wtorek, 17 marca 2015

NAWROT NWT - DAJ MI SZANSĘ

nielegal 2015

1. Brakuje mi cienie   feat. CZIKA
2. Niech pada
3. Zrobię tak, że
4. Na dnie
5. Pijemy za was   feat. ŚRUBA, CIASTEK, RTS, 2M
6. Nie ma cię tu
7. Wara ode mnie
8. Pasja powinna łączyć   feat. PREZES
9. Our live   feat. PAULA
10. Koszmar   feat. CZIKA
11. Coś nowego

    Nawrot to rapper i właściciel studia nagraniowego. Już w zeszłym roku wydał swój materiał, który miał równie dziwaczną okładkę, co ta tutaj. Nie oszukujmy się, album był chujowy i nie ma co do niego wracać. Ale czy autor czegoś się nauczył i wraca w lepszym stylu? W końcu tytuł błaga, żeby dać mu jeszcze jedną szansę, no to daję...
    Producent o jakże finezyjnej nazwie cppwc był na ostatnim materiale akurat najgorszym bitmejkerem z zaproponowanych. Na nieszczęście okazuje się, że to on właśnie zrobił CAŁY nowy album Nawrota. No dobrze, może nie na nieszczęście, bo okazało się, że te jego podkłady wcale nie są takie straszne. Nie to, żebym zwariował na punkcie tej muzy, ale przynajmniej już nie plułem na lewo i prawo, słysząc te klepanie. Tak, cppwc poprawił warsztat, zrobił podkłady nowoczesne, nieco syntetyczne, ale już słuchalne. Zwłaszcza bit do 'Zrobię tak, że...', który naprawdę buja i doskonale nadaje się do bragga. Kiedy wchodzą sample z muzyki klasycznej na takich nieco crunkowych perkusjach w 'Pijemy za was', też robi się jakby weselej. Ale to wyjątek, reszta brzęczy i plimka - poprawnie i bez szału, aczkolwiek znośnie. Spory progres u producenta.
    Nawrot też ewoluował, zupełnie, jakby czytał moją poprzednią zjebkę i wziął to sobie do serca. On ma dość ciekawy głos, średni, taki rzemieślniczy flow i te swoje poetyckie teksty. Z tą poezją bywa różnie, czasem jest to grafomania do dziesiątej potęgi, czasem częstochowskie rymy rodem z przedszkola, ale czasem wchodzą jakieś ciekawsze wersy. Trochę się Nawrot nie może zdecydować, czy jest romantycznym poetą, czy surowym rapperem, bo te natchnione kawałki mieszają się z ostrym bragga i kawałkami, dajmy na to, o chlaniu wódy. Ja rozumiem, że prawdziwy poeta musi czymś podlewać ogień weny, a alkohol pali się przecież doskonale, ale nie zawsze się to zazębia na tym materiale. O ile Nawrot jeszcze ujdzie w tłoku, to zaproszeni przez niego goście to kpina. Prym wiedzie tu bodaj Ciastek, który powinien darować sobie zabawę mikrofonem, bo tak źle zarymowanej zwrotki dawno nie słyszałem. Reszta też nie jest najlepsza, ale nie będę się nad nimi pastwił. Popastwię się jeszcze nad... Nawrotem, a to za kawałek 'Our live', który jest błędem już od samego początku, czyli tytułu. A kurwa pisałem, żeby nie używał angielskiego, jak go nie zna! A tu masz. Nie dość, że jest to najsłabszy numer, bardzo kiepsko pojechany, to jeszcze to 'our live' zamiast 'our life' mnie totalnie rozpierdala. Przecież to poziom podstawówki, mój syn umie angielski lepiej w piątek klasie! Damned.
    Na początku się bałem, ale naprawdę Nawrot zrobił postęp, i to spory. Po poprzednim materiale spodziewałem się kolejnej sieki, ale wydaje się, że Nawrot starał się ominąć wszelkie słabe punkty, lub je poprawić. I bardzo dobrze, teraz przynajmniej tego się da posłuchać. Co nie znaczy, że nie ma nad czym pracować. Ale przynajmniej teraz rapper dobił do średniej podziemnej.

OCENA: 3\6


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz