Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diil. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

DUDEK P56 - POLSKI RAP

Diil 2015

1. Intro
2. Siódme niebo
3. Ruszaj w drogę   feat. WILKU
4. Coś się zbliża   feat. MIEJSKI SORT
5. Przecieram szybę
6. Czasy
7. Siedem
8. Polski rap    feat. KALA, BOSSKI ROMAN, EGON, VANDER
9. Dąż do cudów
10. Dla Ciebie tak to leci    feat. ROBSON PRO
11. Samo serce    feat. EMP56
12. Słowo dla ludzi 3
13. Więzy krwi
14. Z mych słów chociaż kilka   feat. PUMBA, END, KONKRET
15. Warszawski styl   feat. PRG, EKU, INKG, ROBSON PRO, WARUNIA
16. Zero przypadkowych twarzy
17. Tak jak chcę   feat. REST
18. Będą gadać   feat. JONGMEN, HUDY HZD, KŁYZA
19. Noc i dzień   feat. KONFLIKT
20. Outro        

     No dobrze, Dudek jest jednym z ciekawszych uliczników. Jest bardzo długo na scenie - w końcu to już jego siódmy album. Wprawdzie ciężko ostatnio stwierdzić, jaką ksywę nosi aktualnie Dudek i jaki do cholery jest oficjalny tytuł tego krążka, to jednak już kawał czasu. Ale żeby nagrywać trzy albumy na raz? To ja nie jestem pewien, czy choć jeden będzie choćby 'w miarę'... A Dudek mówił, że to 'perełeczka' w jego dyskografii....
    Tym razem Dudek postawił na jednego producenta: Czahę. Zrobił on tu wszystkie bity - z wyjątkiem dwóch. I bardzo dobrze, bo Czaha od jakiegoś czasu zaczął odbijać od tłumu zmarszczonych i płaczliwych producentów, którzy etatowo zapełniają swoim marudzeniem uliczne płyty. Czaha ma coś, z czym może wyjść szerzej. Te bity są nadal ciężkie i mroczne, ale do minimum ściągnięte są te pieprzone skrzypce i pianinka, które powodują, że masz ochotę pociąć się batonem Mars. Producent wbija już na samym początku w fotel z wejściowym 'Siódmym niebie' - kurde, to jest prawdziwy uliczny killer, miażdży. Potem wcale nie jets gorzej, bo klimat zostaje, ale bity zmieniają brzmienie: tu ciężkie gitary, tu bas wyjęty z dubstepu, a tam jeszcze orientalne instrumenta. Tak, znalazły się tu te nieszczęsne skrzypce, ale to w zasadzie margines, więc nie przeszkadzają tu prawie zupełnie ('Siedem', 'Dąż do cudów' i ze cztery inne). A do tego wszystkiego Czahę wspomaga DJ Hard Cut, który radzi sobie tu bardzo dobrze. Jedynymi wyjątkami od produkcji Czahy są 'Więzy krwi' od GenBeats - bit dość specyficzny, z samplami z jakiś dziwnych strunowców - ale nawet niezły. Frewu zaś dał krótkie 'Outro', więc nie jest to nic, nad czym trzeba się rozwodzić. Muza ma więc swoje upadki, ale wysokie C też się trafia. 
    Dudek nigdy nie był wirtuozem, ale również wykazywał się nieco większym pojęciem o życiu i lepszymi skillsami. Tak jest i tutaj - to taki bardzo życiowy rap, nie ma jebania policji i wycierania sobie gęby prawilnością. Jest tu za to dużo prostych prawd życiowych, przekazanych bez wielkiego patosu - choć Dudkowi udało się kilka mizernych rymów i naciąganych wersów. Rapper ukazuje również siebie jako czułego ojca, który skoczy dla dzieciaków w ogień - to dość rzadki temat w polskim rapie. Poza tym Dudek reprezentuje Pragę, opowiada o swoich początkach w hip hopie i rozkminia życiowe zawiłości. Niby nic odkrywczego, ale całkiem w porządku - poza kilkoma lirycznymi wpadkami, które brzmią albo nie na miejscu, albo są wręcz infantylne. Inaczej jest natomiast z gośćmi. Całkiem niezłe wrażenie wywarł na mnie Miejski Sort w numerze promującym wspólną płytę, mającą niebawem wyjść. Kłyza i Warunia pojechali tu naprawdę dobrze, choć w pozostałych ich gościnnych wersach nie było ju z tak różowo. Nie najgorzej wjechali EMP56 i Hudy - to w zasadzie wszystko. Więcej osób zaliczyło mocniejsze wpadki (Vender, Rest, Warunia, INKG, Konflikt...), ale szkoda o tym gadać.                
    No, być może jest to najlepsza płyta Dudka w jego dyskografii, tyle, że znowu za długa. Myślę, że gdyby to były trzy kwadranse, byłby rozpierdol. No, a przynajmniej bardzo dobry album. Powinna wypaść niemal cała druga połowa krążka, bo pierwsza część jest naprawdę mocna. Wraz z siódmą produkcją DDK dostajemy porządny album uliczny, spory bangier 'Siódme niebo' i garść prawdziwych tekstów Dudka.

OCENA: 3+\6


sobota, 14 lutego 2015

BAS TAJPAN - SLAVIC RASTA

Slavic Rasta 2015

1. Intro 
2. Matka Natura     feat. SOULJA HOOLIGANS, RUSAŁKI SPOD CZARTOWSKIEJ SKAŁY
3. Niebo 
4. Ziomki      feat. LISANO
5. Muzyka Buntu     feat. SOBOTA, BOB ONE  
6. Głupota
7. Kłamstwo Powtórzone 100 Razy 
8. Skit   
9. Ukorzeniony Rap  
10. Hajs Hajs Hajs     feat. KASIA MALENDA 
11. To Twój Czas  
12. Baby Myślą Inaczej   
13. Stereotypy     feat. KASIA MALENDA 
14. Osiedla 
15. Nonsensy Codzienności
16. Outro        

    Trzeci album Bas Tajpana wyszedł jako pierwsze wydawnictwo jego osobistej wytwórni płytowej: Slavic Rasta. To połączenie rapu i ragga ma w sobie coś i od długiego czasu przyciąga słuchaczy do wykonawców takich właśnie, jak Bas. Już po okładce widać, że będzie to bardzo korzenna i naturalna płyta.
    Już pierwszy kawałek kazał mi się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Po pierwsze, czy Tajpan poszedł drogą utartą już nieco przez Donatana i Lukasyno, a także sporo wcześniej przez współpracę zespołów Trebunie Tutki i Twinkle Brothers, aby połączyć ludowe granie spod strzechy z jamajskimi rytmami. Ale nie, to co zrobili Soulja Hooligans wraz z Rusałkami to wyjątek - bardzo fajny i bujający w sumie, choć ocierający się o chęć pójścia utartą ścieżką sukcesu. No dobra, ale ja lubię etniczne wjazdy w rapie. Jak wspomniałem, później jest już zupełnie inaczej, 'niby reggae, ale bit to czysty rap, ukorzeniony rap'. Może raczej nie ukorzeniony, a prędzej podłączony do prądu, bo podkłady np. Zeteny, czy Insity ('Głupota') są mocno elektroniczne. Świetnie trafia podkład Bob Ona do 'Muzyki buntu' - to sztos, mocny bangier. Za to bit EMZK do 'Hajs...' to bujający regałowy podkład, a okazuje się, że Pawulon, poza elektroniką potrafi zrobić też bogaty riddim.  Poza nimi są tu jeszcze Audiophone, Baloman, Sebastian Tomczyk oraz skład Fifidroki & T.Podgórski & F.Dobrowolski. Całości dopełniają skrecze DJ Hopbeat'a i DJ Roki. Podsumowując: fajna, bujająca i nowoczesna muzyka ragga z odjazdami etnicznymi.   
    Bas Tajpan jest rozpoznawalny na bitach, jego głos i styl są charakterystyczne na tyle, żeby od razu stwierdzić , że to właśnie on. Natomiast jego natchnione wersy o Babilonie mieszają się z kawałkami o muzyce, czy o tym, że baby są z Wenus. Od dawna wiadomo, że Bas nie pisze dobrych tekstów - szczerze mówiąc, w większości są one marne, co pokrywa stylem i toastowaniem - i choć wiem, że to jest chwytliwe i dobrze wchodzi, znam ludzi, których to raczej drażni. Jak dla mnie jest ok, słucham tego i jest nieźle, choć mam cały czas świadomość tego, że w większości to lekki bełkot. Za to goście... Może akurat Lisano to przeciętny rapper i wpisuje się w całość idealnie, ale trak z Bobem i Sobotą na podkładzie tego pierwszego jest bardzo porządny i bangla wyśmienicie. Tak samo zresztą, jak Rusałki, które, choć z założenia mało hip hopowe, razem z Soulja Hooligans i Tajpanem tworzą bardzo sympatyczną miksturę.
    Bas ma zadziwiającą umiejętność robienia przyjemnych płyt, przy całej swojej bylejakości. Bo to właśnie jest taka płyta - niby nic wielkiego, ale słucham i słucham i to naprawdę kręci i mi się podoba. Tyle, że wyłączam w większości wypadków opcję zasysania tekstów i... wszystko płynie.

OCENA: 4\6


sobota, 10 stycznia 2015

BRZ - WODA

Diil 2014

1. Intro 
2. Don Padre 
3. 24/7   feat. MERD
4. Skit I
5. Nie ma tu normalnych feat. JANO
6. Skit II
7. Nerwy 
8. Czakry   feat. RYFA RI  
9. Skit III
10. Flota 
11. Prawda Fałsz   feat. WILKU WDZ 
12. Kordian
13. Woda   feat. KAZAN 
14. Lepsze Jutro
15. Pytasz się 
16. Wady Zalety   feat. HUDY HZD 
17. Hip-Hop jest gorszy   feat. ZIUTEK 
18. Skit IV
19. Cipki 
20. Równowaga 
21. Skit V
22. Zawiść feat. HINOL, SZCZUR 

    Imię BRZ obiło mi się kiedyś dawno o uszy - musiałem nieco poszukać, żeby znaleźć, że jest to jakaś pochodna Układu Warszwskiego, choć nie pomnę, czy z nimi występował. Potem trafiały się jakieś gościnne występy i w sumie nic poza tym. Kim więc jest nowa gwiazda Diil? Koleś, który podpala wódkę przez butelkę? Że ciepłą wódę lubi?      
    Na płytach Diil i Hemp bardzo często znajduje się podkłady tych samych producentów. I bach, naturalnie, że muza pochodzi w większości od Szweda i Fuso - nie wszystkie jednak podkłady są typową, uliczną masówką, co cieszy. Ale poza nimi znajdziemy tu również zupełnie innych producentów - co oni tu wnoszą? Siwers wystąpił z dość zaskakująco skocznym kawałkiem. Młody NPW niepotrzebnie zatrudniony został aż kilka razy, bo jego bity są bardzo przeciętne. Jukasz dał ciekawy, podziemny 'Czakry' - bardzo fajnie to brzmi. Azrael, o ile to ta sama osoba, to koleś również związany z Układem Warszawskim (20 Regiment), który podał tu świetny, agresywny trak, szkoda, że taki krótki. Wójpa to smętny tytułowy trak - szczerze mówiąc nudny. Shimell dał sympatyczny podkład nieco w stylu środkowego Dr. Dre. Do tego okazuje się, że sam BRZ produkuje - popełnił tu dwa traki, ciężkie, kojarzące się właśnie z Palmami. Całość jest spójna, to taki klasyczny nowojorski bumbap, czasem ostrzejszy, czasem siermiężny, czasem naprawdę dobry. Wszystko spięte jest w jedno skitami i płynie jak tytułowa woda. Fakt, że niektóre pomysły wydają się ściągnięte z innych rzeczy, tak amerykańskich (Killarmy), jak i polskich (ta układowa militarna stylistyka), ale bardzo to nie wadzi. Muza jest ok w kierunku dobra.  
    Jaki jest BRZ? No cóż, na plus działa tu barwa jego głosu, wystarczająco charakterystyczna, żeby nie utonąć w morzu podobnych. Poza tym, jego teksty, co w Diilu nie zdarza się za często, to nie jest ten rap uliczny, który masz na rogu swojej ulicy, klepany po raz setny tak samo. To raczej rap rzeczywisty i militarny, bo BRZ przyrównuje ulicę do pola bitwy - jakże to podobne do Układu Warszawskiego i Palmy Iz Da Army, czyż nie? Zresztą, sporo tu odnośników do tejże organizacji. BRZ mówi, że jest 'Mc snajper, co uderza w sedno' i nie mogę powiedzieć, że to wersy słabe, ale też mało wymagające. Hej żołnierzu, flaga i za Polskę, gram ten rap dla zajawki, bo tak tu zapierdalam, jestem prawdziwy, a wy nie... Nic tu nie ma szczególnego, jeszcze bardziej, kiedy posłuchamy gości - jedynym pozytywnym akcentem jest tu Ryfa, naprawdę zaczynam czekać na jej album. Reszta, nawet Hudy, zazwyczaj ogarniający nieźle temat, dała wersy na odpierdol, przy czym Ziutek to jest szczyt wackostwa. No cóż, sprytny zabieg, aby zaprosić na album słabych gości, na tle których można błyszczeć... Na szczęście, jak wspomniałem, jest Ryfa.      
    Płyta ma świetny tytuł - przepływa jak woda i tyle ją słyszeli. Nie jest zła, jeśli lubi się takie klimaty Palmy - pewnie podobnie by właśnie brzmiał Układ, gdyby wyszedł na legalu. Co ten krążek wnosi? A nic poza militarną stylistyką, takich całkiem ok płyt w tym roku wyszło na pęczki. Ale za to wreszcie Diil ma inną płytę, niż te uliczne pierdoły o ciężkim życiu. Teraz ma gadkę o ciężkim życiu miejskiego żołnierza.

OCENA: 4-\6


niedziela, 3 lutego 2013

SAMA FAMILIA - FUSO

nielegal 2012

1. Intro   
2. Kto Jest Tu
3. Do Doskonałości
4. Energia   feat. QUEBONAFIDE
5. W Tym Mieście
6. Żarty Się Skończyły feat. JONGMEN
7. Widać Gołym Okiem
8. Życie Jest Zbyt Krótkie   feat. RRI
9. Powiedzieć Sobie
10. Taki...
11. Uwierz W Siebie   feat. KULFON
12. Przełamać Granice
13. Gwiazdy Populizmu
14. Wespnij Się  feat. QUEBONAFIDE
15. Kto Komu?
16. Pytasz Czemu?
17. Szanuj Siebie
18. Ciężkie Brzmienie   feat. WILKU, JEŻOZWIERZ, KACPER
19. Na Najlepszym Poziomie
20. Stres
21. Nic Na Siłę   feat. KALA
22. Co Jest Fikcją
23. Poza Skalę   feat. QUEBONAFIDE
24. Muzyka Nie Zna Granic   feat. POLK FROST, HOODU
25. Outro

    Fuso to taka trochę szara eminencja ulicznego hip hopu. Produkuje, w sumie, bardziej niż rymuje, ale jest to generalnie zawodnik, który potrafi sporo. W zeszłym roku Fuso, poza udziałem na wielu płytach, postanowił wydać coś w rodzaju mikstejpu, czy płyty producenckiej, na której i tak Fuso gra pierwsze skrzypce.
    Oczywiście, Fuso jest tu naczelnym i głównym producentem, ale na moment oddaje on stery takich producentów, jak TTK, Szwed SWD, Alkoholu 100% - ale dosłownie na moment. Gospodarz udowadnia, że nie jest skupiony tylko i wyłącznie na bitach ulicznych - znajdziemy tu pełen przekrój jego możliwości. Oczywiście, w większości podkładów mamy nieodłączne pianinka i skrzypki, ale znajdziemy tu również o wiele więcej możliwości Fuso. Trochę klasyki, trochę nowoczesności, wszystko splata się w dość interesujący obraz.
      Ok, Fuso jest duzo lepszym producentem, niż rapperem. Nie zawsze radzi sobie z długością wersów, niezgrabnie nadganiając werble, czasem potyka się na bicie, ale jeśli weźmiemy pod uwagę niezłe teksty, to bilans wychodzi w okolicach status quo. Dodatkowo usłyszymy tu znanego z WBW Quebonafide, Jongmena, który szykuje ponoć swoją solówkę, Kacpra, Jeżozwierza i Wilka w jednym, całkiem ciekawym kawałku oraz anglojęzycznych Hoodu i Polk Frosta, a także mało zauważalnych Kulfona i Kalę. Nie ma tu wersów powalających (choć może zwrotka Jeżozwierza zwraca uwagę - zwłaszcza końcówką), nie ma panczy zapadających w pamięć, ale jest po prostu w miarę równa ciągłość liryki - bez wpadek tekstowych i bez szału.
    Reasumując, mamy całkiem dobre wydawnictwo od człowieka, który zazwyczaj stoi za konsoletą i rzadko się udziela na froncie. Warto sprawdzić 'Samą Familię', bo nie przynosi nam tylko ulicznego rapu, ale zwyczajne, miejskie brzmienie. Może trochę zbyt zwyczajne, ale słucha się tego dobrze.

OCENA: 4\6


wtorek, 4 grudnia 2012

MADE IN TAJPAN - BAS TAJPAN

Diil 2012

1. Intro
2. Made In Tajpan
3. Dla Moich Ludzi
4. Polandia    feat. BOB ONE, PALUCH
5. Wolność   feat. TRIBUMAN, GUTEK, BENJAHMIN
6. Raduj Się   feat. MARTA WYDRA, COZER
7. Spuścizna   feat. LUKS MAMILION, JUNIOR STRESS
8. Bas Tajpan
9. Żmija    feat. COZER
10. Podróż   feat. DEADLY HUNTA, MARTA WYDRA, COZER
11. Lepszy Od Samego Siebie    feat. BILON, PASTERZ, PEJA
12. Radio Partyzant  feat. KŁAK
13. Umarł Babilon
14. Outro / Intro

    Z płyt Hemp Gru zawsze najbardziej podobały mi się toastujące wejścia Bas Tajpana. No i oto, bumbajbaj, Bas daje nam swoją solową płytę o przewrotnym tytule. Czego mogłem się spodziewać po tym albumie? Na pewno nie czilautowych, bujających rytmów, ale ragowych toastów o życiu na mocnych podkładach.
    Wbrew pozorom znajdziemy tu kilka klasycznych riddimów rodem z Jamajki, ale nie wszyscy producenci wiedzieli jak takie bity zrobić. W tej klasyce celuje R. Ciurko z SLS Riddims, ale to tylko połowa płyty. Za resztę odpowiedzialni są Machu, Bob One, Pawulon i Donatan i są to raczej nowoczesne podkłady, choć nie pozbawione bujającego wajbu.
    No dobra, dobra, wiem, że Tajpan ma teksty tak oklepane i proste, że czasem ciężko przejść ponad tym do porządku dziennego. Opowiada nam o ekologii, o byciu wolnym, rewolucji i w ogóle roots rock reaggae, ale są to opowieści wybitnie nieskomplikowane. Ale, jak się zastanowiłem, może nie o to chodzi, żeby się spinać, tylko to ma bujać? Wiadomo, że prosty przekaz dojdzie do większej liczby osób, a jakieś ciężkie tematy na regałowych bitach mogłyby być niestrawne. Tak to sobie tłumaczę przynajmniej... Nie, no wcale nie jest tak strasznie, ale zwyczajnie prosto. Na płycie usłyszymy również kilka znanych głosów, zresztą nie tylko z Polski. Naszą scenę reprezentują między innymi Bob One, Paluch, Bilon, Junior Stress i Peja, ale mamy tu także Benjahmina i Deady Hunta z Wielkiej Brytanii i Tribuman'a z Francji. No i zadziwia mnie trochę ostatni trak z płyty 'Outro\Intro', która brzmi jak... żywcem wyjęta z 'Równonocy'. Coś tu chyba zgrzyta... Trebunie Tutki & Twinkle Brothers? To już było...
    Hah, trochę ciężka sprawa z ta płytą. Niby jest całkiem niezła, porządnie buja, ale... jakby Cię ktoś robił tu w chuja, że tak to poetycko ujmę. Ta końcówka mnie tak nastroiła, bo cały klimat uleciał z tym jednym jebnięciem na koniec. Z jednej strony fajna płyta, bujająca, ale trochę chyba kogoś tu poniosło...  

OCENA: 4\6


czwartek, 1 listopada 2012

NIEBO - PALUCH

Diil 2012

1.Niebo
2.Anonimowy Muzyk    feat. KACEZET
3.Pionier
4.Backstage
5.Miejski Delikates    feat. ŚLIWA
6.Nowa Epoka    feat. ERO
7.Za Wszystko
8.Przystanek ZIEMIA    feat. BAS TAJPAN
9.Miałem Szczęście    feat. ONAR
10.Ponaddźwiękowy
11.Słaby Punkt
12.Drzwi Otwarte
13.B.O.R    feat. GEDZ
14.Słyszałem o...    feat. KALI
15.W Ciemno   feat. JONGMEN, HUDY HZD, JASIEK MBH, ONEK87
16.Nie Mam Wyrzutów Sumienia    feat. O.S.T.R.
17.W Drodze Do Lepszego Jutra

    Kurwa, Paluch w Diil Gangu? Niga pliz. Co to jest? Miałem tylko nadzieję, że nie będzie to oznaczać zwrotu w stronę szalonej gangsterki. Za bardzo lubię Palucha, żeby to przełknąć. Ale rzut oka na traklistę i stwierdziłem, że może nie będzie tak źle...
    Paluch uwielbia syntetyczne brzmienie i nie wiem, jak on to robi, ale jest to jeden z nielicznych wykonawców, których da się w tej manierze słuchać. Dobiera takie podkłady, tak energiczne i tak pasujące do swojego stylu, że ta syntetyczność zupełnie nie przeszkadza, co więcej, napędza tempo płyty. Tym razem do bitów usiedli Matheo, Julas, Donatan, SoDrumatic, Mikser i Ostry. Nawet SoDrumatic, którego produkcji zazwyczaj nie cierpię, dał całkiem porządne traki, choć i tak te z gorszych :P Może troszkę brakuje mi skreczy, ale ja stary jestem i może mam jakieś zwapniałe przyzwyczajenia...
    Paluch nadal napierdala wersami w łeb, łupie panczami i spostrzeżeniami, którym nie da się odmówić prawdy. On w zasadzie ma w dupie, co ktoś sobie pomyśli - wie, że jest niezły i jedzie do przodu. Jebać słabych, jebać kłamstwo, jebać problemy, jebać idiotów - to wydają się być jego wyznaczniki. Trochę ta 'prawilność' mi zgrzytnęła, kiedy po kawałku ze Śliwą (kiedy, zanim sprawdziłem okładkę, pomyślałem, że Peja przechodzi znowu mutację) nastąpił kolejny, gdzie
Paluch zjechał młodych Mc, którzy kopiują starszych raperów... Coś mi tu nie gra. Poza Śliwą, reszta gości ogarnia majki... różnie. Onar wyraźnie ma zadyszkę i nie nadąża, Kacezet i Bas Tajpan ragują sobie całkiem przyjemnie, Ero porządnie, acz bez fajerwerków, Gedz zaczyna pozbywać się swojej pedalskiej maniery rymowania, co wychodzi mu tylko na dobre, Kali zdecydowanie za mało wykorzystany, choć brzmi naprawdę fajnie, Ostry, który pojawił się tu znienacka i pozamiatał, no i Diil Gang, którego reprezentanci dali naprawdę niezły popis umiejętności: nie tylko Jasiek i Hudy, o których wiadomo, że wiedzą, co się robi z majkiem, ale i mniej 'fejmowi' Jongmen i Onek pokazali skillsy.
    Może nie znalazłem się w 'niebie', ale dostałem to, czego chciałem. Mocno łupiący wersami Paluch, ciężko chodzące, nowoczesne bity, konkretny przypierdol. Jeb w banię. Paluch znowu dał radę nagrać jeden z lepszych albumów roku, producenci dali radę, większość gości też dała (poza Onarem i zrzynką Śliwy z Peji). Dzięki czemu mamy kolejny świetny album. Pod koniec 2012, rok zaczyna nam się rozwijać, bo wychodzą coraz to lepsze płyty :) 

OCENA: 5-\6


niedziela, 1 kwietnia 2012

NAZWIJ TO JAK CHCESZ - JASIEK MBH

Hemp 2011

1. Czas Wyboru (Intro)
2. Chwila
3. Nasz Czas feat. HUDY HZD
4. Jeden Moment feat. BPP
5. Tu I Teraz
6. Poczuj Wiatr
7. Testament
8. Czas Wyboru (Interlude)
9. Sam Z Siebie
10. Nowa Era feat. BAS TAJPAN
11. Oddanie
12. Szukając Siebie
13. Nazwij to Jak Chcesz
14. Pod Koniec Dnia feat. KLAUDIA
15. Życie I Śmierć
16. Czas Wyboru (Outro)

Mam pewne wątpliwości za każdym razem, kiedy mam posłuchać płyty kogoś z Diil Gangu, wszystkich tych trzyliterowych skrótowców, jak MBH, HZD, SWD, czy inne HGW. Raz, że wiem, że to będzie gangsta gangsta uliczny rap, dwa, że wszystko może być wielce podobne go HGR...yyy tego, Hemp Gru. Jaśka pewnie bym nie posłuchał, gdybym nie trafił na jakąś zajawkę jego płyty... Oho, pomyślałem, to nie jest słabe! No i pobiegłem do sklepu, mając cichą nadzieję, że nie będzie to płyta na raz...
Muzykę całkowicie wyprodukował Szwed, znany z innych diilowych albumów, m.in. właśnie Hemp Gru. No i zgodnie ze spodziewaniem, bity są takie typowo diilowe. Powiedziałbym, że taki trochę styl warszawski, skrzyżowany z Queensbridge. Klimat płyt Kool G Rap - mogę się domyślać, że Szwed go bardzo lubi :) Muzyka na albumie jest spójna - w końcu robił ją jeden człowiek. Taki typowy rap z projektów.
Wbrew moim spodziewaniom, Jasiek mnie jednak nie zabił. Okazało się, że 'Nazwij To Jak Chcesz' to zwyczajna, uliczna płyta. Całkiem porządna, ale tak na dobrą sprawę zwyczajna i mało oryginalna. Jasiek ma sprytne flow, teksty w miarę ogarnięte. Dużo opowiada o Bogu i wierze i, paradoksalnie, o życiu na krawędzi prawa. Gości wielu nie ma, tylko Diil Gang, więc jedynym urozmaiceniem będzie tu Bas Tajpan i Klaudia. Nie pamiętam, co na mnie uczyniło takie dobre wrażenie, ale nie znalazłem tego na płycie.
Duży atut tej płyty - spójność i konsekwencja, jest również jej wadą. Nic tu się nie dzieje, bity sobie płyną, emce sobie płynie i w sumie nie ma tu nic, na co można by zwrócić baczniejszą uwagę. Bez bangerów, bez szału, bez pazura. Typowo do bólu.

OCENA: 3\6

poniedziałek, 2 stycznia 2012

LOJALNOŚĆ - HEMP GRU

Diil 2011

1. Zapomniani bohaterowie feat. BAS TAJPAN
2. Dwa Spojrzenia feat. KALI, MARTA ZALEWSKA
3. Kiedy zabraknie słońca
4. Daj żyć feat. ŻARY
5. Motywacje
6. Diil gang feat. ŻARY, JASIEK MBH, HUDY HDZ, SZCZUREK, PALUCH, BAS TAJPAN, JONGMEN, FUSO, B-BOY BARTAZZ
7. Los wojownika
8. Outro
9. Dwa spojrzenia (RMX FUSO) feat. ŻARY
10. Los wojownika (RMX Szwed Swd, Fuso) feat. Żary

Cała trylogia 'Jedność - Lojalność - Braterstwo' miała ukazać się w tym roku, jednak Wilku i Bilon dali radę wydać tylko dwie części. Co śmieszniejsze, obie części są króciutkie, w zasadzie nie więcej niż 8 premierowych traków. Czy chłopcy dopieszczają płyty, czy mają milion innych zajęć, a nagrywanie płyt jest zajęciem z doskoku? Wprawdzie płyta szybciuteńko się ozłociła, ale czy słusznie?
Za muzę tradycyjnie odpowiedzialni są Szwed, Fuso i DJ Steez i tutaj nie zmienia się nic a nic. Nadal podkłady są raczej monumentalne, zagrane bez sampli, mające wprowadzić człowieka w szary świat miasta, rozświetlany co jakiś czas optymistycznymi kawałkami.
Tematyka kawałków jest chyba do przewidzenia: bohaterowie (znowu), motywacja do rapu (znowu), życie na ulicy (znowu) itd i itp. 'Zapomniani bohaterowie' to lekcja historii dla najmłodszych, rojąca się od Żółkiewskich, powstańców i innych Chmielnickich. Nie żeby to źle, trzeba pamiętać o naszej historii, ale generalnie takie 'bohaterskie akcje' lepiej wychodzą Konstruktorowi... Gorszego refrenu niż w 'Dwóch spojrzeniach' dawno nie słyszałem, co za bzdura... Z kolei 'Losu wojownika' nie daję rady słuchać - raz, że Bilon kwęka jak potłuczony, dwa, że teksty obu emce są marnej jakości... Posse trak 'Diil gang' jest bodaj najciekawszy, może dlatego, że bardzo urozmaicony mnogością rymiarzy - chociaż nie prezentują wysokich lotów... Cieszy mnie to, że teksty mimo wszystko są świadome, Wilku i Bilon dorośli i nie pieprzą bzdur o dilowaniu i kradziejowaniu. Do tego na remiksy zostały wybrane dwie największe porażki na płycie...
Już przy okazji którejś innej płyty wspomniałem, że głos Bilona mnie rozwala i nie mogę go słuchać na dłuższą metę... Zostaje jedynie ciekawy Wilku, którego dla odmiany lubię słuchać, no i szkoda, że Bas Tajpan jest rzadziej wykorzystywany, bo on świetnie urozmaica płytę. No cóż, zapowiada się, że zamiast tej trylogii można było zrobić jeden, krótki, za to przyjemny album, który znalazłby się w podsumowaniach rocznych na czołowych miejscach...

OCENA: 3-\6