Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

KAEN - TYLKO ŚMIERĆ MOŻE MNIE ZATRZYMAĆ

Prosto 2015

1. Tylko Śmierć może mnie zatrzymać
2. Nie wszystko stracone
3. Labirynt   feat. GOSIA BERNATOWICZ
4. Fuck # 
5. Singiel
6. Za horyzontem   feat. PAULINA SZURNICKA
7. Piętno dilera    feat. CHADA
8. Bajka
9. Oczy szeroko otwarte feat. KROOLIK UNDERWOOD  
10. Ojcze nasz
11. Wybór   feat. GRIZZLEE
12. W moich butach 2   
13. Krzyk feat. GOSIA BERNATOWICZ

    Kaen to idealny produkt medialny. Chłopak z problemami, schowany za maską, dissowany przez fanów 'dorosłego' rapu i kochany przez gimbazę. Kontrowersyjny. I wydaje go Prosto, a każdy album sprzedaje się jak świeże bułeczki. I cokolwiek by nie mówić, Kaen wie, jak sprzedać swój materiał - przy czym słowo 'sprzedać' występuje tu bez negatywnych konotacji.
    Ive rozwija się wraz z każdym albumem Kaena. Tutaj dostajemy klasyczne bity, podszyte nieco klimatem Aftermath Records. Nie ma tu zbytecznego umartwiania się, rozlazłych cloudów - wręcz przeciwnie, solówki na gitarze elektrycznej tylko uświetniają podkłady, zamiast zamulać pseudo romantycznymi riffami. Klapiące, pełne werwy perkusje stanowią energetyczne koło zamachowe dla oszczędnych, ale konkretnych sampli, z których Ive buduje swoje podkłady. Nie jest to wielki majstersztyk - to po prostu bity, które doskonale pasują do rappera i stanowią dla niego odpowiednie tło. Ive wspomagany jest przez DJ Noriz, DJ Frodo i DJ Grubaz - i tylko jest jedno ale: te bity naprawdę śmierdzą Dr. Dre i jego kolegami z czasów Aftermath i Shady...  
    'Leszcze mnie dissować chcą, no bo polski sen mam \ Żaden z was nie będzie mną – robię ostry Wietnam' - w sumie z jednej strony wydaje się, że Kaen ma w dupie, co o nim krzyczą hejterzy. Z drugiej jednak zbyt wiele panczy leci w kierunku owych hejterów, żeby uwierzyć, że zupełnie go to nie obchodzi. Ale to tym lepiej dla gry. Polski Eminem? Na pewno Kaen się inspiruje, ale przecież z każdą płytą odchodzi od tej maniery, zmieniając ją na swoją własną - podobną, ale inną. 'Zrozum ty zrobiłeś ze mnie chłopcze gwiazdę \ Nadal ten normalny chłopak, to twój kompleks właśnie'. Coś w tym jest, c'nie? Tym bardziej, że Kaen, choć nadal bywa brutalny i obrazoburczy, to nie bawi się już w ociekające krwią historyjki. Teraz to jego życie: nadal brudne i pełne bólu i niezrozumienia, ale przynajmniej namacalne, bo dziejące się gdzieś w mieszkaniu obok. I pozostaje tylko w powietrzu pytanie: gdzie jest Bóg? To płyta, która jest pewnie jakąś terapią, sposobem na pozbycie się demonów z szafy (#cleanin' out my closet). I to pewnie dlatego Kaen zaprosił prawie tylko i wyłącznie wokalistów. A jedyny rapper, Chada, jest tu, szczerze mówiąc, zupełnie zbyteczny.
    Nigdy nie byłem przeciwnikiem Kaena - nie byłem również jego fanem. Nie można powiedzieć, że jest słabym rapperem - może nie podobać się jego stylówka. Nie można powiedzieć, że jego płyty są słabe - można ich nie rozumieć i nie pochwalać treści. Ja zawsze miałem wypośrodkowaną opinię - było różnie. Ale tym razem to zdecydowanie najlepszy album Kaena. Dopracowana, ciężka, ale nie obrzydliwa. Tym razem rapper naprawdę się postarał...

OCENA: 4+\6


czwartek, 13 marca 2014

KAEN - PIĄTEK 13-GO

Prosto 2014

CD 1
1. Intro
2. Piątek 13-go
3. Biały Śmieć
4. Pitbull
5. Kartka z pamiętnika
6. K-toś N-ieobliczalny (Porshe KaeN)
7. Bejbi K'naga skit I
8. Mów mi D.ave
9. Miałaś tu być
10. Dawaj z nami
11. Ballada o Dawidzie Starejki
12. Nie rozumiem fenomenu
13. Psychol

