poniedziałek, 27 kwietnia 2015

MATIS - GETTO UMYSŁU

Hemp 2015

1. M.A.T.I.S
2. DJ
3. K.L.U.B   feat. SENSI
4. I Miss You
5. Dobry Zwyczaj   feat. WOJTAS, JUNIOR STRESS
6. Getto Umysłu
7. Daj Spokój   feat. TYTSON
8. O Wiele Lepiej   feat. SENSI
9. N.A.J
10. BeOOeMBeAPe    feat. SARIUS
11. Jeśli Myślisz
12. Moneyboy   feat. DEE
13. Obiecanki   feat. TULYM CREW, ZŁOTY
14. Walka   feat. SENSI
15. M.A.T.I.S (DJ Eprom Remix)
16. R.I.P

    Szczerze mówiąc, choć Strona Centrum była propsowana za powrót do Złotej Ery, za kontynuację dorgi, wyznaczonej przez HurraGun, to jednak ich ubiegłoroczny album nie powalił mnie na kolana. Tymczasem jeden z członków zespołu, Matis, wydał na początku roku swoje solo - podobno jeszcze lepsze, niż materiał załogi. 
    Matis i DJ Lem - to duet, który wykonał tu całość muzyki i skreczy. Matis posklejał bity, a Lem pociął je Technics'ami i mamy tu rzeczywisty klimat a la '93. Matis pozbierał jazzowe i funkowe sample, z których skonstruował podkłady, które mieszczą się idealnie w przedziale między House of Pain, a Lords Of The Underground i nawet Wu Tang (znany z albumu Suns Of Man sampel z Ann Peebles). To ten hałaśliwy, nowojorski styl (tak, wiem, że House of Pain są z LA, ale nie o to chodzi), ciężki bumbap, przywodzący na myśl najlepsze lata hip hopu, czas spędzony przed Yo! MTV Rap's i na bazarach w poszukiwaniu kolejnych bootlegów na kasetach. Wraz z katami Lema jest naprawdę fajnie i buja łbem. 
    Płyta wypełniona jest po brzegi bragga i rymami bitewnymi, z rzadka tylko przetykanymi życiowymi akcjami, czy reminiscencją. Nie powiem, że te wersy robią jakiekolwiek wrażenie na słuchaczu, bo takich rymów jest na pęczki, ale za to trzymają klimat nagrywek lat Złotej Ery. To wszystko jest zrobione porządnie, Matis trzyma równy poziom, ale do wirtuozów bym go nie zaliczał. Jest prosto i mało skomplikowanie, ale szczerze i bez wpadek, i chyba o to chodzi, bo jak mówi Matis, 'jestem normalny, zwyczajny jak każdy'. Rapper zaprosił na gościnne występy kilku emce, którzy kojarzą się zdecydowanie z bumbapem. To głównie Sensi, ale przecież także Wojtas, Tytson i Sarius, a także kilku mniej znanych graczy z Ukrainy, z których Dee rymuje po angielsku (całkiem zacnie nawet), a Tulym Crew... po swojemu. I co? Niewiele, bo żaden, nawet Sarius, nie wnosi wiele, ot, kolejne rymy 'to the beat cha'll' - no, Dee brzmi rzeczywiście dobrze, ale może to dlatego, że leci po angielsku.
    Przyjemny, klasyczny krążek, który jednak nie robi wielkiego szumu wokół siebie. Bity bronią się same - pod warunkiem, że lubisz Złotą Erę. Jak chłonąłeś HurraGun, to wejdzie ci również Matis. Nieco gorzej z wersami, ale, jak już pisałem, bez wpadek. Ogólnie, to fajny album, który przenosi nas 20 lat wstecz.

