wtorek, 1 września 2015

PRO EBT - ESENCJA BITÓW TEKSTÓW

nielegal 2015

1. Kto? 
2. Miejska Dżungla 
3. Powiedz
4. 90’s   feat. PONO, PĘKU
5. Pomyślny Wiatr
6. Zło
7. W Rytmie Serca   feat. WIGOR, MAGDA GLUCH
8. Znaki Zapytania 
9. Bombidibidi   feat. ERO, MIKI
10. Nie Licz   
11. Wspólny Start   feat. OLSEN
12. Energizer    
13. Wolność   feat. HUDY HZD, FU
14. Mam Wyjebane
15. Jesteście Tu? 

    Bondar, Bzyker, Joker, Kokot, Melon i Rafulz to ekipa wywodząca się z tego samego pnia, co JWP. Bielańscy rapperzy wydali niedawno swój debiut i wedle zapewnień, miał to być gorący materiał. Sporo gości - także tych o statusie ikon, dużo skreczy... Zapowiadało się interesująco.
    Tylko pięciu producentów wystarczy, zwłaszcza, że to ludzie o dość uznanej marce. Louis Villain, Siwers, Szczur, Kocur i Kouter zrobili bardzo przyzwoitą ścieżkę dźwiękową wywodzącą się z klimatów NY z lat 96-98. Oczywiście, są pewne odstępstwa od bumbapów i sampli. Ot, choćby '90', gdzie Kocur wysmażył podkład rodem z płyt Company Flow, czy Cannibal Ox - podobnie z 'Pomyślnym wiatrem' Siwersa. Jest czasem boom bap, czasem alternatywa, czasem reality, ale praktycznie każdy podkład daje radę. Całości dodają smaku skrecze DJ Kebsa, DJ Funky, DJ Defa i Falcon1 - są one prawie w każdym kawałku i  często urywają łeb. Muzycznie płyta jest naprawdę fajna i kiwa łbem - jest ostrzej, jest lżej, ale wciąż w klimacie i na poziomie. Najlepsze bity? 'Nie licz' Szczura, 'Kto?' Louisa Villain i może 'Mam wyjebane' Kocura.
    Nie będę ukrywał, że rozróżniam poszczególnych rapperów. Nie ma szans bez rozłożenia ich wersów i głosów na części pierwsze, ale... powiem szczerze, że wcale nie miałem na to ochoty. Tekstowo i technicznie nie dzieje się tu zbyt wiele, bo i głosy i wersy są dość wtórne i w zasadzie im dłużej słuchałem, tym bardziej słowa zlewały się w jedno z muzyką i raczej słuchałem bitów, a rapperów traktowałem jako kolejny dźwięk na traku. Nie pomagają specjalnie goście, którzy giną w natłoku słów. Za dużo rapperów, za dużo zwrotek - wszystko płynie bezustannie i zwyczajnie męczy. Ok, Ero się zdecydowanie wybija, a Fu udaje rastamana (wow).
    Nie jest to zła płyta, zwłaszcza muzycznie, ale werbalnie ma zbyt wiele wad. Za dużo klepania wersów, numery są przegadane, brak refrenów, tylko schemat: pięć zwrotek jedna za drugą i... fejdaut. Taki układ płyty po prostu męczy i nie pozwala skupić się całej godziny na tym, co chcą przekazać rapperzy. Ale na pewno należą się propsy za muzykę i kolosalne propsy dla DJów - świetna robota.  

OCENA: 3+\6 


2 komentarze:

  1. sarcast bedzie brany pod uwage ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzam się do tego materiału, muszę się zebrać :)

    OdpowiedzUsuń