środa, 4 września 2013

LANSKY LANS & MORTE - KODEKS MORALNOŚCI

nielegal 2013

1. Intro
2. Podobno
3. Z tym naprawdę łatwiej żyć   feat. RASTON
4. Pyrrusowe zwycięstwo
5. Ur. 13-tego w piątek
6. Kodeks moralności
7. Głodni zmian  feat. CMK, RASTON
8. To naprawdę nie zabija    feat. UKA, STOE
9. Pierwszy a nadal   
10. Od stóp do głów     feat. PEERZET
11. Słowa potrzebują mnie
12. W ostatnie 4 minuty
13. Outro

    To typowy, najbardziej klasyczny zespół w hip hopie - rapper i jego producent. To swego rodzaju prezentacja rybnickiego podziemia - a wiadomo, że na Śląsku drzemie masa talentów i to co mamy na scenie oficjalnie, to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Morte to ten trybik, który wprowadza duet w grę swoimi podkładami. A robi on całkiem fajne, bujające podkłady, które oparte są na klasycznych klimatach, samplach - często wokalnych w refrenach i mocnych perkusjach. Są kawałki szybkie, ale i takie zupełnie laid backowe, do posiedzenia sobie przy nich i machania głową. Efekt wzmacniają występy DJ Mordy, DJ Kruga i DJ Laika, dzięki czemu brzmi to pewnie, prawdziwie i tak... hip hopowo. Nie ma tu miejsca na syntetyki, dópstepy i pierdoły - brakuje tylko nieco brudu i patyny, bo podkłady są wręcz sterylne. Nie ma to większego znaczenia dla odbioru muzyki, tylko jak dla mnie przydałby się taki pyłek na winylu...
    Lansky Lans to koleś, którego usłyszałem po raz pierwszy na tej właśnie płycie. I dobrze, że wreszcie usłyszałem, bo okazało się, że jest czego posłuchać. Lansky ma przyjemny głos i bardzo fajnie płynące flow, które doskonale jest zgrane z podkładami od Morte. Kiedy słuchasz gościa, masz wrażenie, że to Twój sąsiad z bloku obok, opowiadający ci dykteryjki przy piwie na ławce w parku. Lansky ma luz, podejście do samego siebie z dużym dystansem. Prowadzi nas przez swoje życie, nie wstydząc się swojego pecha i głupot, które udało mu się popełnić. Opowiada o swoich ziomkach: 'bierzemy dragi, których nie chcemy brać, sypiamy z dupami, z którymi nie chcemy spać, pijemy alko, alko...'. Taki gorzki, opowiedziany z przekąsem ale i bez nerwów żywot kolesia, któremu zdarzyło się zajarać rapem i nagrać płytę. O tym, że Lansky nie jest w aż takim podziemiu, świadczy występ Peerzeta. Obok Przemka, mamy tu Rastona z jego niskim głosem, czasem trochę podobnym do Onara, ale bez zadyszki, są też CMK, UKA i Stoe - wszyscy mniej więcej równo i bez wpadek.
    Pierwsze spotkanie i taka niespodzianka. Nie spodziewałem się wiele, ale ten album mnie zaskoczył świeżością - mimo iż klimat klasyczny, dojrzałością emce... Nagle okazało się, że ta płyta urosła do jednej z lepszych w tym roku! Bardzo się cieszę, że ją znalazłem. Polecam.    

POBIERZ SOBIE

OCENA: 5\6


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz