piątek, 30 listopada 2012

SŁOWA PRAWDY - NAJLEPSZY PRZEKAZ W MIEŚCIE

Pomaton 2012

1. Intro 
2. Najbliżsi ranią mocniej 
3. Ballada o śmierci 
4. Mój start rap 
5. Wyciągamy dzieci z bramy
6. Nigdy więcej 
7. Najlepszy przekaz w mieście
8. Latarnie 
9. Droga, którą idę 
10. Bitwa pod Mławą 
11. Po raz setny 
12. Zobacz wybierz słuchaj   feat. ALEXANDRA
13. Kołysanka (Bonus Track)

    Rudnik, Woro, Dembuś i Król. Pedały i skurwiałe cioty. Sprzedawczyki. Jebać ich, debili jednych. Pominąłem coś, z tych wszystkich pomyj, jakie wylano na głowy chłopakom po programie Must Be The Music? Pewnie można by coś dodać, jednak zastanówmy się, czy słusznie. Czy rzeczywiście są aż TAK słabi, żeby mieszać ich z błotem? Najłatwiej jest zjebać, ale może trochę konstruktywnej krytyki? Ty ich jebiesz, a może oni mają na imię Pszemek?  
    Po muzyce większość spodziewa się zapewne pop-rapowej papki dla mas... Ja przyznam, że też się tego spodziewałem. Bity robione w większości przez Bartka Małachowskiego oraz po jednym przez Michała Kusza, Bartosza Lepaka i DJ Variata. I... częściowo podkłady spełniają owe spodziewania. Tak, jest dość tandetnie - kląskające pianinka w stylu 'romantiko-melancholiko', banglają gitarki... Wszystko podane jest w takiej złagodzonej wersji ulicznego rapu. Takie niby nuskool, niby Verba, niby chujumuju street level. Czyli, w rezultacie, chłam niestety. Zero skreczy, zero hip hopu - po prostu masówka dla Bravo Girl.
       Ale nie o to chodzi: Najlepszy Przekaz W Mławie stawia, jak sama nazwa wskazuje, na p.r.z.e.k.a.z. I chuj. Można im zarzucać różne rzeczy, ale to co chłopcy prezentują, jest... medialne. Tak zwyczajnie. Prości chłopcy z małomiasteczkowego blokowiska rymują swoje szczere teksty o życiu, poruszają ważne tematy społeczne, do tego na gładko wchodzących podkładach. Pierdoły o chorych dzieciach, ciężkim życiu, patriotyczne peany na temat żołnierzy walczących pod Mławą... I co? Sukces, dziwki! Chuj, że środowisko zjebało ich jak bure suki - oni mają ten fejm. Są gwiazdami, nie tylko w Mławie. Wydani przez mejdżersa, leżą w każdym Empiku, pojawiają się w telewizji, media chętnie o nich gadają, bo są chwytliwym towarem dla społeczeństwa. Są 'prawdziwi' i to stanowi ich siłę. Nie skillsy, czy flow, nie popisy liryczne - to wszystko jest mocno przeciętne. Autentyczność.
    Ale samą autentycznością nie wygra się dobrej płyty - a 'Słowa Prawdy' dobrą płytą nie jest. Jest wręcz słaba i nie pomoże tu żaden przekaz, choćby był najlepszy w mieście. Widocznie Mława jest zbyt mała na ten format... A może to ja... Nie wiem, nie oglądam Must Be The Music... Wiem, że to nie jest płyta dla mnie. Są ze dwa traki, które od biedy dadzą radę ('Mój start rap' albo 'Po raz setny') ale to nadal mało. Jeden z najsłabszych albumów w tym roku.

PS: Proponuję chłopcom wrócić z ławki pod blokiem do tej szkolnej i nauczyć się trochę polszczyzny poprawnej... 

 OCENA: 1+\6

czwartek, 29 listopada 2012

KONTROWERSJA - ADK

nielegal 2012

1. Intro
2. Tam gdzie nikt jeszcze nie dotarł  feat. PUTEK
3. Witam progres
4. Kochaj lub daj żyć  feat. PEUS
5. Trybut
6. Iść ciągle iść
7. Milion rozkmin
8. Jak powietrze   feat. LU, USZER
9. Ile razy
10. Chciałbym
11. Piszę    feat. MŁODY
12. Ciągle wierzę
13. Wydawca skit
14. W walce o lepsze jutro   feat. BU, RUDY

    ADK możecie znać ze składu zDolne Przedmieście, dość popularnego na scenie bielskiej. Nowa płyta solowa członka ZP zamieszał na scenie lokalnej, ale nie wyszedł w Polskę, nawet pomimo wsparcia na licznych portalach i patronatów. Czemu tak się stało, że większość ominęła 'Kontrowersję' szerokim łukiem?
    Nie wiem po raz pierwszy. Produkcję popełnił Młody, znany ze składu Meridialu, który wydał w tym roku płytę na legalu, ale choć była naprawdę dobra, również większość ją pominęło. Młody ma specyficzny styl robienia bitów - tradycyjne i klasyczne, są zarazem świeże i bujające. Niewielu producentów potrafi wykrzesać taki wajb ze swoich produkcji, jak Młody. A tu jeszcze mile łechcą ucho sprytne skrecze DJ Ure i mamy już wszystko, czego moglibyśmy chcieć.
    Nie wiem po raz drugi. ADK ma flow i teksty i muszę przyznać, że słucha się tego bardzo dobrze. Rapper i bity tworzą jedną całość, idealnie się uzupełniają i współgrają na tym samym lewelu. A goście, zaproszeni na płytę, na szczęście nie powodują obniżenia poprzeczki - wręcz przeciwnie, stanowią pełnoprawnych kompanów dla ADK, czy to jest bragga i rymy bitewne ('Jak powietrze'), czy ADK opowiada o życiu i ciągłym dążeniu do celu - ten temat przewija się tu bardzo często.    
    Nie wiem po raz trzeci. Naprawdę nie wiem, bo jest to świetny album. Wprawdzie tempo trochę spada pod koniec, ale nie na tyle, żeby zamulać. Jeden z najbardziej niedocenionych materiałów w tym roku. Polecam klikać ten pieprzony link poniżej, zassać i słuchać!



A WIĘC ZASSAJ!

OCENA: 5-\6


środa, 28 listopada 2012

FAKTYCZNA TRÓJKA - FORTUNASERUM

nielegal 2012

1. Podziemny jazz
2. To proste 
3. Swobodnie 
4. Nie chcę (Szpil solo) 
5. Serca twarde jak beton feat. TAPSU TAPS
6. Reprerererere   feat. MOLO, JUHU, KOSA, WARMI, AISZU
7. Polemika 
8. Świat zwariował feat. BIAŁY
9. Pamiętasz to feat. SIEJKA, SZCZEPAN
10. To mi nie minie (Rupi solo) 
11. Hexadecymalny rap 
12. Mam    feat. MASH
13. Skądże klucz bzdur
14. Nic nie muszę feat. PAWEŁ K
15. Rozmowy nocą 
16. Spadam za miasto 
17. Rap dla pasji
18. Bez passe-partout (Koszo solo) 
19. Ulice naszych miast feat. RASKHAZI
20. Out (Stały fragment gry)
21. Polemika remix 
22. Świat zwariował remix feat. BIAŁY, MŁODY

    Fortunaserum to trzech kolesi ze Śląska: Koszo, Rupi i Szpil. Przed wakacjami wydali swoją debiutancką płytę, która nie narobiła wielkiego szumu, ale w zasadzie w zalewie rapowych płyt, czy to na legalu, czy w drugim obiegu, nietrudno pominąć jakąś wartościową płytę. Czy ta jest wartościowa?
    Produkcję na potrzeby albumu zrobił przede wszystkim Koszo, ale swoje podkłady dali też Raphael, Klakso, Szpil, a jeden został legalnie zajebany z serwisu Figville24. Nie szkodzi. Muzyka jest pełna cytatów z jazzu, soulu i funku i... jest naprawdę mocna! Może nie wszystkie podkłady ('Pamiętasz to' do mnie średnio trafia, tak samo jak 'Rozmowy nocą') są świetne, ale część z nich to fantastyczna porcja korzennego brzmienia. A nawet zdarzył się tu trak regałowy 'Ulice naszych miast', który wprowadza miłe urozmaicenie i jest po prostu fajny.
    Koszo zrobił większość bitów, ale jest on również najlepszym emce z całej trójki. Szpil jest wystarczająco dobry, żeby go trochę spropsować, ale najsłabiej wypada tu Rupi - przede wszystkim z uwagi na jego dziwaczny i mało przyjemny dla ucha flow. Chłopaki jednak radzą sobie całkiem nieźle na bitach, piszą dość niezłe teksty - spokojnie można tego posłuchać i pokiwać głową. Nie wszyscy goście dali radę (oj, Paweł K...), a jest ich trochę, ale w sumie jest ok. Zwłaszcza Biały, w świetnym kawałku 'Świat zwariował'. Ale nie jest to jedyny bardzo dobry trak: jest 'Podziemny jazz', jest całkiem porządny 'Reprerererere' - choć tu nie wszyscy dotarli do poprzeczki.
    Finalnie, zamknąłbym płytę w 14 kawałkach i byłby to jeden z lepszych nielegali roku. Ale w tej sytuacji... Płyta jest za długa, część występujących tu osób średnio się nadaje, niektóre podkłady są męczące... Bo liczy się jakość, a nie ilość. Ale cóż. Zespół rozwojowy i mam nadzieję, że następna płyta chłopaków z Gliwic będzie bardziej przemyślana i pieprznie po uszach porządnie.

ZACIĄGNĄĆ MOŻESZ

OCENA: 4\6


wtorek, 27 listopada 2012

DO DNA - FOLKU & JUHACINO

nielegal 2012

1. Do Dna
2. Fart
3. Jest Mi Dobrze
4. Free Time
5. Kontrast feat. ŚMIECH
6. Szelest
7. Niekonwencjonalnie feat. DJ DANEK
8. Empty
9. Dam Ci Powód feat. 3 CZWARTE SUKCESU
10. Philip Morris
11. Narcystycznie feat. PRAKTIS
12. Some Coffee
13. Świat Zwariował
14. Szufluj feat. MŁODZI POLSCY ZDOLNI
15. Nie Prośmy
16. Why Me
17. Zakamarki

    Dwóch chłopaków z Krakowa wydaje swoją kolejną płytę. Ja od zawsze mówię, że scena krakowska jest jedną z najciekawszych w Polsce i będę bronił swojego poglądu, bo... jest słuszny i basta. Sięgając po kolejny album z Grodu Kraka, zawsze mam nadzieję, że to jest kolejna płyta po właściwej stronie poprzeczki - na szczęście większość z tamtejszych płyt lokuje się tam właśnie.
    Folku jest połową tego duetu - w zasadzie to stanowi jego dwie trzecie - nie tylko wyprodukował cały album, ale i rymuje. A to co produkuje, jest bardziej w klimacie nowoczesności, choć naturalnie daleko płycie do grajmów i dubstepu. Jest to po prostu dość klasycznie pojęty hip hop, jednak zrobiony na patentach z drugiej dekady XXI w., ocierających się czasem wręcz o klimaty g-funkowe. Jest tu kilka niezłych kawałków, kilka gorszych, ale w zasadzie ciężko się do czegoś specjalnie przyczepić. Jest całkiem poprawnie, choć, naturalnie, nie wszystkim musi się podobać taka nowocześniejsza oprawa płyty.
    Czepić się można tylko polszczyzny chłopaków, bo zdarzają im się takie babole, że robiło mi się słabo. Rymują w porządku, styl jest ok - zresztą po tylu latach na scenie słabo rymować, to byłby wstyd absolutny. Teksty też są całkiem porządne - Folku i Juhacino opowiadają o swojej rzeczywistości i podejmują tematy typowe dla życia zwyczajnego, krakowskiego typa. Szlugi, fajki, rymy, trochę bragga, trochę obserwacji życiowych - standard. Nie ma tu wielu gości, ale jak już są, to wypadają całkiem dobrze, bo najlepsze kawałki są właśnie na fituringach: 'Dam Ci powód', dobre bragga w 'Narcystycznie' z Praksisem z Białegostoku, ale także 'Świat zwariował' - tym razem już bez gości.
    No i kolejna niezła płyta z Krakowa. To dość nowoczesna płyta, z funkowymi wstawkami, pokazująca dobitnie potencjał podziemia Starej Stolicy. Folku & Juhacino to dobra propozycja dla fanów niekoniecznie oczywistych i oklepanych rozwiązań. Spoko płyta.

OCENA: 4+\6


poniedziałek, 26 listopada 2012

BRZESKIE BRZMIENIE - ZAMOT

nielegal 2012

1.Brzeskie Brzmienie Intro
2.Brzeskie Brzmienie feat. SOPEL
3.Brzeskie Brzmienie feat. ROB S
4.Brzeskie Brzmienie feat. ES
5.Brzeskie Brzmienie feat. HAOS
6.Brzeskie Brzmienie feat. STILLO
7.Brzeskie Brzmienie feat. GRYGIEL
8.Brzeskie Brzmienie feat. DEEF
9.Brzeskie Brzmienie feat. PECZU
10.Brzeskie Brzmienie feat. BWC
11.Brzeskie Brzmienie feat. STAFF
12.Brzeskie Brzmienie feat. ZBROJA
13.Brzeskie Brzmienie Outro

    Zamot to producent z Brzegu, który postanowił zaprezentować światu (no, może Polsce tylko), jak wygląda brzeskie brzmienie. Na jego producenckiej płycie występują tylko postaci sceny lokalnej - ale podobno ci najlepsi. Najciekawsze jest to, że wszystkie kawałki noszą ten sam tytuł - zmienia się tylko gość.
    Zamot produkuje dość sympatyczne bity, ze sporą ilością sampli, które brzmią naprawdę porządnie. Wszystko w klimacie klasyki spod znaku Złotej Ery, to są takie kawałki, których można by spokojnie szukać na wszelakich produkcjach z tamtego okresu. Do tego okraszone są one skreczami Deef'a i brzmienie, nie da się ukryć, jest całkiem smakowite - czy to bardziej bumbapowe, czy raczej czilautowe - wszystkie podkłady są co najmniej niezłe.
    Zamot podobno zaprosił na płyte kwiat brzeskiego rapu - i przyznam, że tenże kwiat prezentuje się całkiem dobrze! Skąd w mieście, gdzie jest ledwie 40 tysięcy mieszkańców, tyle dobrych rapperów i dlaczego nikt o nich w Polsce nie słyszał? Co jakiś czas docierają do mnie nielegale z tego miasta i te, które mam szczęście słuchać, są naprawdę dobre! W zasadzie każdy emce na płycie wypadł dobrze, choć najbardziej podobały mi się wejścia Sopla, Zbroi, Es'a i Deef'a, ale każdego traku da się spokojnie wysłuchać, bez grymasu zniecierpliwienia na twarzy. Kopalnia brzeskich talentów normalnie.
    Do pełni szczęścia brakuje jakiegoś bangera, przeboju, czegoś, co rzuciłoby mną o podłogę. Mało tu 'przyciągaczy', choć płyta jest naprawdę niezła. Warto sprawdzić brzmienie brzeskiego podziemia, to to miasto ma potencjał. Jeszcze nie odkryty, ale spory.  

ŚCIĄGNIJ

OCENA: 4+\6


niedziela, 25 listopada 2012

CZŁOWIEK Z SZAFY - GRZANA

Siła-Z-Pokoju 2012

1. Intro
2. Koleje Losu
3. Hymn Konsumenta
4. Bas Jest Na dole   feat. DARIA VERONICA
5. Szaman
6. Ta Dziewczyna
7. Pale Kilo
8. Moja Polska
9. Zwierzak z Bloku
10. My Mamy Jazz
11. Drapu Drap
12. Pyszny Joint feat. DJ FEEL–X
13. Koniec Blisko

    Jak wspominałem przy okazji recenzji płyty Ematei, że Feel-X zapragnął wydawać płyty rapowe, które są zupełnie wyjątkowe na naszej scenie. Kolejna pozycją zatem stał się album człowieka z Bydgoszczy, znanego jako Gramophone Rebel Zulu Avangarde Natural Art aka Grzanko MuzyKant. Ma to być 'metafizyczno – społeczno - kulturowa refleksja utrzymana w poetyce ulicznego rapu'. Nowe podejście do ulicznego rapu? Ciekawe, poproszę.
    Grzana to człowiek orkiestra: sam robi muzę, sam pisze teksty i sam rymuje. Jeśli chodzi o jego muzykę, to wygrzebał on z szafy całkiem niezłe sample z bardzo różnych źródeł i połączył na bitach w dość ciekawe klasyczne podkłady. Trochę jazzu, trochę soulu, nieco muzy etnicznej - wszystko to powinno brzmieć dobrze. Niestety nie zawsze. Choć, częściowo, można by się pomylić, że to podkłady wzięte gdzieś z produkcji amerykańskich z początku lat '90, ale... to wszystko wygląda inaczej. Nawet trudno określić, o co tu chodzi. To się może podobać, ale wcale nie musi, bo do 'fajności' te kawałki mają się nijak - są lekko dziwaczne. Nawet pomimo, iż znajdziemy tu naprawdę dobre patenty.
       'Grzana - czarny brat o białej skórze' - kto kurwa? Ale spokojnie, podobnych bzdetów jest tu na pęczki. Rymy typu 'hity-satelity', 'końcu-słońcu' albo... kurwa, którykolwiek kolejny. Tak beznadziejnych tekstów naprawdę nie słyszałem dawno - no, może na solowych płytach Spawaczy. Ale to nie jest dobra rekomendacja, prawda? Styl Grzany w dodatku to pomieszanie Fokusa z Q-Tip'em, co również nie oznacza żadnego sukcesu, bo podjął on od nich najgorsze cechy. Grzana mruczy i mamrocze bez życia swoje pierdoły, raz ciszej, raz głośniej, ale nadal dość słabo. Nawet niespecjalnie człowiekowi chce się tego słuchać, bo to jest zwyczajnie marne. Najlepsze kawałki to są te, gdzie... Grzana nie rymuje: 'Drapu drap' i 'Pyszny joint'. Dobry mógłby być 'Bas jest na dole', ale... Grzana go psuje. Oł men.
    I znowu - szkoda energii, szkoda pieniędzy i materiałów. Filiks, zamiast zdobywać rynek naprawdę ciekawymi płytami, drugi raz w ciągu ostatniego miesiąca strzela sobie w kolano, i to z dubeltówki. Gdzie tu uliczny styl? To zwyczajne pseudointelektualne pierdy... Jedyną dobrą rzeczą tutaj są skrecze Grzany, reszta do bani. Siedź dalej, chłopie, w swojej szafie, ale nagrań stamtąd nie wyjmuj... Ocena zawyżona do tego poziomu dzięki nie najgorszym skreczom Grzany - zawsze należy szukać pozytywów, prawda? 

OCENA: 2-\6


sobota, 24 listopada 2012

NIE WIEM, NIE ORIENTUJĘ SIĘ!! - DWA SŁAWY

Embryo 2012

1. Przyjaciele
2. Czujesz?
3. Nie Wiem, Nie Orientuję Się
4. Suń Się
5. Dorota Gardias
6. Ce De E Ef Gie A Ha Ce   feat. MACIEJ STRZELCZYK
7. List Motywacyjny
8. Wysoka Kultura Jazdy
9. Stary Koń
10. Unplugged
11. Om Nom Nom   feat. JAN WYGA
12. SKO
13. Absztyfikanci.Ds
14. Pięknie Kurwa, Pięknie
15. Dum Dum
16. Koniec Świata

    Rado Radosny i Woskmaster Astek urzekli mnie w zeszłym roku jednym z najlepszych nielegali. Luz i radosne nagrywki na klasycznych podkładach doskonale do mnie trafiły. Spodziewałem się właśnie tego - dobrych bitów, celnych trafień na temat rzeczywistości i luzu, luzu, luzu...
    Za oprawę muzyczną odpowiedzialny jest szef Embryo - Marek Dulewicz, a naturalną siłą rzeczy na adapterach daje popis jego synek, DJ Flip, który został jednym z 16 Młodych Wilków Popkillera. Muza jest grana w wiĘkszości na żywych instrumentach i ma kolosalny, jazzowo-soulowy klimat, który powoduje u słuchacza kiwanie głową i rogala na ryju i to już w drugim-trzecim kawałku. Nie gorzej spisuje się młodociany DJ Flip, który chyba wychował się w studio, więc muzykę powinien mieć we krwi jak ja promille. Wszystko współgra wprost idealnie, jest naprawdę świetnie, są gitarki, smyczki, klawisze... Nie ma plastikowej ściemy, pseudoartystycznych zagrywek - jest MUZYKA.
    Astek i Rado prezentują dokładnie ten styl, który pamiętam i którego się spodziewałem. Cała masa zabawnych panczy, ironicznych porównań i trafnych obserwacji stanowi o sile Dwa Sławy. No i jeśli ma się porządny flow i świetne teksty, to po cholerę komu goście? No, trafił się Jan Wyga, ale pewnie tylko dla tego, że to kolega z wytwórni... Abstrahując naturalnie od tego, że Jan jest równie ciekawą osobistością, co Rado. Ciężko tu w zasadzie nawet wyróżnić którykolwiek kawałek, bo wszystkie sa niezwykle równe i nie ma tu wypełniaczy. Same dobre kawałki - rzadko się to zdarza, to prawda...      
      Rzadko się również zdarza, żebym był w pełni usatysfakcjonowany po wysłuchaniu płyty, na którą czekałem. Jedna z lepszych płyt, nie jest nudna, co krok to dobry wrzut. Oby więcej tak pozytywnych i dobrych płyt.

OCENA: 6-\6


piątek, 23 listopada 2012

PROJEKT: JEDEN Z ŻYCIA MOMENT - DON GURALESKO

Szpadyzor 2012

1. Intro
2. Mogliśmy Wszystko
3. Ponad Tęczą    feat. WENA
4. Kto Sieje Wiatr
5. Pięć    feat. SITEK, SHELLERINI
6. Laj Laj Laj 
7. Wąż Ogonojad
8. Tulić Hajs
9. Pomimo to   feat. RAFI
10. Trochę Czasu
11. Chcę Ci Dać
12. A Gdyby Tak   feat. FOKUS
13. Skoki W Prążki
14. Zwyczajne Dzieje   feat. GRUBY MIELZKY, RY23.
15. Outro

    Koniec nowocześnie brzmiących bangerów. Gural powraca do korzeni, choć w sumie ciężko stwierdzić, że powraca, bo na palcach jednej ręki można policzyć jego kawałki, które mają klasyczne, złotoerowe brzmienie. Aż tu nagle, BANG, Gural na swoim szóstym albumie począł zwracać lico w kierunku, hmmm, prawdziwego hip hopu.
    Co mógł zrobić Gural, chcąc, aby brzmienie było klasyczne, przy okazji posiadając ten hajs? Proste. Zatrudnił The Returners, Donatana, Tasty Beatz i Ceha. A do tego czołówkę polskich djów: DJ Kostek, DJ Cube, DJ Taek, DJ Soina, no i Returnersów tak samo. No i taki prosty zabieg dał olśniewające rezultaty. Gural wybrał tak samo uderzające i bujające traki jak dawniej, tyle, że one brzmią zdecydowanie bardziej hiphopowo. Najbardziej rozwaliły mnie dwa podkłady od Cehy (Kto sieje wiatr i Laj laj laj), ale w sumie wszystkie kawałki brzmią bardzo świeżo i przyjemnie.
    Mam wrażenie, że Gural wziął sobie do serca zarzuty, że pierdoli bzdury, byleby się rymowało. Wprawdzie ciężko zmienić swój styl o 180 stopni, kiedy całe życie leci się na tym patencie, ale te teksty ponownie zaczynają mieć sens, czyli Gural, opowiadając o jakiś rzeczach stara się trzymać właściwego kursu, bez milionów dygresji, które zaciemniają obraz i nie wali rymu za rymem, aby było. Zresztą, brzmi on bardzo dobrze i dojrzale na tych bitach. Najbardziej zagorzali fani DGE mogą poczuć się lekko rozczarowani takim obrotem sprawy, ale... mnie się podoba! A do tego nieliczni goście również dają radę, a przede wszystkim Wena i Sitek, który z każdym kolejnym występem gościnnym przekonuje, że jest jednym z ciekawszych emce. Wprawdzie Fokus, Szelka, Mielson wypadli dość przeciętnie, ale nie są za bardzo poniżej kreski, więc słucha się ich bez bólu.
    Progres przez cofanie się? Oj, jak widać można! Gural cofnął się do klasyki, aby dać spory krok w przód. I przyznam, że tego słucha się z dużą przyjemnością i takich płyt Gurala sobie życzę. Co wcale nie znaczy, że poprzednie były złe, wręcz przeciwnie. Ale tym razem Gural naprawdę mnie ujął. Miło z jego strony.   

OCENA: 5\6


czwartek, 22 listopada 2012

PRZEMYTNIK EMOCJI - ONAR

Step 2012

1. To Jest Już Moje 
2. Przemytnik Emocji 
3. Już Ex Jest 
4. Bilet W Ręce
5. Miejsce W Oparach Absurdu  feat. PALUCH, SITEK
6. Ceglane Ściany 
7. Puste 
8. Od Dna    feat. TE-TRIS, HUDY HZD 
9. Na Wysypisku Śmieci  
10. Halo Ziemia!?!?  
11. Przez Wizjer feat. EKONOM
12. Piękny Dzień

    Zeszłorocznym albumem Onar przekonał wszystkich, że... wcale do rapu nie dorósł. Nie wyszła mu ta płyta, może dlatego postanowił pójść dalej i postarać się jednak udowodnić, że nie jest z nim tak źle. Dinozaury skazane są na wyginięcie, ale czy ten też jest na skraju odejścia na margines?
    Złote Twarze wyprodukowali większość płyty, ale jest tu też parę kawałków od  PokerBeats, NNFOF i Eljota. Oprawa muzyczna albumu jest zatem dość podobna, bo opatrzona jest sygnaturą Złotych Twarzy, ale tym razem nie znajdziemy elektronicznych hajów SoDrumatic'a, tylko zrobioną z jajem klasykę. Mnie zwłaszcza utkwił w pamięci trak wyprodukowany przez NNFOF, 'Już ex jest' - genialny klimat kawałka wysmażyli chłopaki! A i jeszcze 'Przez wizjer' od Złotych Twarzy... W ogóle Onar zmienił nieco kierunek wybieranych podkładów na bardziej klimatyczny, miast elektroniczny. Flejwor korzenny, miejski, z lekka melancholijny. Dodatkowo DJ Jarzomb, DJ Ike, DJ Steez i DJ Noriz, choć bardzo delikatnie, sygnalizują swoją obecność, drapiąc płyty co jakiś czas. Odnoszę nieodparte wrażenie, że to idealny czas na wydanie tej płyty - jest jesiennie i wilgotno od deszczu. Ale miło.
    Jednak sam Onar rymuje coraz gorzej... Łapie oddechy w najmniej spodziewanych momentach, wypada czasem z bitu... Dobrze, że poprawił teksty i brzmi to generalnie nieźle, ale nadal brakuje do ideału dość sporo. Goście wypadają za to nieco lepiej, zwłaszcza odkurzony Ekonom, ale i Sitek, Tet i Hudy dali niezłe wersy - za to Paluch brzmi nieco dziwnie na takich 'niesyntetycznych' patentach... Nie, no, wszystko do siebie pasuje, składa się ładnie i na pewno jest to całkiem dobra płyta, choć, jak wspomniałem, do genialnych nie należy, ale coś w niej jest...
    To coś, to chyba właśnie klimat. Zawiesisty, jesienny klimat, wypełniony emocjami, które są spokojnie smutne i pesymistyczne. Ok, tym razem Onar udowodnił, że może już dorósł do rapu. Na pewno lepszy album niż zeszłoroczny. Porządny i z pazurem, choć licznymi potknięciami na bitach. 

OCENA: 4\6


środa, 21 listopada 2012

NIEDOPOWIEDZENIA - CZARNY \ HI FI

Prosto 2012

1. Niedopowiedzenia   feat. PEZET
2. Walter Erviti    feat. DJ KEBS
3. Ludzie mówią    feat. GRIZZULAH, CHEEBA
4. Grasshopper    feat. DJ PANDA
5. Remis    feat. DIOX, HADES, DJ KEBS
6. Karmazyn
7. Instynkty    feat. BOXI, PYSKATY, ONAR
8. Niedopowiedzenia II
9. Nie ściągniesz mnie na dół   feat. VNM
10. Zmiennik
11. Żółta kokarda…   feat. HADES, DJ DESZCZU STRUGI

    Hi Fi Banda jest jednym z ciekawszych zespołów na naszej scenie. Skoro Diox i Hades wydali swoje solowe płyty (Diox przecież nawet dwie!), które zostały przyjęte naprawdę dobrze, to czemu miałby producent zespołu nie wydać swojej własnej płyty? Producenckiej w dodatku, hę? Nikt nie zabroni, zwłaszcza, jeśli na płytę zaproszeni zostali ci nieźli na majki i za talerze.
    Czarny jest zdolnym producentem - to było już nieźle widoczne na płytach Hi Fi Bandy. Ale tu postanowił dać krok w przód i jeszcze pokombinować z brzmieniem. Tylko co drugi kawałek jest nagrany z wersami, reszta to smaczne instrumentale, grane przy pomocy woskodrapów. Ciepłe, klimatyczne podkłady, przywodzące na myśl najlepsze kawałki z płyt DJ Vadima, DJ Cam'a, czy DJ Shadow'a, przy których bardzo przyjemnie jest posiedzieć i pogapić się w dal, będąc zatopionym w myślach. Albo przejść miastem ze słuchawkami na uszach. Odlot. 
    Nie wiem, czym się kierował Czarny, dobierając rapperów, ale... dobrał świetnie. Pezet brzmi zupełnie inaczej na 'normalnych', ciepłych podkładach, a nie na popieprzonych grajmach. Zresztą, to samo tyczy się VNMa, który, choć nie sięga nieba, brzmi o niebo lepiej, niż na swojej płycie.  Okazuje się, że Czarny równie dobrze czuje się na bitach 'korzennych', jak i regałowych, czy mocniejszych. W zasadzie wszyscy goście stoją na wysokości zadania - czy to są koledzy gospodarza z Hi Fi, czy Pysku, Onar, czy Boxi (ktoś wreszcie docenił i zaprosił inną część 834, niż VNM), nie pomijając fantastycznych didżejów.   
    Brakuje takich płyt na naszej scenie. Częściowo instrumentalny, ze świetną muzykę i bardzo dobrymi występami rapperów. Pod koniec roku okazuje się, że znalazłem kolejną płytę, która zasili top 10 obecnego rocznika. Bardzo dobry album, bardzo klimatyczny, do którego można wracać wielokrotnie i w każdej sytuacji.

OCENA: 5\6


wtorek, 20 listopada 2012

ZGODNIE Z PLANEM - WTM & CBR

Fonografika 2012

1. Witamy (Intro)
2. Tylko ten rap  feat. SYLWIA DYNEK
3. Coś kosztem czegoś    feat. NUMER RAZ
4. To jest właśnie to miasto
5. Pozmieniało się     feat. ZAGINIONY, SYLWIA DYNEK
6. Jestem winny    feat. PIH
7. Nie wierzę własnym oczom
8. Zgodnie z planem
9. Ukryta prawda   feat. PĘKU
10. Ulicami życia
11. Zaczniemy od nowa    feat. SYLWIA DYNEK
12. Z czasem
13. Brzytwa     feat. ŻÓŁF
14. A co gdyby
15. Na przełomie wieków    feat. GRZ 
16. Będą z nas ludzie
17. Królu życia    feat. TOMIKO
18. Jeden szczegół    feat. FRANEK, SYLIWA DYNEK
19. Nieraz boję się zasnąć
20. Wszystko jest przemyślane (Outro) 

    Płyta jest wynikiem kolaboracji Wyszkowa z Warszawą, czyli cru WTM i koleżki CBR. WTM to Fabster, Mączak, Sqrzak, TZI i DJ MKS, którzy wraz z CeBeeRem stworzyli duet (czy to dobre słowo w tym wypadku?) i twierdzą, że wszystko idzie zgodnie z planem. No, jeśli wyszli na legal, to na pewno takie było założenie.
    Nie, nie. Nie ma tych grajmów dópstepów i innych chujumujów. Klasyka, owszem, dość nowocześnie podjęta, ale bez fanaberii. Większość płyty wyprodukowali Młody GRO, Zbylu i Fabster, ale są tu też traki od Pirad'a, DJ 600V i Św. Mikołaja. Muza brzmi bardzo przyjemnie, producenci zadbali o to, żeby było klasycznie i prawdziwie - to ma być taki powrót do korzeni. Szczególnie urzekł mnie bit Św. Mikołaja do 'Pozmieniało się', ale jest też tu kilka innych, dobrych podkładów: chociażby 'Zgodnie z planem' i 'Ukryta prawda' od Młodego GRO. 
    Strasznie długie te traki, większość ma 4,5 minuty! No, ale jest tu aż pięciu emce, z których praktycznie w każdym kawałku występuje... pięciu. A do tego gościnny występ szóstej osoby. Pół biedy, jeśli jest to Sylwia Dynek, dająca świetne refreny, ale jeśli w kawałku rymuje aż 6 osób, robi się cokolwiek dłuugooo... Tym bardziej, ze nie ma tu jakiś szalonych osobowości, emce rymują porządnie, ale wszyscy mają zwyczajny styl. Nawet da się ich często rozróżnić, choć żaden nie powala. A mówią o życiu, mieście, rapie - w zasadzie o wszystkim. Dodatkowo odgrzewają na albumie kilka przebrzmiałych 'gwiazd', takich jak GRZ (ziomek z miasta, nie? Nigdy nie był dobry, a tu niestety potwierdza brak skillsów...), Pęku z VETO, Żółf z Fenomenu (całkiem porządne wersy!), który ostatnio powraca na scenę oraz Numer Raz, PiH i Franek, którzy nigdzie nie poszli, ale też należą raczej do dinozaurów. Jak czują się tu Zaginiony i Tomiko pośród tych brzmień ech przeszłości? Nie wiem w sumie. Wszystko zmieszało mi się w jedną całość. Nie chcę rzec 'papkę', ale za dużo dobrego trochę jest na tym albumie. Lubię 'Z czasem', lubię 'Pozmieniało się' lubię 'Brzytwę'... Jest tu parę fajnych kawałków.  
    No bo tak naprawdę to wcale nie jest zła płyta. Jest niezła, ale... za długa. Zamulają zbyt długie wersy i pięciominutowe kawałki i jestem pewien, że gdyby to wszystko tyle nie trwało, to byłaby to świetna płyta. A tak jest dobra. Też dobrze.

OCENA: 4\6


poniedziałek, 19 listopada 2012

ODBICIE CODZIENNOŚCI - HDS

Waco 2012

1. Intro
2. Definicja Prawdy   feat. PEWNA POZYCJA, PONO
3. Odbicie Codzienności
4. Czego Nie Stracę  feat. RAZEM PONAD KILO, MDM, $ZAJKA
5. Wiele Możliwości    feat. ZDR 
6. Przemyślenia
7. Wars Sawa   feat. LEWY, SOBIEPAN
8. Autorytety    feat. RADAR
9. Przemyślenia 2
10. Fałsz I Zdrada    feat. EGON, WACO
11. Outro
12. Mam Już Tego Dosyć (Bonus Track)   feat. BRAHU, FELIPE FNS, PALUCH, GŁOWA, ERO, KACPER

    Waco powraca do gry. W sumie zawsze w niej był, wydał płytę producencką, zrobił tych dzieści bitów na inne płyty, ma swoje studio, ale... Jego wytwórnia nie jest przesadnie aktywna. Waco zazwyczaj wiązał się z tą uliczną stroną rapu - nie inaczej jest z debiutem HDS-a, który na tej ulicy, jak się może zdawać, zjadł zęby. Czy co tam innego. Kebaba na przykład.  
    Warszawski ulicznik, wytwórnia Waco G, zatem któż mógłby produkować tę płytę? Jak napiszę, że Tytuz, Małach, Fuso, Księżyc i naturalnie Waco, to nikt nie uzna tego za niespodziankę, i słusznie. Wiecie, mocne bity, sporo smyków i klawiszy, ciężka atmosfera zagrożenia i życia na krawędzi. Taka muza zawsze znajduje swoich fanów - zresztą bity nie są złe - po prostu typowe dla swoich ram. Na dekach co jakiś czas daje znak DJ Grubaz i w zasadzie muza jest spoko. Daje radę.
    W przeciwieństwie, niestety, do HDSa... Nie dość, że teksty ma proste jak linia ciągła na autostradzie, to jeszcze z lekka wypada z  bitu. Pozwolę sobie zacytować kawałek: 'krucjata, prawdy definicja, nie żadna fikcja na przeciw nam tajna policja, ja terrorysta bo jebie system, walczę z przemysłem. Tylko jak mogę, wybrałem drogę, nie wiem czy dobrą, bliscy mnie poprą w moich działaniach, w swoich staraniach, do swego celu, dojdzie niewielu, ofiary helu to przykra prawda. Wyrwać się z bagna wciąż nie jest łatwo, Wciąż spadasz na dno, bo spycha banknot, kurewska zazdrość, i na dragi podatność...' Podwójne rymy powiesz. Głębokie prawdy o życiu powiesz. Tak, można rzec, że jest to tak podwójnie głębokie, że możesz się w tym gównie utopić... Ej, żeby wyjść na legal, to trzeba najpierw coś umieć, skąd ci ludzie się biorą? Kto chce być raperem, musi spędzić jakiś czas w podziemiu, szlifując technikę. A tu?
    I do tego chujowa, nabazgrana okładka. E tam, takie płyty to każdy może nagrać. Ja nie mam nic przeciwko ulicznemu rapowi, ale, na miłość Boską, niech to ma jaja, a nie tylko groźne miny, buńczuczne słowa i pierdolenie w kółko tych samych kocopałów na każdej płycie. Ulico, kopsnij talentu swoim dzieciom!

OCENA: 2+\6


niedziela, 18 listopada 2012

CIĘTY JĘZYK - EMATEI DUCH

Siła-Z-Pokoju 2012

1. Intro
2. Cięty Język
3. ...A Ja Mam
4. Sam To Sprawdź   feat. BRZUCH, JARECKI
5. O Coś Mi Chodzi
6. Ślepy Los    feat. DZK MIEJSKI KRUK
7. Surowe Bragga
8. Patrzę
9. Dziki Pęd
10. Szef Kuchni
11. Więcej Luzu
12. Gadu Gadu
13. Zabieram Mikrofony
14. Spontan Joint   feat. OKOLICZNY ELEMENT

    Opole prawdziwym hip hopem stoi, rzec by można. Ematei Duch, dość przypadkiem po jakimś koncercie, dostał się więc do wytwórni DJ Feel-X'a, która ma wydawać nieodkryte jeszcze pokłady hip hopu w Polsce. Zatem uważać należy, że będzie to płyta wyjątkowa i niezwykle ambitna. 
    Kogo mamy u Filiksa w wytwórni na bitach? Jest Emens i Młody, którzy odpowiadają za większość produkcji oraz Mejdej, Nowok, Timothy Drake, a także DJ Brk. Wszyscy robią muzę raczej klasyczną w brzmieniu, czyli tzw. standardy: bum klap bubum bum klap, sample i spora ilość drapania płyt, wykonana przez DJ BRK, DJ Muniek, DJ Element, DJ Feel-X, DJ Uzik i Mejdej. Nie powiem że sfera muzyczna albumu jest jakaś szczególnie odświeżająca, czy zaskakująca... Nieee, w sumie rzec można, że sztampa. Niby są w porządku, ale to zupełnie nie buja w większości przypadków... Są takie klasyki trochę nowsze, są i takie wyjęte z 1992 od Timothy Drake'a, które równie dobrze mogłyby być zabrane z płyty Funkdoobiest...
    Trochę do tego 'niebujania' przyczynia się sam Ematei, którego ulubionym stylem jest bragga, co rzuca się w uszy od początku. Niestety, nie ma on oszałamiających panczy, ani wersów, jakie walą w pysk. Flow czasem kuleje, Ematei niby przyspiesza i zwalnia, ale przy tym nie mieści się w bicie - no ok, 'Szef kuchni' dopracowany jest bardzo dobrze, ale większość kawałków ma potknięcia. A teksty są... i tyle. Bragga ma być niesamowita, bragga ma zadziwiać kunsztem, ale Ematei nie ma się specjalnie czym chwalić - najprostsze porównania, przewidywalne rymy... W zasadzie najlepsze kawałki są z gośćmi: 'Sam to sprawdź' z niezłym wejściem Jareckiego i 'Spontan joint' z OE.
    Najlepiej prezentują się tu DJe, co do tego nie ma wątpliwości. Bity? Niektóre lepsze, niektóre gorsze, taki powrót do Złotej Ery, ale bez podniety. Ku rozczarowaniu, najgorszą częścią płyty jest sam emce, który jest mało wyjątkowy i nie ma rymów, po których będę zbierał szczękę z podłogi. Nie ma, a jest to bragga i powinno mnie powalić serią sierpowych... Przeciętna płyta.

OCENA: 3\6


sobota, 17 listopada 2012

WEŹ SIĘ SZANUJ! - GRUBE RYBY

Palmy Iz Da Army 2012

1. Intro 
2. Weź się szanuj   feat. NOMAD
3. Na zwolnionych obrotach 
4. Pionki 
5. Masowy Odbiorca   feat. WTK 
6. Zły Sen [Skit]
7. Obudź się 
8. Gwoździe 
9. Żniwo 
10. Księga Wojny    feat. MARIO
11. Dużo Gadasz    feat. KOKZ
12. Robimy Czystkę 
13. Terror i Strach 
14. Booby Trap     feat. DR SKILLZ, MŁODY GOH, KOZIM, ZŁY ED, WTK, KOKZ
15. Liryczny Wyzysk 
16. Grube Cuty
17. Kołkownica    feat. DR SKILLZ
18. Palmy Generacje    feat. PE-SX79, C.H.I.N.A., MŁODY GOH, ZŁY ED, WTK, MALINES, KOKZ, KOZIM
19. Dobry Beatbox GR
20. Outro

    Trochę mnie rozjebała informacja, że Jeżozwierz porzucił sławę i hajs (czuj ten sarkazm, suko) i związał się z niesławnymi Palmami, podziemną i arcyhardkorową wytwórnią, która w dupie ma Twoje żale. Bo Palmy mają tyle samo zaciekłych wrogów, jak i zagorzałych fanów ciężkiego brzmienia. Jak swego czasu Układ Warszawski...
    Skoro płytę sygnują Palmy, to nie może dziwić, że muzykę zrobił Nagash. Z tego, co czytałem, miał być to powrót do Złotej Ery, pysznych sampli i wiele ważących perkusji, pozornego chaosu i urywających łeb skraczy. I... co do muzy, muszę powiedzieć, że wbija 'na pełnej kurwie jak Bułgarka przy A2', jak mówią emce. Sample i bity wywołują 'tektoniczne ruchy werblem', ale przenoszą nas do podziemi lat '90 - nie jakością, ale właśnie klimatem. Trochę drażnić mogą częste przerwy w kawałkach na przejście perkusji, zmianę tempa, czy cokolwiek innego, ale jeśli ktoś lubi zawiesiste traki, pełne różnych styli, pasji i energii oraz wściekłych skreczy DJ Wash'a, będzie usatysfakcjonowany.
    Pytanie, kto jest tą Grubą Rybą? Przede wszystkim to wspomniany Jeżozwierz, który ma swój rozpoznawalny styl i niezłe teksty. Jednak, jeśli chodzi o sarkazm i chore porównania, zostaje nieco przytłumiony przez Chemicznego Adiego, który ma czasem tak nieprawdopodobne porównania, że możesz dostać zawrotu głowy. U niektórych te obrazoburcze wersy wywołają obrzydzenie, część będzie zachwycona. Na majku mamy też Nagasha, o którym mam swoje zdanie: jest lepszym producentem, niż emce, choć nie wypada tu blado. No i na koniec jest jeszcze Trip, który sadzi kasztany z co drugim wersem i przestawia nagminnie akcenty, ale trzeba pamiętać, że on to jedzie na wolno... O ile robi to komuś różnicę. Grube Ryby zaprosiły w gości ludzi z trzech obozów: Palmy, jeżowego i krakowskiego Fatum. Ta pierwsza grupa jest dość oczywista. Mamy tu Nomada z genialnym otwarciem płyty, jest przeciętny WTK, Kokz, Malines, Pe-SX79 i odgrzany ostatnio C.H.I.N.A. z pierwszego składu Układu Warszawskiego, który gada jakieś bzdety bez celu. Od Jeża mamy tu przeciętnego Dr Skillz'a, a z Krakowa swoje wersy dali szalony na majku Młody Goh, Kozim i Zły Ed.   
    Jak ocenić tę płytę? Ciężko. Ciężko, bo i klimat jest ciężki. Z jednej strony jest tu kilka świetnych, podziemnych traków, jak 'Weź się szanuj', 'Dużo gadasz', 'Robimy czystkę' albo 'Żniwo', czy 'Pionki'. Ale im dalej, tym bardziej męcząco się robi, a 'Palmy Generacje', przy takim natężeniu dziwnych lub marnych emce (abstrahując od tych paru niezłych) nie dają się w całości przesłuchać. Nierówna to płyta, na pewno za długa. Zostawiłbym tu ze 12 sztuk, resztę wyjebał, bo jest ciężkostrawna. Ale może o to chodzi. Propsy dla Nagasha za bity, propsy dla Jeża i Chemicznego Adiego za lirykę, propsy za beatbox w [19], propsy za skrecze Wash'a. Zjebka za zamułkę i za kilogramy słabych emce na fituringach.

WEŹ ŁÓDKĘ I POPŁYWAJ Z RYBAMY

OCENA: 4\6


piątek, 16 listopada 2012

KULMINACJA - JANKES & CZARNY

nielegal 2012

1. Ciężko znaleźć
2. Odwracam się
3. Milion małych części
4. Tędy idę
5. Dla ludzi, między ludzi

    Jankes i Czarny to duet raperów z Białej, nagrywających pod szyldem 'Pod Batem'. Wprawdzie Jankes mieszka obecnie w Anglii, ale nie szkodzi. Zebrali się na jakiś czas, aby nagrać tę epkę.
    Nie wiem, skąd chłopcy wzięli muzykę, ale musiał ją wyprodukować jakiś ich ziomek, bo zupełnie bitów nie kojarzę - co oczywiście nic nie oznacza. Podkłady to taki stylizowany nowojorski modernizm, że się tak wyrażę. Pianina, ciężkie basy, mocne werble... Taki ciężki, rzec by można, uliczny styl.
    Choć 'Kulminacja' wcale nie jest o ulicy. Owszem, o życiu i to nie o tym łatwym, ale nie znajdziesz tu ulicznego moralizatorstwa. I Jankes, jak i Czarny nie są jakimiś olśniewającymi raperami - po prostu prezentują podziemną średnią, choć na pewno nikogo uszy nie zabolą od ich słuchania. Rymy są w porządku, flow w porządku, choć niewiele zostaje w głowie po przesłuchaniu tych 5 traków.
    Biała reprezentuje, odcinając się od Lublina (są takie antylublinowe wkręty...), buduje swoją własną scenę. I dobrze, 'Kulminacja' jest bardzo krótka, ale treściwa. Bez szału, ale i bez bólu. Takie tam, można sprawdzić.

SPRÓBUJ

OCENA: 3+\6


czwartek, 15 listopada 2012

KOLAŻ EP - MICHAŁ ER

nielegal 2012

1. Nie nagram (intro)
2. Ambicje
3. Dojrzewanie
4. Spotkania
5. Jeszcze wczoraj

    Michał eR istnieje na śląskiej scenie od jakiegoś czasu, ale w sumie wielkiego fejmu nie zgarnął. Można powiedzieć, że nawet mało kto o nim słyszał. Nagranie tych 5 traków zajęło mu prawie rok, ale... może było warto?
     Michał nie szukał producentów. Znalazł po prostu epkę „Shy Tribute (Beat Tape)” nagranej przez producenta zwanego Waś M. Brion z Inowrocławia i... podkradł mu ją w całości. Waś się zgodził i powstała niechcący epka do epki... Tyle, że z liryką od Michała. Waś robi czilautowe, spokojne podkłady, bardzo klimatyczne instrumentale. Bartek używa klasycznych perkusji, jazzowych sampli i elektrycznych wtrętów i łączy je w bardzo smakowitą całość. 
    Kto tu rymuje? 'To Michał eR, leser i szczyl' - może nie najlepszy emce, ale taki, który ma wiele do przekazania. Koleś ma niezłe teksty, szkoda, że potrzebny jest mu szlif techniki, bo czasem może to przeszkadzać w odbiorze. Nie szkodzi, następny projekt będzie lepszy, jak mniemam.
    Największy props należy się tu dla Wasia M. Briona za muzę, bo ta naprawdę ma klimat. Z Michałem bywa różnie, ale na pewno nie jest źle. Jest wystarczająco dobrze, żeby uznać tę epkę za całkiem interesującą rzecz i warto to sprawdzić. Tym bardziej, że jest dość krótka i szybko wchodzi. Ale pewnie nie wyjdzie za szybko, bo jest spoko.

ŚCIĄGNIJ TO

OCENA: 4\6


środa, 14 listopada 2012

DOMOWE NAGRANIA - BOXI

Boxi 2012

1. Gram Dalej                                              
2. Jedyna                                   
3. Rap W Łejwach                         
4. Retrospekszyn    
5. Gość                  
6. Gram Ten Fank                
7. Liczy Się Tylko Dzisiaj       
8. Jak Zapalnik             
9. Domowe Nagrania  

    Wprawdzie kawałki powstawały w 2011 roku, ale Boxi wydał tego nielegala dopiero na początku 2012, dlatego liczy się na ten rok. Członek podziemnej legendy 834 pozostał z tyłu za VNM, nie dlatego, że jest dużo słabszy, ale dlatego, że nie pcha się na afisz zbyt intensywnie. Dlatego z zainteresowaniem sięgnąłem po solo drugiej, mniej znanej połowy 834.
    Kto mógł produkować płytę członka 834, jak nie Denver? Ale tym razem bity zrobili także Tyno, Chudy i Stępel. Dzięki temu mamy zróżnicowanie - od nowoczesnych podkładów Denvera w 'Rap w łejwach', do jazzowych klimatów 'Retrospekszyn'. Wprawdzie więcej jest tej klasyki, bo Boxi 'gra ten fank' i trzeba się z tym liczyć, że podkłady będą bumbapowe, okraszone fajowymi samplami. Muzyka jest świetna i świeża, brakuje tylko pracy DJów, bo taki klimat lubi być w parze z drapaniem wosku.
    Czemu Boxi uważany jest za tę gorszą połowę 834? Nie wiem. Może nie ma takiej charyzmy, jak VNM, ale na pewno ma świetne teksty i całkiem przyjemny flow i dobrą technikę. Co na takich klimatycznych bitach działa bardzo dobrze na słuchacza. A i że Boxi poskąpił gości, to i kawałków jest niezbyt wiele, ale to oznacza również tyle, że sam świetnie ogarnia temat i potrafi zapełnić sobą cały album.
    No i bum, hedszot. Po absolutnej klapie, jaką dla mnie jest tegoroczny album VNMa, to 'Domowe Nagrania' Boxi'ego biją go na głowę, depczą po nim i wyprzedzają na pierwszym zakręcie. U Boxi'ego czuć świeżość, zadowolenie z nagrywek, słychać, że sprawia mu to przyjemność, w przeciwieństwie do napuszonego i pseudoprogresywnego rzężenia V. Boxi, u da man!

