Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goście z Niemiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goście z Niemiec. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

RPS & WHR - KSIĄŻĘ AKA SLUMILIONER

Terrorym 2014

1. Know How
2. PRR (Prawdziwy Rap Rozpierdol)   feat. DJ DANEK
3. S.A. (Steven Adler)   feat. HELLFIELD
4. Defekt Mózgu
5. Back in the Days   feat. KROOLIK UNDERWOOD, DJ DANEK
6. Nadmiar
7. Big Picture   feat. ŚLIWA, DJ DANEK
8. No Future (Rock On)
9. Być i Mieć   feat. DONO, DJ ACE
10. Codzienne refleksje   feat. MAREK DYJAK
11. RPS klasyka
12. Full Time Job   feat. JACK THE RIPPER, RDW, DE2S, TOONY, AZYL, JERU THE DAMAJA, GANDZIOR, GRECKOE, ŚLIWA, DJ DANEK
13. Martwa muzyka    feat. BEZCZEL, GLACA
14. Nie oglądam się
15. Sukces
16. No Surrender   feat. AZ, DJ DECKS
17. Braggabałagan
18. Raplajf
19. Trudny dzieciak 2

    Książę? Księciunio? Słabo mierzy Rychu, bo Napoleon w jego wieku był już cesarzem... Ale co tam, nie będę sobie robił beki z tytułu, ważniejsza jest zawartość. Rychu Peja Slumilioner i White House Records zrobili płytę, która ma całe zastępy słabych uzurpatorów zmieść z powierzchni ziemi i umocnić Peję na tronie. Tylko czy Peja nadaje się na koronę władcy?
    White House, w osobach Laski i Magiery, oczywiście potrafią dźwignąć cały album mi nie raz, nie dwa to udowodnili. Dzięki temu, że podkłady robi raz jeden, a raz drugi, nie ma tu nudy, choć wszystko jest spójne. White House dają tu w większości klasyczne podkłady, oparte na samplach, typowe boombapy, które bujają w bardzo przyjemny sposób. Ale producenci nie stronią również od nowości - Peja również stara się nadążać - dlatego, może nieco nieśmiało, znajdują się tu także podkłady, które wychodzą spoza ramek trueschoolowych płyt: 'Defekt Mózgu', połowicznie pozbawiony perkusji 'Nadmiar' - który i tak brzmi całkiem nieźle, choć nie przepadam za takimi rzeczami. Generalnie są to bity, których słucha się dobrze, jednak wpadają tu perełki, które powodują ciary na plecach: 'RPS klasyka', którym Laska wraca do czasów starego, dobrego WH - taki mrożący krew w żyłach trak, no i 'Full time job' musiał być niezły, skoro ciągnie się prawie dziewięć minut, no i 'Braggabałagan' - klasyczny banger. Świetną robotę robią tu Ace i Danek, bo ich skrecze podnoszą traki o poziom. Traki White House wprawdzie nie chwytają za ryj, jak na pierwszych Kodexach, ale nadal są bardzo porządne i Peja na nich dobrze się czuje - słychać chemię pomiędzy producentami i rapperem.     
    Peja to weteran, bo w sumie poza Tede nie ma na scenie równie zajętego człowieka, który jest na scenie od dnia pierwszego. Dlatego wydaje mi się usprawiedliwione, że rapper występuje tu z pozycji Dziadka i oburza się na młodzież że 'mam ustąpić miejsca? Przecież jestem starszy!'. Peja jest już w tym wieku, że swojego stylu nie zmieni, więc liczą się tu przede wszystkim pomysły, jakie ma, aby przyciągnąć publiczność. Flow jest stałe i doskonale rozpoznawalne, teksty... również łatwe do przewidzenia: prawdziwy rap rozpierdol, jestem legendą, więc wypierdalaj, jak to pięknie kiedyś było, codzienne refleksje. Peja mówi też trochę o swoim stosunku do nowych trendów w rapie 'njuskool, truschool, trap, swag, defekt mózgu'. Czyli w sumie nic nowego, ale czy zmienia się formułę, która się sprawdza? Trochę zaskoczyło mnie, że Peja próbuje tu śpiewać i robi to relatywnie często - o dziwo, robi to czasem lepiej, niż rymuje. Kurde. Nowością jest tu sporo werbalnych odnośników do klasyki hip hopu - ale po angielsku, co u Pei się wcześniej nie zdarzało. Zapisał się na kurs angielskiego? Czy to wynik współpracy z amerykańskimi rapperami? Bo przecież znowu pojawia się tu Jeru, jest Jack The Ripper, ale również pojawił się tu AZ - Peja znowu udowadnia, że jest w stanie nagrać z każdym, kto może uchodzić za legendę (mówię naturalnie tylko o Jeru i AZ). Kto będzie na następnej płycie? Strach się pytać... Poza amerykańskimi tuzami rapu, mamy tu też silną reprezentację Europy: Francji (De2s) i Niemiec (Greckoe, Azyl i Toony). Z polskich rapperów usłyszymy tu Śliwę, który wreszcie zaczyna kreować swój własny styl i brzmi to wcale nieźle. Jest męczący Dono, Kroolik z angielskim refrenem - jak zwykle śpiew Kroolika na propsie, jest bardzo dobry, lecz znowu przygnębiający Bezczel oraz wielka brygada w międzynarodowym posse tracku 'Full time job', o którym nie da się nie powiedzieć paru słów. Peja wypadł tu niestety najsłabiej, bo nie potrafił napisać tekstu tak, aby nie brakło mu tchu pod koniec, Jack The Ripper jest jak zwykle przeciętny, RDW wszedł z tym flow w bit idealnie - zadziwiające, choć końcówka już mu się rozjechała, De2s jedzie bardzo dobrze, niemiecki Polak Toony daje wersy w języku ojczystym i robi to jako jeden z lepszych w składzie, Azyl z niemieckim przekazem i ciężkim głosem również wypada dobrze, Jeru to przecież klasa sama dla siebie, Gandzior wypada poprawnie, Greckoe jest dość prosty, ale płynie nieźle, zaś Śliwa po obiecującym wejściu, pogubił się w przyspieszeniach. Rychu nie byłby sobą, gdyby nie zapraszał również wokalistów spoza rapu: tradycyjnie jest tu Glaca ze Sweet Noise, jest Hellfield z hardkorowego Nekromera, a także Marek Dyjak ze swoim ciężko przepitym głosem, który daje życiowe sznyty (taki # do jego albumu, łap to!) kawałkowi. I wprawdzie Rychu mówi że ma 'ubogi zasób słownictwa, jednak dalej mi za to płacą', to przecież nie jet z nim już tak źle - życie to najlepszy nauczyciel.
    Kolaboracja Pei z White House to jest chyba strzał w dziesiątkę, bo i producenci - weterani i rapper - weteran doskonale się rozumieją. Przemycone nowoczesne akcenty w muzyce nie wpływają znacząco na klimat płyty, tylko ją słusznie ubarwiają. Na majkach, poza całą brygadą RPS, propsy dla Pei za udział Jeru i AZ w tym projekcie - ja wiem, że to wystarczy mieć odpowiednią ilość kasy na taki featuring, ale jednak to robi wrażenie. Płyta mogłaby być nieco krótsza, ale te osiemdziesiąt minut nie jest czasem straconym. Nie jest to płyta godna króla, zatem książę zupełnie wystarczy - nawet, jeśli jest podstarzały.

OCENA: 5-\6


sobota, 22 lutego 2014

DWIE TWARZE - ZMIEŃ TO

2na2 Studio 2014

1. Oddaję Ci siebie 
2. Zmień to  
3. Media 
4. Kara za marzenia    feat. BU
5. Ziemia 
6. Fuck  
7. Rap gramy   feat. GUMBAS, KIKU
8. 5 minut 
9. Wolność     feat. ADRO
10. Nic więcej   feat. CASTROL
11. Nasze historie 
12. Wulkan emocji    feat. CEZET
13. Szczęście    feat. FIFA
14. Czas  
15. Witaj znowu   feat. MINIZTA 

    Choć Hesik i Kopciu współpracują ze sobą już ponad dekadę, to o nich, jako o Dwóch Twarzach, zrobiło się trochę głośniej całkiem niedawno. O tym, że te dwie osoby stanowią jedność, świadczy okładka - może mało wyględna, ale gdy się przyjrzysz, zobaczysz, że ta twarz zlepiona jest z dwóch - dwie twarze, jedna osoba.  
    Znakomita większość bitów wyszła spod rąk samego Hesika, co wydaje się naturalną sprawą. Tylko dwa podkłady dał Item, a po jednym Lopez i Hustler - kimkolwiek oni nie są. Lopez przy okazji zabezpieczył również skrecze na tym albumie. W założeniu miała to być płyta klasyczna - przynajmniej tak czytałem w zapowiedziach. Owszem, w większości tak jest, choć pierwszy kawałek wcale nie zapowiadał brzmienia w stylu Złotej Ery, potem jednak styl się wyrównał. Nie ma tu jednak takich typowych sampli, są różne pętle, ale doprawdy ciężko uznać to za rzeczy samplowane klasycznie - nawet jeśli Hesik wyciąga pętle z jakiś innych nagrań, brzmi to dość tanio i beznamiętnie. O ile 'Media' i 'Fuck' to całkiem niezłe traki, to 'Ziemia' jest zwyczajnie słabym kawałkiem, do którego nagrywać mogłaby równie dobrze Verba... Podobnie 'Wulkan emocji'. Najlepsze podkłady dał tu Item ('Zmień to' i '5 minut') oraz Hustler ('Czas'), ale i Hesik, pomimo tego, że generalnie słabo daje radę, ma kilka w miarę dobrych wejść, jak wspomniane wyżej kawałki albo nieco regałowy 'Wolność' z toastowaniem Ardo. Ale ogólnie bity są słabszą stroną produktu i zwyczajnie nudzą. 
    No dobra, co tu zrobić z rapperami? Nie są źli tak generalnie. Kopciu wyciąga głos na nieco wyższe tony, Hesik ma nieco niższy głos, ale stylistycznie brzmią prawie identycznie, tak samo przeciągają niektóre wersy, podobne mają teksty, choć wydaje mi się, że to Kopciu jest bardziej poukładanym i lepszym tak tekstowo, jak i technicznie rapperem. Lirycznie jest tu tak samo, jak z bitami: czyli niby nie jest źle, ale to wszystko jest takie... nie do końca. Każdy kawałek mówi o ważnych w życiu rzeczach: zakłamane media, moja piękna Polska, trzeba coś zmienić w swoim życiu, rząd zabiera ludziom pieniądze, miłość i tym podobne tematy są grane, ale brzmi to różnie. Maja parę udanych wersów ('przejmuję pałeczkę, lecz nie jest to pałeczka coli' albo ławki dziś są puste, czyja to wina? To wina Tuska'). Najlepsze traki to 'Fuck', dowcipne 'Media', bitewne 'Rap gramy' (poza gośćmi...). Dwie Twarze okazują się mieć czasem więcej oblicz, jako, że chłopcy zaprosili do współpracy swoich znajomków. Większość, poza Bu i Cezetem, to podziemie śląskiej sceny i to wydaje się, że jest to podziemie dość głębokie, bo skillsy owych koleżków są raczej marne. Ciekawostką jest występ niemieckojęzycznego rappera Minizta.
    Nudna ta płyta. Może i nie jest zła, ale do dobrej brakuje jej również trochę. Jest po prostu nijaka, głównie przez byle jakie podkłady, które brzmią często tandetnie, ale i przez mało wyrazistych rapperów i słabych gości. To płyta, która nie powinna wychodzić na legalu, bo prezentuje średnią nielegalną. Rozumiem, że chłopcy włożyli w to sporo pracy, ale do mnie to nie trafiło, sorry, taki mamy klimat.

PS: Jeśli rapper mówi 'wyszłeś' na płycie wydanej oficjalnie (mówię o Fifie), to powinno się go od razu odstrzelić...

OCENA: 3-\6 


środa, 25 września 2013

MŁODY GOH - IRRACJONAL

1. Chaos Istnienia (Intro) 
2. Schwytany Dezerter
3. APOKA 
4. Czakry
5. Wnyki   feat. IGUAN, KATHA 
6. Wahadło (Skit)
7. New Age 
8. Pajęczyna 
9. Parapsychologia 
10. Piękna Strzyga 
11. Węże z Parafii 66 
12. Spirytyzm 
13. Sztuczna Inteligencja 
14. Trygony 
15. O.O.B.E (Skit)
16. Wywar Astralny 
17. Wizualny Pokarm 
18. Ślepota 
19. Dewiacja 
20. Ostatnia Herezja (Outro)

    Młody Goh to jeden z bardziej charakterystycznych rapperów z podziemia. Właśnie wyszła jego kolejna solówka, której okładka zdradza fascynację horrorcorem i zapowiada ciężką, hardkorową jazdę. I jestem pewien, że to nie pomyłka!
    Muza to faktycznie ciężka jazda. Goh zatrudnił znajomków ze sceny krakowskiej i warszawskiej, bo jak zauważyłem, współpracuje on ostatnio z warszawską hardkorową wytwórnią Palmy Nagrania. Dlatego oprócz mocnych i bujających bitów DJ 2Najz oraz dwóch bitów od Kozima i Kony'ego, mamy tu też inne produkcje. Są tu dwa podkłady od Nagasha - w tym jeden świetny do 'APOKA' i jeden od DJ Washa - zadziwiająco wesoły. Oprócz nich, trzy podkłady pochodzą od niejakiego Rabana. Jest również kilka podkładów od Claymore'a z Niemiec, które są złożone na zasadach Złotej Ery, ale brzmią niczym taśmy z lat '90 nagrywane przez polskich rapperów To ciężka, gniotąca do ziemi muzyka, pełna niepokojących dźwięków i miażdżących łeb bitów. Nie, tego się nie da słuchać na spokojnie. Może wywołać paranoję i stany lękowe.
    Nie jest to sprawka li tylko muzyki - Goh z lubością wprowadza zamęt na trakach. Nie dość, ze jego flow i styl, wybitnie nie poukładany i szorstki, nie pozwala na zwyczajny odbiór materiału, to jeszcze te treści... Wywrzaskiwane, czasem wybulgotywane (hoh? Dobre słowo!) teksty wprowadzają jeszcze większy chaos i zaciemniają obraz. To wybitnie skomplikowany obraz, pełen filozoficznych wejść, diabelskich i okultystycznych symboli, przeciwstawionych religijnym dogmatom, anty konsumpcyjny i antyglobalistyczny. Apokalipsa. Szczerze mówiąc, normalnemu człowiekowi ciężko będzie cokolwiek stąd zrozumieć i odnaleźć jakiś sens i przekaz. A jedyni goście rymują po... francusku! To członkowie Demonios Sekt, międzynarodowego teamu wyznawców hardkor-horrorcore rapu, do którego również zalicza się Goh.
    Well, well, cóż, cóż. 'Irracjonal' to faktycznie irracjonalny materiał. Gnie kark ku glebie, a im dalej zagłębiasz się w ten album, tym większa szansa, że po godzinie będziesz zwisał z krzesła, ze stróżką śliny, zwisającą z ust, oddychając chrapliwie. Mocna płyta, zdecydowanie niszowa i na pewno nie dla wszystkich. Jak dla mnie nieco za długa, ale... intrygująca.       
          
POCIĄGNIJ

OCENA: 3+\6


niedziela, 8 września 2013

DJ SOINA - KRĘCI MNIE VINYL 2

Szpadyzor 2013

1. Intro    feat. RAFI
2. Słychać Nas Z Dala   feat. RAFI, KNIGHTSTALKER
3. Przejmujemy Kontrolę    feat. MASSEY
4. Kręci Mnie Vinyl    feat. RY23, KOWALL, LONT
5. Smak Jointa    feat. QLOP, BUBEL
6. Zapomnij   feat. KAJMAN, KROOLIK UNDERWOOD, RAMZES
7. Wybuchowy Mix (Exclusive Version)    feat. JONGMEN, WSRH
8. Boollywood   feat. BEZCZEL, POSZWIXX, EDE, KALA
9. Nieskomnie    feat. WUAESPECJAL, DMK, MARTITA, YAK
10. Co cię trapy?    feat. BROŻAS, RUDI
11. Życie w Ciągłym Stresie    feat. BUCZER, CEGŁA
12. Nic o mnie nie wiesz   feat. EDIZZ, DZIKU, GINGER, CEHA, YANKEE DOO DOO, SNOOF, YAK, DOLUN, GRYPH, MIELCAR, CZUBI, RUDI, HAŁAS, C-ZET, ALLCZAPONE
13. Bilet w jedną stronę   feat. SHELLERINI, KACZOR
14. Pijemy Za Sukces   feat. PIH, KUBISZEW, MROKAS, FIOŁAS
15. Outro

    DJ Soina jest znanym drapaczem w Poznaniu i blisko współpracuje z Guralem i spółką, ale nie stroni od pokazywania się na podziemnych produkcjach. Naturalną rzeczą chyba dla DJa jest to, że kręci go winyl, zatem to już druga część składaka, którego kompiluje i firmuje swoim imieniem Soina.
    Soina czuwał nad złożeniem w całość kawałków, zrobionych przez Cehę i Doluna, do których dograli się rapperzy z całej Polski. Muzyka jest wystarczająco klasyczna, żeby w zestawieniu z tytułowym winylem nie raziło w oczy. Czy też uszy. Są to podkłady osadzone bardzo w stylistyce Szpadyzora (bejbe bejbe), czyli są sample, ale i sporo elektroniki. Są to w większości bangery, niektóre bardziej zwyczajne, część kląskające hajhetami, ale są to bity kiwające głową i mające nakręcać imprezę; takie nadające się również do auta. Nie wszystkie są fajne, ale przynajmniej ujdą. Będą się na pewno podobały fanom brzmienia poprzednich płyt Gurala. Rola Soiny polegała na spojeniu tego wszystkiego w jedno i ozdobieniu tego materiału soczystymi skreczami - z czego DJ wywiązał się bez zarzutu.   
    Na majku mamy przegląd rapperów z całego kraju - i tych fejmowych, wydających swoje płyty na legalu, i tych nikomu nie znanych, siedzących głęboko w podziemiu. Do nich dołączył jeden wykonawca spoza granic Polski. Jak wypadli? Różnie. Rafi typowo dla siebie, Knightstalker to niemiecki rapper, rymujący po angielsku - ujdzie w tłoku. Zadziwiająco dobre (jak na siebie!!) wersy zarymował Massey, ujęły mnie wersy Wuaespecjala, Edizza, Kaczora i Bezczela, ale większość rymujących tu gości jest dość przeciętna. Lepsze wrażenie zrobiła na mnie kolaboracja Kajmana, Ramzesa i Kroolika w 'Zapomnij', wybuchowy mix Jongmena, Słonia i Szelki. Wpadnie nam tu w ucho kilka ciekawych wersów, większość po prostu jest, ale nie można powiedzieć, że są tu jakieś straszne wpadki. Spodziewałbym się dołów u Masseya, ale ten dał radę. Najsłabsze występy za to znajdziemy na posse kucie 'Nic o mnie nie wiesz' (All Czapone, Rudi z absurdalnymi przyspieszeniami i zwolnieniami i pewnie parę innych wejść).
    Trochę mam problem z tą płytką. Niby jest ok, wszystko fajnie, ale czegoś tu brak. To znaczy, Soina zrobił to, co do niego należało, gorzej z niektórymi podkładami i zaproszonymi gośćmi. Ale wiadomo, że przy takiej ilości zaproszonych osób ciężko utrzymać stały poziom. Płyta nie jest zła, ale szału nie wzbudza.

OCENA: 4-\6


niedziela, 3 marca 2013

PSYCHOPATOLOGIA - SETA

hardcorerap.pl 2012

1. IntroW
2. Nanana   feat. QWERT
3. Kujiua kuja kisu     feat. JIGGY JOKA
4. Pokaż cipkę  (Werska brudna)
5. Operacja mózgu    feat. JKRS
6. Skit od skurwysyna
7. Pomordowane kurwy   feat. KACZMI
8. Patologia   feat. MALDO
9. Pokaż cipkę (Wersja miłosna)
10. Nie jestem pojebany   feat. SCHEME
11. Bukkake   feat. MBS, MUMIN
12. Gdzie jest Ewa
13. Outrow - Maja z Babilonu

    Horrorcore w polskim wydaniu jest u nas mało popularny. Tak, sporo osób jara się Necro i jego brygadą, lubią Insane Clown Posse, ale... kiedy robi to ktoś po polsku, wychodzi na to, że to tylko stek bluzgów i obleśnych opisów. Kilka miesięcy temu wyszła płyta Kaczmiego, która mnie pokonała, za co zostałem straszliwie zjebany przez jego fanów. Trudno. Czekam nadal na płytę, która będzie DOBRZE zrobionym horrorcorem, a nie pseudopoetycką próbą wrzucenia jak największej ilości kurew w wersy.
    Szukasz ostrych, pojebanych bitów? To masz listę bitmejkerów: Dtothe Jay, Qwert, Jiggy Joka, NEZ, Jiggi Jackson, Dopetones, Short G, Klive Kraven, Golden Silver, Gigi, Beat Infection, Sigmaster. Ufff... długa ta lista. Muzyka jest ciężka, pełna elektronicznych brzmień, które mają wprowadzić Cię w fazę strachu, co częściowo im się udaje. Brzęczące basy, syntezatory - albo podejrzanie spokojne albo kurewsko agresywne. Ogólnie, w zamierzeniu, pojebane i groźne.
    Seta to rapper przypominający mi trochę PiH'a: wybitnie mocne słowa i marny, niepasujący do całości głos. Ale o ile Pih wchodzi na wysokie tony, Seta pozostaje w dolnych rejestrach - może to trochę drażnić, ale... udaje mu się zatrzymać w klimacie. Jednak trzeba zaznaczyć, że zawartość liryczna płyty jest tylko i wyłącznie dla słuchaczy o mocnych nerwach, których nie obrzydzą 'psychopatologiczne' opisy seksualnych dewiacji i morderstw. Secie wtórują Kaczmi i inni koledzy sceny horrorcore, a także kilku niemieckich i austriackich gości, pozostających w klimacie. I pomimo, że Seta zapewnia, że 'nie jest pojebany', słuchając tego nie możesz być zupełnie pewien.
    Hah. No i mamy tu coś w klimacie horrorcore. Jednak Seta nie zbliża się do amerykańskich produkcji tego typu, ale raczej idzie w kierunku niemieckiej sceny horrorcore. Nic dziwnego, w końcu z kilkoma przedstawicielami tamtejszej społeczności HC nagrywa. Dla większości będzie to niestrawne gówno od jakiegoś pojeba, ale jeśli cieszy kogoś opis srania na ryj i krew na ścianie z odciętej kończyny maczetą - osiągnie orgazm w locie. Ja nie jestem fanem, ale i nie odsądzam takich wykonawców od czci i wiary - niech to robią tylko umiejętnie. Seta jest dużo lepszy w tej materii od Kaczmiego, bo tamten brzmi jak kabaret, a tu mamy porządny polski HC. Dla mnie spoko, dopóki patrzę przez palce - bo tak to trzeba odbierać   

ZACIĄG NA OSTRO

OCENA: 4-\6


niedziela, 16 września 2012

CNO 2 - SLUMS ATTACK


Terrorym 2012

1. CNO2
2. Podły popis
3. Ideologia bloków    feat. PEZET
4. Musisz przetrwać
5. Gigant    feat. ŚLIWA
6. Dom zły
7. Zona    feat. GLACA
8. Colabo   feat. ONYX, TEWU
9. Samotność po zmroku    feat. KROOLIK UNDERWOOD
10. HIP HOP wciąż żywy   feat. TRZECI WYMIAR
11. Na celowniku
11. The Bridge feat. MASTA ACE
12. Gzyms
13. Radio Wolna Europa  feat. DEFUCKTO, AZYL, SNIPER, CLEMENTINO, R-MC, GANDZIOR, LOO-MC, SHAZAAM, HIJACK
14. To miasto.
15. Witamy w syfie (Staszica story 5)
16. Żeby Polska
17. Acid King
18. Reprezentujemy HIP HOP

