nielegal 2015
1. Myślę tylko o tym czego nie wiesz
2. Pilot
3. Shinobi feat. GEDZ
4. Nowy stary ja
5. Żadnych
Chemia działa. Kiedy Voskovi zaprosili Wenę i Sariusa do nagrania kawałka, okazało się, że dogadują sie oni na tyle, że w ciągu czterech dni powstał szybciutko krótki, acz treściwy album. Pięć traków, dwóch rapperów, dwóch producentów, cztery dni. Ładna statystyka, c'nie?
Voskovi producenci zadbali o to, aby album miał siłę, a także był na tyle nowoczesny, aby wpisać się w dzisiejsze kanony hip hopu. O ile Wena zawsze dawał sobie radę na podobnych podkładach, to Sarius jest przecież klasycznym kotem - jednak bez obaw. Bitmejkerzy nie odcinają się od tego 'szczerego i prawdziwego' rapu. W tych podkładach słychać wszystko: syntetyczne melodyjki, połamane perkusje, elektryczne gitary, sample, bumbapowe werble... Przelatujemy przez ten kwadrans obcowania z epką przez kilka gatunków hip hopu, ale jest to dość przyjemna podróż. Voskovy zrobili, co trzeba, może nie ma tu zabójczych bangerów, ale muza jest naprawdę porządna.
Wena i Sarius doskonale do siebie pasują. Obaj potrafią nawinąć zwrotki właściwie o wszystkim ze szczególnym dla nich stylem. Nienaganne flow, przemyślane wersy - ciężko zgadnąć, że zrobienie tego materiału zabrało im tylko cztery dni. Dla mnie wygrywa tu o nos Sarius, bo ma większy luz i potrafi dostosować się do każdego podkładu, ale Wena wcale nie odstaje - może biegnie tylko o kroczek dalej. Obaj starają się kłaść na werble rymy o życiu i jego aspektach. Każda linijka jest o czymś, nie ma tu wolnych przebiegów i wypełniaczy, rapperzy potrafią naprawdę przykuć słuchacza do głośnika. Gedz wprowadza tu nieco urozmaicenia swoimi śpiewnymi wersami, co tylko wzbogaca 'Shinobi'.
Cóż, tu nie ma wiele do pisania, trzeba sobie ten materiał po prostu włączyć i przyswoić. Warto, bo i producenci dali sobie radę, i rapperzy udźwignęli, a także potwierdzili swój status na scenie. I dobrze, fajna rzecz, naprawdę.
OCENA: 5-\6
SPRAWDŹ TEN ODSŁUCH, TO BĘDZIESZ WIEDZIAŁ
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocena 5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocena 5. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 lutego 2016
poniedziałek, 7 grudnia 2015
DONGURALESKO - MAGNUM IGNOTUM: PRELUDIUM
Szpadyzor 2015
1. MAYA
2. Brudny Agorytm
3. Umarli i Poeci
4. Na Plaży w Pourville
5. Mandala
6. Gra Szklanych Paciorków
7. Żyli wśród róż
8. Apartament
9. Raskolnikov
10. 451'C Fahrenheita
11. Za Legalizacjom
12. Ikar feat. MAŁPA
13. Reflektory
14. Na Hali
Ostatnia płyta Gurala? No cóż, podchodzę do tego sceptycznie, no jak ma być coś ostatnim, jak w podtytule ma 'Preludium' i nazywa się 'Wielka Niewiadoma'? Gural stwierdził, że ze sceny chce zejść niepokonany, dlatego serwuje album zupełnie solowy. No cóż, może i coś w tym jest? Ale czy to jest płyta na odejście? Kłódka zamykająca drzwi kurze znoszącej złote jaja?
Gural postawił na różnorodność, jeśli chodzi o muzykę. Zatrudnił wielu producentów, ale prym wiodą tu The Returners, od których pochodzi aż pięć traków. Ale płytę rozpoczyna mistyczny, oszczędny trak Tasty Beatz - smakowity, tajemniczy i pomimo swojego minimalizmu, bardzo udany. Dwa kawałki pochodzą od Cehy, który z kolei ogarnia rzecz bardzo syntetycznie i trapowo, choć równie minimalistycznie, co Tasty. Podobnie syntetyczne bity mają 2DK, Świerzba. Z tymi trpaowymi kawałkami korespondują te klasyki od Returners, Amatowsky'ego ('Apartament') i Młodego z Heavy Mental ('Żyli wśród róż') i w sumie robi to niezłe wrażenie, bo nawet jeśli bity są nowoczesne, to nie są słabe i nakręcają temperaturę, którą podgrzewają jeszcze na wosku DJ Kostek i Returnersi. Przyznam, że Lanek, choć nie jestem fanem jego twórczości, zrobił fenomenalny trak do '451 stopni Farhrenheita' - podobnie sprawa wygląda z SoDrumatic'iem, którego zazwyczaj nie trawię, a tu ragga-dubowy 'Za legalizacjom' to killer. Naprawdę to dobry kawał muzyki.
Gural zwolnił trochę. Ale nie na tyle, żeby zamulać. Wręcz przeciwnie, na tych oszczędnych podkładach technicznie dzieje się całe mnóstwo rzeczy, a flow zmienia się jak w kalejdoskopie. To spadają nam na głowę kaskady podziesiętnych rymów, to Gural sieka linijki niczym krasnolud toporem rąbał tolkienowskie orki. Porównanie nie jest tu na wyrost, bo rapperowi nie obce są wątki fantastyczne, ale także kulturalne i kulturowe, czy nawet geograficzne i matematyczno-fizyczne. Teksty to zupełny ego trip, MC przeskakuje od tematu od tematu i w zasadzie tysiąc myśli umie zmieścić w jednym kawałku. I tak na zimno myśląc, chłodno kalkulując, to bzdety bez sensu, rymy dla rymów. Jednak ciężko odmówić tu Guralowi charyzmy i pomyślunku - wszak aby poskładać te wersy tak, aby płynnie przechodziły z wątku w wątek też się trzeba natrudzić. A i łatwo wyłapać tu konkretne porównania i pancze - choć tych jest już sporo mniej na tym albumie. Za to całe mnóstwo jest odwołań do dorobku szeroko pojętej sztuki: malarstwa, prozy, czy muzyki, a także do etnograficznych zainteresowań rappera. Przelatujemy przez szczyty górskiej, wychodzimy z lasu równikowego, aby usiąść w zaciszu, przeczytać książkę i obejrzeć wystawę malarstwa. To album o wszystkim. Wszystkim na raz, ale nie o niczym. Raczej o Nitschem - tanie porównanie, ale chuj. Jedynym gościem jest tu Małpa - co tu mówić - bardzo dobry powrót.
To nieco inny album, niż te, do jakich przyzwyczaił nas Gural. Muzycznie jest spokojniej, oszczędniej, ale bardzo dobrze, bo to podkłady, które mają świeżość i pierdolnięcie. Dobrze. Sam Gural pokazuje ile ma skillsów - i choć wspominałem o tekstach, które można odebrać jako bełkot, to jednak stylistyka i sposób składania słów wymusza respekt. Nikt tak nie potrafi składać wielokrotnych i tyle. Ciekawe jest wydanie płyty - czyżby Gural miał zamiar zostać malarzem\marszandem, jak Swizz Beatz? Damn. Tak, czy owak, to świetna płyta, choć... mogła być odrobinę lepsza. Cóż... czyżby najlepszy album Gurala?
OCENA: 5-\6
NAWET GURALA NIE WYSZUKUJE? CO TO ZA UPDATE? TU KLIKAJ PO KAWAŁEK
sobota, 30 maja 2015
KECAJ & MYSTA - F.H.H.
skwer 2015
1. Wibracje
2. Dobro
3. Treadstone feat. JEŻOZWIERZ, 4EST, JUNES, KIDD
4. To nie jest kraj…
5. Chcę więcej feat. MED MC
6. Psychodancing
7. Gorzki
8. Cień
9. F.H.H.
10. Smutne piosenki
Już dwa lata temu Kecaj wyszedł na solo ze swoją 'Liga NieZwykłych Dżentelmenów' i całkiem mi się spodobało to, co tam zaprezentował. Teraz, po jakimś czasie, zrezygnował z usług producenckich Goldiego na rzecz zabrzanina Mysta. Miałem nadzieję, że album będzie co najmniej tak samo udany, jak poprzedni.
Jak napisałem, muzykę robił tym razem Mysta, z niewielką tylko pomocą Digana i DJ Simple, który wziął się również za skrecze. Ni cholery nie wiedziałem, kim jest Mysta, ale nie szkodzi. Robi on całkiem fajne podkłady, które bujają smacznymi samplami, pociętymi z pomysłem i rozmysłem. Zawinięte są one na lekkich i zwiewnych perkusjach, ale czasem nie ma tu nic oczywistego, bo takie 'Dobro' Mysta poukładał dość niezwykle i nietuzinkowo, wplatając w trak trochę gadek ze skitów znanych z amerykańskich płyt. Czasem, tak jak w 'Psychodancing' wchodzą sytnezatory rodem z new romantic, więc nudzić się tu zupełnie nie da. W ogóle to taki klimat, kojarzący mi się z wczesnym Kanye West i Ghostface Killah z płyt trzeciej do piątej. Brzmi to jednakże świetnie i wystarczająco świeżo, żeby kiwało z przyjemnością głową. Choć nie znałem wcześniej Mysta, to nie żałuję, że go poznałem.
Kecaj jest bardzo porządnym rapperem, choć szczerze mówiąc, techniki można się czepiać. Ale nie o to tu chodzi, żeby czepiać się flow, czy głosu. Kecaj ma bardzo dużą umiejętność pisania ciekawych wersów, które, choć pozbawione są szczególnych panczy, czy wersów zapadających w pamięć, ale za to mają swoją głębię i trzeba słuchać Kecaja uważnie, żeby przyswoić ten przekaz: nieco brudny, nieco smętny i zmęczony, ale zarymowany z uniesioną głową i ze szczerym sercem. Kecaj umie mówić o wszystkim: o patriotyzmie pojętym całkiem zdrowo i nienarodowościowo, o życiu, czy o hip hopie - jak w tytułowym F*** h-h, łapiesz ten tytuł? Kecaj zaprosił na album kilku dość gorących podziemnych rapperów, którzy znakomicie urozmaicają płytę. Naprawdę, choć bez fajerwerków, słucha się tego wyśmienicie.
Oto co znaczą dobre bity, dobrane do rappera. Oto co znaczy producent i rapper, nadający na tych samych falach. Razem, mało znany Mysta i sięgający coraz dalej Kecaj, stworzyli niezwykle przyjemny materiał, który raz włączony, będzie powracał, bo jest tego warty.
OCENA: 5-\6
1. Wibracje
2. Dobro
3. Treadstone feat. JEŻOZWIERZ, 4EST, JUNES, KIDD
4. To nie jest kraj…
5. Chcę więcej feat. MED MC
6. Psychodancing
7. Gorzki
8. Cień
9. F.H.H.
10. Smutne piosenki
Już dwa lata temu Kecaj wyszedł na solo ze swoją 'Liga NieZwykłych Dżentelmenów' i całkiem mi się spodobało to, co tam zaprezentował. Teraz, po jakimś czasie, zrezygnował z usług producenckich Goldiego na rzecz zabrzanina Mysta. Miałem nadzieję, że album będzie co najmniej tak samo udany, jak poprzedni.
Jak napisałem, muzykę robił tym razem Mysta, z niewielką tylko pomocą Digana i DJ Simple, który wziął się również za skrecze. Ni cholery nie wiedziałem, kim jest Mysta, ale nie szkodzi. Robi on całkiem fajne podkłady, które bujają smacznymi samplami, pociętymi z pomysłem i rozmysłem. Zawinięte są one na lekkich i zwiewnych perkusjach, ale czasem nie ma tu nic oczywistego, bo takie 'Dobro' Mysta poukładał dość niezwykle i nietuzinkowo, wplatając w trak trochę gadek ze skitów znanych z amerykańskich płyt. Czasem, tak jak w 'Psychodancing' wchodzą sytnezatory rodem z new romantic, więc nudzić się tu zupełnie nie da. W ogóle to taki klimat, kojarzący mi się z wczesnym Kanye West i Ghostface Killah z płyt trzeciej do piątej. Brzmi to jednakże świetnie i wystarczająco świeżo, żeby kiwało z przyjemnością głową. Choć nie znałem wcześniej Mysta, to nie żałuję, że go poznałem.
Kecaj jest bardzo porządnym rapperem, choć szczerze mówiąc, techniki można się czepiać. Ale nie o to tu chodzi, żeby czepiać się flow, czy głosu. Kecaj ma bardzo dużą umiejętność pisania ciekawych wersów, które, choć pozbawione są szczególnych panczy, czy wersów zapadających w pamięć, ale za to mają swoją głębię i trzeba słuchać Kecaja uważnie, żeby przyswoić ten przekaz: nieco brudny, nieco smętny i zmęczony, ale zarymowany z uniesioną głową i ze szczerym sercem. Kecaj umie mówić o wszystkim: o patriotyzmie pojętym całkiem zdrowo i nienarodowościowo, o życiu, czy o hip hopie - jak w tytułowym F*** h-h, łapiesz ten tytuł? Kecaj zaprosił na album kilku dość gorących podziemnych rapperów, którzy znakomicie urozmaicają płytę. Naprawdę, choć bez fajerwerków, słucha się tego wyśmienicie.
Oto co znaczą dobre bity, dobrane do rappera. Oto co znaczy producent i rapper, nadający na tych samych falach. Razem, mało znany Mysta i sięgający coraz dalej Kecaj, stworzyli niezwykle przyjemny materiał, który raz włączony, będzie powracał, bo jest tego warty.
OCENA: 5-\6
czwartek, 22 maja 2014
TEN TYP MES - TRZEBA BYŁO ZOSTAĆ DRESIARZEM
Alkopoligamia 2014
1. Trze’a Było
2. Ikarusałka
3. Janusz Andrzej Nowak
4. Nuda (Na Przystawkę, Danie Główne i Deser)
5. Nie Skumasz Jak To Jest
6. Głupia, Spięta Dresiara
7. AS
8. Będę Na Działce feat. GŁOŚNY
9. LOVEYOURLIFE
10. ESC
11. Co u Żuka?
12. W Autobusie z Cmentarza
13. Ochroniarz Patryk feat. SKUBAS
14. Tul Petardę feat. OLAF DERIGLASOFF
15. Ponagla Mnie + Auta (spontan)
16. Oni Wciąż Biegają
17. Wyjdź Z Czołgu
18. Obejmę Cię
Nie wiem, co to jest, ale z każdą kolejna płytą Mes coraz bardziej wysuwa mi się na czoło. Wraz z jego piątą solówką zaczynałem mieć dość duże oczekiwania, tym bardziej, że po przewrotnym tytule spodziewałem się dorej zabawy.
Mes bierze czasem takie podkłady, że ciężko jest ogarnąć, jaką w zasadzie muzykę lubi. Bo niby najwięcej podkładów dał Szogun i to on czuwał nad brzmieniem całości, ale te brzmienia są tak różnorodne, że można dostać zawrotu głowy. Bo taki RAU dau podkład ('Janusz...')niezwykle oszczędny z mocarną perkusją, ale za to gra tu żywy puzon, co totalnie rozkłada na łopatki. Laska z White House wyprodukował za to elektroniczny, minimalistyczny bit do 'Nudy', który fantastycznie wpisuje się w temat, choć na początku byłem jak 'Co to kurwa jest?'. I dalej, wchodzi Bonny Larmes z pięknie kołyszącym, jazzującym podkładem do 'Nie skumasz...'. Mało? No to wkracza SoDrumatic, którego zazwyczaj nie trawię, ale ostatnio zaczynam się przekonywać do niego, pod warunkiem, że robi prawdziwie hip hopowe podkłady, a nie udziwnione muzyczki dla introwertyków. Bit do 'Spiętej dresiary' akurat jest za-je-bis-ty. Dalej są jeszcze Stona, Głośny, Lower Entrance, Qciek, DJ Eprom i Sherlock. I w zasadzie nie znalazłem tu słabego podkładu - choć nie wszystkie zupełnie mnie przekonują.
To, co wyrabia Mes w zwrotkach i refrenach, to odstaje na tyle od reszty, że większość sceny może wąchać tylko zapaszek zdartych podeszw tego Typa. Bo Mes rymuje z absolutnym flow, podśpiewuje, śpiewa, mruczy, Bóg wie, co tam jeszcze. Słuchanie go to ogromna przyjemność, tym bardziej, że swoje obserwacje życia przekuwa na nieprawdopodobnie wysublimowane rymy, w których roi się niekoniecznie od hasztagów, ale znacznie bardziej wysublimowanych środków artystycznych, godnych największych poetów Młodej Polski. Weź rozkmiń to z 'Nudy': 'Twoje cycki skaczą jak dwa O w słowie boombox \ Zerkam, gdzie kelnerka, spytała "Co do picia?" \ Siedem minutów tu temu, więc czy będzie nadużyciem \ Gdy krzyknę, że już dłużej czekać nie chcę, nie chcę \ My znudzeni raperzy notujemy rymy na serwetce, wetce \ Każdy chce usłyszeć "Ty to masz łeb, skubańcu" \ Oryginalny smak, coś jak ten, co ma Schweppes, skubańcu \ Nuda, z nudów kleję rapy o napojach \ Niebezpieczna nuda'. I te ekstrawagancje werbalne kwitną nawet jeśli Mes opowiada o swoim sentymencie do Ikarusów, polubienia pobytów na działce, czy o melanżu z dresiarą: 'Hmm.. stoję sobie z piwkiem i nagle ona, a na sztandarze niesie krzywdę \ Szturcha.. kurwa! Mówię, spójrz na ludzi wokół siebie zanim wturlasz się, moja kurtka \ Jest cała mokra! Lecz w napędzie bzdur włącza się turbo \ I słyszę „kogo nazywasz kurwą..!?" - słuchaj, to był tylko przecinek, czyli... \ Lecz równie dobrze mógłbym do niej mówić w Suahili \ „mój brat cię dojedzie, moje ziomki dom spalą!!" - ot, kolejny melanż z głupią dresiarą'. I co ciekawe - Mes nie zaprosił tu żadnego rappera. I bardzo dobrze. Są tylko Deriglasoff znany z Homo Twist, alternatywny Skubas, czy inni muzycy i wokaliści - już mniej fejmowi. I w sumie ciężko to wszystko opowiedzieć, bo trzeba tego posłuchać. Z dziesięć razy, bo za pierwszym nie wyłapałem nawet połowy wkrętów.
W zasadzie szok. Jest to tak kompletna płyta, tak złożona lirycznie i muzycznie, że ciężko będzie komuś przebić w tym roku Mesa. Tym bardziej, że wychodzi mniejsza ilość albumów, do tego większość zwyczajnie chujowa. Za to Mes wyszedł znacznie ponad poprzeczkę i jest to już nie zwyczajny album hip hopowy, to dzieło. I mówię to w pełni władz umysłowych.
OCENA: 5+\6
1. Trze’a Było
2. Ikarusałka
3. Janusz Andrzej Nowak
4. Nuda (Na Przystawkę, Danie Główne i Deser)
5. Nie Skumasz Jak To Jest
6. Głupia, Spięta Dresiara
7. AS
8. Będę Na Działce feat. GŁOŚNY
9. LOVEYOURLIFE
10. ESC
11. Co u Żuka?
12. W Autobusie z Cmentarza
13. Ochroniarz Patryk feat. SKUBAS
14. Tul Petardę feat. OLAF DERIGLASOFF
15. Ponagla Mnie + Auta (spontan)
16. Oni Wciąż Biegają
17. Wyjdź Z Czołgu
18. Obejmę Cię
Nie wiem, co to jest, ale z każdą kolejna płytą Mes coraz bardziej wysuwa mi się na czoło. Wraz z jego piątą solówką zaczynałem mieć dość duże oczekiwania, tym bardziej, że po przewrotnym tytule spodziewałem się dorej zabawy.
Mes bierze czasem takie podkłady, że ciężko jest ogarnąć, jaką w zasadzie muzykę lubi. Bo niby najwięcej podkładów dał Szogun i to on czuwał nad brzmieniem całości, ale te brzmienia są tak różnorodne, że można dostać zawrotu głowy. Bo taki RAU dau podkład ('Janusz...')niezwykle oszczędny z mocarną perkusją, ale za to gra tu żywy puzon, co totalnie rozkłada na łopatki. Laska z White House wyprodukował za to elektroniczny, minimalistyczny bit do 'Nudy', który fantastycznie wpisuje się w temat, choć na początku byłem jak 'Co to kurwa jest?'. I dalej, wchodzi Bonny Larmes z pięknie kołyszącym, jazzującym podkładem do 'Nie skumasz...'. Mało? No to wkracza SoDrumatic, którego zazwyczaj nie trawię, ale ostatnio zaczynam się przekonywać do niego, pod warunkiem, że robi prawdziwie hip hopowe podkłady, a nie udziwnione muzyczki dla introwertyków. Bit do 'Spiętej dresiary' akurat jest za-je-bis-ty. Dalej są jeszcze Stona, Głośny, Lower Entrance, Qciek, DJ Eprom i Sherlock. I w zasadzie nie znalazłem tu słabego podkładu - choć nie wszystkie zupełnie mnie przekonują.
To, co wyrabia Mes w zwrotkach i refrenach, to odstaje na tyle od reszty, że większość sceny może wąchać tylko zapaszek zdartych podeszw tego Typa. Bo Mes rymuje z absolutnym flow, podśpiewuje, śpiewa, mruczy, Bóg wie, co tam jeszcze. Słuchanie go to ogromna przyjemność, tym bardziej, że swoje obserwacje życia przekuwa na nieprawdopodobnie wysublimowane rymy, w których roi się niekoniecznie od hasztagów, ale znacznie bardziej wysublimowanych środków artystycznych, godnych największych poetów Młodej Polski. Weź rozkmiń to z 'Nudy': 'Twoje cycki skaczą jak dwa O w słowie boombox \ Zerkam, gdzie kelnerka, spytała "Co do picia?" \ Siedem minutów tu temu, więc czy będzie nadużyciem \ Gdy krzyknę, że już dłużej czekać nie chcę, nie chcę \ My znudzeni raperzy notujemy rymy na serwetce, wetce \ Każdy chce usłyszeć "Ty to masz łeb, skubańcu" \ Oryginalny smak, coś jak ten, co ma Schweppes, skubańcu \ Nuda, z nudów kleję rapy o napojach \ Niebezpieczna nuda'. I te ekstrawagancje werbalne kwitną nawet jeśli Mes opowiada o swoim sentymencie do Ikarusów, polubienia pobytów na działce, czy o melanżu z dresiarą: 'Hmm.. stoję sobie z piwkiem i nagle ona, a na sztandarze niesie krzywdę \ Szturcha.. kurwa! Mówię, spójrz na ludzi wokół siebie zanim wturlasz się, moja kurtka \ Jest cała mokra! Lecz w napędzie bzdur włącza się turbo \ I słyszę „kogo nazywasz kurwą..!?" - słuchaj, to był tylko przecinek, czyli... \ Lecz równie dobrze mógłbym do niej mówić w Suahili \ „mój brat cię dojedzie, moje ziomki dom spalą!!" - ot, kolejny melanż z głupią dresiarą'. I co ciekawe - Mes nie zaprosił tu żadnego rappera. I bardzo dobrze. Są tylko Deriglasoff znany z Homo Twist, alternatywny Skubas, czy inni muzycy i wokaliści - już mniej fejmowi. I w sumie ciężko to wszystko opowiedzieć, bo trzeba tego posłuchać. Z dziesięć razy, bo za pierwszym nie wyłapałem nawet połowy wkrętów.
