Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bokoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bokoty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2015

BOKOTY - NIE TRZEBA MNIE NAMAWIAĆ

Mamy Charakter 2015

1. Nie trzeba mnie namawiać   feat. ŻYTO
2. Tam gdzie ty
3. Rotacja    feat. BIAŁAS, NEILE
4. Pełen lajt
5. Instrumental skit 1
6. Weź im powiedz feat. SZUWAR, SANCZEZ
7. Chłód
8. Ponad tym     feat. PARZEL, OLEK HDS, WOLA
9. Co możesz poświecić    feat. MIODU
10. Instrumental skit 2
11. Za wolną Polskę   feat. SOBIEPAN
12. To co mam w głowie   feat. MURZYN
13. Reprezentuję     feat. BANDA UNIKAT
14. Było Minęło   feat. KĘKĘ
15. Telefon
16. W drodze po wszystko   feat. PAJAC
17. Nierozpoznany układ

    Od już ładnych kilku lat scena radomska stanowi jedną z największych sił na naszym rynku. Już nie tylko Kęki, ale cała rzesza podziemnych graczy zauważana jest przez fanów. Boro, Kotzi i Tytuz, czyli Bo-Ko-Ty wydali swoją drugą płytę - pierwszą legalną. Jakoś omijała mnie ta płyta - najpierw były inne, potem czasowo zniknęła ze sklepów, aż wreszcie znowu jest. No to słucham.
    W składzie jest Tytuz, więc grupa nie potrzebuje innych producentów, bo Tytuz ogarnie wszystko i zapewni poziom. W sumie nie słyszałem, żeby ktoś tak robił hip hop w Polsce, jak Tytuz. Łączy on njuskul z klasycznym podejściem do rapu - brzmi to jakby osoba wyrosła ze Złotej Ery przenosiła swoje korzenie 30-40 lat w przyszłość. I skaczemy od klubowego, wręcz dyskotekowego 'Pełnego lajtu', po cięższe, refleksyjne klimaty. Nie sposób tu się nudzić, bo akcja zmienia się z każdym trakiem. Co więcej, bity uzupełnione są aranżami żywych instrumentów (kurde, skrzypce, puzon, klawisze, trąbki, gitary, a także skreczami DJ VaZee, DJ Majki i DJ Mono. Może nie wszystkie kawałki są bardzo dobre, ale każdy jest ciekawy. Tytuz pokazał tu pełnię możliwości i  nie ulega wątpliwości, że ostro dobija do czołówki.     
    Przyznam, że mnie osobiście bardziej odpowiada stylistyka Kotziego, ten jego lekko przygaszony głos, specyficzny sposób opowiadania, czy raczej projekcji filmowej na temat rzeczywistości, jaką przywołuje przed oczy słuchacza rapper. To dość karkołomne zdanie, ja wiem, ale łapiecie ocb: jego storytelling jest tak plastyczny, tak wyrazisty, że przed oczami pojawiają się bardzo jaskrawe obrazy. Kotzi zdecydowanie przoduje, choć przecież i Borowi nic nie brakuje - może tylko jakiegoś pierwiaskta oryginalności, wyróżnika. Rapperzy opowiadają o wszystkim, co ich spotyka codziennie. Ale nie są to pseudointeligenckie pierdoły, tylko szczere opowieści z życia wzięte. O tym, że to płyta wcale mocna, niech świadczą występy wielu gości ze sfery tzw. rapu ulicznego. Niewielu z tych gości zasługuje jednak na wyróżnienie: Neile, Szuwar i Kękę... Reszta albo daje sobie radę albo jest zwyczajnie słaba - zwłaszcza ci lokalni kolesie typu Banda Unikat, czy Olek HDS.
    Trochę ta płyta jest zaskakująca. Nie dlatego, ze jest jakaś specjalnie dobra, czy zła. Można się było spodziewać po Radomiakach, że nagrają dobry materiał. Bardzo ciekawa muzyka, świetny Kotzi i dobry Boro, parę niezłych wejść gości... Może album jest nieco za długi, ale z drugiej strony nie jest to nudny materiał. Na pewno do sprawdzenia.

OCENA: 4+\6