Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dj wojak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dj wojak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2015

ABDUL & WOJAK - ABW

nielegal 2015

1. Daleko
2. Trudno   feat. TOMASIN, LEH
3. Gloria   feat. BRAHU BRAT, KORAS
4. Cygany
5. ABW skit I
6. Siano, dolary
7. ABW skit II
8. Saszete feat. BEN BENITO, GEDZ Dj Krug
9. Piękny dzień
10. Walka trwa   feat. KONIU, TOPEK
11. Nie wątpie 
12. Game Over
13. Outro

    DJ Wojak jest moim zdaniem jednym z najbardziej niedocenianych producentów. Skumał się z nim Abdul z Kontrabandy i razem popełnili wspólny album, który właśnie trafił na strony internetowe. Przyznam, że bardzo lubię Wojaka, i głównie dla niego sięgnąłem po ten krążek. No i spodobała mi się okładka :)
    I słuszniem uczynił, bo Wojak jest naprawdę świetnym producentem. Od pierwszych werbli, aż po ostatnie przygrywki to genialna rzecz, wyprodukowana z sercem i szacunkiem dla korzeni rapu. Nie ma tu zbyt wiele elektroniki, choć aranżacje są zdecydowanie nowoczesne. Wojak łapie przeróżne sample i składa z nich bardzo fajne, bujające bity - niektóre pełne energii, a czasem cziloutowe. Genialny jest podkład do 'Cyganów', lecący może nieco Balkaniką, ale doprawdy świetnie etniczny i niecodzienny. Nieco podobny, przaśnie bałkański jest 'Siano, dolary', który również świetnie bangla.  Do tych klasycznych podkładów Wojak dorzuca skrecze (tylko w 'Saszete' zastępuje go DJ Krug) i już w ogóle mamy pełny klimat nowojorskiego rapu, przełożonego przez wizje Wojaka i yugo sample (choćby Bregović). Sam soundtrack do albumu jest jednym z lepszych w tym roku... Pieprzę, ogólnie to naprawdę wyborna robota. 
    Abdul jest rapperem, który ma taki wajb, jaki słyszało się na polskich albumach z początku XXI wieku. Kojarzy mi się trochę z Tymim z 17, czy Janowak'ka z OMP - taka swada zaangażowanego emce, przekonanego o swojej misji i swoich skillsach. A to, o czym gada Abdul, jest bardzo bliskie nie tylko każdemu zwykłemu ziomkowi z bloku, ale i właśnie tej tendencji w rapie a.d. 2000. Kasa, życiowe zakręty, czilout... Takie typowe wersy, ale napisane z lekkością i takim laidbackiem, że wchodzi w ucho z przyjemnością. Nie wszyscy goście zwracają na siebie uwagę - może tylko Gedz, bo reszta po prostu jest i nie wnosi wiele do całości. W sumie Abdul mógłby tu być sam.
    To bardzo fajny album: świetne bity Wojaka uzupełnia luz bycia Abdula. Razem tworzą konglomerat, którego aż chce się słuchać. To naprawdę pozycja, którą warto sprawdzić, polecam.

OCENA: 5\6     


sobota, 25 stycznia 2014

CZARNY PORZECZ & DOKTOR FATALNY - OSTATNI BOHATER

nielegal 2013

1. Początek feat. MYKU
2. Ostatni Bohater
3. Ręce
4. Nie ma
5. Love Sory
6. R U Ready?
7. Cierpliwość
8. Nieludzki
9. Jak ja cię
10. Geniusz Szaleniec
11. Samotność
12. Twinpeaks
13. Starość
14. Dobre połączenie
15. Struta krew feat. PEPE
16. Niekwaśny
17. Zakończenie

    Trzeci album kolaboracji Tomasiny (dobrze odmieniam?) z jednym z moich ulubionych producentów, DJ Wojakiem, uderzył mnie jak młotem. Zobaczyłem, poczułem, że muszę to mieć. Koniecznie. Bezwzględnie. I mam. Miałem tylko nadzieję, że się nie rozczaruję...
    Wojak to kot. Sieje rozpierdol swoimi bitami, stanowi awangardę i pieprzoną szpicę wśród wszelkiej maści bitoklejów. Potrafi stworzyć całe wielopoziomowe sekwencje przestrzeni, wypełnione brzmieniami pościąganymi z kosmosu, podziemi oraz szuflą podjęte z chodnika w centrum Gdańska. I trochę tynku z blokowiska. Są tu brudne gitary, niepokojące szepty i zawodzenia, brzęczenia maszyn i warkot silników, słychać oddech kominów i westchnienia zmęczonych życiem mieszkańców, pośród kroków sąsiadów, niosących się echem po klatkach schodowych. Stuka deszcz o szyby mieszkania na 8 piętrze falowca. Ktoś piłuje samochód na parkingu, ten łysy z dołu słucha Kraftwerka. Melanż miejskich klimatów, elektroniki i zawieszenia w czasoprzestrzeni, bo słuchając tego materiału mam wrażenie, że stąpam lekko obok, z przyjemnym uczuciem niepotrzebowania niczego.   
    Rymy Tomasiny są jak puzzle w tej układance. To ten ostatni bohater, idący ku swojemu przeznaczeniu, próbujący zmienić swoją ścieżkę, ale wisi gdzieś z boku, nie za bardzo umiejąc się wpasować w resztę społeczeństwa i w ramki, które narzuca. To bohater nieco sfrustrowany i wyobcowany: 'jak ja cię kurwo nie lubię, za to że robisz czego ja nigdy nie umiem'. Do tego ma jakąś schizofrenię, czy inną chujozę i kompletnie nie rozumie głupoty ludzkiej - taki 'szaleniec geniusz'. Samotny, zlizujący deszcz z okna i wykurwiający na wszystkich wokół. Jest o czym myśleć...
    Totalny rozpierdol. To wyjątkowa, awangardowa płyta, która może i nie jest łatwa w odbiorze, ale zakrzywia swoje paluchy i wbija je w mózg, drąc japę 'Włącz to gówno znowu!'. Ostatni bohater uzależnia, jest kawałkiem genialnej muzyki. To tylko 37 minut, ale od czego jest repeat. Ja katuję ostro, to jeden z najlepszych nielegali w tym roku. Szkoda, że tak późno go dorwałem.

OCENA: 5\6


niedziela, 13 stycznia 2013

3 - DJ WOJAK

Grube Jointy 2012

1. Oczy otwarte mam    feat. OLA
2. Trzymaj
3. Rhythm   feat. WIOSNA
4. Sounds of today
5. Wieleopcji    feat. SURKIM
6. Duop
7. Kontro_Wersja    feat. ABDUL
8. Simple and Classic
9. My life     feat. WIOSNA
10. Kingdom     feat. BENIO
11. Firma się rozwija
12. G.D.C.    feat. SEAN PALMER
13. Funky
14. Hard feelings
15. Zdzisław's wedding

    Jedna trzecia zespołu Dwazera, DJ Wojak, niestety nie jest kojarzony za bardzo na naszej scenie, choć tkwi tu już ponad 15 lat, mając na koncie naprawdę spore osiągnięcia. To jego trzecia próba, po dwóch projektach miksujących, podbicia niszy mało u nas eksploatowanej, ogarniającej newbeat, hip hop, trip hop i jazzy różnej maści.
    To, że DJ może być muzykiem kompleksowym i pełnym, to nie nowość. Wojak zaprosił do współpracy całą trójmiejską orkiestrę jazzową: kontrabas, bas, gitarę, dęciaki, a do tego mamy SnikerS'a na beatboxie, a wszystko zebrane w jedną całość zostało własnie przez DJ Wojaka. No, i naturalnie okraszone jego skreczami. To taka podróż przez dźwięki w stylu DJ Krush, czy DJ Shadow, ewentualnie DJ Cam albo DJ Food. I to wszystko robi podobne wrażenie. Muzyka jest bardzo mocno osadzona w stylistyce hip hopowej, ale sięga swoimi lepkimi mackami na wszystkie strony, zagarniając nuty z okolicznych szufladek i składa je w nową jakość. Nawet te elektroniki są podane tak, że to jest zadziwiająco łatwe do przyjęcia i skonsumowania.
    Nie oszukujmy się, to przede wszystkim muzyka robi tę płytę, choć wokalne partie też mają coś do powiedzenia, że tak to ujmę. Świetny wokal Oli, słowicze śpiewy Wiosny, Surkim - trochę podobny stylem do wczesnego Kazika, przeciętny Abdul, dość dobry Bunio i grajmujący Brytyjczyk z Niewinnych Czarodziejów, Sean Palmer, który świetnie pasuje do kawałka. W ogóle wokale są doskonale dobrane, choć jest ich niewiele, to stanowią uzupełnienie wprost idealne.
    Brakowało mi takiej płyty na naszym rynku. I do tego takiej dobrej! Sam DJ Shadow by sie tego nie powstydził, choć bardziej przypomina mi to klimaty DJ Krusha. Genialna porcja ambitnego hip hopu instrumentalnego. Cieszę się, że nabyłem tę płytę, bo teraz katuję ją niemiłosiernie. Genialna produkcja!

OCENA: 6-\6