Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hakim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hakim. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2016

HAKIM, RYVIN, TATER, POLAR - TONY SPONTANA

 
 nielegal 2015

1. Intro
2. Mało kto
3. Getto BumBap    feat. HMJELÓ
4. Banany    feat. TROL
5. Szmule     feat. TROL, HJMELÓ, KONY
6. Ponad skalę
7. Kombinacje
8. Za 5 dwunasta

    Jak sama nazwa wskazuje, jest to bardzo spontaniczny projekt, mający w założeniu cofnąć nas o kilkanaście lat, do czasów Złotej Ery. Znając ekipę, można się domyślać, że cel został osiągnięty i mamy tu na albumie półgodzinną podróż w tę i z powrotem.
    Miały to być klasyczne, złotoerowe kawałki - i są, bo przecież Hakim nie robi innych podkładów, jak tylko takie, prawda? Sążniste perkusje bumbapowe, basy i trzeszczące winylem, brudne, acz przyjemne sample. I w zasadzie nie ma się tu nad czym rozwodzić, bo mamy tu czyste, klasyczne brzmienie, w dodatku okraszone skreczami od DJ 2Najz i DJ Chester. Całość przyjemnie buja głową, jest żywcem przeniesiona z NY roku '94. Może brakuje tu krzty oryginalności, ale za to jest po prostu dobrze. Oczywiście, jeśli napawają cię sentymentem lata '90 - mnie owszem. Może dlatego patrzę przychylnym okiem na wszystkie rzeczy, które wypuszcza Hakim?
    Cała czwórka rapperów jest mniej więcej na równym poziomie, więc nie trzeba tu rozpatrywać, który jest lepszy, który nie. Każdy wie, jak się pracuje za majkiem, każdy utrzymuje flow i technicznie są tu doprawdy nieliczne wpadki. Lirycznie również jest równo, choć bez uniesień. Wszystko zarymowane jest z rzemieślniczą poprawnością i jeśli coś zgrzytnie, to tylko niefortunne sformułowania - wpadek brak. Z drugiej strony owocuje to również niemal zerową ilością wersów godnych zapamiętania (well, 'wchodzę na pętlę jak Janosik' - ale pamiętajmy, że Janosik skończył na haku... Czy mnie pamięć myli?), więc album trochę przelatuje przez uszy.
     Zatem mamy tu kolejny album porządny, ale mało odkrywczy. To muzyka bez wzlotów i upadków, grzeczna, nawet jeśli rapperzy przeklną albo opowiedzą mało uczesane rzeczy. Płyta dobra na tyle, żeby bez żalu sprawdzić, ale hitem nie zostanie.

OCENA: 4\6  

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

KOZIM & HAKIM - CYRKULACJA

Gremium 2015

1. Start 
2. Arteria    feat. GUCIA
3. Byliśmy, jesteśmy, będziemy 
4. Ekshumacja 
5. Przewartościowani    feat. JRX
6. Pauza #1
7. CyberseX   
8. Heavy mental   
9. Spraw natłok    
10. Małe rzeczy    
11. A mogłem    feat. NORF
12. Pauza #2   
13. Sinusoida   
14. Inteligencja przekleństwem    feat. SIÓDMY STYX
15. Tyle prawd ilu ludzi na ziemi  
16. Nie chcę więcej..    
17. Stop 
18. Przeciw faza 

    Bardzo lubię Hakima - jego bity mają ten klimat  prawdziwego rapu, tego od źródeł. Kozim ma różne pomysły - niektóre mi odpowiadają, niektóre mniej, ale też wychodzi na plus. I tych dwóch kolesi oto postanowili zrobić razem jakiś projekt. To bardzo płodni wykonawcy, bombardują scenę nagraniami co najmniej raz w roku.
    Chociaż obaj członkowie duetu robią bity, to wykorzystali tu jedynie pracę Hakima. Są to rzeczy, do których nas przyzwyczaił przez te wszystkie lata bytności na scenie. Klasyczne podkłady rodem z drugiej połowy lat '90, prosto z NY albo Filadelfii. Owszem, raz na jakiś czas wpadnie westowa piszczała, ale to nie definiuje stylu - to zdecydowanie korzenne granie, z mocą sampli, porządnie zapętlonymi perkusjami i mocą skreczy Zbycha lub Flov Cut. Czasami na beatboxie wchodzi BB_Hunter, co przyjemnie wzbogaca brzmienie. Tylko ostatni trak wykonał Ememes - słychać wyraźnie, że to coś innego, ale nadal pozostaje w klimacie. Staranny dobór bitów pozbawia nas wyleniałej chujowizny, a zamiłowanie do klasyki Hakima zapobiega występowania wejść typu cloud. Nie ma hitów, ale wszystko jest równe i nie ma ani wzlotów, ani upadków. Jest dobrze.
    Jeśli chodzi o rapsy, to Kozim ma ciężki wokal, nieco chrypiący, pełen emocji i pasji, choć również potrafi zarymować wysokim głosem, z miłym dla ucha flow i rymami zajmującymi się z jednej strony rapem i bardziej przyziemnymi rzeczami, ale z drugiej Kozim często lubi wjechać głębiej w czaszkę i wydobyć czasem nieco filozofii. Raper trzyma równy poziom tekstowy, a że siedzi w rapie już bardzo długo, wie, co ma powiedzieć i zrobić, aby nie było źle. Ciężko tu trafić na wybitny wers, ale w ten sam sposób nie znajdziesz również gównianego rymu. Goście w większości równają do poprzeczki - choć i wśród nich ciężko wyróżnić kogokolwiek, bo tu również wszystko wychodzi równo.
    To jest właśnie największy problem tego albumu - on jest dobry, naprawdę, ale wszystko tu jest równe, jak odrysowane od linijki. Wszystko jest przewidywalne, oczywiste i bez uniesień. Lubię tego posłuchać, ale to taki trochę emerycki rap.

OCENA: 4\6


poniedziałek, 26 stycznia 2015

P.R.O. I PRZYJACIELE

P.R.O. 2014

1. Intro 
2. Hołd bohaterom - KEJRAZ 
3. Drzewo - RYVIN, POLAR, WUER, SYLK 
4. "Całuj" - KEJRAZ, CONES, HAKIM
5. Ziomy - WUER 
6. Wciąż - SZPAK 
7. Po swojemu/Motor - BUA, SYLK, SNAJPER, GREM
8. Wiele, niewiele - TATER, RYVIN 
9. Z mojej perspektywy - ERHA 
10. Reprezentant 2 - BUA, VOKE, CONES, RYVIN, ERHA, HMJELÓ, THM, SZPAK, WUER, KEJRAZ, SYLK, SAŁAT
11. Labirynt - HMJELÓ, BUA, POLAR, RYVIN 
12. Weteran - RYVIN, HMJELÓ  
13. Po prawej stronie - SAŁAT, GULI 
14. Meta morfoza - GIBON 
15. Pod Mocnym Aniołem - CONES 
16. Przewrotne życie - SYLK, ATOR 
17. W nowohuckiej kuźni - BUA, HMJELÓ, RYVIN 
18. Nie po to by - SYLK 
19. Bajeczka - HJMELÓ
20. Neverending story - WESOŁY

    Po raz kolejny przyznam się do tego, że lubię krakowskie podziemie. PROkru jest drużyną, która swoją różnorodnością i często fantazją sprawia, że za każdym razem utwierdzam się w tym przekonaniu - zawsze chętnie sięgam po ich wydawnictwa. Teraz uderzają znowu: ta płyta to zbiór bitów i rymów od załogi PRO i ich przyjaciół. Co z tego wynikło?
    Wśród producentów tego albumu są zarówno sami rapujący, jak i nominalni bitmejkerzy - czasem samodzielnie, czasem w tandemach, czy wręcz triach. Bity robili tu Hakim, Ryvin, Hmjeló, Voke, Elgie i BuA - czyli taki team, którego można się było w zasadzie spodziewać, a także taki, który zapewni spójność brzmienia. Ta spójność przejawia się przede wszystkim w tym, że są to bity klasyczne, w których celuje zwłaszcza Hakim: bumbap, sample - kilimaty lat '90. Reszta zaś pozostaje w klimacie, ale w nico innym stylu, bo np. Voke i Elgie robią znacznie bardziej mroczne podkłady. Muzyka jednak niekoniecznie przekonuje, nie ma tu żadnych bangierów, które wyrwą cię z butów. Dostajemy porcję rzemieślniczych podkładów, które pod koniec płyty mogą nieco męczyć przewidywalnością i brakiem mało ogranych patentów.
    Przy takiej ilości rapperów (o ile dobrze liczę - aż siedemnastu!), ciężko jest utrzymać równy poziom rymów na całym albumie. Dlatego pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że na kawałki będę patrzeć raczej nie przez pryzmat całości, a bardziej przez poszczególne wejścia emsis. Tradycyjnie, w takich przypadkach da się rapujących wrzucić do trzech worków: 1 - daj tego więcej, 2 - ujdzie w tłoku, 3 - wyjdź i nie czaskaj furtko. I oczywiście tradycyjnie, pierwszy worek jest najchudszy. Kto tu trafia? Na pewno Cones, bo to mistrz wielokrotnych rymów, płynie po bitach jako jeden z najlepszych tutaj. Hmjeló ze swoim bajkowym stylem jest bardzo oryginalny, zwłaszcza, kiedy opowiada swoją bajeczkę po... niemiecku. Voke ma niezły flow i styl, a Sylk jest jednym z najbardziej charyzmatycznych rapperów tutaj, ma specyficzny sposób dzielenia wersów, ale daje sobie świetnie radę. W sekcji drugiej siedzą: wyżej, pukając do jedynki jest Kejraz, który ma ciekawy, głęboki głos i sprawne flow, choć niekoniecznie odpowiadają mi jego lekko napuszone i monumentalne wersy z mnogością wielkich słów, których używa. Również Ryvin, choć jest lepszym producentem, niż rapperem - zdecydowanie, choć potrafi dać naprawdę niezłe 'tłuste sety' (zwłaszcza w 'Reperezentant 2'). Polar ogarnia kawałki całkiem porządnie - choć nieco rzemieślniczo, Wuer ma fajne flow, choć może przeszkadzać maniera wokalna i jego branie oddechów pomiędzy wersami, Hakim posiada taki złotoerowy styl, który doskonale pasuje do takich bitów. Szpak jest zwyczajny, choć umie nawinąć i ostro przyspieszyć, no i oczywiście Grem, którego styl jest bardzo szczególny i choć lubię go słuchać, to jeden krótki wers to mało. Reszta sredniaków to BuA, Snajper, Tater, Guli, Gibon i Ator. Sałat z kolei to taki 'prawilniak', z kanciastym stylem i agresywnym wokalem, który, jak da się odczuć, sprawia mu chyba ból. W ostatnim worku siedzą Erha (ten człowiek rymuje od 14 lat? Litości!) i THM, który ma tylko jedną zwrotkę, a i tak się zgubił pod jej koniec.
    Poprzednia płyta PROkru podobała mi się znacznie bardziej. Nie wiem, czego tu brak - może podkłady są zbyt przeciętne, może rapperzy nie dają sobie częściowo rady... A może jest to wszystko zbyt zwyczajne, choć potencjał jest ogromny. Nie zmienia to faktu, że to naprawdę dobry, podziemny rap, ze sporą ilością ciekawych rzeczy - jednak ta zbitka w całości nie wywołuje gęsiej skórki. Jednak chłopcy zapracowali na solidną czwórkę. 

OCENA: 4\6


środa, 19 listopada 2014

KOŚCI W DŁONI - TRZECIE KOŚCIE

nielegal 2014

CD1
1. Trzecie Intro
2. Na Kurwie
3. Chaos Na Bloki   feat. SNAJPER
4. Ka Wu De
5. Krzywa Wieża   feat. WIESZCZU
6. Wspomnień Czar
7. Z Lotu Ptaka
8. Miecze i Tarcze
9. Wtyczka w Mózgu   feat. FORTYSEVEN
10. Problemy

CD2
11. Jak Się Robi Traki
12. Dach Świata
13. Deszcz
14. Z Ręki Do Ręki
15. Zmielone Berety   feat. LUKSFERA, GROCHU
16. Nieśmiertelni   feat. EPITET, GUCIA
17. TelePhony
18. Nie Dajemy Dziadostwa   feat. BLETA, MC ROBAK
19. Triumwirat
20. Powiem Ci...

       Jak ja nie lubię dwupłytowych wydawnictw... A jeszcze na nielegalu... Zazwyczaj takie próby kończą się fiaskiem i mimo, że lubię bity Hakima, bardzo obawiałem się, że mnie to pokona. Trzeci album Kości W Dłoni wyszedł niedawno i pomimo mojej sympatii dla Hakima i oboczności, byłem w strachu.
    Jak zwykle w takich okazjach, całością produkcji zajął się Hakim, a na patefonach wspomógł go DJ Noriz i DJ 2Najz. Nie ma tu w sumie o czym wiele gadać. Hakim siedzi głeboko w stylistyce hiphopowej lat '90 i przenosi nas znowu do pięknych czasów Złotej Ery. Taki podziemny truskul, trzeszczący winylem, z pełną obfitością sampli i bumbapowymi perkusjami. Jedyne, na co sobie pozwala producent, to lekkie depnięcie w kierunku nowojorskiego początku XXI wieku, ale nie ma tego za wiele. Zero elektroniki, zero dubspetów, zero njuskóli. Wszystko klasyczne, wszystko z szacunkiem dla korzeni - zmienia się tylko klimat sampli - Hakim lubi pogrzebać nie tylko w amerykańskich standardach, nie tylko w polskiej muzyce rozrywkowej, ale zdarzają mu się również i dalsze wycieczki - fajnie, bo najczęściej nie wiesz, co jest na warsztacie. No i te skrecze...
    Ciężko orzec, kto jest lepszym rapperem: Trol, Hakim, czy Kony. Są to ludzie, którzy okupują krakowskie podziemia od tylu lat, mże chyba już sami nie pamiętają dokładnie. To ogranie na scenie wyraźnie słychać. Ale sama stylistyka często nie wystarczy, bo poza stosem zalet, ci rapperzy mają tez spory bagaż wad. To, że czasem którys nie zdąży, czy nie przemyślał oddechów to małe piwo, bo tego jest niewiele. Gorzej, że podczas zabaw słowami i akcentami chłopcy czasem się gubią. Jadą na skojarzeniach i homonimach, często łącząc końcówkę jednego z początkiem drugiego wyrazu. Bywa to całkiem zabawne i przysparza rozrywki, jednak co jakiś czas rapperzy zapędzają się w kozi róg i wychodzi jakiś infantylny bzdet. Podobnie bywa z niektórymi porównaniami, bo co to ma znaczyć, że 'jestem nieśmiertelny jak flow Erica Rakima'?  Pomijam już liczne wycieczki do gówna w dowolnej postaci oraz odnośników do genitaliów, które brzmią iście przedszkolnie. Ja rozumiem bragga i pancze, ale to chyba nie ten poziom... Z gości - wszyscy brzmią identycznie, jak KwD, choć muszę tu wyróżnić Gusię oraz MC Robaka, po którym nie spodziewałem się tak dobrego wejścia.
    No i co? Płyta całkiem, całkiem. Ma wady jednak, które nie pozwalają być jej zajebistą. Po pierwsze wspomniane wpadki liryczne. Po drugie, jest zdecydowanie za długa. Po trzecie, kiedy posłuchałeś czterech pierwszych numerów, możesz nie słuchać reszty - wszystko tu osiąga równy poziom i klimat i jeśli nie wejdzie ci to po pierwszych dziesięciu minutach, na pewno nie wejdzie w ogóle. Mnie wchodzi, choć już bez szału.

OCENA: 4-\6 

poniedziałek, 29 września 2014

NERVOSOUL - JEDNO ŻYCIE

Krakofonia 2014    

1. Intro 
2. Własną Ścieżką
3. Wykopalisko 
4. Gwiżdżę na to  
5. Ostatnie życzenie 
6. Moja planeta   feat. BEATRICE
7. Jestem z Tobą (MC) 
8. Na starych śmieciach  
9. Jedno życie   feat. ALOHA 
10. Mniejsze zło 
11. U1i   feat. KOŚCI W DŁONI 
12. Parkiet
13. Noc żywych trupów feat. MŁODY GOH 
14. Krawędź   
15. ThePRESJA    feat. BLETA 
16. Świat u stóp 
17. Poniżej zera 
18. Bądź sobą feat. BARTOLOMEO 
19. ANTYKwariat 

    Hakim i wieszczu to kawał historii małopolskiego rapu. Obaj działają już w podziemiu wiele lat i nagrali masę płyt - choć we wspólnym projekcie to dopiero ich drugi album. To kolesie, którzy żyją dla prawdziwego, klasycznego hip hopu i są niczym wyjęci ze Złotej Ery. Zawsze mam wiele sympatii dla Hakima, więc chętnie sięgam po rzeczy wychodzące spod jego rąk.
    Jak łatwo się domyśleć, to właśnie Hakim odpowiada za brzmienie płyty. Jednak przecież Wieszczu również produkuje - i ma tu on swoje kilkanaście minut, bo wyprodukował trzy numery, a współtworzył jeden. To powrót do czasów Złotej Ery, do gorących soulowych sampli: Diana Ross, Bobby McFerrin i cała masa innych. Podkłady bujają, są naprawdę przyjemne, choć spójrzmy prawdzie w oczy - zupełnie nieodkrywcze i czasem wręcz wtórne. Dobrze, że są tu skrecze od DJ 2Najz'a, jednak nadal nie powoduje to, że album jest świeży. Nawet nie o to chodzi, że jest źle, czy nudno - podkłady są zróżnicowane, są bardziej hardkorowe, czasem melodyjne, czasem wręcz horrorcore'owe. Słucha się tego całkiem nieźle, jednak brakuje tu jakiegoś pierwiastka świeżości. Nie powiem, jednak takie podkłady, jak np. 'Krawędź' są naprawdę niezłe. Jednak sfera muzyczna nie obezwładnia.
    Tak samo zresztą jak rymowanie obu weteranów. O ile Hakim daje sobie radę bez zarzutu, to Wieszczu nigdy nie był przodującym emce. Zbyt często wypada z bitu, czy nierówno kończy - przy czym słychać wyraźnie, że nie jest to czyn zamierzony. Co więcej, rapperzy nie mówią o niczym konkretnym, bo w większości kawałków to bragga i rymy bitewne, ze wspomnieniowymi wkrętami i próbkami horrorcore'u - tak jak w numerze z Gohem. Jemu się udało, Nervosoulowi średnio. Tak jak zresztą przez znaczną część płyty. Te rymy, tak jak muzyka, nie wnoszą tu zupełnie nic - po prostu są. Owszem, weszło tu kilka ciekawszych porównań, czy hasztagów, jak w 'ANTYKwariat', ale nie ma tu się nad czym rozwodzić. Tyle, że Hakim > Wieszczu. Goście? Na pewno Goh, który wyróżnia się oryginalnym stylem, który może się podobać lub nie, ale wrażenie robi. No i może Aloha, która ma całkiem przyjemny głos i flow.
    Niestety, choć lubię Hakima, muszę stwierdzić, że ten album przeszedł mi obok uszu totalnie. Jest bardzo płaski i nijaki i choć brzmienie jest całkiem fajne, a Hakim na majku daje radę, to obaj z Wieszczem stworzyli klasyczny i bezpłciowy materiał, który w dodatku jest za długi. Tu się nic nie dzieje. Nuda panie.

OCENA: 3\6


czwartek, 28 lutego 2013

DROGA DONIKĄD - HAKIM

Kości W Dłoni 2012

1. Intro
2. Gram Bo
3. Dasz Wiarę
4. To Nie Rewia
5. Absurd
6. Jedność    feat. EMKA, WIESZCZU
7. Beczka Danaid    feat. GREM, KUPON
8. Bezcenne
9. 2 Strony Medalu    feat. WIESZCZU
10. Zaślepiony
11. Łapy Precz
12. Cholerne Noce
13. Wyjść Na Prostą
14. Vabank    feat. ZAŁAZ, TROL
15. eMWiPi    feat. KACPER
16. I Chuj z Tym     feat. TROL, TOR
17. Życzenie Śmierci
18. Strumień Myśli
19. Rzuć Linę     feat. WIESZCZU
20. Szata Dejaniry

    Hakim to chyba najpłodniejszy gracz krakowskiej rodziny rapowej spod znaku Kości W Dłoni. Przy okazji jeden z moich ulubionych zawodników, bo ma w głowie dokładnie ten sam klimat, który ja lubię: klasykę i Złotą Erę. tym razem jeden z licznych w zeszłym roku projektów Hakima, tym razem (prawie) solowy.
    Prawie solowy, bo choć Hakim jest producentem płodnym i kompletnym, pobrał dwa podkłady od swojego kumpla, Wieszcza. Nie zmienia to w zasadzie nic, bo Wieszczu ostatnio dał się przekabacić na stronę klasycznych bitów. I wszystkie, od intra, aż po ostatni trak, to bity kipiące fajnymi samplami i wajbem z czasów Złotej Ery. Wszystko, jak zwykle, pocięte w sympatyczny sposób, kiwa głową.
    Prawie solowy, bo Hakim nie występuje tu sam. Najczęściej usłyszeć tu możemy Wieszcza, ale także innych członków krakowskiej sceny. Kobiecy głos Emki - jeden z ciekawszych na naszej scenie. Jest też tu Grem, którego styl i głos są rozpoznawalne wszędzie, jest Trol, Załaz, Tor i Kacper. Teksty orbitują wokół życiowych spraw, a że hip hop to dla Hakima najwyraźniej esencja żywota, dlatego wszystko kręci się wokół muzyki. Jednak nie jest to podane tak oczywiście, rapper lubi wycieczki w stronę literatury, bądź innych sztuk, dlatego trzeba się skupić trochę na słuchaniu Hakima i spółki.
    No i tak, mamy niby dobrze zarymowany album, bujające bity... Czego brakuje? Nie wiem, ale czegoś tu nie ma. Płyta chyba jest za długa i trochę się ciągnie... Brak zróżnicowania jakiegoś? Nie wiem. Album, niby niezły, ale trochę się ciągnie. Jednak w sumie fajnie, bo nuta jest dobra... Nie mogę się zdecydować. Na pewno płyta jest bardzo dobra, ale czegoś jej brak do ideału...

OCENA: 5-\6


sobota, 16 lutego 2013

HAKA 47 - KUPON & HAKIM

Kości W Dłoni 2012

1. Jak Przed Laty
2. Bohaterowie Getta II
3. Na Własne Oczy   feat. KMR, TOR, SYNDYKAT, TROL, KASZA
4. Pij Wódkę
5. Zajechany Piciem
6. Inne Laski Były Zazdrosne
7. Siemasz Rafał
8. Kwartet
9. MC Się Nie Starzeją
10. Beam Bau
11. Adam Miauczyński
12. Mówili

    Hakim jest jednym z najbardziej płodnych producentów na krakowskiej scenie. Tym razem dołączył do niego Kupon, aby razem mogli rozstrzelać lirycznie i muzycznie słuchaczy swoim Haka 47 aka Hakasznikow.
     Produkcją muzyczną zajął się Hakim, i jeśli ktoś czyta moje recenzje w miarę często, od razu będzie wiedział, czego się tu spodziewać. Klasyczne brzmienie Złotej Ery, sample, bumbapy -  w sumie nic odkrywczego, ale buja jak zwykle. Hakim ma unikalną umiejętność tworzenia takich bitów, które niby niewiele wnoszą, ale mają kolosalny potencjał i z przyjemnością ich się słucha. Może fani brzmień elektronicznych nie będą zachwyceni, ale ja, wychowany na hip hopie z przełomu lat '80 i '90 łykam to jak śledzie na zagrychę.
    Kupon nie jest już tak wybitnym emce, ale daje radę bez problemu. Nie olśniewa techniką, ani tekstami - jest w porządku. Ma kilka dowcipnych wersów, parę niezłych i kilka mniej udanych, ale ogólny bilans wychodzi raczej na plus. Kupon opowiada o życiu, piciu i kobietach oraz stara się przekonać wszystkich wokół, że jest świetnym emce - sporo tutaj bragga. W bodaj dwóch trakach wchodzi na majka sam Haki, jeden jest posse trakiem, ale w większości Kupon ogarnia sprawę sam. I dobrze.
    Kolejna dobra produkcja z Krakowa. Hakim udowadnia, że jest jednym z ciekawszych producentów podziemnych, a wraz z Kuponem zrobili lekką płytę z prawdziwym hip hopem. Tyle. I to wystarczy.

OCENA: 4+\6


czwartek, 24 stycznia 2013

NERVOSOUL - NERVOSOUL

Kości W Dłoni 2012

CD 1
1. Sweet Soul Intro
2. Wejście
3. Słyszysz Wołanie To Powołanie
4. Czarny Charakter
5. Motywacja
6. Nie Potrafię Milczeć   feat. GREM
7. Trucizna    feat. TROL
8. Jak Leci    feat. KUPON
9. KaJot    feat. PIKU
10. Blues Chorego Miasta
11. Dwupak SKIT
12. NervoSoul
13. Ciemna Strona    feat. MŁODY GOH 
14. Kartka    feat. MAJORR
15. Jak w Filmie
16. Strach

CD 2
21. Rokosz
22. 1986
23. Labirynt   feat. EMKA
24. Sram Na
25. Moja Połówka
26. Relacje
27. Południowy SKIT
28. Na Południe    feat. ZŁO NA TOPIE
29. Spisek
30. Przekaz   feat. KDOR
31. Daj łyka    feat. BLETA
32. Gorączka
33. Karma
34. Powodzie    feat. LEWEL
35. Wilczy Bilet
36. Wyluzuj
37. Outro

    Nervosoul to nowy projekt dwóch wyjadaczy małopolskiej sceny: Hakima i Wieszcza. Nie zdarza się to często na nielegalu, ale chłopaki wydali album podwójny - na szczęście i Hakim i Wieszczu to wystarczająco uznana marka na podziemnym rynku, aby podołali wyzwaniu - choć zawsze wydanie albumu dwupłytowego wiąże się z ryzykiem przedobrzenia...
    Muzy, jaką robi Hakim, mogę słuchać czas cały - wszak wpasowuje się on idealnie w mój ulubiony okres dla hip hopu: Złotą Erę. Na szczęście Wieszczu, również produkujący podkłady, dogania Hakima i dotrzymuje mu kroku, mimo, iż wcześniejsze klimaty od Wieszcza niekoniecznie mnie przekonywały. Jednak dużo lepiej mu idą klasyczne bity, niż te syntetyczne, które, jak sam mówi, lubi o wiele bardziej. Założenie było, aby pobrać fajne sample z muzyki soul i poczynić wokół nich bujające traki. I oto mamy założenie spełnione w 100% - kawałki są klasyczne i miło działają na kark, wywołując przyjemne kiwanie. Na wosku działa DJ 2Najz i wszystko wydaje się jak trzeba. Istny powrót do połowy lat '90. Super.
    Hakim zawsze był niezły na majku. Z Wieszczem bywało różnie - miał momenty, ale miał i wpadki. Jednak obaj tyle lat chłopaki tkwią w tej grze, że mieli czas dopracować swoje style i rymy. Owszem, brzmi to bardzo dobrze, tematy są bardzo zróżnicowane - od patriotycznych, przez społeczno-życiowe, do czystej, hip hopowej jazdy. Świetnie wypada gościnny Grem, dobrze Trol, Młody GOH i Bleta. Wszystko wydaje się być genialne. Ale... jest tu jedno ale. Tego jest ZA DUŻO! Ktoś tam powiedział, że nie ma obowiązku słuchać w całości, ale album to album, stanowi jedną całość, tak?  
    Zrobiłbym z tego jedna płytę. Albo dwie, wydane co jakiś czas. Bo, prawdę mówiąc, kawałki są tak równe, że nie da rady wymienić tych najlepszych, ani najsłabszych. Amplituda zero. Równo jak po stole. To sprawia, że wszystko zlewa się w jedną całość i masz wrażenie, że to jeden, dwugodzinny kawałek. Ma to oczywiście dobre i złe strony, ale generalnie lekko męczy.I tu mam wielki dylemat: bo płyta jest bardzo dobra, tylko... za długa. I co z tym zrobić?

OCENA: 4+\6


piątek, 13 stycznia 2012

20.000 MIL PODZIEMNEJ ŻEGLUGI - HAKIM

Kości W Dłoni 2011

1. Arabian Intro
2. Swieży Powiew
3. Skit I
4. Piach
5. Cały Dzień
6. Otwórz Oczy
7. Bez Muzyki feat. KONY, LEWEL
8. Skit II
9. Dno
10. Daj Mi Mikrofon
11. Gdybym Miał Tą Moc
12. Pod Ziemią
13. Skit III
14. Korporacja
15. Zostaw Rzecz
16. Jak Krew Z Nosa
17. Skit IV
18. Jeden Dla Kobiet
19. To Dla Ludzi feat. KONY
20. Ludzie We Mgle
21. Dekadę Temu feat. JUREE
22. Perspektywy
23. Moralna Gadka
24. Skit V
25. Nie Daj Się Pojmać
26. Z Głową W Chmurach
27. Głos Serca
28. Skit VI
29. Pandora
30. Bohaterzy feat. NOR
31. Znieczulica
32. Rozsądek
33. Skit VII
34. Kiedyś
35. Zostaw Rzecz RMX

Hakim to postać znana na krakowskiej scenie rap od wielu lat. Która to już jego płyta? Trzecia? Czwarta? Nie chce mi się liczyć. Reprezentuje krakowski Prokocim tak długo i ma tyle propsów od ziomków, że w zasadzie dziwne, że poza Krakowem niewielu o nim słyszało. Czemuż to, się pytam, kiedy koleś ma płyty lepsze od 60% legali?
Nie jestem pewien, kto produkował płytę, bo tego nie mam na okładce - dość powiedzieć, że to konkretny, boombapowy rap rodem z lat 94-97, okraszony szczyptą skreczy - mogę mieć tylko małe anse, że mało tych skreczy... Ale podkłady kiwają głową i bardzo przyjemnie krąży się z płytą na słuchawkach po mieście - a starczy tego na dość długi spacer - w końcu 35 traków to nie przelewki...
Sam Hakim jest dobrym emce, poważnie. Zaprosił również sporo swoich ziomów na płytę, ale to w sumie dobrze, bo przy takiej ilości traków nie daj Boszsz, że nam się Haka znudzi... Nieeee, ma on tyle do powiedzenia, że nie sądzę :) Hakim ma sporo linijek, które warto jest zapamiętać, wiele punch'y, które 'wbiją się siekierą w łeb' i wiele ciekawych spostrzeżeń na temat życia i świata. Płyta, zadziwiająco przy takiej ilości muzy, jest spójna i równa - w zasadzie ciężko wskazać jakiegoś bangera, czy lipny trak. I to jest tutaj największą wadą płyty - po jakimś czasie wszystko zlewa się w jedno. Jest to i tak bardzo porządne 'jedno', ale nie ma tu kawałka, do którego chcesz wracać i wracać. Cała płyta jest jakby jednym kawałkiem.
Długo się zastanawiałem, co mi tu zgrzyta. Bo tak: muzycznie płyta bardzo dobra. Lirycznie naprawdę w porządku. Technicznie bez zarzutu. Powinno być zatem '5' lub wręcz '6', a to czwóra... Aż wreszcie doszedłem do wniosku, że to ta równość - nie ma żadnej amplitudy, Hakim daje równo jak po niemieckiej autostradzie. No i trochę mało tu skreczy jak na boombapową produkcję... Nie zmienia to faktu, że album jest naprawdę dobry i warto go sprawdzić!

ODSŁUCH I ŚCIĄG

OCENA: 4\6