czwartek, 18 lutego 2016

ADHD - KOŚCI I KWIATY

Grasshopper 2015

1. Księga rymów
2. Bałałajka
3. Jakimś cudem
4. Za kurtyną powiek
5. Nie ma nieba
6. Na krańcu świata
7. Nerwus
8. Walka z cieniem feat. THE MOON
9. Pobite gary
10. Wino kobiety i śpiew
11. Pijany diabeł
12. Błędne koło
13. Karmazyn
14. Ty
15. Biała gorączka
16. Za tych co nie mogą
17. Dwanaście złotych

    ADHD, czyli Freon, Mustafa, Strach i Opiat siedzą na wrocławskiej scenie od ładnych paru lat. Nie jest to oryginalny skład, bo przecież trochę się pozmieniało przez lata, ale ostatnio dalo się zauważyć, że chłopcy pojawiają się coraz częściej u Winiego, czy na innych produktach Stopro. Transfer z Wrocka do Szczecina okazał się prawdą - legalny album ekipy znalazł się na sklepowych półkach.
    Nadwornym producentem grupy jest Opiat, który wyknał tu wszystkie bity z pomocą Panamy, grającego na różnych gitarach. Wyszła z tego muzyka mroczna, trochę w klimacie średniowiecznego lochu - doskonale pasuje do pretensjonalnej i teatralnej okładki. Pobrzmiewają tu echa klasycznego hip hopu, ale również bluesa, ragga, czy nawet nowojorskiego hardkoru. Nie zawsze efekt jest zadowalający, bo taki 'Na krańcu świata' kojarzy mi się raczej z nagrywkami Cathedral Hill (#gimbynieznajo), niż współczesnym rapem, ale kiedy na początku wchodzą te bałałajki, przyznam, że mnie wzięło. Nie na długo, bo bity nie są równe i akcja przelatuje od horroru, przez sensację do taniego melodramatu. Nie zawsze gitary Panamy pasują do całości, tworzą wrażenie, że to 'Muzyka łączy pokolenia' z Perfektem. Ogólnie nie jest źle, ale parę patentów jest nietrafiona.
    W składzie mamy trzech rapperów, każdy w zasadzie inny. Jeden z wyższym głosem, drugi warczy, trzeci zaś jest najbardziej melodyjny i modulujący głos - wybaczcie, nie wiem, który jest który. Nie istotne, bo mają dopracowany styl, więc słucha się ich nieźle. Z tekstami bywa dość różnie, często wersy są poetyckie i totalnie wpasowane w klimat okładki, czasem jednak wpadają w ton melancholijny albo wręcz przeciwnie, opowiadają dość brutalne historyjki. Mistycyzm, natchniona poezja - to jest skonfrontowane z nieco prostackimi opisami chlania oraz drastycznymi opowiastkami rodem z horroru. Wpadło tu kilka ciekawszych wersów i w zasadzie może warto sprawdzić ten krążek ale...
    Nie jest to konieczne. W zasadzie jest to płyta z założenia ambitna i oryginalna - i owszem, wyróżnia się na tle innych, ale chłopcy chyba trochę przesadzili w każdą stronę. Po pierwsze nie zdecydowali się, czy robią rap teatralny, horror core, czy zwyczajny reality rap. Po drugie, muzyka nie zawsze stoi na wysokości zadania. Po trzecie, za dużo patosu. Znośne, ale bez szału.

OCENA: 3+\6  

RZUĆ KOŚĆMI I WEŹ TEN BUKIET, SZMATO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz