Fandango 2015
1. Intro (Przerwa)
2. Sinusoida
3. Ulice Bogów
4. Chicago
5. Za Mną
6. Brud I Tusz feat. KASIA GOŁOMSKA
7. Ambicje
8. Byliśmy / 1.5
9. Małpy
10. Po Drugiej Stronie feat. THE VOICES
11. Wizje feat. BUDKA SUFLERA
12. Outro (Bez Przerwy)
Miuosh. Kiedyś szanowany i propsowany, dziś raczej smętny. 'Pan z Katowic', choć osiągnął złoto, był jedną z najgorszych płyt 2014 - przynajmniej według mnie. Ulic Bogów prawie bym nie zauważył bo jakoś cicho i albumie i nikt się nie jara, ale wpadło mi do ręki dziwnie wydane pudełko i okazało się, że to nowy Miuosh. Wewnątrz jakieś kartki, rozkładówka, Budka Suflera... Już się źle nastroiłem.
Tym razem Miuosh zaufał tylko jednemu Fleczerowi, dzięki czemu płyta zachowuje spójność. Może dlatego, że jak zrozumiałem z tekstu, to właśnie producent odpowiedzialny jest za to, że album, który miał nie wyjść w tym roku, nagle znalazł się na półkach. To nowoczesny materiał, w wielu miejscach pozbawiony sampli (jest trochę wokalnych, czy znanych skądinąd wrzutów), grany główne na klawiszach. Trafiają się tu jednak bardziej korzenne, klasyczne kawałki, które przypominają rzeczy ze sceny Detroit ('Chicago'). Wszystko się jednak przewija i miesza, składając się na miły dla ucha klimat. Po 'Panu z Katowic' Miuosh zrezygnował z cloudów i wściekłej syntetyki, wziął tylko to, co dobre i niejako powrócił do punktu wyjścia, zmieniając tylko nieco kierunek. Fleczer doskonale dobrał brzmienie i przyznam, że słucha się tego dobrze.
Rapper stracił gdzieś po drodze zęby. Jego flow i technika są nadal dość charakterystyczne, nie o to chodzi. Na płytę trafiło sporo osobistych wersów, które dobrze brzmią i składają się bardzo poprawnie, ale zupełnie nic nie wnoszą. Emocje dostrzegalne sa tylko u samego Miuosha, bo ja pozostałem na to, co mówi zupełnie obojętny. W zasadzie nawet lekko się nudziłem. Frazesy, frazesy - niby głęboko przemyślane teksty, wydobywające się gdzieś z głębi jestestwa, a tak naprawdę zmuszałem się do wgłębiania w wersy i nic. Nie znaczy to, że to co mówi Miuosh jest słabe - nie, tylko mnie kompletnie nie porwało. Weszło kilka lepszych kawałków, jak 'Chicago', czy 'Małpy', podoba mi się wykorzystanie The Voices, a co do Budki Suflera - wydaje mi się, czy tylko włożono wokal Cugowskiego z 'Nocy komety'? Bo nie brzmi to, jakby było nagrywane w jednym studio...
No i dostałem płytę. Ani dobrą, ani słabą. Na pewno dużo lepszą, niż poprzednia, ale prawdę mówiąc, niewiele ciekawego się tu dzieje. To taki album, który wysłuchasz, powiesz: 'no jest ok' i wrócisz do niego... za rok, w czasie sprzątania półki z cd. Tak, niezłe. Brakuje mi tu jednak ognia, czegoś, co by mnie przyciągnęło. Mam wrażenie, że Miuosh, pomimo swoich wysiłków, nieco przeszedł obok tej płyty.
OCENA: 4\6
ZNOWU TO GÓWNO MI NIC NIE ZNALAZŁO, VIDEO W LINKU
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miuosh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miuosh. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 grudnia 2015
wtorek, 7 października 2014
MIUOSH - PAN Z KATOWIC
Fandango 2014
I. Jerycho
II. Absynt
III. Bawełna
IV. Pan z Katowic
V. Krawędź feat. MAM NA IMIE ALEKSANDER
VI. Za Tobą feat. KATARZYNA GRONIEC
VII. Bon Jovi
VIII. KATO
IX. Drive Tru
X. Rio
XI. Corona
XII. Zemsta feat. EMES
XIII. Kaznodzieja
Płyty Miuosha już nie wywołują takiego napięcia jak kiedyś. Owszem, kiedy wejdziesz do Empiku, leżą one najczęściej wśród najlepiej sprzedawanych, ale to już na pewno nie jest ten sam Miuosh co kiedyś. Owszem, nie zmienia się tylko krowa na miedzy, ale zależy również, czy odpowiada nam kierunek, w którym artysta ewoluuje.
No i tu ja osobiście mam gwóźdź programu. Tylko zobaczyłem listę producentów, byłem pewien, że to nie jest album dla mnie. Miuosh niestety idzie w kierunku tego nowoczesnego, rozlazłego hip hopu spod znaku Drejka i Łejznizi. Te pozbawione normalnej perkusji podkłady wloką się przez ścieżki, zawodząc pseudo ambitnymi zawijasami syntezatorów, kurwa, tylko sie pociąć tłuczkiem do mięsa. Ja nie wiem, gdzie w tym rap, kiedy w połowie podkładu albo nie ma perkusji, albo napierdalają tylko hajhety milion na minutę, a zamiast prowadzącego motywu producent leci na dwóch-trzech klawiszach, ciskając w dowolne w różnych odstępach. W tego typu zawodzeniach celują Foux, Lenzy, Fleczer, który w sumie odpowiada za całość brzmienia albumu, oraz coraz bardziej nowoczesny Sherlock. Płyta nabiera siły tylko momentami: w kawałku 'Bawełna' Dubasa mamy starego, dobrego Miuosha, 'Za tobą' Eljota, choć również nowoczesne, zrobione jest przynajmniej z jajem i wokalny refren zamiata. No i w miarę normalny bit od Stony w 'KATO'. Jednak to, co zrobił Foux z Bon Jovi i Lenzy z Philem Collinsem to morderstwo. I tylko trochę pomaga praca DJ Kebs, DJ Ike, DJ Ben i DJ Falcom na adapterach - te skrecze giną wśród elektroniki.
Ciekaw jestem, jak brzmiałby Miuosh, gdyby rymował na podkładach bardziej przyjaznych, niż te elektroniczne stękania. Bo teksty są tu przemyślane jak nigdy wcześniej, sięgają głębiej, mają sporo goryczy - te njuskulowe podkłady chyba wymagają takich umartwiających się wersów. Nic dziwnego w sumie, ja mam ochotę wyskoczyć czasem na łeb z okna, słysząc te wypociny. A nie, zaraz, mam 30 centymetrów do trawnika... Nic to nie da... No ale nie o to chodzi. Miuosh, choć dostosował się klimatem do dołującej muzy, to jednak kiedy weźmiemy sobie te teksty, to jest w nich sporo racji, trochę bólu i brudu. Natomiast lirycznie tez nie jest tu równo i kiedy Miuosh próbuje bragga i daje rymy typu 'Mam jebany staż - dwanaście lat \ Ty jeszcze wtedy myliłeś chuja z głową', to ja przepraszam. Te całe jego pretensje po albumie z Onarem, że ludzie narzekali, że poziom opada to nie kwestia hejtrów, to pieprzona prawda. Pan z Katowic? Jak w tym starym ruskim dowcipie: Pankracy? Kakij on pan, piszy jemu Kracy...
To najgorsza płyta Miuosha. Prawdę mówiąc, w ogóle nie jestem w stanie tego słuchać, bo wkurwiają mnie te zawodzenia. Gdzie w tym jest rap? Rap to po angielsku 'stukać', więc do chuja, niech to stuka, a nie rzęzi! Na pewno będą tacy, którzy będą zachwyceni, ale dla mnie to źle odcedzone pomyje. 'Gram rap nie glam rap'?
- Miuosh!!! Miuosh!!!
- Co?
- Wyjdź.
OCENA: 2+\6
I. Jerycho
II. Absynt
III. Bawełna
IV. Pan z Katowic
V. Krawędź feat. MAM NA IMIE ALEKSANDER
VI. Za Tobą feat. KATARZYNA GRONIEC
VII. Bon Jovi
VIII. KATO
IX. Drive Tru
X. Rio
XI. Corona
XII. Zemsta feat. EMES
XIII. Kaznodzieja
Płyty Miuosha już nie wywołują takiego napięcia jak kiedyś. Owszem, kiedy wejdziesz do Empiku, leżą one najczęściej wśród najlepiej sprzedawanych, ale to już na pewno nie jest ten sam Miuosh co kiedyś. Owszem, nie zmienia się tylko krowa na miedzy, ale zależy również, czy odpowiada nam kierunek, w którym artysta ewoluuje.
No i tu ja osobiście mam gwóźdź programu. Tylko zobaczyłem listę producentów, byłem pewien, że to nie jest album dla mnie. Miuosh niestety idzie w kierunku tego nowoczesnego, rozlazłego hip hopu spod znaku Drejka i Łejznizi. Te pozbawione normalnej perkusji podkłady wloką się przez ścieżki, zawodząc pseudo ambitnymi zawijasami syntezatorów, kurwa, tylko sie pociąć tłuczkiem do mięsa. Ja nie wiem, gdzie w tym rap, kiedy w połowie podkładu albo nie ma perkusji, albo napierdalają tylko hajhety milion na minutę, a zamiast prowadzącego motywu producent leci na dwóch-trzech klawiszach, ciskając w dowolne w różnych odstępach. W tego typu zawodzeniach celują Foux, Lenzy, Fleczer, który w sumie odpowiada za całość brzmienia albumu, oraz coraz bardziej nowoczesny Sherlock. Płyta nabiera siły tylko momentami: w kawałku 'Bawełna' Dubasa mamy starego, dobrego Miuosha, 'Za tobą' Eljota, choć również nowoczesne, zrobione jest przynajmniej z jajem i wokalny refren zamiata. No i w miarę normalny bit od Stony w 'KATO'. Jednak to, co zrobił Foux z Bon Jovi i Lenzy z Philem Collinsem to morderstwo. I tylko trochę pomaga praca DJ Kebs, DJ Ike, DJ Ben i DJ Falcom na adapterach - te skrecze giną wśród elektroniki.
Ciekaw jestem, jak brzmiałby Miuosh, gdyby rymował na podkładach bardziej przyjaznych, niż te elektroniczne stękania. Bo teksty są tu przemyślane jak nigdy wcześniej, sięgają głębiej, mają sporo goryczy - te njuskulowe podkłady chyba wymagają takich umartwiających się wersów. Nic dziwnego w sumie, ja mam ochotę wyskoczyć czasem na łeb z okna, słysząc te wypociny. A nie, zaraz, mam 30 centymetrów do trawnika... Nic to nie da... No ale nie o to chodzi. Miuosh, choć dostosował się klimatem do dołującej muzy, to jednak kiedy weźmiemy sobie te teksty, to jest w nich sporo racji, trochę bólu i brudu. Natomiast lirycznie tez nie jest tu równo i kiedy Miuosh próbuje bragga i daje rymy typu 'Mam jebany staż - dwanaście lat \ Ty jeszcze wtedy myliłeś chuja z głową', to ja przepraszam. Te całe jego pretensje po albumie z Onarem, że ludzie narzekali, że poziom opada to nie kwestia hejtrów, to pieprzona prawda. Pan z Katowic? Jak w tym starym ruskim dowcipie: Pankracy? Kakij on pan, piszy jemu Kracy...
To najgorsza płyta Miuosha. Prawdę mówiąc, w ogóle nie jestem w stanie tego słuchać, bo wkurwiają mnie te zawodzenia. Gdzie w tym jest rap? Rap to po angielsku 'stukać', więc do chuja, niech to stuka, a nie rzęzi! Na pewno będą tacy, którzy będą zachwyceni, ale dla mnie to źle odcedzone pomyje. 'Gram rap nie glam rap'?
- Miuosh!!! Miuosh!!!
- Co?
- Wyjdź.
OCENA: 2+\6
poniedziałek, 29 października 2012
PROSTO PRZED SIEBIE - MIUOSH
Fandango 2012
1.Dowód
2.Nie mamy skrzydeł
3.Szczury feat. BISZ
4.Pierwsze pokolenie
5.Reprezent feat. JOKA
6.Matka i krew
7.Bit, pot, alkohol feat. PYSKATY, W.E.N.A.
8.Na zawsze
9.Róże z betonu feat. HI FI BANDA
10.Stój feat. ERO
11.Ktoś kiedyś
12.Płoną mosty
13.Prosto przed siebie
14.Ten świat, ten dzień
15.Ostatni
Miuosh, na fali popularności, jaką zdobył dzięki bardzo dobrej płycie 'Piąta Strona Świata', rzucił cały swój materiał na półki sklepowe. Reedycje starych nielegali oraz nową płytę, która narzuca jeden kierunek - prosto przed siebie. To już czwarty solowy album Miłosza, który ma za zadanie ugruntować jego pozycję na polskiej scenie.
Pomóc w tym mają producenci, którzy dość tłumnie nawiedzili album. Tdk, Emdeka, Minor, Galus, Złote Twarze, Hellou, Husam, Donatan, TMK Beatz i Pawbeats wykonali kawał dobrej roboty, a jeszcze wspomogli ich DJ Ben, DJ Noriz, DJ Kebs, GJ Gondek i DJ Krug. Jeśli podobała Ci się poprzednia płyta Miuosha, to brzmienie jest bardzo podobne. Szczególnie wybijają się podkłady (szkoda, że tylko 2) Minora, ale wszystkie bity mają tzw. jebnięcie, są energetyczne i przesiąknięte śląskim smogiem, że tak to górnolotnie ujmę.
Ta śląskość jest mocno odczuwalna na całej płycie, zresztą jak na każdej pozostałej Miuosha. Pomimo, że nie ślunzaczy, z tekstów przebija duma z bycia Ślązakiem i od razu wiadomo, że wszystkie wersy wypluwane są przez płuca pełne katowickiego dymu. To po prostu słychać, nie wiem, jakim cudem on to robi, ale to czuć. Emce nie ewoluował od zeszłego roku, stoi w miejscu jeśli chodzi o jakość rymowania i wersów, ale... gdyby z połowa sceny siedziała, tak jak on stoi, to byłoby super. Wprawdzie Mioush mówi wciąż o tym samym, ale i tak chcesz tego słuchać. Bo teksty są mądre, trochę gorzkie, ale wiesz, że prawdziwe. No i te śląskie powietrze z głośników... Mamy tu tez kilku gości: jest Joka, który zaczyna się znowu pojawiać na majku i coś mi się wydaje, że będę czekał na jego płytę, jeśli będzie raczył takową nagrać. Jest też Pyskaty i W.E.N.A., którzy niczym szczególnym się nie wybili, choć trzymają poziom. Jest Hi Fi Banda, z tradycyjnie lepszym Hadesem i nieco gorszym Dioxem, w świetnym traku 'Róże z betonu'. Jest też Ero, który w sumie przeleciał mi przez uszy i nawet go nie zauważyłem... Podsumowując: sporo retrospekcji, sporo o Śląsku, sporo kwaśnych prawd o życiu - wszystko podane w nienowy, ale nadal atrakcyjny sposób.
Może Miuosh nie odkrył Ameryki swoim nowym albumem, ale nadal robi swoje na wystarczająco wysokim poziomie, żeby być spokojnym o odzew sceny. Znowu jego płyta będzie się pojawiać w zestawieniach najlepszych płyt roku, ale... jest tego warta.
OCENA: 5-\6
1.Dowód
2.Nie mamy skrzydeł
3.Szczury feat. BISZ
4.Pierwsze pokolenie
5.Reprezent feat. JOKA
6.Matka i krew
7.Bit, pot, alkohol feat. PYSKATY, W.E.N.A.
8.Na zawsze
9.Róże z betonu feat. HI FI BANDA
10.Stój feat. ERO
11.Ktoś kiedyś
12.Płoną mosty
13.Prosto przed siebie
14.Ten świat, ten dzień
15.Ostatni
Miuosh, na fali popularności, jaką zdobył dzięki bardzo dobrej płycie 'Piąta Strona Świata', rzucił cały swój materiał na półki sklepowe. Reedycje starych nielegali oraz nową płytę, która narzuca jeden kierunek - prosto przed siebie. To już czwarty solowy album Miłosza, który ma za zadanie ugruntować jego pozycję na polskiej scenie.
Pomóc w tym mają producenci, którzy dość tłumnie nawiedzili album. Tdk, Emdeka, Minor, Galus, Złote Twarze, Hellou, Husam, Donatan, TMK Beatz i Pawbeats wykonali kawał dobrej roboty, a jeszcze wspomogli ich DJ Ben, DJ Noriz, DJ Kebs, GJ Gondek i DJ Krug. Jeśli podobała Ci się poprzednia płyta Miuosha, to brzmienie jest bardzo podobne. Szczególnie wybijają się podkłady (szkoda, że tylko 2) Minora, ale wszystkie bity mają tzw. jebnięcie, są energetyczne i przesiąknięte śląskim smogiem, że tak to górnolotnie ujmę.
Ta śląskość jest mocno odczuwalna na całej płycie, zresztą jak na każdej pozostałej Miuosha. Pomimo, że nie ślunzaczy, z tekstów przebija duma z bycia Ślązakiem i od razu wiadomo, że wszystkie wersy wypluwane są przez płuca pełne katowickiego dymu. To po prostu słychać, nie wiem, jakim cudem on to robi, ale to czuć. Emce nie ewoluował od zeszłego roku, stoi w miejscu jeśli chodzi o jakość rymowania i wersów, ale... gdyby z połowa sceny siedziała, tak jak on stoi, to byłoby super. Wprawdzie Mioush mówi wciąż o tym samym, ale i tak chcesz tego słuchać. Bo teksty są mądre, trochę gorzkie, ale wiesz, że prawdziwe. No i te śląskie powietrze z głośników... Mamy tu tez kilku gości: jest Joka, który zaczyna się znowu pojawiać na majku i coś mi się wydaje, że będę czekał na jego płytę, jeśli będzie raczył takową nagrać. Jest też Pyskaty i W.E.N.A., którzy niczym szczególnym się nie wybili, choć trzymają poziom. Jest Hi Fi Banda, z tradycyjnie lepszym Hadesem i nieco gorszym Dioxem, w świetnym traku 'Róże z betonu'. Jest też Ero, który w sumie przeleciał mi przez uszy i nawet go nie zauważyłem... Podsumowując: sporo retrospekcji, sporo o Śląsku, sporo kwaśnych prawd o życiu - wszystko podane w nienowy, ale nadal atrakcyjny sposób.
Może Miuosh nie odkrył Ameryki swoim nowym albumem, ale nadal robi swoje na wystarczająco wysokim poziomie, żeby być spokojnym o odzew sceny. Znowu jego płyta będzie się pojawiać w zestawieniach najlepszych płyt roku, ale... jest tego warta.
OCENA: 5-\6
piątek, 15 czerwca 2012
DZIEWIĘTNAŚCIE STOPNI W CIENIU - 19 SWC
Fandango 2012
1.Tych 4
2.Nigdy dosyć
3.Się nie wychylaj feat. HST
4.Kiedyś feat. MAJORR
5.Ze wszystkich stron
6.Full
7.Zew
8.Ciągle mało
9.Wirus
10.Tam gdzie mieszkam feat. RENE1
11.Nie wiem po co...
W zasadzie wszyscy czterej są znani na naszej scenie. Ostatnio najbardziej Miuosh, ale przecież i Stabol ze składu MCF i Booryz i Bemer z Textylu zaistnieli na majku już jakiś czas temu i są tu do dziś.
Jako, że jest to projekt wybitnie ślunski, na bitach pojawiają się również reprezentanci Śląska: Chmurok, Nesko, Fleczer, Blekear, Grrracz i Emdeka. Nie ma tu nic z tego, co znamy z płyt Miuosha, czy MCF - teraz to hip hop nowoczesny, brzęczący syntetycznym basem, z energicznym rytmem i nawet jeśli znajdzie się tu bardziej klasyczny trak, to i tak pozostaje wrażenie nowoczesności i podążania za trendami. Czy to źle, czy dobrze, to każdy musi sobie ocenić sam, bo nie brzmi to wcale fatalnie - raczej płyta jest taką bombą pełną energii. Dodatkowo na talerzach drapie DJ Gondek, chociaż tak naprawdę nie ma go tu zbyt wiele.
Szczerze powiem, że nie tego spodziewałem się po płycie z udziałem Miuosha. To nie jest ten życiowy, truskulowy (czy jakiś-tam-inny) hip hop. 19 SWC daje rap pełen panczy i porównań - owszem, czasem retrospekcyjny, czasem z wycieczkami w stronę thrillerowej konwencji (genialne 'Zew'!), czasem lekko imprezowy, ale to wszystko jest zupełnie inne od tego, do czego przyzwyczaili nas członkowie zespołu na swoich poszczególnych płytach. Nie jest to złe, ale troszku mi się gryzie z ich dotychczasowymi wizerunkami. Cięzko wskazać najlepszego emce spośród tej czwórki - przed przesłuchaniem stawiałbym na Miuosha, którego bardzo lubię, ale nie wybija się tu wcale przed szereg - poziom koledzy trzymają równy i każdemu zdarza się dać dobre wersy, choć przeważają rymy średnich lotów. Nawet Hastu średnio się wybija.
Nie jest to zła płyta, ale... takich było już wiele. Przyjemnie się tego słucha, ale... niewiele zostaje w głowie po przesuchaniu. Nawet chce się do płyty wracać, ale... poza absolutnym bangerem 'Zew', nie ma tu żadnego szału. Ot, kolejna śląska płyta - dobra, ale nie zachwyca, raczej przelatuje obok. Dobra nawet, ale tak dobrych płyt w zeszłym roku było multum. A że 2012 nie zanosi się na rewelacyjny, więc jest szansa, że będzie to jedna z lepszych płyt roku... Oj.
OCENA: 4\6
1.Tych 4
2.Nigdy dosyć
3.Się nie wychylaj feat. HST
4.Kiedyś feat. MAJORR
5.Ze wszystkich stron
6.Full
7.Zew
8.Ciągle mało
9.Wirus
10.Tam gdzie mieszkam feat. RENE1
11.Nie wiem po co...
W zasadzie wszyscy czterej są znani na naszej scenie. Ostatnio najbardziej Miuosh, ale przecież i Stabol ze składu MCF i Booryz i Bemer z Textylu zaistnieli na majku już jakiś czas temu i są tu do dziś.
Jako, że jest to projekt wybitnie ślunski, na bitach pojawiają się również reprezentanci Śląska: Chmurok, Nesko, Fleczer, Blekear, Grrracz i Emdeka. Nie ma tu nic z tego, co znamy z płyt Miuosha, czy MCF - teraz to hip hop nowoczesny, brzęczący syntetycznym basem, z energicznym rytmem i nawet jeśli znajdzie się tu bardziej klasyczny trak, to i tak pozostaje wrażenie nowoczesności i podążania za trendami. Czy to źle, czy dobrze, to każdy musi sobie ocenić sam, bo nie brzmi to wcale fatalnie - raczej płyta jest taką bombą pełną energii. Dodatkowo na talerzach drapie DJ Gondek, chociaż tak naprawdę nie ma go tu zbyt wiele.
