środa, 9 grudnia 2015

MIUOSH - ULICE BOGÓW

Fandango 2015

1. Intro (Przerwa)
2. Sinusoida
3. Ulice Bogów
4. Chicago
5. Za Mną
6. Brud I Tusz   feat. KASIA GOŁOMSKA
7. Ambicje
8. Byliśmy / 1.5
9. Małpy
10. Po Drugiej Stronie    feat. THE VOICES
11. Wizje    feat. BUDKA SUFLERA
12. Outro (Bez Przerwy)

    Miuosh. Kiedyś szanowany i propsowany, dziś raczej smętny. 'Pan z Katowic', choć osiągnął złoto, był jedną z najgorszych płyt 2014 - przynajmniej według mnie. Ulic Bogów prawie bym nie zauważył bo jakoś cicho i albumie i nikt się nie jara, ale wpadło mi do ręki dziwnie wydane pudełko i okazało się, że to nowy Miuosh. Wewnątrz jakieś kartki, rozkładówka, Budka Suflera... Już się źle nastroiłem.
    Tym razem Miuosh zaufał tylko jednemu Fleczerowi, dzięki czemu płyta zachowuje spójność. Może dlatego, że jak zrozumiałem z tekstu, to właśnie producent odpowiedzialny jest za to, że album, który miał nie wyjść w tym roku, nagle znalazł się na półkach. To nowoczesny materiał, w wielu miejscach pozbawiony sampli (jest trochę wokalnych, czy znanych skądinąd wrzutów), grany główne na klawiszach. Trafiają się tu jednak bardziej korzenne, klasyczne kawałki, które przypominają rzeczy ze sceny Detroit ('Chicago'). Wszystko się jednak przewija i miesza, składając się na miły dla ucha klimat. Po 'Panu z Katowic' Miuosh zrezygnował z cloudów i wściekłej syntetyki, wziął tylko to, co dobre i niejako powrócił do punktu wyjścia, zmieniając tylko nieco kierunek. Fleczer doskonale dobrał brzmienie i przyznam, że słucha się tego dobrze.
    Rapper stracił gdzieś po drodze zęby. Jego flow i technika są nadal dość charakterystyczne, nie o to chodzi. Na płytę trafiło sporo osobistych wersów, które dobrze brzmią i składają się bardzo poprawnie, ale zupełnie nic nie wnoszą. Emocje dostrzegalne sa tylko u samego Miuosha, bo ja pozostałem na to, co mówi zupełnie obojętny. W zasadzie nawet lekko się nudziłem. Frazesy, frazesy - niby głęboko przemyślane teksty, wydobywające się gdzieś z głębi jestestwa, a tak naprawdę zmuszałem się do wgłębiania w wersy i nic. Nie znaczy to, że to co mówi Miuosh jest słabe - nie, tylko mnie kompletnie nie porwało. Weszło kilka lepszych kawałków, jak 'Chicago', czy 'Małpy', podoba mi się wykorzystanie The Voices, a co do Budki Suflera - wydaje mi się, czy tylko włożono wokal Cugowskiego z 'Nocy komety'? Bo nie brzmi to, jakby było nagrywane w jednym studio...
    No i dostałem płytę. Ani dobrą, ani słabą. Na pewno dużo lepszą, niż poprzednia, ale prawdę mówiąc, niewiele ciekawego się tu dzieje. To taki album, który wysłuchasz, powiesz: 'no jest ok' i wrócisz do niego... za rok, w czasie sprzątania półki z cd. Tak, niezłe. Brakuje mi tu jednak ognia, czegoś, co by mnie przyciągnęło. Mam wrażenie, że Miuosh, pomimo swoich wysiłków, nieco przeszedł obok tej płyty.  

OCENA: 4\6

ZNOWU TO GÓWNO MI NIC NIE ZNALAZŁO, VIDEO W LINKU

2 komentarze: