Palmy 2015
1. Siekiera
2. PORuta
3. Na pohybel
4. Manifest
5. Wypierdalać
6. Insomnia
7. Jestem kim jestem, inny nie będę
8. Jak nigdy przedtem
9. Sól w oku
10. Człowiek jest rzeczownikiem, którym rządzą przypadki
11. Bruksizm
12. Trzaski
13. Lobotomia
14. Oczy szeroko zamknięte
15. Tego chcesz?
16. Głośny szept
To kolejna z tych płyt, co to nie wiadomo o co chodzi. Ale kiedy obejrzałem okładkę, okazało się, że PECH Projekt to dwóch byłych reprezentantów Układu Warszawskiego, tworzących zespół DRiB te 20 lat temu: Cha i Pesx79. Miałem niegdyś nagrane audycje Druha Sławka, kiedy prowadził w Radiostacji swój program i na nich trafiły się jakieś nagrania DRiB - ciężko było tego słuchać, naprawdę. Aż pamiętam do tej pory, choć sam Układ trafiał do mnie w 1998 roku.
Pech Projekt to duet rapper - producent. Tu muzyką zajął się Cha i, choć nie jest to łatwo przyswajalna muzyka, coś w niej jest. To ciężkie, podziemne granie, swoista mikstura szuflad wytwórni Rhymesayers, Company Flow, Abstract Tribe Unique, Subtitle i tym podobnych rzeczy. Bity mają mocne pierdolnięcie, przetykane są całym mnóstwem cytatów filmowych, a sample tworzą pajęczą sieć, oplatającą lepkimi mackami uszy. Bity gniotą, zaskakują niecodziennymi przeskokami, są ciężkie i choć początkowo mogą odpychać, to jednak coś w tym jest. Syntetyczne dźwięki mieszają się ze smykami, czy samplami pociągniętymi z różnych kawałków o coraz to innym pochodzeniu. Sodoma i Gomora.
Pesx79 nigdy nie należał do czołówki Układu, nie mówiąc już o scenie w ogóle. Lekko olewcze flow, ignorujące rytm, może drażnić i czasem nie pozwala się skupić na tekstach. A teksty, jak to w Palmach, są obrazoburcze, antysystemowe, pełne brudu i jebania słabych jednostek. 'Jestem niepokorny nie dlatego że tak wypada' - i słusznie, choć niewątpliwie nie każdy to zrozumie, nie mówiąc już o propsowaniu. Może gdyby Pesx miał niezły styl i technikę, może gdyby całość nie była tak złożona i przewrotnie intelektualne, zdobyłoby to więcej fanów. Może gdyby znalazły się tu jakieś chwytliwe refreny. Może... Byłaby to wówczas inna płyta. Ale nie jest i nie będzie, bo postukładowe klimaty nie są dla każdego, rapperzy mają tyle samo fanów, co zaciekłych wrogów, odmawiających im miejsca na scenie.
Czy to album, który warto sprawdzić? Cóż, i tak i nie. Tak, jeśli lubisz hardkor i rzeczywiste podziemne granie. Jeśli stawiasz na przekaz, a nie formę, na bezkompromisowość zamiast na przebojowość. Nie, jeżeli nie jesteś w stanie słuchać kolesia o nieco radykalnych przekonaniach, nie przejmującego się ani swoją techniką, ani tym, czy będziesz skłonny tego posłuchać - ma cię w dupie. To niewątpliwie oryginalna rzecz, na pewno najlepsza Pesxa, ale nadal zbyt trudna dla większości słuchaczy.
OCENA: 3\6
SPRAWDŹ, BO CZEMU NIE
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą palmy iz da army. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą palmy iz da army. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 listopada 2015
niedziela, 1 listopada 2015
WUTKAZ EGZEKUTOR - CIĘŻKIE WEJŚCIE
Palmy 2015
1. Intro
2. Ciężkie wejście
3. Ten sam schemat feat. KOKZ
4. Fanaberie miasta
5. Paragon
6. Weź się ratuj feat. IGUAN
7. Nie oszukasz mnie feat. NAGASH, MAKRUS
8. Na szczyt
9. Teraz to słyszysz feat. NAGASH, MAKRUS
10. Bij na alarm
11. Bez większego wsparcia
12. Moc
13. Napad feat. KOKZ
14. Jebać słabych MC
15. Outro
16. Andergranz
Link do tego albumu znalazłem pod recenzją Podziemnego Frontu - że niby podobny styl. Na początku nie zakumałem, o co chodzi, ale krótki risercz pozwolił mi sobie przypomnieć, że Wutkaz to jeden z członków młodej gwardii Palmy Records, czyli spadkobierców 'niesławnego' Układu Warszawskiego. Zawsze zastanawiam się, czy recenzować te albumy, bo zawsze jest pod spodem gorąco, ale w sumie... Czemu nie? Przesłuchałem, nawet jeśli okładka odrzuca od razu. Ciekawe, że materiał można dostać nie tylko w sieci, ale również na kasetach i... winylu. Damn.
To trzydzieści pięć minut bezkompromisowego undergroundu. Oszczędne podkłady z - przyznam - całkiem fajnymi samplami, ciężkie perkusje, to wyznacznik tych bitów. Nie wiem, kto jest tu producentem, bo nie jest to opisane, ale zapewne maczał w tym ręce Nagash, może ktoś jeszcze. Nie ma to i tak większego znaczenia. To brud chodników, zdrapywany energicznie woskiem, bo skreczy tu nie brak, nawet robionych paszczą przez Makrusa, od którego dawno nie słychać było tego skillu, z którego znany był w Warszawie te 15 lat temu. Na pewno znajdą się fani tego brzmienia: wiesz, klimat podziemie NY rok '93. Zresztą, obok iście 'Ciężkiego wejścia', który jest bardzo słaby, są tu również takie bangery, jak 'Weź się ratuj' - taki undergroundowy killer.
Rapperzy z Palm mają to do siebie, że nie są wirtuozami stylu, o nie! Wutkaz ma wyjątkowo archaiczne flow, które mogę porównać do pierwszych nagrań Kool Moe Dee. Może dla kogoś to zaleta, ale prawilnie przypominam, że minęło już trzydzieści lat. Trzydzieści kurwa. Poza dość marnym stylem, Wutkaz ma do zaoferowania ciężki przekaz - raport z życia chłopaczyny, który biega z trefnym towcem po ulicach, włóczy się po osiedlu i... miażdży słabych MC. No cóż, trochę można by z tym p o d y s k u t o w a ć. Bo Wutkaz ani nie jest świetnym rapperem, ani nie ma żadnego konkretnego przekazu. Ok, te teksty może nie są złe i pewnie założenie jest takie, że 'bring back that ole school shit' - ale nie wiem, jak wielu ludzi jeszcze propsuje takie brzmienie. Zwłaszcza, ze również goście, może poza francuskim Iguanem, pozostawiają sporo do życzenia - może jeszcze Kokz poprawił styl od poprzednich albumów.
No dobra, spokojnie. Problemem tego albumu jest to, że jest niszowy. Jednak, jak sądzę, Palmistom to kompletnie nie przeszkadza - a wręcz przeciwnie, cały czas konsekwentnie toczą się obrana trasą, nie wynurzając łbów z okopów. Ciągle pod ziemią, ciągle w klimacie. No i dobrze, to swoista przeciwwaga dla cloudów i trapów. Nie ma tu szału - parę niezłych podkładów, stare patenty - w sumie wychodzi znośny, choć nieprzyswajalny przez wiele osób materiał.
OCENA: 3\6
PS: Zastanawialiście się, jak brzmiałoby Killarmy po polsku? Oni przecież też ignorowali flow, tylko lecieli, jak chcieli. Hm?
1. Intro
2. Ciężkie wejście
3. Ten sam schemat feat. KOKZ
4. Fanaberie miasta
5. Paragon
6. Weź się ratuj feat. IGUAN
7. Nie oszukasz mnie feat. NAGASH, MAKRUS
8. Na szczyt
9. Teraz to słyszysz feat. NAGASH, MAKRUS
10. Bij na alarm
11. Bez większego wsparcia
12. Moc
13. Napad feat. KOKZ
14. Jebać słabych MC
15. Outro
16. Andergranz
Link do tego albumu znalazłem pod recenzją Podziemnego Frontu - że niby podobny styl. Na początku nie zakumałem, o co chodzi, ale krótki risercz pozwolił mi sobie przypomnieć, że Wutkaz to jeden z członków młodej gwardii Palmy Records, czyli spadkobierców 'niesławnego' Układu Warszawskiego. Zawsze zastanawiam się, czy recenzować te albumy, bo zawsze jest pod spodem gorąco, ale w sumie... Czemu nie? Przesłuchałem, nawet jeśli okładka odrzuca od razu. Ciekawe, że materiał można dostać nie tylko w sieci, ale również na kasetach i... winylu. Damn.
To trzydzieści pięć minut bezkompromisowego undergroundu. Oszczędne podkłady z - przyznam - całkiem fajnymi samplami, ciężkie perkusje, to wyznacznik tych bitów. Nie wiem, kto jest tu producentem, bo nie jest to opisane, ale zapewne maczał w tym ręce Nagash, może ktoś jeszcze. Nie ma to i tak większego znaczenia. To brud chodników, zdrapywany energicznie woskiem, bo skreczy tu nie brak, nawet robionych paszczą przez Makrusa, od którego dawno nie słychać było tego skillu, z którego znany był w Warszawie te 15 lat temu. Na pewno znajdą się fani tego brzmienia: wiesz, klimat podziemie NY rok '93. Zresztą, obok iście 'Ciężkiego wejścia', który jest bardzo słaby, są tu również takie bangery, jak 'Weź się ratuj' - taki undergroundowy killer.
Rapperzy z Palm mają to do siebie, że nie są wirtuozami stylu, o nie! Wutkaz ma wyjątkowo archaiczne flow, które mogę porównać do pierwszych nagrań Kool Moe Dee. Może dla kogoś to zaleta, ale prawilnie przypominam, że minęło już trzydzieści lat. Trzydzieści kurwa. Poza dość marnym stylem, Wutkaz ma do zaoferowania ciężki przekaz - raport z życia chłopaczyny, który biega z trefnym towcem po ulicach, włóczy się po osiedlu i... miażdży słabych MC. No cóż, trochę można by z tym p o d y s k u t o w a ć. Bo Wutkaz ani nie jest świetnym rapperem, ani nie ma żadnego konkretnego przekazu. Ok, te teksty może nie są złe i pewnie założenie jest takie, że 'bring back that ole school shit' - ale nie wiem, jak wielu ludzi jeszcze propsuje takie brzmienie. Zwłaszcza, ze również goście, może poza francuskim Iguanem, pozostawiają sporo do życzenia - może jeszcze Kokz poprawił styl od poprzednich albumów.
No dobra, spokojnie. Problemem tego albumu jest to, że jest niszowy. Jednak, jak sądzę, Palmistom to kompletnie nie przeszkadza - a wręcz przeciwnie, cały czas konsekwentnie toczą się obrana trasą, nie wynurzając łbów z okopów. Ciągle pod ziemią, ciągle w klimacie. No i dobrze, to swoista przeciwwaga dla cloudów i trapów. Nie ma tu szału - parę niezłych podkładów, stare patenty - w sumie wychodzi znośny, choć nieprzyswajalny przez wiele osób materiał.
OCENA: 3\6
PS: Zastanawialiście się, jak brzmiałoby Killarmy po polsku? Oni przecież też ignorowali flow, tylko lecieli, jak chcieli. Hm?
czwartek, 2 października 2014
NAGASH - PANDEMONIUM
Palmy Iz da Army 2014
1. Prolog TV Śmierć
2. Kto jest kim trzeba wiedzieć feat. PY
3. Trzy dni wcześniej feat. WUTKAZ, KOKZ
4. Do tyry
5. Kierunek panele feat. GOST, WUTKAZ
6. Było widać agresję feat. DJ NUCLEAR BRAIN WASH
7. Zagrajmy feat. MŁODY GOH, PY
8. New challenger feat. JEŻOZWIERZ
9. Decyzja koleżki feat. KOKZ
10. Hurtownik feat. MANIEK NOICO, WUTKAZ, KOKZ
11. Ni ma jadu
12. Rap grać feat. WUTKAZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
13. Le guerre secret feat. IGUAN, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
14. Street art feat. OPAT
15. Hip hop cały czas feat. WUTKAZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
16. Nieudany wjazd feat. WUTKAZ, GOST, SOKISTA 1, SOKISTA 2
17. Trwają przesłuchania feat. MANIEK NOICO, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
18. W studiu 1 feat. DOBROSZ
19. Robimy nagrania feat. DR. SKILLZ
20. Abonent
21. Od zawsze feat. KOKZ, WUTKAZ, CZARNUCH
22. W studiu 2 feat. MATEO, DOBROSZ, CZARNUCH
23. Otchłań feat. PECH PROJEKT
24. De king feat. WUTKAZ
25. Ostry dyżur feat. KOKZ
26. Sprzęty kuchanne feat. JEŻOZWIERZ, PY, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
27. Co to jest foie gras
28. La mal bouf feat. IGUAN, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
29. W potrójnej dawce
30. Nie znam innej drogi feat. AZJA, WUTKAZ
31. Ślepe spojrzenia feat. GRUBE RYBY
32. Na ziemię! feat. DJ NUCLEAR BRAIN WASH
33. Politycy feat. PY
34. Dla takich jak my nie ma tu miejsc feat. KOKZ
35. Opętany feat. NOMAD
36. Personne d'accord feat. DOCTEUR KNUT, LESTAT, IGUAN
37. Strzały na blokach feat. KOKZ, WUTKAZ, PY, DOBROSZ
38. Epilog TV Śmierć feat. DOBROSZ
Zawsze jak biorę płytę z Palm, jest awantura w komentarzach. Zazwyczaj zaglądam na palmowego blogspota, ale tym razem ktoś mnie uprzedził i w komentarzach polecił najnowszą produkcję Nagasha. Rzut oka na traklistę i na układ albumu sugeruje, że będziemy tu mieć niezłe pandemonium.
Wydaje się, że jest to coś, co można nazwać płytą producencką Nagasha. To jest człowiek, który siedząc głęboko w podziemiu robi hardkor rap, umiejąc jednak ująć wiele osób. Nie da się ukryć, że Nagash lubuje się w ciężkich podkładach - mocarnych perkusjach, które toczą się z siłą dywizji czołgów. Jednak jako producent ma on niezłe wyczucie - wybierając sample, potrafi je pociąć w ciekawy sposób, a do tego bierze je często z bardzo nietypowych źródeł, co może dać nietuzinkowy wynik. Jednakże na pewno nie każdemu przypadnie taki styl do gustu. Nie ma tu elektroniki ani trapów, to swoisty powrót do lat '90, do podziemia NY. Szczerze mówiąc, biorę ten klimat bez wahania - może dlatego, że zwyczajnie lubię klimaty tego typu. Nagash jest jednym z ciekawszych producentów klasycznych w podziemiu. I dobrze, że Palmy mają DJ Nuclear Brain Wash i że dostaje on możliwość pokazywania swoich skillsów na talerzach, bo idzie mu to coraz lepiej.