CD 2
1. Każdy kolejny krok feat. BRAHU
2. Patrzą na ręce   feat. TEMATE, SATYR, PARZEL, KIZO, RUFUZ
3. Mimo wszystko   feat. GOSIA KUTYŁA 
4. Setki kilometrów   feat. BEZCZEL, BOSSKI ROMAN
5. Nie ma miejsca   feat. RPS
6. Zbyt wiele feat. CHEEBA, WDOWA
7. Bejbi K'naga skit II
8. Muszę iść   feat. KROOLIK UNDERWOOD
9. Spójrz w lustro   feat. JURAS
10. Ona     feat. KAZ A.K.A BAŁAGANE
11. Zwyrodnialcy   feat. ZWR, BENY B
12. Do przodu
13. Outro

    Kaen to dość kontrowersyjny rapper - jedni go bardzo lubią, inni twierdzą, że to szmira i noskill. Tak, czy siak, drugi album Kaena ma szokować jeszcze bardziej, a co gorsza, jest podwójny. Na pierwszej płycie znajdziemy solo produkcje, na drugiej kawałki z gośćmi. Założenie może i zacne, ale biorąc pod uwagę fakt, że albumy dwupłytowe najczęściej ssą... Powiedzmy sobie delikatnie, że nie spodziewałem się szału uniesień.
    Pierwszą płytę, tę solową, w całości wyprodukował IVE. Co tam pierwszą, również drugą - z jednym wyjątkiem: numer 'Ona' zrobił Donatan. Muzycznie więc jest bardzo spójnie: IVE postarał się o podkłady w większości ciężkie, ale w konwencji klasycznej. Określiłbym je jako mieszankę klimatów z albumów Eminema, Insane Clown Posse, Necro z pewną nutką własnej inwencji. Czasem pojawiają się solówki na elektrycznej gitarze, czasem klawisze, czasem smyki, ale to wszystko jest w miarę pozostająca w brzmieniu. Nawet te bity się nie nudzą, choć kiedy wbija Donatan, słychać różnicę poziomów...  Podsumowując, podkłady są porządne, dobrze wpasowują się w klimat albumu i Kaen do nich pasuje.  
    Podejrzenia Kaena o psychofaństwo i kserowanie z Eminema jest... mocno trafne. Chociaż przyznam, że od poprzedniego albumu jego styl ewoluował, to jednak nie da się uniknąć wrażenia, że słuchamy polskiej kopii Marshalla Mathersa. Różni się od oryginału przede wszystkim nieco wyższą barwą głosu i lekką nosowością, ale technicznie jest wciąż bardzo podobny. Jeśli już mowa o technice, to trzeba Kaenowi oddać, że ma to flow, którym potrafi płynąć dość długo, składając kaskady wręcz rymów, zakończonych na tę samą sylabę. Czy to ma sens, to już zupełnie inna historia. Czasami, aby się rymowało aż tyle razy, rapper wręcz bełkocze, wypluwając steki bzdur, podanych wprawdzie świetnie stylistycznie, acz bez znaczenia. I owszem, trafiają się momenty, gdzie wersy składają się w jakiś rozumny potok słów, dzięki czemu tej płyty da się słuchać. Część z kawałków jest nieco drastyczna lub obrzydliwa, bo przecież Kaen stara się trzymać w konwencji horror core a la Eminem. Leje się krew z odciętych kończyn i sperma na cyce, Kaen opowiada o nienawiści do ojca i ciężkim dzieciństwie, o swoich perwersyjnych marzeniach seksualnych... Bo Kaen to 'psychol, złego dotyku syndrom', wiesz, ten jebnięty typ, co ma wywoływać dreszcze. Czy wywołuje? Cóż, nie zawsze, a jeśli już, to te dreszcze to nie rozkosz, czy strach, tylko obrzydzenie albo zażenowanie. Druga płyta przynosi zdecydowaną zmianę klimatu i jakości, a to głównie z uwagi na to, że w każdym traku są jacyś goście - i to bardzo różni. Najlepsze wejścia zanotowali zdecydowanie Bezczel i Wdowa, ciekawie zmiękczająca Kaena. Jednak również dzięki  takim osobom, jak toastujący Cheeba, śpiewająca gosia Kutyła, czy Kroolik, słyszymy nieco odmienną twarz Kaena.   
    Naprawdę dałoby się z tego zrobić jedną, dość dobrą płytę. Można odżegnywać Kaena od czci i wiary za to kopiowanie Ema, ale obiektywnie nie jest on aż tak słaby. Wypełnia pewną niszę na naszej scenie, bo nawet jeśli weźmiemy pod uwagę scenie horrorcore, to przecież Słoń robi to w zupełnie innym stylu, a osoby pokroju Kaczmiego są tysiąc razy bardziej zwyrodniałe. To taki nieco prześmiewczy, choć gorzki styl, który ma niby szokować, ale nie ma tu aż takiej kontrowersji. Chyba, że za kontrowersyjne uznamy podbieranie flow Eminemowi. Jednak, w porównaniu z pierwszą płytą, kolosalny postęp. Tej płyty już da się słuchać.

