Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybnik. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2015

SNDK - ZIELONA SZKOŁA

nielegal 2015
  
1. Witam w moim świecie
2. Nie Do Wiary 
3. Brudne Południe
4. Ostatni dzień sierpnia
5. Cannasport
6. Się nie daj kręcić 
7. Hardcore
8. By w to uwierzyć
9. Za co gotów jesteś umrzeć   feat. DAWIDZIOR
10. Zielona Szkoła
11. Żyj jak chcesz    feat. KACPER
12. Ciągnie wilka do lasu    feat. ZAWARTY PAKT, NIZIOŁ, SONGO
13. Stoczy na dno każdego
14. Zabij złość
15. Twój świat

    Jakiś czas temu udało mi się dorwać album składu Nie Dla Wszystkich, w składzie którego jest m.in. Kacper HTA. I płyta zostawiła mi na umyśle bardzo pozytywne wrażenie, może głównie dzięki właśnie Kacprowi, ale przecież ani Sendek, ani Sadam, ani Dawidzior nie wypadali źle. No i teraz Sendek wydał solo - czy będzie równie dobre, jak płyta całego składu? 
    To płyta o brzmieniu raczej ulicznym, ale nie spodziewajcie się tych wtórnych podkładów typu ciężki bas, smętne smyczki i mroczne pianino. Na szczęście Sendek kontynuuje drogę, wyznaczoną przez całe NDW (nawet, jeśli Kacper odjechał już dalej w stronę tzw. rapu ambitniejszego - zrozum to sobie jak chcesz). Bity na album dali  Małach, Wuerbe (bardzo fajny 'Nie do wiary'), STX, Tristanonthetrack (ciężki trap, który miesza w bebechach, ale i robi świetne wrażenie), Vidi (nudne i wtórne 'Się nie daj kręcić', nieco lepsze elektroniczne 'By w to uwierzyć'), Suicide Studio, Vybe Beatz (całkiem smaczny 'Żyj jak chcesz') i Choina. smakowite jest połączenie sił syntetycznego Tristana z klasycznym STX - trak ma dwa oblicza i brzmi bardzo ciekawie. Na tym dość zróżnicowanym, choć nadal mocno nowoczesnym tle muzycznym objawia się jeszcze DJ Feel-X - szkoda, że tylko w dwóch kawałkach. Poza drobnymi wyjątkami, to bardzo fajnie zrobiona płyta.
    Sendek jest ok, naprawdę. To z jednej strony cała garść ulicznych i życiowych opowieści, ale bez tego pieprzonego umartwiania się i narzekania, że życie, takie ciężkie. Tu trochę pozytywnych motywacji, trochę panczy i bragga, szczypta osiedlowych opowieści... Całość w nieco innym stylu, niż typowa uliczna płyta kolesi o trzech dowolnych literkach po ksywce. Jasne, nie wszystko jest idealnie, czasem nieco gryzą się rymy na najprostszych końcówkach, ale w zasadzie to nie Voice of Poland i taki osiedlowy rapper z ambicjami ma prawo mieć taki ławkowy sznyt - akurat u SNDK to nie razi. Goście, którzy się tu znaleźli, to przede wszystkim fejmowa część składu NDW: Dawidzior nie pokazał się z dobrej strony niestety, a Kacper wraca tu raczej do swojego brzmienia typowego dla HTA - które chyba wolę, prawdę mówiąc. Pozostali goście znaleźli się w posse tracku 'Ciągnie wilka do lasu' - najlepszy, zgodnie z przypuszczeniami, jest tu Nizioł, a najstraszniej wypadł, również to przewidziałem, Songo.
    I znowu otrzymałem od NDW bardzo przyjemną, uliczną płytę, która jest wystarczająco oryginalna, żeby się nią zainteresować oraz jest wystarczająco dobrze zrobiona, aby słuchało się jej całkiem dobrze. Sendek dał sobie radę na solo, jest to płyta zróżnicowana i urozmaicona - czasem teksty (wiesz, Ganja Mafia  w końcu) mogą być  nieco gówniarskie, ale należy na to patrzeć przez palce i traktować jako folklor. Całkiem spoko album.

OCENA: 4+\6 


środa, 13 maja 2015

GRUBSON - HOLIZM

Max Flo 2015

1. Intro (Horyzonty)
2. Sanepid    feat. JARECKI
3. Ciepłe brzmienie Kalifornii    feat. JARECKI, TEN TYP MES
4. Cwaniaczek
5. Mam Talerz Show 1
6. Nie jestem
7. Dżungla
8. Złota kula   feat. KRZYSZTOF ZALEWSKI
9. Spider-Man    feat. JARECKI, CHIP FU
10. Girls anthem
11. W.S.D.F.
12. Jedna z planet  feat. MARCELINA
13. Poczuj
14. Obrazy
15. Wyrywacz
16. Dziennikarze
17. Mam Talerz Show 2
18. Potrzeba
19. OutRo

    Grubson jest przez fanów polskiego rapu nieco odsunięty na tor boczny. Może inaczej, rzadko kto przyznaje się do słuchania Grubsona, a przecież sprzedaż płyt jest ogromna. To kto to kupuje? Babcie spod kościoła? W ciągu paru tygodni album dotarł do piątego miejsca na OLiSie, więc poszło niemało. Można mieć jakieś zastrzeżenia do Grubsona, ale do którego z rapperów nie da się przyczepić?
    Grubson, BRK, Jarecki i Snake stworzyli na tym albumie istną mieszankę, kipiącą wręcz ciepłym wajbem. To bardzo eklektyczna i złożona muzycznie płyta, bo ilość styli może zaskoczyć najbardziej przyzwyczajonych. Trochę kojarzy mi się to z późniejszymi albumami Wyclefa z Fugees, bo przechodzimy tu od reggae, przez ragga, calypso, jazz, g-funk, hip hop, drum'n'bass i crunk. Jakby tego było mało, Grubson wykorzystuje całą orkiestrę, bo słychać tu żywe bębny, gitary, saksofon, klawisze, puzon, trąbkę... No i DJ BRK na adapterach. To genialna mikstura brzmień, szwendających się na obrzeżach muzyki hip hop, ale czały czas tkwiących silnie w stylistyce. Przyznam, że jest to tak uderzająca porcja muzyki, pełnej soulu (bo duszy jakoś mi tu nie pasuje) i otwartości na świat, że... jestem zachwycony. Naprawdę, muzycznie jest to genialna robota, która nie pozwala się ani chwili nudzić, bo klimat zmienia się co parę chwil. Świetna rzecz!
    Grubsonowi zarzuca się zazwyczaj, że jego teksty są płytkie i zwyczajnie słabe. Ale ja mam wrażenie, że to nie o to tu chodzi. To nie karkołomne połączenia słów, dzikie hasztagi i followupy mają robić album. To raczej pozytywny przekaz, takie 'peace, love and happiness', wyrażone wprawdzie w najprostrzych słowach, ale za to w doskonałym stylu ragga. Ale nie ma co skreślać Grubsona lirycznie, bo potrafi on również być dowcipny i kąśliwy - zwróćcie uwagę na 'Dziennikarzy', odę na muzycznych pismaków. Pomijam zabawny w założeniu 'Mam Talerz', bo to zwykłe wygłupy, pastisz modnych ostatnio programów. Często Grubsona wspomaga Jarecki - jeden z najbardziej niedocenianych rapperów w Polsce, bo to, co ten koleś potrafi zrobić z wokalem, to magia. Zaskakującą nieco niespodzianką był występ Chip Fu z legendarnego składu Fu Schnickens - może Chip nie kicha tu co kilka wersów, nie wydaje wściekłych bulgotów jak w latach '90, ale nadal ma w gębie moc i nawija doskonale - przy czym to nie było parę wersów na odwal się, tylko porządna, sensowna zwrotka.
    I mówcie sobie co chcecie, ale trzeci album Grubsona to prawdziwy banger. świetny album, gdzie wprawdzie to muzyka wygrywa w cuglach, ale i sam Grubson wcale nie odstaje, a wraz z gośćmi brzmi to jeszcze lepiej. Propsy za otwartość i odwagę muzyczną, propsy za Chip Fu, propsy dla Jareckiego.

OCENA: 5\6


sobota, 29 listopada 2014

PET PETTER - STREET CREDIT

nielegal 2014

1. Street Credit
2. Wihajster
3. Boeing 777   feat. 2NA, RETO
4. Władca Cieni 
5. Fatality   feat. MICHAŁ ER
6. Ballin'   feat. 2NA
7. Scarabaeus 
8. Be right back
9. Steve Jobs
10. Epistemologia
11. Lucky Luke 
12. Siedzę Sobie
13. Dźwięk

    To już drugi album rybnickiego rappera, choć przyznam, że wcześniej nic o nim nie słyszałem. Jednakże mikstejp zebrał bardzo dobre opinie w necie i choć mało jest kawałków autorskich, to szybko przekonałem się, że warto gracza sprawdzić. Zresztą i tak skończył mi się materiał do odsłuchu... :)
    Tylko cztery bity są wzięte od producentów, oryginalnie na ten album. Są to 'Władca cieni' od Lenzy'ego (nieco klasyczny, nieco syntetyczny, zmieniający co jakiś czas klimat i tempo podkład), 'Fatality' od Juicy (typowo trapowy numer, który doskonale bangla), 'Scarabaeus' od Ironic'a (absolutny, orientalny banger, idealnie dopasowany do całości) oraz 'Lucky Luke' od High Tower (szybki, mocno elektroniczny, ale dość nijaki). Reszta pościągana jest skądinąd, choć nie ma to większego znaczenia. Wszystko jest nowoczesne, trapowe, cyka milionami hajhetów, łamie rytm - ale na szczęście jest to ten syntetyczny rap, który raczej urywa łeb, zamiast zamulać i płakać nad złamanym życiem i użalać się nad losem biednego studenta, bo mu mama nie daje na papieroski. O nie, tutaj co numer, to banger, który utrzymuje się na czubkach palców, a nóżka dyga w rytm, jak na weselu przy skocznej muzie zaangażowanego bandu. Tempo, tempo. I nie zmienia się to nawet wtedy, kiedy wchodzi 'Siedzę sobie' na niemal klasycznym podkładzie. 
    Niektórzy zarzucają Petterowi niejakie podobieństwo do Quebonafide - może i coś w tym jest. Jednak da się tu zauważyć spore różnice pomiędzy obydwoma rapperami. Owszem, obaj mają wściekłe pancze i najlepiej czują się w battlerapsach. Jednak podchodzą to tematu z dwóch innych perspektyw. Bo przecież Pet nie ma tyle agresji i arogancji w rymach, którymi szafuje Quebo, ale za to wali w ryj często zaskakującymi porównaniami i wersami, jak np. 'niestety nie mam do tego nosa #Voldemort'. To tylko czubek góry lodowej, bo wokół mnóstwo podobnych linijek ('pora przełamać pierwsze lody jak Sub Zero'). W znakomitej mniejszości są kawałki o życiu, które wcale nie wypadają gorzej - sprawdź refleksyjne 'Siedzę sobie'. Goście, choć nieco słabsi od Peta, wcale nie są słabi, zwłaszcza 2Na - jednak zarzucić nic nie można ani Michałowi, ani Reto.
    Myślę, że każdy powinien dać się zaskoczyć albumowi i samemu Petowi. Większość pewnie o nim nie słyszała - szkoda, bo warto, nawet jeśli nie lubisz nowoczesnego rapu. Weź to sprawdź choćby dla samego rappera. Najlepsze? Dla mnie 'Ballin', 'Boeing 777' i 'Scarabeaus'. Jeden z ciekawszych projektów w tym roku (ile ja to już razy pisałem w 2014?).

ZACIĄG MASZ TU

OCENA: 5\6


niedziela, 3 sierpnia 2014

KACPER - GOTOWY NA WSZYSTKO

Ganja Mafia 2014

1. Intro
2. Obcy   feat. KALI, PMM
3. Światło
4. Kiedy Zasypia Dzień
5. Gotowy Na Wszystko
6. Placebo
7. Czarny Kruk
8. Nic Za Darmo   feat. PALUCH, FELIPE
9. Nawet Letnie Dni...   feat. ANGELIKA ANOZIE, DAWIDZIOR
10. Femme Fatale   feat. GMB
11. Nie Badź Obojętny   feat. ANGELIKA ANOZIE
12. Samotność
13. Bez Was
14. Życie Na Walizkach  feat. RUBY
15. Ostatni raz
16. Inferno
17. Czarny kruk (RMX)

    Przyznam, że pierwsza solówka Kacpra wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie. Dzięki muzyce Fuso i charakterystycznemu wokalowi Kacpra udało się osiągnąć coś, co wychodziło poza te byle jakie i wtórne uliczne spierdoliny. Hipotonia, macierzysty skład Kacpra, nie podoba mi się na tyle, żebym się jarał. Ale na solówkę czekałem.
    Niestety, Kacper zrezygnował z usług Fuso - a szkoda, bo pasowali do siebie. Tym razem większość podkładów, czyli około połowy, pochodzi od PSR, nadwornego producenta Ganja Mafia. Potrafi on poskładać fajne, klasyczne podkłady, które mają chwytliwe sample, a do nich doklejone są instrumenty. Czuć tu ten klimat uliczny, ale nie da się powiedzieć, że są to typowe bity z pierwszego lepszego ulicznego albumu, choć znajdziemy tu klawisze. Jednak z drugiej strony PSR lubi i dęciaki i wokalne sample i bardzo dużo wkrętów, jakich brak na wspomnianych typówkach z chodnika. Z Ganja Mafia trzy bity dał też Gibbs, jednak on celuje bardziej w tych podkładach, które nazywam melancholijnymi bzdetami - ciągnące się melodyjki, znikome perkusje, nastrój w stylu jesienne liście Krystyny Jandy. No dobra, 'Nie bądź obojętny' ma w sobie coś udanego. Spoza macierzy są tu NNFOF ze swoimi klasycznymi, kiwającymi głową bitami i Milionbeats z nieco nowoczesnymi, ale znośnymi i nawet sympatycznymi podkładami. DNA zaś wszedł z klimatycznym, bardzo nastrojowym, choć nie romantyzującym podkładem - jest porządna perkusja, jest atmosfera, są przemyślane dźwięki - DNA według mnie jest jednym z lepszych polskich producentów. W bonusowym kawałku pojawia się I'Scream ze swoim njuskulem. O skrecze zadbali DJ Feel-X i DJ Danek. Muzycznie zatem jest tu różnie - od słabego zawodzenia, po fajne, bujające bity.
    Kacper, jak wspomniałem, jest charakterystyczny. Nie, żeby był jakiś super rapperem - jest przeciętny, ale nie szkodzi. W jego wypadku głos i flow, które odróżniają go od innych, są tu mocnym atutem. Poza tym, Kacper dorósł, jego teksty stały się mniej imprezowe i ujarane, za to bardziej osobiste i dojrzałe. Tu nie ma już sadzić-palić-zalegalizować, jest za to sporo przemyśleń, ale nadal podanych w charakterystyczny, kacprowy sposób. Emce próbuje hasztagów - nieco nieśmiało, ale celnie, ułożył swoją technikę - teksty są takie zwyczajne, ale zawsze lepiej mieć teksty proste, niż prostackie. Nie ma tu wiele banalnych rymów, nie ma przedszkolnych porównań. Kacper daje radę spokojnie i otwiera się przed słuchaczem. No i dobrze mu to robi. Jest tu również sporo gości, ale większość, choć jest znana, przelatuje dość beznamiętnie. Poza GMB, który naprawdę wypada ponad średnią, reszta wchodzi jednym uchem, wychodzi drugim. No, może jeszcze Paluch jakoś się tam wyróżnia, ale również bez szału.
    Oczekiwałem sam nie wiem czego. Dostałem... Dostałem porządną płytę, nieco nierówną - głównie muzycznie, bardziej dojrzałą, niż debiut, ale pozbawioną ognia. Z jednej strony jestem więc kontent, z drugiej mam pewien niedosyt. Ale ogólnie jest ok, choć wiem, że część słuchaczy nawet tego nie tknie, bo tak. Ale Kacper naprawdę jest ok.

OCENA: 4\6


piątek, 10 stycznia 2014

GANJA MAFIA - WIESZ, CO SIĘ KRUSZY

Ganja Mafia 2013

1. Intro - Papa Skit
2. Wiesz Co Się Kruszy 
3. Pole Marysi  
4. Gdy Ujrzałem Drogę 
5. Perpettummobile
6. Co Ci Śmierdzi 
7. Dobre Geesy 
8. Love Haze Skit
9. Love Haze 
10. Bujam Się Z Tym
11. Wirus 
12. Chcesz Więcej? 
13. Słaby Skun Skit
14. Prawdziwi Palacze 
15. Mam 5 Tego 
16. Fake Mc Skit
17. Fake Mc
18. Śledzimy Sny
19.Outro - Wiesz Co Się Kręci Skit

    Ganja Mafia to już spora firma na naszym rapowym poletku. Ciuchy, płyty, koncerty i... jaranie. Kali, Kacper HTA i grupa Fonos (Ruby, Felipe, GMB, MTI). Już sam tytuł płyty, pomijając nazwę grupy, świadczy o tym, wokół czego krąży laser cd plejera. Zapowiada się przejarana płyta...
    Większość albumu wysmażył (że tak to ujmę) PSR, z niewielką pomocą Gibbsa (dwa dżointy) i I'Scream (jeden skręt). i choć znakomita większość pochodzi spod rąk PSRa, to jego paleta bitów jest doprawdy ogromna. Chłop potrafi skleić truskulowy podkład, oparty na fajnych samplach i kiwającej perkusji, ale z drugiej strony umie poskładać nowoczesne, syntetyczne rzeczy, które brzmią zadziwiająco dobrze, nawet kojarzą mi się z house'm z lat '90, jak w 'Dobre geesy'. Co więcej, PSR udowadnia, że nie jest gorszy od Donatana i jak zrobił folkowy podkład do 'Pole Marysi', to podłoga ucieka Ci spod nóg i poślady same machają do górolskich srzypek. No i nie da się pominąć oczywistego followupu do 'I got 5 on it' - klasycznego hymnu jaraczy Luniz sprzed prawie 20 lat w 'Mam 5 tego'. I Scream za to ma podkład, który kojarzy mi się nieodparcie z produkcjami Dr Dre - i sposób złożenia perkusji, i to pianinko... Gibbs ma również nowoczesne podkłady, nie wyróżniające się spomiędzy PSR, choć nie koniecznie lepsze.  
    Emce obecni na płycie nie są wirtuozami stylu, o nie. Ale zupełnie tutaj to nie przeszkadza. Pomijam, że bardzo lubię Kacpra, nawet nie wiem, za co, ale leży mi jego styl - ogólnie każdy z rapperów pasuje nie dość, że do klimatu, to do tych różnorodnych podkładów. Prostota stylu, mało wybredne teksty - i zadziwiająco to kompletnie jest tu zupełnie usprawiedliwione. Jeśli już sięgasz po ten krążek, musisz wiedzieć, czego się spodziewać - przecież tytuł, nazwa grupy i okładka wyraźnie wskazują, że to rzeczywiście przejarana płyta. Dym z jointa przewija się przez imprezki, zielone pola marii, a nawet sytuacje łóżkowo-romantyczne. Okazuje się, że temat jarania można ująć na dziesiątki sposobów i wcale nie będzie się to nudzić.
    Kurde, to bardzo fajna płyta. Trzeba do niej podejść z niejakim dystansem, ale przyznam, że weszła mi bardzo dobrze i wcale nie ma zamiaru wyjść - rozsiadła się w uszach i plejerze i jara w najlepsze. To Ganja Mafia Ziom! Wbrew moim spodziewaniom, świetna, pozytywna i przydymiona płytka, której bardzo dobrze się słucha. Pod warunkiem, że się nie spinasz i podejdziesz do niej na luzie.

OCENA: 4+\6


niedziela, 5 stycznia 2014

RASTON RAPPIN' - UPADASZ I WSTAJESZ

nielegal 2013

1. Upadasz i wstajesz
2. Moje płuca   feat. LANSKY LANS
3. Na chwilę
4. Tak nam dopomóż buch    feat. SOFOZET
5. Absolutny Brak Czegokolwiek
6. Spoko
7. 1 Listopada
8. Nie ma nas
9. Podwórka    feat. BOXIĆ, CMK
10. Cisza noc i ja
11. Żymapel

    DubSerumz rybnika ma w składzie pewnego emce - nazywa się on Raston i otóż niedawno wydał swój materiał - juz chyba drugi solowy, ale chyba pierwszy na poważnie. Szczerze mówiąc, do mnie docierały dotąd tylko echa o tej ekipie, ale w sieci album Rastona propsowano, zatem sprawdziłem.
    Kiedy do DubSerum dołączył Morte, został nadwornym producentem ekipy, i to on, jak sądzę, zrobił każdy podkład na albumie (jeśli się mylę, niech ktoś mnie poprawi). To muza osadzona mocno w latach '90, zarówno w klimacie nowojorskim, ajk i zachodniego wybrzeża, bo mamy tu zarówno podkłady czysto nowojorskie, ale producent nie stroni od brzęczącego basu i g-funkowych piszczał. Czasem nawet Morte schodzi nieco w stronę jazzowo-ambientowych akcji, tak jak w 'Podwórkach'. 
    Kurde, kiedy wchodzi Raston wszyscy cichną. Powoduje to jego drapiący wokal i agresywny styl, gdzie zaznacza wyraźnie każdy wers i czasem wręcz słowo. Raston wbija się na bit jak taran i 'macie przejebane, jak moje płuca \ wciągam was raz, a potem puszczam'. Jego największą siłą więc jest jego technika i styl, bo teksty są jednak dość zwyczajne, tak samo, jak tematyka: bragga, jaranie, dążyć do celu, życie. Teksty nie są naturalnie słabe, ale nie ma tu tzw. momentów. Nie robi się gorąco od wersów wywołujących emocje. I wprawdzie Raston dałby spokojnie tu radę sam, ale na swoje nieszczęście zaprosił jeszcze kilku gości. O ile Lansky jest jeszcze do przeżycia, to sepleniący nołnejm Sofozet to pomyłka zupełna. Boxic i CMK przynajmniej nie kłują w uszy.  
    'Upadasz i Wstajesz' to bardzo fajna płyta. Nie tylko dzięki charyzmatycznemu Rastonowi, ale również dzięki muzyce, która daje sobie radę. Wszystko razem składa się w porządny, podziemny album, który każe mi czekać na następną produkcję Rastona, bo pewnie będzie warta przesłuchania. Zbadajcie, pewnie będzie się podobać, choć z drugiej strony, ileż to podobnie dobrych płyt wyszło w tym roku w podziemiu?

SPRÓBUJ TEGO

OCENA: 4\6


poniedziałek, 25 listopada 2013

KREWNI - WSPÓLNA KREW

nielegal 2013

1. Wspólna Krew
2. Nowa Metoda
3. Muzyka Godna Poświęceń
4. Po Ch.
5. Życzenia   feat. BARIS
6. Co Robię
7. Tempo                       
8. Miasto Paranoi
9. To Jest Prawda           
10. Szanuj Zieleń
11. Uświadamiam Sobie   feat. GOJAS, BARIS
12. W Imię Prawdy
13. Pod Górę
14. Nie Chcę Patrzeć
15. Manipulacja                   
16. Świat Oszalał
17. Ku Lepszemu
18. Wierzę W Swoich Ludzi     feat. ADAMO
19. Ich Już Nie Ma      feat. ADAMO, bit Adamo
20. Stracony Czas
21. Odnajdź Siłę

    Lubos i Skul, wraz ze swoim producentem Jue właśnie wydali swoją drugą płytę. Przyznam, że pierwszej nie słyszałem, więc krążek był dla mnie sporą niewiadomą. Nikt nie opiewa go na forach, ale też niekoniecznie musi to o czymś świadczyć...
    Jue jest wprawdzie nadwornym producentem, ale znalazło się tu również miejsce na dwa podkłady od Adamo. Szczerze mówiąc, te bity to nic specjalnego, owszem pasują do całości, ale nie rzucają na podłogę. Nie ma za bardzo sampli - no, może poza tymi z muzyki poważnej, takie czyściutkie i sterylne. Reszta wygenerowana jest na komputerze z klawiszy. Bity od Adamo są podobne, tylko różnią się tempem perkusji. Zasadniczo, to taka muzyka podobna do tej z płyt ulicznego rapu. Ale nie do końca. No i fajnie, że chociaż w dwóch kawałkach działa DJ Chore  
    I Lubos i Skul są rapperami, których można wrzucić do szufladki z napisem 'może być'. Jeden na czysty głos i gładni flow, drugi ledwo zauważalnie sepleni, przez co jest bardzo charakterystyczny, jednak ani styl, ani teksty nie są z tych, które by się zapamiętało, czy komentowało. Ot, są i się rymują, basta. Kojarzyć się mogą z uliczną stroną rapu, ale w Stanach mają na to lepszą nazwę: reality rap. Kolesie opowiadają o chorym systemie i życiu w naszym kraju, o słabych ludziach, o jaraniu... Takie tam standardy, prosta analiza społeczna i polityczna. Średnia półka podziemna. Może i powinienem wspomnieć coś o gościach, ale są tak bezbarwni, że szkoda miejsca.
    Nie jest to zła płyta, ale i nie jest jakoś specjalnie dobra. Ot, zwykły rapowy skład nagrał sobie drugi album, który nie skaleczy uszu, ale i nie będziesz za nim tęsknił. Takie tam, ujdzie. 

SPRAWDŹ SOBIE

OCENA: 3+\6


środa, 4 września 2013

LANSKY LANS & MORTE - KODEKS MORALNOŚCI

nielegal 2013

1. Intro
2. Podobno
3. Z tym naprawdę łatwiej żyć   feat. RASTON
4. Pyrrusowe zwycięstwo
5. Ur. 13-tego w piątek
6. Kodeks moralności
7. Głodni zmian  feat. CMK, RASTON
8. To naprawdę nie zabija    feat. UKA, STOE
9. Pierwszy a nadal   
10. Od stóp do głów     feat. PEERZET
11. Słowa potrzebują mnie
12. W ostatnie 4 minuty
13. Outro