OCENA:5\6



wtorek, 13 listopada 2012

ROZMOWA KWALIFIKACYJNA - REVO

nielegal 2012

1. Intro feat. DJ FUNKY
2. R-evolucja feat. DJ ROKA
3. 10 na 10 
4. Usta szeroko zamknięte II 
5. Dzisiaj feat. DJ ROKA
6. Collage
7. Prawie jak feat. SKORUP, EL COOKIZO, DJ FUNKY
8. Pierwszy siwy włos feat. ERADE, FLOW
9. Wyznania nałogowca 
10. Najłatwiej feat. DEIX, DJ FUNKY
11. Gastro 
12. Świat zwariował 
13. Przez mgłę feat. ERADE
14. Rozmowa kwalifikacyjna feat. DJ ROKA

    Chyba tylko zagorzali fani podziemia pamiętają pierwszą płytę Revo pt. 'Obrazy', którą wydał bodaj w 2007. Śląski rapper pracował nad brzmieniem i samym sobą, zaprosił na pokład znanych producentów i wypuścił niedawno kolejny album. Zebrał za niego sporo propsów, więc na pewno warto sprawdzić... 
    Deix, Przemyśl, Cok, Hajdzik, Mes, Eten, BobAir - to osoby, które Revo zatrudnił do produkcji albumu. Lista, przyznacie, dość imponująca. Większość bitów popełnił Przemyśl, ale jest też tu kilka sztuk od Deixa i po jednym od reszty. No i dobrze, choć sporo jest producentów, to płyta pod względem muzycznym jest spójna i fajnie buja głową. Klasyka, z lekkim podkręceniem w stronę nowości - ale wszystko w granicach rozsądku. A jeszcze fakt, że DJe pracują bardzo ładnie, wzmaga zadowolenie z krążka.
    Sam Revo, jak przyznaje, ma wokal 'jakby mu jaja ścisnąć w imadle' i jest świadomy, że może to przeszkadzać, ale nie musi wcale. Owszem, jego głos jest cienki i wysoki, ale 'nikomu głosu nie ukradnie' - taki ma i tyle. Jesli komuś to przeszkadza, nie musi słuchać. Szkoda w sumie, bo Revo ma sporo do powiedzenia i warto posłuchać jego ciekawych tekstów. Tak, maniera i głos może irytować, ale ja się przyzwyczaiłem po 3 kawałku i tak mi zostało. Nie wadzi zbytnio. Tym bardziej, że kawałki są naprawdę fajne - mój osobisty faworyt to 'Prawie jak' ze Skorupem, który znowu wywołał mój gromki śmiech, ale lubię też 'Usta szeroko zamknięte II', czy 'Wyznania nałogowca' lub 'Gastro'. Ale ogólnie rzecz biorąc cała płyta jest dość równa, opowiada o życiu i jego różnorakich aspektach - na szczęście Revo nie podaje sytuacji wprost na tacy, tylko snuje historie.
      Przyznać trzeba, że to bardzo dobra płyta, oparta na fajnych podkładach i z ciekawymi tekstami. Revo jest dobrym emce, nawet jeśli jego głos nam się nie podoba. Dobra propozycja, warto posłuchać i spojrzeć przez palce na drobne wady albumu. Mnie się podoba. 

ZACIĄGNIJ

OCENA: 4+\6


poniedziałek, 12 listopada 2012

SIXPACK2 - ERKING & NNFOF

Stay True 2012

1. Obet-on (DJ Jarzomb)
2. Dług pokuty (DJ Ace)
3. Target   feat. STILLO (DJ Ace)
4. Treść (skit)
5. Ślepa miłość (DJ Jarzomb)
6. Nie oceniam
7. Moja ksywa (DJ Danek)
8. Idziemy po swoje
9. Krok w tle (skit) (DJ Danek)
10. Podzielmy czas (DJ Ike)
11. Mogło być Inaczej (DJ Ace) / R.I.P Rejman
12. Kilka str-of

    Jakieś dwa lata temu powstała pierwsza część 'Sixpack'a', gdzie Erking na bitach NNFOF zaprezentowali swoje umiejętności. Jednak, spójrzmy prawdzie w oczy, materiał przemknął bez większego echa przez scenę - ale jako, że projekt był rokujący, parę osób zwróciło uwagę na tę trójkę. Może bardziej na bitmejkerów...
    Bo oto w 2012 Siwski i Tykshta, znani jako No Name Full Of Fame wydali nagle dwa legalne projekty - jedną skłądankę producencką i jedną płytę wraz ze starym swoim, etatowym, że tak powiem, emce, Erkingiem. NNFOF robią doskonały bumbap, przeznaczony do kiwania głową - istny powrót do lat '90, zwłaszcza, jeśli prawie na każdym traku działa jakiś DJ, który wie, co ma zrobić z woskiem. Tak, muza jest dużym plusem tej płyty.
    Erking również jest plusem. W przeciwieństwie do producenckiej płyty NNFOF, tutaj mamy jednorodność i brak niespodzianek - co jest sympatyczne o tyle, że brak tu też tych niemiłych zaskoczeń. Erking rymuje porządnie, ma niezły flow i wyrabia się na bicie w sposób nie pozwalający narzekać na stylistykę. Teksty... Teksty mogą być, nie jest to szczyt finezji, ale nie odrzucają debilizmami, dlatego można tego słuchać z niejaką satysfakcją. Na 'Sixpack2' wyszło to chyba lepiej, niż na producenckiej, gdyż tam zawiedli emce. Tu Erking nie zawodzi, chociaż poza producentami, wielkie big up należy się DJom, którzy naprawdę napędzają album.
    Niezły album. Bo ciężko mi znaleźć inne określenie, niż 'niezły'. Myślę, że lepszy od producenckiego NNFOF i warto tę płytkę sprawdzić. Producenci udowodnili, że mają spore umiejętności, Erking udowodnił, że wie, co zrobić z majkiem.

OCENA: 4\6


niedziela, 11 listopada 2012

NA ZŁEJ DRODZE DO LEPSZYCH CZASÓW - PRYS

Tu Wolno Palić 2012

1. Na złej drodze do lepszych czasów 
2. Gdzieś między ziemią a niebem 
3. Rzadko się widujemy feat. JAZZY
4. Długodystansowiec feat. RASL, TE-TRIS
5. Księżyc i gwiazdy
6. Uwolnij myśli   feat. HAJU, MUSTAFA
7. Chciałem, żeby tak wyszło
8. Reżyser 
9. Nie chcę wracać do domu
10. Nieobecni feat. MAŁPA, EM
11. Młodzi spragnieni 
12. Nie wiem, nie znam, nie słyszałem 
13. Rozterki rapera niepopularnego    feat. PEERZET
14. Opowieść o tym, co tu jeszcze się nie dzieje

    Prys to gostek niepozorny, o którym słychać co jakiś czas, siedzi w rapie ponad dekadę, a nie nagrał jeszcze żadnej płyty. Tym razem jednak trafił pod skrzydła warszawskiego Tu Wolno Palić, gdzie płytę wydał Jeżozwierz, ale... Prys to zupełnie inna jazda. Zdecydowanie.
    Hardkor? Nieee... to nie ten klimat. Bity Świętego i Stony przenoszą nas raczej na słoneczne plaże Kalifornii, niż do mrocznych piwnic Wrocławia. Czilaut i laidbek, producenci nie boją zwolnić, zapodać lekkich i bujających sampli, na wolno toczących się perkusjach. W dwóch trakach na talerzach tną DJ DBT i DJ Tort, ale nie oszukujmy się, jest to sprawa marginalna.
    Do tego klimatu pasuje Prys idealnie. Rymuje dość swobodnie, bez napinania się - po prostu leci z tym funkowym bitem. A nawet czasem próbuje śpiewać w refrenach, co zresztą całkiem nieźle mu wychodzi. Ma luźny, czilautowy styl i wyraźnie mu to odpowiada, a płyt ana tym zyskuje. Mankamentem jest to, że nie pamiętam kompletnie żadnego wersu. Teksty nie są złe, ale zupełnie nic nie zostaje w głowie. Tak, jakbym słuchał, nie wiem, trąbki, czy skrzypiec. Nieliczni goście również dostosowali się do lekkich klimatów i pozostali równie niezauważalni. No, może Haju mnie bardziej przykuł do głośnika...
    To idealna płyta do puszczenia w tle, kiedy coś robisz. Przelatuje przez uszy, choć wcale nie jest to słaby krążek - tyle, że brakuje tu jakiegoś pierdolnięcia, które by słuchacza zaintrygowało. Najlepsze chyba jest 'Nie wiem, nie znam, nie słyszałem ', ale ogólnie całość trzyma podobny poziom.

OCENA: 4-\6


sobota, 10 listopada 2012

HYBRYDA - KACZMI

RRX Desant 2012

1. Żyłem
2. Zew krwi
3. Tańczący z duchami
4. Przemijanie
5. Zdrada
6. Yin Yang
7. To jest miłość
8. Tak bliska
9. Przerwana nić
10. Hybryda
11. Zew krwi (PZG & Dubsknit Remix)

    RRX koniecznie pragnie powrócić na rynek i znowu się liczyć, tak jak 10 lat temu. Najwyraźniej Krzysiek Kozak aka Kozanostra chce odzyskać ten fejm, jakim cieszył się wydając klasyki polskiego hip hopu. Pod szyldem 'Awangarda' zebrał nasz Krzysio wyjątkowych wykonawców - jednym z nich jest Kaczmi z niesławnego Nagłego Ataku Spawacza.
    Większość płyty zrobił Seta, tylko jeden kawałek V!rus i jeden PZG & Dubsknit. Jest to muzyka dość... awangardowa. W ogóle ambicją Kaczmiego było zrobienie nowoczesnej płyty horrorkorowej, co skutkuje w tym, że bity są dubstepowo-elektronicznie-popierdolone. Co śmieszniejsze, masterował całość DJ 600V, trochę więc jest to ukłon w jego stronę, bo dźwięczy tak, jak jeszcze nie dawno sam brzmiał - plastikowo. Najstraszniejsze w tym jest to, że to jest tak kurwa progresywne, że ni chuja tego się nie da słuchać...
    Tym bardziej, że Kaczmi jest tak marny, że jego rymami można by wybetonować blok 12-piętrowy. To ma być przerażające i straszne. I jest, nie da się ukryć. To jest tak straszne, że masz ochotę jebnąć łbem o ścianę już przy trzecim kawałku. Zacytuję pierwsze z brzegu teksty: 'W każdym kącie czają się sukkuby \ ćpałem co popadło, kwasy, tablety \ twoje propozycje szepty geszefty' albo 'bawię się jak jakiś kurwa cep \ bo mam radochę jak dam komuś w łeb' albo 'zero szacunku dla swojego ciała \ oni ja ruchali, a ona bełtała \ cipą dupą rękoma ustami \ musi wachlować sił zapasami'... Kurwa. Że też nie szkoda sił i materiałów na takie gówno?
    Co mnie, kurwa, podkusiło, żeby to nabyć? Myślałem, że płyta Małpy z N.A.S. jest denna - 'Hybryda' potrafi się zakopać jeszcze niżej. Jedynym kawałkiem, który może dać się wysłuchać jest 'Zdrada', ale to nikły świetlik w tym pierdolonym tunelu gówna. Tego nie da się słuchać. Może kogoś obrażę, ale to się może podobać tylko degeneratom. Współczuję ogromnie...

