poniedziałek, 16 września 2013

FLEZ BEATS - TAK SIĘ TOCZY CRUNK

Pride Land 2013

1. Intro  feat. DJ PRESTIŻ
2. Toczę to    feat. GŁOS GDW
3. Grzech   feat. KOWALL 
4. Strzał skit
5. Tak się toczy crunk   feat. CZUBSON
6. Stopp!   feat. MR. C
7. I'm rider    feat. J-THURO
8. Nie wkurwiaj panicza   feat. CZUBSON
9. One moment skit
10. Przyczyny   feat. CHEETOS, ENES
11. Potencjometr   feat. CZUBSON
12. Armia   feat. KOWALL
13. Machina 71   feat. MAKU, KRISTO, KOWALL, CZARO, DJ KUART
14. Moja energia   feat. KOWALL, CZUBSON, MIGOT, EL, CHEETOS, GŁOS GDW
15. Życie na poziomie    feat. GŁOS GDW, GOŁĄB
16. System operacyjny   feat. ZELO PTP, KACZY
17. Enemies skit
18. Michael Ross   feat. MIGOT, DJ SELI
19. Bars    feat. MICHAEL NIXX
20. Otwórz oczy   feat. KOWALL
21. Outro

    Fleza pewnie większość osób nie kojarzy - jeśli już, to albo z Wrocławia albo ten ktoś jest fanem tytułowego stylu crunk. Sporo osób jest w skrajnej opozycji wobec tego stylu, ale ma on jednak u nas w kraju całkiem pokaźną rzeszę fanów, do której Flez adresuje ten album. Mnie crunk i południowe klimaty nie przeszkadzają - niektóre płyty lubię, czasem nawet bardzo, a niektóre to syf i kiła. Jak wszystko.
    Jak sam Flez wspomina, jego ulubieni artyści to Lil Wayne, Juicy J, 2 Chainz, Tyga, czy Wacka Flocka Flame. Już wiecie? Cykające, pudełkowe perkusje, syntetyczne dźwięki, powykręcane brzdąkania i spora dawka energii. Wyją syreny, kląskają werbelki. To taka typowa trapowo-crunkowa muzyka, której pewnie nie powstydziliby się gracze z Memphis i okolic. Owszem, nie dotrze to do większości, ortodoksyjni fani rapu z lat Złotej Ery oplują produkcję ile wlezie. Ale to nie o to chodzi, bo to gówno nie jest dla wszystkich. Ogólnie, muszę stwierdzić, że Flez ma wyczucie umie wejść w południowoamerykański klimat - choć nie zawsze te bity są fajne i bujające, bo np. taka mieszanka techno z disco polo w 'Potencjometrze' jest niestrawna zupełnie.
    Flez zgromadził tu kilkunastu rapperów, którzy z założenia świetnie odnajdują się na połamanych, cykających podkładach. Jest tu zatem Kowall, który nigdy nie trafił w moje gusta. Flez wyprodukował mu większość albumu w zeszłym roku, więc jasne, że po znajomości współpraca toczy się dalej. Ok, w 'Armii' wypadł całkiem całkiem. Są całkiem nieźli Głos i Czubson, którzy napędzają album. Znalazł się tu J-Thuro prosto z Brooklynu. Dziwne byłoby, gdyby nie trafił tu ktoś z PTP, która słynie z podobnych klimatów - tu mamy Zelo. No i poza tym, mamy całą plejadę nikomu nie znanych rapperów, z których jedni są lepsi, inni nie powinni się w ogóle wysilać.
    Odbiór albumu nastąpi w trzech rodzajach: ci, co nie znoszą nowoczesnego hip hopu, trapów i kranków, nawet tego nie tkną. Ci, którym to obojetne, sprawdzą i powiedzą, że może być. Za to ci, co uwielbiają taki stan rzeczy, będą się jarać mocno. Bo obiektywnie patrząc, jest to jedna z lepszych crunkowych płyt w naszym kraju. Jak dla mnie - może być.

OCENA: 4-\6 


2 komentarze:

  1. SAM JESTEŚ, DO CHUJA, NIKOMU NIE ZNANY

    OdpowiedzUsuń
  2. No jestem, i co z tego? Nie ma przez to bólu dupska :P

    OdpowiedzUsuń