Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą don guralesko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą don guralesko. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 grudnia 2015
DONGURALESKO - MAGNUM IGNOTUM: PRELUDIUM
Szpadyzor 2015
1. MAYA
2. Brudny Agorytm
3. Umarli i Poeci
4. Na Plaży w Pourville
5. Mandala
6. Gra Szklanych Paciorków
7. Żyli wśród róż
8. Apartament
9. Raskolnikov
10. 451'C Fahrenheita
11. Za Legalizacjom
12. Ikar feat. MAŁPA
13. Reflektory
14. Na Hali
Ostatnia płyta Gurala? No cóż, podchodzę do tego sceptycznie, no jak ma być coś ostatnim, jak w podtytule ma 'Preludium' i nazywa się 'Wielka Niewiadoma'? Gural stwierdził, że ze sceny chce zejść niepokonany, dlatego serwuje album zupełnie solowy. No cóż, może i coś w tym jest? Ale czy to jest płyta na odejście? Kłódka zamykająca drzwi kurze znoszącej złote jaja?
Gural postawił na różnorodność, jeśli chodzi o muzykę. Zatrudnił wielu producentów, ale prym wiodą tu The Returners, od których pochodzi aż pięć traków. Ale płytę rozpoczyna mistyczny, oszczędny trak Tasty Beatz - smakowity, tajemniczy i pomimo swojego minimalizmu, bardzo udany. Dwa kawałki pochodzą od Cehy, który z kolei ogarnia rzecz bardzo syntetycznie i trapowo, choć równie minimalistycznie, co Tasty. Podobnie syntetyczne bity mają 2DK, Świerzba. Z tymi trpaowymi kawałkami korespondują te klasyki od Returners, Amatowsky'ego ('Apartament') i Młodego z Heavy Mental ('Żyli wśród róż') i w sumie robi to niezłe wrażenie, bo nawet jeśli bity są nowoczesne, to nie są słabe i nakręcają temperaturę, którą podgrzewają jeszcze na wosku DJ Kostek i Returnersi. Przyznam, że Lanek, choć nie jestem fanem jego twórczości, zrobił fenomenalny trak do '451 stopni Farhrenheita' - podobnie sprawa wygląda z SoDrumatic'iem, którego zazwyczaj nie trawię, a tu ragga-dubowy 'Za legalizacjom' to killer. Naprawdę to dobry kawał muzyki.
Gural zwolnił trochę. Ale nie na tyle, żeby zamulać. Wręcz przeciwnie, na tych oszczędnych podkładach technicznie dzieje się całe mnóstwo rzeczy, a flow zmienia się jak w kalejdoskopie. To spadają nam na głowę kaskady podziesiętnych rymów, to Gural sieka linijki niczym krasnolud toporem rąbał tolkienowskie orki. Porównanie nie jest tu na wyrost, bo rapperowi nie obce są wątki fantastyczne, ale także kulturalne i kulturowe, czy nawet geograficzne i matematyczno-fizyczne. Teksty to zupełny ego trip, MC przeskakuje od tematu od tematu i w zasadzie tysiąc myśli umie zmieścić w jednym kawałku. I tak na zimno myśląc, chłodno kalkulując, to bzdety bez sensu, rymy dla rymów. Jednak ciężko odmówić tu Guralowi charyzmy i pomyślunku - wszak aby poskładać te wersy tak, aby płynnie przechodziły z wątku w wątek też się trzeba natrudzić. A i łatwo wyłapać tu konkretne porównania i pancze - choć tych jest już sporo mniej na tym albumie. Za to całe mnóstwo jest odwołań do dorobku szeroko pojętej sztuki: malarstwa, prozy, czy muzyki, a także do etnograficznych zainteresowań rappera. Przelatujemy przez szczyty górskiej, wychodzimy z lasu równikowego, aby usiąść w zaciszu, przeczytać książkę i obejrzeć wystawę malarstwa. To album o wszystkim. Wszystkim na raz, ale nie o niczym. Raczej o Nitschem - tanie porównanie, ale chuj. Jedynym gościem jest tu Małpa - co tu mówić - bardzo dobry powrót.
To nieco inny album, niż te, do jakich przyzwyczaił nas Gural. Muzycznie jest spokojniej, oszczędniej, ale bardzo dobrze, bo to podkłady, które mają świeżość i pierdolnięcie. Dobrze. Sam Gural pokazuje ile ma skillsów - i choć wspominałem o tekstach, które można odebrać jako bełkot, to jednak stylistyka i sposób składania słów wymusza respekt. Nikt tak nie potrafi składać wielokrotnych i tyle. Ciekawe jest wydanie płyty - czyżby Gural miał zamiar zostać malarzem\marszandem, jak Swizz Beatz? Damn. Tak, czy owak, to świetna płyta, choć... mogła być odrobinę lepsza. Cóż... czyżby najlepszy album Gurala?
OCENA: 5-\6
NAWET GURALA NIE WYSZUKUJE? CO TO ZA UPDATE? TU KLIKAJ PO KAWAŁEK
piątek, 23 listopada 2012
PROJEKT: JEDEN Z ŻYCIA MOMENT - DON GURALESKO
Szpadyzor 2012
1. Intro
2. Mogliśmy Wszystko
3. Ponad Tęczą feat. WENA
4. Kto Sieje Wiatr
5. Pięć feat. SITEK, SHELLERINI
6. Laj Laj Laj
7. Wąż Ogonojad
8. Tulić Hajs
9. Pomimo to feat. RAFI
10. Trochę Czasu
11. Chcę Ci Dać
12. A Gdyby Tak feat. FOKUS
13. Skoki W Prążki
14. Zwyczajne Dzieje feat. GRUBY MIELZKY, RY23.
15. Outro
Koniec nowocześnie brzmiących bangerów. Gural powraca do korzeni, choć w sumie ciężko stwierdzić, że powraca, bo na palcach jednej ręki można policzyć jego kawałki, które mają klasyczne, złotoerowe brzmienie. Aż tu nagle, BANG, Gural na swoim szóstym albumie począł zwracać lico w kierunku, hmmm, prawdziwego hip hopu.
Co mógł zrobić Gural, chcąc, aby brzmienie było klasyczne, przy okazji posiadając ten hajs? Proste. Zatrudnił The Returners, Donatana, Tasty Beatz i Ceha. A do tego czołówkę polskich djów: DJ Kostek, DJ Cube, DJ Taek, DJ Soina, no i Returnersów tak samo. No i taki prosty zabieg dał olśniewające rezultaty. Gural wybrał tak samo uderzające i bujające traki jak dawniej, tyle, że one brzmią zdecydowanie bardziej hiphopowo. Najbardziej rozwaliły mnie dwa podkłady od Cehy (Kto sieje wiatr i Laj laj laj), ale w sumie wszystkie kawałki brzmią bardzo świeżo i przyjemnie.
Mam wrażenie, że Gural wziął sobie do serca zarzuty, że pierdoli bzdury, byleby się rymowało. Wprawdzie ciężko zmienić swój styl o 180 stopni, kiedy całe życie leci się na tym patencie, ale te teksty ponownie zaczynają mieć sens, czyli Gural, opowiadając o jakiś rzeczach stara się trzymać właściwego kursu, bez milionów dygresji, które zaciemniają obraz i nie wali rymu za rymem, aby było. Zresztą, brzmi on bardzo dobrze i dojrzale na tych bitach. Najbardziej zagorzali fani DGE mogą poczuć się lekko rozczarowani takim obrotem sprawy, ale... mnie się podoba! A do tego nieliczni goście również dają radę, a przede wszystkim Wena i Sitek, który z każdym kolejnym występem gościnnym przekonuje, że jest jednym z ciekawszych emce. Wprawdzie Fokus, Szelka, Mielson wypadli dość przeciętnie, ale nie są za bardzo poniżej kreski, więc słucha się ich bez bólu.
Progres przez cofanie się? Oj, jak widać można! Gural cofnął się do klasyki, aby dać spory krok w przód. I przyznam, że tego słucha się z dużą przyjemnością i takich płyt Gurala sobie życzę. Co wcale nie znaczy, że poprzednie były złe, wręcz przeciwnie. Ale tym razem Gural naprawdę mnie ujął. Miło z jego strony.
OCENA: 5\6
1. Intro
2. Mogliśmy Wszystko
3. Ponad Tęczą feat. WENA
4. Kto Sieje Wiatr
5. Pięć feat. SITEK, SHELLERINI
6. Laj Laj Laj
7. Wąż Ogonojad
8. Tulić Hajs
9. Pomimo to feat. RAFI
10. Trochę Czasu
11. Chcę Ci Dać
12. A Gdyby Tak feat. FOKUS
13. Skoki W Prążki
14. Zwyczajne Dzieje feat. GRUBY MIELZKY, RY23.
15. Outro
Koniec nowocześnie brzmiących bangerów. Gural powraca do korzeni, choć w sumie ciężko stwierdzić, że powraca, bo na palcach jednej ręki można policzyć jego kawałki, które mają klasyczne, złotoerowe brzmienie. Aż tu nagle, BANG, Gural na swoim szóstym albumie począł zwracać lico w kierunku, hmmm, prawdziwego hip hopu.
Co mógł zrobić Gural, chcąc, aby brzmienie było klasyczne, przy okazji posiadając ten hajs? Proste. Zatrudnił The Returners, Donatana, Tasty Beatz i Ceha. A do tego czołówkę polskich djów: DJ Kostek, DJ Cube, DJ Taek, DJ Soina, no i Returnersów tak samo. No i taki prosty zabieg dał olśniewające rezultaty. Gural wybrał tak samo uderzające i bujające traki jak dawniej, tyle, że one brzmią zdecydowanie bardziej hiphopowo. Najbardziej rozwaliły mnie dwa podkłady od Cehy (Kto sieje wiatr i Laj laj laj), ale w sumie wszystkie kawałki brzmią bardzo świeżo i przyjemnie.
Mam wrażenie, że Gural wziął sobie do serca zarzuty, że pierdoli bzdury, byleby się rymowało. Wprawdzie ciężko zmienić swój styl o 180 stopni, kiedy całe życie leci się na tym patencie, ale te teksty ponownie zaczynają mieć sens, czyli Gural, opowiadając o jakiś rzeczach stara się trzymać właściwego kursu, bez milionów dygresji, które zaciemniają obraz i nie wali rymu za rymem, aby było. Zresztą, brzmi on bardzo dobrze i dojrzale na tych bitach. Najbardziej zagorzali fani DGE mogą poczuć się lekko rozczarowani takim obrotem sprawy, ale... mnie się podoba! A do tego nieliczni goście również dają radę, a przede wszystkim Wena i Sitek, który z każdym kolejnym występem gościnnym przekonuje, że jest jednym z ciekawszych emce. Wprawdzie Fokus, Szelka, Mielson wypadli dość przeciętnie, ale nie są za bardzo poniżej kreski, więc słucha się ich bez bólu.
Progres przez cofanie się? Oj, jak widać można! Gural cofnął się do klasyki, aby dać spory krok w przód. I przyznam, że tego słucha się z dużą przyjemnością i takich płyt Gurala sobie życzę. Co wcale nie znaczy, że poprzednie były złe, wręcz przeciwnie. Ale tym razem Gural naprawdę mnie ujął. Miło z jego strony.
OCENA: 5\6
środa, 6 czerwca 2012
TOTEM LEŚNYCH LUDZI - DON GURALESKO
Szpadyzor 2010
1. Daleko
2. Zanim Powstał Totem
3. Giovanni Dziadzia
4. Betonowe Lasy Mokną
5. Dzieci Kosmosu
6. Goryl feat. WALL-E, MIODU, GRUBSON
7. To O Tym Jest Między Innymi
8. Mówią Tam Na Blokach
9. Palę Majki
10. Tańczymy Walczyk
11. Braga 30
12. Migają Lampy
13. R.A.P.
14. Zdarzyło Się Wczoraj
15. Złoty Róg
16. Władcy Much
Czwarty solowy album Piotrka odniósł bodaj największy sukces pod względem sprzedaży. Nie ukrywam, że bardzo lubię guralowy styl już od pierwszej kasety Killaz Group i zawsze czekam na jego kolejne albumy. Ale z drugiej strony, co koleś może pokazać nowego po ponad 15 latach na scenie? Cóż...
Na bitach już nie tylko Donatan i Matheo, ale i Tasty Beats i DJ Story. Oczywiście jest to rap nowoczesny, z syntetycznymi brzmieniami (Donatan i Matheo, nie?) i dźwiękami pochodzącymi z różnistych źródeł, jak np. orientalne fujary w 'Giovanni Dziadzia', brzdąkające strunowce rodem z południa Europy w 'Betonowe Lasy Mokną', czy inne fizioły i wiercące w uszach basy oraz inne zaśpiewki goryli...
Gural nie zaprosił wielu gości, poza trzema Gorylami do kawałka o znamiennym tytule 'Goryl', skądinąd świetnym :) Dlatego należy spodziewać się Gurala, Gurala i w sumie tylko Gurala. Typowa gadka pełna panczy i bezkompromisowych i czasem dziwacznych porównań, które przychodzą do głowy tylko i wyłącznie Poznaniakowi - dopiero jak człowiek rozkmini, to kiwnie głową albo się uśmiechnie. Czyli wszystko w normie - stary, dobry Gural na nowoczesnych bangerach. To lubię.
Kurde, świetne. Może i ciśnienie spada na chwilę po 10 traku, ale pod koniec znowu rośnie i rozpierdala. Jak dla mnie, szczytowy szczyt roku 2010, płyta, która ma mega power i energia tryska z niej jak ropa z pryszcza na czole nastolatka. Zatem, co koleś może pokazać po 15 latach tkwienia w grze? Choćby to, że po tylu latach można zachować świeżość, energię i oryginalność. Włączasz muzę i wiesz, że to on. Chapeau Bas.
OCENA: 6-\6
1. Daleko
2. Zanim Powstał Totem
3. Giovanni Dziadzia
4. Betonowe Lasy Mokną
5. Dzieci Kosmosu
6. Goryl feat. WALL-E, MIODU, GRUBSON
7. To O Tym Jest Między Innymi
8. Mówią Tam Na Blokach
9. Palę Majki
10. Tańczymy Walczyk
11. Braga 30
12. Migają Lampy
13. R.A.P.
14. Zdarzyło Się Wczoraj
15. Złoty Róg
16. Władcy Much
Czwarty solowy album Piotrka odniósł bodaj największy sukces pod względem sprzedaży. Nie ukrywam, że bardzo lubię guralowy styl już od pierwszej kasety Killaz Group i zawsze czekam na jego kolejne albumy. Ale z drugiej strony, co koleś może pokazać nowego po ponad 15 latach na scenie? Cóż...
Na bitach już nie tylko Donatan i Matheo, ale i Tasty Beats i DJ Story. Oczywiście jest to rap nowoczesny, z syntetycznymi brzmieniami (Donatan i Matheo, nie?) i dźwiękami pochodzącymi z różnistych źródeł, jak np. orientalne fujary w 'Giovanni Dziadzia', brzdąkające strunowce rodem z południa Europy w 'Betonowe Lasy Mokną', czy inne fizioły i wiercące w uszach basy oraz inne zaśpiewki goryli...
Gural nie zaprosił wielu gości, poza trzema Gorylami do kawałka o znamiennym tytule 'Goryl', skądinąd świetnym :) Dlatego należy spodziewać się Gurala, Gurala i w sumie tylko Gurala. Typowa gadka pełna panczy i bezkompromisowych i czasem dziwacznych porównań, które przychodzą do głowy tylko i wyłącznie Poznaniakowi - dopiero jak człowiek rozkmini, to kiwnie głową albo się uśmiechnie. Czyli wszystko w normie - stary, dobry Gural na nowoczesnych bangerach. To lubię.
Kurde, świetne. Może i ciśnienie spada na chwilę po 10 traku, ale pod koniec znowu rośnie i rozpierdala. Jak dla mnie, szczytowy szczyt roku 2010, płyta, która ma mega power i energia tryska z niej jak ropa z pryszcza na czole nastolatka. Zatem, co koleś może pokazać po 15 latach tkwienia w grze? Choćby to, że po tylu latach można zachować świeżość, energię i oryginalność. Włączasz muzę i wiesz, że to on. Chapeau Bas.
OCENA: 6-\6
piątek, 1 czerwca 2012
OPERACJA: KOCIA KARMA - KILLAZ GROUP
5Element 2007
1. Intro
2. Ludzie Koty
3. Dla Ulic feat. MIODU
4. Przerywam Ciszę
5. Odrobinę
6. Kartka Z Kalendarza
7. Nieśmiertelne Rymy
8. Karma feat. MIODU
9. Rap W Tym Mieście feat. SHELLERINI
10. Nienawidź Grę, A Nie Gracza
11. Manewry feat. RY23
12. Ludzie Koty (Remix)
13. Mexyk
14. W Tych Klubach
15. Tokadogiepedegie
16. Jomajo feat. SMOKIN MO
17. Z. G. R. (Zorganizowana Grupa Rapowa) feat. MAJA, ONIL
Trzecia płyta Killaz Group była oczekiwanym przeze mnie materiałem, jak każda zresztą. Nawet w sumie nie spodziewałem się, że Gural i Kaczor się znów zejdą, ale zeszli i bardzo się z tego ucieszyłem. Jak głupia nie byłaby nazwa grupy, lubię ich i nic na to nie poradzę.
