Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny furiat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny furiat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 listopada 2013

CZARNY FURIAT - RUBIKON

Proper 2013

1. Salutuj    feat. HINOL
2. Nie Ma W Polsce Gangsta Rapu 
3. Moje Miejsca 
4. Strach    feat. MELNY
5. W Pogoni Za Szczęściem    feat. ERO
6. Ręce W Górę 
7. Dobro Jest Passe
8. Hardkorowy Koks
9. Napad    feat. BONUS RPK
10. Be Easy    feat. BRADDU
11. Wilki I Owce 
12. Dogoń Dziadka 
13. Furiat Robi Szum! 
14. Nie Daj Się Złamać   feat. JANO 
15. Dwa Zero Trzynaście     feat. FU
16. Ludzie Zrobią Wszystko    feat. TEDE

    Pierwszy album ciechanowskiej legendy ulicy mnie nie porwał kompletnie - był słaby, nie oszukujmy się. Jakiś czas po premierze usłyszałem, że drugi album już się robi i to dopiero będzie bomba! Śmiałem wątpić, ale przecież nie byłbym sobą, gdybym nie zbadał sytuacji, tak? Czarny Furiat podobnież z dużym pietyzmem podszedł do nowego krążka i ma to być dzieło sztuki. Przyznam, że lista kredytów mnie zaskoczyła...
    Poza tak oczywistymi ulicznymi bitmejkerami, których się spodziewałem, jak Choina, Frelek, czy Małach, ale są tu też DNA, Fabster, Dies oraz mniej mi znani Baltik, Ayon, BDZ, Pretenders, Yankes i Maikendo. Baltik potrafi zrobić zarówno miażdżący banger, jak i chilloutowy, wręcz g-funkowy podkład, Ayon ma nowoczesne, mocne bity... DNA ma tu bardzo nierówne kawałki i nie jest to coś, do czego przyzwyczaił nas w ostatnim czasie. I tak ogólnie, to nawet ci, którzy w teorii powinni dawać typowe podkłady uliczne typu smyki i klawisze w melancholijnych tonach, to wcale tak nie jest. Widać, że Furiat się zakręcił i wybrał podkłady, które nie czynią tej płyty kolejną uliczną produkcją. A do tego często wykorzystywany jest DJ Gondek do drapania, co podnosi walory płyty.      
    Płyta ma cztery strony, w które zmierza Furiat. To rodzina, sport, muzyka i życia pasja i na tym właśnie się skupia Czarny. I choć jego teksty są nadal proste, przyznam, że rapper rozwinął się od 'Zaginionego Chłopca', bo stara się on unikać idiotycznych, infantylnych rymów. Flow jest w zasadzie żaden, bo Furiat ma ten archaiczny sposób rymowania, gdzie każde słowo jest mocno akcentowane i nie zawsze się rymuje, ale niesie za to przekaz. Ciężko nie zgadzać się z Czarnym Furiatem, kiedy mówi, że w Polsce nie ma rapu gangsterskiego i wszystko jest w porządku, tylko może aż nazbyt oczywiste - wyważanie otwartych drzwi może nie jest najlepszym pomysłem. Znalazło się na albumie sporo gości, którzy prezentują skrajnie różne poziomy. Jeśli chodzi o Polską Wersję, to Hinol wybił się w kawałku dzięki swojemu chropowatemu flow, a Jano dzięki swojemu szybkiemu rymowaniu. Taki Melny niestety nie umie rymować, Ero wypadł dość blado, tak samo jak Braddu, nie wspominając o Bonusie. Te najbardziej fejmowe featuringi to Fu, którego da się zrozumieć i nawet posłuchać, co zdarza się bardzo rzadko i Tede, który nic wielkiego nie pokazał. 
    Bum bum Furiat robi szum... Owszem, album jest lepszy, niż poprzedni, ale nadal mu brakuje sporo. Znacznie poprawiono dobór podkładów, Czarny nie daje już wymów z piaskownicy, choć to wszystko nadal jest proste jak budowa cepa - choć czasem to może byc zaletą... Na pewno lepsze, niż płyta poprzednia.

OCENA: 3-\6


poniedziałek, 3 grudnia 2012

ZAGINIONY CHŁOPIEC - CZARNY FURIAT

RRX 2012

1. Rap to front 
2. Poczekalnia 
3. Boombox 
4. Ghetto mówi 
5. Jak żyć? 
6. Ryzyk fizyk 2   feat. LUKASYNO, QUEBONAFIDE, BRAHU
7. Sport dyscyplina
8. Pieprzyć to!! 
9. Nic darmo
10. Zaginiony chłopiec
11. Serce matki 
12. Życie ma własne plany 
13. Ferajna 
14. Uważaj na siebie 
15. Mam świadomość 
16. Wiatr przemian 
17. Boombox Remix 
18. Mam świadomość Remix 

    Czarny Furiat to człowiek, który na scenie siedzi od dawien dawna, choć nie jest znany szerzej, poza sceną lokalną, której jest prekursorem. Trafił pod skrzydła Krzyśka Kozaka, który powraca ze swoją stajnią RRX i, jak do tej pory, jest jedną z najgorzej radzących sobie labeli w tym roku. Czy Czarny przywróci (przywróci? To chyba nie jest własciwe określenie, ha?) Kozanostrze szacunek i sukces?
    Do produkcji zatrudniono białostockiego Kriso, Diesa, Zbyla, The Pretendentz, Maupę, Ayona i Maikendo. W sumie, mniej znanych producentów, nie licząc naturalnie Zbyla i może Kriso. Nie możemy tutaj oczekiwać jakiegoś cudu - to zwyczajna uliczna nuta, z dudniącymi perkusjami, masą klawiszy i skrzypiec. Nawet Zbylu, który nie jest raczej 'ulicznym' producentem, poszedł utartą ścieżką. Za skrecze odpowiedzialny jest DJ Gondek, ale nie wnosi on nic wielkiego do brzmienia płyty. Uliczne pitu pitu, nawet nie bangery. Owszem, producenci używają czasem nawet gitar, coś kombinują, ale... Bez przekonania.
    Zresztą Czarny Furiat jest tak samo wyświechtany, jak muzyka i większość kolegów parających się ulicznym rapem. Ok, nie pierdoli jakiś żałosnych i cierpiętniczych prawd spod bloku, zajmuje się tematami życiowymi od nieco innej strony, niż reszta, ale nadal teksty pozostawiają trochę do życzenia, bo są proste do bólu, a wszelkie starania upoetycznienia liryki wywołują raczej uśmiech politowania, niż zadowolenia: 'tymczasem płaczesz, krwawiąc samym środkiem' - czym kurwa? WTF? Albo 'wstaję, am am, potem kawa'... Pomijam rymy 'deszcz - dreszcz', czy 'scenie - znaczenie', bo te były w cenie 20 lat temu... Czarny w sumie leci samotnie przez cały album, goszcząc tylko 3 emce w jednym z kawałków, tak więc skazani jesteśmy tylko i wyłącznie na jednego Furiata. Cudownie, pod warunkiem, że Furiat się komuś podoba.
    No dobra, jeśli chodzi o tegoroczne wydawnictwa, sygnowane logiem RRX Desant, to jest to najlepszy album z tej stajni. Ale jeśli porównamy go do reszty płyt wychodzących w tym kraju w ciągu ostatnich 11 miesięcy, to wyraźnie widać, że Kozak zatrzymał się w miejscu te kilka ładnych lat temu i tkwi tam, jak wrośnięty. Jeśli chodzi o ulicę, to ja zdecydowanie wolę Hudego, Jaśka, Dudka i Kacpra...

OCENA: 2+\6