    Peja mówi 'Weterani, lecz nie wapno' i coś w tym musi być, bo Peja jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Każda kolejna płyta wypada w zestawieniach rocznych bardzo dobrze, i wydaje się, że Rychu da Peya juz nac niczym nie zaskoczy, a to wychodzi nowe SA i BANG, BUM, JEB. Wystarczyło mi, że zajrzałem na gościnne występy i bez żadnych zbędnych ceregieli nabyłem płytę. Kawałek z Jeru z poprzedniej płyty zniszczył system, a teraz...
    DJ Decks też ewoluuje, bez wątpienia. Od pierwszych podkładów przez ckliwy g-funk, potem całkiem nowe oblicze z nudnymi, nie oszukujmy się, bitami z prostym loopem, zapętlonym bez finezji, teraz Decks doszedł bez mała do perfekcji. Prawie, bo nie wszystkie bity powalają, ale wreszcie nie muszę się czepiać muzyki na płycie Slumsów. Przy okazji skrecze też robią dobrą robotę i w ogóle brzmi to fajowo.
    Ciekaw jestem, czy to praca Decksa przy masterze, czy Peja naprawdę po tylu latach nauczył się wreszcie porządnie rymować i pisać wersy tak, aby nie wyłaziły za werble. Teksty i tak miał całkiem niezgorsze, ale teraz przynajmniej brzmią wyraziście i porządnie, a flow nie jest porwane i koślawe, tylko płynie tak, jak powinien. Ale nie to mnie powaliło. Mogłem się tego w sumie spodziewać. Nie spodziewałem się mianowicie aż TAKIEJ listy gości. Z Polski do Poznania przyjechało tylko kilka osób: Pezet dał przeciętną, ale dobrą zwrotkę, Śliwę odróżniłem od Pei, co uważam za niejaki sukces - nie szkodzi, koleżka wypadł też całkiem porządnie. Glaca ze swoją wokalizą ubarwił całkiem niezłą, mroczną 'Zonę'. Kroolik mnie nieco rozczarował, bo po jego płycie odzwyczaiłem się od stylu jego zeszłorocznych fituringów, ale średnio mi to zawodzenie pasuje to świetnego skądinąd podkładu w 'Samotności po zmroku'. Trzeci Wymiar nieubłaganie udowadnia, że hip hop jest wciąż żywy, zabijając słabych emce swoim flow i techniką. Ale, jak wspomniałem, z Polski na płycie jest tylko kilku emce, za to Peja zrobił się internacjonałem, co mu się wielce chwali. Ma wielkie propsy za kolejne sławy zaproszone na majki. Onyx brzmi jak za dawnych lat i Sticky Fingaz przy okazji dał świeże rymy i słychać, że są napisane właśnie na TĘ okazję. Masta Ace trochę mniej zauroczył, ale na tyle go lubię, że kawałek, który ma byc mostem spinającym Poznań i NY, jest dość przyjemny. No i w końcu mamy absolutny posse trak o wiele mówiącym tytule 'Radio Wolna Europa', gdzie rymuje pełno zagranicznych emce: choć Peja dwoił się i troił na bicie to nie wypadł najlepiej. Są Czesi z  Defuckto, którzy jadą jak profesorzy. Jest Niemiec Azyl - raczej przeciętny. Jest Litwin Sniper, który ma jedną z najlepszych zwrotek na traku. Jest też Włoch Clementino - całkiem niezły. R-MC z Belgii płynie po francusku z lekkimi potknięciami, ale fajnie - od belgique ta Poznan :) Drugi Belg, Loo-MC wcale mu nie ustępuje. Gandzior na szczęście się dostosował i dał całkiem dobre wersy i pojechał płynnie. Na koniec zostali Shazaam ze Szwecji z równie dobrymi wersami co Sniper, a także legenda angielskiej sceny, Hijack, który jednak nie obezwładnił.
    Ufff... Nie spodziewałem się aż tak dobrej płyty po Ryśku. Nie dość, że muza jest na wysokim poziomie, to jeszcze Peja daje radę, a i goście dobrani są wręcz wybitnie. Moje ulubione kawałki to 'Colabo' z Onyx'em, 'Samotność po zmroku', 'Gzyms', 'Radio Wolna Europa', ale tak naprawdę to mógłbym wymienić 75% albumu. No, Rychu, chapeau bas!

