poniedziałek, 30 września 2013

BERY & TH - OBRAZ

Stary Znajomy 2013

1. Intro
2. O - [Dzieje się dziwnie]
3. [.]
4. B - [h4]
5. [.]
6. R - [Pływam w powietrzu]
7. [.]
8. A - [Rakija]
9. [.]
10. Z - [Marijan]
11. [.]
12. Oczyszczenie
13. Społeczeństwo
14. Zajawka
15. Zagubiłem
16. Pierdolę
17. Outro

    Kolejny, wydawałoby się, typowy duet - rapper i producent. Ale nie do końca. Kto słyszał pierwszą ich płytę, będzie wiedział, że nic tu nie jest do końca typowe. No i dobrze. Biorąc się za ten album miałem nadzieję, że spełni on moje oczekiwania i przyniesie świeżą bryzę od morza. 
    Muzyka zdecydowanie przynosi. To klimatyczne, pełne poezji i wdzięku podkłady, nie zatracające jednak prawdziwego hip hopowego wajbu. TH produkuje nastrojową muzę, wykorzystując nie tylko sample, ale i masę instrumentów, składając całość z wielu części, niczym puzzle z 1000 kawałków. Nie wszystkie są wokalne, te z kropkami w tytułach to tylko interludy, jednak spokojnie mogłyby stanowić pełnoprawne numery. Te podkłady są tak złożone, tak wielowarstwowe, że za pierwszym razem ciężko jest ogarnąć całość. Gdyby TH miał ochotę wydać płytę instrumentalną, to spokojnie biorę ją w ciemno - niepotrzebny jest mu żaden rapper.
    Ale jest tu Bery - i to wcale nie jest złe. Może nie jest on rapperem o wybitnych skillsach, ale pasuje tu bardzo dobrze. Wystarczy, że ma poprawne flow, ciekawy głos i... bardzo niebanalne teksty. Bery zabiera nas do swojego świata, którym raz jest wyobraźnia, raz jego pokój, czasem dzielnica, czy w ogóle miasto. To opowieści zanurzone w nieco nierzeczywistych oparach, bo emce faktycznie 'pływa w powietrzu' i niejako z lotu ptaka snuje swoje historie. Nie ma żadnych gości - oni tylko zaburzaliby odbiór spójnego przecież materiału.    
    To faktycznie świeża bryza, co tam bryza, huragan. Rzadko trafia się tak ciekawa płyta na naszej scenie. TH jest genialnym wręcz producentem, a Bery spokojnie potrafi wczuć się w kolosalny klimat płyty. To taki album na zimny wieczór, kiedy możesz usiąść w fotelu, zgasić lampy i gapić się na światła miasta. Świetna rzecz!

POCIĄGNIJ KONIECZNIE

OCENA: 5\6


niedziela, 29 września 2013

JUREK KILER - ALBUM

nielegal 2013

1. Intro
2. Weź to przebij 1
3. Wyskok jak Carter
4. Zawsze spoko 
5. Utracona duma
6. Nie pamiętam 
7. Kaszpirowski
8. Weź to przebij 2 
9. Supertramp
10. Biwak
11. List
12. Biegnij    feat. KRISSU, OLO, KRD
13. Za jakiś czas
14. Outro

     I znowu - typowy, klasyczny rapowy duet. Emce wraz ze swoim producentem. Na majku siedzi więc Filip z Pakości, a na bitach Mesut MrOzil z Inowrocławia - razem wpadli na pomysł wydania płyty pod szyldem Jurek Kiler. Czy małomiasteczkowy boombap będzie fajny na tyle, żeby ktoś się tym zainteresował?
    Na pewno muzyka spotka się z propsami, bo Mroziu ma świetne wyczucie do montowania bitów, chociaż czasem doprawdy za dużo kombinuje. Potrafi wyciągnąć fajne sample z kawałków tak samo polskich (choćby z Hey'a), jak i zagranicznych i zapętlić je na werblach. Kawałki mają energię i siłę, naprawdę nadają płycie tempa i atrakcyjności. Z drugiej strony Mroziu mógłby oszczędzić sobie wydziwiania, tak jak na początku 'Wyskok jak Carter', czy w bicie do 'Utraconej dumy', bo nie dość, że mnie osobiście to przeszkadzało, to jeszcze sam emce się tu po prostu nie wyrabia. Blasku dodają muzyce również dobre skrecze od DJ Alkoholu100% i DJ Barszczu - zwłaszcza stuprocentowy ostro tnie. Muzyka zdecydowanie na propsie.    
    Problemem dobrego producenta zazwyczaj jest słaby dobór rappera. I tu mamy taką sytuację. Filip niestety nie ogarnia tematu, często nie daje sobie rady na tych podkładach, szczególnie wówczas, kiedy Mroziu próbuje kombinować. Filip nie ma charyzmy, nie ma wyczucia, rymuje byle jak, kończąc często na podobnych banałach, a do tego kiedy próbuje przyspieszać, czy zmieniać flow, robi się tragicznie. Nie wzruszają płytkie teksty, które omijają w ogóle uszy, jest to taki typ rappera, który niby może być, ale nie ma na tyle przebicia, żeby ktoś go dostrzegł. Widać to wyraźnie w kawałku z Młodymi Jurkami: Krissem, Olo i KRD, bo oni wypadają o wiele lepiej od gospodarza.
    To kolejny z albumów, gdzie tylko jeden tryb działa. Tutaj to tryb muzyczny, bo Mroziu jest lepszą częścią tej pary o jakieś 50%. Mogła by być naprawdę dobra płyta, a tak jest przeciętna. Da radę posłuchać, nawet dobrze wchodzi, pod warunkiem, że traktujesz wokalistę jako instrument, brzęczący gdzieś w tle. Niestety, przykro mi, ale, Filip, położyłeś tu sprawę. 

POSSIJ I SAM SIĘ PRZEKONAJ

OCENA: 3+\6


sobota, 28 września 2013

GOT BARSS - LIGHTS UP

nielegal 2013

1.Intro
2.Break Fast 
3.Lights Up
4.Jeden Dzień 
5.Game Boy
6.Cash 
7.Słowa [Bonus Track]

     Got Barss to dość dziwna ksywa, jak na polskiego rappera. Bardziej pasuje do producenta. Got Barss jest i tym i tym, a celuje w tępionym ostatnio przez tych 'prawdziwych' trapie i crunku. Zatem - jebać go, czy uznać jednak, że jest dobry w swojej szufladce?
    Patrząc na Barssa jako na producenta, nie można się go bardzo czepiać, bo wiekszość podkładów, które tu popełnił brzmią jak wyjęte z pierwszej lepszej płyty, pochodzącej z Memphis. No i dobra, koleś ma swoją jazdę, robi sobie muzę taką, jaką lubi - innym może się to nie podobać, ale obiektywnie trzeba stwierdzić, że na swoim podwórku jest niezły. Bo są tu, poza syntetycznymi trakami, typowymi dla trap muzik, znajdziemy fajny podkład do 'Słowa' - nieco inny i świeży. Jednak sporo tu elektroniki i syntrezatorów, napędzanych milionem hajhetów. Muzycznie jednak, jak na trap - jest spoko.  
    Koleś jest niestety dużo lepszym producentem, niż rapperem. To taka tania kopia hamerykańskich rapperów z Memphis, nawet jego flow łupie niczym Crunchy Black z Three 6 Mafia - słowa podzielone są wyraźnymi spacjami, co sprawia, że każde słowo jest mocno zaakcentowane i nie bardzo wiadomo, na czym się skupić... Choć tak naprawdę najlepiej na niczym, bo teksty to zasadniczo papka. Jednak są tu kawałki, w których Got Barss wypada lepiej - to te 'normalniejsze', jak np. 'Jeden dzień', którego da się słuchać, bo jest tu jakiś sens. Wysypki dostaję, kiedy słyszę Barssa, wrzucającego angielskie słowa typu 'słetśirt' - albo umiemy i używamy albo zamykamy mordę i nie dajemy obcojęzycznych wtrętów ani całych traków, bo robimy siarę. I ogólnie, całą płytę wypełniają pierdoły, wiadomo, że kesz rymuje się z kesz lub boy z boy - to taka maniera złotozębych kolesi z getta, którym 'nigga' najlepiej łączy się w pary z 'nigga' właśnie. 'Dla mnie tekst ponad burdel' - że kurwa co? 
    Tak pustej płyty dawno nie słyszałem. Got Barss pieprzy głupoty, przechwala się świetnym flow i stara się ociekać zajebistością, ale tak naprawdę jest marny. Powinien zostać przy robieniu muzy, bo to mu jeszcze jakoś wychodzi, natomiast lirycznie i stylistycznie zupełnie się nie nadaje - jak dla mnie. Słabe jednak. 

OCENA: 2\6


piątek, 27 września 2013

WNM KLIKA - NA REJONIE 3

nielegal 2013

1. NR3
2. Fart    feat. BULEK, DOS, OŚWA
3. Chciałbym Przeżyć
4. Uciec Gdzie   feat. MAGDA
5. Nie Daje Mi Spokoju   feat. CZARNY FURIAT
6. Nie Odwrócę Się   feat. ENKATE
7. Mamo
8. Nic Się Nie Zmieniło
9. Pozory Mylą   feat. SYN TEJ ZIEMI, W.B.U.
10. To Się Za Mną Wlecze
11. Zazwyczaj
12. Miłość Daje W Piec
13. Cicho Sza
14. Nigdy Nie Wiesz Co Się Stanie    feat. OŚWA, ŚLIWA, HZOP
15. Wypisane Mam Na Twarzy
16. P.R.K.K.R.G.    feat. SSP, ROBSON
17. Szanuj To Co Masz   feat. KURI
18. Samo Życie
19. Bez Znaczenia
20. Wkurwia Mnie To    feat. LISEK WMN
21. Outro

    Kondziu, Grzybek i Dechu to trzech kolesi z poznańskich Winogradów, dużego blokowiska, które determinuje dokonania chłopaków. To trzecia płyta (jak się łatwo domyśleć po tytule) składu Winogrady Na Mikrofonie, prezentującego uliczną stronę życia w Poznaniu.
    Dechu jest ta osobą w składzie, która robi całą muzę. Czym różni się ona od innych ulicznych produkcji? Niczym, zupełnie. To ciągle te same dźwięki - nie wiem, czy ci uliczni producenci mają jakiś specjalny zestaw dźwięków do ściągnięcia? Dlaczego 95% rapu ulicznego brzmi dokładnie w ten sam sposób? Pozwolę sobie tego nie zrozumieć. Te same smyczki, czy rzewne klawisze, nastrojowe pianinka, ciężkie basy. Czemu nikt (może prócz Fuso) nie daje rady zrobić z tego czegoś innego, niż wiecznie ta sama papka? Ok, są tu nawet niezłe podkłady - niektóre, ale wszystkie brzmią bardzo podobnie, nie tylko do siebie, ale i do innych w tym stylu. Ja rozumiem stylistykę, ale da się chyba zrobić coś oryginalniejszego od czasu do czasu?
    'Mija kolejny rok, a tu dalej jest jak było' - trudno o bardziej esencjonalne słowa. To album z tych, co włączysz jeden kawałek i już wiesz, jak brzmi reszta. Nie tylko muzycznie, ale również tekstowo. Wychowały mnie bloki, 'wiem co to wóda, wiem co to twardy drag', droga mamo, jest mi ciężko, życie 'pozostawia bliznę', szacunek trzeba mieć... I tak dalej, przerabiane na milion sposobów, a każdy już był. W tej wtórnej zupie pływają 'gwiazdy legalnej ulicy', czyli Czarny Furiat, Śliwa i HZOP, a także wielu podziemnych graczy, wszyscy tak samo przewidywalnych jak gospodarze, choć najbardziej wyróżniającymi okazali się Śliwa i Kuri - nie ze względu na teksty, tylko raczej flow i głos.
    Zastanawia mnie, po cholerę ktoś to nagrywa i ileż takich samych płyt można łyknąć? Rozumiem, że ludziom podobają się takie brzmienia, ale po ilu identycznych albumach będą oni mieć dość? Ja mam. Przy okazji zrobiłem mały eksperyment i kolejne kawałki włączałem sobie mniej więcej w tej samej minucie. I co? Wszystkie brzmiały tak, że wydawało się, że to jeden kawałek. Wtórne do bólu. 

OCENA: 2+\6


czwartek, 26 września 2013

CHUDINI & DJ TE - LIFESTYLE

High Time 2013

1. Intro (Chwile)
2. Drobne
3. Na pewno
4. Jesteś ze mną    feat. BOXI
5. Jazda
6. Chmury nad blokami
7. To my (Przekrój)
8. Młody    feat. HUCZUHUCZ
9. Gramy to!
10. Szukałem szczęścia
11. Ważne sprawy
12. Pytasz    feat. MIELZKY
13. Świat jest mój
14. Rabeko    feat. ERKING
15. Przyszedłem

    Ksywa Chudini pojawia się na naszej scenie dość często, bo nie dość, że wydał bodaj dwie solówki, duet z Mazikiem, a także nagrał sporo gościnnych traków na różnorakie projekty w całej Polsce. Dołączył do niego DJ Te, turntablista z Chojnic. I tak razem, wespół w zespół, nagrali razem album.
    Chudini to producent. Zrobił on soczyste bity, takie najzupełniej klasyczne, ale takie, których słucha się bardzo dobrze dzięki świetnie pracującym perkusjom i basom oraz doskonale dobranym samplom, które Chudini wybiera z dużym smakiem. To taki prawdziwy rap, osadzony mocno w korzeniach Złotej Ery, sięgających Nowego Jorku i całego Wschodniego Wybrzeża. Kojarzy mi się ten materiał z Pete Rock'iem, Q-Tip'em i temu podobnymi rzeczami. Fajnie brzmi, a do tego jest przecież tu jeszcze ta druga połówka pary - DJ Te. Prawie każdy trak ozdobiony jest tym, co lubię - sporą ilością dobrze wykonanych skreczy, co znacznie w moim mniemaniu podnosi walory albumu. Dj Te jest dobrym drapaczem, a Chudini jest dobrym producentem. Punkt.
    Ale Chudini to rapper. Taki rapper - spoko koleś, znajomek z osiedla. Możesz iść z nim na piwo, pogadać o 'ważnych sprawach', czy 'chmurach nad blokiem' i pograć na konsoli. Nie ma on jakiegoś oryginalnego stylu, wielkich wersów, zapadających w pamięć. Nie. Ale to, co ma Chudini, to charyzma i sprawianie wrażenia, że to bliski kumpel. Taki gość, z którym byś się pobujał po dzielni. Tym bardziej, że umie on opowiadać na tyle zajmująco, że masz ochotę z nim poobcować. A goście, których zaprosił, wczuli się idealnie w klimat i ich wejścia są równie ziomkowe i fajne, co gospodarza. I Hucz i Mielzky spokojnie dali radę, Boxi i Erking może nieco gorzej, ale wszystko wyszło przynajmniej ok. Tak. Chudini jest fajnym rapperem.
    I właśnie o to chodzi. Chudini jest fajnym kolesiem. Jest na pewno świetnym producentem, może nieco gorszym rapperem, ale nie o to chodzi. Haczyk w tym, że Chudini ma charyzmę i jest po prostu spoko kolesiem. I tak jest jego album. Spoko, nawet bardzo.

OCENA: 5-\6 


środa, 25 września 2013

MŁODY GOH - IRRACJONAL

1. Chaos Istnienia (Intro) 
2. Schwytany Dezerter
3. APOKA 
4. Czakry
5. Wnyki   feat. IGUAN, KATHA 
6. Wahadło (Skit)
7. New Age 
8. Pajęczyna 
9. Parapsychologia 
10. Piękna Strzyga 
11. Węże z Parafii 66 
12. Spirytyzm 
13. Sztuczna Inteligencja 
14. Trygony 
15. O.O.B.E (Skit)
16. Wywar Astralny 
17. Wizualny Pokarm 
18. Ślepota 
19. Dewiacja 
20. Ostatnia Herezja (Outro)

    Młody Goh to jeden z bardziej charakterystycznych rapperów z podziemia. Właśnie wyszła jego kolejna solówka, której okładka zdradza fascynację horrorcorem i zapowiada ciężką, hardkorową jazdę. I jestem pewien, że to nie pomyłka!
    Muza to faktycznie ciężka jazda. Goh zatrudnił znajomków ze sceny krakowskiej i warszawskiej, bo jak zauważyłem, współpracuje on ostatnio z warszawską hardkorową wytwórnią Palmy Nagrania. Dlatego oprócz mocnych i bujających bitów DJ 2Najz oraz dwóch bitów od Kozima i Kony'ego, mamy tu też inne produkcje. Są tu dwa podkłady od Nagasha - w tym jeden świetny do 'APOKA' i jeden od DJ Washa - zadziwiająco wesoły. Oprócz nich, trzy podkłady pochodzą od niejakiego Rabana. Jest również kilka podkładów od Claymore'a z Niemiec, które są złożone na zasadach Złotej Ery, ale brzmią niczym taśmy z lat '90 nagrywane przez polskich rapperów To ciężka, gniotąca do ziemi muzyka, pełna niepokojących dźwięków i miażdżących łeb bitów. Nie, tego się nie da słuchać na spokojnie. Może wywołać paranoję i stany lękowe.
    Nie jest to sprawka li tylko muzyki - Goh z lubością wprowadza zamęt na trakach. Nie dość, ze jego flow i styl, wybitnie nie poukładany i szorstki, nie pozwala na zwyczajny odbiór materiału, to jeszcze te treści... Wywrzaskiwane, czasem wybulgotywane (hoh? Dobre słowo!) teksty wprowadzają jeszcze większy chaos i zaciemniają obraz. To wybitnie skomplikowany obraz, pełen filozoficznych wejść, diabelskich i okultystycznych symboli, przeciwstawionych religijnym dogmatom, anty konsumpcyjny i antyglobalistyczny. Apokalipsa. Szczerze mówiąc, normalnemu człowiekowi ciężko będzie cokolwiek stąd zrozumieć i odnaleźć jakiś sens i przekaz. A jedyni goście rymują po... francusku! To członkowie Demonios Sekt, międzynarodowego teamu wyznawców hardkor-horrorcore rapu, do którego również zalicza się Goh.
    Well, well, cóż, cóż. 'Irracjonal' to faktycznie irracjonalny materiał. Gnie kark ku glebie, a im dalej zagłębiasz się w ten album, tym większa szansa, że po godzinie będziesz zwisał z krzesła, ze stróżką śliny, zwisającą z ust, oddychając chrapliwie. Mocna płyta, zdecydowanie niszowa i na pewno nie dla wszystkich. Jak dla mnie nieco za długa, ale... intrygująca.       
          
POCIĄGNIJ

OCENA: 3+\6


wtorek, 24 września 2013

KIDMAN - BRZYDKI SKURWIEL

nielegal 2013

1. Brzydki skurwiel   
2. Czarni bracia   feat.SANDRA
3. Motorap
4. Mowa    
5. Niewierność    feat. BASIA
6. Prawdziwa przyjaźń  
7. Ślepa miłość 
8. Strach    
9. Tak to widzę     feat. JARECKI

    Przyznam, że wcześniej nie słyszałem o Kidmanie - a może po prostu nie skojarzyłem kolesia - dość, że imię nie dzwoni mi nigdzie. Jednak jest on na tyle charakterystyczny, że gdybym go wcześniej słyszał, na pewno bym zapamiętał. Coś tam o nim wyszperałem w necie, ale to i tak malutko i ubogo.
    Patrząc po producentach, to Kidman wcale nie jest takim zupełnym nołnejmem, bo bity dał mu i Kosaaa i DJ BRK, a oprócz nich Snobe i Wisco. To klasyczne podkłady, jednak wyprodukowane z podejściem nowoczesnym. Czyli mamy sample, ale i perkusje są oparte niekoniecznie o takie typowe werble i stopy i niektóre dźwięki są za mało oczywiste na zwykłe, złotoerowe traki. Jest tylko jeden trapowo-południowy kawałek (Prawdziwa Przyjaźń od Wisco), trochę wzorowany na Three 6 Mafia - chyba najsłabszy tutaj. Owszem, poza tym muzyka jest całkiem przyjemna i dość dobrze się tego słucha. Szkoda, że BRK nie pokusił się o jakiekolwiek skrecze, bo to mogłoby ubarwić całość.
    Kidman, ten Brzydki Skurwiel, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych rapperów w grze. Swoje wersy wykrzykuje, ba wręcz szczeka swoim zdartym głosem. Może się to podobać, ale nie musi, bo przecież każde charakterystyczne flow jest od razu kontrowersyjne. Jak dla mnie ujdzie - jest to przynajmniej coś innego, niż zwykle. Za to obok tekstów nie da się przejść obojętnie i nie ma to być komplement. Wersy to w większości dość proste historyjki z osiedla lub z kroniki kryminalnej, ale trafiają się tu perełki, które powodują mocny fejspalm: 'sory kotki, ale palcie wrotki' albo 'I want you to be my nigga, white boy!' - ja rozumiem, że niektóre z tych gorszych to pewnie żart, ale dość prostacki i mało śmieszny. Może drętwy jestem, ale do mnie nie trafia. Czasem te liryki Kidmana są zjadliwe, czasem są zwyczajnie żenujące. Za to propsy dla jedynego gościa (pomijam dziewczynki w refrenach), Jareckiego, który dał genialnie funkowy refren w ostatnim traku. 
    Płyta jest... kontrowersyjna. Pewnie musisz sam jej posłuchać (na chomikach da radę znaleźć), żeby wyrobić sobie swoje zdanie. Do mnie nie trafia za bardzo, chociaż doceniam oryginalność produktu. Dlatego, zamiast zjebać tę płytę, postawię 3, bo jest to jednak coś innego, co na pewno komuś przypadnie do gustu.

