Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkopoligamia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkopoligamia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 grudnia 2015

KUBA KNAP - LUDZIE MÓWIĄ RÓŻNE RZECZY

Alkopoligamia 2015

1. Wahadło   feat. KOSI, ERO
2. Niepotrzebnie
3. Sprane Czapki
4. Zmiana Śpiewki    feat. MONDRY I GUPI
5. Nawet Jak Ktoś Krzyczy
6. Ludzie Mówią Różne Rzeczy
7. Gdzieś W Polsce     feat. ZETENWUPE
8. To Ci Powiem
9. Co Byś Zrobił
10. Skutki Jarania Bobka (Jorgi Killah's Groove I)
11. Znajdę
12. Daj Mi Buzi
13. Uwierz
14. Nie Przetłumaczysz
15. Każę Światu Się Bujać   feat. RYFA RI    

    Kuba jest objawieniem zeszłego roku. Nie było słuchacza rapu i nierapu, który by się nie jarał. Teraz druga płyta zwraca uwagę od razu, choćby ciekawie rozwiązaną okładką, ale i niezłymi singlami. Zresztą, każdy, kto zna nazwisko Kuby, złapie się chętnie za tę płytę. A i tak logo Alkopoligamii ostatnio zapewnia najwyższe doznania.
    'Funk Wróci Zawsze' - takie hasło przyświeca płycie i Jorguś Kiler trzyma się tego kurczowo. Płyta jest tak bujająca, że co wrażliwsi mogą dostać choroby morskiej. Ciężki, brzęczący bas ciśnie do ziemi, aranże na klawisze, piszczały, czy wręcz żywy saksofon - wszystko to sprawia, że to muzyka unikalna i bardzo przyjemna. Lawirujemy pomiędzy g-funkiem, a letniakami, czy południowym graniem - nie zmienia to jednak klimatu. Funk dominuje, osadzony w spuściźnie po Parliaments, czy samym Clintonie. Solówki na basie, klawiszach i dęciakach to wynik tego, że producent kombinuje z brzmieniem, nie zamyka się w pętli, ale również nie próbuje li tylko najprostszych patentów. Pieprzu dodają tu skrecze DJ Barszczu, DJ Black Belt Greg i DJ Hubson. Pysznie.
    Knap wciąż leci. Ciężko nie polubić jego stylu, tej wyluzowanej gadki i ironicznego dowcipu. I bez żadnego wysiłku rapper sobie płynie, nieco nad ziemią i nawet jeśli czasem sprawia wrażenie, że ma wszystko w dupie, to kiedy wsłuchasz się w teksty, to okaże się jednak, że Knap to wrażliwy gość, a te wszystkie 'nie gryź mnie, tylko daj mi buzi' - frywolne, pijackie, nieco łobuzerskie opowiastki to parawan, za którym kryje się ten typ (ale nie Mes, wiesz). Nie ma tu sensu cytować poszczególnych kawałków - cała przyjemność w tym, aby dać się porwać Kubie na przechadzkę po jego okolicach, zajarać z nim spliffa, wypić browka i bujać się do tego funku z dziewczętami. Bardzo fajnie dobrani są tu goście: Ero i Kosi dali świetne wejście, takie z pazurem, które otwiera płytę - a czyni to z buta i z hukiem. Tak samo ogarnia temat moja ostatnia faworytka, Ryfa.
    Ludzie mówią i będą mówić różne rzeczy o tym albumie, ale nie mogą nie docenić atrakcyjności i świeżości materiału. Ten funk, ten wokal... Szkoda, że to nie wyszło wcześniej, bo to idealna płyta na ciepłe popołudnia, ale może ogrzeje nas też zimą? Fajna rzecz, do słuchania wszędzie.

OCENA: 5-\6

PRZESTANĘ UŻYWAĆ BLOGGEROWEJ WYSZUKIWARKI, BO WYSZUKUJE WSZYSTKO, TYLKO NIE TO, CO TRZEBA. WIĘC VIDEO MASZ W TYM LINKU

sobota, 12 września 2015

TEN TYP MES - LOVEYOURSONGS MIXTAPE

Alkopoligamia 2015

1. Intro   feat. GŁOŚNY
2. Kciuk w dół   feat. WHITEHOUSE, PYSKATY
3. Możliwość   
4. Mój świat
5. Owinąłem sobię tę grę   feat. 2CZTERY7
6. Sam siedzę tu   feat. STEREOTYP, FLOW
7. To już (Czwórka Live)
8. Dla młodych dam i dobrych typów   feat. 2CZTERY7
9. Z tym co w sobie mam   feat. STEREOTYP
10. Wyszczotkuj!   
11. Znajdziesz mnie w...  feat. JARECKI
12. Lubię się wykpić   feat. METRO, OKOLICZY ELEMENT
13. Mała dziwka (Freestyle 2008)
14. Trudno cię zastąpić   feat. BLOW
15. Lost 'n' found    feat. MAŁE MIASTA
16. Nie wymawiam  feat. BLEIZ, JAZZY
17. Lód w sercu
18. Nic wbrew sobie
19. Nie płaczę za nimi   feat. ERO
20. Tatara   
21. Długo czekałem   feat. 2CZTERY7
22. Happy home
23. W deszczu i w upale
24. Do dna   feat. BRK, JARECKI
25. Wyżej    feat. FLOW
26. Głupie rzeczy   feat. 2CZTERY7, MARTINA MATWIEJCZUK
27. Dwie mnie, dwóch ciebie   feat. TRISH
28. MMMoment   
29. THC vs C2H5OH   feat. LEH

    Jak mówi Mes, tu nie może byc lipy. Dlatego wszystkie kawałki skompilowane na tym materiale, i te stare, i te nowe, muszą być dobre. Zresztą, kiedy ostatnio Mes dał słaby materiał? Tytuł ma mówić wszystko, musisz pokochać te piosenki.
    No cóż, nie oszukujmy się, większość kawałków znasz. O ile nie jest to bujający g-funk, znany z nagrań z 2Cztery7, to jest to... funk z solówek. Ale oczywiście nie tylko, bo trafiamy tu na starą dobrą klasykę, czy nowsze rzeczy. Poza własnymi trakami, trafiły tu numery z występami gościnnymi, nawet z płyt nie zawsze stricte hip hopowych. Dlatego trafimy tu pełen przekrój: g-funk, bumbap, jazz, aż po mocną elektronikę. Całość spięta jest miksem DJ Black Belt Greg'a, okraszona jesgo skreczami i wstawkami z kultowych polskich komedii. Ale, ale, poza znanymi kawałkami znalazło się tu sześć nowości i to na nich się skupmy. Płytę promuje 'Możliwość' Wrotasa, nowocześnie sprawiony, syntetyczny i mocno czilautowy. Dla odmiany RAU popełnił wręcz house'owy 'Wyszczotkuj!' - progresywnie, ale przecież Mes się nie boi, nie? Dla odmiany 'Lost'n'found' z Małymi Miastami zachwyca delikatnym aranżem - świetny numer. Snobe rozwalił tym ciężkim funkiem w 'Tatara' - wręcz rodem z najlepszych lat wytwórni Death Row. Lower Entrance dał bardzo elektryczny i minimalistyczny 'MMMoment', a Mes dyskutuje z Lehem na temat wyższości jarania nad chlaniem (bądź odwrotnie) na cykającym, pełnym przestrzeni trakiem.    
    Czego jeszcze nie wiesz o Mesie i co mogę tu napisać? Jak mówi w 'Możliwości", to nie ma możliwości, żeby była to lipa. I nie jest. W każdym kawałku  Mes daje popisy możliwości wokalnej i słychać tu wyraźnie, jaką drogę przeszedł ten rapper, choć czasem zastanawiam się, czy określanie go 'rapperem' nie uwłacza mu nieco - wszak potrafi zrobić o wiele więcej, niż tylko rymować. Amerykanie mają na to dobre słowo: entertainer. Mes popisuje się flow, którego pozazdrościć mu może większość graczy na scenie. Mes śpiewa, wymyśla, freestyluje... Kółko Gospodyń Wiejskich normalnie - znasz ten stary dowcip. I fakt, że w sumie w prawie każdym kawałku słychać tu gości, nie szkodzi, przecież wiadomo, że Mes dowodzi w tym składzie, a reszta na szczęście nie przeszkadza, tylko wzbogaca. Najs.     
    To tylko mikstejp, niewiele nowego, sporo materiału przekrojowego, ale... nadal to brzmi świetnie i wciąż słucha się tego z zapartym tchem. A nowe kawałki tylko dodają pikanterii. Gdyby wszystko było nowe - normalnie nielegal roku bez mała - z drobnymi wyjątkami ('Głupie rzeczy' i 'Dwie mnie...' - po prostu nie lubię...). Ale generalnie słucham. Często.

OCENA: 5-\6


czwartek, 27 sierpnia 2015

LEH - PODWÓRKA PYTAJĄ KIEDY PŁYTA

Alkopoligamia 2015

1. P.P.K.P
2. Dorosłość
3. Boisko
4. Obie dłonie zajęte
5. Wojciech Mann
6. Loty
7. Have you seen Johnny in the liquor store (Skit)
8. Warto kupować szlugi
9. Kolorowe bloki
10. Pierwszy raz   feat. RYBAS, TEM TYP MES
11. Bruce Banner
12. Mamo, nie słuchaj tego
13. Kurtka
14. Noc zamieniam w dzień
15. Outro

    Czy naprawdę o to pytają podwórka? Cóż, choć Leh pojawia się to na produkcji, to na majku na różnych albumach, to nie wiem, czy ja czekałem. To, że mam ją zaraz po premierze, to przypadek. W sieci przeczytać można masę zachwytów i ochów nad Lehem, porównań do Sweatshirta i tym podobnych, ale czy to prawda?
    Wprawdzie Leh umie popełnić bit sam dla siebie, ale tu są tylko dwa podkłady jego produkcji (trochę g-funkowy i słodki 'Warto kupować szlugi) i dwa zrobione w duecie: z Nerwusem (srogo osiadający na mózgu 'Obie dłonie zajęte' - mocno zjarany kawałek!) i ze Skubim (durna 'Kurtka'). Jest tu jednak sporo muzy od takich osób jak Lanek (jazzowy 'Pierwszy raz', ale przyznam, że 'Wojciech Mann' absolutnie łamiący kości), Nerwus, Bonny Larmes (fantastyczne, wyluzowane, feelingowe i funkowe 'Boisko'), Wrotas (fruwające 'Loty'), Secret Rank (energetyczny banger 'Bruce Banner') i Kieras. W zasadzie mogę śmiało powiedzieć, że nie ma tu słabych podkładów, choć nie wszystkie są świetne. Jednak wraz z wokalem Leha wychodzą z tego bardzo dobre traki i muzyka, choć balansuje pomiędzy klasyką a njuskulem. Cały czas jednak wszystko tu gra i bangla - muza jest spójna i na wysokim poziomie.
    Wyraźnie słychać, skąd wywodzi się Leh - jest tu tyle zwrotów i smaków typowych dla Alkopoligamii, że nie da się go osadzić w innym flejworze. Alke to dobrze, i przy okazji powiem, że zgodzę się z opinią wielu osób, że 'Leh' zjada całą mesową brydgadkę dupą. Tak, zjada, bo ma świetnie wyważone flow, które zmienia się w zależności od potrzeby, a technika jest wprawdzie mocno alkopoligamiczna, ale wciąż da się tu wyczuć oryginalne jazdy Leha. Cóż, jest to kolejna płyta o chlaniu, jaraniu, nagrywaniu i włóczeniu się po mieście. Słychać to wespół z Mesem i Rybasem - podobieństwo, zwłaszcza do Mesa, jest całkiem wyraźne. Ale nic to, bo Leh, mimo wszystko, ogarnia kawałki na tyle osobiście, że ciężko posądzić go o bycie tzw. 'copy cat'. Najlepsze kawałki wg mnie to 'Bruce Banner', 'Wojciech Mann', czy 'Kolorowe bloki', najmniej mi weszły 'Loty' i głupawa 'Kurtka', ale i tak jest to bardzo fajny album o byciu kolesiem lekko zagubionym w rzeczywistości, trapionym nałogami, które w gruncie rzeczy lubi. To taki wyluzowany, nieco zadymiony obraz miasta i rzeczy, dziejących się tuż obok. Płyta nagrana w dobrym stylu przez niezłego emce i niezłych producentów. Naprawdę dobra rzecz.

OCENA: 5\6


czwartek, 20 sierpnia 2015

ZETENWUPE - BEJBO

Alkopoligamia 2015

1. Dobry wieczór
2. Nie nienawidzę was   feat. MONIKA BORZYM
3. Bejbo
4. Patent 
5. Pusty Kurs  feat. MASIA, STASIAK
6. Który raz   feat. GŁOŚNY
7. Wstyd    feat. ANIA SKOWROŃSKA
8. Whiplash
9. Kawka
10. Jadę jadę    
11. Awantura   feat. BRZ, TEN TYP MES
12. Serwus Hello   feat. MONDRY I GUPI
13. Wisełka    feat. KUBA KNAP
14. Nagi instynkt
15. David Lynch 
16. Nie miała
17. Prawy pas   feat. GŁOŚNY
18. Ciach bajera

    Alkopoligamia atakuje znowu, tym razem uderza podziemnym materiałem dwóch kolesi: M.A.D.A. i Kaietanovicha. Już na forach i stronach zaczęły się ochy i achy, bo Mes po raz kolejny trafia. Zrobił się hajp, czego nie lubię, bo kiedy wszyscy się zachwycają, to mi się najczęściej średnio podoba: vide Rasmentalism, czy, pozostając w sferze Alkopoligamii, 'Kandydaci na Szaleńców'. Cóż, zobaczmy.
    R.A.U., Bonny Larmes, Bez Struktury, Wrotas, Leh, Funk Monster, Zioło, MEJ Strim, Rowfl The Dawg, Karniej... Sporo tych producentów, jednak brzmienie albumu jest dość spójne, balansujące między klasyką, a nowoczesnością, rzadko kiedy zdecydowanie przekraczając granicę. To dość eklektyczna muzyka, bo nawet kiedy wchodzą podkłady trącające złotą erą (Leh, czy  Bonny Larmes), to podszyte są one jakimś czynnikiem up-to-date: lekko złamana perkusja, jakiś syntetyczny brzdąkacz, czy coś w tym stylu. Ale przecież nie tylko: Funk Monster zaskakuje talkboxem w silnym, g-funkowym 'Który raz', Bonny zrobił mrożący krew w żyłach 'Awantura', a RAU dudni basowymi i syntetycznymi dźwiękami. Całość wspomagana jest przez typów na wosku: produkują się tu DJ Gugatch, DJ Barszczu, DJ Junskee, DJ Barszczu i DJ Lazy One, dzięki temu to wrażenie sznytu z lat '90 jest jeszcze bardziej odczuwalne - pomimo tych nowocześniejszych wejść Wrotasa i RAUa.
    Obaj rapperzy doskonale do siebie pasują. Mają ten lekko olewczy i wyluzowany flow, a ich stylistyka przywodzi mi na myśl stare warszawskie kawałki, trochę, jakbym słuchał płyty Numera Raza - zawsze spoko. Czasem chłopcy wrzucają zbyt dużo luzu w swoje linijki, bo albo wrzucą jakiś banał, gryzący w uszy, albo lekko się wykoleją. Zresztą, nie potrzebna jest spina, bo tu nie będzie tematów rodem z 'Polityki' - to melanż, babki, jaranie, jazda samochodem bez celu... Nie ma życiowych rozkminek ponad te, rzucone gdzieś w zwrotce, jakby od niechcenia. I co ciekawe, lista gości, choć wydaje się spora, tak naprawdę znaczna większość tylko dodaje tu smaczku: Mes, Głośny i Knap oraz wszystkie panie robią refreny, więc na zwrotkach zostają tylko Stasiak, BRZ i Fajfer MIG. Stasiak nie zrobił niczego specjalnego - ot, niezłe wersy na jego poziomie - podobnie Fajfer. BRZ swoją stylistyką nieźle pasuje do 'Awantury', dobrze ubarwił numer. 
    No i co? No, ok. Owszem, fajne. Ale że co, miało być zajebiste? No nie bardzo. To prawda, że album płynie wraz z Madą i Kajtkiem, ale przyznam, że nie każdy podkład mi tu odpowiada (głównie Wrotas, który brzmiał mi lepiej u Knapa). Najlepsze numery? Hmmm... 'Który raz', 'Awantura', może 'Serwus hello' i 'Nie miała'. Z drugiej strony, nie mogę słuchać 'Wisełki', również słabo mi idzie z 'Whiplashem'. Dobre, ale słucham tego bez spazmów.

OCENA: 4+\6


środa, 12 listopada 2014

LJ KARWEL - NIEPOTRZEBNE SKREŚLIĆ


Alkopoligamia 2014

1. Jeden
2. Gdzie Są Moje Maupy
3. Nienawidzę Ludzi
4. Poczuć Wolność   feat. KUBA KNAP, GRUBY JÓZEK
5. Nie Ważne   feat. FLOW
6. Tony   feat. TEN TYP MES
7. Twój Hero’   feat. RYFA RI
8. Zdolna Półka
9. Od Początku
10. Sąsiedzi   feat. FIFER
11. Kontroluj Gadkę
12. Rafał
13. Każdy Z Nas
14. Małpie Miasto

    Kolejny Żbik, po Knapie, wyrusza na łowy. Podkreśla się często, że Karwel ma o czym opowiadać, ponieważ jego życie jest niezwykle barwne i nie zawsze wesołe. Do tego produkcja z Alkopoligamii, gdzie na pewno dba się o poziom nagrań - to może być strzał w dziesiątkę. I choć Krzysztof na wcześniejszych nagraniach bardzo mnie nie ujął, to spodziewałem się płyty co najmniej dobrej.
    Muzyka, jaka tu wchodzi, będzie rzucać tobą o podłogę - mnie rozłożyła na łopatki. Początek rozwala Stendahl Syndrome z 'Jedynką', ale każdy kolejny jego kawałek zabija i miażdży. Pozostali producenci, RAU, Szogun, Grubz, Dar-O i Kuba Knap, zrobili również wyborna robotę. Niezależnie od producenta, to podkłady złożone. Jak to rozumieć? Są z założenia oparte na klasycznej bazie, trzeszczą sample, perkusje stukają do taktu, do którego będziesz kiwać łbem, a wszystko spowija brud prosto z chodnika. Ten specyficzny brudek robi tu całość, bo nie są to wymuskane na komputerze, plasticzane bity, rozlazłe i depresyjne, tylko ciepłe, lekko jazzowe, czasem funkowe kąski rapciasta. Ciężko tu wyróżnić jakiegoś producenta (dobra, poza Stendhal Syndrome), bo każdy z nich spisał się na szóstkę. Po prostu nie ma tu słabego podkładu, dlatego wyznacznikiem, czy coś jest genialne, czy tylko dobre, są sami rapperzy.  
    A Karwel jest na fali. Nie boi się eksperymentować z flow, nie boi się wyginać wokalu w różne strony. Czasem ciężko bierze oddech pomiędzy wersami, ale to dodaje tylko patyny. W dodatku rapper ma umiejętność układania refrenów, które są... oryginalne. Karwel jest gorzki i sarkastyczny, często nie przebiera w słowach i nie rażą go sformułowania o tym, że laski go olewają sokiem z cipki. I do tych brudnych bitów, doskonale pasuje ta brudna gadka. To nie tylko damsko-męskie sprawki, ale również wszystko inne dookoła. Ci jebani ludzie, których tak łatwo nienawidzić. Te ziomy, co się cały czas wydurniają - swoją drogą 'Gdzie są moje maupy' wygląda mi na żywcem wyjęty trak z trzeciej, bądź czwartej płyty Redmana. Te najebki, na których alko leje się bez umiaru i czynią się wówczas dziwne rzeczy. W ogóle. Karwel jest autentyczny i ma siłę przekazu. A goście? Kurwa, nigdy nie byłem fanem Mesa, ale z każdą kolejną jego produkcją zaczynam bić pokłony. Zwrotka, z jaką tu wszedł wymiotła wszystko 'Mam tryb typu Scarface, tryb typu \ Że w dyptyku jest dwóch żbików i na styku walki o tytuł: Karwel \ Moja wytwórnia otaczana szacunkiem bardziej, niż twoja  Otaczana szerokimi łukami w McDonaldzie' i końcu jeszcze bardziej spektakularnym 'Ssij mi glob, słońce i teleskop \ I posyp drogę mleczną dla mnie jest tylko kreską'. Doskonale wypada tu jeszcze Ryfa, ale przecież Kuba Knap, Józek, czy Fifer nie wypadli sroce spod ogona. Najlepsze kawałki? Gdzie są moje maupy, Tony, Hero, Zdolna półka... prawie każdy.
    Nie wierzyłem, zanim nie wrzuciłem płyty do odtwarzacza. Ale wyszła... jedna z najlepszych płyt tego roku. Kurde, kolejna. I żeby nie było mało, kolejna z Alkopoligamii. Mes w tym roku osiąga apogeum, a wraz z nim jego Żbiki. LJ Karwel, a reszta... niepotrzebne mamy skreślić. 

OCENA: 5+\6 


wtorek, 5 sierpnia 2014

KUBA KNAP - LECĘ, CHWILA, SPADAM

Alkopoligamia 2014

1. Stop 
2. MHM 
3. Zbyt dziabnięty 
4. A japy się cieszo 
5. Jutro mam dzień    feat. EMIL G 
6. Wszystko co masz
7. Jak dym z tipa    feat. CIECH 
8. Od stóp do głów
9. Pierdolę was, piję browar    feat. 2CZTERY7
10. Nie musisz    feat. ZIOŁO ZIOŁO 
11. Jutro mam dzień 2    feat. RYFA RI, MADA
12. Zatrzymaj mnie
13. Jest dobrze
14. Nie ma szans
15. Też chciałbym to wiedzieć     feat. KUBAN  
16. Ostatni joint 
  
    Po zeszłorocznej płytce Kuby moje oczekiwania gwałtownie wzrosły i kiedy wyszedł legal, poczułem, że muszę go mieć bezwzględnie. Trochę się bałem, czy Knap podoła, bo jego pierwszy materiał nabił ciśnienie i nie byłem pewny, czy się uda otrzymać kolejny, laidbackowy, niepowtarzalny klimat.
    Ta płyta spokojnie mogła wyjść w takich miejscówkach, jak Long Beach, czy Vallejo. To jebany funk, którego w Polsce bardzo rzadko dasz radę uświadczyć. Nie tylko g-funk - dobry, klasyczny, z brzęczącym basem i piszczałami, wchodzącymi na najwyższe tony. Także taki zwyczajny, inspirowany Parlamentami albo innymi Zappami, który z jednej strony rozpieprza łeb, ale z drugiej pozwala rozwalić dupsko na fotelu z browarem w dłoni i blantem między palcami i powoli bujać tym łbem. Sam Kuba zrobił tu trzy podkłady, ale to nie on jest tu na czele, jeśli chodzi o muzę. To, co zrobił Surman w 'Zbyt dziabnięty' to istny majstersztyk, trzęsący flakami do nieprzytomności. Oszalałem przy tym. Ale przecież podkładom od takich ludzi, jak Szogun, Mowglee, Eggison, Szejd, PTK, DFJ, SoDrumatic, Mr. Ed, Wrotas i FEN, niczego nie brakuje. Tak, SoDrumatic, którego osobiście przez długi czas nie mogłem słuchać, dał numer do 'Pierdolę was', który łyknąłby bez mrugnięcia okiem nawet DJ Quik. Tak naprawdę, nie wchodzą mi tylko bity od Wrotasa ('Nie ma szans' i 'Ostatni joint'), bo są najbardziej njuskulowe, co średnio tu pasuje. Sporo tu żywych basów, jest talkbox, są różne inne instrumenta i wreszcie skrecze od DJ Black Belt Greg i DJ Hubson. Buja.
    Kuba to koleś, mający luz i fantazję. Nie chodzi o to, że zmyśla, tylko potrafi prozaiczną najebkę ubrać w takie szatki, że bez mała czujesz, że bujasz się wraz z nim, to kołysząc się w błękitnej Impali na hydraulice, to siedząc na fotelu przed gankiem, obserwując leniwie świat, stojąc nastukanym w kolejce po browar. Najważniejszą zaletą Knapa jest autentyzm i szczerość, co połączone jest ze sporą dozą dystansu do świata i siebie. I do tego Kuba nie boi się śpiewać, a nawet ma ku temu predyspozycje, co czyni album jeszcze bardziej atrakcyjnym. Przez cały czas trwania albumu siedzimy wśród kłębów spliffa, a wokół nas pękają bąbelki z piwnej piany. To taki imprezowy laidback, który, jeśli puścisz, usadzi twoje dupsko w fotelu i każe kiwać głową. I w sumie żadnych gości mogłoby tu już nie być, choć i Ciech i dziewczyny wypadli całkiem porządnie, jednak to Kuba jest tutaj królem i bez zbędnych pytań.
    Na szczęście Kuba nie wszedł na wyższą półkę, starając się być kimś, kim nie jest i nagrał taką płytę, jaką powinien - jest tu sobą, jest luźno i sympatycznie, bez spinki. Płyta mogłaby być nieco krótsza, bo pod koniec zaczyna jakby brakować patentu - więc do ideału nieco brakuje. Nie zmienia to jednak faktu, że to zajebista płyta, idealnie wpasowująca się w niszę, jakiej nie ma u nas za bardzo - bo cóż to jest te kilka funkowych płyt? Brawa dla Kuby, oby jego charyzma trwała wraz z jego autentycznością.

OCENA: 5\6


czwartek, 22 maja 2014

TEN TYP MES - TRZEBA BYŁO ZOSTAĆ DRESIARZEM

Alkopoligamia 2014

1. Trze’a Było
2. Ikarusałka
3. Janusz Andrzej Nowak 
4. Nuda (Na Przystawkę, Danie Główne i Deser)
5. Nie Skumasz Jak To Jest
6. Głupia, Spięta Dresiara
7. AS 
8. Będę Na Działce    feat. GŁOŚNY
9. LOVEYOURLIFE
10. ESC 
11. Co u Żuka?
12. W Autobusie z Cmentarza
13. Ochroniarz Patryk    feat. SKUBAS
14. Tul Petardę    feat. OLAF DERIGLASOFF
15. Ponagla Mnie + Auta (spontan)
16. Oni Wciąż Biegają
17. Wyjdź Z Czołgu
18. Obejmę Cię

    Nie wiem, co to jest, ale z każdą kolejna płytą Mes coraz bardziej wysuwa mi się na czoło. Wraz z jego piątą solówką zaczynałem mieć dość duże oczekiwania, tym bardziej, że po przewrotnym tytule spodziewałem się dorej zabawy.
    Mes bierze czasem takie podkłady, że ciężko jest ogarnąć, jaką w zasadzie muzykę lubi. Bo niby najwięcej podkładów dał Szogun i to on czuwał nad brzmieniem całości, ale te brzmienia są tak różnorodne, że można dostać zawrotu głowy. Bo taki RAU dau podkład ('Janusz...')niezwykle oszczędny z mocarną perkusją, ale za to gra tu żywy puzon, co totalnie rozkłada na łopatki. Laska z White House wyprodukował za to elektroniczny, minimalistyczny bit do 'Nudy', który fantastycznie wpisuje się w temat, choć na początku byłem jak 'Co to kurwa jest?'. I dalej, wchodzi Bonny Larmes z pięknie kołyszącym, jazzującym podkładem do 'Nie skumasz...'. Mało? No to wkracza SoDrumatic, którego zazwyczaj nie trawię, ale ostatnio zaczynam się przekonywać do niego, pod warunkiem, że robi prawdziwie hip hopowe podkłady, a nie udziwnione muzyczki dla introwertyków. Bit do 'Spiętej dresiary' akurat jest za-je-bis-ty. Dalej są jeszcze Stona, Głośny, Lower Entrance, Qciek, DJ Eprom i Sherlock. I w zasadzie nie znalazłem tu słabego podkładu - choć nie wszystkie zupełnie mnie przekonują. 
    To, co wyrabia Mes w zwrotkach i refrenach, to odstaje na tyle od reszty, że większość sceny może wąchać tylko zapaszek zdartych podeszw tego Typa. Bo Mes rymuje z absolutnym flow, podśpiewuje, śpiewa, mruczy, Bóg wie, co tam jeszcze. Słuchanie go to ogromna przyjemność, tym bardziej, że swoje obserwacje życia przekuwa na nieprawdopodobnie wysublimowane rymy, w których roi się niekoniecznie od hasztagów, ale znacznie bardziej wysublimowanych środków artystycznych, godnych największych poetów Młodej Polski. Weź rozkmiń to z 'Nudy': 'Twoje cycki skaczą jak dwa O w słowie boombox \ Zerkam, gdzie kelnerka, spytała "Co do picia?" \ Siedem minutów tu temu, więc czy będzie nadużyciem \ Gdy krzyknę, że już dłużej czekać nie chcę, nie chcę \ My znudzeni raperzy notujemy rymy na serwetce, wetce \ Każdy chce usłyszeć "Ty to masz łeb, skubańcu" \ Oryginalny smak, coś jak ten, co ma Schweppes, skubańcu \ Nuda, z nudów kleję rapy o napojach \ Niebezpieczna nuda'. I te ekstrawagancje werbalne kwitną nawet jeśli Mes opowiada o swoim sentymencie do Ikarusów, polubienia pobytów na działce, czy o melanżu z dresiarą: 'Hmm.. stoję sobie z piwkiem i nagle ona, a na sztandarze niesie krzywdę \ Szturcha.. kurwa! Mówię, spójrz na ludzi wokół siebie zanim wturlasz się, moja kurtka \ Jest cała mokra! Lecz w napędzie bzdur włącza się turbo \ I słyszę „kogo nazywasz kurwą..!?" - słuchaj, to był tylko przecinek, czyli... \ Lecz równie dobrze mógłbym do niej mówić w Suahili \ „mój brat cię dojedzie, moje ziomki dom spalą!!" - ot, kolejny melanż z głupią dresiarą'. I co ciekawe - Mes nie zaprosił tu żadnego rappera. I bardzo dobrze. Są tylko Deriglasoff znany z Homo Twist, alternatywny Skubas, czy inni muzycy i wokaliści - już mniej fejmowi. I w sumie ciężko to wszystko opowiedzieć, bo trzeba tego posłuchać. Z dziesięć razy, bo za pierwszym nie wyłapałem nawet połowy wkrętów.
      W zasadzie szok. Jest to tak kompletna płyta, tak złożona lirycznie i muzycznie, że ciężko będzie komuś przebić w tym roku Mesa. Tym bardziej, że wychodzi mniejsza ilość albumów, do tego większość zwyczajnie chujowa. Za to Mes wyszedł znacznie ponad poprzeczkę i jest to już nie zwyczajny album hip hopowy, to dzieło. I mówię to w pełni władz umysłowych.

OCENA: 5+\6


sobota, 11 stycznia 2014

WDOWA - LISTOPAD EP

Alkopoligamia 2013

1. Intro
2. Listopad
3. Kim Jestem?   feat. DJ SPOX
4. To co jest walką
5. Deszczowa Piosenka
6. Pięści
7. Szczęście
8. Outro

    Jak już wspominałem, w tym roku nastąpił istny wysyp rapperek i ich płyt. Wdowa od dawna należy do najlepszych emce, nie tylko wśród kobiet, ale ma swoje miejsce gdzieś na Olimpie polskiego rapu. Po ostatniej, fantastycznie przyjętej płycie, Wdowa wypuszcza teraz jesienną epkę.
    Zgodnie z tytułem, klimat muzyki jest iście jesienny i listopadowy. Fleczer, odpowiedzialny za bity, zrobił melodyjne, acz syntetyczne podkłady, oparte na klawiszach, na których producent wygrywa melodyjki. Szczerze mówiąc, zupełnie mnie te bity nie wzruszyły, po prostu przeleciały przez uszy i nie znalazłem w muzyce nic, co zatrzymałoby mnie przy niej na dłużej. Może dlatego, że te podkłady są typowo... kobiece. Takie, które swoją melancholią i takim wręcz ukrytą romantycznością niewątpliwie owiną ciepłym szalem kobiecą duszę. I z tego co czytałem w zapowiedziach płyty, Wdowa właśnie została urzeczona delikatnością muzyki. Miekkie, delikatne... Średnio do mnie przemawiają... Tylko DJ Spox nieco urozmaicił listopadową melancholię.
    Wdowa spiłowała pazurki, zawinęła się w ciepły kocyk, chwyciła kubek z ciepłą herbatą i zaczęła snuć listopadowe historie. Również typowo kobiece. To swego rodzaju striptiz emocjonalny, próba wyjaśnienia, dlaczego i kiedy kobiety płaczą, sposób na odnalezienie samej siebie pośród prozy życia. Oczywiście, stylowo i technicznie to ta sama Wdowa, którą dobrze znamy, ale tekstowo rapperka postanowiła tym razem pokazać się zupełnie od wewnątrz i opowiedzieć o swoich smutkach i radościach.Dla zachowania spójności nie mamy tu żadnych gości - i słusznie, bo to zbyt osobisty krążek, aby rozwadniać go zbędnymi featuringami.
    I mam niejaki problem z tym albumem. Bo niby jest niezły, ale nie porusza mnie tak, jak poprzednie. Wydaje mi się, że Wdowa trafiła idealnie w lukę na scenie - zrobiła rap dla kobiet. Takich dojrzalszych niż sypanie się na imprezach w kiblu, czy lodzik za doładowanie komórki. To dojrzały kobiecy rap, który na pewno znajdzie większe uznanie wśród płci pięknej, niż u facetów. Choć tak obiektywnie, to niezła płyta.

OCENA: 4\6     


czwartek, 1 sierpnia 2013

TEN TYP MES I LEPSZE ŻBIKI - TEN TYP MES I LEPSZE ŻBIKI

Alkopoligamia 2013

1. Alkopoligamia 2013
2. Na dnie     feat. TOMSON, STASIAK, MAŁOLAT
3. Dzień zemsty   feat.  MADA, MONIKA BORZYM
4. Patrzę w rachunek
5. Zjebane miasto
6. Ostatnio ich nie widzę    feat. HADE, PJUS
7. Tam mnie nie znajdą   feat. LJ KARWEL
8. Esta Loca   feat. WDOWA, LJ KARWEL
9. Nie umiem tańczyć    feat. STASIAK, RYMEK, MARTINA MATWIEJCZUK
10. The Chauvinist
11. Mieć czas   feat. KUBA KNAP, CIECH
12. Prawda (wanted dead or alive)  
13. Urszula..   feat. PIOTREK PACAK, GŁOŚNY
+ skit So high...
14. Ostrość   feat. PYSKATY
15. Dzień zgody (Niedziela)     feat. MONIKA BORZYM, KUBA KNAP

    Przyznam, że do Mesa mam stosunek ambiwalentny. Przyznaję, że ma kilogramy talentu, skilsy i lirykę, ale nie zawsze jego jazdy do mnie trafiają. Lepsze Żbiki to cała menażeria zdolnych kotów, nie tylko wokalnie, ale i instrumentalnie. Mes zaprosił wszystkich, których uważa, że są tego warci - warci obecności na Jego płycie. Mania wielkości? Może. Promocja kolesi? Na pewno również. Pycha? Niewykluczone.
    Mes lubi robić bity, nic więc dziwnego, że większość wyszła właśnie spod jego palców - jednak pięć traków zrobił Szogun. Sporo żbików dograło tu swoje instrumenta: trąbki, puzony, żywe perkusje, gitarki... No dobra, coś tu się stało. Gdzie te kombinowane ścieżki, progresywne dźwięki? Mes raczej powrócił do... korzeni, w większości wypadków. Jego podkłady, poza tymi, w których maczał palce Szogun, to swoista mieszanka The Roots, Warrena G, nowojorskiego podziemia ze Złotej Ery oraz g-funku ze słonecznej Kaliforni. To Szogun wprowadza tu udziwnienia, wkręca ambitne brzmienia, przekręca rzeczywistość na jakąś dziwnie alternatywną. Za skrecze - dość dyskretne, przyznam, odpowiadają DJ Black Belt Greg i DJ M-Easy. Całość robi nieco dziwne wrażenie, jakby zagubienia gdzieś pomiędzy 1994, a 2010...
    We wstępniaku do albumu Mes przedstawia wszystkich obecnych tu, z czego wyraźnie wynika, że są to jego bliscy kumple, bądź... współpracownicy. Mes rymuje, śpiewa, jest tu prawdziwym liderem, choć, prawdę powiedziawszy, nie na każdym bicie czuje się komfortowo i czasami się lekko gubi. Nie ważne, na tle żbików jest bogiem, wyobraź to sobie sobie. No dobra, Monika Borzym ma piękny głos - tak samo jak Martina, Kuba Knap faktycznie na propsie, Wdowa w formie... Reszta ze zmiennym szczęściem, choć bardzo nie kaleczą, bynajmniej. i tak najbardziej mi się podobają 'Szowinista' i 'Prawda' - czyli te, które Mes ogarnia sam.
    Kurde, podoba mi się ta płyta, naprawdę. Już myślałem, że Mes dla mnie przepadł, ale ta mikstura dla mnie się sprawdza, choć zdaję sobie sprawę, że fani dwóch poprzednich płyt mogą być rozczarowani... Ja fanem Mesa nie jestem, przyjmuję płytę taką, jaka jest. A jest całkiem niezła, Mes błyszczy lirycznie, potrafi zaśpiewać, mile łechtają uszy żeńskie wokale i żywe instrumenty. Naprawdę, nie sądziłem, że ten album tak do mnie trafi...

OCENA: 5-\6 


sobota, 29 czerwca 2013

BEZ NERWÓW BEZ ZŁUDZEŃ - KUBA KNAP

Alkopoligamia 2013

1. Jak Zawsze (DJ Black Belt Greg intro)
2. Dwa Palce 
3. Nie Mogę Ci Obiecać 
4. Patrz Pod Nogi 
5. Spliff Club    feat. M.A.D.A.
6. Wszystko Jedno    feat. BLEIZ
7. Co Nas Rozluźnia 
8. Znajdź Nas    feat. LJ KARWEL
9. Proponuję Życie    feat. BLEIZ, ZIOŁO, M.A.D.A.
10. Bez Nerwów, Bez Złudzeń 

    Kuba Knap to koleś, który wzięty został pod skrzydła Alkopoligamii i jego płyta zapowiadała się  bardzo ciekawie. Ten podwarszawski rapper miał wydać g-funkową płytę 'dla fanów nietrzeźwego czilałtu i trzeźwego spojrzenia na świat'. 
    E tam. Koło g-funku to nawet nie leżało, ale jest to stylistyka zbliżona do... jakiegoś southern country. Większość bitów zrobił sam Kuba Knap, a powalają one wyluzowanym klimatem i takimi właśnie luźnymi, południowymi samplami. Wajb jest taki, że masz ochotę się położyć i zluzować. Kubę wspomaga na produkcji tylko Trzy50 i Mowglee. Bity toczą się powoli, jak lowrider, z którego okien buchają kłęby dymu. Jest luz i czilałt, choć nie wszystkie bity bujają równo (gorszy moment to np. 'Wszystko jedno'). Ale ogólnie jest spoko i bujająco.
    Kuba Knap ma za to taki styl, który pasuje jak ulał do tych podkładów. Wyluzowany, bez mądrzenia się opowiada swoje historyjki, obserwacje 'dwudziestoparolatka, który niewiele wie o życiu'. Przy czym Kuba czyni to z takim luzem i nonszalancją, że wywołuje uśmiech na twarzy - nie ma co, jest naprawdę dobrym rapperem. I jego luz udziela się słuchaczowi. Jest dobrze. Gorzej natomiast z gośćmi - Bleiz mnie nie wzruszył, LJ Karwel daje radę całkiem nieźle, najlepiej brzmi chyba M.A.D.A. W sumie, słuchanie tej płyty to przyjemność...
    Mało u nas takich wyluzowanych płyt. Albo chłopaki się spinają albo są melancholijni, a tu luz, blues i migdałki. Kuba Knap urasta na jednego z lepszych emce z podziemia - na pewno jednego z ciekawszych. Kuba Knap - absurdów kolekcjoner. I luz, bez nerwów i bez złudzeń
   
OCENA: 5\6


piątek, 25 maja 2012

LIFE AFTER DEAF - PJUS

Alkopoligamia 2009

1.Intro
2.Fanatyk
3.Takie Buty
4.Czytam Rap
5.Dinozaur
6.Zawsze Żywy   feat. ELDO
7.Głośniej od Bomb
8.Scarhead
9.Wybieram Spokój  feat. PELSON, WŁODI
10.Nie Mówię Szeptem
11.Z Krwi i Kości   feat. 2 CZTERY 7
12.Nic nie Widzę, nic nie Słyszę   feat. P.I.M.P
13.Life After Deaf
14.Outro

    Ciężko oceniać płytę głuchego rapera... No dobrze, nie jest głuchy, ma cyfrowy słuch - co i tak czyni go wybitnie unikalnym emce. Pjus reprezentujący 2Cztery7 pokonał swoją chorobę i bardzo dobrze, bo jest to bardzo ciekawy i wartościowy koleś. Ale czy płyta też taka jest?
    No cóż, spuścizna po 2Cztery7 zobowiązuje, zatem mamy tutaj bujające, chilloutowe i laidbackowe podkłady, wyprodukowane przez Zjawina, świętego Mikołaja, Szoguna, Tha Gooniez, Kixnare, Snobe i Głośnego. No i mamy bujający g-funk, wolno toczące się bity. Nie ma tu szału i siły. Tylko laidback. Wszystko płynie powolutku...
    Sam Pjus olśniewającym emce nie jest i w sumie nigdy nie był. Ma dość proste teksty i składa je ze średnią techniką, słowem, na majku nie błyszczy. Płyta zdominowana jest jednym tematem: utratą słuchu. Trochę tego za dużo moim zdaniem i Pjus niepotrzebie epatuje swoją historią. Rozumiem, że chce, aby ludzie zrozumieli, co przeżywał i co musiał pokonać, aby wrócić do świata dźwięków, ale na miłość boską, nie w każdym kawałku! Wydźwięk płyty jest generalnie bardzo pozytywny, o walce o życie, o tym, że nie można się poddać i trzeba zaakceptować co się z nami dzieje, ale... za dużo tego moralizatorstwa i ekshibicjonizmu.
    Nie jest to dobra płyta. Jest mocno średnia, nie pomagają ani Eldo, ani Włodi czy Pelson (no, ci swoim stylem raczej zazwyczaj nie pomagają...). Nie jest to płyta, do której chce się wracać. Wszystko jest chilloutowe, oprócz przekazu, który, chyba wbrew zamiarowi Pjusa, zamiast podnosić na duchu raczej przytłacza. Propsy dla Pjusa za siłę i wiarę w siebie, ale ta płyta jest po prostu niedobra...

OCENA: 3-\6


czwartek, 9 lutego 2012

KANDYDACI NA SZALEŃCÓW - TEN TYP MES

Alkopoligamia 2011

1. Otwarcie
2. Zalew
3. Szukam..
4. L.O.V.E.
5. Kandydaci na szaleńców feat. THEODOR
6. Mierzymy się wzrokiem
7. Naucz mnie czegoś
8. Nic wbrew sobie feat. WDOWA
9. Żywioły
10. Zanim znajdziemy
11. Druga strona feat. K8, PJUS
12. Mój świat feat. ZEUS
13. Tribute to Hank 2 (skit)
14. W deszczu i w upale
15. Zamknięcie
16. The Lunatics Zegar tyka

Trzecia płyta Piotrka wywołała istne trzęsienie ziemi na naszej arenie. Wszyscy cmokali, ochali, achali i o mało nie zesrali się na tą płytą. Tradycyjnie, wyszedłem z założenia, że jeśli to się podoba wszystkim, to ja odrzucę jak nieudany przeszczep. Po ponad pół roku zdecydowałem się jednak posłuchać tego arcydzieła, czy rzeczywiście zasługuje na to miano i czemu jednak nie.
Po pierwsze podkłady. Dali je Bob Air, SoDrumatic, Peter Adam, Kixnare, Mindfeederz, Qciek, Donatan, Mes, Stona i The Lunatics. Mes 'idzie tylko do przodu, nigdy wstecz' i to chyba nie w tym kierunku, który mi się podoba. Kurwa, te drambejsy i dubstepy są z dupy wyjęte i potrzebne jak kutas na czole. Wprawdzie Kixnare dał świetne podkłady, ale jest ich sztuk aż... 2. Przede wszystkim genialne, korzenne 'Kandydaci Na Szaleńców' ze skreczami DJ Hubson'a, klimatem bardzo pasującym mi do A Tribe Called Quest. Bardzo porządny jest też bit, który popełnił Qciek - równie korzenny i bujający. Za to 'Nic wbrew sobie' jest średnio zjadliwe... D'Angelo? Daj Pan spokój z tym SoDrumatic.
Po drugie Mes. Nie rozpieprza mnie już panczami, nie muszę zbierać szczęki z podłogi. Kurważ mać, on śpiewa! Śpiewa!! No dobra, ma głos, ale ja widzę, że któraś następna płyta może okazać się pochodną Davida Guetta'y. Kiedy Mes schodzi w kierunku wyznaczonym przez J. Dilla i jemu podobnych ('Kandydaci Na Szaleńców') jest jeszcze całkiem nieźle, ale te garażowe wycieczki pod Londyn... No, lubię jeszcze 'Mierzymy się wzrokiem' z dowcipnym tekstem i 'Żywioły'. Ale tych rozlazłych pseudo-souli to nie jestem w stanie ścierpieć. No i ten ostatni kawałek? Co to kurwa jest? Wypierdalaj z tym szajsem!
I tu narażam się na wyklęcie i banicję, bo gdzie nie spojrzę, na jakiekolwiek zestawienie roku, Mes na szczycie. Bardzo mi przykro, kompletnie mnie to nie przekonuje. Słucham tej płyty i co kilka piosenek mam ochotę użyć skipu. Tak, owszem, są tu piosenki dobre, lub bardzo dobre. Połowa. Reszta to rozlazłe songi o miłości albo nieudane wycieczki w stronę elektroniki. Tak, Mes ma świetne flow i teksty, ale tutaj to wszystko jest rozwodnione do bólu. Tak, płyta jest ciekawa i oryginalna na naszej scenie, ale mi się nie podoba. I tyle.

OCENA: 3\6