OCENA: 5+\6


środa, 16 maja 2012

SOBOTAŻ - SOBOTA

Stopro 2009

1. Sobotaż    feat. MATHEO    
2. Z Buta Wjeżdżam                   
3. Życie    
4. Modlitwa 
5. Była Ideałem    
6. Tańcz Głupia  
7. Ty Jak Ja, Ja Jak Ty    feat. BEATA ANDRZEJEWSKA
8. Dzień W Dzień to Samo          
9. Mój Dekalog                            
10. Przed        
11. W Trakcie          
12. Po                
13. Numer Życia                   
14. Stoprocent 2    feat. KOOL SAVAS, DON GURALESKO, WALL-E, RYTMUS, BIGZ
15. Rusz Się     feat. MATHEO                                  
16. Stawka Większa Niż Życie  
17. International Ogarnijzation    feat. RENA, WINI, TONY JAZZU, SAGE
18. Upić Się Warto              
19. Moje Kurwa Mać Bragga 
20. Wbrew Wszelkim Prognozom 
21. Wyskocz Do Tego

    'Sobotaż' to debiut pana Soboty, mimo, że oficjalnie przy mikrofonie wystąpił już na drugiej płycie Snuz. W 2009 przyszła pora na to, żeby Sobota wyszedł ze swoim imprezowym gównem na szerokie wody. Płyta została doskonale przyjęta w środowisku i Sobociak zebrał masę propsów z całej Polski.
    Całą płytą od strony muzycznej zajął się nie kto inny jak tylko Matheo. Oczywiście znając jego produkcje nie należy się spodziewać stylu nowojorskiego, raczej południowej stylistyki - i tak właśnie tu jest. Do elektronicznych brzmień Matheo dodał trochę funkowych sampli, szczyptę jazdę w stylu David z Getta...yyy... Guetta znaczy - w sumie to na wskroś nowoczesny hip hop. Nie powiem, że jest to mój ulubiony kierunek w rapie, ale przyznać trzeba, że nie brzmi to źle. Praca didżeja nie powala w każdym kawałku, mimo, że za talerzami stoi sam DJ Feel-X - może po prostu jego skrecze średnio pasują do tego typu muzyki...
    Sobota ma charyzmę, styl i głos i sam wystarcza, żeby zapełnić płytę. Jednak, żeby nie było za nudno, znajdziemy tu dwa posse tracki. Pierwszy z nich to szalony, międzynarodowy 'Stoprocent 2' z udziałem Kool Savasa (Niemcy), Bigz'a (Szkocja) i Rytmusa (Czechy) - jeden z lepszych kawałków na płycie. Podobnie nieźle brzmi drugi posse track z ekipą szczecińską.
    W zasadzie płyta nie jest równa i pośród mocnych kawałków zdarzają się i klopsy i wpadki, które nic nie wnoszą i są jakby wypełniaczami na płycie. Rozumiem, czemu Sobota narobił tyle hałasu, ale nie rozumiem z drugiej strony aż takich ochów i achów... Przeciętne raczej.     

OCENA: 4-\6


czwartek, 5 kwietnia 2012

KINEMATOGRAFIA - PAKTOFONIKA

Gigant 2000

1. Na Mocy Paktu
2. Priorytety
3. Gdyby
4. Ja to Ja feat. GUTEK
5. Powierzchnie Tnące
6. Toniemy
7. Popatrz (Uliczny Reportaż Z Dworca)
8. Chwile Ulotne
9. WC feat. SOT
10. Nowiny
11. Nie Ma Mnie Dla Nikogo
12. Jestem Bogiem
13. Lepiej Być Nie Może
14. Rób Co Chcesz
15. W Moich Kręgach
16. 2 Kilo feat. ONANON, LAKI, DIKE, LO, KAMS