OCENA: 3\6


poniedziałek, 23 września 2013

PLANET ANM & ELJOTSOUNDS - PAS ORIONA

Aptaun 2013

1. Pas Oriona
2. Spal moje zdjęcia
3. Chiroptera
4. Nie odchodzę   feat. BONSON, EKONOM 
5. Panie
6. Nie rozmawiaj z duchami   feat. BOGU BOGDAN, QUEBONAFIDE
7. Tańcząc w ciemnościach
8. Potrafię latać   feat. RAHIM
9. Potrzebuję tego
10. Gdy opadnie popiół feat. DEVOICE
11. Lucid dream   feat. DJ KRUG
12. 96
13. Wyżej
14. Spal moje zdjęcia remix    feat. ZDUNO
15. Ku rozwidleniu rzeki
16. Lot nad kukułczym gniazdem  

    Poprzednia płyta Kapitana Planety... ups, sorry, Radka Planety, odbiła się szerokim echem i lud poznał, któż to taki jest ten Planet ANM. Okazało się, że ten rapper i producent ma spore umiejętności i potrafi nagrać ciekawą płytę. Dlatego z zainteresowaniem sięgnąłem po jego nową produkcję.
    Jednak już z samego tytułu wiedziałem, że to może nie być dla mnie łatwe... 'Cośtam, gusta się skurwiły...' ot, co. Jaki był początek cytatu? Pewnie zaraz sobie przypomnę, chwila. Ale ten cytat jest bardzo znamienny, bo Eljot reprezentuje właśnie pewien rodzaj tych 'skurwionych gustów' - elektroniczne, melancholijne podkłady, niekoniecznie uzbrojone w perkusje, a jeśli już, często okazuje się, że są one połamane. Ja rozumiem, że te skurwiałe gusta odnoszą się do trapów i drejkowych pojękiwań, ale te bity, bardzo ambitne skądinąd, niebezpiecznie bliżej są do tych udziwnionych rapsów ostatniej dekady, niż do prawdziwego hip hopu. Czy to się może podobać, to kwestia gustu, jednak według mnie, ma coś w sobie, co nie pozwala przejść obok tej muzy obojętnie. Nie porusza mną to tak bardzo, ale nie powoduje ruchów palca w kierunku przycisku STAHP!!! Dwa ostatnie kawałki zrobili Matek i Foux.
    A, już wiem, to leciało tak: 'teraz rap robią pedały, a gusta się skurwiły'. Planet udowadnia, że owym pedźkiem nie jest i robi konkretny rap z pokaźnym przekazem. Bo Radek nie dość, że ma konkretną nawijkę i świetne flow. Całość wzbogacają (to dobre słowo) wyśmienite teksty, które z jednej strony pasują do podkładów Eljota, z drugiej aż mnie kręci, żeby posłuchaĆ tego na podkładach np. Galusa albo Metro. Sporo trafnych hasztagów (ten o Radiu Maryja i medium (Medium) to 'bulls eye'!), mnóstwo sprytnie zakamuflowanych odnoŚników - to wszystko powoduje, że nie jest to rap dla idiotów, bo i tak nic nie zrozumieją. Do tego każdy z gości wszedł udanie w system i dźwigną zadanie, choć poprzeczka była wysoko.
    Piąty album Planety to kawał porządnej dawki złożonego mózgotrzepa. Raz, że podkłady to elektronika i idą one w te nowe trendy, odchodząc od korzeni, choć pasują tu bez wątpienia. Dwa to te teksty, które kładą się gruba kołdrą na umysł i każą siedzieć pod nią, aż się zgrzejesz. I tak nie będziesz miał dość. Kurwa, z każdym kawałkiem wchodziłem w to głębiej i głębiej i po ostatnim traku czułem, że muszę puścić to raz jeszcze. I jeszcze i jeszcze. Przestała mi przeszkadzać ta muza - całość jest kompletna. To płyta, która wywarła na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Ja się zgrzałem pod tą kołdrą.

OCENA: 5\6


niedziela, 22 września 2013

TSQ - NA DRUGI RZUT OKA

nielegal 2013

1. Intro 
2. Odpowiedzialni              
3. Podziele się     
4. Dwie twarze  
5. Nie ważne ile 
6. Mam czas        
7. Harmonia z dźwiękiem        
8. Początek i koniec 
9. Klaustrofobia
10. Stoi za plecami             
11. Planeta ziemia 
12. Zapałka (prod. Tyszek)
13. Na Drugi Rzut Oka  

        TSQ to dwóch kolesi: Tyszek i Junior - dwóch rapperów, którzy wydali własnie swój debiutancki album. Założenie jest takie, że wszystko trzeba obejrzeć dokładnie, bo na pierwszy rzut oka można się pomylić - po to potrzebny jest rzut drugi. Pokazywali się oni już w akcji Pompuj Rap, ale na razie znani jeszcze nie są. Czy ten album coś zmieni?
    Większość albumu wyprodukował Piotras, który zaistniał juz na kilku podziemnych albumach gdzieś w Polsce. Jego podkłady są typowo klasycznym przykładem hip hopu, przy czym słów 'typowy' i 'klasyczny' używam tu z pełną premedytacją, bo o bardziej typowe bity jest dość ciężko. Oparte na samplach, które są sztampowo zapętlone, nie wywołują dreszczyka emocji. Owszem, niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale nie idą zdecydowanie w żadną stronę nad, czy pod kreskę. Ot, szarość i zwyczajność. Piotras oddał tylko trzy bity: jeden Tyszkowi (który również w jednym traku skreczuje!), drugi Bostonowi (chyba najlepszy kawałek na płycie - 'Klaustrofobia'), a trzeci W-KINGowi i każdy z tych innych numerów jest szczęśliwie odmienna od sztampy Piotrasa. 
    Na tak przeciętnych podkładach rymują równie przeciętni emce. Ani Junior, ani Tyszek nie świecą blaskiem, nawet odbitym. Jasne, mają poprawną technikę, w miarę porządny flow - jak setki innych rapperów w podziemiu, i nie tylko tam. W tekstach - w zasadzie szczerych i niewątpliwie prawdziwych - nie ma absolutnie żadnych fajerwerków i generalnie przelatują one przez uszy zupełnie. Nie ma na czym zawiesić ucha, jest płasko i nijako. Chłopcy mówią o Bogu, realizacji swoich marzeń, byciu szczerym i miłości do muzyki, ale nic z tego zupełnie nie wynika.
    Można wywnioskować, że to słaba płyta. Otóż nawet nie. Jest tylko tak zwyczajna i nagrana bez specjalnego pomysłu, że wydaje się, że słyszałeś takich albumów już dziesiątki, o ile nie więcej. TSQ rokują na przyszłość, będę sprawdzał kolejne nagrania, ale póki co, w Kwidzyniu są Duży i Jajo, a Tyszek i Junior muszą poćwiczyć, bo taki materiał może urzec jedynie lokalnych kolesi.    

OCENA: 3\6


sobota, 21 września 2013

KOŚCIEY - CIEKAWE PRZYPADKI CZŁOWIEKA NIZIOŁA

Dwaem Music 2013

1. Ciężko żyć, ciężko być...
2. Trzy-Zero-Dziewęć (Swag jak skurwysyn) 
3. Wrzucam piąty bieg... 
4. Święci      feat. HOMEX, MAZZIEH 
5. Tańcz tańcz ruro 
6. Jak przez mgłę 
7. Inna niż wszystkie?
8. Life is good 
9. Złoty dzban 
10. Zanim zabierzesz głos    feat. PRYS, JOT 
11. Pytają mnie...

    Ile czasu nagrywa Kościey? Ile nagrał płyt? Ciekawe, czy on sam wie dokładnie. Rapper działa już dość długo na wrocławskiej scenie, ale nigdy nie miał szczęścia, aby przebić się dalej na solo, bo oczywiście pomijam średnio udaną płytę Wrooclyn Dodgers. Ok, na portalach ktoś tam się jarał, ale, nie oszukujmy się, kto chce słuchać nołnejmów?
    No dobra, kogo z producentów kojarzę? Udara. Kim są Romański, Anemik, Grzesiek Label i pMx dowiedziałem się dopiero teraz. I wcale nie żałuję. Muzyka na tej płycie jest niezwykle świeża, stanowi niezwykle udaną mieszankę tradycyjnego hip hopu z nowoczesną elektroniką. Jednak, na szczęście, nie są to mdłe podkłady, rozwleczone po ścieżkach, pozbawione konkretnych perkusji. Tu wszystko ma swoje miejsce, choć taki Romański trochę przesadza (patrz tragiczny podkład do 'Inna niż wszystkie?'), ale np. Grzesiek pokazuje dobre skillsy za konsoletą. Świeżo, ale generalnie bez przekraczania przyzwoitości granic.
    Kościey pokazuje na płycie, że ma styl i technikę. Moduluje swój dość wysoki głos, aby nie było monotonnie i nudno. Zmienia barwę zgodnie z emocjami właściwymi dla tematu - a owe tematy są bardzo różne. Raz Kościey opowiada, że ma zajebisty swag, bo jeździ starym Peugotem 309, innym razem opowiada o dziewczynach w swoim życiu, a za chwilę drwi z korporacyjnego stylu. Rapper potrafi być złośliwy, czasem wręcz wulgarny, ale nie można mu odmówić inteligencji i umiejętnego wykorzystania rymów. Co ciekawe, znani goście: Jot i Prys wypadli dużo słabiej, niż ci, o których wcześniej nie słyszałem, czyli Homex i Mazzieh.
    Płyta Kościeya jest całkiem niezła, ale nie powaliła mnie na kolana do tego stopnia, żebym się tarzał z zachwytu. Owszem, warto było posłuchać, a nawet wrócić, bo album jest fajny, jednak ku końcowi wydaje się, że pomysły zaczęły się kończyć i przestaje być juz tak ciekawie. Tak czy owak, 'było warto'.

