nielegal 2015
1. Intro feat. DJ ACE, DJ KACZY
2. Fuck the fame feat. JUNES, PIH, DJ PERC
3. Sztorm feat. OXON
4. Niesmak feat. TOSTER, JNR, AD.M.A, DJ DANEK
5. Sin City feat. SARIUS, DJ BULB
6. Papierowy samolot feat. HUKOS, CIRA, DJ FALCON1, DJ VAZEE
7. Instrumental #1
8. Coś takiego feat. RAKRACZEJ, DJ LEM
9. To miasto nienawidzi nas feat. BONSON, GREEN, DJ PERC
10. Normalna sprawa feat. LAIKIKE1, DJ TE
11. Replikant feat. JEŻOZWIERZ
12. Mr. Perfect feat. PEERZET, PYSKATY, DJ TE
13. ?! feat. OTSOCHODZI, DJ DANEK
14. Instrumental #2 feat. BEJOTKA, DJ FLIP
15. Nierówno pod sufitem feat. OXON, REVO, DJ ROKA
16. Ulic śpiew feat. EMAS, STILLO, ERKING, FLOJD, DJ NORIZ
17. Drugie życie feat. ERKING, EGOTRUE, DJ TE
18. Jedna myśl feat. JUSTYNA KUŚMIERCZYK, DJ IKE
19. Eskapizm feat. ROVER, JOPEL, DJ DANEK
20. Outro feat. DJ ROKA
Legalny album producenckiego duetu przeszedł, owszem, doceniony, ale tylko przez prawdziwych fanów hip hopu (jakkolwiek tego nie zrozumiesz). Wydaje mi się, że może powinien mieć więcej uwagi, ale może po prostu NNFOF nie są aż tak medialni, jak trzeba. Dlatego tym razem na płytę zaproszona została cała śmietanka naszej sceny - ale znowu, nie tej fejmowo-mainstreamowej, tylko tej z wyższej półki, ale niższego poziomu, nazwijmy to, sprzedania (choć od dawna wiadomo, że rap to doskonale sprzedający się produkt, pod warunkiem, że jest dobrze /czyt. chwytliwie/ zrobiony i jeszcze lepiej wypromowany).
Siwski i Tykshta mają swój ustalony klimat - w większości to mocno klasyczne, samplowane traki, owinięte na dość typowych perkusjach. Ale, żeby nie było, że NNFOF są zacofani, mamy tu trochę prób wjechania w nowoczesny sznyt, zmieniając paterny perkusji, grając większość podkładu na syntezatorach, ciągnąc niskim basem po podłodze (np. 'Niesmak', czy instrumentale). Nie oszukujmy się, część z tej muzyki jest bardzo bezpieczna i czasem wręcz nudna - tylko kilka numerów rusza tak, jak powinno, choćby '?!' na ostrych gitarach, czy tajemniczy 'Replikant'. Dobrze wypadają dje, dodający tempa, ale muzycznie to płyta jest nieco zbyt długa i męcząca, choć nie pozbawiona dobrych traków.
Tyle ludzi na majkach! Na szczęście oszczędzono nam wypełniaczy, których kawałki trzeba skipować, bo nie da rady ich przełknąć. Dlatego mamy tu wejścia lepsze i zwyczajne. Z tych lepszych Oxon z siłą sztormu wbija się w uszy - energetyczny, świetny numer, tak samo, jak jego duet z Revo. Toster zwraca uwagę swoim flow, a wraz z JNR i Admą tworzą całkiem udane trio. Sarius jak zwykle trzyma poziom, nawet na tym syntetycznym podkładzie. Zaskoczył nieco Rak, który przyszedł na majka z bardzo porządnymi wersami. Laikike, Peerzet i Jeżozwierz trzymają zazwyczaj poziom, więc ich dobre kawałki nie dziwią. I Pyskaty też pewnie nie powinien, ale jego zwrotka wypada tu naprawdę świetnie. Otsochodzi już od jakiegoś czasu zwraca moją uwagę i tu wcale nie zawodzi - to bardzo porządny trak. Średnie wejścia zaliczają zaś Junes i Pih nawinęli dość porządnie o tym, że wprawdzie mają 'name', ale pieprzą 'fame' - jakkolwiek nie byłoby to fałszywe odnośnie Piha. Trochę zawiedli Huskos z Cirą - przelecieli bardzo nijako i naprawdę stanowią tu szarą masę - podobnie jak Bonson z Greenem i pozostali. Jako miłą odmianę, umieszczono tu jeden trak r&b z Justyną Kuśmierczyk - trak przyjemny dla ucha.
Może i byłaby to niezła płyta, ale trochę tu za dużo zwyczajności. Nazywam to rzemieślniczym rapem - i tacy są nie tylko producenci, ale i większość rymujących zawodników. Osobiście zrobiłbym z tego świetną epkę z Oxonem, Jankiem Otso, Tosterem, JNR i Admą, Jeżem, Rakiem i Sariusem - wtedy bez wątpienia piątka. Ale tak...
OCENA: 4\6
MASZ TU ODSŁUCH I PIERDOL TEN FEJM
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nnfof. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nnfof. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 lutego 2016
poniedziałek, 12 listopada 2012
SIXPACK2 - ERKING & NNFOF
Stay True 2012
1. Obet-on (DJ Jarzomb)
2. Dług pokuty (DJ Ace)
3. Target feat. STILLO (DJ Ace)
4. Treść (skit)
5. Ślepa miłość (DJ Jarzomb)
6. Nie oceniam
7. Moja ksywa (DJ Danek)
8. Idziemy po swoje
9. Krok w tle (skit) (DJ Danek)
10. Podzielmy czas (DJ Ike)
11. Mogło być Inaczej (DJ Ace) / R.I.P Rejman
12. Kilka str-of
Jakieś dwa lata temu powstała pierwsza część 'Sixpack'a', gdzie Erking na bitach NNFOF zaprezentowali swoje umiejętności. Jednak, spójrzmy prawdzie w oczy, materiał przemknął bez większego echa przez scenę - ale jako, że projekt był rokujący, parę osób zwróciło uwagę na tę trójkę. Może bardziej na bitmejkerów...
Bo oto w 2012 Siwski i Tykshta, znani jako No Name Full Of Fame wydali nagle dwa legalne projekty - jedną skłądankę producencką i jedną płytę wraz ze starym swoim, etatowym, że tak powiem, emce, Erkingiem. NNFOF robią doskonały bumbap, przeznaczony do kiwania głową - istny powrót do lat '90, zwłaszcza, jeśli prawie na każdym traku działa jakiś DJ, który wie, co ma zrobić z woskiem. Tak, muza jest dużym plusem tej płyty.
Erking również jest plusem. W przeciwieństwie do producenckiej płyty NNFOF, tutaj mamy jednorodność i brak niespodzianek - co jest sympatyczne o tyle, że brak tu też tych niemiłych zaskoczeń. Erking rymuje porządnie, ma niezły flow i wyrabia się na bicie w sposób nie pozwalający narzekać na stylistykę. Teksty... Teksty mogą być, nie jest to szczyt finezji, ale nie odrzucają debilizmami, dlatego można tego słuchać z niejaką satysfakcją. Na 'Sixpack2' wyszło to chyba lepiej, niż na producenckiej, gdyż tam zawiedli emce. Tu Erking nie zawodzi, chociaż poza producentami, wielkie big up należy się DJom, którzy naprawdę napędzają album.
Niezły album. Bo ciężko mi znaleźć inne określenie, niż 'niezły'. Myślę, że lepszy od producenckiego NNFOF i warto tę płytkę sprawdzić. Producenci udowodnili, że mają spore umiejętności, Erking udowodnił, że wie, co zrobić z majkiem.
OCENA: 4\6
1. Obet-on (DJ Jarzomb)
2. Dług pokuty (DJ Ace)
3. Target feat. STILLO (DJ Ace)
4. Treść (skit)
5. Ślepa miłość (DJ Jarzomb)
6. Nie oceniam
7. Moja ksywa (DJ Danek)
8. Idziemy po swoje
9. Krok w tle (skit) (DJ Danek)
10. Podzielmy czas (DJ Ike)
11. Mogło być Inaczej (DJ Ace) / R.I.P Rejman
12. Kilka str-of
Jakieś dwa lata temu powstała pierwsza część 'Sixpack'a', gdzie Erking na bitach NNFOF zaprezentowali swoje umiejętności. Jednak, spójrzmy prawdzie w oczy, materiał przemknął bez większego echa przez scenę - ale jako, że projekt był rokujący, parę osób zwróciło uwagę na tę trójkę. Może bardziej na bitmejkerów...
Bo oto w 2012 Siwski i Tykshta, znani jako No Name Full Of Fame wydali nagle dwa legalne projekty - jedną skłądankę producencką i jedną płytę wraz ze starym swoim, etatowym, że tak powiem, emce, Erkingiem. NNFOF robią doskonały bumbap, przeznaczony do kiwania głową - istny powrót do lat '90, zwłaszcza, jeśli prawie na każdym traku działa jakiś DJ, który wie, co ma zrobić z woskiem. Tak, muza jest dużym plusem tej płyty.
Erking również jest plusem. W przeciwieństwie do producenckiej płyty NNFOF, tutaj mamy jednorodność i brak niespodzianek - co jest sympatyczne o tyle, że brak tu też tych niemiłych zaskoczeń. Erking rymuje porządnie, ma niezły flow i wyrabia się na bicie w sposób nie pozwalający narzekać na stylistykę. Teksty... Teksty mogą być, nie jest to szczyt finezji, ale nie odrzucają debilizmami, dlatego można tego słuchać z niejaką satysfakcją. Na 'Sixpack2' wyszło to chyba lepiej, niż na producenckiej, gdyż tam zawiedli emce. Tu Erking nie zawodzi, chociaż poza producentami, wielkie big up należy się DJom, którzy naprawdę napędzają album.
Niezły album. Bo ciężko mi znaleźć inne określenie, niż 'niezły'. Myślę, że lepszy od producenckiego NNFOF i warto tę płytkę sprawdzić. Producenci udowodnili, że mają spore umiejętności, Erking udowodnił, że wie, co zrobić z majkiem.
OCENA: 4\6
sobota, 25 sierpnia 2012
NNFOF - NO NAME FULL OF FAME
Stay True 2012
1. Intro
2. Hymn dzieci rewolucji feat. ZEUS
3. Detox feat. STILLO
4. Prawdziwie i dobitnie feat. JEŻOZWIERZ
5. Here I'm feat. VNM, BODEGA MAN
6. Musisz przyznać feat. PEERZET
7. Obcy z planety Ziemia feat. DUŻE PE
8. Wszystko albo nic feat. LILU, EMRAT, ŻYT TOSTER
9. Moment feat. KOJOT
10. Każdego dnia feat. HURRAGUN
11. Keep it live feat. JEŻOZWIERZ, HST, RPS, PIH, KOOL G RAP
12. Jeśli deklarujesz feat. OXON
13. KATO feat. HST, MIUOSH
14. Zapomnij o ulicach feat. ERKING, HUCZUHUCZ, EMAS, ŻYT TOSTER, STILLO
15. Outro
Zielona Góra to nam się rapowo rozrasta, nie ma co! Sławni Bezimienni, po sukcesie Sixpack'a, okazali się na tyle gorącym towarem, że oczekiwanie na płytę na forach przybierało rozmiar olbrzymi i wszyscy oczekiwali płyty, która rozwali im łby.
Przyznać trzeba, że Tykshta i Siwski postarali się o piękne pętle, sample, tłuste perkusje i fantastycznych drapaczy wosku (DJ Ike, DJ Jarzomb, DJ Danek, 13 Crew, DJ Ace). Zatem są tu funkowe i soulowe klimaty, swoisty hołd dla korzeni hip hopu, prawdziwy powrót do złotej ery rapu. Słucha się tej muzy bardzo przyjemnie, zabiera nas ona do lat '95-'97, kiedy powstawały jedne z najmocniejszych płyt w historii...
Muzyka swoją drogą, ale przez pierwszych kilka traków nie mamy zupełnie czasu na oddech. Zeus rozpieprza system na samym wstępie, troszkę za nim goni Stillo, wyprzedzany z lekka przez Jeża i VNM'a. Peerzet wcale nie zwalnia i daje popis swoich skillsów na majku. Jednak żar zaczyna się wypalać już przy występie Duże Pe, troszkę się podnosi przy Lilu, ale opada znowu na następne dwa kawałki, zwłaszcza przy Kojocie. Wprawdzie zaraz potem jest posse trak z Kool G Rapem na refrenach i trochę temperatura rośnie, bo i Oxon i Miuosh z HST na gitarowych riffach pojechali bardzo przyzwoicie. No i na koniec zaserwowano nam kolejny posse trak - a jak to w takich kawałkach, zawsze ktoś ciekawie nawinie... Najlepsze kawałki moim zdaniem zaliczyli Zeus, VNM z Bodega Man, Jeżozwierz i... tyle. Może jeszcze cała brygada w 'Keep it alive'. Reszta jest dobra, lub średnia. Dla odmiany, najgorszy trak dał Kojot - i to nie z winy bitu bynajmniej. Ale to moje prywatne zdanie.
No i się odczekaliśmy płyty NNFOF. Spełniła pokładane w niej nadzieje? Na pewno częściowo. Nie jest niestety do końca równa, ale tak czy inaczej, to bardzo dobry kawałek rapu, z kilkoma świetnymi wejściami (Zeus i VNM!!!) i niewielkimi tylko wpadeczkami, rzekłbym. Takich właśnie albumów producenckich poproszę więcej. Dziękuję.
OCENA: 4+\6
1. Intro
2. Hymn dzieci rewolucji feat. ZEUS
3. Detox feat. STILLO
4. Prawdziwie i dobitnie feat. JEŻOZWIERZ
5. Here I'm feat. VNM, BODEGA MAN
6. Musisz przyznać feat. PEERZET
7. Obcy z planety Ziemia feat. DUŻE PE
8. Wszystko albo nic feat. LILU, EMRAT, ŻYT TOSTER
9. Moment feat. KOJOT
10. Każdego dnia feat. HURRAGUN
11. Keep it live feat. JEŻOZWIERZ, HST, RPS, PIH, KOOL G RAP
12. Jeśli deklarujesz feat. OXON
13. KATO feat. HST, MIUOSH
14. Zapomnij o ulicach feat. ERKING, HUCZUHUCZ, EMAS, ŻYT TOSTER, STILLO
15. Outro
Zielona Góra to nam się rapowo rozrasta, nie ma co! Sławni Bezimienni, po sukcesie Sixpack'a, okazali się na tyle gorącym towarem, że oczekiwanie na płytę na forach przybierało rozmiar olbrzymi i wszyscy oczekiwali płyty, która rozwali im łby.
Przyznać trzeba, że Tykshta i Siwski postarali się o piękne pętle, sample, tłuste perkusje i fantastycznych drapaczy wosku (DJ Ike, DJ Jarzomb, DJ Danek, 13 Crew, DJ Ace). Zatem są tu funkowe i soulowe klimaty, swoisty hołd dla korzeni hip hopu, prawdziwy powrót do złotej ery rapu. Słucha się tej muzy bardzo przyjemnie, zabiera nas ona do lat '95-'97, kiedy powstawały jedne z najmocniejszych płyt w historii...
Muzyka swoją drogą, ale przez pierwszych kilka traków nie mamy zupełnie czasu na oddech. Zeus rozpieprza system na samym wstępie, troszkę za nim goni Stillo, wyprzedzany z lekka przez Jeża i VNM'a. Peerzet wcale nie zwalnia i daje popis swoich skillsów na majku. Jednak żar zaczyna się wypalać już przy występie Duże Pe, troszkę się podnosi przy Lilu, ale opada znowu na następne dwa kawałki, zwłaszcza przy Kojocie. Wprawdzie zaraz potem jest posse trak z Kool G Rapem na refrenach i trochę temperatura rośnie, bo i Oxon i Miuosh z HST na gitarowych riffach pojechali bardzo przyzwoicie. No i na koniec zaserwowano nam kolejny posse trak - a jak to w takich kawałkach, zawsze ktoś ciekawie nawinie... Najlepsze kawałki moim zdaniem zaliczyli Zeus, VNM z Bodega Man, Jeżozwierz i... tyle. Może jeszcze cała brygada w 'Keep it alive'. Reszta jest dobra, lub średnia. Dla odmiany, najgorszy trak dał Kojot - i to nie z winy bitu bynajmniej. Ale to moje prywatne zdanie.
No i się odczekaliśmy płyty NNFOF. Spełniła pokładane w niej nadzieje? Na pewno częściowo. Nie jest niestety do końca równa, ale tak czy inaczej, to bardzo dobry kawałek rapu, z kilkoma świetnymi wejściami (Zeus i VNM!!!) i niewielkimi tylko wpadeczkami, rzekłbym. Takich właśnie albumów producenckich poproszę więcej. Dziękuję.
OCENA: 4+\6
Subskrybuj:
Posty (Atom)


