nielegal 2015
1. Intro
2. Wiara i ryzyko rmx feat. BOCZEK, DMK
3. Sienkiewicza feat. KURI
4. Nie ma takiej opcji feat. EJSIK RPZP, ADAŚ RPZP
5. Prosty przekaz
6. Widziałem to na własne oczy feat. MAŁY DZB, JOJO BRW
7. Przewiń wstecz feat. DZK
8. Spontan
9. Dzień jak każdy inny feat. DEKO, PALKY, ELITE NO8
10. To mój napęd feat. SCS EKIPA
11. Chuj z tym feat. EPIS, GIZMO
12. Bez stresu feat. MARTYNA
13. Ostatni kawałek
14. Outro
Obserwator to osobnik coraz głośniej i mocniej dobijający się do drzwi naszej sceny ulicznej. Show Your Skills, Drużyna Mistrzów, a teraz album w duecie z producentem RS Bandy, do której obaj należą. OŚF, pochodzący z Ostrowca, mieszka obecnie w holandii i jeśli polskie grupy tam występują, mają za support często właśnie jego. A co znajdziemy na płycie?
Chłopcy podzielili się robotą: Piter robi tu bity, a wspomaga go BDZ na wosku. Muza na płycie to zwyczajna uliczna nuta - mocne, klarowne perki, basy brzęczące od elektroniki, melodyjki z klawiszy, wzbogacone smyczkami. Kurde, nie ma tu nawet o czym się rozpisywać, bo bity są tak oczywiste, jak kurwy przy leśnych duktach. Ciężki klimat, atmosfera ciężkiego zagrożenia, twarde gówno. I tak najlepszą robotę robi tu BDZ - jego skrecze doskonale ubarwiają album.
Nie powiem, żeby Obserwator był specjalnie wyróżniającym się graczem na tej ulicznej scenie. Porządny głos i dykcja pomagają, ale styl jest bardzo archaiczny, wersy pocięte, do bólu przewidywalne. Teksty również nie oszałamiają, to zwyczajne tematy uliczne: moi ludzie, mój rewir na Sienkiewicza w Ostrowcu, moje ciężkie życie... Wiecie, norma. Jest tu również sporo gości: Boczek na przyspieszeniu radzi sobie naprawdę nieźle, choć tekst jest typowo uliczny, bez szału. Kuri, choć ma te zachrypnięte gardło, to ogarnia temat zupełnie zwyczajnie. Cała reszta jest bardzo przeciętna, to kolesie powyciągani z podwórek małych miasteczek, robiący swoje smutne, osiedlowe rapsy. Ciekawostką jest całkiem niezły posse trak z wielojęzycznymi gośćmi: bardzo dobry Palky ze Słowacji zdecydowanie zgarnia te show.
No i tyle kawałków, a w zasadzie nie ma o czym pisać. Zwyczajne, znane z tysiąca innych albumów bity - to samo z wersami i techniką. Nie ma tu specjalnie na czym ucha zawiesić, choć nie jest to jakaś straszna płyta. Ot, kolejna uliczna produkcja dla fanów. Ale bycie artystą polega na tworzeniu, a nie odtwarzaniu, tak?
OCENA: 3-\6
MASZ TU TEN ODSŁUCH, ZBADAJ SOBIE USZY
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goście z Francji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goście z Francji. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 grudnia 2015
wtorek, 17 listopada 2015
MŁODY GOH - BESTIALSKIE ARCHIWA VOL. 1
Snuff Musick / Fatum 2015
1. Intro - MŁODY GOH, NRW
2. Kiss Of Death - ABC, MŁODY GOH, IGUAN, NRK
3. Stereotypy - EPITET, NORF, WUKA, SWTR, NRK, KOZIM, MŁODY GOH, WPS WIŚNIA, WUBE
4. Noc Zywych Trupów - WIESZCZU, HAKIM, MŁODY GOH
5. Wiedźma - HMJELÓ, NRK, MŁODY GOH
6. Reprezentuje Chory Styl 2 - WITEK DLS, DOT, OPAŁ, NIKONE, ENR.MAFFER, MŁODY GOH, KOZIM, ODYN, LOLO, G.R.A.M.S., RUDAS, CARPER, GIEBER, WNUK, CAUTION, BARTHAZZ, BONCZEK, ŁYSY, KRVAVY, CYKLON G, LASER, RADIOTECHNIK
7. Ignorancja - EPITET, NRK, DŻASTA, KOZIM, MŁODY GOH, DARO, ZŁY ED, AGA BRAK, GUCIA, SCOUT
8. Hunters Of The Dark - MŁODY GOH, GUTMISTRZ DRAHUDA, JANEK DSM, FUBAR, THE JOTAKA
9. Padlina Społeczeństwa - MŁODY GOH, BONCZEK, SAJK
10. Dark Mind - NRK, MŁODY GOH
11. Demony Miasta - EMKA, MŁODY GOH
12. Format C - ODYN, MŁODY GOH, LOLO
13. Świat Równoległy - EPITET, NORF, MŁODY GOH, KOZIM, NRK
14. Wizja Śmierci - NRK, CN-LOC, MŁODY GOH
15. Gdzie Diabeł Mówi Dobranoc - MŁODY GOH, KACZMI, SCALPEL, ODYN, LOLO, WNUK
16. Oculto Tras Las Sombras - LENGUARMADA, MŁODY GOH
17. Mundo de Demonio - ALPHA SIGMA, SAI, DARK GUERILLA CHATO, KATHA, D-CAP, CHILDISH, LENGUARMADA, EXPLICITO, MŁODY GOH, BROWN LUCCI, RYPA, CANIZ, LIFE SCIENTISTS, TORNER, FUBAR, KOZIM, H-ERRE, POETIC DEATH, THE JOTAKA
18. Pozytywka Myśli - MŁODY GOH, GUTMISTRZ DRAHUDA, FUBAR
19. Fatality - CHILDISH, THE JOTAKA, LIFE SCIENTISTS, MŁODY GOH, MENACE O.B.E.Z, KATHA
20. Dajcie mi Spokój - MŁODY GOH, NAWROT NWT, GUCIA, EPITET
21. Egzekucja Szoguna - MŁODY GOH, NAGASH, CHEMICZNY ADI
22. Ciemna Strona - HAKIM, WIESZCZU, MŁODY GOH
23. Oczekiwania - JRX, MŁODY GOH
24. Old Skool - EMKA, MŁODY GOH
25. RPG - NAWROT NWT, MŁODY GOH, BONCZEK
26. Nakarmieni syfem życia - WIŚWER, MŁODY GOH
Wreszcie jestem w miarę na bieżąco z jakimś nielegalem :) Kilka dni temu Młody Goh wypuścił pliki ze swoich przepastnych archiwów, na których znalazł się materiał kolaboracyjny, album nie dość, że długi, to jeszcze wypełniony po brzegi różnymi stylami, głosami, a nawet językami - istna rapowa wieża Babel i duże przedsięwzięcie zarazem.
Muzyka na tym niemal dwugodzinnym albumie jest dwubiegunowa. Po jednej stronie mamy typowe bumbapy, klasyczne klepanie perkusji wraz z ciepłymi samplami z przeróżnych rzeczy, taki nowojorski klimat lat '90. Po drugiej stronie mamy ten hardkor 'brudny w chuj jak stopy twojej matki', o ciężkich perkusjach i potępieńczych dźwiękach, wydobywających się z głośników. Te demoniczne brzmienia sięgają czasem najwyższych rejestrów hałasu: albo rzężą elektryczne gitary, albo wyją torturowane dusze. Czasami, przyznam, ciężko tego słuchać, bo dźwięki wwiercają się w mózgownicę wyjątkowo tępym wiertłem. To muzyka bardzo surowa, agresywna i est jej po prostu za dużo na raz. Jeszcze nie dojdziesz do połowy, a już zaczyna to męczyć i rozglądasz się za tym, co tu nacisnąć, żeby uciec od tego zgiełku. Tym bardziej, że rapperzy często nie pomagają, a wręcz przeciwnie.
Do Młodego Goha większość słuchaczy rapu już się pewnie przyzwyczaiła - większość podrzuciła ze wstrętem, część zaakceptowała ten unikalny styl i sposób darcia japy. Goh pozostaje 'true 2 da game' i wywleka trzewia dla obrony prawdziwego hardkoru, a także chce nas przerazić. Kawałki zawierają teksty o pozostaniu prawdziwym i nie sprzedajnym, ale rapperzy również żonglują terminami ze świata fantasy i horroru, zalewając nas potokami krwi oraz atakując hordami strzyg i innych mitycznych stworzeń. W tym wszystkim bierze udział nieprzebrana ilość rapperów z różnych części Polski i świata. Jest podziemny demon Krvavy, są koledzy Goha z Grodu Kraka, jest Kaczmi od Spawaczy, są nawet reprezentanci Palm. Ścisłe podziemie. Do tego dochodzą zagraniczni rapperzy, związani z Demonios Sekt - sporą grupą, zajmującą się wydawaniem muzyki horrorcore. Są reprezentanci Meksyku (weź tego typa The Jotaka - jego wokal naprawdę przeraża), są Amerykanie (całkiem porządny Chato), Koreańczyk Childish (z idealnym amerykańskim akcentem, szok), jest i Francuz Iguan, często pokazujący się z Gohem. Nie ma tu sensu wymieniać tych lepszych i gorszych - to trochę zbyt zagmatwana sprawa.
Wszystko razem: ciężka muza, warczące i szczekające wokale i zawiesisty klimat czynią ten album bardzo mało przystępnym - do tego jest on strasznie długi. Największym problemem krążka jest więc tu fakt, że wszystkiego jest zwyczajnie za dużo. Za dużo hałasu, za dużo czasu, za dużo rapperów... Męczy, pomimo, że należy się Gohowi props za skompilowanie takiego zestawu - unikalnego w skali. Dla wyjątkowo twardych zawodników.
OCENA: 3\6
ODSŁUCH
1. Intro - MŁODY GOH, NRW
2. Kiss Of Death - ABC, MŁODY GOH, IGUAN, NRK
3. Stereotypy - EPITET, NORF, WUKA, SWTR, NRK, KOZIM, MŁODY GOH, WPS WIŚNIA, WUBE
4. Noc Zywych Trupów - WIESZCZU, HAKIM, MŁODY GOH
5. Wiedźma - HMJELÓ, NRK, MŁODY GOH
6. Reprezentuje Chory Styl 2 - WITEK DLS, DOT, OPAŁ, NIKONE, ENR.MAFFER, MŁODY GOH, KOZIM, ODYN, LOLO, G.R.A.M.S., RUDAS, CARPER, GIEBER, WNUK, CAUTION, BARTHAZZ, BONCZEK, ŁYSY, KRVAVY, CYKLON G, LASER, RADIOTECHNIK
7. Ignorancja - EPITET, NRK, DŻASTA, KOZIM, MŁODY GOH, DARO, ZŁY ED, AGA BRAK, GUCIA, SCOUT
8. Hunters Of The Dark - MŁODY GOH, GUTMISTRZ DRAHUDA, JANEK DSM, FUBAR, THE JOTAKA
9. Padlina Społeczeństwa - MŁODY GOH, BONCZEK, SAJK
10. Dark Mind - NRK, MŁODY GOH
11. Demony Miasta - EMKA, MŁODY GOH
12. Format C - ODYN, MŁODY GOH, LOLO
13. Świat Równoległy - EPITET, NORF, MŁODY GOH, KOZIM, NRK
14. Wizja Śmierci - NRK, CN-LOC, MŁODY GOH
15. Gdzie Diabeł Mówi Dobranoc - MŁODY GOH, KACZMI, SCALPEL, ODYN, LOLO, WNUK
16. Oculto Tras Las Sombras - LENGUARMADA, MŁODY GOH
17. Mundo de Demonio - ALPHA SIGMA, SAI, DARK GUERILLA CHATO, KATHA, D-CAP, CHILDISH, LENGUARMADA, EXPLICITO, MŁODY GOH, BROWN LUCCI, RYPA, CANIZ, LIFE SCIENTISTS, TORNER, FUBAR, KOZIM, H-ERRE, POETIC DEATH, THE JOTAKA
18. Pozytywka Myśli - MŁODY GOH, GUTMISTRZ DRAHUDA, FUBAR
19. Fatality - CHILDISH, THE JOTAKA, LIFE SCIENTISTS, MŁODY GOH, MENACE O.B.E.Z, KATHA
20. Dajcie mi Spokój - MŁODY GOH, NAWROT NWT, GUCIA, EPITET
21. Egzekucja Szoguna - MŁODY GOH, NAGASH, CHEMICZNY ADI
22. Ciemna Strona - HAKIM, WIESZCZU, MŁODY GOH
23. Oczekiwania - JRX, MŁODY GOH
24. Old Skool - EMKA, MŁODY GOH
25. RPG - NAWROT NWT, MŁODY GOH, BONCZEK
26. Nakarmieni syfem życia - WIŚWER, MŁODY GOH
Wreszcie jestem w miarę na bieżąco z jakimś nielegalem :) Kilka dni temu Młody Goh wypuścił pliki ze swoich przepastnych archiwów, na których znalazł się materiał kolaboracyjny, album nie dość, że długi, to jeszcze wypełniony po brzegi różnymi stylami, głosami, a nawet językami - istna rapowa wieża Babel i duże przedsięwzięcie zarazem.
Muzyka na tym niemal dwugodzinnym albumie jest dwubiegunowa. Po jednej stronie mamy typowe bumbapy, klasyczne klepanie perkusji wraz z ciepłymi samplami z przeróżnych rzeczy, taki nowojorski klimat lat '90. Po drugiej stronie mamy ten hardkor 'brudny w chuj jak stopy twojej matki', o ciężkich perkusjach i potępieńczych dźwiękach, wydobywających się z głośników. Te demoniczne brzmienia sięgają czasem najwyższych rejestrów hałasu: albo rzężą elektryczne gitary, albo wyją torturowane dusze. Czasami, przyznam, ciężko tego słuchać, bo dźwięki wwiercają się w mózgownicę wyjątkowo tępym wiertłem. To muzyka bardzo surowa, agresywna i est jej po prostu za dużo na raz. Jeszcze nie dojdziesz do połowy, a już zaczyna to męczyć i rozglądasz się za tym, co tu nacisnąć, żeby uciec od tego zgiełku. Tym bardziej, że rapperzy często nie pomagają, a wręcz przeciwnie.
Do Młodego Goha większość słuchaczy rapu już się pewnie przyzwyczaiła - większość podrzuciła ze wstrętem, część zaakceptowała ten unikalny styl i sposób darcia japy. Goh pozostaje 'true 2 da game' i wywleka trzewia dla obrony prawdziwego hardkoru, a także chce nas przerazić. Kawałki zawierają teksty o pozostaniu prawdziwym i nie sprzedajnym, ale rapperzy również żonglują terminami ze świata fantasy i horroru, zalewając nas potokami krwi oraz atakując hordami strzyg i innych mitycznych stworzeń. W tym wszystkim bierze udział nieprzebrana ilość rapperów z różnych części Polski i świata. Jest podziemny demon Krvavy, są koledzy Goha z Grodu Kraka, jest Kaczmi od Spawaczy, są nawet reprezentanci Palm. Ścisłe podziemie. Do tego dochodzą zagraniczni rapperzy, związani z Demonios Sekt - sporą grupą, zajmującą się wydawaniem muzyki horrorcore. Są reprezentanci Meksyku (weź tego typa The Jotaka - jego wokal naprawdę przeraża), są Amerykanie (całkiem porządny Chato), Koreańczyk Childish (z idealnym amerykańskim akcentem, szok), jest i Francuz Iguan, często pokazujący się z Gohem. Nie ma tu sensu wymieniać tych lepszych i gorszych - to trochę zbyt zagmatwana sprawa.
Wszystko razem: ciężka muza, warczące i szczekające wokale i zawiesisty klimat czynią ten album bardzo mało przystępnym - do tego jest on strasznie długi. Największym problemem krążka jest więc tu fakt, że wszystkiego jest zwyczajnie za dużo. Za dużo hałasu, za dużo czasu, za dużo rapperów... Męczy, pomimo, że należy się Gohowi props za skompilowanie takiego zestawu - unikalnego w skali. Dla wyjątkowo twardych zawodników.
OCENA: 3\6
ODSŁUCH
niedziela, 1 listopada 2015
WUTKAZ EGZEKUTOR - CIĘŻKIE WEJŚCIE
Palmy 2015
1. Intro
2. Ciężkie wejście
3. Ten sam schemat feat. KOKZ
4. Fanaberie miasta
5. Paragon
6. Weź się ratuj feat. IGUAN
7. Nie oszukasz mnie feat. NAGASH, MAKRUS
8. Na szczyt
9. Teraz to słyszysz feat. NAGASH, MAKRUS
10. Bij na alarm
11. Bez większego wsparcia
12. Moc
13. Napad feat. KOKZ
14. Jebać słabych MC
15. Outro
16. Andergranz
Link do tego albumu znalazłem pod recenzją Podziemnego Frontu - że niby podobny styl. Na początku nie zakumałem, o co chodzi, ale krótki risercz pozwolił mi sobie przypomnieć, że Wutkaz to jeden z członków młodej gwardii Palmy Records, czyli spadkobierców 'niesławnego' Układu Warszawskiego. Zawsze zastanawiam się, czy recenzować te albumy, bo zawsze jest pod spodem gorąco, ale w sumie... Czemu nie? Przesłuchałem, nawet jeśli okładka odrzuca od razu. Ciekawe, że materiał można dostać nie tylko w sieci, ale również na kasetach i... winylu. Damn.