Któż dziś nie wie, kto to Magik, Rahim, czy Fokus? Kiedy powstała Paktofonika, w zasadzie na zgliszczach sławetnego Kalibra 44, wszyscy wiedzieli, że to będzie bomba. No i w zasadzie do tej pory płyta 'Kinematografia' uważana jest za klasyk na naszej scenie... Tylko, czy wytrzymała próbę czasu?
Muzykę robili tu sami Paktofonicy, Beny, Kipper i Niemiec Paul D. Wszyscy razem zrobili podkłady w dość podobnym stylu, czerpiącym z psycho rapu pierwszej płyty Kalibra, z głębokimi basami i dźwiękami syntezatorowymi. W dodatku raz bitboks zrobi Sot, trochę podrapie płyty DJ BDJ... Bity jeszcze ujdą, natomiast całkowicie leży tu mastering, źle to jest wszystko poskładane i czasem w ogóle nie da się zrozumieć nic.
Magik Magikiem, ale gdzie tamtemu Fokusowi czy Rahimowi do dzisiejszej formy? W ogóle nie ci sami emce! Ewaluacja, jaką przeszli w ciągu 12 lat jest kolosalna - ciekawe, jakie płyty nagrałby Magik, gdyby żył...Każdy z nich ma inny, charakterystyczny styl i mogłoby być genialnie, gdyby nie... fatalny mastering. Poza tym nie wszystkie kawałki są choćby dobre. Wiadomo, że 'Chwile ulotne', 'Jestem Bogiem', czy najlepsze chyba 'Rób co chcesz' z genialnym bitem i świetnym tekstem. Trochę zaskakuje kawałek (13 minut!) z całą brygadą Bunkerwelt ze Stuttgartu - czyli m.in. z udziałem Creutzfeld & Jakob (których zasadniczo bardzo lubię), czy Dike... Za długie, męczące i w sumie, jako międzynarodowy posse track, zamiast zadziwiać i wywoływać szok, zwyczajnie nuży...
Paktofonika dziś nie miałaby większego sensu w takim stanie, jak na tej płycie i przy takiej technice nagrywania. Z drugiej strony, gdyby ci sami emce nagrali płytę po 12 latach, mógłby to być album na miarę dekady. Póki co, zostało kilka klasyków, reszta nie do słuchania. Klasyk, który nie do końca wytrzymuje próbę czasu i nowi słuchacze mogą nie znaleźć tego, czym zachwycali się ludzie w 2000. Klasyków się nie ocenia - zatem pewnie 6\6, ale gdyby wziąć płytę czysto 'dziewiczo', bez obciążenia świadomością, kto to, to dałbym 4. Ale stwierdziłem że płyt starszych niż 2005 nie będę oceniał.

PŁYTY STARSZE NIŻ 2005 NIE PODLEGAJĄ OCENIE

poniedziałek, 6 lutego 2012

CZYSTA BRUDNA PRAWDA - SOKÓŁ & MARYSIA STAROSTA

Prosto 2011

1. Spotkanie
2. Reset
3. Znajdziemy się
4. Cynamon
5. Polowanie na zło
6. W sercu
7. Więzień opinii feat. HIFI BANDA
8. Czysta brudna prawda
9. Ludzie to dziwni są
10. Sztruks
11. Stop
12. Sens życia
13. Wspólna gałąź feat. CHADA, POKÓJ Z WIDOKIEM NA WOJNĘ, ERO
14. Myśl pozytywnie
15. Obojętnie
16. Mirek
17. Mały człowieczek feat. VNM
18. Kilka pytań
19. Ja nie przypuszczam, ja to wiem

Sokół przeszedł długa drogę. Od Zipera ulicznika, po jednego z najbardziej szanowanych raperów, którzy nie boją się eksperymentować - jego różnymi drogi mogliśmy się zapoznać przy okazji TPWC. Tym razem Sokół opuścił Pona i zawiązał duet z Marysią Starostą - nie tylko prywatny, ale i muzyczny. Zapowiadał się bardzo ciekawy projekt, ale to, co z tego wyszło, trochę przerosło oczekiwania, przynajmniej moje.
Muzyka na 'Czystej...' to nie jest muzyka z Twojej pierwszej, lepszej rapowej płyty. Sokół pozbierał producentów z całego niemal świata, żeby zrobili mu podkłady, ale wbrew pozorom album jest spójny i nie rozjeżdża się stylistycznie. Mamy tu Szwecję (Jimmy Ledrac), Niemcy (Shuko, Hustle Heart, PH7, Drumkidz), Kanadę (Brall Beats), Czechy (DJ Wich), no i Polaków na sam koniec w osobach Magiery i Siwersa. Co więcej, na talerzach również cała międzynarodowa plejada: DJ Deszczu Strugi, DJ Kebs, DJ B, DJ Steez, DJ Grubaz (Polska), DJ Mike Trafik (Czechy) i DJ Raid (Serbia). Ufff. Mało sampli, za to dużo syntetyków, które jednak są tak umiejętnie zagrane, że tworzą tu niepowtarzalny klimat, idealny dla takiego projektu.
Sokół ma swój równie niepowtarzalny styl, a jego mocne, mądre teksty stanowią bardzo dobrą przeciwwagę do słowiczego śpiewu Marysi. Nie trzeba im było zapraszać wielu gości. Hi Fi Banda, Chada, PZWNW i VNM wystarczą w zupełności. Zadziwiająco dobrze wypadł Juras, Diox i Hades na swoim wysokim poziomie, Chada ulicznie jak zwykle, a Venom również dał poprawne rymy. Największe wrażenie na mnie zrobił kawałek 'Polowanie na zło', ale i świetne jest 'Spotkanie' ze wspaniale zaśpiewanym refrenem Marysi.
Płyta jest dojrzała jak ser Brie, nie wiem, czy dzieciaki będą się tym jarać - ja nie jestem dzieciakiem już dość długo i mogę się jarać. Płyta dla dorosłych. Nie dlatego, że przeklinają - nawet mało. Tylko to jest bardzo dojrzała płyta.

OCENA: 5\6