Szczerze powiem, że nie tego spodziewałem się po płycie z udziałem Miuosha. To nie jest ten życiowy, truskulowy (czy jakiś-tam-inny) hip hop. 19 SWC daje rap pełen panczy i porównań - owszem, czasem retrospekcyjny, czasem z wycieczkami w stronę thrillerowej konwencji (genialne 'Zew'!), czasem lekko imprezowy, ale to wszystko jest zupełnie inne od tego, do czego przyzwyczaili nas członkowie zespołu na swoich poszczególnych płytach. Nie jest to złe, ale troszku mi się gryzie z ich dotychczasowymi wizerunkami. Cięzko wskazać najlepszego emce spośród tej czwórki - przed przesłuchaniem stawiałbym na Miuosha, którego bardzo lubię, ale nie wybija się tu wcale przed szereg - poziom koledzy trzymają równy i każdemu zdarza się dać dobre wersy, choć przeważają rymy średnich lotów. Nawet Hastu średnio się wybija.
Nie jest to zła płyta, ale... takich było już wiele. Przyjemnie się tego słucha, ale... niewiele zostaje w głowie po przesuchaniu. Nawet chce się do płyty wracać, ale... poza absolutnym bangerem 'Zew', nie ma tu żadnego szału. Ot, kolejna śląska płyta - dobra, ale nie zachwyca, raczej przelatuje obok. Dobra nawet, ale tak dobrych płyt w zeszłym roku było multum. A że 2012 nie zanosi się na rewelacyjny, więc jest szansa, że będzie to jedna z lepszych płyt roku... Oj.
OCENA: 4\6
wtorek, 1 maja 2012
PIĄTA STRONA ŚWIATA - MIUOSH
Fandango 2011
1. Więcej niż możesz
2. Piąta strona świata feat. JAN „KYKS” SKRZEK
3. Coraz więcej
4. Chronos
5. Jesteśmy
6. Anioły
7. Dalej
8. Pluję na to feat. ONAR, MŁODY
9. Patos
10. Nic za darmo
11. Ta ziemia
12. Każde
13. Puzzle feat. PUQ
14. Nie muszę feat. 19SWC
15. Zanik feat. ZEUS, OLO
16. Nie zapomnij skąd jesteś feat. PALUCH, JR. STRESS
Trzecia płyta Miuosha, a pierwsza na legalu, wyszła w niezbyt dużym nakładzie i po pewnym czasie dość ciężko ją było dostać. Dlatego otrzymałem ją z niejakim opóźnieniem, ale od razu wskoczyła do zestawienia moich ulubionych płyt AD 2011.
Bity na płytę zrobili Bob'Air (jedne z lepszych, jakie od niego słyszałem!!), Emdeka, Christofer Luca i Zeus, a wszystko uzupełnione drapaniem DJ Pizgać Trzeba (lol), DJ Cube, DJ Gondek i DJ Kebs. No i co? Złoto. Świetne bity, świetne skrecze - strona muzyczna bez zarzutu. No, może troszkę monotonnie, ale to nie jest wielka wada. Słucha się tego bardzo dobrze.
O ile bity są bardzo dobre, to co powiedzieć o samym Miuoshu? Świetne teksty o życiu, rapie, rodzinnym Śląsku (ujął mnie i rozpieprzył lokalny hymn 'Piąta Strona Świata'!) i ogólnie o świecie. Szeroki przekrój tematów, mądre słowa od inteligentnego człowieka... Tego chce się słuchać i rozkminiać. Dodatkowo goście wzbogacają płytę swoimi wersami - wybór gości był znakomity. Wprawdzie moim ulubionym kawałkiem jest tu tytułowy trak, ale można tu znaleźć kilka innych doskonałych kawałków.
Wiedziałem, że to będzie niezła płyta, ale i tak się zaskoczyłem. Tak, sam siebie, że tak mi się spodobało! To jedna z lepszych płyt w 2011, acz wydaje mi się mało doceniana... Szkoda.
OCENA: 4+\6
Subskrybuj:
Posty (Atom)