Zaznaczam, że producentów, bo jego rapowanie pozostawia jednak wiele do życzenia - na szczęście (lub nieszczęście - o tym zaraz) nie udziela się tu zbyt często, a majki przejmują głównie goście. Ten album to pewien koncept jak sądzę, ale ciężko ogarnąć fabułę. Wydaje mi się, że to jakaś opowieść o kolesiach robiących grafitti na nielegalu i ich problemach - wnioskuję to po ilości numerów, które mówią o malowaniu i przypałach z tym związanych. Jednak poza tymi trakami, rymowanymi przez młodą gwardię Palm, czyli Wutkaza, Kokza i Gosta - którzy, choć dość archaiczni w swoim rymowaniu, mają czasem niezłe pomysły na wersy. Zbyt często giną jednak one wśród tego flow z epoki kamiennej. Reszta emce to przerywniki w opowieści - bardzo często od czapy, dlatego waham się z tym konceptem. Jebany chaos wszędzie, opowieści dziwnej treści, skity nagrane najwyraźniej dla beki z głupawych gadek, a do tego jeszcze w dwóch językach, bo znaleźli się tu również francuscy rapperzy Iguan, Lestat i Dr. Knut. Wypadają oni tu chyba najbardziej świeżo, bo cała polska gwardia to osobna historia. O tej młodzieży już było, zajmijmy się więc innymi, bo to trudny temat. Ci palmiści to najczęściej rapperzy obdarzeni wyjątkowym stylem (nie mówię, że dobrym), ale i umiejący napisać wersy, po których opadnie ci szczęka. Na pewno na plus wybija się tu Jeżozwierz, którego upodobanie do nagrywek z Palmami jest dla wielu dużą zagadką. Drugim ciekawym osobnikiem jest PY, w którym rozszyfrowałem (HA-HA-HA!) Pizza Yolo aka Chenmiczny Adi. Moją uwagę zwrócili jeszcze Młody Goh i Nomad i warto zauważyć, że są to najbardziej znani zawodnicy tutaj. Cała reszta to nołnejmy i... wiadomo czemu.
Jak zwykle Palmy to absolutny mętlik, pomieszanie zmysłów na ciężkich bitów. Militaria, polityka, narkotyki, szczery i podziemny hip hop, a do tego storytellingi rodem z kryminału. Naprawdę ciężko to ogarnąć umysłem normalnego człowieka, więc wiele osób to zjebie. Jednak w tym szaleństwie jest jakaś metoda - to ma szokować, sprowadzać do parteru i mieszać we łbie. To niebezpieczna demagogia, bo jeśli wejdzie ci w głowę, to zostanie na stałe. Dla mnie nawet niezłe, ale trzeba lubić hardkor hip hop ze Złotej Ery.
OCENA: 4\6
1. Prolog TV Śmierć
2. Kto jest kim trzeba wiedzieć feat. PY
3. Trzy dni wcześniej feat. WUTKAZ, KOKZ
4. Do tyry
5. Kierunek panele feat. GOST, WUTKAZ
6. Było widać agresję feat. DJ NUCLEAR BRAIN WASH
7. Zagrajmy feat. MŁODY GOH, PY
8. New challenger feat. JEŻOZWIERZ
9. Decyzja koleżki feat. KOKZ
10. Hurtownik feat. MANIEK NOICO, WUTKAZ, KOKZ
11. Ni ma jadu
12. Rap grać feat. WUTKAZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
13. Le guerre secret feat. IGUAN, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
14. Street art feat. OPAT
15. Hip hop cały czas feat. WUTKAZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
16. Nieudany wjazd feat. WUTKAZ, GOST, SOKISTA 1, SOKISTA 2
17. Trwają przesłuchania feat. MANIEK NOICO, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
18. W studiu 1 feat. DOBROSZ
19. Robimy nagrania feat. DR. SKILLZ
20. Abonent
21. Od zawsze feat. KOKZ, WUTKAZ, CZARNUCH
22. W studiu 2 feat. MATEO, DOBROSZ, CZARNUCH
23. Otchłań feat. PECH PROJEKT
24. De king feat. WUTKAZ
25. Ostry dyżur feat. KOKZ
26. Sprzęty kuchanne feat. JEŻOZWIERZ, PY, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
27. Co to jest foie gras
28. La mal bouf feat. IGUAN, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
29. W potrójnej dawce
30. Nie znam innej drogi feat. AZJA, WUTKAZ
31. Ślepe spojrzenia feat. GRUBE RYBY
32. Na ziemię! feat. DJ NUCLEAR BRAIN WASH
33. Politycy feat. PY
34. Dla takich jak my nie ma tu miejsc feat. KOKZ
35. Opętany feat. NOMAD
36. Personne d'accord feat. DOCTEUR KNUT, LESTAT, IGUAN
37. Strzały na blokach feat. KOKZ, WUTKAZ, PY, DOBROSZ
38. Epilog TV Śmierć feat. DOBROSZ
Zawsze jak biorę płytę z Palm, jest awantura w komentarzach. Zazwyczaj zaglądam na palmowego blogspota, ale tym razem ktoś mnie uprzedził i w komentarzach polecił najnowszą produkcję Nagasha. Rzut oka na traklistę i na układ albumu sugeruje, że będziemy tu mieć niezłe pandemonium.
Wydaje się, że jest to coś, co można nazwać płytą producencką Nagasha. To jest człowiek, który siedząc głęboko w podziemiu robi hardkor rap, umiejąc jednak ująć wiele osób. Nie da się ukryć, że Nagash lubuje się w ciężkich podkładach - mocarnych perkusjach, które toczą się z siłą dywizji czołgów. Jednak jako producent ma on niezłe wyczucie - wybierając sample, potrafi je pociąć w ciekawy sposób, a do tego bierze je często z bardzo nietypowych źródeł, co może dać nietuzinkowy wynik. Jednakże na pewno nie każdemu przypadnie taki styl do gustu. Nie ma tu elektroniki ani trapów, to swoisty powrót do lat '90, do podziemia NY. Szczerze mówiąc, biorę ten klimat bez wahania - może dlatego, że zwyczajnie lubię klimaty tego typu. Nagash jest jednym z ciekawszych producentów klasycznych w podziemiu. I dobrze, że Palmy mają DJ Nuclear Brain Wash i że dostaje on możliwość pokazywania swoich skillsów na talerzach, bo idzie mu to coraz lepiej.
Zaznaczam, że producentów, bo jego rapowanie pozostawia jednak wiele do życzenia - na szczęście (lub nieszczęście - o tym zaraz) nie udziela się tu zbyt często, a majki przejmują głównie goście. Ten album to pewien koncept jak sądzę, ale ciężko ogarnąć fabułę. Wydaje mi się, że to jakaś opowieść o kolesiach robiących grafitti na nielegalu i ich problemach - wnioskuję to po ilości numerów, które mówią o malowaniu i przypałach z tym związanych. Jednak poza tymi trakami, rymowanymi przez młodą gwardię Palm, czyli Wutkaza, Kokza i Gosta - którzy, choć dość archaiczni w swoim rymowaniu, mają czasem niezłe pomysły na wersy. Zbyt często giną jednak one wśród tego flow z epoki kamiennej. Reszta emce to przerywniki w opowieści - bardzo często od czapy, dlatego waham się z tym konceptem. Jebany chaos wszędzie, opowieści dziwnej treści, skity nagrane najwyraźniej dla beki z głupawych gadek, a do tego jeszcze w dwóch językach, bo znaleźli się tu również francuscy rapperzy Iguan, Lestat i Dr. Knut. Wypadają oni tu chyba najbardziej świeżo, bo cała polska gwardia to osobna historia. O tej młodzieży już było, zajmijmy się więc innymi, bo to trudny temat. Ci palmiści to najczęściej rapperzy obdarzeni wyjątkowym stylem (nie mówię, że dobrym), ale i umiejący napisać wersy, po których opadnie ci szczęka. Na pewno na plus wybija się tu Jeżozwierz, którego upodobanie do nagrywek z Palmami jest dla wielu dużą zagadką. Drugim ciekawym osobnikiem jest PY, w którym rozszyfrowałem (HA-HA-HA!) Pizza Yolo aka Chenmiczny Adi. Moją uwagę zwrócili jeszcze Młody Goh i Nomad i warto zauważyć, że są to najbardziej znani zawodnicy tutaj. Cała reszta to nołnejmy i... wiadomo czemu.
Jak zwykle Palmy to absolutny mętlik, pomieszanie zmysłów na ciężkich bitów. Militaria, polityka, narkotyki, szczery i podziemny hip hop, a do tego storytellingi rodem z kryminału. Naprawdę ciężko to ogarnąć umysłem normalnego człowieka, więc wiele osób to zjebie. Jednak w tym szaleństwie jest jakaś metoda - to ma szokować, sprowadzać do parteru i mieszać we łbie. To niebezpieczna demagogia, bo jeśli wejdzie ci w głowę, to zostanie na stałe. Dla mnie nawet niezłe, ale trzeba lubić hardkor hip hop ze Złotej Ery.
OCENA: 4\6
środa, 25 czerwca 2014
DOBROSZ MUSIC, KOKZ & GOST - PRAWDA
Palmy Iz da Army 2014
1. Komunikat
2. Inwigilacja
3. Wojny feat. BORO
4. Polityka feat. CHEMICZNY ADI, DOGOR
5. Korupcja
6. Religie feat. NAGASH
7. Prawda
8. Otwórz Oczy
9. Motywacja feat. MATEO
Zaglądam czasem na blogspota Palm - ostatnio natchnęło mnie w niedzielę po długim weekendzie - i co? Coś jest. Druga płyta Dobrosza, bitboksera i producenta, nagrana z młodą gwardią Palm, sądząc po poprzednich dokonaniach Dobrosza, może nie być zła. Ale w sumie jakiś czas się wahałem, czy rzeczywiście umieszczać tu recenzję tej płyty, bo pod żadną inną, tylko pod palmową płytą, zawsze wybucha straszna dyskusja. Ale w sumie, co mi szkodzi?
Dobrosz już wcześniej pokazał, że potrafi sprawić całkiem fajne podkłady. Pod warunkiem, że ktoś lubi ciężkie bity, nieco w stylu Company Flow. Często mamy tu połamane perkusje, elektroniczne dźwięki i przejścia oraz, co najfajniejsze, bitboksy Dobrosza, czasem zastępujące pudełkowe perkusje. Za to 'Prawda' jest już zupełnie syntetycznym, wręcz grajmowym podkładem. Swoje skrecze dokłada tu DJ Nuclear Brain Wash. Ok, bywa to fajne, bywa to ciężko strawne - jest różnie. Jeśli lubisz podziemne jazdy, to na pewno album Ci wejdzie. Wolisz syntetyczne trapy, zginiesz. Ja osobiście mam mieszane uczucia...
No dobra, o ile podkłady dają radę, to rapperzy, czyli Kokz i Gost muszą się jeszcze wiele nauczyć. Czasem amją przebłyski i okazuje się, że potrafią pojechać część zwrotki w dobrym stylu, po czym wywijają orła w najmniej spodziewanym miejscu. I o ile większość tekstów przejdzie, to tak samo jak z flow - czasem są bardzo mierne. Sprawdź 'Korupcję' - to pokaz anty rymowania, na tym trudnym podkładzie chłopcy wypierdalają się na co drugim werblu. Słychać to wyraźnie, kiedy wchodzi Chemiczny Adi, który rozpierdala całość nie tylko tekstem, ale i gniewnym stylem. Dogor zaś przywodzi na myśl nagrywki końca lat '90 w Polsce - chodzący old skul, naprawdę... Ogólnie, walka z systemem, polityka, wojny, wierzenia - wszystko wymieszane jest w jednym pudełku i ma jedno przesłanie: jebać system. Podziemie rządzi.
Ciężka ta płyta. I ciężko o niej powiedzieć, czy jest dobra, czy zła. Na pewno jest wyjątkowa. Gdyby może Dobrosz wybrał sobie lepszych rapperów - to archaiczne rymowanie było może i niezłe 10 lat temu, ale nie dziś... Zupełnie mi to nie wchodzi i teraz, proszę bardzo, pod spodem może się rozpętać piekło...
OCENA: 3-\6
1. Komunikat
2. Inwigilacja
3. Wojny feat. BORO
4. Polityka feat. CHEMICZNY ADI, DOGOR
5. Korupcja
6. Religie feat. NAGASH
7. Prawda
8. Otwórz Oczy
9. Motywacja feat. MATEO
Zaglądam czasem na blogspota Palm - ostatnio natchnęło mnie w niedzielę po długim weekendzie - i co? Coś jest. Druga płyta Dobrosza, bitboksera i producenta, nagrana z młodą gwardią Palm, sądząc po poprzednich dokonaniach Dobrosza, może nie być zła. Ale w sumie jakiś czas się wahałem, czy rzeczywiście umieszczać tu recenzję tej płyty, bo pod żadną inną, tylko pod palmową płytą, zawsze wybucha straszna dyskusja. Ale w sumie, co mi szkodzi?
Dobrosz już wcześniej pokazał, że potrafi sprawić całkiem fajne podkłady. Pod warunkiem, że ktoś lubi ciężkie bity, nieco w stylu Company Flow. Często mamy tu połamane perkusje, elektroniczne dźwięki i przejścia oraz, co najfajniejsze, bitboksy Dobrosza, czasem zastępujące pudełkowe perkusje. Za to 'Prawda' jest już zupełnie syntetycznym, wręcz grajmowym podkładem. Swoje skrecze dokłada tu DJ Nuclear Brain Wash. Ok, bywa to fajne, bywa to ciężko strawne - jest różnie. Jeśli lubisz podziemne jazdy, to na pewno album Ci wejdzie. Wolisz syntetyczne trapy, zginiesz. Ja osobiście mam mieszane uczucia...
No dobra, o ile podkłady dają radę, to rapperzy, czyli Kokz i Gost muszą się jeszcze wiele nauczyć. Czasem amją przebłyski i okazuje się, że potrafią pojechać część zwrotki w dobrym stylu, po czym wywijają orła w najmniej spodziewanym miejscu. I o ile większość tekstów przejdzie, to tak samo jak z flow - czasem są bardzo mierne. Sprawdź 'Korupcję' - to pokaz anty rymowania, na tym trudnym podkładzie chłopcy wypierdalają się na co drugim werblu. Słychać to wyraźnie, kiedy wchodzi Chemiczny Adi, który rozpierdala całość nie tylko tekstem, ale i gniewnym stylem. Dogor zaś przywodzi na myśl nagrywki końca lat '90 w Polsce - chodzący old skul, naprawdę... Ogólnie, walka z systemem, polityka, wojny, wierzenia - wszystko wymieszane jest w jednym pudełku i ma jedno przesłanie: jebać system. Podziemie rządzi.
Ciężka ta płyta. I ciężko o niej powiedzieć, czy jest dobra, czy zła. Na pewno jest wyjątkowa. Gdyby może Dobrosz wybrał sobie lepszych rapperów - to archaiczne rymowanie było może i niezłe 10 lat temu, ale nie dziś... Zupełnie mi to nie wchodzi i teraz, proszę bardzo, pod spodem może się rozpętać piekło...
OCENA: 3-\6
sobota, 8 marca 2014
GRUBE RYBY - CO TO ZA PROWO
Palmy Iz Da Army 2014
1. Achtung
2. Co to za prowo feat. NOMAD
3. Cmentarz styli
4. Myśli wolne
5. Operacja Rolling Thunder
6. Woda radioaktywna
7. Miejsca zakazane
8. Pranie mózgu
9. Tramwaj no 9
10. Panzerfaust
11. Rozpad wartości
12. Otwieramy ogień
13. Ślepe spojrzenia
14. Rap weterani feat. OPAT
Jeżozwierz i ekipa Palm... To z jednej strony nieco karkołomny zestaw, z drugiej jednak, całkiem oczywisty, jeśli znacie podejście Jeża do robienia muzyki. Tutaj złączony z Chemicznym Adim, Nagashem i DJ Nuclear Brain Wash razem proponują drugą część hardkorowego projektu Grube Ryby.
Oczywiście, producentem całości jest Nagash. I jak zwykle, mamy tu ciężkie, hardkorowe i bumbapowe bity. Perkusje walą werblami po mózgu, sample z przeróżnych rzeczy są doskonale pocięte i brzmi to w większości świetnie, obojętne, czy podkład oparty jest na klawiszach, smyczkach, gitarach elektrycznych, czy Bóg jeden wie, czym innym. Szczególne wrażenie robi podkład do 'Operacji Rolling Thunder' z refrenem z poruszającej, acz chyba zapomnianej piosenki Blackout o wojnie w Wietnamie: 'nie pytaj czemu krzyczę w noc, gdy bomby lecą na nasz dom, i napalm już ogarnia nas i nie wiem jak ci pomóc mam'. Dodatkową atrakcją są skrecze DJ Nuclear Brain Wash (co za nazwa, swoją drogą...), który jest coraz lepszy, a zwrócił moją uwagę zeszłorocznym 'Praniem Mózgu'. Tu, na płycie, poza wejściami w kawałkach, ma on również swój osobisty set na wosku. Ogólnie, w muzyce słychać szacunek dla Złotej Ery hip hopu, wiele sampli z klasyki nie tylko funku i soulu, ale i naszego big bitu, co jest bardzo fajne.
Rapperzy to Grube ryby podziemia warszawskiego, faktycznie. Z tym, że mają to w dupie, czy uważasz ich za dobrych, czy złych, oni po prostu robią swoje, co często przysparza bólu dupy u niektórych. Jeżozwierza nie trzeba nikomu przedstawiać, bo znany jest ze swojego świetnego flow, bezkompromisowości i porządnych tekstów - to przecież najbardziej fejmowy z rapperów tutaj. Militarna stylistyka, 'na laurach zostać, to nie moja droga'. Drugim z emce jest Chemiczny Adi, działający na scenie od czasów Układu Warszawskiego, a nawet jeszcze wcześniej - czyli... połowy lat '90. I to, że nie ma takiej rozpoznawalności w kraju, nie oznacza wcale, że jest gorszy od Jeżozwierza. Adi to złożony umysł, zaskakujący co chwila skojarzeniami, obrazoburczymi porównaniami i opisami. Czasem wywołuje on uśmiech ('kolejna akcja, przeprowadzona jak na pasach babcia'), czasem otwierasz gębę ze zdziwienia, czasem machasz głową z uznaniem ('mam styl tłustszy niż Flap, choć sam jestem chudszy niż Flip'). Najsłabszym ogniwem trójki, kiedy nie ma freestajlującego Tripa, jest Nagash, który choć jakimś wackiem nie jest, ale przy stylach Jeża i Adiego wypada po prostu blado ze swoim growlingiem. Powiedziałbym, że jego umiejętności wyglądają tak: wyborna produkcja, nie najgorsze teksty, a na końcu mało strawna stylistyka. Z gości mamy tu tylko dwie osoby: Nomad na otwarcie i Opat z nieistniejącej już grupy Versooz, na zamknięcie. Przyznam, że wejście Nomada, choć nie wszystko da się zrozumieć, bo wokal jest jakoś ciszej, jest niezłą bombą i robi wrażenie, Opat zaś wypadł również całkiem porządnie w kawałku u weteranach gry.
Druga część Grubych Ryb jest sporo lepsza od pierwszej. Pod każdym względem, muzycznym i lirycznym. Jest to album, który warto sprawdzić, choć z zastrzeżeniem, że nie jest to łatwa muzyka. Jeśli lubisz hc i brak owijania w bawełnę, będziesz zadowolony, jeśli zaś wolisz trapy lub popik, to urwie Ci łeb przy samej dupie.
OCENA: 4+\6
1. Achtung
2. Co to za prowo feat. NOMAD
3. Cmentarz styli
4. Myśli wolne
5. Operacja Rolling Thunder
6. Woda radioaktywna
7. Miejsca zakazane
8. Pranie mózgu
9. Tramwaj no 9
10. Panzerfaust
11. Rozpad wartości
12. Otwieramy ogień
13. Ślepe spojrzenia
14. Rap weterani feat. OPAT
Jeżozwierz i ekipa Palm... To z jednej strony nieco karkołomny zestaw, z drugiej jednak, całkiem oczywisty, jeśli znacie podejście Jeża do robienia muzyki. Tutaj złączony z Chemicznym Adim, Nagashem i DJ Nuclear Brain Wash razem proponują drugą część hardkorowego projektu Grube Ryby.
Oczywiście, producentem całości jest Nagash. I jak zwykle, mamy tu ciężkie, hardkorowe i bumbapowe bity. Perkusje walą werblami po mózgu, sample z przeróżnych rzeczy są doskonale pocięte i brzmi to w większości świetnie, obojętne, czy podkład oparty jest na klawiszach, smyczkach, gitarach elektrycznych, czy Bóg jeden wie, czym innym. Szczególne wrażenie robi podkład do 'Operacji Rolling Thunder' z refrenem z poruszającej, acz chyba zapomnianej piosenki Blackout o wojnie w Wietnamie: 'nie pytaj czemu krzyczę w noc, gdy bomby lecą na nasz dom, i napalm już ogarnia nas i nie wiem jak ci pomóc mam'. Dodatkową atrakcją są skrecze DJ Nuclear Brain Wash (co za nazwa, swoją drogą...), który jest coraz lepszy, a zwrócił moją uwagę zeszłorocznym 'Praniem Mózgu'. Tu, na płycie, poza wejściami w kawałkach, ma on również swój osobisty set na wosku. Ogólnie, w muzyce słychać szacunek dla Złotej Ery hip hopu, wiele sampli z klasyki nie tylko funku i soulu, ale i naszego big bitu, co jest bardzo fajne.
Rapperzy to Grube ryby podziemia warszawskiego, faktycznie. Z tym, że mają to w dupie, czy uważasz ich za dobrych, czy złych, oni po prostu robią swoje, co często przysparza bólu dupy u niektórych. Jeżozwierza nie trzeba nikomu przedstawiać, bo znany jest ze swojego świetnego flow, bezkompromisowości i porządnych tekstów - to przecież najbardziej fejmowy z rapperów tutaj. Militarna stylistyka, 'na laurach zostać, to nie moja droga'. Drugim z emce jest Chemiczny Adi, działający na scenie od czasów Układu Warszawskiego, a nawet jeszcze wcześniej - czyli... połowy lat '90. I to, że nie ma takiej rozpoznawalności w kraju, nie oznacza wcale, że jest gorszy od Jeżozwierza. Adi to złożony umysł, zaskakujący co chwila skojarzeniami, obrazoburczymi porównaniami i opisami. Czasem wywołuje on uśmiech ('kolejna akcja, przeprowadzona jak na pasach babcia'), czasem otwierasz gębę ze zdziwienia, czasem machasz głową z uznaniem ('mam styl tłustszy niż Flap, choć sam jestem chudszy niż Flip'). Najsłabszym ogniwem trójki, kiedy nie ma freestajlującego Tripa, jest Nagash, który choć jakimś wackiem nie jest, ale przy stylach Jeża i Adiego wypada po prostu blado ze swoim growlingiem. Powiedziałbym, że jego umiejętności wyglądają tak: wyborna produkcja, nie najgorsze teksty, a na końcu mało strawna stylistyka. Z gości mamy tu tylko dwie osoby: Nomad na otwarcie i Opat z nieistniejącej już grupy Versooz, na zamknięcie. Przyznam, że wejście Nomada, choć nie wszystko da się zrozumieć, bo wokal jest jakoś ciszej, jest niezłą bombą i robi wrażenie, Opat zaś wypadł również całkiem porządnie w kawałku u weteranach gry.
Druga część Grubych Ryb jest sporo lepsza od pierwszej. Pod każdym względem, muzycznym i lirycznym. Jest to album, który warto sprawdzić, choć z zastrzeżeniem, że nie jest to łatwa muzyka. Jeśli lubisz hc i brak owijania w bawełnę, będziesz zadowolony, jeśli zaś wolisz trapy lub popik, to urwie Ci łeb przy samej dupie.
OCENA: 4+\6
czwartek, 12 grudnia 2013
DOBROSZ MUSIC ARTS - KING OF THE BEATS
Palmy Iz Da Army 2013
1. Posłuchaj, jeśli masz
2. Muzyka, moja broń
3. Wypędzenie
4. Iluzja czasu
5. Na ratunek
6. Nadchodzi
7. Uważaj na drodze
8. Moc
9. Piekło i niebo
10. Bez powrotu
11. Medytacja
12. Trzy wiedźmy
13. Strefa zła
14. Jestem wybrany
15. Zła nowina
16. Cień szansy
17. Blask
18. Nie poddamy się
19. Bajka na dobranoc
20. Czy to już koniec?
21. I nie zapominaj
Niesławne Palmy mnie zadziwiają z każdą płytą. W tym roku przypuścili wielki atak na scenę podziemną - choć są to różne produkty - w sensie jakościowym. Aż tu nagle, zaglądam na ich blogspota i znowu coś innego. Dobrosza kojarzyłem z kilku wcześniejszych kawałków, gdzie robił bitbox. Zajarałem się, bo w Polsce mało jest płyt opartych na bitach paszczą, a ja lubię.
I dupa. Nie ma bitboksu. Ja myślałem, że płyta polega na tym, że na bitboxie dzieją się różne, niewiarygodne rzecz, ale nic z tego. To płyta instrumentalna i już. Po otrząśnięciu się z szoku, zacząłem słuchac jednak dokładniej, bo okazało się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wchodzi tu klimat elektro i breakbeatów, ozdobiony ciekawymi samplami i niezłymi patentami na traki. Czasem wchodzi cięższy podkład, który Dobrosz dostał od Nagasha, czasem bardziej skomplikowane elektro, pachnące nieco New Romantic do DJ Chopina. Te bity maja przestrzeń wchodzącą gdzieś między DJ Shadow, a DJ Cam, z odjebką w stronę Ninja Tune. Zwłaszcza te kawałki, które coś opowiadają, jak 'Uważaj na drodze' robią wrażenie, ale tak naprawdę każdy instrumental jest tu wart uwagi, nie tylko te Dobrosza, ale również te dwa od Nagasha - rozpoznacie je prędko. Pośród 21 numerów znajdziemy również jeden turntablistyczny, gdzie udziela się DJ Nuclear Brain Wash, jeden w połowie skreczowany przez DJ Chopina i jeden częściowo bitboksowy - tyle, że zamiast Dobrosza udziela się niejaki Hinosz
To bardzo ciekawa propozycja, pełna niepokojących dźwięków, połamanych perkusji i ciekawych historii do opowiedzenia samą muzyką. Nie ważne, że się zawiodłem, bo nie dostałem tego, czego oczekiwałem. Dostałem zupełnie coś innego i było to dla mnie niespodzianką, która się udała. Całkiem fajny instrumentalny hip hop.
DAJ SIĘ PONIEŚĆ
OCENA: 4+\6
1. Posłuchaj, jeśli masz
2. Muzyka, moja broń
3. Wypędzenie
4. Iluzja czasu
5. Na ratunek
6. Nadchodzi
7. Uważaj na drodze
8. Moc
9. Piekło i niebo
10. Bez powrotu
11. Medytacja
12. Trzy wiedźmy
13. Strefa zła
14. Jestem wybrany
15. Zła nowina
16. Cień szansy
17. Blask
18. Nie poddamy się
19. Bajka na dobranoc
20. Czy to już koniec?
21. I nie zapominaj
Niesławne Palmy mnie zadziwiają z każdą płytą. W tym roku przypuścili wielki atak na scenę podziemną - choć są to różne produkty - w sensie jakościowym. Aż tu nagle, zaglądam na ich blogspota i znowu coś innego. Dobrosza kojarzyłem z kilku wcześniejszych kawałków, gdzie robił bitbox. Zajarałem się, bo w Polsce mało jest płyt opartych na bitach paszczą, a ja lubię.
I dupa. Nie ma bitboksu. Ja myślałem, że płyta polega na tym, że na bitboxie dzieją się różne, niewiarygodne rzecz, ale nic z tego. To płyta instrumentalna i już. Po otrząśnięciu się z szoku, zacząłem słuchac jednak dokładniej, bo okazało się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wchodzi tu klimat elektro i breakbeatów, ozdobiony ciekawymi samplami i niezłymi patentami na traki. Czasem wchodzi cięższy podkład, który Dobrosz dostał od Nagasha, czasem bardziej skomplikowane elektro, pachnące nieco New Romantic do DJ Chopina. Te bity maja przestrzeń wchodzącą gdzieś między DJ Shadow, a DJ Cam, z odjebką w stronę Ninja Tune. Zwłaszcza te kawałki, które coś opowiadają, jak 'Uważaj na drodze' robią wrażenie, ale tak naprawdę każdy instrumental jest tu wart uwagi, nie tylko te Dobrosza, ale również te dwa od Nagasha - rozpoznacie je prędko. Pośród 21 numerów znajdziemy również jeden turntablistyczny, gdzie udziela się DJ Nuclear Brain Wash, jeden w połowie skreczowany przez DJ Chopina i jeden częściowo bitboksowy - tyle, że zamiast Dobrosza udziela się niejaki Hinosz
To bardzo ciekawa propozycja, pełna niepokojących dźwięków, połamanych perkusji i ciekawych historii do opowiedzenia samą muzyką. Nie ważne, że się zawiodłem, bo nie dostałem tego, czego oczekiwałem. Dostałem zupełnie coś innego i było to dla mnie niespodzianką, która się udała. Całkiem fajny instrumentalny hip hop.
DAJ SIĘ PONIEŚĆ
OCENA: 4+\6
wtorek, 5 listopada 2013
NAGASH - 11
Palmy Iz Da Army 2013
1. Intro
2. 11
3. Medytacja
4. Hellfire feat. MŁODY GOH
5. Despota
6. Apokalipsa feat. ABEL, KOKZ, GOST, WUTKAZ
7. Jad
8. Rzemiosło Wojenne feat. LYRIC ASSASSIN
9. Śmiertelne Cięcia
10. Paranoja
11. Nie mogę przestać
12. Problem feat. WUTKAZ
13. Dzwony feat. CHEMICZNY ADI
14. Epilog
W tym roku zaskoczył mnie zalew albumów z niesławnej, podziemnej wytwórni Palmy Nagrania. Był Chemiczny Adi, był DJ Nuclear Brain Wash, był Nomad, wreszcie pora na kolejny album nadwornego producenta Palm, Nagasha.
To koncept album tym razem, opierający się o bushido - kodeks samuraja. Zatem sporo tu wkrętów japonistycznych, od interludów i przerywników, przez sample, na tematyce kończąc. Zawsze uważałem, że Nagash jest dobrym producentem, choć robi ciężkie, bumbapowe podkłady, posiadają one jednak świetnie dobrane sample i wyborny klimat nowojorskiego podziemia Złotej Ery. Ten styl bardzo do mnie przemawia, ale nie tylko do mnie, wszak styl Nagasha docenił Jeżozwierz, krakowscy rapperzy i jeszcze kilku innych, o ile pamiętam. Te podkłady przejadą przez Twój łeb jak cała dywizja pancerna - 'dezorient w głowie, paranoia'! Do tego toporne skrecze od Nuclear Brain Wash'a i mamy kompletny obraz zniszczenia.
Ale Nagash nigdy nie był dobrym emce - i nie będzie. Z płyty na płytę zmienia styl rymowania: a to jedzie normalnym głosem, a to ma heavymetalowy growling, a tym razem leci, starając się nie robić tego offbeatowo. Przynajmniej teksty dają radę. Młody Goh swoim zwyczajem robi totalny rozpiździaj w głowie, zarówno swoim nieokiełznanym stylem, jak i diabelskimi wersami. Abel, Kokz, Wutkaz to archaiczne flow i wojownicze rymy, Gost zrobił spory postęp od nie tak dawnego albumu Nuclear Brain Wash i wypadł najlepiej z tej całej młodej gwardii Palm, która, nie oszukujmy się, brzmi jak wyjęta z lodówki hibernacyjnej i ci emce nie są atrakcyjni dla ucha zupełnie. Przez chwilę zastanawiało mnie, kim u cholery jest Lyric Assassin i juz pomyślałem, że Palmy ściągnęły kogoś z zagranicy, ale... Kiedy go usłyszałem, byłem pewien, że to Nomad - upewniłem się, że to on, czytając biografię na Hiphopedii. Chemiczny Adi dał rymy w swoim stylu, jednak też jakoś mnie nie porwały.
Może być, choć fakt, że większość bitów jest bardzo dobra, może okazać się niewystarczający. Lirycznie nikt tu za bardzo nie dał rady, choć może przoduje Chemiczny Adi, jednak to nadal jest poniżej tego, co ci kolesie potrafią. Średnia pozycja, bodaj najsłabsza z Palm w tym roku.
POSŁUCHAJ
OCENA: 3+\6
1. Intro
2. 11
3. Medytacja
4. Hellfire feat. MŁODY GOH
5. Despota
6. Apokalipsa feat. ABEL, KOKZ, GOST, WUTKAZ
7. Jad
8. Rzemiosło Wojenne feat. LYRIC ASSASSIN
9. Śmiertelne Cięcia
10. Paranoja
11. Nie mogę przestać
12. Problem feat. WUTKAZ
13. Dzwony feat. CHEMICZNY ADI
14. Epilog
W tym roku zaskoczył mnie zalew albumów z niesławnej, podziemnej wytwórni Palmy Nagrania. Był Chemiczny Adi, był DJ Nuclear Brain Wash, był Nomad, wreszcie pora na kolejny album nadwornego producenta Palm, Nagasha.
To koncept album tym razem, opierający się o bushido - kodeks samuraja. Zatem sporo tu wkrętów japonistycznych, od interludów i przerywników, przez sample, na tematyce kończąc. Zawsze uważałem, że Nagash jest dobrym producentem, choć robi ciężkie, bumbapowe podkłady, posiadają one jednak świetnie dobrane sample i wyborny klimat nowojorskiego podziemia Złotej Ery. Ten styl bardzo do mnie przemawia, ale nie tylko do mnie, wszak styl Nagasha docenił Jeżozwierz, krakowscy rapperzy i jeszcze kilku innych, o ile pamiętam. Te podkłady przejadą przez Twój łeb jak cała dywizja pancerna - 'dezorient w głowie, paranoia'! Do tego toporne skrecze od Nuclear Brain Wash'a i mamy kompletny obraz zniszczenia.
Ale Nagash nigdy nie był dobrym emce - i nie będzie. Z płyty na płytę zmienia styl rymowania: a to jedzie normalnym głosem, a to ma heavymetalowy growling, a tym razem leci, starając się nie robić tego offbeatowo. Przynajmniej teksty dają radę. Młody Goh swoim zwyczajem robi totalny rozpiździaj w głowie, zarówno swoim nieokiełznanym stylem, jak i diabelskimi wersami. Abel, Kokz, Wutkaz to archaiczne flow i wojownicze rymy, Gost zrobił spory postęp od nie tak dawnego albumu Nuclear Brain Wash i wypadł najlepiej z tej całej młodej gwardii Palm, która, nie oszukujmy się, brzmi jak wyjęta z lodówki hibernacyjnej i ci emce nie są atrakcyjni dla ucha zupełnie. Przez chwilę zastanawiało mnie, kim u cholery jest Lyric Assassin i juz pomyślałem, że Palmy ściągnęły kogoś z zagranicy, ale... Kiedy go usłyszałem, byłem pewien, że to Nomad - upewniłem się, że to on, czytając biografię na Hiphopedii. Chemiczny Adi dał rymy w swoim stylu, jednak też jakoś mnie nie porwały.
Może być, choć fakt, że większość bitów jest bardzo dobra, może okazać się niewystarczający. Lirycznie nikt tu za bardzo nie dał rady, choć może przoduje Chemiczny Adi, jednak to nadal jest poniżej tego, co ci kolesie potrafią. Średnia pozycja, bodaj najsłabsza z Palm w tym roku.
POSŁUCHAJ
OCENA: 3+\6
wtorek, 17 września 2013
NOMAD - PERMANENTNY STAN ZAGROŻENIA
Palmy Iz Da Army 2013
1. Intro
2. Palto hymn feat. DOBROSZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
3. W tej grze
4. Formuła
5. Krajobraz miejski feat. JEŻOZWIERZ
6. 100 stopni fahrenheita
7. Gryzący piach feat. NAGASH, CHEMICZNY ADI
8. Ludzie są... feat. OPAT
9. Morderca
10. Do przodu feat. MŁODY GOH
11. Permanentny stan zagrożenia
12. Liryczne stręczycielstwo
13. Przybywam niezapowiedziany feat. HAWAJ / BEER BEER
14. Outro
Niedawno wszedłem na stronę Palm, a tu niespodzianka - dwie nowe płyty. O mikstejpie DJ Nuclear Brain Wash już było, tym razem czwarty album Nomada z niesławnego Układu Warszawskiego - album, który miał wyjść chyba już pół roku temu, ale wyszedł jakoś ostatnio. Ja zdaję sobie sprawę, że to nagrania kontrowersyjne, ale mną powoduje zapewne sentyment z czasów nagrań Układu Warszawskiego...
Oczywiście, że płytę wyprodukował Nagash. Chłopak ma rękę do ciężkich podkładów, które siedzą głęboko w boombapie i nowojorskim podziemiu lat '90. Znajdziemy tu więc gniotące, hardkorowe perkusje, bit boxy od Dobrosza, skreczowanie DJ Wash'a, intrygujące sample, ale i frywolne, funkowe klimaty, nieco zaskakujące, jak na tę ekipę. Jasne, że nie zawsze bywa to znośne, ale przyznać trzeba, że tym razem dobór muzyki jest całkiem odpowiedni i są to podkłady pasujące do konceptu i jeśli ktoś lubi cięższe klimaty, spodoba mu się to.
Inną kwestią jest sam Nomad. Znam jego nagrania od 2000 roku, kiedy wydał na swój sposób kultowy juz album 'Pole Manewru', do dziś opiewany na forach podziemnego rapu. Ten koleś zawsze był niejednoznaczny - ma niejako dwa oblicza. Jedno, to styl i flow, który musisz przełamać, bo jest mało 'uczesany', offbeatowy i nie zawsze ułatwia zrozumienie, o czym ten emce gada. I tu dochodzimy do drugiej twarzy Nomada - jego tekstów. Kiedy już przezwyciężysz niechęć do flow, zaczyna do Ciebie docierać przekaz. Mówcie co chcecie, ale Nomad jest jednym z najlepszych tekściarzy na naszej scenie i choć udaje się mu walnąć jakieś lipne i wtórne wersy, to w sumie w prawie każdym kawałku znajdziemy coś, co spowoduje opad szczęki. Parę przykładów: 'zaciskam na nożu paluszki jak słone', 'składając ręce jak origami', w życiu jest dość ciasno jak sukom ubranym w lateks, trzeba się rozpychać łokciami i cisnąć mocno jak hardsex', 'mój świat się nie wali, to ja walę to, co się stanie ze światem', 'ciągle w biegu, jak ruchome schody', 'przestań krzyczeć o Jezu! na mój widok, nie działa mi to na libido' - ale to i tak trzeba usłyszeć w kontekście. Na płycie są również goście - Palmy przestają być zamknięci na innych i na płycie Nomada mamy tego dowód. Jest, tradycyjnie już na albumach z Palm, Jeżozwierz ze świetną zwrotką. Oczywiście są Nagash i Chemiczny Adi w dość typowym dla Nomada kawałku z gatunku Pustynna Burza. Za to jest również kilku gości, których się zupełnie nie spodziewałem i nie podejrzewałem o współpracę z Palmami. To Opat z zespołu Versooz, który przegrywa z Nomadem na tym podkładzie. Mamy też Młodego Goha z Fatum Records - ten swoim wrzaskiem niszczy mikrofon, ale również wypada słabiej niż gospodarz, doprowadzając off beat do perfekcji do tego stopnia, że nic tu się nie składa. No i wisienką na torcie jest chyba jednak mało pasujący Hawaj z imprezowego składu Beer Beer.
No dobra, to trudna pozycja - może własnie dlatego mi się podoba. To chyba najlepsza płyta Nomada - przemyślana i spójna. Mamy tu bragga i rymy bitewne, jest storytelling z thrillera, są rozkminki filozoficzne... Jest i szalony i niespodziewany 'Liryczne stręczycielstwo' - swoisty żart, a do tego fajny kawałek. Lubię.
DO POBRANIA
OCENA: 4+\6
1. Intro
2. Palto hymn feat. DOBROSZ, DJ NUCLEAR BRAIN WASH
3. W tej grze
4. Formuła
5. Krajobraz miejski feat. JEŻOZWIERZ
6. 100 stopni fahrenheita
7. Gryzący piach feat. NAGASH, CHEMICZNY ADI
8. Ludzie są... feat. OPAT
9. Morderca
10. Do przodu feat. MŁODY GOH
11. Permanentny stan zagrożenia
12. Liryczne stręczycielstwo
13. Przybywam niezapowiedziany feat. HAWAJ / BEER BEER
14. Outro
Niedawno wszedłem na stronę Palm, a tu niespodzianka - dwie nowe płyty. O mikstejpie DJ Nuclear Brain Wash już było, tym razem czwarty album Nomada z niesławnego Układu Warszawskiego - album, który miał wyjść chyba już pół roku temu, ale wyszedł jakoś ostatnio. Ja zdaję sobie sprawę, że to nagrania kontrowersyjne, ale mną powoduje zapewne sentyment z czasów nagrań Układu Warszawskiego...
Oczywiście, że płytę wyprodukował Nagash. Chłopak ma rękę do ciężkich podkładów, które siedzą głęboko w boombapie i nowojorskim podziemiu lat '90. Znajdziemy tu więc gniotące, hardkorowe perkusje, bit boxy od Dobrosza, skreczowanie DJ Wash'a, intrygujące sample, ale i frywolne, funkowe klimaty, nieco zaskakujące, jak na tę ekipę. Jasne, że nie zawsze bywa to znośne, ale przyznać trzeba, że tym razem dobór muzyki jest całkiem odpowiedni i są to podkłady pasujące do konceptu i jeśli ktoś lubi cięższe klimaty, spodoba mu się to.
Inną kwestią jest sam Nomad. Znam jego nagrania od 2000 roku, kiedy wydał na swój sposób kultowy juz album 'Pole Manewru', do dziś opiewany na forach podziemnego rapu. Ten koleś zawsze był niejednoznaczny - ma niejako dwa oblicza. Jedno, to styl i flow, który musisz przełamać, bo jest mało 'uczesany', offbeatowy i nie zawsze ułatwia zrozumienie, o czym ten emce gada. I tu dochodzimy do drugiej twarzy Nomada - jego tekstów. Kiedy już przezwyciężysz niechęć do flow, zaczyna do Ciebie docierać przekaz. Mówcie co chcecie, ale Nomad jest jednym z najlepszych tekściarzy na naszej scenie i choć udaje się mu walnąć jakieś lipne i wtórne wersy, to w sumie w prawie każdym kawałku znajdziemy coś, co spowoduje opad szczęki. Parę przykładów: 'zaciskam na nożu paluszki jak słone', 'składając ręce jak origami', w życiu jest dość ciasno jak sukom ubranym w lateks, trzeba się rozpychać łokciami i cisnąć mocno jak hardsex', 'mój świat się nie wali, to ja walę to, co się stanie ze światem', 'ciągle w biegu, jak ruchome schody', 'przestań krzyczeć o Jezu! na mój widok, nie działa mi to na libido' - ale to i tak trzeba usłyszeć w kontekście. Na płycie są również goście - Palmy przestają być zamknięci na innych i na płycie Nomada mamy tego dowód. Jest, tradycyjnie już na albumach z Palm, Jeżozwierz ze świetną zwrotką. Oczywiście są Nagash i Chemiczny Adi w dość typowym dla Nomada kawałku z gatunku Pustynna Burza. Za to jest również kilku gości, których się zupełnie nie spodziewałem i nie podejrzewałem o współpracę z Palmami. To Opat z zespołu Versooz, który przegrywa z Nomadem na tym podkładzie. Mamy też Młodego Goha z Fatum Records - ten swoim wrzaskiem niszczy mikrofon, ale również wypada słabiej niż gospodarz, doprowadzając off beat do perfekcji do tego stopnia, że nic tu się nie składa. No i wisienką na torcie jest chyba jednak mało pasujący Hawaj z imprezowego składu Beer Beer.
No dobra, to trudna pozycja - może własnie dlatego mi się podoba. To chyba najlepsza płyta Nomada - przemyślana i spójna. Mamy tu bragga i rymy bitewne, jest storytelling z thrillera, są rozkminki filozoficzne... Jest i szalony i niespodziewany 'Liryczne stręczycielstwo' - swoisty żart, a do tego fajny kawałek. Lubię.
DO POBRANIA
OCENA: 4+\6
wtorek, 3 września 2013
DJ NUCLEAR BRAIN WASH - NUKLEARNE PRANIE MÓZGU
Palmy 2013
1.Intro
2.Rymy, skrecze, tagi feat. WUTKAS
3.Na fonii feat. GOST, WUTKAS, DOBROSZ
4.Wyprowadzamy cios feat. GOST, WUTKAS
5.W kolejce do klubu feat. NAGASH
6.Rap afganistan feat. WUTKAS, KOKZ, GOST
7.Bomby feat. JEŻOZWIERZ
8.Walka zbrojna feat. NOMAD
9.Chciałeś rap to go masz feat. KOKZ, GOST
10.Lepiej sie ratuj feat. WUTKAZ, KOKZ, MŁODY GOH, KOZIM, IGUAN
11.Dewastacja słabych feat. WUTKAZ, GOST, KOKZ
12.Dobrosz Beatbox Killer feat. DOBROSZ
13.Murki i ławki feat. GOST, DOBROSZ
14.Dla głodnych rapu feat. PIZZA YOLO aka CHEMICZNY ADI
15.Zabójcze dawki feat. PESX
16.Rzeźnicze haki feat. DR. SKILLZ
17.Dope Beat - Palmy Nagrania freestyle session
18.Nuklearne Pranie Outro...
Oj te niesławne Palmy... Ludzie się albo jarają szczerym, podziemnym rapem albo stukają w łeb mówiąc, że tego się nie da słuchać. Ja mówię, że zależy czego i sprawdzam płyty z Palm, gdzie są emce i słabi, ale i są też nietuzinkowi. Są podkłady rozwalające system, ale i takie mocno denne. Są powalające teksty, ale i takie, których w chuj nikt nie rozumie. Teraz za swoją solówkę wziął się naczelny DJ Palm, DJ Nuclear Brain Wash i aż byłem ciekaw, co po Pesxie i Chemicznym Adi pokażą
Palmy w tym roku.
Wprawdzie naczelnym producentem wytwórni jest Nagash, ale to Wash jest tu gospodarzem i to on odpowiada za dźwięki, które spadają Ci na łeb. Okazało się, że Wash jest bardzo sprawnym producentem, który robi bity czasem wręcz powalające świeżością, czerpiące garściami, co tam, koparką ze spuścizny hip hopu. To podróż przez całą historię rapu, z samplami, breakbeatami i wspaniałymi bitboksami Dobrosza. Wash dał podkłady idealnie pasujące do swoich popisów turntablistycznych, swoją drogą niezłych, ale i emce odnajdują się również na tych ciężkich skądinąd podkładach. Myślę, że gdyby nakręcic do tego wideo, to śmiało mogliby śmigać do tego b-boje. To zabójcza mikstura djskiej świeżości z ciężarem palmowego stylu militarnego, skreczy Washa i wszystkiego tego, czego kulturze hip hop obecnie brakuje. Świeżość, szczerość, hip hop.
Wash nie rymuje, to reszta rymuje dla Washa. Zgromadził on tu i tą mniej zaawansowaną młodzież, ale i tych starych wyjadaczy, nie tylko z Palm. Ci młodzi to Wutkas, Gost i Kokz, z których najlepszy jest bodaj Wutkas, a Gost zdecydowanie najsłabszy, gubiący się często na bicie, choć przypadkiem nie wiem, czy to nie on odpowiada za jedne z ciekawszych wersów z 'Rap Afganistan': 'rzucam tekst jak frisbee, ten trak to grizlee, na mózgownicy pozostawiam blizny'. To oni są tu najczęściej wykorzystywanymi rapperami, co nie zawsze stanowi o atucie płyty. Co do Nagasha, to zawsze powtarzam, że jest dużo lepszym producentem, niż rapperem i tutaj się moja teza potwierdza. Jeden z lepszych występów tu zaliczył trzymający się ostatnio z Palmami Jeżozwierz. Nomada zazwyczaj ciężko słuchać, bo jego 'no-flow offbeat' bywa męczący, ale jego porównania i skojarzenia bywają dość oszałamiające ('ta perkusja pasuje na pętlę jak Twoja szyja' albo 'musisz to znieść bez tulenia się jak misie i lepienia sie jak kisiel' - no kurwa, to z pętlą na perkusji i szyi to geniusz!). Krakowska ekipa Fatum również dała ciekawy występ - kontrowersyjny Goh ze swoim darciem ryja (kto policzy ile razy Goh na końcu powiedział słowo 'kurwa'?), jeden z najlepszych na tej płycie Kozim i Francuz Iguan, który wybornie pasuje do ciężkiego podkładu. Chemiczny Adi przybrał ksywę Pizza Yolo z uwagi na kulinarne, pizzowe porównania w swoich wersach ('emce zjadam hurtem jak sieciówka'), do których świetnie dobrane są cuty z KRS One. Pesx dał rymy 'napisane na kolanie', choć wyszło to całkiem świeżo, o ile mam w pamięci jego solówkę sprzed dwóch lat. Jeśli jest tu Jeż, znalazł się także Dr. Skillz, który pokazał się z bardzo dobrej strony.
Dałem się zaskoczyć. Takiej świeżości, aż tak prawdziwego rapu, takiego wygrzebanego spomiędzy korzeni, to się nie spodziewałem. Najlepszą robotę zrobił tu Wash, ze swoją produkcją i skreczami i to jemu należą się propsy. Tak samo jak Dobroszowi za bitboksy i niektórym gościom za wersy: Kozim, Iguan, Dr. Skillz, Jeżozwierz, może Chemiczny Adi i Nomad. Tak, jak to bywa na składakach, najgorzej wypada część rymująca, ale ciężko dobrać samych geniuszy mikrofonu. Zwariowałem, bo słucham tego jak głupi...
POBIERZ
OCENA: 5\6
1.Intro
2.Rymy, skrecze, tagi feat. WUTKAS
3.Na fonii feat. GOST, WUTKAS, DOBROSZ
4.Wyprowadzamy cios feat. GOST, WUTKAS
5.W kolejce do klubu feat. NAGASH
6.Rap afganistan feat. WUTKAS, KOKZ, GOST
7.Bomby feat. JEŻOZWIERZ
8.Walka zbrojna feat. NOMAD
9.Chciałeś rap to go masz feat. KOKZ, GOST
10.Lepiej sie ratuj feat. WUTKAZ, KOKZ, MŁODY GOH, KOZIM, IGUAN
11.Dewastacja słabych feat. WUTKAZ, GOST, KOKZ
12.Dobrosz Beatbox Killer feat. DOBROSZ
13.Murki i ławki feat. GOST, DOBROSZ
14.Dla głodnych rapu feat. PIZZA YOLO aka CHEMICZNY ADI
15.Zabójcze dawki feat. PESX
16.Rzeźnicze haki feat. DR. SKILLZ
17.Dope Beat - Palmy Nagrania freestyle session
18.Nuklearne Pranie Outro...
Oj te niesławne Palmy... Ludzie się albo jarają szczerym, podziemnym rapem albo stukają w łeb mówiąc, że tego się nie da słuchać. Ja mówię, że zależy czego i sprawdzam płyty z Palm, gdzie są emce i słabi, ale i są też nietuzinkowi. Są podkłady rozwalające system, ale i takie mocno denne. Są powalające teksty, ale i takie, których w chuj nikt nie rozumie. Teraz za swoją solówkę wziął się naczelny DJ Palm, DJ Nuclear Brain Wash i aż byłem ciekaw, co po Pesxie i Chemicznym Adi pokażą
Palmy w tym roku.
Wprawdzie naczelnym producentem wytwórni jest Nagash, ale to Wash jest tu gospodarzem i to on odpowiada za dźwięki, które spadają Ci na łeb. Okazało się, że Wash jest bardzo sprawnym producentem, który robi bity czasem wręcz powalające świeżością, czerpiące garściami, co tam, koparką ze spuścizny hip hopu. To podróż przez całą historię rapu, z samplami, breakbeatami i wspaniałymi bitboksami Dobrosza. Wash dał podkłady idealnie pasujące do swoich popisów turntablistycznych, swoją drogą niezłych, ale i emce odnajdują się również na tych ciężkich skądinąd podkładach. Myślę, że gdyby nakręcic do tego wideo, to śmiało mogliby śmigać do tego b-boje. To zabójcza mikstura djskiej świeżości z ciężarem palmowego stylu militarnego, skreczy Washa i wszystkiego tego, czego kulturze hip hop obecnie brakuje. Świeżość, szczerość, hip hop.
Wash nie rymuje, to reszta rymuje dla Washa. Zgromadził on tu i tą mniej zaawansowaną młodzież, ale i tych starych wyjadaczy, nie tylko z Palm. Ci młodzi to Wutkas, Gost i Kokz, z których najlepszy jest bodaj Wutkas, a Gost zdecydowanie najsłabszy, gubiący się często na bicie, choć przypadkiem nie wiem, czy to nie on odpowiada za jedne z ciekawszych wersów z 'Rap Afganistan': 'rzucam tekst jak frisbee, ten trak to grizlee, na mózgownicy pozostawiam blizny'. To oni są tu najczęściej wykorzystywanymi rapperami, co nie zawsze stanowi o atucie płyty. Co do Nagasha, to zawsze powtarzam, że jest dużo lepszym producentem, niż rapperem i tutaj się moja teza potwierdza. Jeden z lepszych występów tu zaliczył trzymający się ostatnio z Palmami Jeżozwierz. Nomada zazwyczaj ciężko słuchać, bo jego 'no-flow offbeat' bywa męczący, ale jego porównania i skojarzenia bywają dość oszałamiające ('ta perkusja pasuje na pętlę jak Twoja szyja' albo 'musisz to znieść bez tulenia się jak misie i lepienia sie jak kisiel' - no kurwa, to z pętlą na perkusji i szyi to geniusz!). Krakowska ekipa Fatum również dała ciekawy występ - kontrowersyjny Goh ze swoim darciem ryja (kto policzy ile razy Goh na końcu powiedział słowo 'kurwa'?), jeden z najlepszych na tej płycie Kozim i Francuz Iguan, który wybornie pasuje do ciężkiego podkładu. Chemiczny Adi przybrał ksywę Pizza Yolo z uwagi na kulinarne, pizzowe porównania w swoich wersach ('emce zjadam hurtem jak sieciówka'), do których świetnie dobrane są cuty z KRS One. Pesx dał rymy 'napisane na kolanie', choć wyszło to całkiem świeżo, o ile mam w pamięci jego solówkę sprzed dwóch lat. Jeśli jest tu Jeż, znalazł się także Dr. Skillz, który pokazał się z bardzo dobrej strony.
Dałem się zaskoczyć. Takiej świeżości, aż tak prawdziwego rapu, takiego wygrzebanego spomiędzy korzeni, to się nie spodziewałem. Najlepszą robotę zrobił tu Wash, ze swoją produkcją i skreczami i to jemu należą się propsy. Tak samo jak Dobroszowi za bitboksy i niektórym gościom za wersy: Kozim, Iguan, Dr. Skillz, Jeżozwierz, może Chemiczny Adi i Nomad. Tak, jak to bywa na składakach, najgorzej wypada część rymująca, ale ciężko dobrać samych geniuszy mikrofonu. Zwariowałem, bo słucham tego jak głupi...
POBIERZ
OCENA: 5\6
sobota, 4 maja 2013
ZBUNTOWANA MASZYNA WOJENNA - CHEMICZNY ADI
Palmy Iz Da Army 2013
1. Prolog
2. 33
3. Wiesz, kim jest sędzia
4. Anioły i demony feat. NAGASH
5. Im chodzi o pieniądze
6. LRRP feat. WITKU
7. Lecą głowy feat. NAGASH
8. Liderzy feat. OPAT
9. Zły sen
10. Przerzut feat. KOKZ, OPAT
11. Organizm miejski feat. JEŻOZWIERZ
12. Doom-doom
13. Nie rób rapu feat. WITKU
14. Ostatni melanż feat. NAGASH
15. Mistrz życia
16. Pirofobia
17. Rebelia feat. NOMAD
18. Szatańskie wersety feat. DOBROSZ
19. MSG-33
20. 3Koma3
21. Epilog
W zasadzie czekałem na nowy album Nomada, ale Palmy zaskoczyły znienacka albumem Chemicznego Adiego - po informacji w komentarzach strony nie mogłem odpuścić i nie ściągnąć. Poza tym ucieszyłem się bardzo, bo Adi jest to koleś, którego wizja świata jest tak złożona i porównania tak wykręcone, że trzeba sporo czasu, żeby to rozkminić...
Muza nie powinna nikogo dziwić, kto słyszał kiedyś nagrania Palm - ciężkie perkusje, świetne sample i totalny pierdolnik w sferze masteringu (czy też jego braku...). Tylko jeden kawałek zrobił sam gospodarz, a jeden tajemniczy Ghostwriter. Kawałki oparte są na samplach powyciąganych z jakiś czeluści i poskładane w jakiś taki sposób, że słucha się tego bardzo dobrze. To powrót do Złotej Ery, czasów Lords Of The Underground, Onyx, czy innych nowojorskich rapperów tamtych czasów. Do tego mamy lawiny wściekłych skreczy DJa Nuclear Brain Wash - nieco może mało wprawnych, ale za to mocno podziemnych - o ile stanowic to może zaletę...
Możesz powiedzieć, że Adi nie umie rymować, ale nie odmówisz mu jakości tekstów. Wiele osób w Polsce zapomina, że jest taki typ flow, co się nazywa offbeat. Zazwyczaj są to ci, co jarają się nagraniami np. Wu Tang... Nie ważne. Ważne jest to, co Adi ma do powiedzenia. To Ci rozjebie mózg, bo Palmy zawsze słynęły z ciężkiego przekazu, który nie jest przyswajalny dla bardzo wielu. To teksty bardzo złożone, pełne odnośników do kultury Dalekiego Wschodu, militariów, Warszawy i polityki. Ciężko to ogarnąć. Wraz z Chemicznym Adim, rymuje również Nagash (oczywiście!), który poprawił swój warsztat od ostatniej płyty, Kokz i Witku, którzy odnotowali również spory progres, Opat z nieistniejącego już składu Versooz (jak oni się dobrali?), który średnio tu pasuje, ale może mam w głowie jego nagrania i ciężko mi się przestawić na Palmy styl w jego wykonaniu... Znajdziemy tu też Jeżozwierza, propsującego ostatnio Palmy i nagrywającego z nimi, w niezłym traku. Zostaje jeszcze tylko Nomad, który swój no-flow ostatnio dopracowuje do perfekcji (choć pancze ma niezłe).
Niby ta płyta to kwintesencja podziemia - i pewnie tak jest. Jest parę świetnych numerów, dobrych wersów tyle, że ciężko zacytować, ale są i wpadki (np. Doom-Doom) i słaby mastering. Niemniej jednak, w tej płycie jest coś, co mnie ujęło. Szczerość i brak kompromisów, prawdziwy hip hop sprzed 20 lat - wiadomo, że wielu to się nie spodoba. Mnie tak.
ZACIĄG
OCENA: 4+\6
POSŁUCHAJ
1. Prolog
2. 33
3. Wiesz, kim jest sędzia
4. Anioły i demony feat. NAGASH
5. Im chodzi o pieniądze
6. LRRP feat. WITKU
7. Lecą głowy feat. NAGASH
8. Liderzy feat. OPAT
9. Zły sen
10. Przerzut feat. KOKZ, OPAT
11. Organizm miejski feat. JEŻOZWIERZ
12. Doom-doom
13. Nie rób rapu feat. WITKU
14. Ostatni melanż feat. NAGASH
15. Mistrz życia
16. Pirofobia
17. Rebelia feat. NOMAD
18. Szatańskie wersety feat. DOBROSZ
19. MSG-33
20. 3Koma3
21. Epilog
W zasadzie czekałem na nowy album Nomada, ale Palmy zaskoczyły znienacka albumem Chemicznego Adiego - po informacji w komentarzach strony nie mogłem odpuścić i nie ściągnąć. Poza tym ucieszyłem się bardzo, bo Adi jest to koleś, którego wizja świata jest tak złożona i porównania tak wykręcone, że trzeba sporo czasu, żeby to rozkminić...
Muza nie powinna nikogo dziwić, kto słyszał kiedyś nagrania Palm - ciężkie perkusje, świetne sample i totalny pierdolnik w sferze masteringu (czy też jego braku...). Tylko jeden kawałek zrobił sam gospodarz, a jeden tajemniczy Ghostwriter. Kawałki oparte są na samplach powyciąganych z jakiś czeluści i poskładane w jakiś taki sposób, że słucha się tego bardzo dobrze. To powrót do Złotej Ery, czasów Lords Of The Underground, Onyx, czy innych nowojorskich rapperów tamtych czasów. Do tego mamy lawiny wściekłych skreczy DJa Nuclear Brain Wash - nieco może mało wprawnych, ale za to mocno podziemnych - o ile stanowic to może zaletę...
Możesz powiedzieć, że Adi nie umie rymować, ale nie odmówisz mu jakości tekstów. Wiele osób w Polsce zapomina, że jest taki typ flow, co się nazywa offbeat. Zazwyczaj są to ci, co jarają się nagraniami np. Wu Tang... Nie ważne. Ważne jest to, co Adi ma do powiedzenia. To Ci rozjebie mózg, bo Palmy zawsze słynęły z ciężkiego przekazu, który nie jest przyswajalny dla bardzo wielu. To teksty bardzo złożone, pełne odnośników do kultury Dalekiego Wschodu, militariów, Warszawy i polityki. Ciężko to ogarnąć. Wraz z Chemicznym Adim, rymuje również Nagash (oczywiście!), który poprawił swój warsztat od ostatniej płyty, Kokz i Witku, którzy odnotowali również spory progres, Opat z nieistniejącego już składu Versooz (jak oni się dobrali?), który średnio tu pasuje, ale może mam w głowie jego nagrania i ciężko mi się przestawić na Palmy styl w jego wykonaniu... Znajdziemy tu też Jeżozwierza, propsującego ostatnio Palmy i nagrywającego z nimi, w niezłym traku. Zostaje jeszcze tylko Nomad, który swój no-flow ostatnio dopracowuje do perfekcji (choć pancze ma niezłe).
Niby ta płyta to kwintesencja podziemia - i pewnie tak jest. Jest parę świetnych numerów, dobrych wersów tyle, że ciężko zacytować, ale są i wpadki (np. Doom-Doom) i słaby mastering. Niemniej jednak, w tej płycie jest coś, co mnie ujęło. Szczerość i brak kompromisów, prawdziwy hip hop sprzed 20 lat - wiadomo, że wielu to się nie spodoba. Mnie tak.
ZACIĄG
OCENA: 4+\6
POSŁUCHAJ
czwartek, 28 marca 2013
NEKROMANTA - NAGASH
Palmy Is Da Army 2013
1. Nekromanta [Intro] feat. DOBROSZ
2. Filozofie [Nie dla mnie]
3. Przestrzeń
4. Taśmowe Kopie feat. JEŻOZWIERZ
5. Nie złamiesz mnie feat. NOMAD, MIKA
6. Likantropia feat. SEKTA 666
7. Złe Moce feat. CHEMICZNY ADI, MŁODY GOH
8. Chaos
9. Pseudo MC Toye feat. PODZIEMNI TERRORYŚCI
10. Skit # 1
11. Północ
12. Skit # 2
13. Moja degradacja feat. DR. SKILLZ, DOBROSZ
14. Zrównoważone sample
15. Mistrzowie Marionetek feat. CHEMICZNY ADI, DR. SKILLZ
16. Zwykłe słowa feat. JEŻOZWIERZ
17. Dies Irae [Skit # 3]
18. Koneksje
19. Niebo & Piekło
20. Nekromanta [Outro] feat. DOBROSZ
21. Ból
Palmy Iz Da Army - podziemny label, mający tyle samo zagorzałych zwolenników, wychwalających ich niezależność i złożone teksty, co zaciekłych wrogów, szydzących z offbeatowych rymów i chaosu na trakach. Nagash jest naczelnym producentem tego ugrupowania. Na początku roku wydał nową (nie wiem którą nawet) płytę solową, mającą z założenia chyba być horrorcorową.
Muzyka? To wściekła kakofonia morderczych perkusji, które oblekają zaskakujące czasem sample. Wszystko według klasycznej receptury, przemieszanej z domieszką szaleństwa - 'traki ziomek są tak ciężkie, że to przez nie nie wychodzę na powierzchnię' - i trudno o celniejszą uwagę. Ale niektóre bity, pomimo ciężaru, rozpieprzają mózg totalnie - weź sprawdź podkład do 'Przestrzeń', czy 'Nie złamiesz mnie'. Na drugiej szali mamy za to mroczny i straszliwy 'Likantropia', którego nie da się słuchać, tak jak kilku innych. Do tego trochę skreczy od DJ Wash'a i całe tony cytatów z filmów. No i te bitboxy Dobrosza :)
Gdyby Nagash był w połowie tak dobrym emce, jak producentem, ta płyta byłaby genialna. Niestety, gubi on rytm, nie ma flow (bo to nie jest offbeat), nie ma zdecydowanego głosu - bo raz rzęzi jak odkurzacz Zelmer rocznik '80, a raz rymuje normalnym głosem. Trafiają mu się jednak celne pancze i wersy, na które warto zwrócić uwagę, choć ciężko się skupić na tekstach, kiedy styl odrzuca... Przez to większość gości, niestety, zjada Nagasha bez mlaśnięcia. Dotyczy to Jeżozwierza, który z niewiadomych przyczyn trzyma z Palmami (ale chyba dlatego, że wydaje się czuć ten jebany hardkor), dotyczy to również Nomada, który choć nie dał bardzo udanej zwrotki, i tak jest lepszy, Chemicznego Adiego, rozpierdalającego swoimi tekstami i jazdą. Zaskakująco dobrze wypadli Podziemni Terroryści, którzy wprawdzie rymują, jakby to był 1983 rok, ale brzmi to tutaj nawet ok. Dr. Skillz pojechał mało zauważalnie, choć poprawnie. Na równi z Nagashem wypadli moim zdaniem Sekta 666 z Krakowa.
Zagwostka. Dobra płyta, czy nie? I tak, i nie. Tak, ponieważ idzie totalnie pod prąd, Nagash i palmiści nie pierdolą się z konwencjami i robią swoje. Część bitów jest genialna. Nie, bo część bitów jest zwyczajnie chujowa, a Nagash jest słabym emce. A może tak płyta producencka? Na bitach Nagasha śmietanka polskiego podziemia... To mogłoby być coś...
OCENA: 3+\6
1. Nekromanta [Intro] feat. DOBROSZ
2. Filozofie [Nie dla mnie]
3. Przestrzeń
4. Taśmowe Kopie feat. JEŻOZWIERZ
5. Nie złamiesz mnie feat. NOMAD, MIKA
6. Likantropia feat. SEKTA 666
7. Złe Moce feat. CHEMICZNY ADI, MŁODY GOH
8. Chaos
9. Pseudo MC Toye feat. PODZIEMNI TERRORYŚCI
10. Skit # 1
11. Północ
12. Skit # 2
13. Moja degradacja feat. DR. SKILLZ, DOBROSZ
14. Zrównoważone sample
15. Mistrzowie Marionetek feat. CHEMICZNY ADI, DR. SKILLZ
16. Zwykłe słowa feat. JEŻOZWIERZ
17. Dies Irae [Skit # 3]
18. Koneksje
19. Niebo & Piekło
20. Nekromanta [Outro] feat. DOBROSZ
21. Ból
Palmy Iz Da Army - podziemny label, mający tyle samo zagorzałych zwolenników, wychwalających ich niezależność i złożone teksty, co zaciekłych wrogów, szydzących z offbeatowych rymów i chaosu na trakach. Nagash jest naczelnym producentem tego ugrupowania. Na początku roku wydał nową (nie wiem którą nawet) płytę solową, mającą z założenia chyba być horrorcorową.
Muzyka? To wściekła kakofonia morderczych perkusji, które oblekają zaskakujące czasem sample. Wszystko według klasycznej receptury, przemieszanej z domieszką szaleństwa - 'traki ziomek są tak ciężkie, że to przez nie nie wychodzę na powierzchnię' - i trudno o celniejszą uwagę. Ale niektóre bity, pomimo ciężaru, rozpieprzają mózg totalnie - weź sprawdź podkład do 'Przestrzeń', czy 'Nie złamiesz mnie'. Na drugiej szali mamy za to mroczny i straszliwy 'Likantropia', którego nie da się słuchać, tak jak kilku innych. Do tego trochę skreczy od DJ Wash'a i całe tony cytatów z filmów. No i te bitboxy Dobrosza :)
Gdyby Nagash był w połowie tak dobrym emce, jak producentem, ta płyta byłaby genialna. Niestety, gubi on rytm, nie ma flow (bo to nie jest offbeat), nie ma zdecydowanego głosu - bo raz rzęzi jak odkurzacz Zelmer rocznik '80, a raz rymuje normalnym głosem. Trafiają mu się jednak celne pancze i wersy, na które warto zwrócić uwagę, choć ciężko się skupić na tekstach, kiedy styl odrzuca... Przez to większość gości, niestety, zjada Nagasha bez mlaśnięcia. Dotyczy to Jeżozwierza, który z niewiadomych przyczyn trzyma z Palmami (ale chyba dlatego, że wydaje się czuć ten jebany hardkor), dotyczy to również Nomada, który choć nie dał bardzo udanej zwrotki, i tak jest lepszy, Chemicznego Adiego, rozpierdalającego swoimi tekstami i jazdą. Zaskakująco dobrze wypadli Podziemni Terroryści, którzy wprawdzie rymują, jakby to był 1983 rok, ale brzmi to tutaj nawet ok. Dr. Skillz pojechał mało zauważalnie, choć poprawnie. Na równi z Nagashem wypadli moim zdaniem Sekta 666 z Krakowa.
Zagwostka. Dobra płyta, czy nie? I tak, i nie. Tak, ponieważ idzie totalnie pod prąd, Nagash i palmiści nie pierdolą się z konwencjami i robią swoje. Część bitów jest genialna. Nie, bo część bitów jest zwyczajnie chujowa, a Nagash jest słabym emce. A może tak płyta producencka? Na bitach Nagasha śmietanka polskiego podziemia... To mogłoby być coś...
OCENA: 3+\6
sobota, 17 listopada 2012
WEŹ SIĘ SZANUJ! - GRUBE RYBY
Palmy Iz Da Army 2012
1. Intro
2. Weź się szanuj feat. NOMAD
3. Na zwolnionych obrotach
4. Pionki
5. Masowy Odbiorca feat. WTK
6. Zły Sen [Skit]
7. Obudź się
8. Gwoździe
9. Żniwo
10. Księga Wojny feat. MARIO
11. Dużo Gadasz feat. KOKZ
12. Robimy Czystkę
13. Terror i Strach
14. Booby Trap feat. DR SKILLZ, MŁODY GOH, KOZIM, ZŁY ED, WTK, KOKZ
15. Liryczny Wyzysk
16. Grube Cuty
17. Kołkownica feat. DR SKILLZ
18. Palmy Generacje feat. PE-SX79, C.H.I.N.A., MŁODY GOH, ZŁY ED, WTK, MALINES, KOKZ, KOZIM
19. Dobry Beatbox GR
20. Outro
Trochę mnie rozjebała informacja, że Jeżozwierz porzucił sławę i hajs (czuj ten sarkazm, suko) i związał się z niesławnymi Palmami, podziemną i arcyhardkorową wytwórnią, która w dupie ma Twoje żale. Bo Palmy mają tyle samo zaciekłych wrogów, jak i zagorzałych fanów ciężkiego brzmienia. Jak swego czasu Układ Warszawski...
Skoro płytę sygnują Palmy, to nie może dziwić, że muzykę zrobił Nagash. Z tego, co czytałem, miał być to powrót do Złotej Ery, pysznych sampli i wiele ważących perkusji, pozornego chaosu i urywających łeb skraczy. I... co do muzy, muszę powiedzieć, że wbija 'na pełnej kurwie jak Bułgarka przy A2', jak mówią emce. Sample i bity wywołują 'tektoniczne ruchy werblem', ale przenoszą nas do podziemi lat '90 - nie jakością, ale właśnie klimatem. Trochę drażnić mogą częste przerwy w kawałkach na przejście perkusji, zmianę tempa, czy cokolwiek innego, ale jeśli ktoś lubi zawiesiste traki, pełne różnych styli, pasji i energii oraz wściekłych skreczy DJ Wash'a, będzie usatysfakcjonowany.
Pytanie, kto jest tą Grubą Rybą? Przede wszystkim to wspomniany Jeżozwierz, który ma swój rozpoznawalny styl i niezłe teksty. Jednak, jeśli chodzi o sarkazm i chore porównania, zostaje nieco przytłumiony przez Chemicznego Adiego, który ma czasem tak nieprawdopodobne porównania, że możesz dostać zawrotu głowy. U niektórych te obrazoburcze wersy wywołają obrzydzenie, część będzie zachwycona. Na majku mamy też Nagasha, o którym mam swoje zdanie: jest lepszym producentem, niż emce, choć nie wypada tu blado. No i na koniec jest jeszcze Trip, który sadzi kasztany z co drugim wersem i przestawia nagminnie akcenty, ale trzeba pamiętać, że on to jedzie na wolno... O ile robi to komuś różnicę. Grube Ryby zaprosiły w gości ludzi z trzech obozów: Palmy, jeżowego i krakowskiego Fatum. Ta pierwsza grupa jest dość oczywista. Mamy tu Nomada z genialnym otwarciem płyty, jest przeciętny WTK, Kokz, Malines, Pe-SX79 i odgrzany ostatnio C.H.I.N.A. z pierwszego składu Układu Warszawskiego, który gada jakieś bzdety bez celu. Od Jeża mamy tu przeciętnego Dr Skillz'a, a z Krakowa swoje wersy dali szalony na majku Młody Goh, Kozim i Zły Ed.
Jak ocenić tę płytę? Ciężko. Ciężko, bo i klimat jest ciężki. Z jednej strony jest tu kilka świetnych, podziemnych traków, jak 'Weź się szanuj', 'Dużo gadasz', 'Robimy czystkę' albo 'Żniwo', czy 'Pionki'. Ale im dalej, tym bardziej męcząco się robi, a 'Palmy Generacje', przy takim natężeniu dziwnych lub marnych emce (abstrahując od tych paru niezłych) nie dają się w całości przesłuchać. Nierówna to płyta, na pewno za długa. Zostawiłbym tu ze 12 sztuk, resztę wyjebał, bo jest ciężkostrawna. Ale może o to chodzi. Propsy dla Nagasha za bity, propsy dla Jeża i Chemicznego Adiego za lirykę, propsy za beatbox w [19], propsy za skrecze Wash'a. Zjebka za zamułkę i za kilogramy słabych emce na fituringach.
WEŹ ŁÓDKĘ I POPŁYWAJ Z RYBAMY
OCENA: 4\6
1. Intro
2. Weź się szanuj feat. NOMAD
3. Na zwolnionych obrotach
4. Pionki
5. Masowy Odbiorca feat. WTK
6. Zły Sen [Skit]
7. Obudź się
8. Gwoździe
9. Żniwo
10. Księga Wojny feat. MARIO
11. Dużo Gadasz feat. KOKZ
12. Robimy Czystkę
13. Terror i Strach
14. Booby Trap feat. DR SKILLZ, MŁODY GOH, KOZIM, ZŁY ED, WTK, KOKZ
15. Liryczny Wyzysk
16. Grube Cuty
17. Kołkownica feat. DR SKILLZ
18. Palmy Generacje feat. PE-SX79, C.H.I.N.A., MŁODY GOH, ZŁY ED, WTK, MALINES, KOKZ, KOZIM
19. Dobry Beatbox GR
20. Outro
Trochę mnie rozjebała informacja, że Jeżozwierz porzucił sławę i hajs (czuj ten sarkazm, suko) i związał się z niesławnymi Palmami, podziemną i arcyhardkorową wytwórnią, która w dupie ma Twoje żale. Bo Palmy mają tyle samo zaciekłych wrogów, jak i zagorzałych fanów ciężkiego brzmienia. Jak swego czasu Układ Warszawski...
Skoro płytę sygnują Palmy, to nie może dziwić, że muzykę zrobił Nagash. Z tego, co czytałem, miał być to powrót do Złotej Ery, pysznych sampli i wiele ważących perkusji, pozornego chaosu i urywających łeb skraczy. I... co do muzy, muszę powiedzieć, że wbija 'na pełnej kurwie jak Bułgarka przy A2', jak mówią emce. Sample i bity wywołują 'tektoniczne ruchy werblem', ale przenoszą nas do podziemi lat '90 - nie jakością, ale właśnie klimatem. Trochę drażnić mogą częste przerwy w kawałkach na przejście perkusji, zmianę tempa, czy cokolwiek innego, ale jeśli ktoś lubi zawiesiste traki, pełne różnych styli, pasji i energii oraz wściekłych skreczy DJ Wash'a, będzie usatysfakcjonowany.
Pytanie, kto jest tą Grubą Rybą? Przede wszystkim to wspomniany Jeżozwierz, który ma swój rozpoznawalny styl i niezłe teksty. Jednak, jeśli chodzi o sarkazm i chore porównania, zostaje nieco przytłumiony przez Chemicznego Adiego, który ma czasem tak nieprawdopodobne porównania, że możesz dostać zawrotu głowy. U niektórych te obrazoburcze wersy wywołają obrzydzenie, część będzie zachwycona. Na majku mamy też Nagasha, o którym mam swoje zdanie: jest lepszym producentem, niż emce, choć nie wypada tu blado. No i na koniec jest jeszcze Trip, który sadzi kasztany z co drugim wersem i przestawia nagminnie akcenty, ale trzeba pamiętać, że on to jedzie na wolno... O ile robi to komuś różnicę. Grube Ryby zaprosiły w gości ludzi z trzech obozów: Palmy, jeżowego i krakowskiego Fatum. Ta pierwsza grupa jest dość oczywista. Mamy tu Nomada z genialnym otwarciem płyty, jest przeciętny WTK, Kokz, Malines, Pe-SX79 i odgrzany ostatnio C.H.I.N.A. z pierwszego składu Układu Warszawskiego, który gada jakieś bzdety bez celu. Od Jeża mamy tu przeciętnego Dr Skillz'a, a z Krakowa swoje wersy dali szalony na majku Młody Goh, Kozim i Zły Ed.
Jak ocenić tę płytę? Ciężko. Ciężko, bo i klimat jest ciężki. Z jednej strony jest tu kilka świetnych, podziemnych traków, jak 'Weź się szanuj', 'Dużo gadasz', 'Robimy czystkę' albo 'Żniwo', czy 'Pionki'. Ale im dalej, tym bardziej męcząco się robi, a 'Palmy Generacje', przy takim natężeniu dziwnych lub marnych emce (abstrahując od tych paru niezłych) nie dają się w całości przesłuchać. Nierówna to płyta, na pewno za długa. Zostawiłbym tu ze 12 sztuk, resztę wyjebał, bo jest ciężkostrawna. Ale może o to chodzi. Propsy dla Nagasha za bity, propsy dla Jeża i Chemicznego Adiego za lirykę, propsy za beatbox w [19], propsy za skrecze Wash'a. Zjebka za zamułkę i za kilogramy słabych emce na fituringach.
WEŹ ŁÓDKĘ I POPŁYWAJ Z RYBAMY
OCENA: 4\6
niedziela, 4 listopada 2012
DOS DEDOS MIS AMIGOS - PE-SX79
PECH Projekt 2012
1. Intro
2. Może feat. C.H.I.N.A.
3. Zarażamy jak epidemia feat. KOKZ
4. Upadek
5. Pięć
6. Pe-SX 79
7. W zwykłych blokach feat. EYEZ
8. Upadek (Kowal Kowalski remix)
9. Może + China (CHA remix)
Trochę zaskoczyła mnie nowa płyta Pe-SX79 - przecież na początku roku wyszedł jego album. Fakt, był słaby, ale może to tym bardziej potrzeba więcej czasu na przemyślenie błędów? Tym, co nie kojarzą gościa, przypominam, że jest to weteran rap gry, znany z Układu Warszawskiego jako Sza WC, który potem przeistoczył się w Peesiks79 (czy jakoś tak), obecnie Pe-SX79, członek niesławnych Palmy Nagrania. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, to płyta nie jest sygnowana Palmy, tylko Pech Projekt.
Nie ważna etykietka, dalej na bicie rządzi tu Nagash, choć dwa podkłady zrobił niejaki Kowal Kowalski i jeden remix CHA. Najbliżej można to porównać do klimatu Company Flow: niepokojące dźwięki, połamane perkusje, ciężkie brzmienie jak czołgi Układu Warszawskiego. Hardkor przez wielkie H.
Kolejne zaskoczenie - w przeciwieństwie do swojej poprzedniej płyty, Pe-SX potrafi zarymować! Nadal nie zachwyci rzesz fanów, a gimnazjalistki nie będą sikały w majciory na dźwięk jego imienia... Ale chyba nie o to mu chodzi. Pe-SX to hardkor. Tak jak większość Palmy żołnierzy, pieprzy ten styl, stawia na przekaz, moc i chyba doskonale sobie zdaje sprawę, że to muzyka niszowa i na OLiS dzięki temu nie wejdzie. Tym bardziej, że gościnnie znajdziemy tu młodych Palmistów: Kokza i Eyesa (Ejsa?), którzy nigdy mnie nie zachwycali i tu również nie wywarli na mnie wrażenia. Ale - i tu kolejne zaskoczenie - Pe-SX odgrzał kolejnego zawodnika z Układu Warszawskiego, C.H.I.N.A., o którym słuch zaginął z 10 lat temu. I mimo, że nie rymował tyle czasu i pomimo, że nigdy nie był dobry, ogarnia majka lepiej niż Kokz i Eyes razem wzięci. Ale, czepiam się znowu młodzieży.
No i wychodzi, że 'Dos Dedos Mis Amigos' (nie kumam tytułu swoją drogą) to płyta pełna niespodzianek. No i tak jest, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony, szczególnie, kiedy pierwsza solówka Pe-SXa była zwyczajnie marna. A tu? Dojrzały materiał, całkiem porządnie zarymowany z ciekawymi tekstami i patentami. A także pozytywne jest, że chłopaki się nie pierdolą, tylko robią swoje. I chwała im za to, że nie pezetują, są ostoją podziemności na naszej dziwnej scenie.
SPRÓBUJ HARDKORU
OCENA: 4\6
1. Intro
2. Może feat. C.H.I.N.A.
3. Zarażamy jak epidemia feat. KOKZ
4. Upadek
5. Pięć
6. Pe-SX 79
7. W zwykłych blokach feat. EYEZ
8. Upadek (Kowal Kowalski remix)
9. Może + China (CHA remix)
Trochę zaskoczyła mnie nowa płyta Pe-SX79 - przecież na początku roku wyszedł jego album. Fakt, był słaby, ale może to tym bardziej potrzeba więcej czasu na przemyślenie błędów? Tym, co nie kojarzą gościa, przypominam, że jest to weteran rap gry, znany z Układu Warszawskiego jako Sza WC, który potem przeistoczył się w Peesiks79 (czy jakoś tak), obecnie Pe-SX79, członek niesławnych Palmy Nagrania. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, to płyta nie jest sygnowana Palmy, tylko Pech Projekt.
Nie ważna etykietka, dalej na bicie rządzi tu Nagash, choć dwa podkłady zrobił niejaki Kowal Kowalski i jeden remix CHA. Najbliżej można to porównać do klimatu Company Flow: niepokojące dźwięki, połamane perkusje, ciężkie brzmienie jak czołgi Układu Warszawskiego. Hardkor przez wielkie H.
Kolejne zaskoczenie - w przeciwieństwie do swojej poprzedniej płyty, Pe-SX potrafi zarymować! Nadal nie zachwyci rzesz fanów, a gimnazjalistki nie będą sikały w majciory na dźwięk jego imienia... Ale chyba nie o to mu chodzi. Pe-SX to hardkor. Tak jak większość Palmy żołnierzy, pieprzy ten styl, stawia na przekaz, moc i chyba doskonale sobie zdaje sprawę, że to muzyka niszowa i na OLiS dzięki temu nie wejdzie. Tym bardziej, że gościnnie znajdziemy tu młodych Palmistów: Kokza i Eyesa (Ejsa?), którzy nigdy mnie nie zachwycali i tu również nie wywarli na mnie wrażenia. Ale - i tu kolejne zaskoczenie - Pe-SX odgrzał kolejnego zawodnika z Układu Warszawskiego, C.H.I.N.A., o którym słuch zaginął z 10 lat temu. I mimo, że nie rymował tyle czasu i pomimo, że nigdy nie był dobry, ogarnia majka lepiej niż Kokz i Eyes razem wzięci. Ale, czepiam się znowu młodzieży.
No i wychodzi, że 'Dos Dedos Mis Amigos' (nie kumam tytułu swoją drogą) to płyta pełna niespodzianek. No i tak jest, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony, szczególnie, kiedy pierwsza solówka Pe-SXa była zwyczajnie marna. A tu? Dojrzały materiał, całkiem porządnie zarymowany z ciekawymi tekstami i patentami. A także pozytywne jest, że chłopaki się nie pierdolą, tylko robią swoje. I chwała im za to, że nie pezetują, są ostoją podziemności na naszej dziwnej scenie.
SPRÓBUJ HARDKORU
OCENA: 4\6
czwartek, 27 września 2012
ZIMNA WOJNA - KOKZ
Palmy Iz Da Army 2012
1. Intro
2. Krucjata
3. Lokalny Terroryzm
4. Tu się urodziłem feat. AZJA
5. Nie pozostawaj sam
6. Życie jest grą feat. NAGASH
7. Muliste dno feat. CHEMICZNY ADI, WTK
8. Skit
9. Nie muszę
10. Wkurwiam się
11. Fotomontaż
12. Wojna
13. Sąd Ostateczny feat. NAGASH
14. Odchodzę feat. ZENIT
Ekipa Palmy to skrajny ewenement. Część starych wyjadaczy podziemia - co by o nich nie mówić, to historia polskiego rapu - nagrywa nadal swoje hardkory, już od połowy lat '90. Lubię ich posłuchać, bo są zajebiście wykręceni i oryginalni. Gorzej z młodą gwardią Palmistów, która nie posiada ani skillsów, ani tekstów. Starsi gracze mają chociaż (zawsze mieli) pomysły i totalne teksty. Młodym niestety tego brak i waham się sprawdzać nagrań z Palm, kiedy widzę, że ich autorem jest ktoś świeży. Po pół roku się zdecydowałem przesłuchać debiutanckiego albumu Kokza.
Nagash jest niezłym producentem. Coraz lepszym, powiedziałbym. Nie wiem, kto wybiera bity na albumy, ale zakładam, że sam Kokz. I wybrał. Może gdyby kto inny na tych podkładach rymował, robiłoby to wrażenie? Nie wiem. Są to bity ciężkie jak czołgi, które toczą Ci się przez mózgownicę i ryją kolejne rowki w szarej materii mózgu gąsienicami werbli i taktowników. Pierdolnik na traku zorganizowany jest na tyle, żeby było zawiesiście i podziemnie. Tak, bity są surowe i mocne. Lubię. Zwłaszcza 'Życie jest grą'.
Natomiast w sferze lirycznej dostałem to, czego się spodziewałem, niestety. Wprawdzie Kokz, wygląda na to, jest jedyną osobą w Palmach, która rymuje na bicie, ale... często w ten bit nie trafia. Ale to miła odmiana po offbicie, prawda? Chuj tam. Kiedy wchodzi Chemiczny Adi, rozpierdala system i nie pozostawia złudzeń, co do tego, kto tu jest dobry. Inni Palmy gracze jednak nie zaskoczyli. Wiadomo, że Nagash jest dużo lepszym producentem, niż rapperem, WTK i Zenit to ta młoda gwardia, która jest tak samo marna, jak Kokz...
No dobra, to co my tu mamy? Dokładnie to, czego się spodziewałem: niezłe, podziemne brzmienie i kiepski emce. Chyba należałoby trochę zaczekać z wyjściem z szuflady - bo Kokz wcale nie jest taki marny - po prostu brak mu ogrania. Myślę, że za jakiś czas zacznie mu wychodzić rymowanie tak, że będzie warto go posłuchać, natomiast teraz te nagrania są miałkie. Jak mąka. Ocena zawyżona z racji muzyki.
DO POBRANIA
ocena: 3-\6
1. Intro
2. Krucjata
3. Lokalny Terroryzm
4. Tu się urodziłem feat. AZJA
5. Nie pozostawaj sam
6. Życie jest grą feat. NAGASH
7. Muliste dno feat. CHEMICZNY ADI, WTK
8. Skit
9. Nie muszę
10. Wkurwiam się
11. Fotomontaż
12. Wojna
13. Sąd Ostateczny feat. NAGASH
14. Odchodzę feat. ZENIT
Ekipa Palmy to skrajny ewenement. Część starych wyjadaczy podziemia - co by o nich nie mówić, to historia polskiego rapu - nagrywa nadal swoje hardkory, już od połowy lat '90. Lubię ich posłuchać, bo są zajebiście wykręceni i oryginalni. Gorzej z młodą gwardią Palmistów, która nie posiada ani skillsów, ani tekstów. Starsi gracze mają chociaż (zawsze mieli) pomysły i totalne teksty. Młodym niestety tego brak i waham się sprawdzać nagrań z Palm, kiedy widzę, że ich autorem jest ktoś świeży. Po pół roku się zdecydowałem przesłuchać debiutanckiego albumu Kokza.
Nagash jest niezłym producentem. Coraz lepszym, powiedziałbym. Nie wiem, kto wybiera bity na albumy, ale zakładam, że sam Kokz. I wybrał. Może gdyby kto inny na tych podkładach rymował, robiłoby to wrażenie? Nie wiem. Są to bity ciężkie jak czołgi, które toczą Ci się przez mózgownicę i ryją kolejne rowki w szarej materii mózgu gąsienicami werbli i taktowników. Pierdolnik na traku zorganizowany jest na tyle, żeby było zawiesiście i podziemnie. Tak, bity są surowe i mocne. Lubię. Zwłaszcza 'Życie jest grą'.
Natomiast w sferze lirycznej dostałem to, czego się spodziewałem, niestety. Wprawdzie Kokz, wygląda na to, jest jedyną osobą w Palmach, która rymuje na bicie, ale... często w ten bit nie trafia. Ale to miła odmiana po offbicie, prawda? Chuj tam. Kiedy wchodzi Chemiczny Adi, rozpierdala system i nie pozostawia złudzeń, co do tego, kto tu jest dobry. Inni Palmy gracze jednak nie zaskoczyli. Wiadomo, że Nagash jest dużo lepszym producentem, niż rapperem, WTK i Zenit to ta młoda gwardia, która jest tak samo marna, jak Kokz...
No dobra, to co my tu mamy? Dokładnie to, czego się spodziewałem: niezłe, podziemne brzmienie i kiepski emce. Chyba należałoby trochę zaczekać z wyjściem z szuflady - bo Kokz wcale nie jest taki marny - po prostu brak mu ogrania. Myślę, że za jakiś czas zacznie mu wychodzić rymowanie tak, że będzie warto go posłuchać, natomiast teraz te nagrania są miałkie. Jak mąka. Ocena zawyżona z racji muzyki.
DO POBRANIA
ocena: 3-\6
wtorek, 10 kwietnia 2012
ZABÓJCZA CISZA - PESX79
Palmy Iz Da Army 20121. Dalej przed siebie idę
2. Dezaprobata
3. Napad feat. NAGASH, KOKZ, MALIN
4. Uber alles
5. Dłużej niż chwilę
6. Sześć
7. Jak dziecko we mgle
8. Sól w oku
9. Oryginalności już nie feat. C.H.I.N.A
10. Krzyk w ciszy
11. Casus belli
12. Zabójcza cisza
13. Koniec feat. NAGASH, AJS, FRIDAY
Mało nie padłem, kiedy zobaczyłem, że Pesx79 wydał jednak płytę. Pewnie niewiele osób kojarzy tę personę, ale jak powiem, że to jeden z ludzi stojących w szeregu Układu Warszawskiego, to będzie wiadomo. W tym momencie przynajmniej połowa kończy czytać recenzję, mówi 'co za gówno!' i odchodzi. Tak, UW mają ciężki przekaz, ciężki styl, zazwyczaj offbeatowy - a offbeat u nas w kraju uznawany jest za noskill. Jednak bałem się z innego powodu - Pesx był jednym z gorszych graczy... Ale skoro Palmy ma opcję reaktywacji...
Muzyka to pierdolony hardkor, bez kitu. Company Flow po polsku. Nagash potrafi zrobić gęsty, ciężki bit, zarówno z brudnymi gitarami ('Dalej przed siebie idę'), jak i oparte na świetnych samplach klasyczne, podziemne traki. Wspierany na talerzach przed DJ Wash'a prezentuje bardzo wysoki poziom produkcji. Tu mamy plus - tyle, że to wystarczy, jeśli chodzi o dobre strony płyty.
Pesx79 jednakże to osobny rozdział. Jak dobra byłaby muzyka, ciężko tego słuchać. Jak można położyć tak dobrze zapowiadającą się płytę? Pesx po prostu nie umie rymować i tyle, co słychać najlepiej w kawałkach z gośćmi. Najgorsze jest to, że koleś ciągle chwali się, że sra na wack'ów i beztalencia, ale sam wali takie kasztany na bicie, że łzy płyną strumieniami... Nie ma nawet najgorszych tekstów, ale flow jest ma-sa-kry-czny! No, da się słuchać takich kawałkach jak 'Napad', 'Jak dziecko we mgle', czy 'Casus belli' (chyba najlepszy trak), ale większość jest straszna. W jednym kawałku odgrzano jeszcze C.H.I.N.A., kolejnego marnego rapera Układu.
Pesx to nadal piąta liga. Dlaczego nie ma tu Chemicznego Adiego, Nomada, Konstruktora? To proste - oni nagrywają niezłe płyty i coś reprezentują, a Pesx to kicha... Nowy Nomad? Poproszę. Konstruktora następna płyta? Dawaj mi ją. Chemiczny Adi? Z miłą chęcią. Pesx? Dziękuję bardzo, nie trzeba.
ŚCIĄGNIJ SOBIE
OCENA: 2\6
czwartek, 1 marca 2012
POEZJA WOJNY - CHEMICZNY ADI & NAGASH
Palmy Is Da Army 20111. Prolog
2. Co dla nich mamy
3. Broń zabójcza
4. Poezja wojny - auda
5. 192004
6. Kanały
7. Swoje trzeba wiedzieć
8. Pole bitwy
9. Nie istnieje wiedza
10. Przebić się
11. Planujemy zamach
12. Masakra w warszawskim metrze
13. Reżyseria
14. Laboratorium
15. Aleja snajperów
16. Pluton ostatni
17. Słownik
18. Czas apokalipsy feat. TANATOS
19. Epilog
Tak, tak, wiem, Układ Warszawski mógł być kochany tak samo jak nienawidzony. Oznacza to ni mniej ni więcej, że UW było grupą niezwykle charakterną na naszej scenie. Zawiesili dawno temu działalność, ale w 2010 nastąpiło nieoczekiwane przebudzenie. Przepadła część starych członków, pojawili się nowi gracze, kilku z tych starych nadal trwa na posterunku. Jednym z nich jest Chemiczny Adi, a wspomaga go tutaj nadworny producent Palmy, Nagash.
Nie jest to jednak typowy duet rapper i producent, bo obaj rymują. Chemiczny Adi ma nieprawdopodobny styl, genialne porównania, czasem wręcz obrazoburcze, które porażają poziomem abstrakcji. Nie jest to łatwe, ale jeśli załapiesz kontekst, zaczniesz zbierać szczękę z ziemi. Nagash za to jest emce znacznie słabszym, charczącym niepotrzebnym growlingiem. Jego teksty są nieco lepsze, niż flow - Nagash ma swój styl składania liryki. Dość, że obaj są łatwo rozróżnialni. Niewielu jest tutaj gości, poza (chyba wygrzebanym gdzieś z piwnic, bo nic nie słyszałem o reaktywacji) Tanatosem z 20 Regimentu.
Na szczęście Nagash jest o wiele lepszym producentem, niż rapperem. Wyciąga syte sample, okrasza je ciężkim biciwem, tak więc podkłady toczą się przez łeb jak czołgi na ruskim froncie. Muzyka jest bardzo silnym atutem płyty, choć nie każdemu może się podobać. Dodatkowo bity ozdobione zostały drapaniem DJ Wash'a, który może nie jest mistrzem świata, ale ma potencjał - choć czasem słychać pewną przypadkowość w jego działaniach.
Nie jet to propozycja łatwa, ale Układ nigdy nie należał do łatwych w odbiorze. To jest coś dla fanów hardcore'owego, bezkompromisowego brzmienia, świetnych, ale trudnych tekstów. Nie da się przejść nad 'Poezją Wojny' obojętnie. Albo Ci się spodoba, albo powiesz, że to gówno. Do mnie akurat trafia, choć zdaję sobie sprawę, że znajdą się hejterzy. Jak wszędzie.
OCENA: 4\6
niedziela, 5 lutego 2012
DEMON JEST SYTY - NAGASH
Palmy Iz Da Army 20111. Inferno (Intro)
2. To nie ja
3. Ktoś taki (albo weź coś napisz)
4. Na poziomie balet feat. KOZIM, MŁODY GOH, KOKZ
5. Nic osobistego
6. Organizacja
7. Chmura dymu feat. WTK
8. Rozmowa ze stróżem feat. CZERWIN
9. Gwara
10. P.K.P. feat. CHEMICZNY ADI, JEŻOZWIERZ
11. Demon jest syty
Nagash to osoba stojąca za wieloma ostatnimi projektami członków dawnego Układu Warszawskiego. Głównie jawi się jako producent, czasem nawijając jakąś zwrotkę lub dwie, albo wręcz dzieląc album z Chemicznym Adim. Ostatnio współpracuje blisko z krakowską Fatum Records. Tym razem prezentuje nam on swoją solówkę (Bóg wie, którą z kolei?), chyba drugą, którą ujrzała nie tylko szuflada Nagasha i grono najbliższych, ale i cała scena. Płyta wyszła przed samym Sylwestrem, więc zaliczyć ją należy jeszcze do 2011.
Nagash jest producentem, który potrafi zrobić tłusty, syty bit. Nie wiem, jak on to robi, ale tak dobiera sample i perkusje, że podkład ma moc i pierdolnięcie. Zatem, co do bitów, trzeba mu przyznać, że są na wysokim poziomie. Do tego skreczuje tu Nuclear Brain Wash, choć zdarza mu się kiks, to wychodzi mu to całkiem nieźle.
Nagash jest producentem, który w zasadzie może powinien zostać za konsoletą. Na szczęście zrezygnował z wściekłego growlingu z poprzednich płyt, ale nadal wiele mu brakuje. To nic osobistego, ale kurna, 'Nic osobistego' jest potworne. Za to niezły jest trak 'Chmury dymu' z niejakimi WTK, ciekawa jest kolaboracja z krakowskimi emce Kozimem i Młodym Goh'em i solowa 'Gwara' z genialnym bitem. Osobnym rozdziałem jest 'P.K.P. - przeciw komercji pakt', gdzie Nagasha wspominają Chemiczny Adi i sam Jeżozwierz i, nie oszukujmy się, zjadają gospodarza, szczególnie Adi. No i wspomnieć warto również o horrorcore'owym kawałku tytułowym, który trwa ponad 11 minut (!!!) i jest nieźle wkręcający.
No i mamy kolejną, podziemną płytę z bardzo dobrą warstwą muzyczną, położoną miejscami przez wokale. No, przyznać trzeba, że kilka mocnych numerów tutaj można znaleźć, które podnoszą walory albumu. Palmy Nagrania to w zasadzie ewenement. Mają kolosalne możliwości (no, ci starsi gracze, bo jak oglądam tych młodych na ich kanale jutub, to płakać się chce z żalu), mają takiego producenta jak Nagash, DJa jak Wash, emce jak Chemiczny Adi i Nomad, a do tego tak kolosalny brak przywiązania do zrobienia swoich produkcji na jakimś w miarę reprezentacyjnym poziomie. Zawsze jestem ciekaw, jak brzmiałoby to wszystko po porządnym masteringu i na legalu... Czego sobie życzę.
ODSŁUCH ALBO ZACIUNG
OCENA: 4-\6
wtorek, 29 listopada 2011
BŁĄD TAKTYCZNY - NOMAD
Palmy Iz Da Army 20111. Intro
2. Błąd taktyczny
3. Tak już ze mną jest feat. AZJA
4. Ktoś tu zwariował
5. Wiadomo
6. Kałasznikow feat. CHEMICZNY ADI
7. Nie ma mowy o przetrwaniu feat. NAGASH
8. Gdzie jest hip hop?
9. 3B
10. Poszło w pizdu
11. Palto dywersja
12. 3003
13. Łabędzi śpiew
14. Outro
Nie wiem, czy ktoś pamięta tego człowieka. Był sobie kiedyś taki zespół, jak Układ Warszawski, Nomad był jednym z jego człon... ups, mówiło się 'Towarzyszy'. Uważany był za jednego z lepszych MC z tego składu, głównie pod względem tekstowym, bo nie każdemu przypadł do gustu off beatowy styl rymowania. W 2000 nagrał on swój pierwszy album, 'Pole Manewru', który do dziś jest wspominany jako jeden z lepszych albumów podziemnych. Były jeszcze kawałki na różnych składankach i... nastała cisza.
I oto nagle w 2011 nastapiło przebudzenie. Część machnęła ręką, że to 'no-skill' bo nie rymuje, tylko gada poza bitem, a część się mocno zajarała, że powrócił jeden z ciekawszych podziemnych emce. Ja też się ucieszyłem i miałem spore oczekwania co do płyty, która powstawała w bólach od chyba 5 lat. I co?
Gówno. To znaczy, zaraz, zaraz, momencik. Nie chciałem powiedzieć, że 'Błąd Taktyczny' to gówno, nie. Ale nie powaliła mnie ta płyta, ani nawet nie zachwyciła. I nie tylko mnie, odbiór na scenie, z tego co zauważyłem, był niemal zerowy. O ile pierwsza płyta była niemalże klasykiem, druga (w zasadzie trzecia, bo rok temu wyszła składanka rare i unreleased) przeszła niezauważona. Nie wiem, czy słusznie, wiem, że za duzo tu minusów.
Płytę wyprodukował prawie w całości Nagash, jeden kawałek wyszedł spod ręki Rico (ktoś pamięta 'Rap Propagandę'?) a skrecze drapał DJ Wash i tu się nie można czepiać, bo większość bitów jest świetna i mocna - prawdziwie undergroundowy bajzel. No, poza '3003', gdzie świetny tekst sci-fi zamordowany jest przez straszliwy podkład w stylu Company flow, tylko znacznie gorszy naturalnie. Jest tu parę dobrych traków, jak 'Kałasznikow', 'Ktoś tu zwariował', 'Gdzie jest hip hop', '3B', czy wspaniały storytelling w 'Palto dywersji', jest i parę średnich. To, co może tu przeszkadzać najbardziej, to dwie rzeczy: po pierwsze offbeatowy flow, utrudniający czasem skupienie się na tekstach, które są tu najlepsze ze wszystkiego i warto poświęcić kilkadziesiąt minut, żeby ich posłuchać. Po drugie masakryczny mastering, a w zasadzie jego brak, byle jak powrzucane zwrotki, krzywo posklejane traki. Ja rozumiem hardkor, ale kurwa mać!
Tak więc, reasumując, wyszło mi '4-', może troszkę na wyrost, ale głównie za teksty i pomysły, które można sobie bardzo ładnie cytować i rozkminiać.
OCENA: 4-\6
ŚCIĄGNIJ I POSŁUCHAJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)


-out.jpg)