To trzydzieści pięć minut bezkompromisowego undergroundu. Oszczędne podkłady z - przyznam - całkiem fajnymi samplami, ciężkie perkusje, to wyznacznik tych bitów. Nie wiem, kto jest tu producentem, bo nie jest to opisane, ale zapewne maczał w tym ręce Nagash, może ktoś jeszcze. Nie ma to i tak większego znaczenia. To brud chodników, zdrapywany energicznie woskiem, bo skreczy tu nie brak, nawet robionych paszczą przez Makrusa, od którego dawno nie słychać było tego skillu, z którego znany był w Warszawie te 15 lat temu. Na pewno znajdą się fani tego brzmienia: wiesz, klimat podziemie NY rok '93. Zresztą, obok iście 'Ciężkiego wejścia', który jest bardzo słaby, są tu również takie bangery, jak 'Weź się ratuj' - taki undergroundowy killer.
Rapperzy z Palm mają to do siebie, że nie są wirtuozami stylu, o nie! Wutkaz ma wyjątkowo archaiczne flow, które mogę porównać do pierwszych nagrań Kool Moe Dee. Może dla kogoś to zaleta, ale prawilnie przypominam, że minęło już trzydzieści lat. Trzydzieści kurwa. Poza dość marnym stylem, Wutkaz ma do zaoferowania ciężki przekaz - raport z życia chłopaczyny, który biega z trefnym towcem po ulicach, włóczy się po osiedlu i... miażdży słabych MC. No cóż, trochę można by z tym p o d y s k u t o w a ć. Bo Wutkaz ani nie jest świetnym rapperem, ani nie ma żadnego konkretnego przekazu. Ok, te teksty może nie są złe i pewnie założenie jest takie, że 'bring back that ole school shit' - ale nie wiem, jak wielu ludzi jeszcze propsuje takie brzmienie. Zwłaszcza, ze również goście, może poza francuskim Iguanem, pozostawiają sporo do życzenia - może jeszcze Kokz poprawił styl od poprzednich albumów.
No dobra, spokojnie. Problemem tego albumu jest to, że jest niszowy. Jednak, jak sądzę, Palmistom to kompletnie nie przeszkadza - a wręcz przeciwnie, cały czas konsekwentnie toczą się obrana trasą, nie wynurzając łbów z okopów. Ciągle pod ziemią, ciągle w klimacie. No i dobrze, to swoista przeciwwaga dla cloudów i trapów. Nie ma tu szału - parę niezłych podkładów, stare patenty - w sumie wychodzi znośny, choć nieprzyswajalny przez wiele osób materiał.
OCENA: 3\6
PS: Zastanawialiście się, jak brzmiałoby Killarmy po polsku? Oni przecież też ignorowali flow, tylko lecieli, jak chcieli. Hm?
1. Intro
2. Ciężkie wejście
3. Ten sam schemat feat. KOKZ
4. Fanaberie miasta
5. Paragon
6. Weź się ratuj feat. IGUAN
7. Nie oszukasz mnie feat. NAGASH, MAKRUS
8. Na szczyt
9. Teraz to słyszysz feat. NAGASH, MAKRUS
10. Bij na alarm
11. Bez większego wsparcia
12. Moc
13. Napad feat. KOKZ
14. Jebać słabych MC
15. Outro
16. Andergranz
Link do tego albumu znalazłem pod recenzją Podziemnego Frontu - że niby podobny styl. Na początku nie zakumałem, o co chodzi, ale krótki risercz pozwolił mi sobie przypomnieć, że Wutkaz to jeden z członków młodej gwardii Palmy Records, czyli spadkobierców 'niesławnego' Układu Warszawskiego. Zawsze zastanawiam się, czy recenzować te albumy, bo zawsze jest pod spodem gorąco, ale w sumie... Czemu nie? Przesłuchałem, nawet jeśli okładka odrzuca od razu. Ciekawe, że materiał można dostać nie tylko w sieci, ale również na kasetach i... winylu. Damn.
To trzydzieści pięć minut bezkompromisowego undergroundu. Oszczędne podkłady z - przyznam - całkiem fajnymi samplami, ciężkie perkusje, to wyznacznik tych bitów. Nie wiem, kto jest tu producentem, bo nie jest to opisane, ale zapewne maczał w tym ręce Nagash, może ktoś jeszcze. Nie ma to i tak większego znaczenia. To brud chodników, zdrapywany energicznie woskiem, bo skreczy tu nie brak, nawet robionych paszczą przez Makrusa, od którego dawno nie słychać było tego skillu, z którego znany był w Warszawie te 15 lat temu. Na pewno znajdą się fani tego brzmienia: wiesz, klimat podziemie NY rok '93. Zresztą, obok iście 'Ciężkiego wejścia', który jest bardzo słaby, są tu również takie bangery, jak 'Weź się ratuj' - taki undergroundowy killer.
Rapperzy z Palm mają to do siebie, że nie są wirtuozami stylu, o nie! Wutkaz ma wyjątkowo archaiczne flow, które mogę porównać do pierwszych nagrań Kool Moe Dee. Może dla kogoś to zaleta, ale prawilnie przypominam, że minęło już trzydzieści lat. Trzydzieści kurwa. Poza dość marnym stylem, Wutkaz ma do zaoferowania ciężki przekaz - raport z życia chłopaczyny, który biega z trefnym towcem po ulicach, włóczy się po osiedlu i... miażdży słabych MC. No cóż, trochę można by z tym p o d y s k u t o w a ć. Bo Wutkaz ani nie jest świetnym rapperem, ani nie ma żadnego konkretnego przekazu. Ok, te teksty może nie są złe i pewnie założenie jest takie, że 'bring back that ole school shit' - ale nie wiem, jak wielu ludzi jeszcze propsuje takie brzmienie. Zwłaszcza, ze również goście, może poza francuskim Iguanem, pozostawiają sporo do życzenia - może jeszcze Kokz poprawił styl od poprzednich albumów.
No dobra, spokojnie. Problemem tego albumu jest to, że jest niszowy. Jednak, jak sądzę, Palmistom to kompletnie nie przeszkadza - a wręcz przeciwnie, cały czas konsekwentnie toczą się obrana trasą, nie wynurzając łbów z okopów. Ciągle pod ziemią, ciągle w klimacie. No i dobrze, to swoista przeciwwaga dla cloudów i trapów. Nie ma tu szału - parę niezłych podkładów, stare patenty - w sumie wychodzi znośny, choć nieprzyswajalny przez wiele osób materiał.
OCENA: 3\6
PS: Zastanawialiście się, jak brzmiałoby Killarmy po polsku? Oni przecież też ignorowali flow, tylko lecieli, jak chcieli. Hm?
niedziela, 12 lipca 2015
LE RAP FRANCAIS VU DE LA POLOGNE - MILIONBEATS
Addictive Music 2015
1. Prologue - NES POUNTA & DJ MONO
2. Heureux un autre jour - BAGUIOZ
3. Le gout du sang - FREEMAN, PALUCH, DJ VAZEE
4. On avance + - EL GAOULI, GAIDEN
5. Le vent du changement - MELOX, MUMIN, G-ZON
6. Contre vous - WIRA, S-PI, MISTER C, M.O.H., GRADUBID, DJ VAZEE
7. Banda (interlude)
8. A quelques jours du passé - Y.E., GORAH, L'ERUDIT, SMOUNTIE, DJ MONO
9. On reste fort - CANELASON
10. Vie tes reves - BARAKA MUSIC
11. Anciens éleves - DIOMAY, K-FEAR, LAYONE
12. 1984 Drumz - DJ EPROM
13. Worldwide - KĘKĘ, KOHNDO, KOTZI, DJ MONO
14. Bourrés de sens et de vices - BOSS ONE, SWIFT GUAD, LUKASYNO, SEAR LUI MEME
15. Mars 40° - LA SWIJA, MINO, DJ VAZEE
16. Ma Cause - TEPA
17. Epilogue
Portal rapfrancuski.pl działa już od dawna, przybliżając Polakom muzyke hip hopową z Francji. A przecież w Polsce rap znad Sekwany jest bardzo popularny - może dziś nieco mniej, ale kiedy Guru nagrywał kawałek z MC Solaar, I Am jawiło się jako francuski Wu Tang, a NTM jako odpowiednik Public Enemy, płyty z Francji wywoływały dreszcz emocji u słuchaczy.
w zasadzie, wychodzi na to, że jest to płyta producencka polskiego producenta - to Milion Beats jest odpowiedzialny za brzmienie całości. I przyznać trzeba, że radzi sobie całkiem nieźle, bo potrafił wytworzyć muzykę, która wpada w kanony tego, co znamy z Francji. Miała to być płyta o francuskim rapie z punktu widzenia Polaka - i chyba tak własnie się stało. Milion, czy to dając podkłady nowocześniejsze, czy opierając je o bujające sample z soulu i funku doskonale wpasował się w wyobrażenie o rapie z Francji - przynajmniej moje. Bity są melodyjne, ale nie tandetne, przyjemnie bujają, a skrecze urywają łeb - wszak odpowiedzialni za nie są prawdziwi mistrzowie DJ Eprom, DJ Vazee, DJ Mono. Razem to wszystko sprawia, że płyty słucha się bardzo dobrze, nie brakuje ani bangerów, ani kawałków spokojniejszych i stonowanych, czasem idących nieco w jazz ('A quelques jours du passe').
Do tego miejsca było łatwo, ale tu zaczynają się schody, bo dla przeciętnego fana polskiego rapu nie ma tu znowu aż tak wiele do słuchania: Paluch, Mumin, Lukasyno, Kęki, Kotzi i... tyle. Paluch dostał za partnera samego Freemana z legendarnego I Am i domyślam się, że to jego występ - marzenie. I, co ważniejsze, Paluch nie wypadł blado i obaj działają na mikrofonie równorzędnie. Mumin dźwignął temat, choć zastanawiałem się, czemu akurat on? Ale jego album był całkiem porządny, a tutaj potwierdza on formę. Radomska reprezentacja bardzo dobrze pasuje do klimatu, a Lukasyno nawinął na miarę swoich najciekawszych wejść - naprawdę coraz lepiej sobie radzi. Ale co dalej? Język francuski nie jest w Polsce zbyt rozpowszechniony, ludzie uczą się raczej angielskiego i dla części słuchaczy bariera językowa może być nie do przeskoczenia. Ale na szczęście francuski to język na tyle melodyjny i płynny, że można go sobie porównać do kolejnego instrumentu. A słuchać jest tu kogo, bo trzon płyty stanowią starzy wyjadacze, wręcz legendy sceny francuskiej: wspomniany już Freeman, ale także Diomay, Kohndo z La Cliqua, Boss One z Le 3eme Oeil, Tepa, czy La Swija. Reszta składu to raczej podziemni gracze, nie będący rozpoznawani również szerzej w ojczyźnie. Jednak żadnemu nie da się odmówić skillsów i wszystko brzmi bardzo fajnie.
Bardzo ciekawy eksperyment \ projekt. Ideałem byłoby zrównoważenie występów rapperów polskich i francuskich, tak, aby w każdym numerze byli tacy i tacy - w obecnym stanie płyta traci nieco na odbiorze, jeśli ktoś nie zna języka i mu to przeszkadza - a na pewno znajdą się osoby, które nie sięgną po album z racji bariery językowej. A szkoda, niech żałują. Warto dodać, że album jest dwupłytowy - na drugim CD znajdują się instrumentale.
OCENA: 4+\6
1. Prologue - NES POUNTA & DJ MONO
2. Heureux un autre jour - BAGUIOZ
3. Le gout du sang - FREEMAN, PALUCH, DJ VAZEE
4. On avance + - EL GAOULI, GAIDEN
5. Le vent du changement - MELOX, MUMIN, G-ZON
6. Contre vous - WIRA, S-PI, MISTER C, M.O.H., GRADUBID, DJ VAZEE
7. Banda (interlude)
8. A quelques jours du passé - Y.E., GORAH, L'ERUDIT, SMOUNTIE, DJ MONO
9. On reste fort - CANELASON
10. Vie tes reves - BARAKA MUSIC
11. Anciens éleves - DIOMAY, K-FEAR, LAYONE
12. 1984 Drumz - DJ EPROM
13. Worldwide - KĘKĘ, KOHNDO, KOTZI, DJ MONO
14. Bourrés de sens et de vices - BOSS ONE, SWIFT GUAD, LUKASYNO, SEAR LUI MEME
15. Mars 40° - LA SWIJA, MINO, DJ VAZEE
16. Ma Cause - TEPA
17. Epilogue
Portal rapfrancuski.pl działa już od dawna, przybliżając Polakom muzyke hip hopową z Francji. A przecież w Polsce rap znad Sekwany jest bardzo popularny - może dziś nieco mniej, ale kiedy Guru nagrywał kawałek z MC Solaar, I Am jawiło się jako francuski Wu Tang, a NTM jako odpowiednik Public Enemy, płyty z Francji wywoływały dreszcz emocji u słuchaczy.
w zasadzie, wychodzi na to, że jest to płyta producencka polskiego producenta - to Milion Beats jest odpowiedzialny za brzmienie całości. I przyznać trzeba, że radzi sobie całkiem nieźle, bo potrafił wytworzyć muzykę, która wpada w kanony tego, co znamy z Francji. Miała to być płyta o francuskim rapie z punktu widzenia Polaka - i chyba tak własnie się stało. Milion, czy to dając podkłady nowocześniejsze, czy opierając je o bujające sample z soulu i funku doskonale wpasował się w wyobrażenie o rapie z Francji - przynajmniej moje. Bity są melodyjne, ale nie tandetne, przyjemnie bujają, a skrecze urywają łeb - wszak odpowiedzialni za nie są prawdziwi mistrzowie DJ Eprom, DJ Vazee, DJ Mono. Razem to wszystko sprawia, że płyty słucha się bardzo dobrze, nie brakuje ani bangerów, ani kawałków spokojniejszych i stonowanych, czasem idących nieco w jazz ('A quelques jours du passe').
Do tego miejsca było łatwo, ale tu zaczynają się schody, bo dla przeciętnego fana polskiego rapu nie ma tu znowu aż tak wiele do słuchania: Paluch, Mumin, Lukasyno, Kęki, Kotzi i... tyle. Paluch dostał za partnera samego Freemana z legendarnego I Am i domyślam się, że to jego występ - marzenie. I, co ważniejsze, Paluch nie wypadł blado i obaj działają na mikrofonie równorzędnie. Mumin dźwignął temat, choć zastanawiałem się, czemu akurat on? Ale jego album był całkiem porządny, a tutaj potwierdza on formę. Radomska reprezentacja bardzo dobrze pasuje do klimatu, a Lukasyno nawinął na miarę swoich najciekawszych wejść - naprawdę coraz lepiej sobie radzi. Ale co dalej? Język francuski nie jest w Polsce zbyt rozpowszechniony, ludzie uczą się raczej angielskiego i dla części słuchaczy bariera językowa może być nie do przeskoczenia. Ale na szczęście francuski to język na tyle melodyjny i płynny, że można go sobie porównać do kolejnego instrumentu. A słuchać jest tu kogo, bo trzon płyty stanowią starzy wyjadacze, wręcz legendy sceny francuskiej: wspomniany już Freeman, ale także Diomay, Kohndo z La Cliqua, Boss One z Le 3eme Oeil, Tepa, czy La Swija. Reszta składu to raczej podziemni gracze, nie będący rozpoznawani również szerzej w ojczyźnie. Jednak żadnemu nie da się odmówić skillsów i wszystko brzmi bardzo fajnie.
Bardzo ciekawy eksperyment \ projekt. Ideałem byłoby zrównoważenie występów rapperów polskich i francuskich, tak, aby w każdym numerze byli tacy i tacy - w obecnym stanie płyta traci nieco na odbiorze, jeśli ktoś nie zna języka i mu to przeszkadza - a na pewno znajdą się osoby, które nie sięgną po album z racji bariery językowej. A szkoda, niech żałują. Warto dodać, że album jest dwupłytowy - na drugim CD znajdują się instrumentale.
OCENA: 4+\6
poniedziałek, 22 czerwca 2015
ODGŁOSY MIASTA - DA SIĘ
Pro 2015
1. Da się!
2. O to w życiu chodzi feat. PUSZKIN, MARECZEK SPW
3. Gdybym był prezydentem feat. BRZYZIO PMD
4. Każdy chciałby tu...
5. Chwila refleksji feat. EVELA
6. Na koncercie feat. WSCHODNIA STRONA
7. System
8. Maybach
9. Miasto feat. BOXEUR DRE, JOJO BRW
10. Po 10 latach
11. Znam to uczucie feat. HZOP, JARO BRW, MERKA BRW
12. Nie jeden
13. Doba jest za krótka feat. STOKU PMD
14. Nie chcę już
15. Bliżej słońca feat. SINSEN
16. Szukam tego miejsca feat. EVELA
17. Szkoda czasu
18. Dziękuję Bogu feat. JARO BRW
19. Reprezentuję Lubin feat. TRIBLANT, SRG, MARECZEK SPW, PASTERZ CELIBAT
20. Na do widzenia feat. WOLA
Arson i Lukas składali ten album przez trzy lata i wreszcie wyszedł on w wytwórni PRO - ostatnio zaczął się boom na lubelski hip hop - tu jakaś składanka, tu coraz więcej płyt: Zarys Zdarzeń, czy Odgłosy Miasta... Co ciekawe, większość lubelskich rzeczy to rap uliczny - czy to dobrze, czy źle, to już kwestia gustu...
Przez ten cały czas produkcji albumu chłopcy zgromadzili całe zastępy producentów, którzy wypełnili album swoimi podkładami. Kogo tu nie ma! WDK, Dos, Suicide Studios, Wowo, 2Deep, Underrated, Starshine, Javeure, Kozup, Drei, Oscar Mike, DJ Ozz, Epistra, Czaha, Expired Silence, Kubica... W sumie, co kawałek, to kto inny, ledwie dwaj bitmejkerzy się powtarzają. Czy można tu więc mówić o spójności? Rapperzy zapowiadali, że każdy tu znajdzie coś dla siebie, ale jak mówi stare porzekadło, że jak coś jest dla wszystkich, to... No ale umówmy się, że nie ma tu zbyt wielu odchyłów od pionu. Całość, pomimo tak dużego zróżnicowania, wypada dość podobnie: to dość przewidywalny hip hop, dość klasyczny, rodem z Nowego Jorku, częściej ciężki i dudniący, czasem nieco lżejszy. Do takich milszych i wyróniających się momentów należy na pewno 'Chwila refleksji' do 2Deep - ten jazzujący sampel na ciągnącym się basie wpada naprawdę w uszy. Podobnie, bardzo pozytywnie i cieplutko prezentuje się DJ Ozz ze swoim nieco regującym 'Bliżej słońca'. Poza tym 'Gdybym był prezydentem' od Suicide Studios - mocny i ciężki, osiadający na mózgu. Zresztą, oba bity Suicide Studios są w porządku, tak samo jak Starshine i jego 'Miasto'.
Lukas to ten wyższy wokal, Arson obdarzony jest niskim głosem, ale obaj jadą dość równo: bez wzlotów, ale i bez większych wpadek. Ot, rap w tematach oklepanych bezlitośnie. Wiecie, trzeba dążyć do marzeń, życie - takie trudne, ale będzie dobrze dzieciak, ale hajs z nieba nie spada. I tak dalej. Znajduje się też sporo lokalnych hymnów (Na koncercie, Reprezentuję Lublin) i opowiadań o swojej dzielnicy i mieście. Do tego trochę czasu zajęły rozkminki na temat życia na emigracji, z której obaj rapperzy finalnie wrócili - choć nie wiadomo, czy na stałe... Na spory plus zaliczam sprawne storytellingi w 'Maybachu' i 'Nie jednym' - choć tutaj Arson nieco przypomina Sokoła - niemniej jednak sprawa nawinięta na uszy jest całkiem porządna. Gorzej jest z gośćmi, których jest tu również dość sporo, a ksywki normalnemu zjadaczowi rapu niewiele powiedzą: z legala trafił tu tylko HZOP, który prezentuje jak zwykle poziom byle jaki. Jednak pośród zalewu tych ksywek z ABW, USA, HGW, ITP, trafiają się ciekawsze persony. Pierwszy to francuski białas, Boxeur Dre, natomiast wraz z nim Jojo sprawił, że 'Znam to uczucie to całkiem fajny numer. Oryginalnie wypadł Wola, który ma niezwykle specyficzny wokal, ale potrafi to wykorzystać. Bardzo dobrym posunięciem jest udział wokalistek, które wprowadzają w refreny sporo świeżości.
No cóż. Spodziewałem się ulicznej sieki, ale... nie jest tak źle. Jeśli chodzi o rap, to zdecydowanie Arson > Lukas, goście dołują zupełnie. Muzyka? Parę naprawdę przyjemnych bitów, sporo banałów - ogólnie byłoby naprawdę spoko, gdyby całość trwała 45 minut, a nie 75. Jednak Odgłosy Miasta dają radę. Da się? Da się.
OCENA: 3+\6
1. Da się!
2. O to w życiu chodzi feat. PUSZKIN, MARECZEK SPW
3. Gdybym był prezydentem feat. BRZYZIO PMD
4. Każdy chciałby tu...
5. Chwila refleksji feat. EVELA
6. Na koncercie feat. WSCHODNIA STRONA
7. System
8. Maybach
9. Miasto feat. BOXEUR DRE, JOJO BRW
10. Po 10 latach
11. Znam to uczucie feat. HZOP, JARO BRW, MERKA BRW
12. Nie jeden
13. Doba jest za krótka feat. STOKU PMD
14. Nie chcę już
15. Bliżej słońca feat. SINSEN
16. Szukam tego miejsca feat. EVELA
17. Szkoda czasu
18. Dziękuję Bogu feat. JARO BRW
19. Reprezentuję Lubin feat. TRIBLANT, SRG, MARECZEK SPW, PASTERZ CELIBAT
20. Na do widzenia feat. WOLA
Arson i Lukas składali ten album przez trzy lata i wreszcie wyszedł on w wytwórni PRO - ostatnio zaczął się boom na lubelski hip hop - tu jakaś składanka, tu coraz więcej płyt: Zarys Zdarzeń, czy Odgłosy Miasta... Co ciekawe, większość lubelskich rzeczy to rap uliczny - czy to dobrze, czy źle, to już kwestia gustu...
Przez ten cały czas produkcji albumu chłopcy zgromadzili całe zastępy producentów, którzy wypełnili album swoimi podkładami. Kogo tu nie ma! WDK, Dos, Suicide Studios, Wowo, 2Deep, Underrated, Starshine, Javeure, Kozup, Drei, Oscar Mike, DJ Ozz, Epistra, Czaha, Expired Silence, Kubica... W sumie, co kawałek, to kto inny, ledwie dwaj bitmejkerzy się powtarzają. Czy można tu więc mówić o spójności? Rapperzy zapowiadali, że każdy tu znajdzie coś dla siebie, ale jak mówi stare porzekadło, że jak coś jest dla wszystkich, to... No ale umówmy się, że nie ma tu zbyt wielu odchyłów od pionu. Całość, pomimo tak dużego zróżnicowania, wypada dość podobnie: to dość przewidywalny hip hop, dość klasyczny, rodem z Nowego Jorku, częściej ciężki i dudniący, czasem nieco lżejszy. Do takich milszych i wyróniających się momentów należy na pewno 'Chwila refleksji' do 2Deep - ten jazzujący sampel na ciągnącym się basie wpada naprawdę w uszy. Podobnie, bardzo pozytywnie i cieplutko prezentuje się DJ Ozz ze swoim nieco regującym 'Bliżej słońca'. Poza tym 'Gdybym był prezydentem' od Suicide Studios - mocny i ciężki, osiadający na mózgu. Zresztą, oba bity Suicide Studios są w porządku, tak samo jak Starshine i jego 'Miasto'.
Lukas to ten wyższy wokal, Arson obdarzony jest niskim głosem, ale obaj jadą dość równo: bez wzlotów, ale i bez większych wpadek. Ot, rap w tematach oklepanych bezlitośnie. Wiecie, trzeba dążyć do marzeń, życie - takie trudne, ale będzie dobrze dzieciak, ale hajs z nieba nie spada. I tak dalej. Znajduje się też sporo lokalnych hymnów (Na koncercie, Reprezentuję Lublin) i opowiadań o swojej dzielnicy i mieście. Do tego trochę czasu zajęły rozkminki na temat życia na emigracji, z której obaj rapperzy finalnie wrócili - choć nie wiadomo, czy na stałe... Na spory plus zaliczam sprawne storytellingi w 'Maybachu' i 'Nie jednym' - choć tutaj Arson nieco przypomina Sokoła - niemniej jednak sprawa nawinięta na uszy jest całkiem porządna. Gorzej jest z gośćmi, których jest tu również dość sporo, a ksywki normalnemu zjadaczowi rapu niewiele powiedzą: z legala trafił tu tylko HZOP, który prezentuje jak zwykle poziom byle jaki. Jednak pośród zalewu tych ksywek z ABW, USA, HGW, ITP, trafiają się ciekawsze persony. Pierwszy to francuski białas, Boxeur Dre, natomiast wraz z nim Jojo sprawił, że 'Znam to uczucie to całkiem fajny numer. Oryginalnie wypadł Wola, który ma niezwykle specyficzny wokal, ale potrafi to wykorzystać. Bardzo dobrym posunięciem jest udział wokalistek, które wprowadzają w refreny sporo świeżości.
No cóż. Spodziewałem się ulicznej sieki, ale... nie jest tak źle. Jeśli chodzi o rap, to zdecydowanie Arson > Lukas, goście dołują zupełnie. Muzyka? Parę naprawdę przyjemnych bitów, sporo banałów - ogólnie byłoby naprawdę spoko, gdyby całość trwała 45 minut, a nie 75. Jednak Odgłosy Miasta dają radę. Da się? Da się.
OCENA: 3+\6
niedziela, 31 maja 2015
GREMLIN - Z ŻYCIA WZIĘTE
3\4 UDS 2015
1. Intro
2. Uczucie
3. Upadek
4. Warto Żyć feat. SOKOLLO
5. Skit 1
6. Ku Pomocy feat. MAJLO
7. Zrozumieć Ludzi
8. Platynowe Dusze feat. HESIK, BEOKA
9. Skit 2
10. Siła Losu
11. Kłamstwo vs Prawda
12. Zemsta
13. Skit 3
14. Mów Co Chcesz
15. Walcz O Swoje feat. BAS TAJPAN, NAPOLEON
16. Światło Granicy
17. Outro (Drugie Bicie Serca)
18. Bonus Track 1 (Szare Osiedla)
19. Bonus Track 2 (Wartość Ulicy)
20. Special Bonus (Legenda Białej Damy)
Płyta ma już wprawdzie prawie pół roku, ale dopiero teraz wpadła mi w ręce. Nagranie solowego debiutu zabrało Ślązakowi niemal dwa lata, a teraz mamy owoc jego pracy - z życia wzięty album. Warto było tyle pracować?
Znakomita większość podkładów wyszła spod palców Sokollo, który tworzy bity dość typowe dla nowoczesnego rapu początku XXI wieku. Klapiące perkusje, sporo elektroniki, sample, jeśli już są, to są krystalicznie czyste i pocięte idealnie. Pojedyncze kawałki zapewnili Morte (nieco bardziej klasyczne bity w 'Zrozumieć ludzi' i 'Szare osiedla'), Atomic Beats (bardziej z kolei elektroniczny podkład 'Platynowe dusze') i Emcet (chyba najbardziejsyntetyczny 'Mów co chcesz'). Razem daje to nam elektroniczny rap, który choć szybki i energiczny, jest jednak płytki i bezbarwny. DJ HWR i DJ Wróbson dodają skreczami nieco życia, ale nadal jest to tak zwyczajna muzycznie płyta, że niewiele jest kawałków, które zwracają uwagę, a bity Sokollo pod koniec Zlewają się wręcz w jeden trak. Spójnie, owszem, ale mało ciekawie.
Gremlin od pierwszych wersów mnie rozjebał: na początek 'Uczuć' wszedł refren i chwila minęła, zanim pojąłem, że to po angielsku... Zwrotki są już po polsku, choć i tak wiele to nie zmienia... Ale po kolei. Na plus rapperowi zaliczymy względne ogarnięcie stylu, ale to wszystko. Całość zepsuta i tak jest przez sepleniący wokal, utrudniający czasem zrozumienie wersów, a także przez pierdoły, jakie wygłasza Gremlin, powodują siwienie owłosienia: 'życie wartości ma wiele nie zjebaj tego' (zjebaj? Zjebaj? Co to za słowo?) albo 'będziesz dążyć do percepcji' (albo ja głuchy jestem i tam miało być perfekcji, albo Gremlin nie wie, o czym mówi) albo 'Koincydencji nie oszukasz, to właściwe słowo' (o kurwa, wyższa szkoła latania!) albo 'nie rozumią tego gnoje' - ja też tego nie rozumie. No i może tematyka, choć w większości oklepana, nie jest taka zła, ale ujęcie przekazu w wersy sprzed półtorej dekady, to już pomyłka. Całkowicie spuszczam zasłonę milczenia na te wrzuty po polskiemu - gdyby to było po śląsku, w lokalnej gwarze, czy coś w tym stylu, to może bym się nawet jarał - ale to jest po prostu półanalfabetyzm. Już większość gości przebija Gremlina na każdym polu: Sokollo ma przyduszony głos i warczący styl, ale przynajmniej daje sobie radę na mikrofonie. Majlo nieco uliczny sznyt, ale nadal lepszy, niż Gremlin, nie wspominając o Hesiku, czy Tajpanie. Tylko występ senegalskiego Francuza Napoleona możemy potraktować jako ciekawostkę, bo rymuje on niby po angielsku, ale tak naprawdę nie - i nie oszukujmy się, jest słaby.
Ja nie mam pojęcia, jak za taki chłam mogło się wziąć Trzy Czwarte UDS. To bodaj pierwszy album od nich, który jest tak słaby. Żenujący rapper, bardzo przeciętna muzyka - to wszystko sprawia, że nie ma się ochoty powrotu do nagrania. Zmusiłem się parę razy, aby wyłapać te ciekawsze rzeczy, ale musiałem ostro skipować. No nie da się.
I kurwa się nie nauczą, że skit to przerywnik mówiony, a interlude muzyczny...
OCENA: 2+\6
1. Intro
2. Uczucie
3. Upadek
4. Warto Żyć feat. SOKOLLO
5. Skit 1
6. Ku Pomocy feat. MAJLO
7. Zrozumieć Ludzi
8. Platynowe Dusze feat. HESIK, BEOKA
9. Skit 2
10. Siła Losu
11. Kłamstwo vs Prawda
12. Zemsta
13. Skit 3
14. Mów Co Chcesz
15. Walcz O Swoje feat. BAS TAJPAN, NAPOLEON
16. Światło Granicy
17. Outro (Drugie Bicie Serca)
18. Bonus Track 1 (Szare Osiedla)
19. Bonus Track 2 (Wartość Ulicy)
20. Special Bonus (Legenda Białej Damy)
Płyta ma już wprawdzie prawie pół roku, ale dopiero teraz wpadła mi w ręce. Nagranie solowego debiutu zabrało Ślązakowi niemal dwa lata, a teraz mamy owoc jego pracy - z życia wzięty album. Warto było tyle pracować?
Znakomita większość podkładów wyszła spod palców Sokollo, który tworzy bity dość typowe dla nowoczesnego rapu początku XXI wieku. Klapiące perkusje, sporo elektroniki, sample, jeśli już są, to są krystalicznie czyste i pocięte idealnie. Pojedyncze kawałki zapewnili Morte (nieco bardziej klasyczne bity w 'Zrozumieć ludzi' i 'Szare osiedla'), Atomic Beats (bardziej z kolei elektroniczny podkład 'Platynowe dusze') i Emcet (chyba najbardziejsyntetyczny 'Mów co chcesz'). Razem daje to nam elektroniczny rap, który choć szybki i energiczny, jest jednak płytki i bezbarwny. DJ HWR i DJ Wróbson dodają skreczami nieco życia, ale nadal jest to tak zwyczajna muzycznie płyta, że niewiele jest kawałków, które zwracają uwagę, a bity Sokollo pod koniec Zlewają się wręcz w jeden trak. Spójnie, owszem, ale mało ciekawie.
Gremlin od pierwszych wersów mnie rozjebał: na początek 'Uczuć' wszedł refren i chwila minęła, zanim pojąłem, że to po angielsku... Zwrotki są już po polsku, choć i tak wiele to nie zmienia... Ale po kolei. Na plus rapperowi zaliczymy względne ogarnięcie stylu, ale to wszystko. Całość zepsuta i tak jest przez sepleniący wokal, utrudniający czasem zrozumienie wersów, a także przez pierdoły, jakie wygłasza Gremlin, powodują siwienie owłosienia: 'życie wartości ma wiele nie zjebaj tego' (zjebaj? Zjebaj? Co to za słowo?) albo 'będziesz dążyć do percepcji' (albo ja głuchy jestem i tam miało być perfekcji, albo Gremlin nie wie, o czym mówi) albo 'Koincydencji nie oszukasz, to właściwe słowo' (o kurwa, wyższa szkoła latania!) albo 'nie rozumią tego gnoje' - ja też tego nie rozumie. No i może tematyka, choć w większości oklepana, nie jest taka zła, ale ujęcie przekazu w wersy sprzed półtorej dekady, to już pomyłka. Całkowicie spuszczam zasłonę milczenia na te wrzuty po polskiemu - gdyby to było po śląsku, w lokalnej gwarze, czy coś w tym stylu, to może bym się nawet jarał - ale to jest po prostu półanalfabetyzm. Już większość gości przebija Gremlina na każdym polu: Sokollo ma przyduszony głos i warczący styl, ale przynajmniej daje sobie radę na mikrofonie. Majlo nieco uliczny sznyt, ale nadal lepszy, niż Gremlin, nie wspominając o Hesiku, czy Tajpanie. Tylko występ senegalskiego Francuza Napoleona możemy potraktować jako ciekawostkę, bo rymuje on niby po angielsku, ale tak naprawdę nie - i nie oszukujmy się, jest słaby.
Ja nie mam pojęcia, jak za taki chłam mogło się wziąć Trzy Czwarte UDS. To bodaj pierwszy album od nich, który jest tak słaby. Żenujący rapper, bardzo przeciętna muzyka - to wszystko sprawia, że nie ma się ochoty powrotu do nagrania. Zmusiłem się parę razy, aby wyłapać te ciekawsze rzeczy, ale musiałem ostro skipować. No nie da się.
I kurwa się nie nauczą, że skit to przerywnik mówiony, a interlude muzyczny...
OCENA: 2+\6
poniedziałek, 30 marca 2015
BONCZEK & SAJK - NECRONOMICON
nielegal 2015
1. Intro
2. Las Wyklętych Zwierząt
3. FFF
4. Skit
5. Upadłe Anioły feat. EL INKISIDOR DE LA HHEREJIA, CRISE2NERF, ARGENTO
6. Necronomicon feat. ARGENTO, SCALPEL, DJ C2N
7. Padlina Społeczeństwa feat. MŁODY GOH
8. W Mojej Głowie feat. KND, SERV, HEKT-X
9. Polowanie Na Jelenie feat. ODYN
10. Gore
11. Zapomnieli O Mnie feat. PSAYHO HFA
12. Nałóg
13. Outro
Już po okładce widać, że to horrorcore. Nie da się ukryć, ten duet rapper \ producent wydał niedawno mrożący krew w żyłach krążek. Mroczne treści, gościnne występy z piekieł innych krajów - prawdziwe inferno się zapowiadało.
I tak rzeczywiście jest. Sajk potrafi zrobić zarówno skit rodem z szalonego clowna, prawdziwy hardkor z podziemi Nowego Jorku, ale także ciężki, gniotący gitarami tytułowy Necronomicon, którzy brzmi rzeczywiście, jakby nagrywany w czeluściach trzewi Belzebuba. To nie jest muzyczka dla chłopczyków w pomarańczowych rureczkach i grzywką na chabrowych oczętach. To prasa, która gniecie z diabelską siłą, czasem zwalnia, aby wydobyć kolejne podkłady agresji i zwiększyć poczucie zagrożenia. Fani horrorcore'u będą zachwyceni, reszta, mniej przyzwyczajona do takiej dawki agresji, pozostanie pewbie przy dwóch - trzech numerach. Muzyka, choć ma jaja, jest męcząca.
Bonczek charczy, warczy, bulgoce, aby wydobyć z gardła najstraszniejsze dźwięki. Jak mówi, 'jestem typem niezdrowym, jak w makdonaldzie żarcie', więc przedstawia nam swoje chore jazdy. Nie zawsze rymy są wysublimowane, nie zawsze przerażają, jak powinny, ale za to naładowane są wściekłością o ociekają jadem - o to pewnie chodziło Bonczkowi, który rozpościera przed nami swoje piekielne wizje. Bonczek dobrał sobie do towarzystwa istną kompanię inferno. O ile Młody Goh jest znany ze swojego oryginalnego flow i nie dziwi tu nic, mamy tu jeszcze kilku reprezentantów polskiego podziemia horror i hardcore, którzy, powiedzmy sobie szczerze, są przeciętni. Zainteresowanie wzbudzają meksykański Inkwizytor Herezji, Rosjanin Argento, czy Francuz Chrise2Nerf. Wszystko zbija się w pełną krwi i przemocy opowieści rodem z diabelskiej księgi: Nekronomikonu. Tylko patrzeć, jak gdzieś objawi się Wielki Cthulhu.
No cóż, nie jest to płyta dla wszystkich fanów rapu - tylko dla tych, którzy tkwią w podziemiu tak głęboko, że depczą Lucyferowi po garach w jego Hell's Kitchen. Nie jest to zbyt przystępne dla zwyczajnych słuchaczy, więc jeśli wolisz cloudy, czy trap, czy nawet zwyczajną klasykę - może to się okazać zbyt trudne. Ale do odważnych świat należy, spróbujcie, bo w swoim gatunku nie jest to wcale słabe.
OCENA: 3+\6
1. Intro
2. Las Wyklętych Zwierząt
3. FFF
4. Skit
5. Upadłe Anioły feat. EL INKISIDOR DE LA HHEREJIA, CRISE2NERF, ARGENTO
6. Necronomicon feat. ARGENTO, SCALPEL, DJ C2N
7. Padlina Społeczeństwa feat. MŁODY GOH
8. W Mojej Głowie feat. KND, SERV, HEKT-X
9. Polowanie Na Jelenie feat. ODYN
10. Gore
11. Zapomnieli O Mnie feat. PSAYHO HFA
12. Nałóg
13. Outro
Już po okładce widać, że to horrorcore. Nie da się ukryć, ten duet rapper \ producent wydał niedawno mrożący krew w żyłach krążek. Mroczne treści, gościnne występy z piekieł innych krajów - prawdziwe inferno się zapowiadało.
I tak rzeczywiście jest. Sajk potrafi zrobić zarówno skit rodem z szalonego clowna, prawdziwy hardkor z podziemi Nowego Jorku, ale także ciężki, gniotący gitarami tytułowy Necronomicon, którzy brzmi rzeczywiście, jakby nagrywany w czeluściach trzewi Belzebuba. To nie jest muzyczka dla chłopczyków w pomarańczowych rureczkach i grzywką na chabrowych oczętach. To prasa, która gniecie z diabelską siłą, czasem zwalnia, aby wydobyć kolejne podkłady agresji i zwiększyć poczucie zagrożenia. Fani horrorcore'u będą zachwyceni, reszta, mniej przyzwyczajona do takiej dawki agresji, pozostanie pewbie przy dwóch - trzech numerach. Muzyka, choć ma jaja, jest męcząca.
Bonczek charczy, warczy, bulgoce, aby wydobyć z gardła najstraszniejsze dźwięki. Jak mówi, 'jestem typem niezdrowym, jak w makdonaldzie żarcie', więc przedstawia nam swoje chore jazdy. Nie zawsze rymy są wysublimowane, nie zawsze przerażają, jak powinny, ale za to naładowane są wściekłością o ociekają jadem - o to pewnie chodziło Bonczkowi, który rozpościera przed nami swoje piekielne wizje. Bonczek dobrał sobie do towarzystwa istną kompanię inferno. O ile Młody Goh jest znany ze swojego oryginalnego flow i nie dziwi tu nic, mamy tu jeszcze kilku reprezentantów polskiego podziemia horror i hardcore, którzy, powiedzmy sobie szczerze, są przeciętni. Zainteresowanie wzbudzają meksykański Inkwizytor Herezji, Rosjanin Argento, czy Francuz Chrise2Nerf. Wszystko zbija się w pełną krwi i przemocy opowieści rodem z diabelskiej księgi: Nekronomikonu. Tylko patrzeć, jak gdzieś objawi się Wielki Cthulhu.
No cóż, nie jest to płyta dla wszystkich fanów rapu - tylko dla tych, którzy tkwią w podziemiu tak głęboko, że depczą Lucyferowi po garach w jego Hell's Kitchen. Nie jest to zbyt przystępne dla zwyczajnych słuchaczy, więc jeśli wolisz cloudy, czy trap, czy nawet zwyczajną klasykę - może to się okazać zbyt trudne. Ale do odważnych świat należy, spróbujcie, bo w swoim gatunku nie jest to wcale słabe.
OCENA: 3+\6
środa, 29 października 2014
RPS & WHR - KSIĄŻĘ AKA SLUMILIONER
Terrorym 2014
1. Know How
2. PRR (Prawdziwy Rap Rozpierdol) feat. DJ DANEK
3. S.A. (Steven Adler) feat. HELLFIELD
4. Defekt Mózgu
5. Back in the Days feat. KROOLIK UNDERWOOD, DJ DANEK
6. Nadmiar
7. Big Picture feat. ŚLIWA, DJ DANEK
8. No Future (Rock On)
9. Być i Mieć feat. DONO, DJ ACE
10. Codzienne refleksje feat. MAREK DYJAK
11. RPS klasyka
12. Full Time Job feat. JACK THE RIPPER, RDW, DE2S, TOONY, AZYL, JERU THE DAMAJA, GANDZIOR, GRECKOE, ŚLIWA, DJ DANEK
13. Martwa muzyka feat. BEZCZEL, GLACA
14. Nie oglądam się
15. Sukces
16. No Surrender feat. AZ, DJ DECKS
17. Braggabałagan
18. Raplajf
19. Trudny dzieciak 2
Książę? Księciunio? Słabo mierzy Rychu, bo Napoleon w jego wieku był już cesarzem... Ale co tam, nie będę sobie robił beki z tytułu, ważniejsza jest zawartość. Rychu Peja Slumilioner i White House Records zrobili płytę, która ma całe zastępy słabych uzurpatorów zmieść z powierzchni ziemi i umocnić Peję na tronie. Tylko czy Peja nadaje się na koronę władcy?
White House, w osobach Laski i Magiery, oczywiście potrafią dźwignąć cały album mi nie raz, nie dwa to udowodnili. Dzięki temu, że podkłady robi raz jeden, a raz drugi, nie ma tu nudy, choć wszystko jest spójne. White House dają tu w większości klasyczne podkłady, oparte na samplach, typowe boombapy, które bujają w bardzo przyjemny sposób. Ale producenci nie stronią również od nowości - Peja również stara się nadążać - dlatego, może nieco nieśmiało, znajdują się tu także podkłady, które wychodzą spoza ramek trueschoolowych płyt: 'Defekt Mózgu', połowicznie pozbawiony perkusji 'Nadmiar' - który i tak brzmi całkiem nieźle, choć nie przepadam za takimi rzeczami. Generalnie są to bity, których słucha się dobrze, jednak wpadają tu perełki, które powodują ciary na plecach: 'RPS klasyka', którym Laska wraca do czasów starego, dobrego WH - taki mrożący krew w żyłach trak, no i 'Full time job' musiał być niezły, skoro ciągnie się prawie dziewięć minut, no i 'Braggabałagan' - klasyczny banger. Świetną robotę robią tu Ace i Danek, bo ich skrecze podnoszą traki o poziom. Traki White House wprawdzie nie chwytają za ryj, jak na pierwszych Kodexach, ale nadal są bardzo porządne i Peja na nich dobrze się czuje - słychać chemię pomiędzy producentami i rapperem.
Peja to weteran, bo w sumie poza Tede nie ma na scenie równie zajętego człowieka, który jest na scenie od dnia pierwszego. Dlatego wydaje mi się usprawiedliwione, że rapper występuje tu z pozycji Dziadka i oburza się na młodzież że 'mam ustąpić miejsca? Przecież jestem starszy!'. Peja jest już w tym wieku, że swojego stylu nie zmieni, więc liczą się tu przede wszystkim pomysły, jakie ma, aby przyciągnąć publiczność. Flow jest stałe i doskonale rozpoznawalne, teksty... również łatwe do przewidzenia: prawdziwy rap rozpierdol, jestem legendą, więc wypierdalaj, jak to pięknie kiedyś było, codzienne refleksje. Peja mówi też trochę o swoim stosunku do nowych trendów w rapie 'njuskool, truschool, trap, swag, defekt mózgu'. Czyli w sumie nic nowego, ale czy zmienia się formułę, która się sprawdza? Trochę zaskoczyło mnie, że Peja próbuje tu śpiewać i robi to relatywnie często - o dziwo, robi to czasem lepiej, niż rymuje. Kurde. Nowością jest tu sporo werbalnych odnośników do klasyki hip hopu - ale po angielsku, co u Pei się wcześniej nie zdarzało. Zapisał się na kurs angielskiego? Czy to wynik współpracy z amerykańskimi rapperami? Bo przecież znowu pojawia się tu Jeru, jest Jack The Ripper, ale również pojawił się tu AZ - Peja znowu udowadnia, że jest w stanie nagrać z każdym, kto może uchodzić za legendę (mówię naturalnie tylko o Jeru i AZ). Kto będzie na następnej płycie? Strach się pytać... Poza amerykańskimi tuzami rapu, mamy tu też silną reprezentację Europy: Francji (De2s) i Niemiec (Greckoe, Azyl i Toony). Z polskich rapperów usłyszymy tu Śliwę, który wreszcie zaczyna kreować swój własny styl i brzmi to wcale nieźle. Jest męczący Dono, Kroolik z angielskim refrenem - jak zwykle śpiew Kroolika na propsie, jest bardzo dobry, lecz znowu przygnębiający Bezczel oraz wielka brygada w międzynarodowym posse tracku 'Full time job', o którym nie da się nie powiedzieć paru słów. Peja wypadł tu niestety najsłabiej, bo nie potrafił napisać tekstu tak, aby nie brakło mu tchu pod koniec, Jack The Ripper jest jak zwykle przeciętny, RDW wszedł z tym flow w bit idealnie - zadziwiające, choć końcówka już mu się rozjechała, De2s jedzie bardzo dobrze, niemiecki Polak Toony daje wersy w języku ojczystym i robi to jako jeden z lepszych w składzie, Azyl z niemieckim przekazem i ciężkim głosem również wypada dobrze, Jeru to przecież klasa sama dla siebie, Gandzior wypada poprawnie, Greckoe jest dość prosty, ale płynie nieźle, zaś Śliwa po obiecującym wejściu, pogubił się w przyspieszeniach. Rychu nie byłby sobą, gdyby nie zapraszał również wokalistów spoza rapu: tradycyjnie jest tu Glaca ze Sweet Noise, jest Hellfield z hardkorowego Nekromera, a także Marek Dyjak ze swoim ciężko przepitym głosem, który daje życiowe sznyty (taki # do jego albumu, łap to!) kawałkowi. I wprawdzie Rychu mówi że ma 'ubogi zasób słownictwa, jednak dalej mi za to płacą', to przecież nie jet z nim już tak źle - życie to najlepszy nauczyciel.
Kolaboracja Pei z White House to jest chyba strzał w dziesiątkę, bo i producenci - weterani i rapper - weteran doskonale się rozumieją. Przemycone nowoczesne akcenty w muzyce nie wpływają znacząco na klimat płyty, tylko ją słusznie ubarwiają. Na majkach, poza całą brygadą RPS, propsy dla Pei za udział Jeru i AZ w tym projekcie - ja wiem, że to wystarczy mieć odpowiednią ilość kasy na taki featuring, ale jednak to robi wrażenie. Płyta mogłaby być nieco krótsza, ale te osiemdziesiąt minut nie jest czasem straconym. Nie jest to płyta godna króla, zatem książę zupełnie wystarczy - nawet, jeśli jest podstarzały.
OCENA: 5-\6
1. Know How
2. PRR (Prawdziwy Rap Rozpierdol) feat. DJ DANEK
3. S.A. (Steven Adler) feat. HELLFIELD
4. Defekt Mózgu
5. Back in the Days feat. KROOLIK UNDERWOOD, DJ DANEK
6. Nadmiar
7. Big Picture feat. ŚLIWA, DJ DANEK
8. No Future (Rock On)
9. Być i Mieć feat. DONO, DJ ACE
10. Codzienne refleksje feat. MAREK DYJAK
11. RPS klasyka
12. Full Time Job feat. JACK THE RIPPER, RDW, DE2S, TOONY, AZYL, JERU THE DAMAJA, GANDZIOR, GRECKOE, ŚLIWA, DJ DANEK
13. Martwa muzyka feat. BEZCZEL, GLACA
14. Nie oglądam się
15. Sukces
16. No Surrender feat. AZ, DJ DECKS
17. Braggabałagan
18. Raplajf
19. Trudny dzieciak 2
Książę? Księciunio? Słabo mierzy Rychu, bo Napoleon w jego wieku był już cesarzem... Ale co tam, nie będę sobie robił beki z tytułu, ważniejsza jest zawartość. Rychu Peja Slumilioner i White House Records zrobili płytę, która ma całe zastępy słabych uzurpatorów zmieść z powierzchni ziemi i umocnić Peję na tronie. Tylko czy Peja nadaje się na koronę władcy?
White House, w osobach Laski i Magiery, oczywiście potrafią dźwignąć cały album mi nie raz, nie dwa to udowodnili. Dzięki temu, że podkłady robi raz jeden, a raz drugi, nie ma tu nudy, choć wszystko jest spójne. White House dają tu w większości klasyczne podkłady, oparte na samplach, typowe boombapy, które bujają w bardzo przyjemny sposób. Ale producenci nie stronią również od nowości - Peja również stara się nadążać - dlatego, może nieco nieśmiało, znajdują się tu także podkłady, które wychodzą spoza ramek trueschoolowych płyt: 'Defekt Mózgu', połowicznie pozbawiony perkusji 'Nadmiar' - który i tak brzmi całkiem nieźle, choć nie przepadam za takimi rzeczami. Generalnie są to bity, których słucha się dobrze, jednak wpadają tu perełki, które powodują ciary na plecach: 'RPS klasyka', którym Laska wraca do czasów starego, dobrego WH - taki mrożący krew w żyłach trak, no i 'Full time job' musiał być niezły, skoro ciągnie się prawie dziewięć minut, no i 'Braggabałagan' - klasyczny banger. Świetną robotę robią tu Ace i Danek, bo ich skrecze podnoszą traki o poziom. Traki White House wprawdzie nie chwytają za ryj, jak na pierwszych Kodexach, ale nadal są bardzo porządne i Peja na nich dobrze się czuje - słychać chemię pomiędzy producentami i rapperem.
