Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosnowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosnowiec. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2015

MAJERAN - CZY BYŁO WARTO

Cobra 2015

1. Intro
2. Czy było warto?
3. Gonię te marzenia   feat. SAWANT, KRZ
4. Specjal
5. Jestem tylko człowiekiem
6. Jutro może być za późno    feat. KMR, COBRA
7. Na szeroki front
8. Plecak wspomnień   feat. SAWANT
9. Skit
10. Tylko spróbuj   feat. KRZ
11. I znów   feat. SAWANT
12. Co ci nie pasuje
13. Ten stan
14. Outro

    Niedawno miałem okazję słuchać nielegala niejakiego BRD - kolesia z Lokalnej Siły Dźwięku i szczerze mówiąc nie nastroiło mnie to specjalnie pozytywnie do odsłuchu materiału od Majerana. Ale wrzuciłem na uszy, w nadziei, że będzie warto.
    Całość muzyki pochodzi od samej LSD i nie da się ukryć, że to spójna muzyka, która wyszła spod jednej ręki (no, dwóch). Jak mi się wydaje, LSD jest mocno zajarany brzmieniem sceny Memphis, bo to spokojnie mogłoby się znaleźć na jakimś podziemnym projekcie z Tennessee. Cykacze, ciężkie melodyjki, całość mocno inspirowana działalnością DJ Paul & Juicy J - czasem wręcz kopiowana, włącznie z okrzykami w tle. Nie jest to jakaś strasznie słaba muzyka, ot, xero amerykańskiego trapu, miejscami nawet porządne, ale bez żadnych innowacji i oryginalnych wariacji.  
    'Premiera rappera, co tak ryja wydziera' - tak rozpoczyna się ten album i to zarazem niezłe podsumowanie tego kolesia. Faktycznie, wydziera ryja, wyraźnie inspirując się typami w stylu Pastor Troy, czy Lil Jon. I może gdyby nie zwracać uwagi na teksty, byłoby dość ok, ale teksty są tak proste, rymy tak banalne, jak 'mury - chmury - bzdury', że opadają ręce. Hola hola, powie ktoś, tu najważniejszy jest przekaz, synek prze-kaz! Oczywiście, nie neguję, jest przekaz. Ale haczyk w tym, żeby ten przekaz podać tak, żeby chciało się tego słuchać, bo takie pierdoły gada co drugi osiedlowy rapper w tym kraju. Przy okazji na występy gościnne załapało się kilku koleżków i o ile KRZ jest w miarę ok, umie przyspieszać bez większej straty rytmu - daje sobie radę tu najlepiej, to reszta ma jeszcze sporo do zrobienia. KMR zafascynowany jest chyba klimatami Three 6 Mafia, konkretnie Gangsta Pat, bo leci niemal identycznie. Cobra jest bardzo przeciętny, a wyróżnia go jedynie wada wymowy. Sawant zaś rymuje niemrawo, niczym emeryt, do tego kwasy językowe niszczą mózg: 'znowu osiągłem ziomek to co chciałem'...
    Po płycie BRD myślałem, że nic słabszego nie znajdę, ale oto jest - płyta Majerana. To jest rzecz niestety bardzo słaba: kiepskie style, trywialne słowa i rymy, przeciętna muzyka - to wszystko sprawia, że nie mam ochoty słuchać całej ekipy LSD. Czy było Warto? O nie...

OCENA: 1+\6

MASZ TU ODSŁUCH, POPRÓBUJ AMBROZJI

piątek, 11 grudnia 2015

BRD - BILET W JEDNA STRONĘ

Cobra 2015

1. Intro
2. M.Z.P.    feat. RRA
3. Determinacja
4. Bilet w jedną stronę
5. Wolne myśli
6. Szalony życiorys
7. Pozdrowienia
8. Z dedykacją   feat. KRK.TPR
9. Zatruty świat   feat. HUCIEK

