niedziela, 19 października 2014

WU - PROJEKT MARAS


Stopro 2014

1. Ciul Dup Jeb
2. Corny Luft
3. To ino Jo    feat. DZIDU
4. W chuju to mom    feat. DZIDU, MIKU
5. Halo Ziemia
6. Co Ci byda godoł   feat. HK RUFIJOK
7. Telefon
8. Projekt Maras   feat. MIKU, BENT, DZISU, BŁASZCZU, LPGK, ŻETON, MARA, SWATU, KALINA, DOHTOR MIÓD
9. Szychta
10. Moc
11. Chyba to lubia
12. ChropSylwester
13. Podupiony Koncek     feat. WINI
    
    To chyba pierwsza tego typu produkcja, że rapper leci cały czas w swoim regionalnym języku. Owszem, u Rufijoka jest sporo ślunszczyzny, ale przecież rapper sporo daje również po polsku, aby być bardziej zrozumiałym. Mnie brakuje szczerze mówiąc takiego kolorytu na polskiej scenie, bo nie ma płyt stricte śląskich, kaszubskich, czy choćby góralskich. Jeśli już pojawiają się jakieś 'regionalizny' na płytach, to są wyrazem raczej półanalfabetyzmu, niż tożsamości etnicznej.
    Płyta po równo podzielili się Juicy i Chmurok, z drobnymi tylko wyjątkami. Zgodnie z przewidywaniem, podkłady są nowoczesne i syntetyczne, ale nie brakuje tu akcentów etnicznych, przygrywających harmoszek i skocznych melodyjek - nawet orientalnych. Jednak nie dajcie się zwieść, to taki klimat cyfrowej kopalni węgla: jakby wetknąć ajfona w hałdę koksu. Ale te bity bujają, kręcą się jak koło zamachowe na szczycie szybu i klimat jest naprawdę doskonały i idealnie pasuje do tego ślunskiego gadania. Dwa ostatnie numery należą do Morfina Menthor i Matheo - ten ostatni wstrzelił się zresztą idealnie z samplami z akordeonu i fletów.
    Bo Wu nie miał zamiaru robić tego, co wszyscy. Śląsk rapem stoi od dawna, wychodzi tu mnóstwo rzeczy, ale każda jest poprawna i po polsku. A gdzie tradycja, się pytam? Gdzie śląski klimat? Nie ważne, że 'co drugi naszej godki nie zna', przecież to nie jest aż tak odległy język - a może to dlatego, że znam sporo Ślązaków i osłuchany jestem? Nie wiem, nie przeszkadza mi ślunsko gadka na bicie, wręcz przeciwnie, Wu ma niezgorszą technikę i przyjemnie słucha się tych brudnych wersów: rapper daje nam nieco bragga, trochę opowieści z familoków, imprez po szychcie i tym podobnych akcentów. Wraz z Wu mamy całą brygadę śląskich rapperów, którzy nie są wcale gorsi i dają wersy z równą parą. Jedyny Wini się wymyka ze śląskich ramek - ale przecież po Szczecinianinie nikt nie spodziewał się wersów w języku, bądź, co bądź obcym.
    Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób bariera językowa może być istotna, ale przecież śląski nie jest aż tak odmiennym językiem, żeby tego nie ogarnąć. Wciungej ten corny luft z bonga, co ja ci byda godoł... Mnie to się bardzo podoba i tyle.

OCENA: 5\6 


sobota, 18 października 2014

DJ YONAS - NOWY JA VOL. 1


nielegal 2014

1. W oku błysk   feat. SZEJK BIFORJUZ, BĘSIU, SZTOSS
2. Zimny świat   feat. BĘSIU, T-RAN GILBERT
3. Młodzi   feat. EMI, YURO
4. Jeśli dzisiaj 
5. Dobre Życie   feat. PICASSO
6. Nadzieja w beznadziei 
7. Nie chcę   feat. ALLEN, POISON
8. Droga 
9. Lustro   feat. ARCI
10. Spójrz w górę
11. Już za późno   feat. M.A.R.O. EN
12. Zwykli ludzie   feat. SNESZ
13. Dwie twarze   feat. MAGDA.LENA FRĄCZEK, ARKADIO
14. Posłuchaj   feat. YOUNG MARQUIS T 
15. Śmierć Śmierci w Śmierci   feat. PICASSO
16. Zbawie.Nie   feat. ZETAIGREKA

    DJ Yonas to postać mocno nietuzinkowa i oryginalna. Mieszkający w Londynie polski rapper i producent, znany w kręgach rapu chrześcijańskiego zarówno w Anglii, jak i w USA - tylko nie w Polsce. Z Bęsiem, jako Rymcerze wydali trzy albumy oraz jeden dla amerykańskiej sceny - składaka gospel-christian rap. Trochę szok, co? A ty nigdy o nim nie słyszałeś...
    Yonas celuje w muzyce bardzo nowoczesnej: to przede wszystkim trapy i crunk. Syntetyczne wajby, płynące po miliardach hajhetów, wygrywają kolejne njuskulowe melodie. Przyznam jednak, że choć podchodzę do takich rzeczy jak pies do jeża, ogólnie nie jest to takie złe. Yonas składa dźwięki w całość w taki sposób, że są to bity mniej może klubowe (co w zasadzie nie pasowałoby do kontekstu tekstów), za to wystarczająco ciekawe i dobrze nakręcone. Nie agresywne, ale i nie rozlazłe, zawodzące jak na pogrzebie. Yonas potrafił znaleźć złoty środek dla tego typu klimatu i wyrównał balans pomiędzy wściekłym trapem i rzężącym njuskulem. Jest przyjemnie - choć w kierunku końcówki płyty klimat zaczyna nieco nużyć.   
    Mam bardzo mieszane uczucia zaś jeśli chodzi o sferę liryczną. Yonas nie jest wcale zachwycającym rapperem, bo nie zawsze umie wejść dobrze w te trapy, które sam sobie robi. Jego wersy przepełnione są wiarą w Boga - sam jestem niewierzący, ale nie przeszkadza mi to zupełnie, dopóki te teksty nie stają się infantylne do bólu ('moja babcia już zmarła, życia szlaki na ziemi przetarła'). Yonas opowiada o swojej duchowej przemianie, którą wywołało jakieś traumatyczne przeżycie w młodości - i to jest ok, i ja to szanuję. Jednak osobiście wolałbym, żeby te teksty nie wchodziły tak często na ścieżkę patosu i banału. Gościnne występy są równie bliskie truizmom gospodarza - niewiele ciekawych wersów można tu znaleźć. Najlepsze wrażenie czynią wokaliści, których tu sporo. Rapperzy są mocno przeciętni - patrz, jak wykrzacza się Zetaigreka, czy jak kaleczy Yuro.
    Wprawdzie album wyprodukowany jest dość porządnie, przekaz jest żelazny, ale... wykonanie, zwłaszcza jak na kolesia, który rymuje od ponad dekady, jest na dość niskim poziomie. Z całym szacunkiem dla odwagi i świadomości rappera, to nie jest bardzo udany materiał. Do tego pamiętajmy, że rap chrześcijański jest lekko niszowy, zwłaszcza w tak katolickim kraju, jak Polska. Mocno przeciętna płyta.

OCENA: 3-\6


czwartek, 16 października 2014

HAUAS - WOLNA RĘKA

Labirynt 2014
   
1. Offline feat. DUCHU, DJ DANEK
2. Talia    feat. FUGOL, SZO, DJ SIMPLE
3. Przed i po  feat. KEYTO
4. Rap dla kumpli    feat. ŚMIECH
5. Wolna Ręka    feat. NIE ZATRZYMASZ FLOW
6. Wszechobecna Patologia    feat. J.I.M.B.
7. Ten Trip    feat. ANTONE, NANO, DJ KUART
8. Bez Spiny   feat. BAŁAGANY NA BANI
9. Underground    feat. SZACHU
10. Rękopis znaleziony w Głogowie   feat. TMK aka PIEKIELNY
11. Pyrrusowe Zwycięstwa    feat. WICHER x DIAMENT
12. Nie Patrz Na Innych    feat. KLIF, DJ QMAK
13. Ruchomy Cel   feat. ZGIEŁKU PUENTA, DJ PROX
14. Abstynent...     feat. KAROL KAR
15. ...na Domówce    feat. RYBI