Peja to weteran, bo w sumie poza Tede nie ma na scenie równie zajętego człowieka, który jest na scenie od dnia pierwszego. Dlatego wydaje mi się usprawiedliwione, że rapper występuje tu z pozycji Dziadka i oburza się na młodzież że 'mam ustąpić miejsca? Przecież jestem starszy!'. Peja jest już w tym wieku, że swojego stylu nie zmieni, więc liczą się tu przede wszystkim pomysły, jakie ma, aby przyciągnąć publiczność. Flow jest stałe i doskonale rozpoznawalne, teksty... również łatwe do przewidzenia: prawdziwy rap rozpierdol, jestem legendą, więc wypierdalaj, jak to pięknie kiedyś było, codzienne refleksje. Peja mówi też trochę o swoim stosunku do nowych trendów w rapie 'njuskool, truschool, trap, swag, defekt mózgu'. Czyli w sumie nic nowego, ale czy zmienia się formułę, która się sprawdza? Trochę zaskoczyło mnie, że Peja próbuje tu śpiewać i robi to relatywnie często - o dziwo, robi to czasem lepiej, niż rymuje. Kurde. Nowością jest tu sporo werbalnych odnośników do klasyki hip hopu - ale po angielsku, co u Pei się wcześniej nie zdarzało. Zapisał się na kurs angielskiego? Czy to wynik współpracy z amerykańskimi rapperami? Bo przecież znowu pojawia się tu Jeru, jest Jack The Ripper, ale również pojawił się tu AZ - Peja znowu udowadnia, że jest w stanie nagrać z każdym, kto może uchodzić za legendę (mówię naturalnie tylko o Jeru i AZ). Kto będzie na następnej płycie? Strach się pytać... Poza amerykańskimi tuzami rapu, mamy tu też silną reprezentację Europy: Francji (De2s) i Niemiec (Greckoe, Azyl i Toony). Z polskich rapperów usłyszymy tu Śliwę, który wreszcie zaczyna kreować swój własny styl i brzmi to wcale nieźle. Jest męczący Dono, Kroolik z angielskim refrenem - jak zwykle śpiew Kroolika na propsie, jest bardzo dobry, lecz znowu przygnębiający Bezczel oraz wielka brygada w międzynarodowym posse tracku 'Full time job', o którym nie da się nie powiedzieć paru słów. Peja wypadł tu niestety najsłabiej, bo nie potrafił napisać tekstu tak, aby nie brakło mu tchu pod koniec, Jack The Ripper jest jak zwykle przeciętny, RDW wszedł z tym flow w bit idealnie - zadziwiające, choć końcówka już mu się rozjechała, De2s jedzie bardzo dobrze, niemiecki Polak Toony daje wersy w języku ojczystym i robi to jako jeden z lepszych w składzie, Azyl z niemieckim przekazem i ciężkim głosem również wypada dobrze, Jeru to przecież klasa sama dla siebie, Gandzior wypada poprawnie, Greckoe jest dość prosty, ale płynie nieźle, zaś Śliwa po obiecującym wejściu, pogubił się w przyspieszeniach. Rychu nie byłby sobą, gdyby nie zapraszał również wokalistów spoza rapu: tradycyjnie jest tu Glaca ze Sweet Noise, jest Hellfield z hardkorowego Nekromera, a także Marek Dyjak ze swoim ciężko przepitym głosem, który daje życiowe sznyty (taki # do jego albumu, łap to!) kawałkowi. I wprawdzie Rychu mówi że ma 'ubogi zasób słownictwa, jednak dalej mi za to płacą', to przecież nie jet z nim już tak źle - życie to najlepszy nauczyciel.
Kolaboracja Pei z White House to jest chyba strzał w dziesiątkę, bo i producenci - weterani i rapper - weteran doskonale się rozumieją. Przemycone nowoczesne akcenty w muzyce nie wpływają znacząco na klimat płyty, tylko ją słusznie ubarwiają. Na majkach, poza całą brygadą RPS, propsy dla Pei za udział Jeru i AZ w tym projekcie - ja wiem, że to wystarczy mieć odpowiednią ilość kasy na taki featuring, ale jednak to robi wrażenie. Płyta mogłaby być nieco krótsza, ale te osiemdziesiąt minut nie jest czasem straconym. Nie jest to płyta godna króla, zatem książę zupełnie wystarczy - nawet, jeśli jest podstarzały.
OCENA: 5-\6
środa, 16 kwietnia 2014
DUDEK RPK - PROROK 56
Proper 2014
1. Intro
2. Pierwszy Wers feat. MAGDA
3. Prorok
4. W poszukiwaniu szczęścia feat. MEPHISTO
5. Czas ucieka feat. MAGDA
6. Kim chcesz być
7. Nie przez przypadek
8. Jak to jest
9. Lepiej odłóż na papugę feat. NIZIOŁ, SYNDYKAT
10. Najwyższa forma
11. Każdy feat. WARUNIA MS
12. Jest jaki jest
13. Całe serce tej muzyce feat. KONFLIKT
14. Pasja
15. Chciałbym
16. To wysiłek
17. Że to ja
18. Nigdy feat. ŻARY JLB, KŁYZA MS, WARUNIA MS
19. Miało być w kolorze
20. Nie na niby feat. KŁYZY MS, NIZIOŁ, SYNDYKAT
21. Na twoim kwadracie
22. Kocham feat. END, KŁYZA MS, BOSSKI ROMAK
23. Kiedy skończy się czas
Dudek z Razem Ponad Kilo to ta lepsza połowa duetu. Poza tym, to jeden z najbardziej płodnych ulicznych rapperów - w dodatku taki, którego da się słuchać. Na ten rok DDK przewidział aż dwa albumy - póki co wyszedł jego piąty krążek.
Znakomita większość albumu popełniona została przez Czahę i nie powiem, żeby to był zły wybór. Czaha wprawdzie robi te uliczne bity, w których jest sporo smyków i pianinek, ale... Nie są one tak chamsko wtórne, jak u wielu wtórnych producentów. Tym bardziej, że Czaha nie stosuje identycznych schematów na perkusje - często je łamie, zmienia synkopy i ma różne zestawy perkusyjne. I są to, jak mi się skojarzyło, podkłady inspirowane nieco francuskim 'realite rap', ciężkim i głębokim, groźnym i szybkim. Czaha rzadko zwalnia, a nawet kiedy to robi, wcale nie jest smętnie. Co najwyżej mas wrażenie, że jest to ścieżka dźwiękowa do jakiegoś thrillera. Co ciekawe, Dudek wziął tylko po jednym podkładzie od NWS i YCE i choć NWS dostosował się do jednorodnego klimatu Czahy i potrafił zrobić również podkład czysto uliczne, ale bez uklepywania przemielonej papki, to YCE oddał bit nieco inny, ale przez to bardziej atrakcyjny, oparty na samplu z jakiejś muzyki etnicznej, nie wiem, czy bułgarskiej, czy jakiejś latynoskiej, ale brzmi to bardzo fajnie.
Poprzednia płyta dudka mnie mocno rozczarowała, bo o ile uważam go za jednego z lepszych uliczników, to tamten album mu nie wyszedł. Na szczęście tutaj rapper powraca w sporo lepszej formie. Owszem, jak to sam mówi, Dudek 'jest jaki jest, nie the best, ale jest' i to niby powinno wystarczyć, ale nie czarujmy się, nie zawsze wystarcza. Bo choć często Dudek ma teksty całkiem porządne, choć proste, to jednak zdarzają mu się rozmaite lapsusy i banały, wymuszające łzy żalu. Na szczęście takich radykalnych wpadek jest bardzo niewiele, a Dudek jest tu niekwestionowanym gospodarzem pełną gębą. Ciekawostką jest występ francuskiego rappera podziemnego Mephisto, a cała reszta to głównie członkowie Miejskiego Sortu, Szajki i JLB. Niestety, nie wszyscy wypadają choćby poprawnie i Dudek, mimo, że zarzeka się, że z byle kim nie nagrywa, to takiego Warunię mógłby sobie darować, bo to wybitny antytalent. Reszta też nie 'mistrzuje' na majku. Tematyka, jaka tu panuje, w sumie nie ma nic wspólnego z tytułem - żadnej mistyki, tylko prawdziwe życie na bielańskich blokach - choć mogłyby to być w sumie bloki gdziekolwiek, bo teksty są na tyle uniwersalne, że każdy ziomek spokojnie się z tym zidentyfikuje. Jedyny inny temat poruszany tu dość często, to osobliwe schudnięcie Dudka - co to kogo obchodzi, że Dudek zrzucił brzuszydło?
'Prorok' to chyba najlepsza płyta Dudka, może jak zwykle nieco za długa, ale bardzo porządna. Jedna z niewielu płyt ulicznych, których mogę słuchać. Bez napuszenia się, gangsterowania, na naprawdę dobrych podkładach: ciężkich i wprowadzających atmosferę niebezpieczeństwa. Co do tej długości, to na marginesie, czemu te wszystkie uliczne płyty muszą trwać po jakieś siedemdziesiąt parę minut? Ten album też by zyskał, trwając minut 50...
OCENA: 4\6
1. Intro
2. Pierwszy Wers feat. MAGDA
3. Prorok
4. W poszukiwaniu szczęścia feat. MEPHISTO
5. Czas ucieka feat. MAGDA
6. Kim chcesz być
7. Nie przez przypadek
8. Jak to jest
9. Lepiej odłóż na papugę feat. NIZIOŁ, SYNDYKAT
10. Najwyższa forma
11. Każdy feat. WARUNIA MS
12. Jest jaki jest
13. Całe serce tej muzyce feat. KONFLIKT
14. Pasja
15. Chciałbym
16. To wysiłek
17. Że to ja
18. Nigdy feat. ŻARY JLB, KŁYZA MS, WARUNIA MS
19. Miało być w kolorze
20. Nie na niby feat. KŁYZY MS, NIZIOŁ, SYNDYKAT
21. Na twoim kwadracie
22. Kocham feat. END, KŁYZA MS, BOSSKI ROMAK
23. Kiedy skończy się czas
Dudek z Razem Ponad Kilo to ta lepsza połowa duetu. Poza tym, to jeden z najbardziej płodnych ulicznych rapperów - w dodatku taki, którego da się słuchać. Na ten rok DDK przewidział aż dwa albumy - póki co wyszedł jego piąty krążek.
Znakomita większość albumu popełniona została przez Czahę i nie powiem, żeby to był zły wybór. Czaha wprawdzie robi te uliczne bity, w których jest sporo smyków i pianinek, ale... Nie są one tak chamsko wtórne, jak u wielu wtórnych producentów. Tym bardziej, że Czaha nie stosuje identycznych schematów na perkusje - często je łamie, zmienia synkopy i ma różne zestawy perkusyjne. I są to, jak mi się skojarzyło, podkłady inspirowane nieco francuskim 'realite rap', ciężkim i głębokim, groźnym i szybkim. Czaha rzadko zwalnia, a nawet kiedy to robi, wcale nie jest smętnie. Co najwyżej mas wrażenie, że jest to ścieżka dźwiękowa do jakiegoś thrillera. Co ciekawe, Dudek wziął tylko po jednym podkładzie od NWS i YCE i choć NWS dostosował się do jednorodnego klimatu Czahy i potrafił zrobić również podkład czysto uliczne, ale bez uklepywania przemielonej papki, to YCE oddał bit nieco inny, ale przez to bardziej atrakcyjny, oparty na samplu z jakiejś muzyki etnicznej, nie wiem, czy bułgarskiej, czy jakiejś latynoskiej, ale brzmi to bardzo fajnie.
Poprzednia płyta dudka mnie mocno rozczarowała, bo o ile uważam go za jednego z lepszych uliczników, to tamten album mu nie wyszedł. Na szczęście tutaj rapper powraca w sporo lepszej formie. Owszem, jak to sam mówi, Dudek 'jest jaki jest, nie the best, ale jest' i to niby powinno wystarczyć, ale nie czarujmy się, nie zawsze wystarcza. Bo choć często Dudek ma teksty całkiem porządne, choć proste, to jednak zdarzają mu się rozmaite lapsusy i banały, wymuszające łzy żalu. Na szczęście takich radykalnych wpadek jest bardzo niewiele, a Dudek jest tu niekwestionowanym gospodarzem pełną gębą. Ciekawostką jest występ francuskiego rappera podziemnego Mephisto, a cała reszta to głównie członkowie Miejskiego Sortu, Szajki i JLB. Niestety, nie wszyscy wypadają choćby poprawnie i Dudek, mimo, że zarzeka się, że z byle kim nie nagrywa, to takiego Warunię mógłby sobie darować, bo to wybitny antytalent. Reszta też nie 'mistrzuje' na majku. Tematyka, jaka tu panuje, w sumie nie ma nic wspólnego z tytułem - żadnej mistyki, tylko prawdziwe życie na bielańskich blokach - choć mogłyby to być w sumie bloki gdziekolwiek, bo teksty są na tyle uniwersalne, że każdy ziomek spokojnie się z tym zidentyfikuje. Jedyny inny temat poruszany tu dość często, to osobliwe schudnięcie Dudka - co to kogo obchodzi, że Dudek zrzucił brzuszydło?
'Prorok' to chyba najlepsza płyta Dudka, może jak zwykle nieco za długa, ale bardzo porządna. Jedna z niewielu płyt ulicznych, których mogę słuchać. Bez napuszenia się, gangsterowania, na naprawdę dobrych podkładach: ciężkich i wprowadzających atmosferę niebezpieczeństwa. Co do tej długości, to na marginesie, czemu te wszystkie uliczne płyty muszą trwać po jakieś siedemdziesiąt parę minut? Ten album też by zyskał, trwając minut 50...
OCENA: 4\6
środa, 16 października 2013
STYGMAT - GANGRENA
Snuff MuSick 2013
1. Krople feat. SIÓDMY STYX
2. Kurtyna horyzontu
3. Surowa skała
4. Gangrena
5. Zrodzeni w morzu krwi feat. IGUAN
6. Tubylec
7. Złoty kielich feat. KONY
8. Wash (skit)
9. Determinacja
10. Dziedzic feat. GREM, SIFU
11. Gniazdo Ohydnej Histerii
12. Syndrom kameleona
13. Paskudny narcyzm
14. Deprecha
15. BAD news feat. REMNANTS OF STREET, NRW
16. Pogromcy mitów feat. DAROS
17. Bierność feat. FAHD LIL
18. Wszyscy są hipokrytami feat. DŻWIĘKU STRUKTURA
19. Oczy przejrzą, uszy usłyszą
20. BONUS – Szkaradna nimfa
Młody Goh i Kozim członkowie podziemnego ugrupowania Fatum Records, które skupia krakowskich emce i producentów, zafascynowanych rapem lat '90 i horrorcorem. Wprawdzie sami wydają płyty od dawna i współpracują ściśle, ale dopiero w tym roku wydali album w duecie, jako Stygmat.
Nikt tu inny nie mógł dać bitów. To było oczywiste. No bo skoro w zespole jest Kozim, to wiadomo, że on będzie jednym z tych producentów. Resztę załatwia współpracujący z Fatum Whtt, Dźwięku Struktura i Nagash z warszawskich Palmy Nagrania. To podkłady żywcem wyjęte z lat '90, złotej ery rapu. Ciężkie perkusje, sample - wszystko jasne. Do tego trochę skreczy od DJ Nuclear Brain Wash i mamy receptę na klasyczny bumbap. Soulowe, jazzowe sample przywodzą na myśl najlepsze wajby z tego okresu. Owszem, niektóre podkłady są może zbyt oszczędne lub zbyt prymitywne, ale rozumiem, że takie jest założenie. Choć nie zawsze to brzmi fajnie - to taki klimat z najciemniejszych zakamarków nowojorskiego podziemia, przeciągnięty do Krakowa, przetrawiony i wypluty przez producentów. Haaardkooorrrr, kurwie syny!!!!
Ciężko znaleźć bardziej charakterystycznego rappera, niż Młody Goh - słysząc go od razu wiesz, że to on! Głęboki wokal, ignorujące perkusję flow są nie do pominięcia. Kozim zaś dla odmiany umie rymować i choć nie jest jakimś wirtuozem, spokojnie równoważy szaleństwo Goha. Obaj doskonale się uzupełniają. Co więcej, każdy z kawałków niesie ze sobą treść i, pomimo czasem zawiłych wersów, to wszystko ma sens. Te psychologiczne jazdy, analizy zachowań, obserwacje stosunków międzyludzkich - to wszystko wiąże się w skomplikowaną społeczną publicystykę, przekazaną prosto z ulicy. Jest tu również sporo gości - tradycyjnie u Fatumów jest Franuz Iguan, jest Grem, którego flow bardzo lubię, ciekawostką są występy greckich hardkorowców z Remnants Of Street i marokańskiego rappera Fahd Lil'a z grupy Laraboyz. To swego rodzaju precedens, bo nie przypominam sobie współpracy z Grecją, czy tym bardziej Marokiem na naszej scenie. A wszystko to dzięki nagrywkom Goha w międzynarodowym kolektywie Demonios Sekt. Ciekawie.