OCENA: 3\6 


sobota, 6 października 2012

OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB - KAEN

Prosto 2012

1. Narodziny
2. Bestia
3. Nasza Wina
4. Moja Królowa
5. Czasem Myślę, Że...    feat. FU, ZDYCHA
6. Nie Osądzaj
7. Czas Na Zmiany
8. Masz Swój Rozum   feat. JURAS
9. Alter Ego
10. List Do D.
11. Głowa Do Góry   feat. OLGA ANTECKA
12. Strefa Mroku    feat. BENY B, ZWR, IVE
13. Historia Pewnej Miłości
14. Kamień Syzyfa    feat. WIGOR
15. Władca Liter
16. Głębia
17. Idź Na Całość
18. W Moich Butach
19. Nie Ma Odwrotu    feat. ESKA
20. Od Kołyski Aż Po Grób
21. Pogrzeb

    Kaen to specyficzny debiutant, który niby siedzi w rapie dość długo, ale nagrał... praktycznie niewiele. Słuchacze mogą go kojarzyć przede wszystkim z mixtejpów DJ Kebsa i z kilku, naprawdę mało znanych, wcześniejszych traków. Sokół trochę ryzykował, wydając płytę mało znanego rapera, który dał się poznać tylko z kilku, przeciętnych dodajmy, wersów.
    Podobno Kaen długo szukał producenta, ale znalazł. Jest nim Ive, znany wcześniej z płyty m.in. Pokoju Z Widokiem Na Wojnę - co dla mnie osobiście nie jest żadnym wyznacznikiem sukcesu. Muzyka jest oparta na lekkich perkusjach, pykających jakby ktoś klepał ołówkiem w pudełko Pysia. Naturalnie skrzypki i plumkające pianinka - dokładnie to samo, co nie podobało mi się na płycie Jurasa. Byle jakie, zwyczajne, nowoczesne bity robione bez jaja i jeszcze na zajebanych patentach (np. 'Czas na zmiany' od Sido, czy 'Historia Pewnej Miłości' od Eminema). Jeden trak zrobił Feru, ale nie podwyższył zbytnio poprzeczki. Skrecze, które pojawiły się nieśmiało w kilku miejscach, robiono chyba na syntezatorze...
    Kaen ma technikę - umięjętności rymowania nie można mu odmówić. Fakt, chyba zbyt często czerpie natchnienie ze stylistyki Eminema (nie tylko styl, ale i ciekawy, ale wtórny pomysł z 'Alter Ego'), Buki i kilku co bardziej ekspresyjnych rapperów, ale jego flow jest najlepszy ze wszystkiego, co znajdziemy na płycie. Bo kiedy dochodzi do tekstów, to Kaen nie ma się specjalnie czym popisać, pomimo, że zdarzają mu się wielokrotne rymy i czasem sypnie coś, czego da się posłuchać. Przez większość czasu dostajemy zwyczajne rymy o ciężkim życiu, trochę marnego bragga i wiele perełek, które pozbierałem po kawałkach: 'do śmieci pada płód', 'czuję że stoję nagi, bardzo się boję Pragi' (co kurwa?), 'dawaj głośno, niech sąsiadka jebnie płodem' 'oj dziewczynko, twoja dupa pełna spermy' i rymy typu 'gównem\gówna' i wiele tego typu pierdół. Gościnne wejścia to oddzielny rozdział. Fu swoją zwrotką po raz kolejny udowadnia, że jest do odstrzału - kiedy nie rozumiałem jego wersów, jebałem go tylko za technikę. Teraz, kiedy 'rymuje' wyraźnie, to wyraźnie słychać, że pierdoli takie bzdety, że lepiej było jak bełkotał. Kolejny majstersztyk to Zdycha, serwujący rymy na poziomie przedszkola. Juras wypadł zwyczajnie, jak na pierwszym lepszym kawałku PZWNW. Beny B wszedł na majka z bodaj najlepszymi wersami, ZWR typowo ulicznie i 'strefomrocznie' Ive zarymował również dość zaskakująco, inspirując się chyba flow i techniką Tech N9ne, ale znacznie bardziej nieśmiało. Wigor? Ten przynajmniej umie rymować.    
    Przyznam, że dość ciężko przez to przebrnąć. O ile na początku z rozbawieniem wyłapywałem durne wersy, to potem się znudziłem i ciężko mi się było skupić. Wkurwiają mnie bajty z Eminema - dokładnie te same odgłosy, podobne patenty - po co powielać to, co już jest? I dodatkowo w przypadku, kiedy kopia jest lata świetlne od oryginału? O ile zeszły rok należał do stajni Prosto, to z każdą płytą w 2012 Sokół strzela sobie w stopę. Jeszcze biedak kaleką zostanie. Bo tej płyty nie da się posłuchać po raz drugi. Co tam po raz drugi - ciężko to przesłuchać za pierwszym razem w całości!

OCENA: 2\6