OCENA: 0\6


piątek, 9 listopada 2012

RÓWNONOC - DONATAN

Urban 2012

1. Wstęp   feat. TOMASZ KNAPIK
2. Słowianin   feat. VNM
3. Budź się    feat. PEZET, GURAL, PIH
4. Z samym sobą    feat. SOKÓŁ
5. Nie lubimy robić   feat. BORIXON, KAJMAN
6. To jest takie nasze  feat. ONAR
7. Z dziada pradziada   feat. TRZECI WYMIAR
8. Będą Cię nienawidzić    feat. TEN TYP MES
9. Szukaj jej tu    feat. PALUCH
10. Niespokojna dusza   feat. CHADA, SŁOŃ, SOBOTA
11. Pij wódkę    feat. JARECKI, BRK
12. Słowiańska krew    feat. GURAL, SHELLER, KACZOR, RY23, RAFI
13. Jestem stąd jestem sobą   feat. MIUOSH, PELSON, ERO, MAŁPA
14. Noc kupały    feat. TEDE
15. Zew      feat. B.R.O., ZBUKU, SITEK
16. Niech obdarzy niech obrodzi    feat. HUKOS, CIRA

    Cała Polska czekała na ten album. Parcie było nieprawdopodobne, podsycane przez kolejne teledyski i listę gości. Wszystkich nagle napadło na 'straight Slavic flavor' i nagle folk hip hop okazał się strzałem w dziesiątkę, 'Równonoc' stała się najbardziej oczekiwana płytą roku. Z tej i innej strony odzywały się głosy, że to tandeta, cipy z mlekiem na brodach itd, ale niewielu to przeszkadzało.
    Muzycznie nie ma takiej drugiej płyty na naszym rynku. Koncept album, poświęcony 'słowiańskiej duszy', nagrany został przy współpracy z Percival, zespołem folk-metalowym. Ale spokojnie, nie będzie tu ostrych gitarowych riffów, wykorzystano tylko niektóre ludowe instrumenty oraz piękne głosy białogłowych. Tak, brzmi to świetnie i nie mogę się czepnąć. Ja i tak lubię takie wkręty etniczne na trakach, dlatego w zasadzie płyta jest skierowana zdecydowanie do mnie.
    Jednakże zadziwia mnie... Nie, to złe słowo. Zastanawia mnie, jak traktować tę płytę? I czemu Donatanowi zabrakło konsekwencji w realizacji projektu? Bo dopóki Witek odpowiadał za muzę, jest ona ściśle w ramach założenia, za to wersy rozlazły się jak karaluchy bo kuchni na blokowisku. No bo, o ile VNM (w dość surowym traku - nie wybrałbym tego na otwarcie), BRX i Kajman, Paluch, RY23 starają się trzymać obranej konwencji, to reszta gada o wszystkim, tylko nie na temat. Pomimo zapewnień Rafiego, że 'tutaj płynie przekaz', to każdy pieprzy bzdury jak mało który, jak to się kiedyś mówiło. I w zasadzie większość z tych kawałków jest naprawdę niezła, ale... To się nie trzyma kupy. No bo albo robimy otoczkę słowiańskości i pompujemy temat, trzymając się go w miarę możliwości albo robimy po prostu rap oparty na etno samplach, jak Turki, czy inne Araby, którzy do bólu wykorzystują swoją muzykę narodową. Tylko wtedy nie pierdolmy farmazonów o słowiańskiej duszy.
    No i co? Wszyscy się napalili, a tu... Wyszła, przyznam, porządna płyta. Ale to nie ma nic wspólnego z tym słowiańskim duchem. Wóda, laski, blablabla. O ile z dwoma pierwszymi się zgodzę, to blablabla jest tu niepotrzebne. i co tu zrobić z takim albumem? Niby dobry, ale rozczarował, bo nie dał tego, co miał dać - brakuje tego 'straight slavic flava'. Nie jest to zła rzecz, ale wolałbym bardziej w stronę etno...

OCENA: 4\6


czwartek, 8 listopada 2012

KILKA KARTEK - TMK aka PIEKIELNY

nielegal 2012

1. Intro 
2. Upijam się z samotnością  feat. RAMZI
3. To tylko my
4. Miałem sen 
5. Wypij za Głogów!
6. Kołysz się ze mną   feat. RACA, PLANETA ANM, DROBNY
7. Siła    feat. SHOT, ROVER, DOMINIKA SROCZYŃSKA
8. Czemu ja nie umiem latać 2
9. Oddychaj    feat. ZDUNO
10. Dziś się bawmy    feat. ROVER
11. Światła na ul. Piłsudskiego
12. Siadała w oknie
13. Za późno
14. Serce na dłoni    feat. BLIZNA, DOMINIKA SROCZYŃSKA
15. Wszyscy mnie znają
16. Kilka Kartek   feat. OZM, DWORI DWK, DEMON, ADISS, NTW, FLO WSH, KOSA, RYBSON, DAS T, KAGYE EAST, AND

    Piekielny przedstawiciel głogowskiego podziemia zainteresował mnie już w zeszłym roku, kiedy wypuścił nieco przemilczaną, ale wartą sprawdzenia płytę 'Zaczekaj Na Mnie'. Tym razem, jak sam mówi, jego trzecia płyta jest jego najlepszą produkcją. Zawsze mnie takie zapowiedzi bawią, bo potem okazuje się, że to kiła, ale TMK ma potencjał.
    Tym razem muzyką zajął się głogowski producent R-Ice. Ma swój styl, można rzec, że jego bity są dość charakterystyczne. Klasyczne bumbapy, głośne, wręcz hałaśliwe sample, często nawet wokalne, energetyczna prędkość - płyta raczej nie zwalnia tempa. Czasem owej energii dodają jeszcze skrecze DJ Peksi i DJ Cider'a, choć drapania mogłoby być więcej, moim skromnym zdaniem.
    TMK jest coraz lepszy - ma flow, a co ważniejsze, ma konkretne teksty, które opowiadają o życiu w Głogowie. Ten lokalny patriotyzm zaznaczony jest nie raz i nie dwa, nie tylko w lokalnym hymnie 'Wypij za Głogów!', ale i w poszczególnych trakach. Piekielny ma w sobie coś z ekshibicjonisty, bo odkrywa dość osobiste obszary swojej rzeczywistości, ale nie robi tego bynajmniej nachalnie, tylko z niejaką melancholią. Przez kawałki przewija się smutek po śmierci ojca, potoki wódki i gorzkie refleksje o bólu żywota, a nawet gniew. Zaskoczyć mogą gościnne występy 'legalnych' emce: Raca i Shot zagościli na albumie, ale TMK przestaje być lokalnym nołnejmem, tylko jego skillsy torują mu drogę do przodu.  
    No, no, TMK nie gadał bzdur - to jego zdecydowanie najlepsza płyta. Może nie zawsze odpowiada mi stylistyka R-Ice'a przy robieniu bitów i nie każdy bit mi leży na uszach. Za to Piekielny za to udowadnia, że jest naprawdę świetny i ma wiele do powiedzenia. Nie koniecznie przekona do siebie wszystkich, bo wydźwięk jest raczej przybijający i miejscami dołujący (sam zresztą mówi, że kocha cierpieć - ale jak to się mówi - to cierpienie kształtuje artystę), ale nie zmienia to faktu, że mamy tu do czynienia z jednym z lepszych nielegali w tym roku.


ŁYKAJ TO

OCENA: 5-\6


środa, 7 listopada 2012

Z MIŁOŚCI DO GRY - PEERZET

Aptaun 2012

1. Fatamorgana 
2. Z miłości do gry   feat. TE-TRIS
3. Dżus 
4. Tylko ja
5. Buc 
6. Dzień z mojego życia 
7. Nad tłumem    feat. KOJOT
8. Oszalej 
9. Alibi 
10. Iluzja zwana rzeczywistością 
11. Zasada cierpliwości   feat. PYSKATY, VNM
12. Kombosy 
13. Robię co mówi serce
14. Szalony czas 
15. Wolny dzień

    Ileż osób na to czekało! Głodny kot z podziemia, który wciąż grzeje ławę, pomimo tylu lat na scenie, wreszcie ma szanse wyjść na legal. Tym bardziej, że jego występy podsycały ciekawość i nakręcały widownię. Osobiście nie uważam Przemka za super emce, ale jako obowiązkowe poczytałem sobie sprawdzenie, czy jego płyta powstała z 'miłości do gry'. 
    TMK Beatz, Tyno, Donatan dali bity prosto z Krakowa i Gdańska (Tyno), które miąły zapewnić świeżość i klasyczne brzmienie. Celuje w tym przede wszystkim TMK, którego podkłady stanowią wypadkową Pete Rocka i DJ Premiera, choć brakuje mu tego błysku, jakim charakteryzują się mistrzowie. Tyno robi dość podobne rzeczy, ale w zasadzie najlepsze chyba rzeczy sprzedał Peerzetowi Donatan, ale na pozostałe bity też nie można narzekać. O skrecze zadbali DJ NoOne, DJ Medyk, DJ Noriz, chociaż nie epatują specjalnie setami - pozostają dość niewykorzystani, choć zaznaczają, że posiadają skillsy. 
    Peerzet nie jest oszałamiającym emce. Jest porządny - powiedziałbym - rzemieślnik. Tak, ma flow. Owszem, ma dość dobre teksty. Na płycie udowadnia, że potrafi rymować na każdy temat: jest trochę bragga, coś o życiu, nieco o rap grze, jakiś storytelling... W sumie co chwila coś innego. I dobrze, przynajmniej się nie nudzi. Prawdę powiedziawszy, im dalej w płytę, tym lepiej to wszystko brzmi. Początek mnie trochę zniechęcił, ale począwszy od 'Dżus' poczęło robić się coraz ciekawiej. I w zasadzie trzyma aż do końca, bo album nie zwalnia tempa ani na chwilę.  
    Nie czekałem na tę płytę. Nie szkodzi, jest niezła. Trochę mi tu brakuje jakiegoś bangera, który rzuciłby mną o ziemię. Wszystko jest wprawdzie porządne i dograne co do werbla, ale... brak tu jakiegoś szału. No, jest 'Oszalej', jest 'Tylko ja' i 'Buc', ale... Czegoś mi tu brakuje. Nawet nie potrafię uzasadnić czego. Jest coś nieuchwytnego, co przy tworzeniu uleciało. Ale co?

OCENA: 4+\6


wtorek, 6 listopada 2012

STRUKTURA DŹWIĘKÓW - SB

RPS 2012
1. Intro
2. Ciemna strona - SIÓDMY feat. JULIA
3. Noc na ziemi - FRANEK, BARTOSZ, PĘKU
4. Flesz - TE-TRIS
5. Brulion na spirali - B-2
6. Tablica - HUCZUHUCZ, ŻYT TOSTER, SZOKAZ
7. Przy ziemi - WIGOR, PMO
8. Szary melanż - KUBSON
9. Kocham - MONILOVE, SB
10. Mama mówiła - HADES
11. Jutro lepsze niż dziś - LUKASYNO
12. Na powierzchni - DWAZERA
13. Mój dom - BAS TAJPAN, SB
14. Whatdem a do - BARON BLACK
15. Nie mogę mieć wszystkiego - VERTE, TUTOR
16. Paranoja na blokach - PROCEENTE, GREEN
17. Outro
18. Przy ziemi cuty dj Kodobeast remix - WIGOR, PMO

    SB to najnowszy wynalazek Rycha da Peji. Jak sam o nim mówi właściciel wytwórni, SB to producent, który nieźle namiesza na scenie. Ale co ma innego powiedzieć człowiek, który wydaje płytę? Tak, czy owak, lista emce na trakach jest dość intrygująca.
    Wjazd na płytę brzmi dość obiecująco z lawiną skreczy od Dj Krug'a i DJ Gugatch'a, po czym wchodzi Siódmy na dość przyjemnym bicie. Siódmy jedzie sinusoidą - raz mega banalnie, a raz wrzuca dość dobre wersy, ale nie jest to chyba najlepszy kawałek na otwarcie płyty. Trzeci trak to doskonały materiał dla logopedów: i Franek i Bartosz z Endefisu mają wyraźną wadę wymowy, choć nie jadą najgorzej - ale odkopany Pęku to niestety obiekt lewitujący o dwa poziomy niżej... Bit jest porządny, ale emce psują wrażenie. Kolejny wchodzi Tetris, na dziwnym podkładzie - takim trochę typowym ostatnio dla niego. Tekst nie jest zły, ale kawałek... dziwny. No i dopiero numer 5 wprowadza jakiś ruch: na niezłym bicie B-2 ogarnia porządnie mikrofon, podobnie jak Hucz, Żyt i Szokaz pokazali, jak się robi konkretny hip hop. Potem temperatura znowu spada: pomimo niezłych wejść DJ Kodobeast, to PMO omija uszy zupełnie, a Wigor... jak to Wigor. Następny wchodzi Kubson, którego nie słyszałem od jego zeszłorocznego albumu i muszę przyznać, że na czilautowym bicie wypadł bardzo porządnie i udowadnia, że dalej jest w formie. Romansowy kawałek Monielove z producentem ma niby być wkrętem, żeby laski też coś znalazły dla siebie na tej płycie, ale rozwodniło to totalnie klimat i jest po prostu marne. Zaraz za moment ciśnienie podnosi jednak Hades - niezły bit i jeszcze lepszy Hades i wynikiem jest jeden z lepszych traków na płycie. Zaskakująco dobrze wypadł Lukasyno - tak, czasem sypnie jakimś infantylnym rymem, ale ogólnie nie wypadło źle. Kolejny trak to Dwazera, których płyta była całkiem fajna, a tutaj są... mało ciekawi, pomimo nietuzinkowego bitu. Dwa następne numery to wajby zdecydowanie jamajskie, czyli Bas Tajpan, a zaraz po nim, dla utrzymania klimatu, wchodzi oryginalny rude bwoy Baron Black. I te dwa kawałki mają jakiś głębszy sens, urozmaicają, ale nie wprowadzają innego klimatu. W przedostatnim traku Verte z Tutorem dają średni popis umiejętności: ani bit, ani emce nie porywają. Na zakończenie, jako ta wisienka na... ciastku, dostajemy niezły numer od Proceenta i Greena (miło, że ktoś go wreszcie docenia) - ta paranoja na blokach potrafi wciągnąć. Wreszcie remiks kawałka Wigora z PMO - wydaje się lepszy od oryginału...
    Podsumowując, podobało mi się tak naprawdę tylko kilka kawałków: Hucz & Toster & Szokaz, B-2, Kubson, Hades, Baron Black oraz Proceente & Green. Tyle. Reszta przeciętna albo zwyczajnie słaba. Wbrew szumnym zapowiedziom Peji, ta płyta nie namiesza za bardzo na rapowych zestawieniach roku 2012. Kolejna przeciętna płyta, pomimo wielu osobowości. 

OCENA: 4-\6


poniedziałek, 5 listopada 2012

RĘKA NA PULSIE - GEDZ

nielegal 2012

1. Ruszyła Maszyna   feat. 2STY
2. Nie Od Wczoraj   feat. DANNY
3. Lęki    feat. JODA, PIÓRO, FETO, DEFS
4. Chorągiewki Na Wietrze    feat. AKCJA SPONTAN
5. Mówisz Mi Jak Mam Żyć    feat. FETO
6. Gucci Gucci    feat. JODA
7. Pyk 3   feat. MIELZKY, 2STY (Zbylu Remix)
8. Mówisz Mi Jak Mam Żyć    feat. FETO (Salvar Remix)

    Ok, przyznam, że Gedz mnie działał na nerwy. Wkurwiała mnie jego maniera pedziowatego rymowania, którego w ogóle nie potrafiłem zrozumieć. Zaciągał jakoś tak niewyraźnie i leciało ledwo ciepłym kotletem. Dlatego czekałem parę miesięcy, zanim sięgnąłem po płytkę Gedza.
    Bity zrobione przez Hensona, Przemka Selekta, Zbyla, Tyna, oraz Salvara to bardzo zróżnicowana rzecz. Od klasycznych, samplowanych podkładów, przez nowocześniejsze bity typu 'jestem zajebiaszczy, robię Drejka', aż po progresywne, ultragrajmowo-nolimitowe zagrywki (Gucci, Gucci). Czyli muzyka, jak na taką krótką płytę - od sasa do lasa. Przynajmniej się nie nudzi.
    Gedzilla? No naprawdę mnie wkurwiał. Ale przestał jakoś, może dlatego, że zmienił stylistykę. Tymuje normalniej, nie zacjunga ze swadą, tylko bardzo płynnie rymuje. Jak facet, a nie panna ze zbyt mocno podciągniętym gorsetem. Ja wiem, że ma niezłe teksty, ale tym razem wreszcie przekonał mnie do siebie. Tylko, te teksty trochę opadły... No, ale może coś za coś. Jak wyjdzie oficjal, to, mam nadzieję, połączy obydwie rzeczy: dobry flow i dobre teksty. No i mnogość gości nie przeszkadza, choć, kto wie? Może to dzięki gościom dałem radę? I mi się podobało, hę?
    Nie, nabijam się. Spodziewałem się dna, ale wyszło całkiem nieźle. To taka płytka, którą bez zbędnych zobowiązań sobie włączyć i posłuchać. Ja wiem, że sporo osób było zajaranych Gedzem i się rozczarowało, a ja wręcz przeciwnie - gotów byłem zjebać go jak węgiel do piwnicy, a tu całkiem, całkiem...

A ZASSIJ SE

OCENA: 4\6


niedziela, 4 listopada 2012

DOS DEDOS MIS AMIGOS - PE-SX79

PECH Projekt 2012

1. Intro
2. Może    feat. C.H.I.N.A.
3. Zarażamy jak epidemia   feat. KOKZ
4. Upadek
5. Pięć 
6. Pe-SX 79
7. W zwykłych blokach   feat. EYEZ
8. Upadek (Kowal Kowalski remix)
9. Może + China (CHA remix)

    Trochę zaskoczyła mnie nowa płyta Pe-SX79 - przecież na początku roku wyszedł jego album. Fakt, był słaby, ale może to tym bardziej potrzeba więcej czasu na przemyślenie błędów? Tym, co nie kojarzą gościa, przypominam, że jest to weteran rap gry, znany z Układu Warszawskiego jako Sza WC, który potem przeistoczył się w Peesiks79 (czy jakoś tak), obecnie Pe-SX79, członek niesławnych Palmy Nagrania. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, to płyta nie jest sygnowana Palmy, tylko Pech Projekt.
    Nie ważna etykietka, dalej na bicie rządzi tu Nagash, choć dwa podkłady zrobił niejaki Kowal Kowalski i jeden remix CHA. Najbliżej można to porównać do klimatu Company Flow: niepokojące dźwięki, połamane perkusje, ciężkie brzmienie jak czołgi Układu Warszawskiego. Hardkor przez wielkie H.
    Kolejne zaskoczenie - w przeciwieństwie do swojej poprzedniej płyty, Pe-SX potrafi zarymować! Nadal nie zachwyci rzesz fanów, a gimnazjalistki nie będą sikały w majciory na dźwięk jego imienia... Ale chyba nie o to mu chodzi. Pe-SX to hardkor. Tak jak większość Palmy żołnierzy, pieprzy ten styl, stawia na przekaz, moc i chyba doskonale sobie zdaje sprawę, że to muzyka niszowa i na OLiS dzięki temu nie wejdzie. Tym bardziej, że gościnnie znajdziemy tu młodych Palmistów: Kokza i Eyesa (Ejsa?), którzy nigdy mnie nie zachwycali i tu również nie wywarli na mnie wrażenia. Ale - i tu kolejne zaskoczenie - Pe-SX odgrzał kolejnego zawodnika z Układu Warszawskiego, C.H.I.N.A., o którym słuch zaginął z 10 lat temu. I mimo, że nie rymował tyle czasu i pomimo, że nigdy nie był dobry, ogarnia majka lepiej niż Kokz i Eyes razem wzięci. Ale, czepiam się znowu młodzieży.      
    No i wychodzi, że 'Dos Dedos Mis Amigos' (nie kumam tytułu swoją drogą) to płyta pełna niespodzianek. No i tak jest, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony, szczególnie, kiedy pierwsza solówka Pe-SXa była zwyczajnie marna. A tu? Dojrzały materiał, całkiem porządnie zarymowany z ciekawymi tekstami i patentami. A także pozytywne jest, że chłopaki się nie pierdolą, tylko robią swoje. I chwała im za to, że nie pezetują, są ostoją podziemności na naszej dziwnej scenie.

SPRÓBUJ HARDKORU

OCENA: 4\6