Jak to u Gurala, muza musi być mocna i nowoczesna, dlatego plejada zatrudnionych przy produkcji producentów (Mixer, Mateo, Grant, Larwa, Beatmakerbeat z Rosji i Mahyn) miała zapewnić modne i bangerowe brzmienie. No i zapewniła. Cyka, pyka, wali, dudni basem i wszystko jest tak, jak powinno być. Dodatkowo w wosku rzeźbią DJ Kostek i DJ Hen - oszczędnie, ale da się zauważyć, choć jak dla mnie trochę mało...
Chłopaki prezentują dość oczywisty styl, typowy dla siebie. Gural ma wyrazisty styl, podbity celnymi panczami i charyzmatyczny styl. Za to Kaczor, zazwyczaj w cieniu DGE zyskał w czasie swojego niebytu na scenie. Ma lepsze flow, lepsze teksty i słucha się go jeszcze lepiej, dzięki czemu taki duet jak Gural i Kaczor jest dość potężnym zespołem zabójców na naszej scenie. Co do gości, sporo tu Mioda z Jamala, który w jednym kawałku zapodaje rzewne refreny po hiszpańsku (say what bitch? Znaczy, raczej ?Que dices, puta?), ale to raczej ubarwia płytę, niż przeszkadza. Sheller przeszedł dość niezauważony, poza swoim wściekłym flow. Szczerze mówiąc, Ry23 też przeleciał mi przez uszy, ale trudno nie zauważyć Smokin Mo, jednego z bardziej znanych rosyjskich raperów, który w bangerze (wyprodukowanym też przez rosyjskiego producenta) daje mocno czadu po rosyjsku - lubię takie akcje :) No i całkiem fajnie ogarniają temat Onil z Mają w ostatnim posse traku.
Nie jest to najlepsza płyta KG, ale i tak jest fajna, tym bardziej, że 2007 nie obfitował w doskonałe płyty... Ciekaw jestem, kiedy Kaczor z Guralem znów połączą siły i nagrają kolejne KG? Życzyłbym sobie, życzyłbym...
OCENA: 4\6
1. Intro
2. Ludzie Koty
3. Dla Ulic feat. MIODU
4. Przerywam Ciszę
5. Odrobinę
6. Kartka Z Kalendarza
7. Nieśmiertelne Rymy
8. Karma feat. MIODU
9. Rap W Tym Mieście feat. SHELLERINI
10. Nienawidź Grę, A Nie Gracza
11. Manewry feat. RY23
12. Ludzie Koty (Remix)
13. Mexyk
14. W Tych Klubach
15. Tokadogiepedegie
16. Jomajo feat. SMOKIN MO
17. Z. G. R. (Zorganizowana Grupa Rapowa) feat. MAJA, ONIL
Trzecia płyta Killaz Group była oczekiwanym przeze mnie materiałem, jak każda zresztą. Nawet w sumie nie spodziewałem się, że Gural i Kaczor się znów zejdą, ale zeszli i bardzo się z tego ucieszyłem. Jak głupia nie byłaby nazwa grupy, lubię ich i nic na to nie poradzę.
Jak to u Gurala, muza musi być mocna i nowoczesna, dlatego plejada zatrudnionych przy produkcji producentów (Mixer, Mateo, Grant, Larwa, Beatmakerbeat z Rosji i Mahyn) miała zapewnić modne i bangerowe brzmienie. No i zapewniła. Cyka, pyka, wali, dudni basem i wszystko jest tak, jak powinno być. Dodatkowo w wosku rzeźbią DJ Kostek i DJ Hen - oszczędnie, ale da się zauważyć, choć jak dla mnie trochę mało...