    LSD, czyli Lokalna Siła Dźwięku to sosnowiecke studio, którego jednym z członków jest BRD, chłopak, który wcześniej wydał już album w duecie, teraz powraca z kolejną produkcją, tym razem solową. Z tego, co się zorientowałem, to materiał nagrany już jakiś czas temu, udostępniony niedawno, aby nie leżał na półce.
    Muza nie jest oryginalna, tylko powinięta z darmowych serwisów - wiadomo więc, jak to brzmi. Pozbawione sampli rzeczy, grane na syntezatorach nowoczesne podkłady, mniej lub bardziej idące w trapy, czy klasykę. W sumie nie ma tu o czym za wiele pisać, bo wystarczy, że te bity tu są i nie zawsze pomagają rapperowi nawijać. Najzwyklejsze, najnudniejsze, najprostsze rzeczy, jakie dało się zmnaleźć za darmo. Nie ma o czym mówić. 
    Nie wiem, czy to wina marnego masteru, czy to sprawa maniery BRD. Można powiedzieć, że jako rapper nie jest bardzo zły - można powiedzieć, że radzi sobie na poziomie średniej podziemnej. Prawilniacki ton i swada, choć flow jest mało przekonujący - i tu właśnie nie wiem, czy materiał słabo zmasterowano, czy BRD tak ma. Teksty również leżą na średnich półkach podziemia: szczere teksty o ciężkim życiu, dobre rady 'aby nie wypaść z zakrętu'. Na bardziej skomplikowanych podkładach (że czym?), tak jak w 'Wolnych myślach', BRD nieco się gubi i nie leci zbyt równo. To jedna z tych płyt, jakich pełno na naszej scenie - uliczne historie z osiedla, opowiadane z, wprawdzie szczerze, ale nie zawsze wychodzi to przynajmniej w miarę, zwłaszcza, kiedy  wkradają się w tekst tzw. lapsusy językowe, typu 'niestety zbyt mocno do narkotyków ciągło'. Nie jestem purystą językowym, ale to brzmi po prostu słabo. No i ten niemal ośmiominutowy trak pozdrowień... Ledwo można to przebrnąć, tylko dla znajomych. No i goście - o ile RRA jeszcze wypada nawet lepiej niż sam gospodarz, to reszta... No jest. 
    Nie oszukujmy się, to materiał tylko dla koleżkowców, nikt obcy nie będzie chciał tego słuchać. Nie dość, że jest to słaba rzecz, to jeszcze zrozumiała tylko dla jednej dzielnicy Sosnowca. Prostota pociągnięta do granic akceptowalności, nagrane, bo nagrane, ale dla kogo?

OCENA: 2\6 

W LINKU ODSŁUCH CAŁOŚCI

piątek, 21 sierpnia 2015

BLINS & FURMAN - KOŁO FORTUNY

AxunArts 2015

1. Koło fortuny
2. Opisując prawdę
3. Zmiany 
4. Nie zazdrość mi 
5. Dżihad 
6. Nie muszę...    feat. COK 
7. Zgrzyt 
8. Inwest 
9. Wolność 
10. Gambit
11. Endomondo 
12. Inna opcja na wczoraj    feat. STYK 

    To już drugi album tego duetu. Pierwsza płyta, nagrana dwa lata temu, spotkała się z przychylnym przyjęciem, choć głównie lokalnie - Blins i Furman nie zdobyli specjalnej sławy. Z drugim materiałem, wyprodukowanym przez rzeszę znanych bitmejkerów, planują zaskoczyć każdego w kraju.
    Znani producenci? Znaczy kto? Fleczer? Poszwixxx, LuckyLoop? No są, razem z Pawko, TDK i Cokiem. Zatem łatwo wywnioskować, że płyta idzie w nowoczesność. Może nie zaawansowane trapy i cloudy, ale wciąż jest to mocno syntetyczna muza. Nawet jeśli słychać pianino, czy inny instrument, to zaraz za nim wbija coś elektronicznego. Ale ta nowoczesność ma dość szerokie spektrum, bo u Pawko na przykład słychać będzie akordeon (świetny skądinąd 'Zmiany') i sample (tak sądzę), a nadal brzmi to up-to-date. Zresztą Pawko wygrywa tu puchar na najlepszego produsa, bo chłopak sprawił cztery podkłady, z których nie ma tu nawet średniego - wszystko górna półka. Mamy tu swoiste spektrum: od wybitnie syntetycznych bitów Poszwixxxa i Fleczera, do niemal klasycznych traków Pawko, Cok i LuckyLoop.    
    Obaj rapperzy nieźle się uzupełniają. Obaj mają różne style, które sprawiają, że łatwo ich rozróżnić. Ich porządne flow i technika pozwalają bez przeszkód chłonąć teksty. A jest co chłonąć, bo choć początkowo rapperzy nie wydają się być poetami ulicy, to okazuje się, że potrafią sobie oni radzić doskonale z pisaniem wersów oraz z podejmowaniem różnych tematów. Mają szerokie spojrzenie na rzeczywistość, nieco kąśliwe i zgryźliwe, często gorzkie i refleksyjne. Rymy są przemyślane i choć czasem coś tam się wymknie technicznie spod kontroli, to jednak słucha się chłopaków z przyjemnością. Moi faworyci to 'Gambit', 'Dżihad', czy zmiany (każdy od Pawko, wow), ale w sumie nie ma tu słabego kawałka. Goście nie przeszkadzają - jest ich i tak tylko dwóch, więc w zasadzie mogłoby ich nie być w ogóle.
    Niechcący otrzymałem naprawdę dobry album podziemny. Jest trochę braków, ale klimat, jaki tworzą rapperzy jest niepowtarzalny i stanowi o sile materiału - tak samo, jak bity Pawka, który tu pokazał, co umie. Niewiele zaryzykuję, jeśli powiem, że to jeden z ciekawszych nielegali w tym roku.

OCENA: 5-\6


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

TYMIN & PEUS - SETKA SEKTA

Elade 2015

1. Sekta Setka 
2. Regionalne animozje vol.1
3. Nie dla siebie   feat. MAŚLAK FWF
4. Will Hunting   feat. ZEUS 
5. Jestem dumny  
6. Gołębi przesąd   
7. Golden mean   feat. JUSTYNA ŚWIĘS   
8. Andrzej Iwan (Rollercoaster)
9. Sin(x)   feat. LUKA
10. Nikt mi nie powiedział   feat. KID, PREZES, PUEBLOS
11. Potrzebujemy snu   feat. JUSTYNA ŚWIĘS    
12. Na stówę
13. Zrobisz jak zrobisz   feat. AD.M.A
14. Olewam instynkt
15. Regionalne animozje vol.2

    Tymin i Peus to nie tylko duet - wraz z nimi działają DJ West oraz Wafel. Dwa lata temu wydali swój debiut, a kilka tygodni temu wypuścili kolejny materiał. Wyznam w tajemnicy, że pierwszegfo materiału nie słyszałem, dlatego włączyłem tę płytę bez żadnego nastawienia. 
    Znakomitą większość muzyki robił tu Eigus - dlatego wiadomo, że jest to płyta raczej nowoczesna. Nie jets to typ muzyki, jaki lubię w hip hopie: dużo elektroniki, gitarowe riffy a la Budka Suflera, klimat Eurowizji... To taki, może i ambitny, ale pop-hop, nowoczesny, radiowo chwytliwy, ale nie w taki sposób, jaki mi leży. Po prostu zbyt kojarzy mi się to z nagraniami Verby, której nie uznaję za rap... Oprócz Eigusa mamy tu jeszcze Młodego G.R.O. (podobny w stylu eigusowym 'Jestem dumny', brzmiący równie dobrze tak, jakby mógł zaśpiewać do tego zespół Bracia), Nerwusa (w miarę ciekawy i oszczędny 'Golden mean') i Kubę Karasia (nieco dziwaczny 'Potrzebujemy snu' - doskonale się wpasowuje w klimat). Nie tylko sami producenci jednak decydują o tym, co tu słyszymy. Wspomagają ich muzycy - mamy tu więc żywe gitary, skrzypce, czy perkusje - nie od parady Wafel jest jednym z członków duetu... eee, kwartetu. No i naturalnie praca djów - nie tylko Westa, ale jest tu również DJ Dred, choć tylko w jednym numerze. No i fajnie, wszyscy się starają, produkcje są poukładane, dj drapią, muzycy dogrywają... Tylko, że wynik całości brzmi jak koncert Pectusa w Polskim Radiu. Ok, znalazłem tu kilka nawet niezłych kawałków ('Golden mean', 'Andrzej Iwan', 'Nikt mi nie powiedział', 'Olewam instynkt'), ale nie sprawiają one, że chce mi się słuchać materiału po raz kolejny.
    Na szczęście są tu rapperzy, i to dobrzy, bo to jedynie oni ratują ten album. Tymin i Peus są nie tylko na bardzo podobnym poziomie - przyznam, że wysokim, ale mają dość podobne techniki. Tymin może jest bardziej zróżnicowany, ale to czyni ich po prostu rozróżnialnymi. W rymach obu jest sporo emocji i pasji, nie tylko odnośnie życia, ale i samej muzyki. Warto wsłuchać się w teksty, bo często padają tu perełki (np. 'oni są zieloni, a ja będę evergreen'), zresztą wystarczy, jeśli powiem, że nie zauważyłem żadnej wpadki. A co lepsze, goście też spokojnie dają radę.
    Tylko ta cholerna muzyka - nie daję rady. Wiem, że są ludzie, który lubią ten typ rapu, ale ja do nich nie należę. To popowa masakra popełniona na hip hopie i ja nie jestem w stanie tego słuchać. Dałem radę w całości dwa razy na potrzeby tej recenzji, ale nie będę do tego wracał. Szkoda dobrych rapperów na tych bitach, bo potencjał mi się tu marnuje. I z szacunku dla nich...

OCENA: 3\6


niedziela, 22 marca 2015

GAWIN & PERCEPT - SPIN OFF SHOW EP

nielegal 2015

1. Na wstępie
2. Daimonion   feat. AMANDA NYKAMOWICZ
3. A kiedy upadnę
4. Południowy wiatr
5. Wróć

    To jeden z tych składów, o których nie miałem wcześniej zielonego pojęcia - niby człowiek oblatany, a tu i tak połowa wydających to wielkie niewiadome. Gawin i Percept właśnie wydają epkę - przedsmak pełnoprawnego projektu, który ma nadejść niebawem i wyjść niejako szerzej.
    Cóż, nie mam pojęcia, skąd wzięła się muzyka, bo nie ma o produkcji informacji. Mniemam, że skądś wzięta, jak to na mikstejpach, ale nie jestem pewien, czy poznaję te podkłady. Nieistotne, to i tak tylko kilkanaście minut dość klasycznych bitów, może nie złotoerowych, raczej już tej rodem z XXI wieku, ale w większości bez elektroniki, tylko nadal z samplami. Trochę orientalnych klimatów, wokalne sample, czy klimaty tango - wszystko tworzy całkiem fajne tło dla rapperów.
    Percept to ten z niższym głosem, Gawin obdarzony jest nieco wyższym wokalem, ale obaj moją podobną manierę rymowania. Chłopaki płyną bardzo oryginalnie, mają dość charakterystyczny zaśpiew, który najlepiej widoczny (słyszalny?) jest na samym wstępie, bo ten pierwszy numer od razu przykuwa uwagę słuchacza swoim niecodziennym brzmieniem. Traki są tu krótkie - to takie zajawki tego, co może się zdarzyć w przyszłości: trochę bitewnych klimatów, nieco kryminalnego storytellingu, mistycznych akcji... Jest naprawdę ciekawie.
    Wprawdzie Percept > Gawin, ale nieznacznie, co sprawia, że chłopaków słucha się bardzo dobrze. Przyznam, że nie znałem ich wcześniej, ale naprawdę będę czekał na kolejne dokonania, bo ta przystawka zdecydowanie zaostrza apetyt na danie główne. Poproszę w miarę szybko. Krótkie, ale treściwe.

OCENA: 5-\6

MASZ TU ODSŁUCH, TO SOBIE POSŁUCHAJ

piątek, 3 października 2014

LUKS MAMILION - FUNDAMENT

Hemp 2014

1. Jeśli Jesteś   feat. RYFA RI
2. Bomby   feat. PAWULON
3. Nigdy    feat. BOB ONE
4. Srebro    feat. WILKU WDZ
5. Starość
6. Konsekwencje   feat. DEADLY HUNTA
7. Szerokiej Drogi
8. Skit    feat. DEO
9. Nie Chcę Więcej Nic   feat. KAMEL, DANT, ŚWITAŁ
10. Zoombi   feat. ŻARY JLB
11. Fundament
12. Miasta
13. Na Wyciągnięcie Ręki    feat. BAS TAJPAN
14. Rap Na Zakąskę
15. Uciec Stąd    feat. KASIA MALENDA
16. Outro

    Luks nie jest debiutantem w tej grze, choć to jego pierwsze solo. Już dużo wcześniej nagrywał z Południkiem (kto pamięta ten skład? Dinozaury chyba), potem wyszedł legal składu DwaDwanaście - szczerze mówiąc dość słaby, a ostatnio grał pierwsze skrzypce w Żywym Rapie. Co zatem może pokazać weteran rapgry na swoim solo debiucie?
    Rzadko ostatnio się zdarza, aby cały album należał do jednego producenta. A tu mamy ponad 50 minut prosto spod ręki Pawulona. To całkiem przyjemne podkłady, zróżnicowane wystarczająco, aby nie było nudno. Mamy nieco elektroniki - ale tylko dla smaczku. Mamy instrumenty typu gitara akustyczna - ale bez przesady. Klasyczne perkusje bum-klap-bubum-klap wybijają jednostajny rytm i w sumie jest miło. I to jest najlepsze określenie tej muzy - miło. To takie niewymagające niczego bity, które toczą się fajnie w tle, choć nie mają w sobie nic szczególnego. Dawno nie słyszałem tak wyjałowionej z kreatywności muzyki, bo to, że miło się tego słucha jest komplementem tylko do pewnego momentu. W którymś momencie zaczyna zwyczajnie wkurwiać. Nieco ożywienia wnosi 'Skit', który oparty jest o bitboks - to bodaj najciekawszy moment na tym albumie.
       Kurde, Luks siedzi tyle czasu w rapie, nagrał tyle rzeczy i jeszcze nie wie. To jest trochę jak z Magdą Gessler i jej rewolucjami. Te pierogi to mrożone? Wynocha mi z tym. A ryba mrożona? Do kosza. Te lody też mrożone? Wypierdalać mnie z tym. I tak samo ma się rzecz z Mamilionem. Chłopak brzmi, jakby zamrożono go za czasów Południka, odsmażono i chlapnięto na talerz w znośnym sosie muzycznym. Rzadko na legalu pojawia się ktoś, kto potrafi ciągnąć rymy na aż tak oklepanych końcówkach typu 'rym-dym', czy coś w tym stylu. Wersy bardzo często są tak banalne i oklepane, że aż byłem głupio zaskoczony. Do tego, choć głos i flow Luksa są całkiem spoko, to nie zawsze daje on radę zarymować równo - zwłaszcza, kiedy perkusja robi się nieco bardziej wymagająca, jak w tytułowym 'Fundamencie'. Różnice można zobaczyć przy wejściach choćby Ryfy, która urasta na jedną z najlepszych rapperek w naszym kraju. Najlepsze traki według mnie to 'Nigdy' dzięki Bob One oraz 'Konsekwencje' z Deadly Hunta, reszta... jest. No, przyznam, że tekst do 'Uciec stąd' jest naprawdę głębszy i choć zarymowany-odklepany, to ma w sobie jakąś moc. Za ten numer spory plus.
    Śmieszny ten materiał, bo wcale nie jest taki zły. Z drugiej strony jednak ciężko o bardziej oklepany materiał. I mamy paradoks: album, którego da się słuchać bez większego bólu, ale jest on tak wyzuty z inwencji, że może to być szkolnym przykładem na sympatyczną płytę, której nie chce się włączyć ponownie, bo cały czas masz wrażenie, że to już gdzieś było. W lekko zmienionej wersji, ale za to w wielu miejscach. Luks Mamilion dokonał rzeczy trudnej: nagrał płytę tak średnią, że bardzo łatwo ją przeoczyć.

OCENA: 3\6


sobota, 20 kwietnia 2013

NIE MAM CZASU NA RAP - ERADE

nielegal 2013

1. Śniło mi się że istnieją ludzie   
2. To jest twój dzień 
3. Pomiędzy     feat. DJ ROKA   
4. Może być gorzej 
5. Nie mam czasu na rap    feat. DJ FUNKY
6. W poszukiwaniu zapachu snu 
7. Umarli rzucają cień   feat. DJ ROKA 
8. Koniec widzenia    feat. DJ FUNKY 

    Nie da się ukryć, że ze Śląska pochodzi wielu utalentowanych rap wykonawców i wiele wartościowych płyt. Nie tylko na legalu, ale również podziemie obfituje w doskonałe rzeczy. Dlatego zawsze chętnie sprawdzam śląskie albumy, bo, a nuż, trafię na coś ciekawego. Erade rapuje już ładnych parę lat, znany zwłaszcza z ekipy Urbenima83, trafiał na featuring na różne płyty. Dziś czas na jego nowy album.
    To, że na osiem traków jest aż sześciu producentów nie wadzi. Warszawski, Atut, Tomasz Piekło, Przemyśl, Yohann i Czubitson dali spójne w klimacie podkłady, klasyczne, z samplami na bumbapowych perkusjach. Wajb jest na tyle przyjemny, że kiwa głową już od pierwszych taktów, przez całe pół godziny. To bardzo fajny i dość świeży powrót do lat '90. Świeży powrót? Hmmm... Dziwne określenie, ale wydaje mi się dość dobrze określać jakość podkładów. Erade wybrał podobne rzeczy, tak, aby album trzymał się kupy i przy tym był dobry. Wspomnieć trzeba o djach, którzy dodają pikanterii całości.
    Spójności pilnuje również sam Erade, choćby dlatego, że nie zaprosił na majka nikogo. Opowiada on o swoim życiu i przemyśleniach na temat rzeczywistości. Ma fajne flow, dobry głos - chce się go słuchać, zwłaszcza, że teksty nie są banalne. Jest wiele metafor i przenośni, dużo obserwacji, dziĘki czemu wchodzimy w świat rappera po uszy. Przy czym nie jest to melancholia i dolina, lecz Erade każe oglądać rzeczy od strony pozytywu i szukać w sytuacjach dobrych rzeczy: 'czas odmulić się bo warto'.
    I co, można nagrać płytę samemu? Można. Może być dobra? Nawet bardzo. Świetny dobór producentów i bitów, bardzo dobra warstwa liryczna - konkret produkt - myślę, że jedNo z lepszych podziemnych wydawnictw tego roku. Spokojnie można album polecić, bo jest czego posłuchać - nawet jeśli trwa tylko 30 minut... 