W zasadzie szok. Jest to tak kompletna płyta, tak złożona lirycznie i muzycznie, że ciężko będzie komuś przebić w tym roku Mesa. Tym bardziej, że wychodzi mniejsza ilość albumów, do tego większość zwyczajnie chujowa. Za to Mes wyszedł znacznie ponad poprzeczkę i jest to już nie zwyczajny album hip hopowy, to dzieło. I mówię to w pełni władz umysłowych.
OCENA: 5+\6
wtorek, 3 grudnia 2013
ROVER - ODŹWIERNY
Step 2013
1. Autobiografia
2. Konfesjonał
3. Surrealizm
4. Prestidigitator feat. LUKA
5. Wizja feat. LUKA
6. Motyle feat. DAREK PERCZAK
7. Dźwięki
8. Roadtrip 2
9. Koszyk
10. Koperta
11. Pęknięcie feat. WDOWA
12. Lot feat. JAHQB
13. Jednorożec
14. Umieć tu żyć feat. ALICETEA
Poprzednia płyta Rovera, '24TV', to był ciekawy koncept album. W tym roku Rover zmienia wytwórnię, wychodzi na legalu, ale koncept, choć się zmienił, nadal rządzi płytą. Teraz dostajemy całą książkę, którą wypada najpierw przeczytać, bo płyta jest ostatnim jej rozdziałem.
Większość stron książki zapełnił nutami Sakier, z drobnymi przerwami na SoDrumatic'a, Voskowego, RX, Bobera i Pawbeats. I, ku mojemu zdziwieniu, to Sakier okazał się być tym najardziej progresywnym bitmejkerem, a nie SoDrumatic, który dał fenomenalny, jazzowy podkład do 'Prestidigitatora'. Nie lubię jego bitów, ale tutaj pokazał klasę wybitną. Dominujący tu Sakier niestety nie jest wybitnym producentem, czasem te podkłady się zlewają, bo są dość podobne, choć przecież i są takie, jak energiczny 'Motyle' i wesoły 'Dźwięki'. Od Voskowego mamy również jazzowo-soulowy 'Koszyk', który nie porusza tak, jak ten od Drumatyka, jednak wszystkie kawałki kolejnych producentów są warte uwagi: klimatyczny RX, połamany Bober, intensywny Pawbeats. Muzyka jest dobra, pasująca do klimatu, choć na pewno mogłaby być lepsza - tego brakuje do ideału.
Kiedy ostatnio słyszałem tak przejmujące i przemyślane wersy? A wiem. Kilka lat temu, na pominiętej przez większość płycie Ducha 'Pod Koniec'. Wszystkie teksty naładowane są emocjami, bólem i konkluzjami, to czysta poezja, serwowana bez banałów, dyrdymałów i potknięć. Trzeba koniecznie słuchać bardzo uważnie, bo ciężko jest ominąć błyskotliwe wejścia, jak 'najlepszy hasztag o ekologii jaki stawiasz? Trawa'. Trzeba koniecznie uważać, bo kawałki takie jak 'Koperta' i 'Lot' zgniotą Cię na miazgę. Naprawdę, po niektórych kawałkach ciężko przejść do zwykłego rytmu i powrócić do rzeczywistości. Goście zdecydowanie dodają smaku albumowi, bo są to goście śpiewający (genialny refren Luki w 'Prestidigitatorze') albo Wdowa, dobrze wpisująca się w całość.
Ufff. To bardzo ciężki materiał. Poezja na rapowych bitach, ale nie jest to jeden z tych 'płaczących' rapperów, jak to się ich ostatnio określa. To emce, który jebnie Ci w pysk garścią słów, które wyduszą z Ciebie łzy. Trudne i na pewno nie dla wszystkich, ale zmuszające do refleksji i świetne. Jak dla mnie, w tym roku Step niszczy produkcjami: Cira, Vienio, Hukos, teraz Rover...
OCENA: 5\6
1. Autobiografia
2. Konfesjonał
3. Surrealizm
4. Prestidigitator feat. LUKA
5. Wizja feat. LUKA
6. Motyle feat. DAREK PERCZAK
7. Dźwięki
8. Roadtrip 2
9. Koszyk
10. Koperta
11. Pęknięcie feat. WDOWA
12. Lot feat. JAHQB
13. Jednorożec
14. Umieć tu żyć feat. ALICETEA
Poprzednia płyta Rovera, '24TV', to był ciekawy koncept album. W tym roku Rover zmienia wytwórnię, wychodzi na legalu, ale koncept, choć się zmienił, nadal rządzi płytą. Teraz dostajemy całą książkę, którą wypada najpierw przeczytać, bo płyta jest ostatnim jej rozdziałem.
Większość stron książki zapełnił nutami Sakier, z drobnymi przerwami na SoDrumatic'a, Voskowego, RX, Bobera i Pawbeats. I, ku mojemu zdziwieniu, to Sakier okazał się być tym najardziej progresywnym bitmejkerem, a nie SoDrumatic, który dał fenomenalny, jazzowy podkład do 'Prestidigitatora'. Nie lubię jego bitów, ale tutaj pokazał klasę wybitną. Dominujący tu Sakier niestety nie jest wybitnym producentem, czasem te podkłady się zlewają, bo są dość podobne, choć przecież i są takie, jak energiczny 'Motyle' i wesoły 'Dźwięki'. Od Voskowego mamy również jazzowo-soulowy 'Koszyk', który nie porusza tak, jak ten od Drumatyka, jednak wszystkie kawałki kolejnych producentów są warte uwagi: klimatyczny RX, połamany Bober, intensywny Pawbeats. Muzyka jest dobra, pasująca do klimatu, choć na pewno mogłaby być lepsza - tego brakuje do ideału.
Kiedy ostatnio słyszałem tak przejmujące i przemyślane wersy? A wiem. Kilka lat temu, na pominiętej przez większość płycie Ducha 'Pod Koniec'. Wszystkie teksty naładowane są emocjami, bólem i konkluzjami, to czysta poezja, serwowana bez banałów, dyrdymałów i potknięć. Trzeba koniecznie słuchać bardzo uważnie, bo ciężko jest ominąć błyskotliwe wejścia, jak 'najlepszy hasztag o ekologii jaki stawiasz? Trawa'. Trzeba koniecznie uważać, bo kawałki takie jak 'Koperta' i 'Lot' zgniotą Cię na miazgę. Naprawdę, po niektórych kawałkach ciężko przejść do zwykłego rytmu i powrócić do rzeczywistości. Goście zdecydowanie dodają smaku albumowi, bo są to goście śpiewający (genialny refren Luki w 'Prestidigitatorze') albo Wdowa, dobrze wpisująca się w całość.
Ufff. To bardzo ciężki materiał. Poezja na rapowych bitach, ale nie jest to jeden z tych 'płaczących' rapperów, jak to się ich ostatnio określa. To emce, który jebnie Ci w pysk garścią słów, które wyduszą z Ciebie łzy. Trudne i na pewno nie dla wszystkich, ale zmuszające do refleksji i świetne. Jak dla mnie, w tym roku Step niszczy produkcjami: Cira, Vienio, Hukos, teraz Rover...
OCENA: 5\6
Subskrybuj:
Posty (Atom)