Chłopaki prezentują dość oczywisty styl, typowy dla siebie. Gural ma wyrazisty styl, podbity celnymi panczami i charyzmatyczny styl. Za to Kaczor, zazwyczaj w cieniu DGE zyskał w czasie swojego niebytu na scenie. Ma lepsze flow, lepsze teksty i słucha się go jeszcze lepiej, dzięki czemu taki duet jak Gural i Kaczor jest dość potężnym zespołem zabójców na naszej scenie. Co do gości, sporo tu Mioda z Jamala, który w jednym kawałku zapodaje rzewne refreny po hiszpańsku (say what bitch? Znaczy, raczej ?Que dices, puta?), ale to raczej ubarwia płytę, niż przeszkadza. Sheller przeszedł dość niezauważony, poza swoim wściekłym flow. Szczerze mówiąc, Ry23 też przeleciał mi przez uszy, ale trudno nie zauważyć Smokin Mo, jednego z bardziej znanych rosyjskich raperów, który w bangerze (wyprodukowanym też przez rosyjskiego producenta) daje mocno czadu po rosyjsku - lubię takie akcje :) No i całkiem fajnie ogarniają temat Onil z Mają w ostatnim posse traku.
Nie jest to najlepsza płyta KG, ale i tak jest fajna, tym bardziej, że 2007 nie obfitował w doskonałe płyty... Ciekaw jestem, kiedy Kaczor z Guralem znów połączą siły i nagrają kolejne KG? Życzyłbym sobie, życzyłbym...
OCENA: 4\6
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
EL POLAKO - DON GURALESKO
5 Element 2008
1 Uciec - Wlot
2 El Polako
3 Zachodni Wiatr Wieje 2
4 PeDeGie feat. RAFI
5 That's What's Up? feat. S.P.O. THE HUD COMMANCHE, TEE, KAMIL
6 Sens Tomów
7 Mercedes Benz
8 Go Poznań
9 Around Tha Globe feat. WUNDER, MECHANIC
10 Enemy Mine
11 To Co Powiesz
12 Łyk Ginu, Lodu I Cin Cinu
13 Opowieść O Jednym Z Miliona
14 Złote Maski
15 Wrócić - Wylot
16 Hidden track
Trzeci album solowy Gurala, wprawdzie na legalu, wydany został całkowicie niezależnie i za własne pieniądze. Nie wyszło to płycie na złe - wręcz przeciwnie, płyta zebrała świetne recenzje...
Gural już od jakiegoś czasu ustalał swój charakterystyczny styl. W produkcji maczali palce WDK, Matheo, DJ Story, Mixer, Julek i Donatan, więc spodziewać się można energii i lekko syntetycznego, nowoczesnego brzmienia, wzbogaconego skreczami DJ Hen'a. Brzmi to bardzo dobrze, muszę przyznać.
Sam Gural jedzie w stylu, do jakiego na przyzwyczaił - mnóstwo panczy, zaskakujące porównania, fenomenalny flow. Tak, Gural jest graczem, od pierwszej taśmy Killaz Group! Do tego zaproszeni zostali goście reprezentujący zapadłe podziemia Chicago...Tak naprawdę można ich było sobie darować, ale dodają jednak troszkę smaku i powiewu 'wielkiego świata', pomimo, iż to zupełne nołnejmy. Bo z lokalnych gości znalazł się tu jedynie Rafi, którego akurat przy pierwszych przesłuchaniach płyty niechcący zupełnie pomijałem... Jednak lirycznie piona.
'El Polako' to bodaj najlepsza płyta Gurala, nowoczesna, zagrana z biglem i pomysłem. Jest to album, do którego można wracać co chwila i nie będzie się nudzić. Jedna z najlepszych płyt 2008!
OCENA: 5\6
1 Uciec - Wlot
2 El Polako
3 Zachodni Wiatr Wieje 2
4 PeDeGie feat. RAFI
5 That's What's Up? feat. S.P.O. THE HUD COMMANCHE, TEE, KAMIL
6 Sens Tomów
7 Mercedes Benz
8 Go Poznań
9 Around Tha Globe feat. WUNDER, MECHANIC
10 Enemy Mine
11 To Co Powiesz
12 Łyk Ginu, Lodu I Cin Cinu
13 Opowieść O Jednym Z Miliona
14 Złote Maski
15 Wrócić - Wylot
16 Hidden track
Trzeci album solowy Gurala, wprawdzie na legalu, wydany został całkowicie niezależnie i za własne pieniądze. Nie wyszło to płycie na złe - wręcz przeciwnie, płyta zebrała świetne recenzje...
Gural już od jakiegoś czasu ustalał swój charakterystyczny styl. W produkcji maczali palce WDK, Matheo, DJ Story, Mixer, Julek i Donatan, więc spodziewać się można energii i lekko syntetycznego, nowoczesnego brzmienia, wzbogaconego skreczami DJ Hen'a. Brzmi to bardzo dobrze, muszę przyznać.