OCENA: 4\6


piątek, 20 września 2013

FLINT - RADOSNY FUTBOL 3

Koka Beatz 2013

1. 1 mc 1 dj   feat. DJ ACE
2. Ballada o smutasach   
3. Chałtura    feat. SOLAR  
4. Czarny charakter (miliony decybeli remix) 
5. D.O.S. (death of swag)   feat. SOLAR, DJ ACE, DJ DANEK
6. Jestem człowiekiem lasu   
7. Koty dachowce (salvare remix)   feat. JAN WYGA
8. Nara     feat. TE-TRIS  
9. Nie miałem nic (miliony decybeli remix)  feat. ZEUS  
10. On ją kocha, a ona mnie 
11. Ostatnia pensja
12. Przeloty  (miliony decybeli remix)    feat. DIOX
13. Przeszedłem drogę  (miliony decybeli remix)   feat. HADES 
14. Słońce czy deszcz (miliony decybeli remix)

    Częstą praktyką jest poprzedzanie pełnoprawnej płyty jakimś mikstejpem. Flint idzie właśnie w tym kierunku - niebawem ma wyjść 'Stary , Dobry Flint', ale pół roku wcześniej wychodzi 'Radosny futbol 3', jego trzeci mikstejp przed trzecią płytą.
    Wszystkie kawałki to zbiór pojedynczych traków i różne remiksy. O ile te pojedyncze numery wyprodukowali Soulpete, Echo Deal, Krycha, Folku i Rożo, to za remiksy odpowiedzialny jest Miliony Decybeli. Przyznam, że to bardzo porządna dawka hip hopu - od tego klasycznego, zrobionego przez Soulpete, czy zdobywającego ostatnio coraz więcej propsów Folka z Krakowa, aż do nowocześniejszych podkładów od Echo Deal. Każde z tych podkładów jednak ma w sobie coś, że nie pozwala przełączyć na kolejny trak - co więcej, nakręca na tyle, że masz ochotę włączyć mikstejp po raz kolejny i żałujesz, że to tylko 42 minuty.
    Tym bardziej, że Flint wcale sroce spod ogona nie wypadł i nawija tu doskonale. Wiadomo od dawna, że warsztat u Flinta jest naprawdę niezły i jako rapper spokojnie daje radę na majku, ale tu dochodzą jeszcze jego teksty. Czy Flint gada o wstydliwym chałturzeniu, czy o tym, że lubi naturę, choćwychował się w mieście, czy też pozbywa złudzeń kiepskich emce swoimi panczami i bragga - wszystko to jest zrobione z pomysłem i bez powielania patentów - nawet kawałek o policji i aresztowaniach można, okazuje się, nagrać tak, że będzie to interesujące, nie padnie żadne chwpd i nawet nie będzie prawilnie. W rymowych potyczkach towarzyszą mu Solar, Jan Wyga, Tet, Zeus, Diox i Hades, którzy również zapewniają nam rozrywkę na wyższym poziomie, nawet jeśli to tylko mikstejp.
    No właśnie, to tylko mikstejp. Aż się boję, co się będzie działo na normalnym albumie. Szybko polecę kupić krążek, bo zapowiada się mocno. Jeden z ciekawszych nielegali!

OCENA: 5+\6


czwartek, 19 września 2013

ARSKI & ZIELICHOWSKI - EGOISTA

Vibe2Ness 2013

1. Pantomima
2. Egoista    feat. MAZ
3. Mróz
4. Dwuznaczny Intruz
5. Zbądź Mnie
6. Oddalasz Się
7. Damy
8. Nie Oszukasz Mnie
9. Nie Pokój Mój
10. Koniec    feat. MARTA WÓLCZYŃSKA

    Obaj są znani już nie tylko na pomorskiej scenie rapu, ale i w całej Polsce, dzięki projektom, które zyskały uznanie u słuchaczy. Arski pojawia się tu i tam, a bitów Zielichowskiego mogliśmy posłuchać u Laika oraz ostatnio na świetnej płycie Maz x Chok x Zielichowski "Długa Deszczowa Jesień". 
    Zielichowski kontynuuje swój marsz przez werble z dużym sukcesem. Ten producent ma duże wyczucie, jeśli chodzi o łączenie perkusji z samplami - bo dźwięki dobiera doskonale i wszystko idealnie współgra. Wiele sampli wokalnych, trochę brzmień elektronicznych, czy zywe skrzypce - to wszystko stanowi o klasie producenta, który za kilka kolejnych albumów urośnie do jednego z czołowych bitmejkerów w kraju. Bardzo byłbym ciekawy jego płyty producenckiej, bo traki takie jak 'Mróz', czy 'Damy' to wręcz majstersztyki.
    Arski jest... no właśnie. Arski jest niezły, ma fajny flow i naprawdę dobre teksty, ale... czasem zdarzają mu się potknięcia albo banalne serie rymów. Jednak nie wpływa to specjalnie na odbiór, bo słucha się go bardzo dobrze i rapper potrafi utrzymać słuchacza przy głośnikach przez cały czas trwania albumu - nawet jeśli trwa on tylko 37 minut. Na szczęście nie ma tu zbędnych gości, a tylko Maz uzupełnia swoją zwrotką całość. Warto posłuchać Arskiego, bo ma on sporo do powiedzenia, a czyni to w sposób odmienny, niż większość emce. Wyrasta bardzo ciekawa postać na naszej scenie.
    Płyty z podkładami Zielichowskiego biorę ostatnio w ciemno. A na 'Egoiście' z najlepszej strony pokazał się nie tylko on, ale i rapper, który dźwignął ciężar narzucony przez producenta. Jak dla mnie, jest to jeden z ciekawszych nielegali w tym roku. Polecam   

ŁYKAJ TO

OCENA: 5\6


środa, 18 września 2013

SOKER & TYNO - PONAD MIARĘ


Vibe2NES 2013

1. Intro
2. Kiedy Idziesz Po Swoje
3. Najwyższy Czas     feat. PEERZET
4. Eldorado
5. Dobre Mordy 
6. Wiem Co Jest Grane     feat. CHUDINI, MAZIK
7. Kto Ma Lepiej     feat. BOXI
8. Ponad miarę   
9. Nie Ma Co Się Oszukiwać    feat. MEL
10. Jedno Życie     feat. KARLA
11. Żyję Z Tym   Tyno
12. Outro

    Sokera, którego chyba niewiele osób choćby kojarzy, mogłeś zobaczyć w wizji lokalnej ze Starogardu Gdańskiego. Tyno już pewnie zauważyłeś, bo umieszczał swoje produkcje m.in. u Mielzkiego, Gedza, czy Racucha.     
    W tym duecie to Tyno dzierży konsoletę, która wyczarowuje nam dźwięki za pomocą jego rąk. A prądu i energii u Tyno jest naprawdę full, bo perkusje nakręcają tempo, a sample powodują kiwanie głowami. Sporo wejść wokalnych, często wskreczowanych przez DJ Te, DJ Gugatcha i DJ Ike'a - te drapania naprawdę rozwalają system. Dzięki temu mamy tu klasyczną płytę, pełną pozytywnej mocy i wibracji. Tyno wykonał kawał dobrej roboty i słucha się albumu ze spora przyjemnością.
    Soker nie jest bardzo łatwo rozpoznawalnym emce. Jest po prostu niezły. Płynie sprawnie na bicie, ma przeciętny głos - ogólnie nieco ponad średnią krajową. Ale wcale nie chcę przez to powiedzieć, że Soker jest słaby - jest po prostu niezły, ale takich rapperów jest w Polsce sporo. Włącznie z niezłymi tekstami - i to razem z fajową muzą robi nam ten album. Wprawdzie nie ma tu panczy, które zapadną w pamięć na długo (nawet na krótko nie), ale jest ok, takie wersy od kolesia z sąsiedztwa, któremu mówisz siemasz jak go spotkasz na chodniku. Gospodarzowi towarzyszy tu kilku rapperów, których najbardziej znany jest Peerzet, ale są też Boxi z 834, jest Chudini i Mazik, Mel, Karla, ale nawet w jednym z kawałków, 'Żyję z tym', wokale daje sam produsa, Tyno, który, jak się okazuje również potrafi rymować.   
     Główną zaletą krążka jest muzyka, która ciągnie mocno do przodu. Soker ma szczęście mieć tyle umiejętności i talentu, że dorównuje i nie psuje wrażenia. Przez to dostajemy bardzo fajny album, przy którym będziesz kiwać głową. Warto sprawdzić!

ODSŁUCH PŁYTY

OCENA: 4+\6


wtorek, 17 września 2013

NOMAD - PERMANENTNY STAN ZAGROŻENIA

Palmy Iz Da Army 2013

1. Intro
2. Palto hymn   feat. DOBROSZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
3. W tej grze
4. Formuła
5. Krajobraz miejski  feat. JEŻOZWIERZ
6. 100 stopni fahrenheita
7. Gryzący piach  feat. NAGASH, CHEMICZNY ADI
8. Ludzie są...  feat. OPAT
9. Morderca
10. Do przodu  feat. MŁODY GOH
11. Permanentny stan zagrożenia
12. Liryczne stręczycielstwo
13. Przybywam niezapowiedziany  feat. HAWAJ / BEER BEER
14. Outro

    Niedawno wszedłem na stronę Palm, a tu niespodzianka - dwie nowe płyty. O mikstejpie DJ Nuclear Brain Wash już było, tym razem czwarty album Nomada z niesławnego Układu Warszawskiego - album, który miał wyjść chyba już pół roku temu, ale wyszedł jakoś ostatnio. Ja zdaję sobie sprawę, że to nagrania kontrowersyjne, ale mną powoduje zapewne sentyment z czasów nagrań Układu Warszawskiego...
    Oczywiście, że płytę wyprodukował Nagash. Chłopak ma rękę do ciężkich podkładów, które siedzą głęboko w boombapie i nowojorskim podziemiu lat '90. Znajdziemy tu więc gniotące, hardkorowe perkusje, bit boxy od Dobrosza, skreczowanie DJ Wash'a, intrygujące sample, ale i frywolne, funkowe klimaty, nieco zaskakujące, jak na tę ekipę. Jasne, że nie zawsze bywa to znośne, ale przyznać trzeba, że tym razem dobór muzyki jest całkiem odpowiedni i są to podkłady pasujące do konceptu i jeśli ktoś lubi cięższe klimaty, spodoba mu się to.
    Inną kwestią jest sam Nomad. Znam jego nagrania od 2000 roku, kiedy wydał na swój sposób kultowy juz album 'Pole Manewru', do dziś opiewany na forach podziemnego rapu. Ten koleś zawsze był niejednoznaczny - ma niejako dwa oblicza. Jedno, to styl i flow, który musisz przełamać, bo jest mało 'uczesany', offbeatowy i nie zawsze ułatwia zrozumienie, o czym ten emce gada. I tu dochodzimy do drugiej twarzy Nomada - jego tekstów. Kiedy już przezwyciężysz niechęć do flow, zaczyna do Ciebie docierać przekaz. Mówcie co chcecie, ale Nomad jest jednym z najlepszych tekściarzy na naszej scenie i choć udaje się mu walnąć jakieś lipne i wtórne wersy, to w sumie w prawie każdym kawałku znajdziemy coś, co spowoduje opad szczęki. Parę przykładów: 'zaciskam na nożu paluszki jak słone', 'składając ręce jak origami', w życiu jest dość ciasno jak sukom ubranym w lateks, trzeba się rozpychać łokciami i cisnąć mocno jak hardsex', 'mój świat się nie wali, to ja walę to, co się stanie ze światem', 'ciągle w biegu, jak ruchome schody', 'przestań krzyczeć o Jezu! na mój widok, nie działa mi to na libido' - ale to i tak trzeba usłyszeć w kontekście. Na płycie są również goście - Palmy przestają być zamknięci na innych i na płycie Nomada mamy tego dowód. Jest, tradycyjnie już na albumach z Palm, Jeżozwierz ze świetną zwrotką. Oczywiście są Nagash i Chemiczny Adi w dość typowym dla Nomada kawałku z gatunku Pustynna Burza. Za to jest również kilku gości, których się zupełnie nie spodziewałem i nie podejrzewałem o współpracę z Palmami. To Opat z zespołu Versooz, który przegrywa z Nomadem na tym podkładzie. Mamy też Młodego Goha z Fatum Records - ten swoim wrzaskiem niszczy mikrofon, ale również wypada słabiej niż gospodarz, doprowadzając off beat do perfekcji do tego stopnia, że nic tu się nie składa. No i wisienką na torcie jest chyba jednak mało pasujący Hawaj z imprezowego składu Beer Beer.    
    No dobra, to trudna pozycja - może własnie dlatego mi się podoba. To chyba najlepsza płyta Nomada - przemyślana i spójna. Mamy tu bragga i rymy bitewne, jest storytelling z thrillera, są rozkminki filozoficzne... Jest i szalony i niespodziewany 'Liryczne stręczycielstwo' - swoisty żart, a do tego fajny kawałek. Lubię.



DO POBRANIA

OCENA: 4+\6


poniedziałek, 16 września 2013

FLEZ BEATS - TAK SIĘ TOCZY CRUNK

Pride Land 2013

1. Intro  feat. DJ PRESTIŻ
2. Toczę to    feat. GŁOS GDW
3. Grzech   feat. KOWALL 
4. Strzał skit
5. Tak się toczy crunk   feat. CZUBSON
6. Stopp!   feat. MR. C
7. I'm rider    feat. J-THURO
8. Nie wkurwiaj panicza   feat. CZUBSON
9. One moment skit
10. Przyczyny   feat. CHEETOS, ENES
11. Potencjometr   feat. CZUBSON
12. Armia   feat. KOWALL
13. Machina 71   feat. MAKU, KRISTO, KOWALL, CZARO, DJ KUART
14. Moja energia   feat. KOWALL, CZUBSON, MIGOT, EL, CHEETOS, GŁOS GDW
15. Życie na poziomie    feat. GŁOS GDW, GOŁĄB
16. System operacyjny   feat. ZELO PTP, KACZY
17. Enemies skit
18. Michael Ross   feat. MIGOT, DJ SELI
19. Bars    feat. MICHAEL NIXX
20. Otwórz oczy   feat. KOWALL
21. Outro

    Fleza pewnie większość osób nie kojarzy - jeśli już, to albo z Wrocławia albo ten ktoś jest fanem tytułowego stylu crunk. Sporo osób jest w skrajnej opozycji wobec tego stylu, ale ma on jednak u nas w kraju całkiem pokaźną rzeszę fanów, do której Flez adresuje ten album. Mnie crunk i południowe klimaty nie przeszkadzają - niektóre płyty lubię, czasem nawet bardzo, a niektóre to syf i kiła. Jak wszystko.
    Jak sam Flez wspomina, jego ulubieni artyści to Lil Wayne, Juicy J, 2 Chainz, Tyga, czy Wacka Flocka Flame. Już wiecie? Cykające, pudełkowe perkusje, syntetyczne dźwięki, powykręcane brzdąkania i spora dawka energii. Wyją syreny, kląskają werbelki. To taka typowa trapowo-crunkowa muzyka, której pewnie nie powstydziliby się gracze z Memphis i okolic. Owszem, nie dotrze to do większości, ortodoksyjni fani rapu z lat Złotej Ery oplują produkcję ile wlezie. Ale to nie o to chodzi, bo to gówno nie jest dla wszystkich. Ogólnie, muszę stwierdzić, że Flez ma wyczucie umie wejść w południowoamerykański klimat - choć nie zawsze te bity są fajne i bujające, bo np. taka mieszanka techno z disco polo w 'Potencjometrze' jest niestrawna zupełnie.
    Flez zgromadził tu kilkunastu rapperów, którzy z założenia świetnie odnajdują się na połamanych, cykających podkładach. Jest tu zatem Kowall, który nigdy nie trafił w moje gusta. Flez wyprodukował mu większość albumu w zeszłym roku, więc jasne, że po znajomości współpraca toczy się dalej. Ok, w 'Armii' wypadł całkiem całkiem. Są całkiem nieźli Głos i Czubson, którzy napędzają album. Znalazł się tu J-Thuro prosto z Brooklynu. Dziwne byłoby, gdyby nie trafił tu ktoś z PTP, która słynie z podobnych klimatów - tu mamy Zelo. No i poza tym, mamy całą plejadę nikomu nie znanych rapperów, z których jedni są lepsi, inni nie powinni się w ogóle wysilać.
    Odbiór albumu nastąpi w trzech rodzajach: ci, co nie znoszą nowoczesnego hip hopu, trapów i kranków, nawet tego nie tkną. Ci, którym to obojetne, sprawdzą i powiedzą, że może być. Za to ci, co uwielbiają taki stan rzeczy, będą się jarać mocno. Bo obiektywnie patrząc, jest to jedna z lepszych crunkowych płyt w naszym kraju. Jak dla mnie - może być.

OCENA: 4-\6 


niedziela, 15 września 2013

NON KONEKSJA - TYLKO DLA PRAWDZIWYCH

Proper 2013

1.Biegnę
2.Nikt nie wierzy we mnie   feat. KAMIL BUDZIŃSKI
3.Ostatnia melodia Kresów   feat. MARCIN LIĆWINKO
4.Święta śmierć
5.Karma     feat. KFARTET
6.Popatrz jak
7.Seryjny samobójca
8.Bagnet na broń    feat. SOBIEPAN
9.Tego dnia    feat. GOTTI
10.Niezależni od nikogo     feat. KFARTET
11.Uliczny sport
12.Kim chciałbyś być
13.Anioł stróż
14.Asfalt
15.Za kurtyną   feat. DOBO, NIZIOŁ
   
    Trzecia płyta Lukasyna, Egona i Krisa przeznaczona jest tylko dla prawdziwych - rozumiem, że kupno płyty jest obwarowane różnymi zakazami? Po ostatniej płycie Lukasyna i Krisa, gdzie jeden kawałek zniszczył cały słowiański projekt Donatana (mówię naturalnie o 'Mój świat' z Missgod), a reszty nie pamiętam, przyszedł czas sprawdzić ich kolejną, wspólną płytę.
    Kriso, który, jak zwykle wykonał wszelkie produkcje na płytę, ewoluuje z albumu na album. Jego bity stają się coraz bardziej charakterystyczne, bo zwracają się znacząco w kierunku podlaskich, wschodnich klimatów. Są niby nowoczesne, nawet gdzieniegdzie dają się wyczuć cykacze i dźwięki bliskie trap muzik i tym podobnych, ale często królują tu flety, bałałajki, gitarki i różne rzadkie w hip hopie instrumentaria. Myślę, że Kriso nie ma zamiaru iść drogą o czyszczoną z chwastów przez Donatana i pompować polskich klimatów na fali popularności 'Równonocy'. To po prostu duma z pochodzenia, którą słychać było już dużo wcześniej. Zresztą, to tylko wkręty, generalnie to coraz ambitniejsza muzyka uliczna. Tak, są te smyczki, pianina, ale przyznać trzeba, że muzyka od Krisa robi się coraz ciekawsza.
    Nie jestem fanem Lukasyna, ale on też robi postępy 'ty stoisz w miejscu ja rosnę w siłę'. Nie ma jakiejś specjalnej techniki, ale flow ma poprawne, teksty nie powodują zajadów ze śmiechu - wszystko jest w porządku. Egon stoi nieco z tyłu, jego chropowaty flow jest pocięty na poszczególne wyrazy i słychać wyraźnie, że ma sporo mniej ogrania, niż Lukasyno. Na płycie przewijają się stałe tematy - prawdziwość, szczerość, honor, duma z pochodzenia. Chłopcy zaprosili do współpracy tylko kilku lokalnych rapperów - większość gości to śpiewający i grający muzycy, co znakomicie wzbogaca materiał. Kamil Budziński, grający na gitarze i śpiewający w refrenie, etniczny (że tak to ujmę) Marcin Lićwinko w świetnym kresowym traku, kFARTet z miłym damskim głosem... Najlepsze kawałki wchodzą na początek - numery 1, 2 i 3 to naprawdę kawałki godne uwagi. Potem jest nieco gorzej, ale przynajmniej równo.
    To najlepsza płyta w dorobku NON Koneksji - to pewne. Na pewno jednak nie przekona to osób, które nie lubią tego gatunku - ja tez nie należę do entuzjastów, ale przyznam, że chłopcy się postarali - to porządny album i wbrew moim spodziewaniom, całkiem do mnie trafił. Trochę kombinacji, niecodziennych klimatów, ale i zwyczajnego ulicznego gadania. Naprawdę, tym razem niezłe.      

OCENA: 4\6


sobota, 14 września 2013

DRUŻYNA MISTRZÓW: SPORT MUZYKA PASJA

Fonografika 2013

CD 1
1. Drużyna Mistrzów - BOSSKI, WEBSTER, KAMIL PRJ, WYSOKI LOT, ZARYS ZDARZEŃ, KAEN, MŁODY BOSSKI, NON KONEKSJA, WSRH
2. Powiedz Mi - PMM 
3. Forma - BLASK ULIC 
4. Wstęp Wolny - KAEN, KAMIL PRJ
5. Nie Masz Wyjścia Musisz Wejść - WYSOKI LOT 
6. Wirus Lenistwa - PIH, BOSSKI, TADEK, MŁODY BOSSKI  
7. Husarz - BEZCZEL 
8. Atak najlepszą obroną - UDR 
9. Dawaj Z Nami - SHIZ ANTIDOTUM, RUFUZ & MAŁACH
10. Hary Piotrek - Potrzebuje Zmian - HARY PIOTREK 
11. Ćpaj Sport - SOBOTA, RENA, KIERU, MATHEO
12. Streetworkout - BOSSKI, BEREZIN, VIRUS SYNDICATE
13. Życie Na Nas Się Odbija - KWAS, DJ ZEL 
14. Omerta - Bitwa - OMERTA feat. ZAWARTY PAKT
15. Ruszaj Póki Czas - RUDY RDW 
16. Klasa Sama W Sobie - INTOKSYNATOR
17. Jeden Na Stu - DMK 
18. Sport Muzyka Pasja - BOSSKI 

CD2
1. Zastrzyk Motywacji - BOSSKI, DUDEK RPK, DAMIAN JANIKOWSKI, MŁODY BOSSKI 
2. Lepsze Jutro - FUSO feat. QUEBONAFIDE, JONGMEN
3. W Moim Zasięgu - HUKOS, PRAKTIS, CIRA
4. Tonę - DMK feat. MAŁACH, RUFUZ, ODIE, JURAS 
5. Dla Tych Kilku Chwil - CHORA PSYCHIKA
6. Nie Daj Sobie Wmówić - JAHBESTIN 
7. Z Całych Sił - MIKAEL 
8. Początek - SHOOM 
9. Przystanąć - AICHA feat. ASTEYA 
10. Siła Pasji - HARY 
11. Nie Chce Myśleć - DIOX, DJ KEBS 
12. Nakręceni Pasją - BOSSKI, ONAR, EROS, VNM
13. Żyj Chwilą - LUKS MAMILION, PAWULON
14. Uzależnienie - A2DICT 
15. Łap Okazje - GASPER TPTPWS feat. MŁODY BOSSKI 
16. Świadomość - ŻUSTO
17. Wysoko Mierzę - B&B 
18. Wirus Lenistwa (Paff Bagerski RMX) - PIH, BOSSKI, TADEK, MŁODY BOSSKI
19. „Sport Muzyka Pasja” (Paff Bangerski RMX) - BOSSKI 

    Pierwsza część Drużyny Mistrzów okazała się porażką i nie byłem jej w stanie przesłuchać częściej niż raz. Wpadło tam parę nie najgorszych traków, ale ogólnie słabizna zupełna. Sprzedaż też nie była oszałamiająca, rozeszło się po kościach. Dlatego rok później Bosski Roman wyszedł z nową porcją kawałków o sporcie, muzyce i pasji. Sięgnąłem po nią bez przekonania, jedynie przez to cholerne skrzywienie kolekcjonera.
    O dziwo, muzyka nie jest już taka płaska i bezpłciowa, jak na jedynce. Bity są zróżnicowane i niektóre nawet całkiem ciekawe - nic dziwnego, wszak Romek zatrudnił obiecujących lub uznanych producentów. Mamy więc te nowoczesne podkłady od p.a.f.f.a, Matheo, DJ Zel, czy Żusto. Mamy wręcz klasyczne traki od Ive, Urbana, czy Zeusa. Są klimaty regałowe od Webstera i Audiophone. Otrzymujemy wreszcie również uliczne bangery i zwykłe traki od Kaszpira, Boese Beats, Wowo, Welona, Donatana, Fuso i około dziesięciu innych... Do tego Bosski zebrał kilku djów, tych mniej znanych: DJ Luter, DJ Cider, DJ Czarli, DJ MixAir. No nie jest najgorzej.
    Gromadząc kilkudziesięciu emce na jednej płycie nie da się nie uniknąć wpadek. Ale poza jakimś tam marginesem nołnejmów, uliczników i rapowych wyrobników bez stylu, mamy tu jednak sporo dobrych zwrotek. Do pierwszej szufladki z napisem odrzuty, wrzuciłbym Shiz, Rufusa i Małacha w jednym z najsłabszych traków tutaj, kawałek tytułowy - z wyłączeniem zwrotki Szelki, Kwasa - który kompletnie nie ma pojęcia o rymowaniu, mizerną Omertę, będącego w kiepskiej formie RDW (a kiedy był w dobrej?), DMK, wicemistrza olimpijskiego Damiana Janikowskiego, który jest świetnym zapaśnikiem, ale na majku daj pan spokój i w końcu beznamiętnego ulicznika Gaspera. Na zupełnie drugim biegunie, okazuje się, że są całkiem fajne kawałki: PMM, Wysoki Lot, do którego długo przecież nie mogłem się przekonać, świetny Bezczel, Rosjanin Berezin i Brytyjczycy z garażu, Virus Syndicate, Hukos z Cirą (z pominięciem Praktisa niestety), Jahbestin, który choć nie ma porywających wersów, zrobił za to bujający, pozytywny kawałek, Shoom na świetnym bicie od Webstera, Onar dał sobie radę lepiej niż na ostatnich nagrywkach, choć nadal nie panuje nad oddechem, ale za to w tym samym kawałku króluje VNM. Cała reszta to kompletna przeciętność, która nie zostawia wiele w pamięci.
    Bosscy wyciągnęli wnioski z błędów jedynki i postarali się poprawić to i owo. Nadal uważam, że płyta jest za długa i jest tu zbyt wiele wypełniaczy, ale może przy 20 odsłonie DM okaże się, że dostaniemy płytę z 12 wykurwami, zwalającymi z nóg. Na razie to znowu tylko 7 dobrych traków, ale za to zdecydowanie mniej tych fatalnych. Powiększyła się szara strefa, której da się posłuchać, ale po co, skoro nic nie wnosi? Jednak widać tu znaczny progres w stosunku do debiutu, ale i tak wiele brakuje. Na 37 kawałków dobrych 7, zostaje 30 bez sensu. Znowu.Dobrze, że ten bezsens kroczy w dobrym kierunku i rokuje.

OCENA: 3-\6


piątek, 13 września 2013

2STY - PUZZLE

Urban 2013

1. To Tylko Tłusty   feat. DJ URB
2. Wspominki 
3. Była Ze Mną   feat. KOT KULER
4. Prawo Wyboru    feat. DJ KLASYK
5. Nie Umiem Być Inny   feat. DJ WHO?LIST
6. Żegnaj 
7. Życie To Dziwka    feat. DJ KLASYK
8. Boję Się    feat. HUCZUHUCZ, DJ ACE
9. Stej Flaj 
10. Sny     feat. IZA SOKOŁOWSKA, GEDZ, BEERES
11. Kontroluję Prędkość    feat. KARWAN, BONSON, DJ WHO?LIST
12. Napierdalam Jak Chcę    feat. DJ KLASYK
13. Więcej    feat. DJ KLASYK
14. Wzloty i Upadki   feat. W.E.N.A., DJ ACE
15. Pod Prąd 
16. Po Drodze 
17. Dziwne Miejsca 
18. Puzzle

     Płyta 2stego była oczekiwana przez srodowisko z niejakim napięciem. Słano propsy, pocono się na forach, że jak wyjdzie, to będzie killer. Jednak mnie jedna rzecz kazała się zastanowić, mianowicie opis albumu przez wydawcę: "Puzzle" to album biograficzny, zbiór wspomnień, retrospekcji, konkretnych historii i sytuacji, opowiedzianych na zasadzie zdjęć". A więc to zbiór tego, co 2sty kiedys popełnił, czyli wejście na legal z pełnym bagażem?
    Wprawdzie Tłuścioch jest również producentem i stał się znany dzięki miksowi Weekendu z sobotą, ale tylko dwa kawałki wyszły spod jego ręki. Cała reszta to wręcz tłum producentów: Natz, ZeroJeden, Marsan, Ostry, Ka-Meal & Trepson, Sherlock, Expe, Eigus, Morte, Kpsn i Bejotka... Dużo ich. Czy zatem album jest wystarczająco spójny, żeby słuchało się go bez zniecierpliwienia? Sam gospodarz daje fajne, bujające bity z czasów Złotej Ery, ale przecież nie tylko on, bo ten tłum producentów robi w miarę podobne podkłady, zatem nie ma zamieszania, że styl zmienia nam się co dwa numery. No dobra, 'Stej flaj' od Ka-Meala i Trepsona i sherlockowy 'Sny', niby oparte o standardowe sample, mają niebezpiecznie połamaną i cykającą perkusję. No i Eigus dał nieco nowocześniejszy bit do 'Po drodze'. Jednak rzecz, na którą zwróciłem baczną uwagę i która robi klimat na płycie, to rozpieprzająca praca DJów - są prawie w każdym kawałku i tną, aż lecą wióry. Świetna sprawa.     
    Z jednej strony 2sty ma swój styl i łatwo go rozpoznać, wyrabia się na przyspieszeniach i połamanych bitach, ma porządne teksty i w sumie nie ma go tu za co zjebać, nawet, gdyby ktoś bardzo chciał - ciężko by było. Z drugiej strony, pomimo kilku lepszych momentów, nie ma tu nic wybijającego się poza średnią krajową. No, Tłuścioch spoko ogarnia refreny. Płyta ma ponad 70 minut, zatem jednej osobie, sprawa jasna, ciężko jest ogarnąć temat - dlatego znajdziemy tu paru gości. Na kogo zwróciłem uwagę? Karwan, Hucz, Wena i najsłabszy z nich, Kot Kuler. W sumie każdy dostosował się do poziomu - dobrze, ale bez przesady. Ogółem, teksty są dość osobiste, oparte na przeżyciach i przemyśleniach, taka historia życia kolesia z bloku. W zasadzie, to wpadł mi w ucho tak na poważnie tylko 'Więcej'.
    I mamy kolejną, zwyczajną płytę. Dobrą, owszem, słucha się tego z przyjemnością. Ale przy około 100 legali rocznie, jakie wychodzą w naszym kraju, określenie 'porządna płyta' to za mało. To musi pierdolnąć poważnie w uszy, a nie pieścić i smyrać po karczku. Musi być orgazm. Ale nie ma. Miło, ale bez wzlotów i uniesień. Wielkie propsy za to dla djów.

OCENA: 4\6


czwartek, 12 września 2013

MI-LA - MIEJSKIE GAWĘDY O MIŁOŚCI I ZBRODNIACH

Sony 2013

1. Intro
2. Ponad     feat. MAGDA GROCHOWSKA
3. Dziwię się
4. Jestem tu    feat. MAGDA GROCHOWSKA
5. Respirator    feat. JEŻOZWIERZ
6. Nocą widzę więcej
7. Supeł
8. Przeczucie
9. Pistolet
10. Zwykle w mieście
11. Oddałabym    feat. WDOWA
12. Oceany    feat. MŁODY TRAVOLTA
13. Póki co
14. Dobrze jest   feat. MAGDA GROCHOWSKA
15. Miasta folklor   feat. SISTA FLO