    Pod skrzydłami Labirynt Records, wytwórni znanej z płyt Trzeciego Wymiaru, wyszedł ostatnio pewien nielegal, który przeszedł jednak bez większego echa wśród słuchaczy. Gorzowski producent Hauas został wciągnięty w korytarze Labiryntu i sam chyba nie jest pewien, czy dobrze na tym (z tego?) wyszedł - sądząc po jego wpisać na profilu fb.
    Autor zrobił cały album producencki. I fajnie, tym bardziej, że koleś ma wyczucie i robi całkiem niezłe podkłady. To takie klasycznie zorientowane bity, choć zrobione z nowoczesnymi akcentami, bo znajdziemy tu nieco elektronicznych wstawek i tym podobnych unowocześnień. Dość, że podkłady są bujające, energiczne i wchodzą w uszy bardzo przyjemnie. Do tego fajnie wypada praca DJów i muzycznie ten album jest naprawdę dobry.  
    Zaproszonych jest tu tylu gości, często nołnejmowych, że można się w którymś momencie zwyczajnie zgubić. Większość rapperów wychodzi ok, bez większego szału, jednak na plus muszę zapropsować Wichra i Diamenta, Szo i TMK - dali chyba najciekawsze wejścia. Z resztą bywa równie: Zgiełku Puenta ma niezłe wersy i byliby naprawdę dobrzy, gdyby ich flow nie skręcało na manowce zbyt często. Do tego Klif leci, jak zwykle, mocno Trzecim Wymiarem - na usprawiedliwienie ma fakt, że to bliski koleś 3W, mimo wszystko jednak... Reszta rapperów jest raczej kiepska i nie spełnia swojego zadania, nawet jeśli wersy są szczere i słychać zajawkę - brakuje zwyczajnie ogrania i umiejętności.
    Muzycznie 5 (tak, nie lubię trapów i miewam 'truskulowe bóle dupska', bo wychowałem się na Złotej Erze), wersowo 4+, technicznie 4... Załóżmy, że średnia wypada nam na 4, no, plus -  ale z perspektywami, bo Hauas to materiał rozwojowy i będę śledził z zainteresowaniem. Polecam sprawdzić materiał. 

OCENA: 4+\6     


wtorek, 14 października 2014

KISZŁO - MILCZENIE JEST ZŁOTEM


Ciemna Strefa 2014   

1. Lata Lecą
2. Mam Cel    feat. BARTEK BRT, LOKER RAPMAJSTER, MEJEK
3. Przyjdzie Czas    feat. BARTEK BRT, BONUS RPK, DAWIDZIOR, MARA
4. Tak Wiele    feat. KIZO
5. Wieczne Kombinacje
6. Bohaterowie Długich Nocy    feat. MIKU, ROGAL
7. Wczoraj Było Wczoraj
8. Życie Na Szali
9. Ślepy
10. Przekraczaj Granice
11. Cwele
12. Judasz    feat. ARTURO
13. Skit

    Boruta to dość znany na Śląsku uliczny skład, który prężnie działa nie tylko w rapie, ale i społecznie.Jeden z członków duetu (tercetu?), Kiszło, wydał niedawno swoją debiutancką solówkę. Przyznaję bez bicia, że te uliczne materiały zazwyczaj mnie męczą wtórnością, ale zawsze staram się dać im szansę. Tak jest i tym razem, Kiszło, jedziesz.
    Album zrobili wcale znani producenci, bo mamy tu Małacha, Wowo, NWS, a poza nimi jest jeszcze Karaś, Kieca, Esagie i El Bajto. Wprawdzie to dość typowa produkcja uliczna, ale przynajmniej mniej sztampowa od setek jej podobnych. Głównie tak się stało dzięki bitom Małacha, ale okazuje się, że NWS potrafi również zrobić bit, który wyjdzie poza wąskie ramki ulicznego rapu. Wygląda na to, że to po prostu kwestia wykonawców, jakie podkłady sobie wybierają i to, że wszystkie są takie same, to wcale nie musi oznaczać, że producent jest do dupy... Sfera muzyczna, jakkolwiek Ciemna, to daje się spokojnie słuchać. Propsy dla Kiszły, że nie poszedł w te upiorne smętne smyki i pogrzebowe pianinka. Oczywiście, trafiają się i takie rzeczy, ale nie dominują. 
    Kiszło ma lepsze flow, niż barwę głosu, choć nie bójmy się powiedzieć, że jest rapperem przeciętnym. Jednak pośród tej rapującej, ulicznej miernoty, można o nim powiedzieć, że stoi nieco wyżej poprzeczki. Potrafi dostosować się do klimatu kawałka, przy numerach ostrzejszych umie pojechać nieco w stylu DMX ('Wczoraj było wczoraj') zdrapanym głosem, czasem rymuje łagodniej. Inna sprawa to teksty, choć nie ma tu żadnej tragedii, to nie jest to poezja wysokich lotów. Kiszło mówi o wszystkim: życiu, imprezach, zdrajcach - wiecie, o tym wszystkim, co uliczni rapperzy lubią nawijać. No, jeszcze bardzo mocno zaakcentowana jest nienawiść i obrzydzenie w kierunku gejosfery i gender. Mocno pojechał, Darek Michalczewski by się obraził, jak za Ciechana... Z gości, poza lokalnymi nołnejmami, mamy porządnego Lokera i Dawidziora, którzy prezentują jakiś tam poziom, reszta różnie, ale również bez tragedii.
    Ok, powiedzmy że znalazłem jeden z takich ulicznych albumów, których da się słuchać. Jasne, parę razy ze zniecierpliwieniem reagowałem na niektóre wersy, ale ogólnie to jeden z ciekawszych albumów ulicznych (ile razy to sformułowanie już tu padło?) w tym roku. Na nielegalu. Znaczy się, ujdzie.

OCENA: 3+\6


poniedziałek, 13 października 2014

MEZO - KRAJOBRAZ PO BITWIE


My Music 2014

1. Intro
2. Krajobraz Po Bitwie   feat. JOHN JAMES
3. Dziewczyna Z Tatuażem   feat. DORIS
4. Na Nowo    feat. HANIA STACH
5. Jedyna   feat. JOHN JAMES
6. Muzyka, Sport, Motywacja
7. Wchodzę Na Kort    feat. KASIA K8 ROŚCIŃSKA
8. Eyo   feat. JOHN JAMES
9. Giełda Uczuć   feat. EWA JACH
10. Święty Spokój
11. 10 Rejs   feat. VITO Ws
12. Pijemy-Żyjemy   feat. DONIU
13. Co Poszło Dobrze feat. MONIKA PALMOWSKA, PATRYCJA MICHALAK
14. Ogień I Woda   feat. KASIA K8 ROŚCIŃSKA
15. Młody Bóg   feat. RAFAŁ SEKULAK
16. Życie Jest Piękne (Remix)   feat. KASIA K8 ROŚCIŃSKA
17. Ostatnia Przystań feat. EWA JACH  

    Czy w tym kraju obchodzi jeszcze kogoś nowa płyta Mezo? Przemknęła na tyle szybko, że zauważyłem ja dopiero w empiku na... wyprzedaży. Pamiętam bodaj w 2001, kiedy Lajner wydawał swoje nielegale, jarano się umiejętnościami Meza, magazyn Playa bardzo go propsował, po czym z płyty na płytę narastały kontrowersje i zarzuty o komercję i grę hiphopolo. Czarę goryczy przelał chyba występ w Bitwie na Głosy. Dziś nowy album Meza na nikim nie robi wrażenia, w maju doczłapał się on miejsca 22 na OLiSie i... tyle.
    Mezo wydaje się nie zwracać jednak uwagi na krytykę polskiego rap podwórka i idzie konsekwentnie wyznaczoną ścieżką. Wiecie kogo zatrudnił na producentów? Oczywiście, że są tu Tabb, Doniu i Teka - wszak to nie dość, że kumple, to jeszcze reprezentanci tego pop-rapowego grania. Do tego znalazło się tu parę innych, zagadkowych nazwisk: Paweł Parker, Jacek Winkiel, Grzegorz Springer, Chris Toffson... Kojarzysz ich? No cóż... Chris Toffson to nikt inny jak TFK z Jeden 8L, Springer to producent z kręgów Ascetoholix, Jacek Winkiel to profesjonalny muzyk rozrywkowy, a nie mam bladego pojęcia kim jest Parker Paweł... Nie istotne w sumie. Znając skład bitmejkerów, bardzo szybko dojdziemy do wniosku, jaka muzyka jest na płycie. Tak, masz rację, bardzo radiowa, lekko popowa, skręcająca w stronę soulu, przypomina mi nieco takie unowocześnione New Jack Swing albo płyty LL Cool J'a od 'Phenomenon' wzwyż. I wcale nie jest to muzyka nieprzyjemna, bo słucha się tego naprawdę nieźle - pytanie tylko, czego się spodziewasz. Zdaję sobie sprawę, że kobiety chętniej sięgną po ten album, ale to taka rzecz na zwolnienie tempa, lekki temat na tło. Jest jazzowo, soulowo, popowo, czasem wręcz njuskulowo. Ale generalnie taki Will Smith po polsku.
    Płytę otwierają słowa 'chłopak po przejściach w poszukiwaniu szczęścia' - i to wyjątkowo celna pointa. Wydaje się, że Mezo przestał starać się zadowolić wszystkich, bo to nie ma sensu. Nie chce juz udowadniać, że z jednej strony jest bitewnym rapperem, z drugiej wrażliwym poetą. Zrobił płytę taką, jaką czuje. Jacek nie jest przecież słabym rapperem, daje sobie spokojnie radę na tych bujających, ciepłych podkładach, bo sam taki jest. Będzie ci tu nawijał o miłości, o sporcie, grze w tenisa i imprezach i prawdę mówiąc, jego teksty nie błyszczą jakoś specjalnie, bo zbyt często są aż nazbyt przewidywalne, ale... ujdą w tłoku. Pasują do melodii. Goście tylko potęgują wrażenie soulowości: poza dwoma wyjątkami, to wyłącznie wokaliści. Tylko stary dobry Vito pojawia się w 'X rejsie' w bitewnym bragga, a także Doniu prezentuje lekko pijane flow w imprezowym 'Pijemy-żyjemy'.
    Wspomniałem o Will Smith? O LL Cool J? No to mamy tu takie połączenie. Bardzo radiowy hip hop, delikatny, ale z wyczuciem. Posłuchałem. I wiesz co? Nadal niektórzy mogliby się od Meza uczyć. Płyta nie jest zła, choć nie oszukujmy się, nie jest to przebój, który ujmie fanów hip hopu czymkolwiek. Przyjemne granie na granicy soulu.

OCENA: 3+\6


sobota, 11 października 2014

ŃEMY - Ń

Prosto 2014

1. Evening Intro   feat. DJ O2LD
2. Żyć Wietrznie
3. Pain
4. Guzik   feat. BISKUP
5. Ń (Styl)
6. Tatuuję Bity
7. Sick Pro
8. Byłaś Tą
9. Na "P"
10. Duchy
11. Polish Dictionary
12. Słońce
13. S.i.e.r.p.c. (Bonus Track)
14. Kilka Bomb (Bonus Track)   