    To typowy, najbardziej klasyczny zespół w hip hopie - rapper i jego producent. To swego rodzaju prezentacja rybnickiego podziemia - a wiadomo, że na Śląsku drzemie masa talentów i to co mamy na scenie oficjalnie, to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Morte to ten trybik, który wprowadza duet w grę swoimi podkładami. A robi on całkiem fajne, bujające podkłady, które oparte są na klasycznych klimatach, samplach - często wokalnych w refrenach i mocnych perkusjach. Są kawałki szybkie, ale i takie zupełnie laid backowe, do posiedzenia sobie przy nich i machania głową. Efekt wzmacniają występy DJ Mordy, DJ Kruga i DJ Laika, dzięki czemu brzmi to pewnie, prawdziwie i tak... hip hopowo. Nie ma tu miejsca na syntetyki, dópstepy i pierdoły - brakuje tylko nieco brudu i patyny, bo podkłady są wręcz sterylne. Nie ma to większego znaczenia dla odbioru muzyki, tylko jak dla mnie przydałby się taki pyłek na winylu...
    Lansky Lans to koleś, którego usłyszałem po raz pierwszy na tej właśnie płycie. I dobrze, że wreszcie usłyszałem, bo okazało się, że jest czego posłuchać. Lansky ma przyjemny głos i bardzo fajnie płynące flow, które doskonale jest zgrane z podkładami od Morte. Kiedy słuchasz gościa, masz wrażenie, że to Twój sąsiad z bloku obok, opowiadający ci dykteryjki przy piwie na ławce w parku. Lansky ma luz, podejście do samego siebie z dużym dystansem. Prowadzi nas przez swoje życie, nie wstydząc się swojego pecha i głupot, które udało mu się popełnić. Opowiada o swoich ziomkach: 'bierzemy dragi, których nie chcemy brać, sypiamy z dupami, z którymi nie chcemy spać, pijemy alko, alko...'. Taki gorzki, opowiedziany z przekąsem ale i bez nerwów żywot kolesia, któremu zdarzyło się zajarać rapem i nagrać płytę. O tym, że Lansky nie jest w aż takim podziemiu, świadczy występ Peerzeta. Obok Przemka, mamy tu Rastona z jego niskim głosem, czasem trochę podobnym do Onara, ale bez zadyszki, są też CMK, UKA i Stoe - wszyscy mniej więcej równo i bez wpadek.
    Pierwsze spotkanie i taka niespodzianka. Nie spodziewałem się wiele, ale ten album mnie zaskoczył świeżością - mimo iż klimat klasyczny, dojrzałością emce... Nagle okazało się, że ta płyta urosła do jednej z lepszych w tym roku! Bardzo się cieszę, że ją znalazłem. Polecam.    

POBIERZ SOBIE

OCENA: 5\6


niedziela, 3 marca 2013

PSYCHOPATOLOGIA - SETA

hardcorerap.pl 2012

1. IntroW
2. Nanana   feat. QWERT
3. Kujiua kuja kisu     feat. JIGGY JOKA
4. Pokaż cipkę  (Werska brudna)
5. Operacja mózgu    feat. JKRS
6. Skit od skurwysyna
7. Pomordowane kurwy   feat. KACZMI
8. Patologia   feat. MALDO
9. Pokaż cipkę (Wersja miłosna)
10. Nie jestem pojebany   feat. SCHEME
11. Bukkake   feat. MBS, MUMIN
12. Gdzie jest Ewa
13. Outrow - Maja z Babilonu

    Horrorcore w polskim wydaniu jest u nas mało popularny. Tak, sporo osób jara się Necro i jego brygadą, lubią Insane Clown Posse, ale... kiedy robi to ktoś po polsku, wychodzi na to, że to tylko stek bluzgów i obleśnych opisów. Kilka miesięcy temu wyszła płyta Kaczmiego, która mnie pokonała, za co zostałem straszliwie zjebany przez jego fanów. Trudno. Czekam nadal na płytę, która będzie DOBRZE zrobionym horrorcorem, a nie pseudopoetycką próbą wrzucenia jak największej ilości kurew w wersy.
    Szukasz ostrych, pojebanych bitów? To masz listę bitmejkerów: Dtothe Jay, Qwert, Jiggy Joka, NEZ, Jiggi Jackson, Dopetones, Short G, Klive Kraven, Golden Silver, Gigi, Beat Infection, Sigmaster. Ufff... długa ta lista. Muzyka jest ciężka, pełna elektronicznych brzmień, które mają wprowadzić Cię w fazę strachu, co częściowo im się udaje. Brzęczące basy, syntezatory - albo podejrzanie spokojne albo kurewsko agresywne. Ogólnie, w zamierzeniu, pojebane i groźne.
    Seta to rapper przypominający mi trochę PiH'a: wybitnie mocne słowa i marny, niepasujący do całości głos. Ale o ile Pih wchodzi na wysokie tony, Seta pozostaje w dolnych rejestrach - może to trochę drażnić, ale... udaje mu się zatrzymać w klimacie. Jednak trzeba zaznaczyć, że zawartość liryczna płyty jest tylko i wyłącznie dla słuchaczy o mocnych nerwach, których nie obrzydzą 'psychopatologiczne' opisy seksualnych dewiacji i morderstw. Secie wtórują Kaczmi i inni koledzy sceny horrorcore, a także kilku niemieckich i austriackich gości, pozostających w klimacie. I pomimo, że Seta zapewnia, że 'nie jest pojebany', słuchając tego nie możesz być zupełnie pewien.
    Hah. No i mamy tu coś w klimacie horrorcore. Jednak Seta nie zbliża się do amerykańskich produkcji tego typu, ale raczej idzie w kierunku niemieckiej sceny horrorcore. Nic dziwnego, w końcu z kilkoma przedstawicielami tamtejszej społeczności HC nagrywa. Dla większości będzie to niestrawne gówno od jakiegoś pojeba, ale jeśli cieszy kogoś opis srania na ryj i krew na ścianie z odciętej kończyny maczetą - osiągnie orgazm w locie. Ja nie jestem fanem, ale i nie odsądzam takich wykonawców od czci i wiary - niech to robią tylko umiejętnie. Seta jest dużo lepszy w tej materii od Kaczmiego, bo tamten brzmi jak kabaret, a tu mamy porządny polski HC. Dla mnie spoko, dopóki patrzę przez palce - bo tak to trzeba odbierać   