    Nie wiem, co to jest, ale kobiecy rap w Polsce leży. USA, Francja, Anglia, czy Niemcy, nawet Rosja, mają naprawdę dobre rapperki, a u nas? Wdowa. Lilu, ale ona częściej śpiewa, niż rymuje. W tym roku wyszła już Guova, ale album był dość słaby. Mi-La za to została przyjęta na tyle dobrze, że z zainteresowaniem sprawdziłem tę płytę.
         Łatwo zorientować się, jakiego rodzaju muzykę mamy na płycie, jeśli tylko spojrzymy na kredyty. Święty, Big Elmo i STX Beat Production robią prawdziwy, klimatyczny hip hop, oparty na samplach zawiniętych z jazzu i soulu, składając je w esencjonalne traki. Dodatkowo wielokrotnie zostali zatrudnieni dje - przede wszystkim skrecze wydrapywał DJ Flip, ale także DJ Anusz zaznaczył swoją obecność w wejściu na płytę i DJ Hubson. Ale nie są to uczesane miękką szczoteczką podkłady, czasem są wręcz poczochrane i niesforne (jak np. bity Świętego do 'Przeczucie', czy 'Pistolet'). To taka muzyka, jaką słuchało się za czasów Złotej Ery, taki miks Bahamadii, ATCQ i Pete Rocka. Kurde, fajowa produkcja!
    Ileż czasu się naczekałem na dobrą kobietę na majku? Wreszcie Wdowa ma konkurencję! Mi-La, nie dość, że ma niezły głos, to jeszcze umie nim operować i nieźle płynie po bitach, choć nie ustrzegła się kilku wpadek, jednak nie są one znaczące dla odbioru płyty. Mi-La potrafi nawinąć typowe bragga wersy, ale przede wszystkim opowiada o życiu w wielkim mieście z perspektywy dziewczęcej, co pozwala spojrzeć na świat nieco innymi oczami (mówię z męskiego punktu widzenia, naturalnie). Bywa ostro, ale i filozoficznie, ale także rapperka nie stroni od storytellingu i zabaw słowem. Naprawdę, Mi-La zjada sporą część męskiej sceny - choć nie wiem, czy jest sens rozbijać społeczności na męską i damską... Gospodyni towarzyszą tu śpiewająca nam ładnie Magda, ale jest też Jeżozwierz w nieco mistycznym kawałku, ciężkim od dymu i mgły. Jest i Wdowa i Młody Travolta oraz Sista Flo, którzy zostawili tu swoje ślady, nie psując, acz wzbogacając.
    Zaskakująco dobra płyta - rzekłbym nawet, że świetna! Nie spodziewałem się niczego po tym krążku i dostałem ucztę pełną korzennych bitów i rapperkę, która potrafi się świetnie po nich poruszać. Oby więcej takich produkcji!

OCENA: 5\6 


środa, 11 września 2013

MANGO COLLECTIVE - MANGO COLLECTIVE

Luna Music 2013

1. Cały czas jestem
2. MC    feat. MAREK PIEKARCZYK
3. Mój świat
4. Jak minęła sobota
5. Czuję się dobrze
6. Ławka
7. Bierz i jedz
8. We krwi
9. Grande Pato
10. Nie chcę tego stracić
11. Uciekam
12. Powstań
13. Nowy dzień    feat. ESKAUBEI, KRYSTEK PRO
14. Nie mam Flow 2.0

    Mango Collective to twór, łączący hip hop z soulem, jazzem i różnymi innymi gatunkami muzycznymi, tworząc klimat indie. Zespół działa już ponad 6 lat i wreszcie udało im się wydać debiutancki album. Ja lubię takie połączenia żywych instrumentów z hip hopem, ale musi to mieć feeling. Dlatego chętnie sięgnąłem po tę pozycję, obawiając się jednak, że będzie to coś niestrawnego w stylu płyty Mixtury...
    Na pokładzie mamy i gitary, żywą perkusję, klawisze i skrzypce - choć jest jeszcze gramofon z DJ Żusto na pokładzie. No i jest fajnie, bo jest wajb, klimaty są odpowiednio jazzowe, czy soulowe, klawisze współgrają z żywym basem - jest funk. Nie jest to stricte hip hopowa jazda typu The Roots, ale Mango przez cały czas porusza się po obrzeżach gatunku, nie przekraczając granic dobrego smaku. Przyjemnie to kiwa głową, muzycy wyczarowują spoko atmosferę takiego czilautu. Nie ma agresji, nie ma zbędnych akcji, udziwniających sprawę. Jest miło.   
    Za część wokalną odpowiadają przede wszystkim dwie osoby: rapper Dziunek i wokalistka Joanna Dolata, która również pozwala sobie rapować. Jak to w przypadku podobnych projektów, za rymowanie nie zabierają się typowi rapperzy, mający jakieś ogranie na scenie, tylko ludzie, którzy lubią bawić się konwencją i zdarzyło się im lubić hip hop. Taki właśnie jest Dziunek, mający przyjemny głos, nie posiadający jednak skrystalizowanego flow czy poukładanej techniki. Joanna za to znacznie lepiej śpiewa, niż rymuje i przy śpiewaniu powinna pozostać. Tematykę mamy tu również typową dla projektów hip hopowo skomplikowanych: konsumpcjonizm, rymowanie i muzyka, moje życie, pozytywne spojrzenie na świat. W zasadzie nie ma tu nic nowego, teksty są zwyczajne i płaskie - ciężko tu oczekiwać werbalnej akrobatyki. Jedyni goście to Marek Piekarczyk z TSA w chórkach i Eskaubei wraz z Krystkiem Pro we wspólnym kawałku.
    Określenie 'jest miło' ogólnie pasuje tu jak ulał. Miło. I tyle. Najlepiej jest w sferze muzycznej, bo rapowanie tu to tylko zabawa, gdyż Dziunek na majku nie leży nawet na średniej półce rapperów. Ot, pitu pitu na żywych, sympatycznych podkładach. Do przesłuchania letnią porą na hamaku, w czasie relaksu gdzieś nad jeziorem.

OCENA: 3\6


wtorek, 10 września 2013

PARĘ SŁÓW - ELEKTROHOP

We Can Help You 2013

1. Nowe Paręsłów      
2. Tańcz                                               
3. Mój Miły Głos   feat. ANIA BRACHACZEK
4. Weź Mnie                           
5. Kupuj Graty               
6. Budzik               
7. Elektrohop          
8. My      feat. SMAGALAZ
9. Ty Masz to       
10. Co Noc      feat. WFD                                      
11. Zmieniamy Twój Świat   
12. Dynamiczna Kicia  
13. Czeka Majk                          
14. Kilka Chwil      feat. MICHAŁ OSTROWSKI

    Kto jeszcze pamięta Dorę i Falę, tworzących jeden z głównych zespołów żeńskich w polskim rapie? Wbrew pozorom dużo osób. Parę Słów, po bodaj 9 latach, powróciły z trzecim albumem, zmieniając zupełnie konwencję, przerzucając się na 'elektrohop'.
    Kiedy zajrzałem do okładki, aby zobaczyć, kto wyprodukował te elektronikę, prawie zdębiałem. Producentem płyty jest nikt inny, jak DJ WuBe, znany z takich składów jak TJK, czy Stare Miasto, niegdyś piewca brzmień oldschoolowych i złotoerowych, dziś w swoich bitach łączący perkusje breakbitowe z melodyką z gatunku C.C. Catch, czy Modern Talking, wprowadzając jeszcze autotuny. Ten z założenia party rap, bardzo mi tu śmierdzi tanią podróbą ostatnich Black Eyed Peas, czy brytyjskiej sceny garażowej, tyle że to nie brzmi tak dobrze. Elektroniczne eksperymenty są fajne, pod warunkiem, że się umie sobie z tym poradzić...
    Lirycznie jest to taki regres, że aż ciężko uwierzyć w to, że dziewczyny poczyniły tyle kroków wstecz. Dora i Fala może się wyrabiają w większości przypadków na tej elektronice (nie zawsze!!), to tekstowo brodzą w takiej płyciźnie, że mogłyby jak Jezus chodzić po powierzchni wody. Za przeproszeniem, dziewczyny pierdolą takie głupoty, że robi się gorzej: 'jeśli ty jesteś skałą, ja miękkie futerko' albo 'gdy patrzysz na mnie mam awarię, przechodzą mnie dreszcze i pragnę jeszcze' albo 'czeka majk, mama hajs, znów się czuję och najs, więc na fula graj akurat nasze blablabla'. Nie ma tu nic konkretnego, tylko jebanie o imprezach, zakupach i swojej zajebistej elektronicznej muzie. Ja pojmuję to, że to muzyka na imprezę, a nie do rozkminki, ale nawet muzyka taneczna powinna mieć tekst chociaż chwytliwy, a nie beznadziejny. Przy tej okazji, goście zjadają Paręsłów bez bułki. Ania z BiFF i Pogodno, całkiem nieźli Smagalaz, którzy rozwalili system i pokazali ciotkom, gdzie ich miejsce. WFD też dali niezłą lekcję w całkiem niezłym skądinąd kawałku klubowym 'Co noc'.
    Ja lubię podobne brzmienia, uważam, że Brytyjczycy są naprawdę dobrzy w tych klimatach - ale to ma tyle wspólnego z klimatem angielskim, co piesek preriowy z buldogiem. O ile sam koncept jest ok i mogło wyjść z tego coś naprawdę fajnego, to nie dość, że Doroty są kiepskimi rapperkami, to jeszcze mają tak bezdenne rymy, jakbym słuchał miss porno z przedszkola. Ja jebie. Jedyne, na co warto zwrócić uwagi to wejścia Smagalaz i WFD, którzy w ogóle są tu chyba tylko po znajomości dobrej. I ten pierdolony autotune co 20 sekund...

OCENA: 1+\6


poniedziałek, 9 września 2013

BOKSER ENCEHA - TAK TO WIDZĘ

Ciemna Strona 2013

1. Intro
2. Kilka słów    feat. POLAK 78, ZBYNIO ADHD
3. Historie    feat. JACKSON LS, RAKKAMAN
4. Wiktoria    feat. WUEM ENCEHA
5. Chciałbym...
6. Za szybko      feat. MIKRON, WUEM ENCEHA
7. Sam wiem, co dla mnie dobre   feat. DARIA, KAWA WNS, MBS
8. Wszystko gra...?!   feat. MARCINEK 3Z, DJ DIZOS
9. Witam cię z Polski   feat. GRABA, WUEM ENCEHA, DJ DANEK
10. Nie potrzeba mi    feat. MBS
11. Ogólnie
12. To ulica   feat. STRANANSKY ROSY
13. Czasem nie mam uczuć   feat. MBS
14. Dotarłem sam    feat. KNS, RAKKAMAN
15. Skit 1
16. Rap nie mit    feat. KLIPO, SAIO JNF
17. Skit 2
18. Kto jak nie my 2     feat. WUEM ENCEHA
19. Na tym samym wózku   feat. BORUTA, DAWID DZP, HAGEN, JACKSON LS, MARCINEK 3Z, NIETOPERZ SGP, WUEM ENCEHA
20. Skit 3 (RAKKAMAN BEATBOX)
21. Outro