OCENA: 4\6


niedziela, 26 kwietnia 2015

ARIK - OBSYDIAN EP

3\4 UDS 2015

1. Intro 
2. 27 X 
3. Tylko po to  
4. Tom Hanks   feat. PLANET ANM, MVZR 
5. Za Późno   feat. EGOTRUE, TMK aka PIEKIELNY
6. Wybudowałem pomnik    feat. BONSON, HYZIU
7. Jestem Tu 
8. Zabierz Mnie 
9. Inny   feat. MVZR 
10. Outro  
11. Złudzenie   feat. SZO
12. 27 X (Steven Remix)
13. 27 X (Ironic Remix)
14. 27 X (Seek Remix)

    Arik to młodzieniec ze Szczecina, który dwa lata temu, dzięki swojemu kawałkowi zebrał kilkadziesiąt tysięcy odsłuchów na YT - fejm rozszedł się szybko i mało znanym wcześniej rapperem nagle zainteresowało się sporo osób. Niedawno pojawił się debiutancki materiał Arika, określiny mianem EP, ale tak naprawdę to LP, bo trwa ponad 52 minuty.
    Arik powierzył brzmienie płyty takim ludziom, jak Uneasy, Szatt, Kamska, Skrywa, MVZR, Ironic oraz Steven i bez zbędnych wstępów wiadomo, że to będzie muzyka mocno syntetyczna. W rzeczywistości może nie jest tak do końca, bo taki Skrywa w 'Tom Hanks' proponuje bardzo korzenne i feelingowe brzmienie, ale nie zmienia to wcale faktu, że 'Obsydian' to jest taka zwyczajna płyta. Zresztą, Skrywa, choć jego drugi bit 'Za późno' jest już znacznie bardziej cloudowy, czy wręcz dubstepowy, jest tu chyba najlepszym producentem. W ogóle muza jest niezwykle spójna, pomimo, iż pochodzi z tak wielu źródeł. Oszczędna, ale nastrojowa, często pozbawiona perkusji, albo z uderzeniami nierównomiernymi, pędzącymi w przód, tudzież wystukiwanymi niby od niechcenia co jakiś dowolny czas. Nie lubię, ale wiem, że będą ludzie, którzy się tym brzmieniem zachwycą.
    Arik, owszem, pasuje do klimatu albumu, bo umie wczuć się w to melancholijne brzmienie, a do tego ma te teksty, w których stara się opowiedzieć o nurtujących go problemach, o życiowych zakrętach... Arik snuje swoje sentymentalne opowiastki, w zasadzie wszystko jest w typie 'Za długo czekałem by teraz się nie móc odnaleźć idąc nie udeptaną drogą, mój Nazaret \ Nawet nie chcę myśleć o tym ile razy liczyłem do celu kroki \ Mam oczywiste te plany i teraz już za późno zboczyć \ I co dał mi ten rok to głód zwycięstwa, wiary, że mam jeszcze czas w tym \ Bez presji, rzucania pod nogi kłód, ten szlak sami pokonamy bez nadmiernej walki \ To za proste, całe życie na froncie \ Cokolwiek mam mówić wydaje się za dobre \ Cokolwiek usłyszę - żałosne'. Wyznam, że takie umartwianie się nad sobą mnie drażni i w którymś momencie łapię się na tym, że zupełnie nie słyszę, co koleś do mnie gada. Goście? Na poziomie, choć najbardziej wszedł mi (tak, wiem, źle to brzmi) Planet. Reszta próbuje równie tragicznych wersów o przegranym życiu i byciu nieszczęśliwym.  
    To prawda, nie jestem fanem takiej muzyki: rozmymłanej, przeintelektualizowanej, bezperkusyjnej, autotune'owej... Owszem, doceniam kreatywność i warsztat Arika - on jest naprawdę dobry i godny uwagi, ale ni cholery nie umiem się przekonać do tego, aby włączyć płytę jeszcze raz. Nudzi mnie, jest zbyt rozlazła, tego można słuchać przy czerwonym winie w jesienną noc wraz ze swoją dziewczyną na pomoście jeziora. Pierdolę, nie piję wina, nie mam dziewczyny - po niemal 20 latach małżeństwa tkwi się na innym poziomie partnerstwa, a na pomoście wolę słuchać szumu wody. To nie dla mnie.