Sam Gural jedzie w stylu, do jakiego na przyzwyczaił - mnóstwo panczy, zaskakujące porównania, fenomenalny flow. Tak, Gural jest graczem, od pierwszej taśmy Killaz Group! Do tego zaproszeni zostali goście reprezentujący zapadłe podziemia Chicago...Tak naprawdę można ich było sobie darować, ale dodają jednak troszkę smaku i powiewu 'wielkiego świata', pomimo, iż to zupełne nołnejmy. Bo z lokalnych gości znalazł się tu jedynie Rafi, którego akurat przy pierwszych przesłuchaniach płyty niechcący zupełnie pomijałem... Jednak lirycznie piona.
'El Polako' to bodaj najlepsza płyta Gurala, nowoczesna, zagrana z biglem i pomysłem. Jest to album, do którego można wracać co chwila i nie będzie się nudzić. Jedna z najlepszych płyt 2008!
OCENA: 5\6
środa, 1 lutego 2012
ZAKLINACZ DESZCZU - DON GURALESKO
Szpadyzor 20111. Zaklinacz deszczu
2. Brudna Introdukcja
3. Polski Wallstreet
4. Mikrokosmos feat. MIODU
5. Świeci Luna
6. Wschód Zachód Północ Południe
7. Wszystko Jest Stanem Umysłu
8. Szpadymelodia
9. Dzień W Którym Zatrzymała Się Ziemia
10.Kolor Purpury feat. KASTA, VNM, WDOWA, BRAHU, FOKUS
11. Pamiętaj
12. Mr. Wiesz Kto feat. PIH
13. Jestem Dziki
14. Kolor Purpury Szpadyremix feat. RAFI, SHELLERINI, RY23, KONI, QLOP
15. Te Kilka Aut
16. Podróż Na Wschód
17. Outro
Zawsze lubiłem Gurala i nic na to nie poradzę. Już od 'Prawdzowości Dla Gry' Killaz Group. Piąty solowy album Poznaniaka oczekiwany był przeze mnie z niecierpliwością, bo, kurde, lubię.
Płytę w całości wyprodukował Matheo, z kilkoma wyjątkami na bity Donatana i Vixena. Mimo to muza pozostaje w klimacie Memphis \ ATL i Three 6 Mafii i jest mocno spójna. Chłopaki pokusili się o nowoczesne produkcje, z obfitością dziwacznych czasem dźwięków, połamanymi perkusjami i warczącymi basami. Ciężko powiedzieć, że są to bangery, raczej party traki, nawet jeśli Gural traktuje o poważniejszych rzeczach, jak w 'Mikrokosmosie'. Mnie osobiście rozstrzelał 'Pamiętaj', oparty na 'You don't love me' Dawn Penn. Płytę ubarwiają skrecze samej czołówki: DJ Kostek, DJ Feel-X, DH Hen, DJ Soina i DJ Show dają prawdziwy popis umiejętności, choć tylko w połowie kawałków. Ale z drugiej strony stylistyka Gurala nie zawsze odpowiada turntablistycznym popisom.
Bity, bitami, jednak gwiazdą tu jest Gural. Jego głos, styl i niesamowite porównania, pancze i pomysły nieźle brzmiałyby nawet na podkładach pamiętnych z S.E. Sekator (no, może lekko przesadzam...). Godnie wspomagają go nieliczni goście, przede wszystkim w 'Kolorze Purpury', i to dwóch wersjach z inna obsadą. Wdowa, chyba trochę niechcący, ale pokazała swoją badd-azz-bytch stronę, VNM na swoim poziomie rozgarną bit, Brahu jak zawsze dobry, a Fokus... to Fokus i już. W drugiej wersji Shellerini wypadł przed szereg swoimi wersami, zjadłwszy nawet Gurala.
No i co? Troszkę się rozczarowałem. Nie położyło mnie to na glebę. Jest to bardzo dobra płyta, wracam do niej, ale czy to taki hit, jak się spodziewałem? Niestety. I nie wiem, czyja to wina? Gurala? Nie, on trzyma swój poziom. Bitów? Raczej nie, ten typ syntetyków połączonych z samplami lubię. To co zawiodło? Chyba moje wygórowane oczekiwania. Nie wiem, coś mi tu do końca nie leży. Kto wie co?
OCENA: 4+\6
Subskrybuj:
Posty (Atom)