Właśnie, to chyba dobre słowo. To ciekawa płyta. Cofa nas o 20 lat, ale ma w sobie coś wyjątkowego. Zgodzę się, że materiał jest srodze ciężki i nie każdy będzie zachwycony, ale to prawdziwy, podziemny rap z hardkorem w herbie. Żadnych kompromisów, czysta, ciężka jazda. I to zaskakująco międzynarodowa. Mnie się podoba.
ZACIĄGNIĘCIE
OCENA: 4\6
1. Krople feat. SIÓDMY STYX
2. Kurtyna horyzontu
3. Surowa skała
4. Gangrena
5. Zrodzeni w morzu krwi feat. IGUAN
6. Tubylec
7. Złoty kielich feat. KONY
8. Wash (skit)
9. Determinacja
10. Dziedzic feat. GREM, SIFU
11. Gniazdo Ohydnej Histerii
12. Syndrom kameleona
13. Paskudny narcyzm
14. Deprecha
15. BAD news feat. REMNANTS OF STREET, NRW
16. Pogromcy mitów feat. DAROS
17. Bierność feat. FAHD LIL
18. Wszyscy są hipokrytami feat. DŻWIĘKU STRUKTURA
19. Oczy przejrzą, uszy usłyszą
20. BONUS – Szkaradna nimfa
Młody Goh i Kozim członkowie podziemnego ugrupowania Fatum Records, które skupia krakowskich emce i producentów, zafascynowanych rapem lat '90 i horrorcorem. Wprawdzie sami wydają płyty od dawna i współpracują ściśle, ale dopiero w tym roku wydali album w duecie, jako Stygmat.
Nikt tu inny nie mógł dać bitów. To było oczywiste. No bo skoro w zespole jest Kozim, to wiadomo, że on będzie jednym z tych producentów. Resztę załatwia współpracujący z Fatum Whtt, Dźwięku Struktura i Nagash z warszawskich Palmy Nagrania. To podkłady żywcem wyjęte z lat '90, złotej ery rapu. Ciężkie perkusje, sample - wszystko jasne. Do tego trochę skreczy od DJ Nuclear Brain Wash i mamy receptę na klasyczny bumbap. Soulowe, jazzowe sample przywodzą na myśl najlepsze wajby z tego okresu. Owszem, niektóre podkłady są może zbyt oszczędne lub zbyt prymitywne, ale rozumiem, że takie jest założenie. Choć nie zawsze to brzmi fajnie - to taki klimat z najciemniejszych zakamarków nowojorskiego podziemia, przeciągnięty do Krakowa, przetrawiony i wypluty przez producentów. Haaardkooorrrr, kurwie syny!!!!
Ciężko znaleźć bardziej charakterystycznego rappera, niż Młody Goh - słysząc go od razu wiesz, że to on! Głęboki wokal, ignorujące perkusję flow są nie do pominięcia. Kozim zaś dla odmiany umie rymować i choć nie jest jakimś wirtuozem, spokojnie równoważy szaleństwo Goha. Obaj doskonale się uzupełniają. Co więcej, każdy z kawałków niesie ze sobą treść i, pomimo czasem zawiłych wersów, to wszystko ma sens. Te psychologiczne jazdy, analizy zachowań, obserwacje stosunków międzyludzkich - to wszystko wiąże się w skomplikowaną społeczną publicystykę, przekazaną prosto z ulicy. Jest tu również sporo gości - tradycyjnie u Fatumów jest Franuz Iguan, jest Grem, którego flow bardzo lubię, ciekawostką są występy greckich hardkorowców z Remnants Of Street i marokańskiego rappera Fahd Lil'a z grupy Laraboyz. To swego rodzaju precedens, bo nie przypominam sobie współpracy z Grecją, czy tym bardziej Marokiem na naszej scenie. A wszystko to dzięki nagrywkom Goha w międzynarodowym kolektywie Demonios Sekt. Ciekawie.
Właśnie, to chyba dobre słowo. To ciekawa płyta. Cofa nas o 20 lat, ale ma w sobie coś wyjątkowego. Zgodzę się, że materiał jest srodze ciężki i nie każdy będzie zachwycony, ale to prawdziwy, podziemny rap z hardkorem w herbie. Żadnych kompromisów, czysta, ciężka jazda. I to zaskakująco międzynarodowa. Mnie się podoba.
ZACIĄGNIĘCIE
OCENA: 4\6
środa, 25 września 2013
MŁODY GOH - IRRACJONAL
1. Chaos Istnienia (Intro)
2. Schwytany Dezerter
3. APOKA
4. Czakry
5. Wnyki feat. IGUAN, KATHA
6. Wahadło (Skit)
7. New Age
8. Pajęczyna
9. Parapsychologia
10. Piękna Strzyga
11. Węże z Parafii 66
12. Spirytyzm
13. Sztuczna Inteligencja
14. Trygony
15. O.O.B.E (Skit)
16. Wywar Astralny
17. Wizualny Pokarm
18. Ślepota
19. Dewiacja
20. Ostatnia Herezja (Outro)
Młody Goh to jeden z bardziej charakterystycznych rapperów z podziemia. Właśnie wyszła jego kolejna solówka, której okładka zdradza fascynację horrorcorem i zapowiada ciężką, hardkorową jazdę. I jestem pewien, że to nie pomyłka!
Muza to faktycznie ciężka jazda. Goh zatrudnił znajomków ze sceny krakowskiej i warszawskiej, bo jak zauważyłem, współpracuje on ostatnio z warszawską hardkorową wytwórnią Palmy Nagrania. Dlatego oprócz mocnych i bujających bitów DJ 2Najz oraz dwóch bitów od Kozima i Kony'ego, mamy tu też inne produkcje. Są tu dwa podkłady od Nagasha - w tym jeden świetny do 'APOKA' i jeden od DJ Washa - zadziwiająco wesoły. Oprócz nich, trzy podkłady pochodzą od niejakiego Rabana. Jest również kilka podkładów od Claymore'a z Niemiec, które są złożone na zasadach Złotej Ery, ale brzmią niczym taśmy z lat '90 nagrywane przez polskich rapperów To ciężka, gniotąca do ziemi muzyka, pełna niepokojących dźwięków i miażdżących łeb bitów. Nie, tego się nie da słuchać na spokojnie. Może wywołać paranoję i stany lękowe.
Nie jest to sprawka li tylko muzyki - Goh z lubością wprowadza zamęt na trakach. Nie dość, ze jego flow i styl, wybitnie nie poukładany i szorstki, nie pozwala na zwyczajny odbiór materiału, to jeszcze te treści... Wywrzaskiwane, czasem wybulgotywane (hoh? Dobre słowo!) teksty wprowadzają jeszcze większy chaos i zaciemniają obraz. To wybitnie skomplikowany obraz, pełen filozoficznych wejść, diabelskich i okultystycznych symboli, przeciwstawionych religijnym dogmatom, anty konsumpcyjny i antyglobalistyczny. Apokalipsa. Szczerze mówiąc, normalnemu człowiekowi ciężko będzie cokolwiek stąd zrozumieć i odnaleźć jakiś sens i przekaz. A jedyni goście rymują po... francusku! To członkowie Demonios Sekt, międzynarodowego teamu wyznawców hardkor-horrorcore rapu, do którego również zalicza się Goh.
Well, well, cóż, cóż. 'Irracjonal' to faktycznie irracjonalny materiał. Gnie kark ku glebie, a im dalej zagłębiasz się w ten album, tym większa szansa, że po godzinie będziesz zwisał z krzesła, ze stróżką śliny, zwisającą z ust, oddychając chrapliwie. Mocna płyta, zdecydowanie niszowa i na pewno nie dla wszystkich. Jak dla mnie nieco za długa, ale... intrygująca.
POCIĄGNIJ
OCENA: 3+\6
2. Schwytany Dezerter
3. APOKA
4. Czakry
5. Wnyki feat. IGUAN, KATHA
6. Wahadło (Skit)
7. New Age
8. Pajęczyna
9. Parapsychologia
10. Piękna Strzyga
11. Węże z Parafii 66
12. Spirytyzm
13. Sztuczna Inteligencja
14. Trygony
15. O.O.B.E (Skit)
16. Wywar Astralny
17. Wizualny Pokarm
18. Ślepota
19. Dewiacja
20. Ostatnia Herezja (Outro)
Młody Goh to jeden z bardziej charakterystycznych rapperów z podziemia. Właśnie wyszła jego kolejna solówka, której okładka zdradza fascynację horrorcorem i zapowiada ciężką, hardkorową jazdę. I jestem pewien, że to nie pomyłka!
Muza to faktycznie ciężka jazda. Goh zatrudnił znajomków ze sceny krakowskiej i warszawskiej, bo jak zauważyłem, współpracuje on ostatnio z warszawską hardkorową wytwórnią Palmy Nagrania. Dlatego oprócz mocnych i bujających bitów DJ 2Najz oraz dwóch bitów od Kozima i Kony'ego, mamy tu też inne produkcje. Są tu dwa podkłady od Nagasha - w tym jeden świetny do 'APOKA' i jeden od DJ Washa - zadziwiająco wesoły. Oprócz nich, trzy podkłady pochodzą od niejakiego Rabana. Jest również kilka podkładów od Claymore'a z Niemiec, które są złożone na zasadach Złotej Ery, ale brzmią niczym taśmy z lat '90 nagrywane przez polskich rapperów To ciężka, gniotąca do ziemi muzyka, pełna niepokojących dźwięków i miażdżących łeb bitów. Nie, tego się nie da słuchać na spokojnie. Może wywołać paranoję i stany lękowe.
Nie jest to sprawka li tylko muzyki - Goh z lubością wprowadza zamęt na trakach. Nie dość, ze jego flow i styl, wybitnie nie poukładany i szorstki, nie pozwala na zwyczajny odbiór materiału, to jeszcze te treści... Wywrzaskiwane, czasem wybulgotywane (hoh? Dobre słowo!) teksty wprowadzają jeszcze większy chaos i zaciemniają obraz. To wybitnie skomplikowany obraz, pełen filozoficznych wejść, diabelskich i okultystycznych symboli, przeciwstawionych religijnym dogmatom, anty konsumpcyjny i antyglobalistyczny. Apokalipsa. Szczerze mówiąc, normalnemu człowiekowi ciężko będzie cokolwiek stąd zrozumieć i odnaleźć jakiś sens i przekaz. A jedyni goście rymują po... francusku! To członkowie Demonios Sekt, międzynarodowego teamu wyznawców hardkor-horrorcore rapu, do którego również zalicza się Goh.
Well, well, cóż, cóż. 'Irracjonal' to faktycznie irracjonalny materiał. Gnie kark ku glebie, a im dalej zagłębiasz się w ten album, tym większa szansa, że po godzinie będziesz zwisał z krzesła, ze stróżką śliny, zwisającą z ust, oddychając chrapliwie. Mocna płyta, zdecydowanie niszowa i na pewno nie dla wszystkich. Jak dla mnie nieco za długa, ale... intrygująca.
POCIĄGNIJ
OCENA: 3+\6
poniedziałek, 9 września 2013
BOKSER ENCEHA - TAK TO WIDZĘ
Ciemna Strona 2013
1. Intro
2. Kilka słów feat. POLAK 78, ZBYNIO ADHD
3. Historie feat. JACKSON LS, RAKKAMAN
4. Wiktoria feat. WUEM ENCEHA
5. Chciałbym...
6. Za szybko feat. MIKRON, WUEM ENCEHA
7. Sam wiem, co dla mnie dobre feat. DARIA, KAWA WNS, MBS
8. Wszystko gra...?! feat. MARCINEK 3Z, DJ DIZOS
9. Witam cię z Polski feat. GRABA, WUEM ENCEHA, DJ DANEK
10. Nie potrzeba mi feat. MBS
11. Ogólnie
12. To ulica feat. STRANANSKY ROSY
13. Czasem nie mam uczuć feat. MBS
14. Dotarłem sam feat. KNS, RAKKAMAN
15. Skit 1
16. Rap nie mit feat. KLIPO, SAIO JNF
17. Skit 2
18. Kto jak nie my 2 feat. WUEM ENCEHA
19. Na tym samym wózku feat. BORUTA, DAWID DZP, HAGEN, JACKSON LS, MARCINEK 3Z, NIETOPERZ SGP, WUEM ENCEHA
20. Skit 3 (RAKKAMAN BEATBOX)
21. Outro
Co to za skład Encecha? To powstała w zeszłym roku grupa, wykonująca, jak sami to określają, rap patriotyczny. Rok temu wyszedł ich pierwszy album, teraz obaj członkowie, Wuem i bokser uderzają ze swoimi solowymi projektami. Przyznam, że nic wcześniej nie było mi na ich temat wiadome, dlatego podszedłem do płyty bez oczekiwań.
Nie ma pojęcia, skąd pochodzą podkłady na tę płytę, ponieważ nigdzie nie ma nic napisane na ten temat - to pozwala mi sądzić, że Bokser zawinął je z internetu. Są to podkłady typu 'bezimienny producent, zaczynający zabawę na syntezatorze i prostym programie'. Czyli zero sampli, melancholijny klimat, pianinka plamkają, syntetyczne smyki zawodzą smętną melodię... Taki standard zupełny, nic odkrywczego, ani nawet innego. Zdaję sobie sprawę, że u Boksera chodzi przede wszystkim o przekaz, a muzyka ma stanowić tło do przemyśleń - i jeśli taki był zamysł, zdało to egzamin. Ja jednak pokusiłbym się o podkłady nieco bardziej oryginalne, bo przecież dobre słowo warto podkreślić konkretną muzą, choć znajdzie się parę konkretniejszych traków: 'Nie potrzeba mi', 'Sam wiem, co dla mnie dobre'. I może większym wykorzystaniem djów, bo są tylko w dwóch kawałkach: DJ Dizos i DJ Danek. Taki czynnik prawdziwego hip hopu wprowadza fajny skit 3, opart na bitboxie Rakkamana.
Bokser ma dobrze płynące flow i dobry głos - taki chropowaty i uliczny, choć nie da się płyty zaszufladkować jako stricte ulicznego produktu. Wprawdzie to 'ciężka prawda i nic do ukrycia', ale nie opowiada o ławkowych melanżach i ucieczkach przed policją. Jak sam Bokser określa, to rap patriotyczny, opowiadający o szarej rzeczywistości, sytuacji społecznej i politycznej kraju. Bokser zdaje sobie sprawę, że nie trafi to do wszystkich, ale jak mówi, 'nie potrzeba mi polubień by nawijać to co zechcę'. Obok samego gospodarza, mamy tu całą paletę gości z całej Polski, a także trafił się jakiś Polak z Francji oraz słowacki rapper o poglądach narodowościowych, Straňanský Rosy - jeden z lepszych emce występujących na płycie. Poza Rosem, uwagę zwracają Daria, śpiewająca bardzo fajnie w refrenie 'Sam wiem, co dla mnie dobre', jednego z lepszych kawałków na płycie, no i może Klipo. Oprócz nich, to zupełna średnia podziemna, bez wzlotów, a raczej z upadkami...
Podobnież Enceha robi furorę w kręgach nacjonalistycznych (ups, pardon, narodowościowych), zresztą nie kryją się ze swoimi poglądami, i choć nie mówią tylko o swoich politycznych przekonaniach, przemycają je tu i ówdzie w kawałkach, zwłaszcza w 'Kto jak nie my 2', który to kawałek jest istnym manifestem. Czy ta płyta jest dobra? I tak i nie. Z jednej strony nie, bo muzycznie i klimatycznie to najzwyklejszy podziemny album, pełen byle jakich rapperów. Tak, bo treści, jakie ze sobą niesie, mogą stanowić wyjście do dyskusji, wszak nie każdy się zgodzi z poglądami Boksera i towarzyszy.Po zważeniu wszystkich za i przeciw...:
OCENA: 3+\6
1. Intro
2. Kilka słów feat. POLAK 78, ZBYNIO ADHD
3. Historie feat. JACKSON LS, RAKKAMAN
4. Wiktoria feat. WUEM ENCEHA
5. Chciałbym...
6. Za szybko feat. MIKRON, WUEM ENCEHA
7. Sam wiem, co dla mnie dobre feat. DARIA, KAWA WNS, MBS
8. Wszystko gra...?! feat. MARCINEK 3Z, DJ DIZOS
9. Witam cię z Polski feat. GRABA, WUEM ENCEHA, DJ DANEK
10. Nie potrzeba mi feat. MBS
11. Ogólnie
12. To ulica feat. STRANANSKY ROSY
13. Czasem nie mam uczuć feat. MBS
14. Dotarłem sam feat. KNS, RAKKAMAN
15. Skit 1
16. Rap nie mit feat. KLIPO, SAIO JNF
17. Skit 2
18. Kto jak nie my 2 feat. WUEM ENCEHA
19. Na tym samym wózku feat. BORUTA, DAWID DZP, HAGEN, JACKSON LS, MARCINEK 3Z, NIETOPERZ SGP, WUEM ENCEHA
20. Skit 3 (RAKKAMAN BEATBOX)
21. Outro
Co to za skład Encecha? To powstała w zeszłym roku grupa, wykonująca, jak sami to określają, rap patriotyczny. Rok temu wyszedł ich pierwszy album, teraz obaj członkowie, Wuem i bokser uderzają ze swoimi solowymi projektami. Przyznam, że nic wcześniej nie było mi na ich temat wiadome, dlatego podszedłem do płyty bez oczekiwań.
Nie ma pojęcia, skąd pochodzą podkłady na tę płytę, ponieważ nigdzie nie ma nic napisane na ten temat - to pozwala mi sądzić, że Bokser zawinął je z internetu. Są to podkłady typu 'bezimienny producent, zaczynający zabawę na syntezatorze i prostym programie'. Czyli zero sampli, melancholijny klimat, pianinka plamkają, syntetyczne smyki zawodzą smętną melodię... Taki standard zupełny, nic odkrywczego, ani nawet innego. Zdaję sobie sprawę, że u Boksera chodzi przede wszystkim o przekaz, a muzyka ma stanowić tło do przemyśleń - i jeśli taki był zamysł, zdało to egzamin. Ja jednak pokusiłbym się o podkłady nieco bardziej oryginalne, bo przecież dobre słowo warto podkreślić konkretną muzą, choć znajdzie się parę konkretniejszych traków: 'Nie potrzeba mi', 'Sam wiem, co dla mnie dobre'. I może większym wykorzystaniem djów, bo są tylko w dwóch kawałkach: DJ Dizos i DJ Danek. Taki czynnik prawdziwego hip hopu wprowadza fajny skit 3, opart na bitboxie Rakkamana.
Bokser ma dobrze płynące flow i dobry głos - taki chropowaty i uliczny, choć nie da się płyty zaszufladkować jako stricte ulicznego produktu. Wprawdzie to 'ciężka prawda i nic do ukrycia', ale nie opowiada o ławkowych melanżach i ucieczkach przed policją. Jak sam Bokser określa, to rap patriotyczny, opowiadający o szarej rzeczywistości, sytuacji społecznej i politycznej kraju. Bokser zdaje sobie sprawę, że nie trafi to do wszystkich, ale jak mówi, 'nie potrzeba mi polubień by nawijać to co zechcę'. Obok samego gospodarza, mamy tu całą paletę gości z całej Polski, a także trafił się jakiś Polak z Francji oraz słowacki rapper o poglądach narodowościowych, Straňanský Rosy - jeden z lepszych emce występujących na płycie. Poza Rosem, uwagę zwracają Daria, śpiewająca bardzo fajnie w refrenie 'Sam wiem, co dla mnie dobre', jednego z lepszych kawałków na płycie, no i może Klipo. Oprócz nich, to zupełna średnia podziemna, bez wzlotów, a raczej z upadkami...
Podobnież Enceha robi furorę w kręgach nacjonalistycznych (ups, pardon, narodowościowych), zresztą nie kryją się ze swoimi poglądami, i choć nie mówią tylko o swoich politycznych przekonaniach, przemycają je tu i ówdzie w kawałkach, zwłaszcza w 'Kto jak nie my 2', który to kawałek jest istnym manifestem. Czy ta płyta jest dobra? I tak i nie. Z jednej strony nie, bo muzycznie i klimatycznie to najzwyklejszy podziemny album, pełen byle jakich rapperów. Tak, bo treści, jakie ze sobą niesie, mogą stanowić wyjście do dyskusji, wszak nie każdy się zgodzi z poglądami Boksera i towarzyszy.Po zważeniu wszystkich za i przeciw...:
OCENA: 3+\6
wtorek, 3 września 2013
DJ NUCLEAR BRAIN WASH - NUKLEARNE PRANIE MÓZGU
Palmy 2013
1.Intro
2.Rymy, skrecze, tagi feat. WUTKAS
3.Na fonii feat. GOST, WUTKAS, DOBROSZ
4.Wyprowadzamy cios feat. GOST, WUTKAS
5.W kolejce do klubu feat. NAGASH
6.Rap afganistan feat. WUTKAS, KOKZ, GOST
7.Bomby feat. JEŻOZWIERZ
8.Walka zbrojna feat. NOMAD
9.Chciałeś rap to go masz feat. KOKZ, GOST
10.Lepiej sie ratuj feat. WUTKAZ, KOKZ, MŁODY GOH, KOZIM, IGUAN
11.Dewastacja słabych feat. WUTKAZ, GOST, KOKZ
12.Dobrosz Beatbox Killer feat. DOBROSZ
13.Murki i ławki feat. GOST, DOBROSZ
14.Dla głodnych rapu feat. PIZZA YOLO aka CHEMICZNY ADI
15.Zabójcze dawki feat. PESX
16.Rzeźnicze haki feat. DR. SKILLZ
17.Dope Beat - Palmy Nagrania freestyle session
18.Nuklearne Pranie Outro...
Oj te niesławne Palmy... Ludzie się albo jarają szczerym, podziemnym rapem albo stukają w łeb mówiąc, że tego się nie da słuchać. Ja mówię, że zależy czego i sprawdzam płyty z Palm, gdzie są emce i słabi, ale i są też nietuzinkowi. Są podkłady rozwalające system, ale i takie mocno denne. Są powalające teksty, ale i takie, których w chuj nikt nie rozumie. Teraz za swoją solówkę wziął się naczelny DJ Palm, DJ Nuclear Brain Wash i aż byłem ciekaw, co po Pesxie i Chemicznym Adi pokażą
Palmy w tym roku.
Wprawdzie naczelnym producentem wytwórni jest Nagash, ale to Wash jest tu gospodarzem i to on odpowiada za dźwięki, które spadają Ci na łeb. Okazało się, że Wash jest bardzo sprawnym producentem, który robi bity czasem wręcz powalające świeżością, czerpiące garściami, co tam, koparką ze spuścizny hip hopu. To podróż przez całą historię rapu, z samplami, breakbeatami i wspaniałymi bitboksami Dobrosza. Wash dał podkłady idealnie pasujące do swoich popisów turntablistycznych, swoją drogą niezłych, ale i emce odnajdują się również na tych ciężkich skądinąd podkładach. Myślę, że gdyby nakręcic do tego wideo, to śmiało mogliby śmigać do tego b-boje. To zabójcza mikstura djskiej świeżości z ciężarem palmowego stylu militarnego, skreczy Washa i wszystkiego tego, czego kulturze hip hop obecnie brakuje. Świeżość, szczerość, hip hop.
Wash nie rymuje, to reszta rymuje dla Washa. Zgromadził on tu i tą mniej zaawansowaną młodzież, ale i tych starych wyjadaczy, nie tylko z Palm. Ci młodzi to Wutkas, Gost i Kokz, z których najlepszy jest bodaj Wutkas, a Gost zdecydowanie najsłabszy, gubiący się często na bicie, choć przypadkiem nie wiem, czy to nie on odpowiada za jedne z ciekawszych wersów z 'Rap Afganistan': 'rzucam tekst jak frisbee, ten trak to grizlee, na mózgownicy pozostawiam blizny'. To oni są tu najczęściej wykorzystywanymi rapperami, co nie zawsze stanowi o atucie płyty. Co do Nagasha, to zawsze powtarzam, że jest dużo lepszym producentem, niż rapperem i tutaj się moja teza potwierdza. Jeden z lepszych występów tu zaliczył trzymający się ostatnio z Palmami Jeżozwierz. Nomada zazwyczaj ciężko słuchać, bo jego 'no-flow offbeat' bywa męczący, ale jego porównania i skojarzenia bywają dość oszałamiające ('ta perkusja pasuje na pętlę jak Twoja szyja' albo 'musisz to znieść bez tulenia się jak misie i lepienia sie jak kisiel' - no kurwa, to z pętlą na perkusji i szyi to geniusz!). Krakowska ekipa Fatum również dała ciekawy występ - kontrowersyjny Goh ze swoim darciem ryja (kto policzy ile razy Goh na końcu powiedział słowo 'kurwa'?), jeden z najlepszych na tej płycie Kozim i Francuz Iguan, który wybornie pasuje do ciężkiego podkładu. Chemiczny Adi przybrał ksywę Pizza Yolo z uwagi na kulinarne, pizzowe porównania w swoich wersach ('emce zjadam hurtem jak sieciówka'), do których świetnie dobrane są cuty z KRS One. Pesx dał rymy 'napisane na kolanie', choć wyszło to całkiem świeżo, o ile mam w pamięci jego solówkę sprzed dwóch lat. Jeśli jest tu Jeż, znalazł się także Dr. Skillz, który pokazał się z bardzo dobrej strony.
Dałem się zaskoczyć. Takiej świeżości, aż tak prawdziwego rapu, takiego wygrzebanego spomiędzy korzeni, to się nie spodziewałem. Najlepszą robotę zrobił tu Wash, ze swoją produkcją i skreczami i to jemu należą się propsy. Tak samo jak Dobroszowi za bitboksy i niektórym gościom za wersy: Kozim, Iguan, Dr. Skillz, Jeżozwierz, może Chemiczny Adi i Nomad. Tak, jak to bywa na składakach, najgorzej wypada część rymująca, ale ciężko dobrać samych geniuszy mikrofonu. Zwariowałem, bo słucham tego jak głupi...
POBIERZ
OCENA: 5\6
1.Intro
2.Rymy, skrecze, tagi feat. WUTKAS
3.Na fonii feat. GOST, WUTKAS, DOBROSZ
4.Wyprowadzamy cios feat. GOST, WUTKAS
5.W kolejce do klubu feat. NAGASH
6.Rap afganistan feat. WUTKAS, KOKZ, GOST
7.Bomby feat. JEŻOZWIERZ
8.Walka zbrojna feat. NOMAD
9.Chciałeś rap to go masz feat. KOKZ, GOST
10.Lepiej sie ratuj feat. WUTKAZ, KOKZ, MŁODY GOH, KOZIM, IGUAN
11.Dewastacja słabych feat. WUTKAZ, GOST, KOKZ
12.Dobrosz Beatbox Killer feat. DOBROSZ
13.Murki i ławki feat. GOST, DOBROSZ
14.Dla głodnych rapu feat. PIZZA YOLO aka CHEMICZNY ADI
15.Zabójcze dawki feat. PESX
16.Rzeźnicze haki feat. DR. SKILLZ
17.Dope Beat - Palmy Nagrania freestyle session
18.Nuklearne Pranie Outro...
Oj te niesławne Palmy... Ludzie się albo jarają szczerym, podziemnym rapem albo stukają w łeb mówiąc, że tego się nie da słuchać. Ja mówię, że zależy czego i sprawdzam płyty z Palm, gdzie są emce i słabi, ale i są też nietuzinkowi. Są podkłady rozwalające system, ale i takie mocno denne. Są powalające teksty, ale i takie, których w chuj nikt nie rozumie. Teraz za swoją solówkę wziął się naczelny DJ Palm, DJ Nuclear Brain Wash i aż byłem ciekaw, co po Pesxie i Chemicznym Adi pokażą
Palmy w tym roku.
Wprawdzie naczelnym producentem wytwórni jest Nagash, ale to Wash jest tu gospodarzem i to on odpowiada za dźwięki, które spadają Ci na łeb. Okazało się, że Wash jest bardzo sprawnym producentem, który robi bity czasem wręcz powalające świeżością, czerpiące garściami, co tam, koparką ze spuścizny hip hopu. To podróż przez całą historię rapu, z samplami, breakbeatami i wspaniałymi bitboksami Dobrosza. Wash dał podkłady idealnie pasujące do swoich popisów turntablistycznych, swoją drogą niezłych, ale i emce odnajdują się również na tych ciężkich skądinąd podkładach. Myślę, że gdyby nakręcic do tego wideo, to śmiało mogliby śmigać do tego b-boje. To zabójcza mikstura djskiej świeżości z ciężarem palmowego stylu militarnego, skreczy Washa i wszystkiego tego, czego kulturze hip hop obecnie brakuje. Świeżość, szczerość, hip hop.
Wash nie rymuje, to reszta rymuje dla Washa. Zgromadził on tu i tą mniej zaawansowaną młodzież, ale i tych starych wyjadaczy, nie tylko z Palm. Ci młodzi to Wutkas, Gost i Kokz, z których najlepszy jest bodaj Wutkas, a Gost zdecydowanie najsłabszy, gubiący się często na bicie, choć przypadkiem nie wiem, czy to nie on odpowiada za jedne z ciekawszych wersów z 'Rap Afganistan': 'rzucam tekst jak frisbee, ten trak to grizlee, na mózgownicy pozostawiam blizny'. To oni są tu najczęściej wykorzystywanymi rapperami, co nie zawsze stanowi o atucie płyty. Co do Nagasha, to zawsze powtarzam, że jest dużo lepszym producentem, niż rapperem i tutaj się moja teza potwierdza. Jeden z lepszych występów tu zaliczył trzymający się ostatnio z Palmami Jeżozwierz. Nomada zazwyczaj ciężko słuchać, bo jego 'no-flow offbeat' bywa męczący, ale jego porównania i skojarzenia bywają dość oszałamiające ('ta perkusja pasuje na pętlę jak Twoja szyja' albo 'musisz to znieść bez tulenia się jak misie i lepienia sie jak kisiel' - no kurwa, to z pętlą na perkusji i szyi to geniusz!). Krakowska ekipa Fatum również dała ciekawy występ - kontrowersyjny Goh ze swoim darciem ryja (kto policzy ile razy Goh na końcu powiedział słowo 'kurwa'?), jeden z najlepszych na tej płycie Kozim i Francuz Iguan, który wybornie pasuje do ciężkiego podkładu. Chemiczny Adi przybrał ksywę Pizza Yolo z uwagi na kulinarne, pizzowe porównania w swoich wersach ('emce zjadam hurtem jak sieciówka'), do których świetnie dobrane są cuty z KRS One. Pesx dał rymy 'napisane na kolanie', choć wyszło to całkiem świeżo, o ile mam w pamięci jego solówkę sprzed dwóch lat. Jeśli jest tu Jeż, znalazł się także Dr. Skillz, który pokazał się z bardzo dobrej strony.
Dałem się zaskoczyć. Takiej świeżości, aż tak prawdziwego rapu, takiego wygrzebanego spomiędzy korzeni, to się nie spodziewałem. Najlepszą robotę zrobił tu Wash, ze swoją produkcją i skreczami i to jemu należą się propsy. Tak samo jak Dobroszowi za bitboksy i niektórym gościom za wersy: Kozim, Iguan, Dr. Skillz, Jeżozwierz, może Chemiczny Adi i Nomad. Tak, jak to bywa na składakach, najgorzej wypada część rymująca, ale ciężko dobrać samych geniuszy mikrofonu. Zwariowałem, bo słucham tego jak głupi...
POBIERZ
OCENA: 5\6
niedziela, 9 września 2012
RAGGA BANGG - RAGGA BANGG
Prosto 2012
1. RaggaBangg feat. ALOZADE
2. Szukam bucha (naturalny haj) feat. PONO
3. Dzisiaj świat jest twój
4. Miejsca feat. BAS TAJPAN
5. Zapalar feat. CHEEBA, JUNIOR STRESS
6. Wojna nienawiści feat. KASIA METZA
7. Łapiesz to?
8. Respektuję
9. Sąsiedzi
10. Music generation
11. Piramida uczuć feat. TOMSON, KASIA METZA
12. Ja, wandal
13. Specyficzny specyfik feat. MISTA DON
14. Zamykam drzwi
15. Niewiele czasu feat. REGGAENATOR aka RANKIN' FISH
16. Zapalar remix
Wszystko schodzi na... lwy. Jest już Snoop Lion, teraz zrobił się Fu Lion, Spalto Lion i DJ 600L. Od początku zapowiadało się źle. O ile do Spalto nie mogłem mieć wcześniej żadnych uprzedzeń, bo o nim nie słyszałem, o tyle Fu nie znoszę, a bity 600V to plastikowe ścierwo. Z drugiej strony lubię ragga i tu kolejny ból, bo taki skład może tylko zjebać historię...
O regałowe wajby zadbał sam Volt, który ostatnio raczej próbował podbijać dyskoteki, niż scenę rapową. Ale czepiać się za bardzo nie można, bo choć trąca to czasem lekko plastikiem, to brzmi riddimowo i ogólnie klimat trzyma. Przy tym Volt chwali się, że muza zrobiona jest zupełnie bez użycia żadnych sampli, a więc po prostu Sebastian poczuł przypływ jamajskiego flejwora dał radę zmontować nie najgorsze regałowe bity. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale spokojnie dają się słuchać.
Przyznam szczerze, że Fu się tu sprawdza. Teksty są wprawdzie o niczym jak zwykle, ale to nie przeszkadza, bo i tak nigdy nie rozumiałem bełkotu Fu. Teraz rozumiem, ale w sumie widzę, że nigdy niczego nie straciłem... Ale, jak mówię, taka stylistyka dla Fusznikena to wymarzona opcja - tego da się słuchać. Tak samo da się słuchać Spalto, chociaż nie zachwyca tak samo jak i Fu. Obaj po prostu są, wklejeni w raggowe bity Volta i znajdujący się na nich dość sprawnie. Ale kiedy Fu zaczyna śpiewać 'ujejeje' i po angielsku w 'Music generation' to ja wysiadam - 'Spalto - Fu dwóch wariatów crew', matko jedyna... W ogóle coś jest nie tak z tym śpiewaniem tutaj, nie wiem, czy to wina masteringu, czy brak umiejętności, czy też nieumiejętne wykorzystanie wokalistów, ale nie jestem wstanie słuchać refrenów Kasi Metza, w żadnym z kawałków. Za to fajnie wyszło zaproszenie regałowych gości: Alozade z Jamajki i francuskiego toastera Mista Don (ten wypadł akurat nieco średnio, choć niezależnie od tego kawałek 'Specyficzny specyfik' jest bardzo przyjemny) oraz Reggaeneratora z Vavamuffin.
No dobrze. Spodziewałem się tragedii i... jej nie dostałem. No ok, nie zachwyciła mnie ta płyta, ale przyznam, że da się tego posłuchać. Fu brzmi lepiej, niż na swoich płytach, Volt przestał plasticzyć, a Spalto... sobie jest. No i dobrze. Coś innego, coś świeższego. Zdecydowanie najlepsza produkcja 600V i Fu od wielu, wielu lat.
OCENA: 4-\6
1. RaggaBangg feat. ALOZADE
2. Szukam bucha (naturalny haj) feat. PONO
3. Dzisiaj świat jest twój
4. Miejsca feat. BAS TAJPAN
5. Zapalar feat. CHEEBA, JUNIOR STRESS
6. Wojna nienawiści feat. KASIA METZA
7. Łapiesz to?
8. Respektuję
9. Sąsiedzi
10. Music generation
11. Piramida uczuć feat. TOMSON, KASIA METZA
12. Ja, wandal
13. Specyficzny specyfik feat. MISTA DON
14. Zamykam drzwi
15. Niewiele czasu feat. REGGAENATOR aka RANKIN' FISH
16. Zapalar remix
Wszystko schodzi na... lwy. Jest już Snoop Lion, teraz zrobił się Fu Lion, Spalto Lion i DJ 600L. Od początku zapowiadało się źle. O ile do Spalto nie mogłem mieć wcześniej żadnych uprzedzeń, bo o nim nie słyszałem, o tyle Fu nie znoszę, a bity 600V to plastikowe ścierwo. Z drugiej strony lubię ragga i tu kolejny ból, bo taki skład może tylko zjebać historię...
O regałowe wajby zadbał sam Volt, który ostatnio raczej próbował podbijać dyskoteki, niż scenę rapową. Ale czepiać się za bardzo nie można, bo choć trąca to czasem lekko plastikiem, to brzmi riddimowo i ogólnie klimat trzyma. Przy tym Volt chwali się, że muza zrobiona jest zupełnie bez użycia żadnych sampli, a więc po prostu Sebastian poczuł przypływ jamajskiego flejwora dał radę zmontować nie najgorsze regałowe bity. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale spokojnie dają się słuchać.
Przyznam szczerze, że Fu się tu sprawdza. Teksty są wprawdzie o niczym jak zwykle, ale to nie przeszkadza, bo i tak nigdy nie rozumiałem bełkotu Fu. Teraz rozumiem, ale w sumie widzę, że nigdy niczego nie straciłem... Ale, jak mówię, taka stylistyka dla Fusznikena to wymarzona opcja - tego da się słuchać. Tak samo da się słuchać Spalto, chociaż nie zachwyca tak samo jak i Fu. Obaj po prostu są, wklejeni w raggowe bity Volta i znajdujący się na nich dość sprawnie. Ale kiedy Fu zaczyna śpiewać 'ujejeje' i po angielsku w 'Music generation' to ja wysiadam - 'Spalto - Fu dwóch wariatów crew', matko jedyna... W ogóle coś jest nie tak z tym śpiewaniem tutaj, nie wiem, czy to wina masteringu, czy brak umiejętności, czy też nieumiejętne wykorzystanie wokalistów, ale nie jestem wstanie słuchać refrenów Kasi Metza, w żadnym z kawałków. Za to fajnie wyszło zaproszenie regałowych gości: Alozade z Jamajki i francuskiego toastera Mista Don (ten wypadł akurat nieco średnio, choć niezależnie od tego kawałek 'Specyficzny specyfik' jest bardzo przyjemny) oraz Reggaeneratora z Vavamuffin.
No dobrze. Spodziewałem się tragedii i... jej nie dostałem. No ok, nie zachwyciła mnie ta płyta, ale przyznam, że da się tego posłuchać. Fu brzmi lepiej, niż na swoich płytach, Volt przestał plasticzyć, a Spalto... sobie jest. No i dobrze. Coś innego, coś świeższego. Zdecydowanie najlepsza produkcja 600V i Fu od wielu, wielu lat.
OCENA: 4-\6
sobota, 12 maja 2012
2011 - ZARYS ZDARZEŃ
Backstage 2011
1. Intro - Witamy!
2. Urodziłem Się Po To
3. Bez Tematu
4. Stare Śmieci
5. Układy feat. IVAN
6. Dzień Świra
7. Raz, Dwa, Trzy feat. DIOX
8. Czwórka Drombo feat. SINSEN
9. Żywioły feat. JUS G, JARRU, LOYAL, SAB
10. Piłeś Nie Jedź feat. ZETENA
11. Szczęśliwe Powroty feat. FAT MATTHEW
12. Kryształowa Kula feat. WIGOR, ZETENA
13. Styl Przeciw Negatywnej Wibracji feat. JARRU, JUNIOR
STRESS, ODGŁOSY MIASTA, SINSEN, ZWS, PASTERZ
14. Chciałbym Tu
15. Ponad Tym Wszystkim feat. PONO
16. Kilka Set Słów feat. SOKÓŁ, MARTITA
17. Nieupoważnionym feat. CZST
18. Outro - Pozzdro!
Lublin rzadko gości na półkach sklepowych w dziale hip hop. Zarys Zdarzeń kładzie jednak to miasto na mapę. Dymek, Józef i Kubańczyk prezentują tu swój dorobek, w sumie wręcz dziesięcioletni wynik pracy na majkach. I niby to trzecia płyta zespołu, niby występowali tu i ówdzie na płytach Hemp Gru, WSP i kilku innych składów, ale nadal są słabo kojarzeni...
Dobrym pomysłem wydaje się zatrudnienie właściwego zestawu producentów - część starych wyjadaczy, trochę podziemnych bitmejkerów o ustalonej pozycji oraz kilku świeżaków. No i mamy tu: ZNA, Liso, DJ 600V, Wojtka Kubicę, Oz, Zdolnego i Emesde, na bitach których drapią DJ RazDwa i DJ DBT. Łatwo zgadnąć, że podkłady będą raczej nowoczesne, ale jest to raczej takie pitu pitu bez pierdolnięcia. Niestety muzyka nie jest najsilniejszą stroną płyty - a wręcz kilka podkładów kładzie płytę na łopatki, zwłaszcza ZNA się nie popisał w tej materii. Po prostu muza jest słaba...
Ta. Ani Kubańczyk, ani Józef, ani Dymek nie posiadają niestety charyzmy ani wielkich umiejętności. Na szczęście wspierani są często przez sporą ilość gości - nie tylko z Polski zresztą, ale mamy tu Jus G z Kanady (choć też bez szału), czy Familie Ho-Style: francusko-tunezyjsko-polsko-algiersko-rosyjski projekt z bazą we Francji... Tematyka różna, od imprez, przez życie, do taniego moralizatorstwa w stylu 'piłeś nie jedź'... Kiedy wjeżdżają takie osoby jak Pono, Sokół, czy Diox zmienia się diametralnie wszystko i słychać wyraźnie przestrzeń, jaką dzieli Zarys od jakichś lepszych emce... Ale nawet ich wersy zamordowane zostają przez marną muzę... Ech...
No cóż, Lublin musi poczekać na propsy, bo jedyny oficjalny reprezentant jest marny i nie ma tu nad czym deliberować. Słabizna i tyle, nie czekam na kolejną płytę... Co tu robią Sokół, Pono i Diox? Daj Pan spokój...
OCENA: 2+\6
1. Intro - Witamy!
2. Urodziłem Się Po To
3. Bez Tematu
4. Stare Śmieci
5. Układy feat. IVAN
6. Dzień Świra
7. Raz, Dwa, Trzy feat. DIOX
8. Czwórka Drombo feat. SINSEN
9. Żywioły feat. JUS G, JARRU, LOYAL, SAB
10. Piłeś Nie Jedź feat. ZETENA
11. Szczęśliwe Powroty feat. FAT MATTHEW
12. Kryształowa Kula feat. WIGOR, ZETENA
13. Styl Przeciw Negatywnej Wibracji feat. JARRU, JUNIOR
STRESS, ODGŁOSY MIASTA, SINSEN, ZWS, PASTERZ
14. Chciałbym Tu
15. Ponad Tym Wszystkim feat. PONO
16. Kilka Set Słów feat. SOKÓŁ, MARTITA
17. Nieupoważnionym feat. CZST
18. Outro - Pozzdro!
Lublin rzadko gości na półkach sklepowych w dziale hip hop. Zarys Zdarzeń kładzie jednak to miasto na mapę. Dymek, Józef i Kubańczyk prezentują tu swój dorobek, w sumie wręcz dziesięcioletni wynik pracy na majkach. I niby to trzecia płyta zespołu, niby występowali tu i ówdzie na płytach Hemp Gru, WSP i kilku innych składów, ale nadal są słabo kojarzeni...
Dobrym pomysłem wydaje się zatrudnienie właściwego zestawu producentów - część starych wyjadaczy, trochę podziemnych bitmejkerów o ustalonej pozycji oraz kilku świeżaków. No i mamy tu: ZNA, Liso, DJ 600V, Wojtka Kubicę, Oz, Zdolnego i Emesde, na bitach których drapią DJ RazDwa i DJ DBT. Łatwo zgadnąć, że podkłady będą raczej nowoczesne, ale jest to raczej takie pitu pitu bez pierdolnięcia. Niestety muzyka nie jest najsilniejszą stroną płyty - a wręcz kilka podkładów kładzie płytę na łopatki, zwłaszcza ZNA się nie popisał w tej materii. Po prostu muza jest słaba...
Ta. Ani Kubańczyk, ani Józef, ani Dymek nie posiadają niestety charyzmy ani wielkich umiejętności. Na szczęście wspierani są często przez sporą ilość gości - nie tylko z Polski zresztą, ale mamy tu Jus G z Kanady (choć też bez szału), czy Familie Ho-Style: francusko-tunezyjsko-polsko-algiersko-rosyjski projekt z bazą we Francji... Tematyka różna, od imprez, przez życie, do taniego moralizatorstwa w stylu 'piłeś nie jedź'... Kiedy wjeżdżają takie osoby jak Pono, Sokół, czy Diox zmienia się diametralnie wszystko i słychać wyraźnie przestrzeń, jaką dzieli Zarys od jakichś lepszych emce... Ale nawet ich wersy zamordowane zostają przez marną muzę... Ech...
No cóż, Lublin musi poczekać na propsy, bo jedyny oficjalny reprezentant jest marny i nie ma tu nad czym deliberować. Słabizna i tyle, nie czekam na kolejną płytę... Co tu robią Sokół, Pono i Diox? Daj Pan spokój...
OCENA: 2+\6
niedziela, 4 marca 2012
PASSION.MUSIC.HIPHOP - DJ CZARNY & TAS
nielegal 20111. Listen!
2. Who got soul?
3. Tant que feat. KOHNDO
4. Jazzmatas
5. Nie czas feat. RAS
6. Passion.music.hip-hop
7. The line feat. KIXNARE
8. Carry on feat. MUNESHINE
9. Cloud city
10. Daydreamer
11. Wyrastam \ zobacz feat. PROF
12. Mr. Black
13. Let's ride feat. MELODIQ
14. Untitled
Poznański duet wprowadza nas w nieco inny wymiar hip hopu na polskiej scenie. Nie jestem pewien, czy coś takiego kiedykolwiek tu zaistniało. Nie jestem pewien niczego, poza tym, że to genialny pomysł...
Nie jest to Twój pierwszy lepszy duet hip hopowy. Przede wszystkim, nie ma w składzie rappera, tylko dj i producent. Tas smaży pyszne, jazzowo-soulowe podkłady, pełne ciepłych dźwięków, które będą bujać głową. DJ Czarny zaś skreczuje w prawie każdym utworze, robiąc katy z klasyków rapu i nie tylko. Muzyka jest pełna słońca, zapachu lata i w zasadzie kojarzy mi się z wakacjami. Lubię jej słuchać zimą, bo przenosi mnie do ciepłych klimatów. Wspaniała robota.
Skoro nie ma w zespole rappera, to o warstwie lirycznej, jak się wydaje, ciężko coś napisać. Ale nie. Jest tu 5 traków z gośćmi na majkach. Jest francuskojęzyczny Kohndo, cenieni w amerykańskim podziemiu Muneshine i Melodiq oraz Polacy Ras i Prof. Doskonale pasują do klimatu płyty, rymują równie ciepło i wraz z bitami dają taką żarówą po uszach, że na duszy robi się cieplutko. Ciężko nawet powiedzieć, kto był gorszy, bo wszyscy nawinęli świetnie.
Zupełnie nie pojmuję, dlaczego niektóre płyty znikają w czeluściach podziemia, a powinny być opiewane na wszystkich popkillerach i innych tego typu portalach. Jest to doskonała produkcja, która, jak mi się wydaje, została bardzo niesłusznie pominięta. Wstyd, bo to DOSKONAŁA PŁYTA.
OCENA: 6\6
sobota, 29 października 2011
ŻYCIE NA KREDYCIE - W WITRYNACH ODBICIA
Prosto 20051. Uwaga!!!
2. Minorum Gentium
3. Wszystko w naszych rękach feat. HUDY HDZ, DOLORES
4. Moc do pracy
5. Nie chcesz..?
6. Energia
7. Życie na kredycie feat. BLACK E-STARR
8. O, nie...
9. Tylko my
10. Rewolucja feat. JAŹWA
11. Pół na pół (50/50)
12. Różnica jest feat. PONO
13. I tak to osiągnę feat. ORION, WŁODI, RYTMUS, EGO, DRAGON DAVY, MEDHI MESRINE
14. Nim feat. IZA PUK
15. Intensywny tryb życia feat. TOMA
16. Afisz
17. Mamona, dziwka feat. BASTEK, FOSTER
18. Nigdy więcej...
19. O!Lśnienie
20. Mogłem być...
21. Taki kraj
22. Granice wytrzymałości
23. Pamiętaj zgredziu
Sokół, Jędker i DJ Deszczu Strugi wydali tę czwartą (trzecią?) płytę równolegle z 'Witam Was W Rzeczywistości' - obie wyszły tego samego dnia i obie uzyskały status złotej płyty. WWO to grupa mająca fejm przekraczający granice naszego kraju, co zresztą członkowie zespołu udowadniają zagranicznymi featuringami: znajdziemy tu gości z Czech (Orion, DJ Wich), Słowacji (Rytmus i Ego z Kontrafakt), Francji (Dragon Davy z Soundkail, Medhi Mesrine), czy wreszcie USA (Black-E Starr z Brain Sick Mobb).
Produkcją zajęli się L.A.B.Z, Jędker, Bastek, Zoober Slimm, Face & Chi, Sidney Polak, Żusto i Wich, dzięki czemu otrzymujemy całkiem ciekawe, nowoczesne podkłady, co nie znaczy, że są to plastikowe cykacze, o nie. Muzyka jest ambitna i oryginalna, ale wcale nie zawsze trafia i nie na każdym bicie raperzy potrafią się odnaleźć. Porażką jest np. 'O nie...' z bitem od Sydneya Polaka...
Z drugiej strony mamy tak mocne kawałki, jak 'Nie chcesz...?', niezwykle klimatyczny 'Nim' z Izą Puk, 'Afisz', czy posse track 'I tak to osiągnę'
Warstwa liryczna płyty to głównie życie, z jego plusami i minusami, upadkami i wzoltami. Sokół ma stanowcze, inteligentne teksty, wygłaszając swoje życiowo-społeczne obserwacje, za to Jędker ma nieco bardziej uliczny styl, co nie znaczy, że gorszy.
Całości dopełniają skrecze DeszczuStrugi, który, pomimo, iż doświadczony, nie zawsze brzmi porywająco i ogólnie zawodzi.
Podsumowując, dostaliśmy płytę całkiem spójną, taką, którą mozna wrzucić na słuchawki podczas przebijania się przez miasto. Na pewno płyta może się podobać, ale znajdą się i tacy, co powiedzą, że WWO idzie nie w tę stronę, co by sobie życzyli niektórzy fani. Cóż, rozwijają się.
OCENA: 4\6
Subskrybuj:
Posty (Atom)