OCENA: 3+\6  


sobota, 25 kwietnia 2015

ISKRA - EWOKACJA

3\4 UDS 2015

1. Dążyc do celu 
2. Chciałbym   feat. DIAMENT 
3. Ewokacja 
4. Teraz albo nigdy 
5. Miejsce moich wspomnień 
6. Falsyfikaty     
7. Gdzie   feat. COOKS, AUSTIN 
8. Wehikuł czasu          
9. Biorę życie jakim jest   feat. CZEPAS, MŁODY PSZ 
10. Zostawic wszystko w tyle    feat. ANA SZEN

    Iskra działa na oświęcimskiej scenie już od jakiegoś czasu, jednak rzadko wypływał gdzieś poza lokalny krąg fanów. Do czasu, kiedy zainteresował się nim znany net label 3\4 UDS i wypuścił jego pierwszy album solowy. Zaskakuje on nieco listą producentów i djów, a że albumy z Underground Studio lubię, więc sprawdzam.
    Zadziwiać mogą obce ksywki producentów, ale w sumie w dobie internetu nic nie jest niemożliwe... Płytę otwiera Ear 2 Tha Beat, niemiecki producent z Kolonii, którego bity pojawiały się nie tylko na płytach niemieckich (m.in. Eko Fresh, Bushido, Ferris MC), ale przecież także u The Game, Jadakiss, Fredro Starr, czy K-Rino i Brotha Lynch Hung. Tutaj dał on klasyczny podkład, oparty na bardzo znanym samplu zespołu Skylark - bit o tyle sympatyczny, co ograny. Nie mniejszą listę gwiazd ma na swoim koncie ziomek E2TB, czyli Allrounda, współpracujący z takimi ludźmi, jak Styles, 2 Chainz, Inspectah Deck, Termanology, Bizzy Bone oraz naturalnie z niemieckimi gwiazdami: Spax, Eko Fresh, czy Nate57. On również opiera swoje dość klasyczne bity o całkiem znane i zapewniające kiwanie głowy sample. Następny zagraniczny bitmejker to grupa The Unbeatables, która z kolei znajdziemy na płytach 50 Cent, Crooked I, Rick Ross, czy Method Man. Tutaj akurat ich 'Wehikuł czasu' jest zwyczajnie nudny... Trzy razy pojawia się Warmi ze swoimi klasycznymi podkładami. Młody z Meridialu brzmi w 'Miejscu moich wspomnień' tak charakterystycznie, że kto słyszał jego solówkę, ten bez wahania stwierdzi, że to właśnie Młody MD. Drugi Młody to Młody PSZ ze swoim 'Biorę życie...', którym przywodzi na myśl podkłady Large Professora, czy Diamond D. Producentów wspomagają na wosku Cooks, DJ Danek i Alien.   
    Iskra, to prawda, ma tę iskrę i potrafi wykrzesać z siebie ogień. To prawda również, że nie zawsze, ale są momenty, kiedy rapper poleci aż miło posłuchać. Pierwsza połowa kawałków to bragga i pokaz skillsów, natomiast po kwadransie klimat się zmienia i wchodzą tematy głębsze, znacznie bliższe rapu ulicznego: prucie na psach, powroty do przeszłości (tzw. maintanin'), ciężkie życie, dążenie do celu bez wytchnienia - w sumie niewiele oryginalności, ale za to podane w dość porządnym sosie lirycznym. Goście, którzy tu się pojawiają na majkach, nie prezentują nic wielkiego, może poza Diamentem, który faktycznie lśni. Ciągle nie mogę się nadziwić, jakim cudem Młody PSZ wydał legala, bo to, co prezentuje to totalnie średnia podziemna... Już prędzej spodziewałbym się na legalu Iskry...
    Dostajemy tu bardzo przyjemny materiał, pełen klasycznych bitów, które wpadają lekko w nowoczesne brzmienia. Owszem, wpadają tu nieco nudnawe nuty, nie wnoszące nic ciekawego, ale większość jest naprawdę ok. Tylko po co było płacić hajsy tym zagraniczniakom, których u nas się nie kojarzy, skoro najlepiej wypadają obaj Młodzi (przynajmniej na bitach)? Porządne podkłady, niezły Iskra - to sprawia, że materiał warto obadać.    

OCENA: 4\6

piątek, 24 kwietnia 2015

PEERZET - OFICJALNE WYMARCIE KRÓW

Aptaun 2015

1. Pod Czachą
2. Co ja mam 
3. Problemy
4. Się bawmy tym 
5. Chłopaki jadą windą
6. Nie ma tego już
7. Nie wiem o co chodzi 
8. Za pięć lat 
9. Ale nuda ziom 
10. Życie Carlita 

    Doktor Majk mnie bardzo do Peerzeta przekonał, dlatego z chęcią przyjąłem jego nowy mikstejp. Nie przepadam za płytami na kradzionych bitach, ale to przecież swego rodzaju pokaz skillsów rappera, więc czemu nie - zwłaszcza, że jest nim Przemek. Już okładka wprowadza nas w klimat - zapewne mocno żartobliwy.
    Każdy z bitów na albumie jest instrumentalem z jakiegoś znanego mniej lub bardziej numeru. Ale nie oszukujmy się, kiedy włączysz te bity, to nie ma nic tajemniczego w podkładach znanych z płyt 50 Cent, Obie Trice 'They wanna know' - jeden z moich ulubionych sampli!!), Method Man & Redman, Nate Dogg, Nipsey Hustle, czy Araab Muzik. Ale przecież na takich taśmach nie chodzi o samą muzykę - wiadomo przynajmniej, czego słucha rapper i co mu się podoba - przecież te bity wybiera sam osobiście. Większość fanów rapu, którzy są choć nieco obeznani z amerykańskim hip hopem, będzie znała te podkłady - ci którzy słuchają tylko polskiego, będą mieli coś nowego. I dobrego, bo to przecież fajna muza.
    'Wiem że czekałeś na to jak na pierdolone lato \ wchodzę ci na banię jak kurator, jak prokurator synu \ masz fejm skurwysynu, lecz nawijasz jako-tako' - te wersy otwierają mikstejp i niejako są kwintesencją stylu i tematów przewodnich. Bragga, które należałoby brać raczej z przymrużeniem oka, bo Peerzet robi sobie tu często bekę, żartując nie tylko ze słuchacza, ale także z samego siebie. Takim pobocznym nurtem są życiowe 'Problemy', wspominki starych czasów, a także radosne najebki. Wszystko to nieco przez palce, z jajem i nie należy przyjmować tego, co tu słyszymy za pewnik. PRZ nabija z innych rapperów - zwłaszcza tych ze szczytów list Olis (dostało się Kaenowi...), lecz pamiętajmy, że mamy podchodzić do tego na luzie i bez spiny. Wszak to tylko pokaz skillsów, a tych Przemkowi nie brakuje.
    Fajny materiał, choć na kradzionych bitach, to jednak słucha się tego z przyjemnością, bo nie dość, że rapper wziął sobie dobre podkłady, to jeszcze... sam jest dobry. Do sprawdzenia, darmowe pociągnięcie na stronie Przemka.

OCENA: 4\6 


czwartek, 23 kwietnia 2015

ABDUL & WOJAK - ABW

nielegal 2015

1. Daleko
2. Trudno   feat. TOMASIN, LEH
3. Gloria   feat. BRAHU BRAT, KORAS
4. Cygany
5. ABW skit I
6. Siano, dolary
7. ABW skit II
8. Saszete feat. BEN BENITO, GEDZ Dj Krug
9. Piękny dzień
10. Walka trwa   feat. KONIU, TOPEK
11. Nie wątpie 
12. Game Over
13. Outro

    DJ Wojak jest moim zdaniem jednym z najbardziej niedocenianych producentów. Skumał się z nim Abdul z Kontrabandy i razem popełnili wspólny album, który właśnie trafił na strony internetowe. Przyznam, że bardzo lubię Wojaka, i głównie dla niego sięgnąłem po ten krążek. No i spodobała mi się okładka :)
    I słuszniem uczynił, bo Wojak jest naprawdę świetnym producentem. Od pierwszych werbli, aż po ostatnie przygrywki to genialna rzecz, wyprodukowana z sercem i szacunkiem dla korzeni rapu. Nie ma tu zbyt wiele elektroniki, choć aranżacje są zdecydowanie nowoczesne. Wojak łapie przeróżne sample i składa z nich bardzo fajne, bujające bity - niektóre pełne energii, a czasem cziloutowe. Genialny jest podkład do 'Cyganów', lecący może nieco Balkaniką, ale doprawdy świetnie etniczny i niecodzienny. Nieco podobny, przaśnie bałkański jest 'Siano, dolary', który również świetnie bangla.  Do tych klasycznych podkładów Wojak dorzuca skrecze (tylko w 'Saszete' zastępuje go DJ Krug) i już w ogóle mamy pełny klimat nowojorskiego rapu, przełożonego przez wizje Wojaka i yugo sample (choćby Bregović). Sam soundtrack do albumu jest jednym z lepszych w tym roku... Pieprzę, ogólnie to naprawdę wyborna robota. 
    Abdul jest rapperem, który ma taki wajb, jaki słyszało się na polskich albumach z początku XXI wieku. Kojarzy mi się trochę z Tymim z 17, czy Janowak'ka z OMP - taka swada zaangażowanego emce, przekonanego o swojej misji i swoich skillsach. A to, o czym gada Abdul, jest bardzo bliskie nie tylko każdemu zwykłemu ziomkowi z bloku, ale i właśnie tej tendencji w rapie a.d. 2000. Kasa, życiowe zakręty, czilout... Takie typowe wersy, ale napisane z lekkością i takim laidbackiem, że wchodzi w ucho z przyjemnością. Nie wszyscy goście zwracają na siebie uwagę - może tylko Gedz, bo reszta po prostu jest i nie wnosi wiele do całości. W sumie Abdul mógłby tu być sam.
    To bardzo fajny album: świetne bity Wojaka uzupełnia luz bycia Abdula. Razem tworzą konglomerat, którego aż chce się słuchać. To naprawdę pozycja, którą warto sprawdzić, polecam.

OCENA: 5\6     


środa, 22 kwietnia 2015

OTSOCHODZI - 7

Lekter 2015

1. Od Początku 
2. Hai Ha 
3. Polepiony
4. Widzisz Więcej
5. Panorama 
6. Ostatnie 
7. Dawaj Papier 

    To już kolejny album Janka Otsochodzi, jaki objawił się na świecie - tym razem to debiut labelu Lekter. I nie, nie jest to siódmy album rappera, a tylko liczba - magiczna w pewnym sensie, ale również ilość traków na albumie.
    W zapowiedziach stało, że muzyka to wypadkowa klimatów NY oraz Detroit i... to jest prawda. L4rm Collective, Barto'Cut12, Kris Qu, Spear-Oh i Kogutt stworzyli świetny, bujający klimat, idealny dla relaksu i czilautu. Na swobodnych perkusjach, bez ciśnienia grają bardzo przyjemne sample, które sprawiają, że twój kark będzie się kiwał jak łeb pieska na tablicy rozdzielczej w lowriderze. Najbardziej mnie wzruszył wręcz piękny bit Barto do 'HAi ha', który doprawdy urzeka swoimi dźwiękami i płynie jak statek. Killer normalnie. Niestety nie potrafię się przekonać do nazbyt skomplikowanych bitów Spear-Oh (zwłaszcza 'Widzisz więcej', bo 'Dawaj papier' jest sporo lepsze), ale to nie wpływa bardzo na odbiór całości - to świetna, delikatna muzyka, przywodząca na myśl No I.D., Jay Dee i temu podobne klimaty.
    Janek jest szczególnym rapperem, który nieco przyduszonym głosem opowiada nam historyjki z codzienności. Ale po pierwsze, robi to bardzo swobodnie i niewymuszenie, co jest ogromną zaletą, po drugie jest zdecydowanie szczery i prawdziwy - wierzysz mu bez zastrzeżeń, bo przecież sam to przeżywasz. Po trzecie zaś Otsochodzi potrafi przykuć uwagę przez cały (niedługi wprawdzie) czas trwania albumu, jest magnetyczny i sprawia, że wraz z nim wędrujemy przez warszawskie ulice i podwórka, idziemy razem na kebaba, czy rozkminiamy życie. Nie ma tu gości - są zupełnie zbędni.
    Świetna pozycja dla każdego fana rapu, jest to krótki materiał, który trzeba sprawdzić. Nie dość, że muzyka jest naprawdę dobrze zrobiona, to jeszcze autentyczność rappera i jego charyzma dodają płycie pikanterii. Ja się nie mogę odczepić...

OCENA: 5\6


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

TYMIN & PEUS - SETKA SEKTA

Elade 2015

1. Sekta Setka 
2. Regionalne animozje vol.1
3. Nie dla siebie   feat. MAŚLAK FWF
4. Will Hunting   feat. ZEUS 
5. Jestem dumny  
6. Gołębi przesąd   
7. Golden mean   feat. JUSTYNA ŚWIĘS   
8. Andrzej Iwan (Rollercoaster)
9. Sin(x)   feat. LUKA
10. Nikt mi nie powiedział   feat. KID, PREZES, PUEBLOS
11. Potrzebujemy snu   feat. JUSTYNA ŚWIĘS    
12. Na stówę
13. Zrobisz jak zrobisz   feat. AD.M.A
14. Olewam instynkt
15. Regionalne animozje vol.2

    Tymin i Peus to nie tylko duet - wraz z nimi działają DJ West oraz Wafel. Dwa lata temu wydali swój debiut, a kilka tygodni temu wypuścili kolejny materiał. Wyznam w tajemnicy, że pierwszegfo materiału nie słyszałem, dlatego włączyłem tę płytę bez żadnego nastawienia. 
    Znakomitą większość muzyki robił tu Eigus - dlatego wiadomo, że jest to płyta raczej nowoczesna. Nie jets to typ muzyki, jaki lubię w hip hopie: dużo elektroniki, gitarowe riffy a la Budka Suflera, klimat Eurowizji... To taki, może i ambitny, ale pop-hop, nowoczesny, radiowo chwytliwy, ale nie w taki sposób, jaki mi leży. Po prostu zbyt kojarzy mi się to z nagraniami Verby, której nie uznaję za rap... Oprócz Eigusa mamy tu jeszcze Młodego G.R.O. (podobny w stylu eigusowym 'Jestem dumny', brzmiący równie dobrze tak, jakby mógł zaśpiewać do tego zespół Bracia), Nerwusa (w miarę ciekawy i oszczędny 'Golden mean') i Kubę Karasia (nieco dziwaczny 'Potrzebujemy snu' - doskonale się wpasowuje w klimat). Nie tylko sami producenci jednak decydują o tym, co tu słyszymy. Wspomagają ich muzycy - mamy tu więc żywe gitary, skrzypce, czy perkusje - nie od parady Wafel jest jednym z członków duetu... eee, kwartetu. No i naturalnie praca djów - nie tylko Westa, ale jest tu również DJ Dred, choć tylko w jednym numerze. No i fajnie, wszyscy się starają, produkcje są poukładane, dj drapią, muzycy dogrywają... Tylko, że wynik całości brzmi jak koncert Pectusa w Polskim Radiu. Ok, znalazłem tu kilka nawet niezłych kawałków ('Golden mean', 'Andrzej Iwan', 'Nikt mi nie powiedział', 'Olewam instynkt'), ale nie sprawiają one, że chce mi się słuchać materiału po raz kolejny.
    Na szczęście są tu rapperzy, i to dobrzy, bo to jedynie oni ratują ten album. Tymin i Peus są nie tylko na bardzo podobnym poziomie - przyznam, że wysokim, ale mają dość podobne techniki. Tymin może jest bardziej zróżnicowany, ale to czyni ich po prostu rozróżnialnymi. W rymach obu jest sporo emocji i pasji, nie tylko odnośnie życia, ale i samej muzyki. Warto wsłuchać się w teksty, bo często padają tu perełki (np. 'oni są zieloni, a ja będę evergreen'), zresztą wystarczy, jeśli powiem, że nie zauważyłem żadnej wpadki. A co lepsze, goście też spokojnie dają radę.
    Tylko ta cholerna muzyka - nie daję rady. Wiem, że są ludzie, który lubią ten typ rapu, ale ja do nich nie należę. To popowa masakra popełniona na hip hopie i ja nie jestem w stanie tego słuchać. Dałem radę w całości dwa razy na potrzeby tej recenzji, ale nie będę do tego wracał. Szkoda dobrych rapperów na tych bitach, bo potencjał mi się tu marnuje. I z szacunku dla nich...

OCENA: 3\6