Pokazywanie postów oznaczonych etykietą high time. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą high time. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 września 2013

CHUDINI & DJ TE - LIFESTYLE

High Time 2013

1. Intro (Chwile)
2. Drobne
3. Na pewno
4. Jesteś ze mną    feat. BOXI
5. Jazda
6. Chmury nad blokami
7. To my (Przekrój)
8. Młody    feat. HUCZUHUCZ
9. Gramy to!
10. Szukałem szczęścia
11. Ważne sprawy
12. Pytasz    feat. MIELZKY
13. Świat jest mój
14. Rabeko    feat. ERKING
15. Przyszedłem

    Ksywa Chudini pojawia się na naszej scenie dość często, bo nie dość, że wydał bodaj dwie solówki, duet z Mazikiem, a także nagrał sporo gościnnych traków na różnorakie projekty w całej Polsce. Dołączył do niego DJ Te, turntablista z Chojnic. I tak razem, wespół w zespół, nagrali razem album.
    Chudini to producent. Zrobił on soczyste bity, takie najzupełniej klasyczne, ale takie, których słucha się bardzo dobrze dzięki świetnie pracującym perkusjom i basom oraz doskonale dobranym samplom, które Chudini wybiera z dużym smakiem. To taki prawdziwy rap, osadzony mocno w korzeniach Złotej Ery, sięgających Nowego Jorku i całego Wschodniego Wybrzeża. Kojarzy mi się ten materiał z Pete Rock'iem, Q-Tip'em i temu podobnymi rzeczami. Fajnie brzmi, a do tego jest przecież tu jeszcze ta druga połówka pary - DJ Te. Prawie każdy trak ozdobiony jest tym, co lubię - sporą ilością dobrze wykonanych skreczy, co znacznie w moim mniemaniu podnosi walory albumu. Dj Te jest dobrym drapaczem, a Chudini jest dobrym producentem. Punkt.
    Ale Chudini to rapper. Taki rapper - spoko koleś, znajomek z osiedla. Możesz iść z nim na piwo, pogadać o 'ważnych sprawach', czy 'chmurach nad blokiem' i pograć na konsoli. Nie ma on jakiegoś oryginalnego stylu, wielkich wersów, zapadających w pamięć. Nie. Ale to, co ma Chudini, to charyzma i sprawianie wrażenia, że to bliski kumpel. Taki gość, z którym byś się pobujał po dzielni. Tym bardziej, że umie on opowiadać na tyle zajmująco, że masz ochotę z nim poobcować. A goście, których zaprosił, wczuli się idealnie w klimat i ich wejścia są równie ziomkowe i fajne, co gospodarza. I Hucz i Mielzky spokojnie dali radę, Boxi i Erking może nieco gorzej, ale wszystko wyszło przynajmniej ok. Tak. Chudini jest fajnym rapperem.
    I właśnie o to chodzi. Chudini jest fajnym kolesiem. Jest na pewno świetnym producentem, może nieco gorszym rapperem, ale nie o to chodzi. Haczyk w tym, że Chudini ma charyzmę i jest po prostu spoko kolesiem. I tak jest jego album. Spoko, nawet bardzo.

OCENA: 5-\6 


wtorek, 13 marca 2012

PO TEJ STRONIE RAJU - HUCZUHUCZ

High Time 2011

1. Halo
2. Adresat nieznany
3. Krzyk
4. Bezsilność
5. Zajawka feat. DESZCZU, ERKING, DJ KLASYK
6. 36,6
7. Nie szukam
8. Superbohaterowie feat. BEK-ON, AZJA
9. Brak mi feat. ROVER, LEH, DJ KLASYK
10. Gdyby nie to
11. Oszuści
12. ...Tyle lat
13. Wszystkie podwórka
14. Dziwne rzeczy się dzieją feat. RACA, SPEC
15. Tu
16. Pomóż mi zamknąć oczy feat. TE-TRIS, ENSON
17. Schody kręte
18. Moje, twoje

Hucz wystrzelił w zeszłym roku jak Filip z konopi i z kolesia, którego nikt nie kojarzył, stał się jedną z najlepiej rozpoznawalnych postaci polskiego podziemia. Szczególnie aktywnie promował go Ślizg, ale i Popkiller nie ustawał w zachwytach. I naturalną koleją rzeczy, kiedy HuczuHucz wydał swój pierwszy album, zamieszanie było spore...
Na swojej płycie Huczu zgromadził całe mnóstwo producentów znanych (lub nie) w podziemiu. Są to Gzbk, DJ Chrome, Marsan, Jimmy Kiss, Natz, Threone 1, Nowik, Ambeatny, NNFOF, PTK, Kryhoo, ZeroJeden i Cygier & Exiger - czyli w sumie, co trak, to inny produsa. Mimo to, płyta jest dość spójna, solidnie wyprodukowana, oparta na klasycznych bitach. Nie wszystkie ruszają głową, ale nie ma żadnej słabizny na tym albumie. Trochę skreczy dodali DJ Ace i DJ Klasyk - przede wszystkim Ace dał świetny popis w 'Adresat nieznany'.
HuczuHucz jest świetnym emce z dobrymi tekstami, z którymi można popłynąć na bitach. Wersy są interesujące i łatwo się wciągnąć w rozkminkę. A Huczu opowiada o szeroko pojętych 'życia schodach krętych'. Gościnne występy są na poziomie, choć level up zaliczają raczej Te-Tris i Raca, niż reszta. Nie, no, nie można narzekać, liryka na dobrym poziomie, może nie zawsze porywająca techniką, ale w porządku.
Huczu dał nam porządną płytę. Nie zwaliła mnie z nóg, ale słuchało się jej przyjemnie i nie musiałem używać skipu. Album jest spójny i na równym poziomie. Nie znalazłem bangerów, które bym zapętlał, ale płyty da się słuchać wielokrotnie, co jest najlepszą rekomendacją. Nie nudzi się po pierwszym przesłuchaniu, ani nawet po piątym, więc powinno się ją sprawdzić. Co Hucz, to Hucz.

OCENA: 4\6