    Co to za skład Encecha? To powstała w zeszłym roku grupa, wykonująca, jak sami to określają, rap patriotyczny. Rok temu wyszedł ich pierwszy album, teraz obaj członkowie, Wuem i bokser uderzają ze swoimi solowymi projektami. Przyznam, że nic wcześniej nie było mi na ich temat wiadome, dlatego podszedłem do płyty bez oczekiwań.
    Nie ma pojęcia, skąd pochodzą podkłady na tę płytę, ponieważ nigdzie nie ma nic napisane na ten temat - to pozwala mi sądzić, że Bokser zawinął je z internetu. Są to podkłady typu 'bezimienny producent, zaczynający zabawę na syntezatorze i prostym programie'. Czyli zero sampli, melancholijny klimat, pianinka plamkają, syntetyczne smyki zawodzą smętną melodię... Taki standard zupełny, nic odkrywczego, ani nawet innego. Zdaję sobie sprawę, że u Boksera chodzi przede wszystkim o przekaz, a muzyka ma stanowić tło do przemyśleń - i jeśli taki był zamysł, zdało to egzamin. Ja jednak pokusiłbym się o podkłady nieco bardziej oryginalne, bo przecież dobre słowo warto podkreślić konkretną muzą, choć znajdzie się parę konkretniejszych traków: 'Nie potrzeba mi', 'Sam wiem, co dla mnie dobre'. I może większym wykorzystaniem djów, bo są tylko w dwóch kawałkach: DJ Dizos i DJ Danek. Taki czynnik prawdziwego hip hopu wprowadza fajny skit 3, opart na bitboxie Rakkamana.
     Bokser ma dobrze płynące flow i dobry głos - taki chropowaty i uliczny, choć nie da się płyty zaszufladkować jako stricte ulicznego produktu. Wprawdzie to 'ciężka prawda i nic do ukrycia', ale nie opowiada o ławkowych melanżach i ucieczkach przed policją. Jak sam Bokser określa, to rap patriotyczny, opowiadający o szarej rzeczywistości, sytuacji społecznej i politycznej kraju. Bokser zdaje sobie sprawę, że nie trafi to do wszystkich, ale jak mówi, 'nie potrzeba mi polubień by nawijać to co zechcę'. Obok samego gospodarza, mamy tu całą paletę gości z całej Polski, a także trafił się jakiś Polak z Francji oraz słowacki rapper o poglądach narodowościowych, Straňanský Rosy - jeden z lepszych emce występujących na płycie. Poza Rosem, uwagę zwracają Daria, śpiewająca bardzo fajnie w refrenie 'Sam wiem, co dla mnie dobre', jednego z lepszych kawałków na płycie, no i może Klipo. Oprócz nich, to zupełna średnia podziemna, bez wzlotów, a raczej z upadkami...  
    Podobnież Enceha robi furorę w kręgach nacjonalistycznych (ups, pardon, narodowościowych), zresztą nie kryją się ze swoimi poglądami, i choć nie mówią tylko o swoich politycznych przekonaniach, przemycają je tu i ówdzie w kawałkach, zwłaszcza w 'Kto jak nie my 2', który to kawałek jest istnym manifestem. Czy ta płyta jest dobra? I tak i nie. Z jednej strony nie, bo muzycznie i klimatycznie to najzwyklejszy podziemny album, pełen byle jakich rapperów. Tak, bo treści, jakie ze sobą niesie, mogą stanowić wyjście do dyskusji, wszak nie każdy się zgodzi z poglądami Boksera i towarzyszy.Po zważeniu wszystkich za i przeciw...:

OCENA: 3+\6


niedziela, 8 września 2013

DJ SOINA - KRĘCI MNIE VINYL 2

Szpadyzor 2013

1. Intro    feat. RAFI
2. Słychać Nas Z Dala   feat. RAFI, KNIGHTSTALKER
3. Przejmujemy Kontrolę    feat. MASSEY
4. Kręci Mnie Vinyl    feat. RY23, KOWALL, LONT
5. Smak Jointa    feat. QLOP, BUBEL
6. Zapomnij   feat. KAJMAN, KROOLIK UNDERWOOD, RAMZES
7. Wybuchowy Mix (Exclusive Version)    feat. JONGMEN, WSRH
8. Boollywood   feat. BEZCZEL, POSZWIXX, EDE, KALA
9. Nieskomnie    feat. WUAESPECJAL, DMK, MARTITA, YAK
10. Co cię trapy?    feat. BROŻAS, RUDI
11. Życie w Ciągłym Stresie    feat. BUCZER, CEGŁA
12. Nic o mnie nie wiesz   feat. EDIZZ, DZIKU, GINGER, CEHA, YANKEE DOO DOO, SNOOF, YAK, DOLUN, GRYPH, MIELCAR, CZUBI, RUDI, HAŁAS, C-ZET, ALLCZAPONE
13. Bilet w jedną stronę   feat. SHELLERINI, KACZOR
14. Pijemy Za Sukces   feat. PIH, KUBISZEW, MROKAS, FIOŁAS
15. Outro

    DJ Soina jest znanym drapaczem w Poznaniu i blisko współpracuje z Guralem i spółką, ale nie stroni od pokazywania się na podziemnych produkcjach. Naturalną rzeczą chyba dla DJa jest to, że kręci go winyl, zatem to już druga część składaka, którego kompiluje i firmuje swoim imieniem Soina.
    Soina czuwał nad złożeniem w całość kawałków, zrobionych przez Cehę i Doluna, do których dograli się rapperzy z całej Polski. Muzyka jest wystarczająco klasyczna, żeby w zestawieniu z tytułowym winylem nie raziło w oczy. Czy też uszy. Są to podkłady osadzone bardzo w stylistyce Szpadyzora (bejbe bejbe), czyli są sample, ale i sporo elektroniki. Są to w większości bangery, niektóre bardziej zwyczajne, część kląskające hajhetami, ale są to bity kiwające głową i mające nakręcać imprezę; takie nadające się również do auta. Nie wszystkie są fajne, ale przynajmniej ujdą. Będą się na pewno podobały fanom brzmienia poprzednich płyt Gurala. Rola Soiny polegała na spojeniu tego wszystkiego w jedno i ozdobieniu tego materiału soczystymi skreczami - z czego DJ wywiązał się bez zarzutu.   
    Na majku mamy przegląd rapperów z całego kraju - i tych fejmowych, wydających swoje płyty na legalu, i tych nikomu nie znanych, siedzących głęboko w podziemiu. Do nich dołączył jeden wykonawca spoza granic Polski. Jak wypadli? Różnie. Rafi typowo dla siebie, Knightstalker to niemiecki rapper, rymujący po angielsku - ujdzie w tłoku. Zadziwiająco dobre (jak na siebie!!) wersy zarymował Massey, ujęły mnie wersy Wuaespecjala, Edizza, Kaczora i Bezczela, ale większość rymujących tu gości jest dość przeciętna. Lepsze wrażenie zrobiła na mnie kolaboracja Kajmana, Ramzesa i Kroolika w 'Zapomnij', wybuchowy mix Jongmena, Słonia i Szelki. Wpadnie nam tu w ucho kilka ciekawych wersów, większość po prostu jest, ale nie można powiedzieć, że są tu jakieś straszne wpadki. Spodziewałbym się dołów u Masseya, ale ten dał radę. Najsłabsze występy za to znajdziemy na posse kucie 'Nic o mnie nie wiesz' (All Czapone, Rudi z absurdalnymi przyspieszeniami i zwolnieniami i pewnie parę innych wejść).
    Trochę mam problem z tą płytką. Niby jest ok, wszystko fajnie, ale czegoś tu brak. To znaczy, Soina zrobił to, co do niego należało, gorzej z niektórymi podkładami i zaproszonymi gośćmi. Ale wiadomo, że przy takiej ilości zaproszonych osób ciężko utrzymać stały poziom. Płyta nie jest zła, ale szału nie wzbudza.

OCENA: 4-\6


sobota, 7 września 2013

FENIX - PIĄTY BIEG

SH 2013

1. Biografia W Audio
2. Młody Gniewny
3. Lecę
4. Najemnik
5. Piąty Bieg   feat. OLIVIA
6. Bad Boy
7. Ptaki I Ryby
8. Ostatnio
9. Deptać     feat. RADONIS, LOLEK
10. Jak Skała
11. Ufo    feat. OLIVIA
12. Mury
13. Dumni Mimo Wszystko

    To już... dziewiąty album Fenixa! Z czego drugi nagrany wspólnie z Radonisem - poprzedni, 'Ja Muszę Nagrywać', wyszedł gdzieś w 2009 roku. Zresztą, Fenix pokazywał się i u Zeusa, u PMM, czy VNMa, więc każdy pewnie gdzieś go kiedyś słyszał - choć wątpię, czy kojarzony jest przez jakąś większą liczbę osób. To już pewnie Radonis, z racji płyt Młodego M cieszy się większą rozpoznawalnością. Ale nie o fejm tu chodzi, tylko o muzykę.
    Jak już pewnie zauważyliście, padło tu imię Radonisa, zatem pewnie jasnym się stało, że to on w pełni odpowiada za to, co dzieje się na tym albumie. A dzieje się... niewiele. Brak jest jakichś kawałków, które wpadałyby w ucho i rozpieprzały głośniki (no, może 'Bad Boy' daje radę). Wszystko jest równe, bez szału i uniesień - po prostu zwyczajne, mało wyróżniające się bity, wyklepane z pudełka. Radonis, choć wydaje się być zdolnym producentem, tutaj wypadł zaledwie mocno przeciętnie. Ja rozumiem, że to pewnie Fenix wybierał te podkłady, ale z czegoś musiał. Nie, Radonis tu się nie popisał. Jedyne, co dobrze brzmi w głośnikach, to skrecze od DJ eMBe.
    Fenix ma wyszlifowaną technikę przez lata i w zasadzie do stylu rymowania nie można się specjalnie czepiać, tyle, że w ten sposób rymuje co trzeci rapper. Ale nie szkodzi, dopóki Fenix robi to nieźle i zdarzają mu się całkiem porządne teksty. Z tymi tekstami, to tak po prawdzie też bywa różnie, od prostackich '[...] o dupach, i nie lubię z nimi gadać, ale chce mi się ruchać', czy że coś wypadło jak rodzicom Madzi,  przez bitewne 'rozmiar buta 46, stopa dobrze łupie w łeb, dlatego tłusto brzmię', czy różnych obserwacji rzeczywistości. Często Fenix odnosi się do relacji damsko-męskich, bywa, że traktując je nieco seksistowsko, choć to może mylne wrażenie... Najlepiej jednak rapper czuje się w kawałkach bragga i pośród rymów bitewnych, których jest tu, nomen omen, najwięcej. Największą pomyłką jest 'UFO' - nie dość, że podkład jest tragiczny, to jeszcze nie wyrabiający się na tym bicie Fenix i średnio pasująca Olivia w pretensjonalnym refrenie. Za to bodaj najlepsze kawałki to 'Bad Boy' i 'Deptać'.
    Wbrew tekstom, to nie jest 'rap który depcze po głowach'. Ej, płyta nie jest zła, ale niestety zawiodła muzyka - zbyt nijaka i bez uczucia, czasem po prostu marna. Płytę warto sprawdzić, na pewno niektórym osobom przypadnie ona do gustu, bo Fenix daje sobie świetnie radę - jednak dla mnie muzyka położyła nieco sprawę. Wolę Fenixa na innych podkładach...

OCENA: 4-\6