaniają się wręcz do Złotej Ery, już myślisz sobie, że oj!, jak to? A tu nagle ładuje się milion cykaczy z syntezatorem i jesteś jak 'No tak!'. Muzyka jest to nieco lepsza niż sam Paluch i mozna przyjąć, że Carson wygrał w tym tandemie.     
    Paluch może być lubiany, bądź nie, ale jego styl i głos i styl jest znany bardzo dobrze. Nie jest to żaden cymes, ale też nie powinno się wieszać na nim psów, bo przecież Łukasz jest w porządku. 'Wiesz dobrze jaki jestem, nie gryzę się w język' - i to najkrótsze podsumowanie wersów Palucha. Większość tekstów ma zniszczyć tę przypudrowaną bandę lalusiów na scenie, bo tu nie ma miejsca na pedałowanie. Rapper wyraźnie 'czuje kurwa niechęć do tych scenicznych błaznów' i kosi wszystkich przy samej ziemi. Nie powiem, aby pancze były wyjątkowo przemyślane i takie, po których opada szczęka, ale Paluch stara nam się usilnie udowodnić, że to on jest tu najprawdziwszy i najbardziej hardkorowy z hardkorowszych. Nieco się to kłóci z ilością sprzedanych płyt, ale zapewne chodzi mu o to, że jako jeden z niewielu pozostał 'true to the game'. Gości nie ma tu wielu, ale są i zaznaczają swoją obecność mocnymi akcentami. Białas z Tombem podają tonację w kawałku z nimi i przejmują stery. Tau aka Medium wjechał również świetnie, jego tekst (co nie zawsze się mu zdarza) jest spójny i konkretny, zarymowany w świetnym stylu - jego religijne odnośniki mogą lekko dziwić w zestawieniu z kurwami i dziwkami, ale co tam - ten koleś zawsze był nieco na bakier, nie? Quebo jak zwykle dał porządne wersy, podobnie jak Kękę - tylko Kali przepadł i jakoś go prawie nie zauważyłem. Na szczęście goście dodają tu kolorytu i robią tylko dobrą robotę.
    Pewnie ten album też zbierze co najmniej złoto. Słucha się tego naprawdę dobrze, nie ma tu słabych kawałków - są albo ok, albo naprawdę niezłe. Ja sam osobiście lubię Palucha, choć wolałem go na tych starszych płytach, kiedy zarzekał się, że ten plastik to nie dla niego... Cóż, tylko gówno płynie z prądem i jedynie krowa na pastwisku nie zmienia zdania... Abstrahując, to całkiem niezły album.

OCENA: 4\6


sobota, 15 listopada 2014

ŁYSONŻI DŻONSON - BROWKA SZPINAK

Aloha 2014

1. Intro Numer Raz
2. Jestem dziś 
3. Ziemia obiecana   feat. WDOWA, MASIA 
4. Pogadajmy     
5. Zanim    feat. REST, ESTE, GRUBY MIELZKY
6. Każdy    feat. LILU, MŁODY M   
7. Rodzina na swoim   feat. FLINT, PROCEENTE, KAMEL, HUKOS   
8. Mistrz imprezy   feat. KUBA KNAP, SKORUP
9. Money    feat. ONAR
10. Myślę to mówię   feat. GREEN, W.E.N.A  
11. Space Jam    
12. Mery Dżejn, Mery Krismes    feat. VNM  
13. Urywa ryja     feat. TOMB 
14. Nie ma czasu na głupoty    feat. MAŁY ESZ, EMAZET, GRUBY JÓZEK 
15. To tylko ja   produkcja Spinache

     Jeżeli w życiu nie wypaliłeś Dżonsona i nie lubisz się napić, to ten album nie jest dla ciebie - tak zachęca \ zniechęca słuchacza do nabycia płyty Łysy. Jego drugi album wyszedł tym razem w wytwórni jego partner-in-party, Procenta. Fajna okładka, fotki ze Stanów, imprezowy klimat - to może być coś, na co słuchacze czekali - nawet jeśli o tym nie wiedzieli. 
        Muzyka na albumie jest dość zróżnicowana, zależnie nieco od klimatu. Producentów jest wielu, więc i różne typy brzmienia tu mamy, choć i tak w większości są to bity nowoczesne. Najwięcej podkładów dał tu Salvare, który potrafi wyczarować naprawdę świetne podkłady, które są i nowoczesne, ale tym samym bardzo hip hopowe. Za co się tu chłopak nie weźmie, tam podkład buja i jest ciekawy. Weź przecież 'Każdy' - akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, każda zwrotka, każde wejście ma inną muzę, opartą o ten sam rytm. Świetna akcja. U innych nie jest już tak złoto. Po dwa traki sprawili Kazzushi (dość mocne akcje idące w kierunku techno i house - nawet nieco typu Euro Dance, o ile ktoś to pamięta) i Szczur (dość przeciętne dla niego numery). Reszta to pojedyncze kawałki od Wizzo, Kaszpira, Ostrego (obdarzony głębokim basem, dość oszczędny podkład, ale za to wiercący dziury w uszach), Lanka (mocarny banger, który 'Urywa ryja'!), Szoguna i Spinacha (klasyczny, nowojorski, truskulowy bit). Niestety jest tu różnie. Nie ma tak, że album płynie, bo czasami zwalnia - ale nie na czilaut, tylko zwyczajnie poziomem. Ale ogólnie jest nieźle. Dobrze, że Łysonżi dał szansę pracy płytoskrobom: jest DJ Gondek, DJ Anusz, DJ Grubaz i DJ Flip - bardzo to pozytywne.
    Łysonżi ma specyficzny styl, trochę ciężki do zdefiniowania. Chłopak ma czysty głos i potrafi fajnie nawinąć. Ma ogień w gębie i te wersy może nie tyle, że parzą, ale są cieplutkie jak bułki z Lidla. Największy kłopot jest taki, że po kilku przesłuchaniach nadal nie pamiętam żadnego niezłego wersu. W ogóle nie pamiętam żadnego. Rapper niby jest, niby dobrze się go słucha, ale nie przynosi wzruszeń. Dżonson zaprosił więc na album całą plejadę rapowych (k)rezusów (Czaj tę słów grę!), ale szczerze mówiąc, bywa tu bardzo różnie. Większość niestety przelatuje przez ucho z prędkością ponaddźwiękową. Na pewno jednak zostają na dłużej wszystkie panie: śpiewająca pięknie refren Masia, jak zwykle w najwyższej formie Lilu, czy to śpiewa, czy rymuje (tu akurat spiewa) oraz Wdowa - paniom należą się tu ukłony. A panowie? Wyróżniłbym Procenta, którego stylistyka (nieco koślawa, to prawda) wyróżnia go zawsze i wszędzie, a z tego samego numeru wykosił jeszcze Hukos. Skorup, po lekkiej obniżce formy, powraca ze świetnymi wersami. Green i Wena postarali się sprawić, że ich wspólny trak na bicie Ostrego będzie hulał - i 'wchodzą jak taran', to jeden z lepszych tu kawałków. Jeszcze tylko VNM i reszta jest w zasadzie zbędna. 
    Fajna płyta. Ogólnie. Bo kiedy zaczniesz się doszukiwać pozytywów, zaczniesz myśleć, co tu jest szczegółowo dobre, to... ciężko pokazać. Tak, jest kilka smacznych bitów. Tak, jest parę udanych featów. A reszta? Właśnie... Dobre wrażenie robi to wszystko razem do kupy, nie nudzi się, ładnie wchodzi. Na pewno to nie jest to, co 5 lat temu... ale nadal warto sprawdzić. 

OCENA: 4\6