ŁYKAJ TO KONIECZNIE

OCENA: 5-\6


sobota, 15 września 2012

LABIRYNT UMYSŁU - ZR IRON

nielegal 2012

1. Labirynt umysłu
2. Co po mnie zostanie
3. Z głową w chmurach
4. Osobiście
5. Wpadłem w to po uszy
6. To coś   feat. NRBT
7. Underground

    Ja za wiele na temat ZR Iron powiedzieć nie mogę - wiem tylko tyle, że to jego debiut, pochodzi z Sosnowca i nie silił się nawet na wydanie nielegala w jakikolwiek sposób, bo stwierdził, że to za wcześnie. No takim podejściem mnie ujął, dlatego zaciągnąłem.
    Muza jest ściągnięta najwyraźniej z jakiejś strony z bitami, podejrzewam Shadowville, bo stamtąd lud ciągnie biciwo na maksa. Zresztą, słychać te anglojęzyczne wstawki. Podkłady zajebane, więc nie będę o nich smęcił. Zresztą, jak mówi sam Ajron, nie jest producentem, więc nie będzie ciąć sampli.
    Ale gdyby producenta miał, to mogłoby coś z tego wyjść, bo ZR Iron to całkiem obiecujący emce. Może jeszcze trochę przed nim drogi, połu, łez i krwi, ale ma przyjemne flow i wcale nie głupie i nie takie banalne teksty. Mógł sobie darować gościnny występ ziomka Norberta, który jest po prostu słaby, i samemu pociągnąć płytę do końca, ale w końcu, co fituring, to fituring na płycie, prawda?
    Płyta króciótka, treściwa i zapowiada całkiem sprawnego emce - w przyszłości. Bardzo jestem ciekaw, jak Iron wypadłby na bitach robionych dla siebie...   

OCENA: 3-\6


piątek, 24 sierpnia 2012

12": NO. 1 - DOPPIO

nielegal 2012

1. Tet a tet
2. Espresso   feat. LUKS MAMILION, DJ ROKA
3. Na odwrót
4. A po wszystkim
5. Espresso rmx

    Ślązacy pewnie kojarzą grupy DefeDefe i NFTK. Z nich to wywodzą się Erade i eMŁDe, którzy skumali się ze 2 lata temu i od tego czasu nagrywają razem. Sami mają na koncie po parę nielegali solowych i ze swoimi crews i teraz nadszedł ten czas, aby, jako Doppio, wyjść na światło dzienne ze swoją EPką.
    Nadworny producent DefeDefe, Przemyśl, został naturalnie zaangażowanie w przygotowanie strony muzycznej albumu i przyznać trzeba, że wykonał swoją pracę wzorowo. Bujające, takie wręcz peterockowe podkłady pięknie suną poprzez płytkę i kiwają Twoją główką. I DJ Roka (sprawdźcie wizję lokalną z Zagłębia) drze wosk jak złoto. Złota Era, świetne sample ('Na odwrót'!!!!!), klasyczne brzmienie - to jest to, co misie lubią :) Jeden remiks bardzo ekspresyjnego 'Espresso' zrobił Blekear, zmieniając go w brzęczący basem trak, który ma  wyraźnie ochotę rozkurwić Ci głośniki. I nie wiem, która wersja lepsza - obie świetne w swojej kategorii.
    Wyraźnie słychać, że Erade i eMŁDe siedzą z mikrofonem od dłuższego czasu. Mają wyrobioną technikę i własny styl, który co prawda nie jest jakiś szczególnie wyjątkowy, ale raczej przyciąga, niż odrzuca. Jeśli dorzucimy porządne teksty, to mamy naprawdę świetną płytę, która wszakże ma jedną wadę - jest krótka. Ale może dzięki temu mi się nie znudziła?
    Ho, ho, ho, szperam w tym podziemiu, sprawdzam tony badziewia, o którym nawet nie ważę się pisać (zbiorę jeszcze kilka perełek i zrobię taki bekowy wpis:D), ale czasem warto. Odkryłem krótką, acz wybitnie treściwą płytkę Doppio. Nie znasz ich? Nie istotne, klikaj na link i ściągnij, to jeden z lepszych nielegali w tym roku - bardzo mi miło, że trafiłem. Polecam i bedę sprawdzał chłopaków dalej.

POCIĄGNIJ TO!!!!

OCENA: 5-\6