Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 czerwca 2012

ZARZĄD KULI ZIEMSKIEJ - ZETO & THEX

Czy Jeden Rasss? 2008

1. Zarząd Kuli Ziemskiej
2. Chodź Ze Mną Na Żywioł
3. Tramwaj Nr 666 Tys. Euro + VAT
4. Banking
5. Egipskie Ciemności
6. TheX
7. Pięć Zeta
8. To Nie Storytelling
9. Ponglisz Super Hirou
10. Pomieszkać Nie Omieszkaj
11. TiVi
12. Moja Wątroba
13. Dobry Żart Tynfa Wart
14. Chłopilon
15. Nie Myśl
16. Zarząd Kuli Ziemskiej (extended remix)
17. Globus Osiedla (remix)

    No, ok, Lublin to nie tylko ziomale i słaby rap. Zeto & Thex po raz kolejny udowadniają, że działają tu kolesie o pozytywnych umysłach, widzący raczej jasną część mocy i jarających się klasycznym klimatem.
    Thex jest sprawnym producentem, robi typowe, klasyczne bity oparte na fajnych samplach z funku i soulu, ale i polskich piosenek sprzed 30-40 lat. Szybkie perkusje i brzdąkający pospiesznie bas nakręcają tempo płyty i nie ma czasu na nudę. A do tego DJ Gafo daje niezły popis kunsztu na talerzach i jest bardzo fajnie. Trochę pomysł na 'Pięć zeta' jest podobny do 'Dziesięć' Łony z ostatniej płyty - przypominam, że Zeto & Thex byli pierwsi... Ogólnie, bity są całkiem fajne - nic nowatorskiego, ale miłe dla ucha. Sporo jest dziwnych, w zamierzeniu pewnie dowcipnych wstawek, typu dżingiel z Radia Ma Ryja, czy 'Leżajski Full'...
    Zeto jest emce przyzwoitym. Ma porządne teksty, czasem naprawdę niezłe ('otworzysz się na ludzi jak pawilon'), ma w miarę flow - no nie sposób się czepnąć. Tak samo jak z muzyką - nieźle jest, ale do rewelacji brakuje trochę. Jednak, biorąc pod uwagę, że Zeto występuje tu sam, przyznać trzeba, że dźwignął. Czy to wesołe, funkujące numery, czy bardziej laidbackowe traki - wszystko wchodzi. Genialny pomysł Zeto miał z kawałkiem 'Globus osiedla', wplatając nazwy miast w tekst, z czego wyszło coś naprawdę świeżego (jestem Premierem - prawie - zatem mów mi Pułtusk' - kurwa, zajebiste).
    Podsumowując, 'Zarząd Kuli Ziemskiej', to pomimo, że mało znana, to naprawdę niezła płyta na naszej scenie podziemnej. Wprawdzie 4 lata minęły od jej wydania, ale warto po nią sięgnąć, jeśli gdzieś znajdziecie. Warto pewnie też zaopatrzyć się w pozostałe płyty duetu...

OCENA: 4\6 


niedziela, 27 maja 2012

MELODIA 3000 - PETROCHEMIA

nielegal 2008

1. Eliminacja   feat. FRANS
2. Wiesz jak jest  feat. FRANS
3. Weź sobie popatrz   feat. MŁODY
4. Do góry głowa
5. Zapiski z Polski rmx  feat. PIOTREC
6. Dojrzałość   feat. PIOTREC
7. Chyba masz lipę   feat. PIOTREC, MŁODY, FRANS
8. Mam zajawę   feat. MROZIK
9. U nas   feat. MROZIK, MAŚLANA
10. Chyba masz lipę  rmx  feat. PIOTREC, MŁODY, FRANS
11. Do góry głowa
12. O wielu to   feat. MAŚLANA
13. Dojrzałość rmx   feat. PIOTREC
14. Fuel-bit-masa
15. Dla was - o nas 

    Nie wiem, co to za zespół. A zazwyczaj wiem. I jak nie znam, to muszę sprawdzić, co to za wynalazek - tak już mam. No i oczywiście sprawdziłem w ciemno - na szczęście za nielegale nie trzeba jeszcze płacić :) Zawsze narażam się na zarażenie jakąś kiłą, ale co tam, do odważnych świat należy.
    Piotrec, Krispro, Masa - to osoby odpowiedzialne za muzykę na tym albumie. Przypomina mi to głębokie podziemie okolic Memphis. Rzężące elektroniką ciężkie podkłady, na szczęście na tyle krótkie, żeby nie podciąć sobie żył. Psychofani brzmień durrty souf będą może zadowoleni, ale absolutnie nie jest to szczytowe osiągnięcie w tej dziedzinie. Ale muzyka jeszcze ujdzie.
    Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę raperów. Boszsz, to jest właśnie ta kiła, którą niechcący można się zarazić, słuchając takich rzeczy. Nie znam chłopaków, nie znam nawet ich ksywek (domniemywać mogę, że to sami producenci...), ale są, kurwa, straszni. To jest tak, jak totalne noskille próbują zrobić coś na poważnie, wysilili się na tekścinę i nagrali. Próbowałem doszukać się czegoś pozytywnego - i mam: czasem się wyrabiają na bicie! Wooha! Kurde, litości.
    Tak, to jeden z tych albumów. Poważnie, brzmi jak piąta liga rapowa z jakiejś wsi w Tennesee... Że też ludzie nie wstydzą się takiego syfu i puszczają to w eter... Ku przestrodze - nie ściągajcie tego...

OCENA: 0\6


sobota, 26 maja 2012

KONEKSJE MIEJSKIE - SSDI

SSDI 2008

1. Intro
2. Nie Po To, By...
3. Nie Urodziliśmy Się Po Nic    feat. TOMIKO
4. Jestem Z Tych, Co...   feat. BARTOLD, DDK RPK
5. Skit: Jeśli Masz Czas Interlude 
6. Jeśli Masz Czas    feat. HUDY HZD 
7. Musisz Tu Być 
8. Teraz Albo Nigdy 
9. Bongos Wielki Jak Kokos 
10. Skit: Złośliwa
11. Coś Kosztem Czegoś    feat. ERO, KOSI, SUJA
12. Co Jest Najważniejsze    feat. WWARSTWA, HUDY HZD
13. Precz, Precz!   feat. BILON
14. Coś Nie Tak Jest Wokół    feat. SIWERS
15. Skit: Zdrowy Rozsądek Interlude 
16. Zdrowy Rozsądek    feat. SULARZ
17. Do Boju 
18. Outro

    Sąsiedzi, czyli SSDI to Jacenty, Parzel i Redzisz z warszawskiego Gocławia. Jest to kolejna warszawska płyta uliczna, która trochę narobiła nieco szumu na południowopraskich ławkensach. Wiadomo, jeśli są tu Bilony i inne Hude i Suje, to będzie ostra uliczna jechanka.
    Muzyka? Warszawska ulica? No to na bank Szczur. I faktycznie, z połowa traków jest jego. Ale znalazły się tu tez podkłady od Siwersa, Sempu, Klimsona, Milewskiego i Robaka. O skrecze zadbali DJ Def i Gruba Technika i wyznam z lekkim rumieńcem zawstydzenia, że to brzmi tak, jak powinno. Ciągnie południową stylistyką, lekkim syntetykiem, z typowym szczurowym uczuciem zagrożenia, ale zdecydowanie 'Koneksje Miejskie' wybijają sie ponad ten zwyczajny, lekko-pół-słaby styl warszawskich podwórek.
    Tak, SSDI nie przebierają w słowach również, ale przynajmniej umieją rymować. Mają pomysły na kawałki i słychać tu patenty na muzę i jakieś założenie, zamiast podejścia typu 'weźmiem bit i polecim na pałę po kolei - jakoś to będzie'. Zdecydowanie SSDI są najlepszym zespołem w tej stylistyce, tutaj nawet goście dostosowali się i wywindowali swój poziom. Ok, Hudy ogólnie jest niezły, Dudek też daje radę, może Suja, Kosi i Ero gorzej, ale ujdą. Bilon, pomimo, że nie przepadam za nim, też dał radę nawinąć porządne wersy. Ok, im później, tym płyta nieco traci na sile, ale początek zaskoczył mnie wybitnie, zwłaszcza 'Nie po to by...', ale i 'Bongos wielki jak kokos', 'Do boju' i kilka innych... 
    Tak, jest to zdecydowanie najlepsza płyta od THS i innych PRL, PRK, PZU i HGW. Ja wiem, że jest tu trochę niedoróbek, czasem tempo siada i są momenty słabsze, ale ogólnie, jak na uliczny rap, SSDI prezentuje się wyborowo i nie czułem dyskomfortu słuchając tych koneksji. Mozna by mieć nadzieję, że Sąsiedzi wyznaczą kurs dla reszty, ale 4 lata po premierze albumu widać wyraźnie, że nie bardzo... Szkoda.

OCENA: 4-\6


sobota, 5 maja 2012

LOT NA CAŁE ŻYCIE - DIXON37


Vision Music 2008

1. Lot Na Całe Życie
2. Dwie Dzielnice, Jedno Życie  feat. HEMP GRU
3. W.N.M.
4. Co Nas Kształtuje
5. Satysfakcja
6. Tak Tu Jest   feat. PJUS, WILKU
7. Rap Dla Ziomków
8. Nie Zastąpisz    feat. TZWM
9. Nokaut    feat. PONO
10. Japy Krewne
11. Spokój I Cierpliwość
12. Bez Zbędnego pierdolenia
13. Po Drugiej Stronie Barykady    feat. WIGOR
14. Rap Vs. Hajs
15. Nie Zaśniesz Gdy Idziesz
16. Chodzi O Hajs
17. Bliżej Niż Myślisz    feat. MIODU, WŁODI
18. W Góre Kielon
19. Tak Tu Jest (Remix)   feat. PJUS, WILKU

    Saful, Kafar, Michrus, Kulfon i Rest to mokotowsko-ursynowska mieszanka ulicznych wojowników. Tak przynajmniej wywnioskować można z płyty. Uliczny rap dla prawdziwych, HWDP i JP. Takie miałem wrażenie, oglądając teledysk i okładkę. Słusznie?
    Muzykę zrobiło parę osób: Klimson, Kuba eS, Tymek, T.KEN, Temzki, Szogun i Złote Twarze - czyli rzec można w większości twarde, mroczne bity. Złote Twarze to na płycie tylko remiks. Skrecze zrobili  DJ Brzydal, DJ Grubaz i DJ Technik. Strona muzyczna jest ok, bity są przyjemne, choć nie zawsze jakoś specjalnie przekonują. Takie twarde, uliczne biciwo.
    Jeśli przysłuchamy się rapperom, to... płyta lekko traci na wartości. O ile jeszcze na początku jakoś to brzmi (świetna 'Satysfakcja'!), to im bliżej końca słychać coraz więcej baboli ('jeśli tak uważasz to już dawno spadłeś z byka'... litości) i prostackich wersów. Występ TZWM to w ogóle porażka, bo chłopcy zatrzymali się kilka lat wstecz na swojej pierwszej płycie, a nawet chyba się cofają... Zresztą większość z tych wersów są na poziomie przedszkola... Jeszcze na chwilę powraca dobry poziom przy 'W górę kielon', ale to łabędzi śpiew.
    Podsumowując, dwa niezłe kawałki płyty nie zrobią. Gównażeria z pretensjami do życia, tego niestety nie bardzo da się słuchać. Doprawdy nie wiem, czym się wszyscy jarali - ale to były chyba dzieciaki...

OCENA: 3-\6


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

EL POLAKO - DON GURALESKO

5 Element 2008

1 Uciec - Wlot
2 El Polako
3 Zachodni Wiatr Wieje 2
4 PeDeGie   feat. RAFI
5 That's What's Up?   feat. S.P.O. THE HUD COMMANCHE, TEE, KAMIL
6 Sens Tomów
7 Mercedes Benz
8 Go Poznań
9 Around Tha Globe  feat. WUNDER, MECHANIC
10 Enemy Mine
11 To Co Powiesz
12 Łyk Ginu, Lodu I Cin Cinu
13 Opowieść O Jednym Z Miliona
14 Złote Maski
15 Wrócić - Wylot
16 Hidden track

    Trzeci album solowy Gurala, wprawdzie na legalu, wydany został całkowicie niezależnie i za własne pieniądze. Nie wyszło to płycie na złe - wręcz przeciwnie, płyta zebrała świetne recenzje...
    Gural już od jakiegoś czasu ustalał swój charakterystyczny styl. W produkcji maczali palce WDK, Matheo, DJ Story, Mixer, Julek i Donatan, więc spodziewać się można energii i lekko syntetycznego, nowoczesnego brzmienia, wzbogaconego skreczami DJ Hen'a. Brzmi to bardzo dobrze, muszę przyznać.
    Sam Gural jedzie w stylu, do jakiego na przyzwyczaił - mnóstwo panczy, zaskakujące porównania, fenomenalny flow. Tak, Gural jest graczem, od pierwszej taśmy Killaz Group! Do tego zaproszeni zostali goście reprezentujący zapadłe podziemia Chicago...Tak naprawdę można ich było sobie darować, ale dodają jednak troszkę smaku i powiewu 'wielkiego świata', pomimo, iż to zupełne nołnejmy. Bo z lokalnych gości znalazł się tu jedynie Rafi, którego akurat przy pierwszych przesłuchaniach płyty niechcący zupełnie pomijałem... Jednak lirycznie piona.
    'El Polako' to bodaj najlepsza płyta Gurala, nowoczesna, zagrana z biglem i pomysłem. Jest to album, do którego można wracać co chwila i nie będzie się nudzić. Jedna z najlepszych płyt 2008! 

OCENA: 5\6


wtorek, 17 kwietnia 2012

MOLESTA + KUMPLE - MOLESTA

Respekt 2008

1.Moi kumple - Intro
2.Nikt i nic feat. WIGOR, DJ B
3.Pakuj Mandzur - Skit
4.Wszystko Wporzo feat. JAMAL, GRIZZLEE
5.Do utraty tchu feat. ELDO
6.Uwaga feat. O.S.T.R
7.Mówię nie feat. TEN TYP MES, PEZET, DJ B
8.Martwię się feat. ERO, PABLOPAVO
9.Poczta - Skit
10.Tu jest tak
11.Tych kilka... feat. EMIL BLEF, DJ B, DJ VARIAT
12.Kiedy śpisz... feat. FU
13.Czasem
14.Na wszelki wypadek feat. EMES, DJ B
15.W szufladzie feat. DJ HAEM
16.Inspiracje feat. KASI, FISZ, DJ B
17.Lubię się włóczyć feat. PJUS, ELDO, DJ B, OLGA S.
18.DJ B Track

Molesta wyraźnie dorośleje. Piąty album (nie liczę 5,5 FM) to już nie pseudo gangsterskie pierdzielenie, tylko dojrzała rapowa płyta. Jak wskazuje sam tytuł, Molestanci zmolestowali różniste osoby, aby wystąpiły na ich płycie, dlatego praktycznie w każdym traku ktoś jest: jeśli nie emce, to chociaż DJ lub producent.
Produkcję oddali takim ludziom, jak The Returners, Łukasz Mróz, Szczur, Kołczi, Bertson, Kuba O, Vienio, DJ Volt, Głośny, DJ Seb - czyli jak widać, to nie jest już to granie a la Mobb Deep, od którego wprawdzie z każdą kolejną płytą odchodzili, ale trochę to za nimi lazło... Teraz Vienio, Włodi i Pele wchodzą na jeszcze wyższy poziom... Bity są raczej w stylu nowojorskim, takim bardziej nowoczesnym, czasem lekko truskulujący, rzekłbym. Nie no, brzmi bardzo ok, a Vienio pokazał, że jest producentem lepszym niż emce (hehehe - patrz 'Na wszelki wypadek'). Nie no, fajna muza.
Niestety ani Pele, ani Włodi, a już na pewno Vienio dobrymi emce nie są... Tak, zgodzę się, że się rozwijają i poprawiają skilsy... Tak, lirycznie są nawet spoko, ale technika kuleje jak weteran z Wietnamu. Dobrze, że tylu jest gości, bo trochę to się rozmywa, ale i tak słychać te kulawe rymowanie... Nie oznacza to bynajmniej, że płyta jest słaba, wręcz przeciwnie. Ale jeśli jeszcze do czegoś Molesta musi dorosnąć, to do poprawnego rymowania. Nic to, są tu jednak kawałki, które czeszą: 'Uwaga', 'Na wszelki wypadek', 'Lubię się włóczyć'... Spoko jest.
Nie no, poważnie dobra płyta. Zadziwiająco dobra. Poza techniką rymowania nie bardzo jest się tu czego czepić. Każda kolejna płyta Molesty jest lepsza i przy dziesiątym krążku może to być płyta roku! Sarkazm, ale nie chciałem nikomu dowalić. Kawał dobrego rzemiosła, może i bez artystycznych zawijasów, ale zrobione na poziomie.

OCENA: 5-\6

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA - TEDE

Wielkie Joł 2008

1. Indrodukcja
2. 22 gibony (Diler) feat. MR HYDE
3. HD fotoplastikon
4. Posłuchaj, to tutaj feat. ABEL
5. Air Max LTD
6. Made In China
7. Moje Tocze Fele
8. Rób PLNy (Na na na na na)
9. G.R.U.B.Y. feat. KIEŁBASA
10. Skręt
11. F/S 360 Kickflip feat. CNE, JOHN CONNOR
12. Modopolo feat. NATALIA KUKULSKA
13. Czy jasno, czy ciemno feat. PSYCHO STACH
14. Dryń, dryń, dryń feat. ABEL
15. Mówią na mnie
16. Nie podoba szieeea? feat. ZGRYWUS

Tede. Jedni go kochają, inni nienawidzą. Dla jednych jest wzorem do naśladowania, dla innych tandeciarzem bez gustu. Tymczasem jego piąta płyta znowu namieszała, choćby dzięki wspólnemu kawałkowi z Natalią Kukulską. Oj, hejterzy mieli ubaw. Słusznie?
Nie ma tu takiego plastikowego brzmienia, z jakiego Tede jest\był znany na swych solowych płytach. To WDK zrobił bity bardziej klasyczne, ze skreczami DJ Macu. Czasem brzmi to nieco po nowojorsku, czasem trąci g-funkiem, albo czym innym. Jest może nie tyle klasycznie, tylko nowocześnie. Można by powiedzieć, że 'Ścieżka Dźwiękowa' jest niejako zwrotem w stronę nagrań WFD, zamiast dawnego TDFa. I to brzmi dużo lepiej.
Nawet Tede prezentuje się tutaj znacznie lepiej, niż zwykle. Nie pierdoli cały czas głodnych kawałków o hajsie i temu, że jest najlepszy i wszyscy mogą mu skoczyć... Osobiście wolę takiego Tedego, niż w 'Hajs, Hajs, Hajs'. Choć oczywiście możesz wyciągnąć Tedego z baunsu, ale nie wyciągniesz baunsu z Tedego - dlatego są tu też takie syntetyczne kawałki, jak 'Moje tocze fele', ale zdarzają się również ostrzejsze numery, takie jak 'F\S 360 kickflip' z gościnną gitarą i rymami Johna Connora z Dog Eat Dog. Część z tych kawałków gra sobie gdzieś w tle i słuchając płyty orientowałem się, ze mnie ominęły ze 3 kawałki... Zastrzelił mnie kawałek z Natalią Kukulską, będący reklamą PLNY ciuchy - co za gniot, co za niewykorzystanie potencjału Natalii... No i wkurwiają mnie takie zrzyny jak 'Dzyń, dzyń, dzyń', będący ordynarną kopią 'Ring, ring, ring' De La Soul... No nie trawię.
Nie no, nie umiem się przekonać. Tede nigdy nie był moim faworytem, ma parę niezłych kawałków - tutaj nawet początek płyty mnie zaskoczył swoją jakością, ale im dalej końca, tym nudniej się robi... Na chwilę odzyskałem werwę przy kawałku z Dog Eat Dog, choć nigdy skejtem nie byłem, kawałek jest spoko. I choć jet to jedna z lepszych produkcji Tedego, nadal mnie nie satysfakcjonuje w pełni, mimo, że parę traków jest całkiem całkiem...

OCENA: 3+\6

wtorek, 6 marca 2012

WELCOME TO POLAND - CHIWAS & NOWATOR

My Music 2008

1. Start
2. Łelkam tu Poland
3. Parę Minut
4. Za granicami kraju
5. Pościg
6. To coś feat. SYN PREZYDENTA, EMCEDWA
7. Chicago
8. Gdy miasto budzi się
9. Szpilki
10. Jest jedna prawda
11. Takie podejście
12. Ucieknijmy
13. Musisz mi wierzyć
14. Słuchaj

Płock i Opoczno. Chiwas i Nowator. Jeden Osiem L i solista. Energetyczny pakt, aby pokazać prawdziwy hip hop, okraszony regałowymi zaśpiewami - wszystko dal dobrej zabawy. I co z tego wyszło?
Muza faktycznie jest energiczna i bity szybko przelatują. Zrobili je Donatan, Tabb, Nowator, Lonar i Fuls i są to bity typowe dla nich. Szczególnie, jak mniemam, wszyscy kojarzą stylistykę Tabba - pozostaje on w swojej konwencji, ale wszyscy pozostali producenci popełnili bity melodyjno-imprezowo-klubowej. Wręcz czasem dyskotekowej, jak w 'Szpilkach' - beznadziejnym traku w stylu tępego dicho... DJ Story i DJ Eley dodali w kilku trakach skrecze, ale jest ich tu zdecydowanie za mało.
Chiwas jest zwyczajnym emce, z porządnymi tekstami - dobrze, że że jest tu Nowator, bo on ma niecodzienny styl, który doskonale urozmaica płytę. Tak naprawdę człowiek zwraca uwagę na wokalistów wtedy, kiedy Nowator zaczyna jechać po swojemu, bo tak, to wszystko na jednej, bezbarwnej nucie. Nawet dwóch gości przemyka niepostrzeżenie... Pitu pitu
Mogła być to fajna płyta. nie jest, głównie z powodu tandetnych bitów, bo może na porządnych podkładach obaj emce, a zwłaszcza Nowator, daliby radę pojechać porządnie. Wygląda to tak, jakby Tabb oddał syf, co mu zalegał na dysku, a ci to nagrali. Bardzo przeciętna płyta, gdyby nie Nowator, nie zostałoby w głowie kompletnie nic.

OCENA: 3-\6

wtorek, 28 lutego 2012

ALFA & OMEGA - FOKUS

FoAna 2008

Alfa Dysk
1. F
2. Magic Hour
3. Skit 1
4. Kabina feat. AES
5. Alter Ego
6. Hadouken
7. Lista
8. Czas II feat. ANA
9. Już dawno nie feat. HST
10. Skit 2
11. SMSy
12. Skit 3
13. Desperados feat. RAHIM
14. Skit 4
15. Lajt

Omega Dysk

1. Skit 5
2. Przetrwasz feat. O.S.T.R
3. Super Saiyan
4. Skit 6
5. Spacer feat. ŚLIWKA TUITAM
6. Skit 7
7. Sekrety feat. PEZET
8. Skit 8
9. KTW LDN feat. KAY-K, MR. HIDE, AES, AHMOS, TRASK, GENESIS ELIJAH
10. Skit 9
11. Echo
12. Soundkillers feat. K2, ĆMA
13. Skit 10
14. SMSy (Stahu REMIX)
15. Skit 11

Cóż było robić, kiedy i Paktofonika się rozpadła, a Pokahontaz zawiesili działalność? Uderzyć scenę solowym albumem, a jak! Tym bardziej, że chyba nie było fana polskiego hip hopu, który by nie czekał na album Fokusa. I to od razu dwupłytowy! Zawsze mnie intryguje, po cholerę komu podwójne albumy - przecież jasne jest, że w takim wypadku część materiału to zwyczajne wypełniacze... Ale jak się popatrzy na traklistę, to z połowa to skity...
Muzykę wyprodukował sam Fokus, no, z dwoma wyjątkami: remiksem Staha i 'Soundkillers' kolesia MTI, wziętego z Soundklicka. Muza więc jest mocno syntetyczna, nie ma klasyki, raczej eksperyment. Przyznam, że te dziwaczne wręcz czasem bity dobrze pasują do flow Fokusa i jego opowieści. Nie są najwyższych lotów, ale dadzą w tłumie radę. W didżejce Fokusa wspomagał DJ WBK, ale jego postać nie jest zbyt mocno wyeksponowana.
Może i Fokus nie jest świetnym producentem, ale emce jest świetnym i charakterystycznym. Kiedy wchodzi na majk, od razu wiadomo, kto zacz. Nie ma takiego drugiego na naszej scenie i nie ma gadania. Fokus czuje się doskonale w storytellingu, bragga, jak i historiach o tym i tamtym. Nie to, że ma jakieś teksty, które można by cytować w nieskończoność - to raczej zlepek rymów, układających się w logiczną całość, które wyjęte z kontekstu tracą ogień. Co więcej, gości Smok dobrał sobie też takich, którzy będą podkreślali samego gospodarza, ale i sami reprezentują odpowiedni poziom. Ciekawostką jest również grajmowy trak z kolesiami z Londynu, z którymi Fokus zrobił Katowice-London connection. Brzmi spoko.
Dziwna płyta. Samo wydanie jest mało atrakcyjne, ta czerwona okładka ze smokiem i nieciekawy środek... Ale jeśli lubi się Fokusa, to płyta okaże się niezła, chociaż trochę taka... nie wiadomo jaka. Dwie płyty - ale krótkie. Pełnometrażowych numerów starczyłoby na jedną. Ale jest tu aż 11 skitów (skit to jest kurwa MÓWIONY przerywnik, a nie muzyczny, który zwie się INTERLUDE - kiedy się tego do cholery nauczycie?) i kilka kawałków, które nie trwają nawet dwóch minut. Dziwne, ale może się podobać.

OCENY: 4\6

wtorek, 20 grudnia 2011

INSERT EP - ŁONA & WEBBER

Asfalt 2008

1. Insert
2. Bumbox
3. Świat Jest Pełen Filozofów feat. SMARKI SMARK
4. Co to Będzie feat. PACO
5. Nic Tu Po Nas (Pamięci Jacka Kaczmarskiego)
6. Nie Zostało Nic

Aż, ten Łona! Pamiętam jeszcze nielegal Wiele CT, kiedy najbardziej zwracał na siebie uwagę pośród innych emce o różnorakich umiejętnościach. I kiedy wydał solową płytę, każdy oszalał na punkcie Łony i jego prześmiewczego i satyrycznego stylu. Każdy album trafiał w gusta, można było wytknąć wadę lub dwie, ale wszystkim się podobały. I od kiedy Łona skumał się z Webberem, nadal rymuje do jego podkładów i dobrze na tym wychodzi.
Czwarta płyta Łony (druga z Webberem) to wprawdzie tylko epka, ale ileż niesie ze sobą treści! Do muzyki nie można się specjalnie przyczepić, jest zróżnicowana i Łona nieźle płynie. Ale nie muzyka jest tu na pierwszym planie - i przecież w tej kolaboracji, nie oszukujmy się, jest tylko zazwyczaj tłem dla Łony. Za to rolę tła wypełnia właściwie. Można się zżymać, że trochę tu więcej elektroniki, niż poprzednio, ale sample też tu grają i ogólnie jest przyjemnie.
Sam Łona za to dzierży absolutne pierwszeństwo na płytach, nawet przyćmiewa gościnne występy Smarkiego i Paco. Jego słodko-gorzkie opowiastki z życia, celne obserwacje rzeczywistości i komentarze trafiające w samo sedno zbierają same bonus punkty u słuchaczy. Czy są to opowiastki o starych, dobrych rapowych czasach, czy historie wzięte prosto z ulicy\sklepu\podwórka, czy hołd Kaczmarskiemu... Jak dla mnie - majstersztyk.
Płyta ma jedna wadę - trwa tylko 23 minuty. Na to jest jednak rada - Play it again, Sam! Posłuchaj więc raz, drugi, pięćdziesiąty, odkryj kolejne prztyczki w nos, jakie pstryka gospodarz. Jak dla mnie, mimo, iż tak krótka, to jest to jedna z płyt roku 2008 i tyle. Polecam.

OCENA: 5+\6

środa, 14 grudnia 2011

HEAVI METAL - FISZ & EMADE

Asfalt 2008

1. Iron Maiden
2. Szef Kuchni
3. Wiosna '86"
4. Najpiękniejsza Kobieta W Mieście
5. Heavi Metal
6. Furiat
7. Kawa I Papierosy
8. Pani Bum Bum
9. Disko
10. 666

Bracia Waglewscy już od dawna stanowią awangardę polskiej sceny, prezentując dość progresywny styl, mało strawny dla radia i telewizji, ale za to jak pożądany przez fanów hh. Ich drugi album odbił się szerokim echem nie tylko w środowisku, ale także, a może szczególnie, poza nim.
Emade popełnił bity nietuzinkowe, mieszając surowość garażu, lat '80, sampli ciętych-giętych, żywych instrumentów i elektroniki. Czasem jest to bardzo zaskakujące, jak np. sample z Klaus Mittwoch, czy różne dziwaczne dźwięki, pojawiające się od czasu do czasu. Taka muzyka stanowi świetne tło dla liryki i stylu Fisza. Opowiada on historie z życia wzięte, niekoniecznie swoje, z przymrużeniem oka i dużą dozą humoru, wracając do nawet zamierzchłej przeszłości ('Wiosna 86', czy inne wtręty o dziewczynach WFie, słuchaniu Sodom, czy Anthrax) o której większość obecnych słuchaczy rapu nie ma zielonego pojęcia, bo urodziła się w okolicach 2000... Nie jest to więc album strawny dla wszystkich, ale... to tym lepiej.
A więc muzyka tętni jak mięsień z okładki płyty, Fisz zawiłymi konkluzjami i celnymi pointami sprawia, że krew płynie szybciej. W 2008 wyszło sporo ambitnych lub wyjątkowych płyt: Afro Kolektyw, Jimson, Shellerini & Słoń, Jamal i tak dalej, ale Fisz i Emade zrobili coś szczególnego - dali nie jeden, ale pięć kroków przed konkurencję. Album jest dość krótki, bo to tylko lekko ponad trzy kwadranse, ale i to jest plusem 'Heavi Metalu' - nie daj Boże 70-minutowy longplay mógłby być niestrawny. A tak? Pycha.

OCENA: 5+\6

środa, 7 grudnia 2011

POŁĄCZ KROPKI - AFRO KOLEKTYW

Polskie Radio 2008

1. Chciałbym Umrzeć Zagłaskany Na Śmierć (Seksualna Czekolada II)
2. Przepraszam
3. Mężczyźni Są Odrażająco Brudni I źli
4. 99907
5. Łzy W Uszach
6. Bardzo Miło Z Mojej Strony
7. Ostateczne Rozwiązanie Naszej Kwestii
8. Najlepszy Informatyk W Mieście
9. Mozart Pisał Bez Skreśleń
10. Warschau Breslau Sstettin feat. ROSZJA, DANA
11. Będę Was Bić Mocno I Długo
12. Połącz Kropki

Nie wiem, czy da się to sklasyfikować. Afro Kolektyw wybija się ponad przeciętność. Afro Jax i muzycy tworzą unikalny funkowo-jazzowo-rapowy miks, nie dający oprawić się w ramki. Czwarta płyta grupy to muza na żywo i nieprawdopodobny Afro Jax na mikrofonie. Taka mieszanka powinna wybuchnąć, jednak nie pierdolnęło...
A czemu? Po pierwsze bity, mimo, że nadal mamy tu pulsujące basy, żywe trąby, rhodesy, klawisze i inne wynalazki, mimo, że ma to wielką energię, jednak nie porywa tak jak kiedyś. Nie ma tego 'WOW', żeby słuchacze otworzyli gęby i słuchali, kiwając głowami. Po protu mam wrażenie, że producenci przedobrzyli z nadęciem pomysłów.
Druga sprawa to sam Afro Jax. Po pierwsze, ma wadę wymowy, ale to da się przeżyć - w końcu przecież tylu emce nie wymawia 'r' i jest ok. Przynajmniej jest charakterystyczny. No i jak sam mówi 'ponieważ ma piękny głos' - co jest oczywiście autoszyderstwem :) Poza tym, kto jak kto, ale Jax nie ma pysznego flow i nie jest błyskotliwym emce. Za to ma przepyszne teksty, gdzie zgryźliwość i celność panczy potrafi zadziwić w każdym kolejnym kawałku. Jednym z lepszych jest 'Mozart pisał bez skreśleń' - niezły pastisz polskiej sceny muzycznej, głównie rapowej, ale nie tylko - także sceny politycznej.
Ja jednak z tymi kropkami nie mogę. Połączyłem niby, ale niewiele mi z tego wychodzi, coś się w środku popieprzyło. I nie mogę powiedzieć, że to zła płyta, ale jednak coś nie gra, brakuje tej świeżości poprzednich płyt i brakuje takiego... amatorstwa. Zbyt takie za bardzo.

OCENA: 4-\6

niedziela, 4 grudnia 2011

Z PERSPEKTYWY CZASU - EMO

Fonografika 2008

1. Kolejny Rok
2. W Klimacie Tego Miasta
3. N.P.B.K.K.N.J. feat. PIH, BORIXON
4. Cisza, Spokój… feat. KIJANA
5. Gra Pozorów feat. SANDRA
6. Z Perspektywy Czasu feat. 1Z2
7. Incognito feat. VRS
8. Nie Zgubić Siebie feat. SANDRA
9. Czas
10. 3MPS Rodzina feat. D.O.C., BŁAJO, ICEMAN, ROMAN, FIDES
11. Żyję Tu Skąd Jestem feat. VRS
12. Sprawdź Bajerę (skit)
13. Chora Rzeczywistość
14. Osiedla Zarys feat. BŁAJO, RAKU
15. W Drodze feat. WJS
16. To Nie Finał…
Remixy:
17. N.P.B.K.K.N.J. feat. PIH, BORIXON
18. Z Perspektywy Czasu feat. 1Z2
19. Chora Rzeczywistość

Emo to raper i producent z trójmiejskiej grupy 3MPS, który siedzi w grze od dłuższego czasu i ma na koncie nie tylko nielegale, ale i koncerty ze znanymi postaciami polskiej sceny. Nagrywanie i wydanie płyty zajęło 2 lata, Emo zgromadził na niej sporo znanych postaci - zarówno producentów jak i raperów. Warto było czekać?
Pierwszą pomyłką jest sam pseudonim artysty, sugerujący gatunek młodzieńca z grzywką o samobójczych skłonnościach do cięcia po żyłach - co, szczególnie patrząc na okładkę, sugeruje kompletny dół. Ale, jak już kiedyś wspomniałem, nie ocenia się płyty po okładce - toteż płytę oczywiście włączyłem. Zaczyna się nie najgorzej, zresztą bity, produkowane przez takie osoby jak Brahu, Popey, L.A., Szogun, Kixnare, Henson, Złote Twarze, BDZ, Puzzel, DNA, RX, Sychu i Flamaster, są dość porządne - no może poza bitem Flamastra do 'Cisza, spokój...', który jest czerstwy jak tygodniowa buła. Szkoda, że w tak niewielu trakach pojawiają się DJe Eddie i O2ld, bo robią całkiem przyjemną robotę.
Co do wokali, to Emo nie wybija się niczym szczególnym w żadną stronę. W sumie najciekawszy jest chyba tzw. 'posse track' z prawie całym 3MPS, na killer traku Puzzel'a , ale i 'Żyję tu skąd jestem' z VRS, który, choć w 'Incognito' nie dał rady, w drugim wspólnym traku zaświecił. Poza tym, nie ma tu szału, taka zwyczajna płyta, jakich wyszło setki. Na osłodę mamy remixy, chyba lepsze, niż wersje podstawowe - zwłaszcza 'NPBKKNJ' z błyskotliwym tekstem PiHa 'nie bój się o ciążę\chyba, że masz dziurawy żołądek' :)
Pomorze czekało na tę płytę, ja nie specjalnie - i słusznie, bo nie zostałem zaskoczony. Przeciętna liryka, bity na różnym poziomie, w zasadzie chyba tylko goście są powyżej kreski. Takie tam.