    Młodego Wilka Popkillera zgarnęło Prosto i wypuściło na legal. Ńemy ma również przeciez na koncie zwycięstwo w konkursie organizowanym przez RZA na remix, jednak jego wybór do Młodych Wilków przyjmowany był raczej ze wzruszeniem ramion, niż ze wzruszeniem. Pewnie dlatego, że Ńemego ciężko zaszufladkować.
    Bo to artysta kompletny. Wyprodukował praktycznie cały swój album - towarzyszą mu jedynie muzycy, grający na gitarach i różnorakich klawiszach. I muzyka to pierwsza z dziedzin, gdzie Ńemy wymyka się z szufladki. Bo z jednej strony muzyka, jaką tworzy jest stricte hip hopowa, ale przecież do takiej muzyki często mogliby nagrywać również wokaliści rockowi. Weź taki 'Pain', który poza rytmem nie ma zbyt wiele wspólnego z rapem - ale zaraz za nim wjeżdżają 'Guzik' i 'Ń', które są już krystalicznie czystym hip hopem. Jest tu niezwykle niespójnie, eklektycznie i wręcz wariacko - ma to swój urok, który jednak czasem może drażnić, jak na przykład 'Byłaś tą' i 'Żyć wietrznie'. Ogólnie jest tu więc wszystko: klasyczny hip hop, nowoczesne, niemal trapowe podkłady z mnóstwem elektroniki, a na deser rockowe pogrywania. I do tego sporo skreczy od DJ Qumaka i DJ O2ld.  
    Ńemy jest specyficznym rapperem, obdarzonym szczególnym, lekko nosowym wokalem, który przechodzi w groźny, chrapliwy szczek. I oto mamy właśnie drugą rzecz, którą nie da się upchnąć w komodzie. Na początku, wyznam, rapper mnie niebywale drażnił, jednak kiedy oswoiłem już wokal i manierę, zaczęło do mnie docierać to, co mówi. Nieco czasu zajęło mi rozkminienie wersów, ale te zbitki rymów naprawdę mogą zaskoczyć: 'Rymy daję niewąskie tu dla tych \ Kumatych, co lubią te polskie klimaty \ A jeśli kifcisz przy tym końskie bataty \ O jeny – tak jak te japońskie dukaty \ Pozwól, że zostawię Ci na zawsze coś już \ Chodź! Pokażę co mam w czaszce gościu \ Fantastyczny splot, cruch-test bodźców'. Nie można odmówić Ńememu poczucia humoru i fantazji i choć czasem te zwrotki bywają karkołomne, to w większości to naprawdę niezły materiał. Zupełnie nie wchodzą mi kawałki, w których autor postawił stopę zbyt dlatego od rapu - nie dlatego, że nie przyjmuję innych gatunków, ale dlatego, że raz, że nie pasują do całości, dwa, że są irytująco pop-rockowe w stylu, którego nie trawię. Na szczęście jest ich mało. Całości dopełniają dwa i pół kawałka, zarymowane nienagannym angielskim - świetny jest zwłaszcza 'Polish dictionary'. Niemal nie ma tu gości, wchodzi jedynie Biskup w bardzo porządnym stylu i... tyle. Ńemy ogarnął całość.
    To album ciężki do zdefiniowania, który albo może się podobać, albo nie - ciężko znaleźć pośrednią ocenę. Mnie się raczej podoba, bo Ńemy jest wszechstronny i uzdolniony. Czasem przegina w którąś stronę i idzie nieco dalej, niż by wypadało, ale za chwilę wraca z jeszcze większą bombą. Fajna płyta, ale na pewno nie będzie zrozumiana tak, jakby chciał Ńemy.

OCENA: 4\6 


piątek, 10 października 2014

KACZOR - MOST NA RZECE ODKUPIENIA

MVP 2014

1. M.N.R.O   
2. Czas Na Powrót   
3. Nawijam    
4. Z Prawdą Na Bakier   feat. ERO  
5. Gdy Słowa Nie Przychodzą   feat. INA
6. Odkupienie    
7. 3210  
8. A Na Imię Mam…    feat. KAJMAN     
9. Wszechstylowy Blitzkrieg    feat. TRZECI WYMIAR  
10. Wiem Kim Jestem    feat. INA  
11. Historia Jakich Wiele   
12. Dość    
13. MIiędzy Jawą A Snem 
14. Mordercze Wersy    feat. SŁOŃ, SHELLERINI, RY23, KONI, RAFI    
15. Mniej Niż Zero    feat. PAUL WALL   
16. Drzwi    

    Kolejne solo tej mniej popularnej części Killaz Group nadeszło cichaczem. Z tytułem godnym killazowego patosu. Kaczor powraca po kilku latach z nowym materiałem, który już od dawna sporo różni się od wspólnych z Guralem dokonań z KG. Co nam dziś pokazuje Kaczor?
    Otóż Kaczor daje nam hardkor, przynajmniej się stara. Zatrudnienie plejady bitmejkerów, takich jak The Returners, RX, White House, Młody GRO, uRbna, DJ Creon i Steel Bangin, to było dobre posunięcie. Każdy z producentów dał sobie radę, aby spełnić założenie albumu: zrobić rap bez zbędnego pierdolenia, bez rozmieniania się na drobne, bez progresywnego grania dla klubów. I choć są tu kawałki mocne i takie wolniejsze, każdy z nich jest odpowiednio osadzony w klimacie. RX potrafił raz przywalić 'Czasem na powrót', by natychmiast uspokoić tętno w 'Nawijam'. White House stoją jak zwykle wysoko, choć niektóre z bitów mogą się wydawać nieco zbyt pretensjonalnymi ('Z prawdą na bakier', choć niezłe, mocno trąca 'ulicą'). Młody GRO zaś zrobił nieco wolniejsze i sentymentalne piosenki... Zresztą, co ciekawe, bardzo dużo tu skrzypiec i w ogóle bardzo tradycyjnych dla ulicy instrumentów - ale muza nie brzmi banalnie. To czysty hip hop - zagrany współcześnie, ale z szacunkiem dla klasyki. Całości dopełniają skrecze DJ Kostka, DJ Soina, DJ Taek i Chwiała. Fajna, kiwająca głową muzyka. 
    Kaczor nigdy nie miał ambicji tworzyć podwójnych, podziesiętnych, czy pochujwieilokrotnych rymów. On miał nieco inny target: owszem, grunwaldzka saga nadal trwa, ale to przede wszystkim życie dyktuje tematy i słowa. Tak, zgadza się, Kaczor popełnia sporo błędów na majku i nie jest rapperem nawet dobrym. Zbyt często gubi rytm, ostatnia zwrotka w 'Gdy słowa nie przychodzą' kończy się jak nożem uciął: zupełnie niespodzianie i bez usprawiedliwienia. Na szczęście nie samą techniką człowiek żyje, a rap to nie jazda figurowa na lodzie (choć nie jeden wyjebał się tu na pysk...) - to co mówi emce często nadrabia niedostatki flow. Zresztą Kaczka próbuje kombinować, popłynąć inaczej i liczy mu się to wszystko na plus. I choć sposobem rymowania 'powraca do źródeł', czyli do czasów Killaz Group, to jednak słychać, że jest to znacznie bardziej dojrzały rapper. 'Saper myli się raz, rapper ma więcej szczęścia' - nic dodać, nic ująć. Pytanie tylko, ile błędów wybaczy publiczność? Jednak trzeba zauważyć, że Kaczor świetnie czuje się doskonale w trakach bragga: 'A na imię mam....' czy 'Wszechstylowy blitzkrieg' to bodaj najlepsze numery z dużą petardą. Goście... to w sumie osobny rozdział. Sami goście robią tu bardzo dużo, bo już swoją zwrotką jako pierwszy robi porządek Ero - jego flow doskonale tu się wpasowuje i płynie. Kajman niestety jest zupełnie zbędny, za to Trzeci Wymiar swoją stylistyką ustawia poprzeczkę niezwykle wysoko. W poznańskim possetracku przodują Ramona i Słoń - na przeciwnym biegunie siedzi Rafi. Największym zaskoczeniem zaś jest tu amerykańska gwiazda białego blingu: platynowozęby Paul Wall - choć nie wypadł lepiej od niektórych z naszych 'gwiazd'.
    Może to dziwne, ale to niezła płyta. Taka, jakich potrzeba nam na rynku: dobrych, porządnie zrobionych - takich do słuchania. Prawdopodobnie niewiele osób będzie się tu wszystkim jarać, ale są tu numery naprawdę niezłe i warte posłuchania. Mnie to siada, ja lubię.

OCENA: 4+\6