Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soulpete. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soulpete. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 października 2015

O.S.T.R., JEŻOZWIERZ, SOULPETE - GROWBOX


Asfalt 2015

1. Chamskie Bragga
2. Kolczasty skit
3. Mięso z grilla
4. Agresja
5. Bóg Honor Utarg
6. Mówią mi
7. Ostry skit
8. Przepływ danych
9. O tym samym
10. Kiedy słyszę bit

    Jak to mówią, takich trzech, jak tych dwóch, to nie ma ani jednego. Głupie, ale pasuje jak ulał. Ostry, Jeżozwierz i Duszny Piotruś spotkali się w plenerze, zrobili tzw. 'Tydzień na działce' i... nagrali album. Proste? Proste. Pili, palili, gadali, nagrywali. Że tylko przypomnę, że growbox to takie pudełko, pomagające rosnąć roślinkom...
    SoulPete, autor jednych z najwyżej ocenianych materiałów w kraju, miał za zadanie przynieść do stołu zrobione na poczekaniu i na czilaucie bity, do których powrzucają Ostry i Jeż. To w zasadzie nie są te ciężkie podkłady, które znamy z poprzednich albumów - przynajmniej nie wszystkie. SoulPete dodał tu nieco elektronicznych wajbów, do tego znane u niego ciężkie, hałaśliwe sample i walące po uszach bębny. To trochę tak, jakby przerzucić Bomb Squad do Detroit - czy inaczej to ujmując, jakby Public Enemy nagrywało płytę z J.Dillą. Brzmi intrygująco? Owszem, tak właśnie się tu dzieje. Pete zachował brud swoich nagrań i przepuścił go przez mixer. Nie waha się używać sampli z disco lat '80, czy innych rzeczy, które rzadziej słychać w kawałkach hip hopowych. Świetne, ale to nie powinno nikogo dziwić, c'nie?
    Dwie osobowości. Kolczasty, ciężki głos podziemia, 'ostry duszny', który miesza w swoich tekstach wrzuty militarne, kulinarne, fantasy, czy tak proste, a zarazem przewrotne wersy jak 'co ma wspólnego Czarny z pępkiem? Oba zbierają bawełnę' - no kurwa, beng. Ostry ze swoim znanym wszystkim stylem leci, choć sinusoida jego wersów jest nieco bardziej powichrowana - ostatnio wpadło mu kilka, powiedzmy: niezręcznych porównań. I mimo, iż materiał powstawał w dość luźnej, grillowej atmosferze, wpadło tu trochę poważnych wątków - nie tylko zwykłe, chamskie bragga, ale również są tu numery o nieco głębszym przesłaniu, niż jesteśmy zajebiści wpierdalając steka z gryla.
    Tu się wszystko pięknie zazębia. Świetna, jak zwykle, praca producenta, doskonale współgra z rapsami dwóch weteranów: podziemnego hardkoru i (nie bójmy się tego przyznać) legendy europejskiego rapu. To działa, to kolejna rzecz, którą  można opiewać jako doskonałe połączenie kilku silnych osobowości. Dla mnie super.

OCENA: 5\6


niedziela, 13 września 2015

BONSOUL - LEPIEJ NIE PYTAĆ

EtRecs 2015

1. To znowu BS
2. Siema! Cześć!
3. Szeregi Zwarte
4. Lepiej Nie Pytać
5. Ziomki i Przyjaciele
6. Kilka Minut Później
7. Palant    feat. LAIKIKE1, MAGDA BOROWIECKA
8. Dobry Wieczór
9. Nie Mam Czasu

    No dobra, nareszcie. Znaczy, nareszcie ja zabieram się za ten krążek, bo przecież Bonson z SoulPetem wydali ten album już jakiś czas temu. Połączenie ciężkiego, acz genialnego producenta z umartwiającym się i idącym coraz bardziej w syntetyki Bonsonem mogło wydawać się z jednej strony karkołomne, ale z drugiej mnie zaintrygowało.
    Pete wtacza się na scenę niczym czołg. Te ciężkie perkusje, mocne, funkowe sample i głęboki, dudniący bas sieją zniszczenie w głośnikach. Można spokojnie założyć, że to klimat, którym zachwyceni byliby MOP, czy Jedi MindTricks i gdyby mogli pozyskać te bity - siódme niebo. Pete ma wyjątkową umiejętność produkcji takich rzeczy, które gniotą swoim ciężarem, nawet jeśli są spokojniejsze, ale nie wyłączysz ich, bo są zajebiste. Producent pobiera tak gęste sample, że całość lepi się do uszu jak miód - tyle, że słodko nie jest. Na wosk wpadają DJ Ace, DJ Te i DJ Flip prawie w każdym traku i wyznam, że nie ma tu słabego bitu. Pete, megaprops.
    Bonson lekko tu wyluzował. Jasne, że jego marudna natura daje o sobie znać, choćby w 'Szeregi zwarte', ale wcale nie jest to aż tak bolesne i wisielcze. Dobra technika, mimo nieco monotonnego flow, robi niezłe wrażenie, kiedy Bon sypie panczami i wersami o swojej rzeczywistości. Jakoś na tych bitach Pete'a rapper nabrał życia, pojawia się moc w głosie, zaczyna opowiadać o normalnych rzeczach, choć ze swoim charakterystycznym czarnowidztwem, które jednak jest tu bardzo znośne. Ba, co więcej, Bonson wydaje się być w szczytowej dla siebie formie. Może to i rozwiązanie: nie płakać na cloudach, tylko wkurwiać się na prawdziwym rapie? Bonsi, hę?
    Cóż, żałuję, że straciłem czas. Jakoś ciągle miałem co innego do słuchania i  niepotrzebnie odsuwałem od siebie album Bonsoul. Byłem głupi, przyznaję. Ale już nie jestem. Świetny album, Bonson wykwitł na podkładach Pete'a i razem tworzą świetny duet. Nawiasem mówiąc, ciekawe, co zrobiłyby bity Pete'a z takim Kraszą na przykład? Ale w sumie nie wiem, czy chcę wiedzieć...

OCENA: 5\6


piątek, 12 czerwca 2015

SOULPETE - RAW

nielegal 2015

1. IntRAW
2. Po co Ci to, Pete     feat. WYGA
3. Cham i prostak     feat. ERKING
4. The Maze Runner    feat. LAIKIKE1
5. Wieża Eiffla    feat. O.S.T.R.
6. Zaraz wracam   feat. OTSOCHODZI
7. 8do2   feat. RAKRACZEJ
8. The Bomb    feat. SARIUS
9. Growbox    feat. JEŻOZWIERZ, O.S.T.R.
10. Wszystko i nic    feat. QUEBONAFIDE

    Soulpete ma status legendy - nawet jeśli nie pojawił się na scenie aż tak dawno. Ale jego produkcje, które wyszły w ciągu ostatnich, dajmy na to, dwóch lat, gruntują jego pozycję na szczycie. Producencki album 'Soul Raw' wywołał spazmy wśród słuchaczy (u mnie również, przyznaję) i znalazł się w top 5 niemal wszystkich zestawień  ubiegłego roku. Tym razem Surowa nie jest już Dusza, tylko cały Piotr. Włączałem z drżeniem serca.
    Soulpete nie sieje popeliny, on tnie przy samej ziemi i przechodzi ci buciorami po łbie. Ciężkie perkusje, trzepiące po uszach, wzbogacone są samplami powyciąganymi z czeluści winylowego piekła: to brzmienie, w jakim zakochaliby się MOP, czy Onyx w latach '90. I nawet, jeśli Pete zwolni ('Zaraz wracam', czy '8do2') to nadal jest tu bluesowy brud, gitarowe riffy, płytki bas, którego nie zawsze słychać, ale robi ci bigos w bebechach, no i te skrecze... Przy takim brzmieniu nie da się obejść bez drapiwosków: jest tu DJ Te, DJ Ace i DJ Wojak i choć nie skreczują w każdym numerze, to czynią to wyśmienicie. Całość sprawia, że czujesz się, jakby przejechał cię czołg, ale jak już tylko wstaniesz, zapierdalasz szybciutko tylko po to, aby znowu się pod nim położyć. Najbardziej progresywnie wypadł tu 'Wszystko i nic' - poszatkowany, zgwałcony crunkowym tempem, zadławionym ciężkim samplem.Majstersztyk.
    Ostatnio byli goście zagraniczni - tym razem mamy plejadę polskich wykonawców, a pozbierani sa oni z dość dużym pietyzmem, zarówno ci znani z legalami na koncie, jak i podziemni (cóż, raptem jeden). I od razu wyjaśnijmy sobie, że nie ma tu słabych wejść - to nie ta klasa, to nie ta liga. Już Jan Wyga nas wprowadza na właściwe tory idealną nawijką, pasującą jak ulał do podkładu. Tuż za nim wbiega 'cham i prostak' Erking, który wprawdzie 'nie ma kajdanek, ale ciągle chodzi skuty' i jeśli 'rapperzy szukają korzeni, wysyła ich do dentysty'. Świetny, bitewny numer. Lajk może nie dał swoich najlepszych zwrotek, ale i tak jest ciekawie. Ostry odcina się hejterom, którzy mówią, że się skończył - w zasadzie, słuchając jego odpowiedzi, nie da się jednoznacznie stwierdzić :) Żartuję, Ostry w formie. Jako jedyny przedstawiciel podziemia wchodzi rozchwytywany ostatnio po wydaniu nielegala Otsochodzi - szału nie ma, ale jest wystarczająco porządnie, żeby nie narzekać. I o ile Rak Raczej przechodzi również bez większych wzruszeń, to następujący po nim Sarius miażdży wraz z trakiem zwoje mózgowe. Jeżozwierz wciąż militarny, znów o czołgach i walce w okopach, zapijając rzeczywistość browarem. Na deser trafia się Quebo, który daje sobie radę na bardzo trudnym podkładzie, choć jest to jeden ze słabszych momentów albumu - na tyle jednak, że większość płyt, jakie wychodzą, mogłaby pozazdrościć takiego poziomu. Wszak Quebo niszczy tu stylem.
    Tak, najsłabszy kawałek dostaje tu notę 4+. Bang, dziwki, nie ma dla was miejsca na tej scenie. Pete i jego kolesie pozamiatali. Dziękuję, dobranoc, idę się jeszcze raz położyć pod tym czołgiem.

OCENA: 5+\6


czwartek, 26 czerwca 2014

SOULPETE - SOUL RAW

ET 2014

1. Dead Or Alive   feat. HEZEKIAH
2. Don’t Think   feat. PACEWON
3. Rhymes On Random   feat. ODDISEE
4. What You Love   feat. OZAY MOORE
5. Balance   feat. SUPASTITION
6. Still S’N’W    feat. SMIF'N'WESSUN
7. Hood Shit   feat. M.A.R.S.
8. Raw Talk   feat. AWAR
9. Undisputed Champs   feat. GUILTY SIMPSON
10. Step Ford   feat. OZAY MOORE
11. Duel Machete  feat. JOURNALIST 103
12. True Royalty   feat. BLU
13. Power Is The Name   feat. HASSAAN MACKEY
14. We Don’t Know   feat. DOMINIQUE LARUE
15. Dreams Hold On    feat. DANNY! 

    Czekałem. Z niecierpliwością, drżeniem łydek i serca. I jest! Soulpete zrobił to! Miąłem kłopot, czy umieścić to na rapdookołaświata - bo wszak rapperzy zagraniczni, czy na polskim hip hopie, bo nasz osobisty produsa. Wygrało to, kto album sygnuje - a jest to DusznyPieter.
    Jakie podkłady robi SoulPete, to wie chyba każdy. To pełne duszy (a jakże!) bity, wypełnione klasycznym brzmieniem, konkretnymi samplami i ciężkimi perkusjami. I choć SoulPete swoimi podkładami może zgnieść Ci bańkę, to okazuje się nagle, że umie stworzyć także nieco rzewny podkład do 'Dreams hold on', ale jest to tylko moment 'słabości'. Przez znaczną część trwania albumu te bity napieprzają jak rzymskie kohorty podczas wojen punickich. I nie jest istotne, czy są nieco wolniejsze jak przy 'Hood shit', bo nawet w takiej okazji Pete postarał się zeskrobać szczoteczką do zębów brud z chodnika i wjebał kilo na perkusję. Na drugim biegunie mamy podkłady takie jak np. 'Raw talk', które są jak pieprzony pluton czołgów. Do tego jest tu DJ Ace za talerzami i ciężko mu odmówić gracji przy kręceniu woskiem, bo tnie jebany jak pilarka Stihl - przy samej dupie. Ten syf miażdży. Będący podziemnym rapperem przylazłbym na klęczkach do Lublina nawet z zasranego Ohio po jakiś podkład. Dziwko.
    Normalnie producent zaprasza na swoją płytę producencką gwiazdy - to normalne. Jak bitmejker ma hajsy, to nawet do chujowych podkładów zatrudni fejmowych rapperów. Oni zawsze mogą powiedzieć, że to bardzo utalentowany koleś, dlatego u niego wystąpili. Są hajsy, jest feat, proste. Ale zaraz, zaraz... Gdzie Tedzik? Gdzie BRO? Gdzie Karramba? W dupie. Pete nie miał zamiaru bawić się z kolegami z piaskownicy pod blokiem. Jebać tych wacków, kto ich zna? Te bity koszą, weźmy kogoś, kto ma i skills i szacunek - niekoniecznie fejm. I Pete zrobił to. Ściągną na album najgorętsze koty amerykańskiego drugiego obiegu, bo nie powiem, że podziemia. Większość amerykańskich producentów dałoby się pociąć marchewką za takie featy, a tu mamy najbardziej utalentowanych przedstawicieli sceny USA. I to są weterani, jak Smif'n' Wessun (w wybornej formie, swoją drogą), Pacewon, Oddisee, czy Supastition, jak i ci mało znani, początkujący Ozay Moore, Awar, czy Hassaan Mackey. I doprawdy nie robi większej różnicy, jak duży bagaż ma rapper. Wszyscy wypadają świetnie i ciężko wyłowić tu jakieś przodujące postaci.
    To kamień milowy w polskim rapie. I to w drugim obiegu. Absolutna bomba, nie tylko producencka, nie tylko liryczna, ale również jest to bomba dla świadomości rapowej świata. Oto polski producent nagrywa całą płytę dla tuzów amerykańskiej sceny. Nie dla Brytyjczyków, czy samego Marco Polo (nic nie ujmując Ostremu!!!). Tu mamy pełen przekrój zdolnych ludzi, chętnych współpracować z Petem. Propsy. Nigdy się niekończące.

OCENA: 6\6