OCENA: 3\6

wtorek, 22 listopada 2011

SPALENI INNYM SŁOŃCEM - 2 CZTERY 7

Fonografika 2008

1. Intro
2. Spaleni Innym Słońcem
3. Kawaler Do Wzięcia feat. PIOTR PACAK
4. Złe Nawyki
5. Owinąłem Sobie Tę Grę...
6. Luz Naturalny
7. Upewnij Się feat. TRISH
8. Z Dostawą Do Domu feat. PIOTR PACAK, TRISH
9. Kombinuję feat. GŁOŚNY
10. Jeden Kielon feat. SOSH
11. Skit Głośny Gra G-Funk
12. Nie Daj Się Zrobić W chuj
13. Świętej Pamięci feat. MAŁOLAT
14. Powód Do Dumy feat. PELSON
15. Slow Motion feat. SOSH
16. Nie Traktuj Mnie Jak... feat. PIOTR PACAK, FLOW
17. Na Plecach
18. Spójrzcie Na Niego feat. CIECH, ELDO

Mes, Pjus i Stasiak narobili sporo szumu swoją pierwszą płytą 'Funk Dla Smaku' i środowisko czekało na ich kolejny album. Muzyką zajął się przede wszystkim Mes z pomocą Głośnego, Zielasa, Donatana i Świętego, co poskutkowało bujającymi, g-funkowymi rytmami. Mamy tu fizioły, melodyjki, ciepłe klimaty, talkboxy i śpiewane refreny przez Patricię Trish Kazaadi i Piotra Pacaka z DustPlastic. Co ciekawe, w zasadzie wszystko zostało tu zagrane własnoręcznie, bez użycia sampli.
MC zaś prezentują dowcipne i laidback'owe podejście do tematu i, co ważne, są charakterystyczni i rozpoznawalni. Stasiak ma mocniejsze flow i ostrzejszy głos, Pjus leci sobie lekko i od niechcenia, a Mes... to Mes :) Zawsze inny i potrafiący zaskoczyć, bo jego styl, zarówno tekstów i flow, różni się od jego solowych albumów.
'Spaleni Innym Słońcem' jest dość wyjątkową płytą na naszej scenie, bo w sumie poza Beat Squad, prezentujących nieco inną wersję g-funku, nie ma u nas przedstawicieli tego nurtu rapu. Wszystko brzmi świeżo i przyjemnie, czy są to luźne imprezowe kawałki, czy ostry 'Nie daj zrobić się w chuj', przypominający nieco dokonania z Ruthless Records.
No cóż, 'Nie muszę mieć łańcuszków, żeby świecić' :) I tym optymistycznym...

PS: I ta okładka!

OCENA: 5\6

niedziela, 23 października 2011

ŚLAD PO SOBIE - TEWU

2008 Fonografika

1.Intro.mp3
2.Ślad po sobie
3.My i Wy feat. PEJA
4.Agresja 2 feat. FU, BOLEC
5.Nie śpij feat. TRISH
6.Desperat feat. SOLEI
7.Łap łap nowy Tewu rap
8.Przynajmniej dziś feat. FLEXXIP, LADY K
9.Gdy zasypia dobro
10.Pokusa feat. BENDICKZ, SHERI
11.Hono tu feat. SOLEI
12.Stara szkoła
13.Przykra prawda
14.Boli a zarazem wzmacnia
15.Panika
16.To za nami
17.My i Wy feat. PEJA


To już drugi oficjalny album tej kapeli ze Świętochowic, uchodzącej za mocną i hardkorową. Piszę 'uchodzącej', bo takie są aspiracje Tewu: uliczna tematyka, twarde bity, styl MC, jednak... nie wszędzie jest tak ostro i mocno. Czy to źle? Raczej nie. Za produkcję odpowiedzialny jest głównie Dono, ale kawałki zrobili również Magiera & LA, Zbyszek Wolny i Yendrys. Tak, muzyka tutaj jest naprawdę niezła ('Łap łap', 'Hono tu"). Teksty, jak to się mówi, 'dupy nie urywają', ale nie są złe, nie ma się do czego specjalnie przyczepić. Trzech eMCe, z których każdy ma inny styl i są łatwo rozpoznawalni, nawija całkiem w porządku, choć mnie osobiście drażni Cham-pion - nie tyle swoim growlingiem, co raczej tym, że u niego nic do cholery się nie rymuje! Trochę to wszystko kojarzy mi się z Onyx'em i może Lords Of The Underground, czyli... raczej dobrze :) Nie ma co, porządna produkcja, taka nawet na 4+.

OCENA 4+\6