ZACIĄG NA OSTRO

OCENA: 4-\6


wtorek, 1 stycznia 2013

NIE DLA WSZYSTKICH - NDW

nielegal 2012

1. Oddech miasta            
2. Nie Dla Wszystkich        
3. Czasem życie się sypie   feat. DAWIDZIOR, KALI
4. Nie daj za wygraną                       
5. Przede wszystkim    feat. MDM      
6. Nie zawsze coś za coś    feat. ZDR         
7. Beztroskie życie feat. BONUS RPK
8. Do końca    feat. SZAJKA
9. Wychowany poza prawem feat. SONGO OMERTA
10. Wszystko w twoich rękach feat. NIZIOL SZAJKA, EGON NON KONEKSJA,
    OSCAR GANJA MAFIA
11. Niosę przekaz feat. DAWIDZIOR, DDK RPK  
12. Tym mógłbym oddychać   feat. FONOS RAP             
13. Powiedz mi ziomek              
14. Bije serce feat. NON KONEKSJA, PESZI KS76   
15. Lecę przez życie (remix)       
16. Surowy klimat   feat. żARY JLB
17. Ostatni oddech   feat. RDS RODZINA, HDS

    Ciężko się rozeznać w tych wszystkich ulicznych strefach i koneksjach. Nie Dla Wszystkich to mniej więcej to samo, co Hipotonia WiWP. W składzie jest Kacper, którego płyta 'Ghetto sound' jest w tym roku bodaj najlepszym ulicznym krążkiem, według mojej skromnej opinii. Jest tu również Dawidzior, pokazujący się na wielu ulicznych płytach, ale są też Sadam i Sendek. Czyli Ganja Mafia w pełnej okazałości.   
    Produkcja wyszła spod palców takich osób, jak MC Productionz, Big Rooth, OP Beatz, Chicko, Platinum Products, Raw Heatz, Underground Most Wanted, JGL MVP, Da'Kar, Choina, Szwed, Ślimak i DJ Feel-X, który zajmuje się tutaj też skreczami. W zasadzie muzyka jest bardzo podobna do tego, co prezentuje na swojej solówce Kacper - czyli uliczne bangery, które faktycznie ma to słuszne pierdolnięcie. Trochę cykaczy, trochę hardkorowych wrzutów, trochę południowego grania spod znaku Three 6 Mafia, a nawet riddimowe akcenty, co czyni tę płytę ciekawą i zróżnicowaną. Oczywiście, jeśli ktoś woli klasykę, to wyłączy takie coś z grymasem obrzydzenia (zwłaszcza wtedy, kiedy wchodzi te 1000 hi-hatów na minutę...), ale ja przyznam (mimo, że też lubię klasyczne bity), że do mnie to trafia.
     Nie zawsze trafiają do mnie wersy NDW, bo czasem są takie typowo ulicznicze, ale i tak rybnicko-nowosądecka ekipa jest lepsza od większości warszawskich gangsterów. Nadal, wybija się tutaj Kacper, będący zdecydowanie najlepszym z całego kwartetu. Jednak chłopaki potrafią przekazać te wszystkie uliczne historie w sposób nieco inny, niż cała reszta ulicznych wojowników. Jak mówię, łatwo rozpoznać tylko Kacpra, bo większość głosów i stylów miesza się w jedną całość. Wyłowiłem jeszcze Songo z Omerty, Dudka RPK, ale cała reszta zlała się w głośny głos ulicy.
    Hipotonia i NDW to, jak sama nazwa wskazuje, crew 'nie dla wszystkich'. Ja rozumiem to, że nie dla wszystkich fanów hip hopu, ale i nie dla wszystkich uliczników, bo styl chłopaków jest jednak czymś, co odróżnia skład od innych grup tego typu. NDW znaleźli jakiś patent na to, że ich nagrania podejmują tematykę ulicy z innego kąta. Ja lubię. 

OCENA: 4+\6


niedziela, 2 grudnia 2012

GHETTO SOUND - KACPER

Ganja Mafia 2012

1. Intro
2. Ghetto Sound   feat. ANGELA WYNAR
3. Kocham Nienawidzę    feat. KALI
4. Nasz Teren
5. Miasto Boga    feat. BAS TAJPAN, BOB ONE
6. My Palimy Sobie Tylko
7. Chodź Ze Mną
8. Rewolta
9. Bomboclat   feat. DAWIDZIOR, BILON
10. Plastik
11. Znów Nastała Noc
12. Szukamy Miłości   feat. ASTEYA, AICHA
13. Łapiemy Promienie Słońca
14. Posłuchaj Mnie Dziś Tylko Raz    feat. KALI, ANGELA WYNAR
15. Pochodnia    feat. ASTEYA, AICHA
16. Ghetto Sound Remix
17. Outro

    Okładka w stylistyce GTA, tytuł 'Ghetto Sound' - to nie jest to, co mnie może przyciągnąć do płyty. Owszem, lubię GTA. Owszem, ghetto sound, czemu nie, ale w Polsce getto to zdechło w 1943, zrównane z ziemią przez hitlerowców. Kacper, członek Hipotonii, wydał właśnie swoją solówkę, łącząc tu uliczny styl z dźwiękami ragga. Czy to jest to świeższe podejście do ulicy w polskim rapie, którego oczekuję?
    Oprawą muzyczną zajął się Fuso, znany m.in. z produkcji dla Hemp Gru, ale dwa kawałki wypełzły również z komputera I'Scream. Na talerzach dograł się sam DJ Feel-X, chociaż nie wypuścił on tego w swojej 'nowatorskiej' wytwórni. Muza to ciężki klimat, z mocnymi bitami, wajbem z zapyziałych przedmieść Kingston, gdzie szczekanie pistoletów miesza się z okrzykami wściekłości. Trochę klubowych bangerów, trochę agresywnych toasterskich podkładów - przyznam, że Fuso wykonał kawał dobrej roboty - bo to, co dostajemy, to jest dokładnie to, co zapowiadano.
    Kacper się stara, to trzeba mu przyznać. Nareszcie jest ktoś, kto nie jedzie tych ulicznych pierdół tym samym, monotonnym i groźnym, koślawym flow. Kacper ma dość unikalny styl, który wyróżnia go spośród tych wszystkich uliczników od kalki ciśniętych. Nie powiem, że teksty są odkrywcze i nowatorskie, broń Boże, to nadal uliczna sztampa. Wiecie, jebać policję, prawda, jaranie, ciężkie życie na familokach... Ale tutaj liczy się sposób podania tych słów - a Kacper się wyróżnia. Zaprosił na płytę kilku ragga wyjadaczy oraz uznanych uliczników i cała płyta się toczy bardzo udanie.
    Powiedziałbym nawet, że nad wyraz udanie i Kacper pozytywnie mnie zaskoczył swoim albumem. Takie połączenie ulicy z ragga zdało w tym wypadku egzamin. cieszę się, że Fuso pokazał, że nie musi robić tylko tych przyjebanych, mułowatych bitów pod wylewane żale ulicznych raperów. Nie spodziewałem się, że to powiem, ale... podoba mi się ta płyta.     

OCENA: 4+\6


czwartek, 15 listopada 2012

KOLAŻ EP - MICHAŁ ER

nielegal 2012

1. Nie nagram (intro)
2. Ambicje
3. Dojrzewanie
4. Spotkania
5. Jeszcze wczoraj

    Michał eR istnieje na śląskiej scenie od jakiegoś czasu, ale w sumie wielkiego fejmu nie zgarnął. Można powiedzieć, że nawet mało kto o nim słyszał. Nagranie tych 5 traków zajęło mu prawie rok, ale... może było warto?
     Michał nie szukał producentów. Znalazł po prostu epkę „Shy Tribute (Beat Tape)” nagranej przez producenta zwanego Waś M. Brion z Inowrocławia i... podkradł mu ją w całości. Waś się zgodził i powstała niechcący epka do epki... Tyle, że z liryką od Michała. Waś robi czilautowe, spokojne podkłady, bardzo klimatyczne instrumentale. Bartek używa klasycznych perkusji, jazzowych sampli i elektrycznych wtrętów i łączy je w bardzo smakowitą całość. 
    Kto tu rymuje? 'To Michał eR, leser i szczyl' - może nie najlepszy emce, ale taki, który ma wiele do przekazania. Koleś ma niezłe teksty, szkoda, że potrzebny jest mu szlif techniki, bo czasem może to przeszkadzać w odbiorze. Nie szkodzi, następny projekt będzie lepszy, jak mniemam.
    Największy props należy się tu dla Wasia M. Briona za muzę, bo ta naprawdę ma klimat. Z Michałem bywa różnie, ale na pewno nie jest źle. Jest wystarczająco dobrze, żeby uznać tę epkę za całkiem interesującą rzecz i warto to sprawdzić. Tym bardziej, że jest dość krótka i szybko wchodzi. Ale pewnie nie wyjdzie za szybko, bo jest spoko.

ŚCIĄGNIJ TO

OCENA: 4\6


wtorek, 30 października 2012

KOSMOS - METROWY \ BU \ SKORUP \ HK RUFIJOK

Protest Song 2012

1. 3,4 start
2. Odyseja
3. Teleskop
4. Saksy
5. Dzień jak sen    feat. JARECKI, BRK
6. Gwiezdne wojny
7. Strzelam rakietą
8. Nic tak nie cieszy jak krzywda bliźniego
9. Każdy przyleciał z innej planety
10. Kosmos
11. Sytuacja wyjątkowa   feat. GRUBSON
12. Kosmiczni kowboje
13. Łacny bóbr z księżyca
14. Kapitan planeta
15. Spotkania III stopnia    feat. TEWUZ
16. Teleskop DJ 600V rmx
17. Strzelam rakietą DJ 600V rmx

    Sięgając po tę płytę miałem lekko mieszane uczucia. Z jednej strony, bardzo lubię Skorupa i Rufijoka. Z drugiej, Bu miewa gorsze momenty, a zeszłoroczna płyta Metrowego baaardzo mnie zawiodła. Dlatego podszedłem do krążka trochę jak pies do jeża, lekko obawiając się, ale i będąc bardzo ciekawym, zwłaszcza Skorupa.
     Muza, zrobiona przez Di.N.O., DJ Hopbeat, Mysta, Grubsona, DJ 600V, miała zapewnić kosmiczną różnorodność bitów. O ile płyta zaczyna się iście kosmicznie, to później sytuacja się uspokaja i przez parę numerów bity są wręcz czilautowe. Nie wszystkie, dalej czasem trafią się gitarowe riffy, czasem bojowe bębny... a czasem podkłady schodzą kompletnie w stronę kosmosu ('Strzelam rakietą'), co nie zawsze jest słuchalne... Najlepsze są, wbrew pozorom, te cziloutowe i klasyczne (Odyseja, Teleskop), ale i 'Spotkania III Stopnia' wcale nie są złe - wręcz przeciwnie. 
    'Kosmos' to płyta koncept. Od początku do końca chłopaki trzymają się przyjętej konwencji, że są kosmitami, którzy przylecieli 'zrobić trzoda' na Śląsku i w ogóle gwiezdne wojny na naszej pięknej polskiej ziemi. I w zasadzie tym możnaby usprawiedliwić jebanie nieprawdopodobnych bzdur przez, zdolnych przecież, emce. Nie wiem, na czym to polega, poważnie, nie odnajduje tu kompletnie żadnego sensu. Ok, Skorup zawsze wyłapie kontekst i przedstawi sprawę tak, że masz uśmiech na twarzy - jego wersy są czasem naprawdę mało przewidywalne. Rufijok lepiej sprawdza się na swoich własnych płytach, bo przy wykręconych tematykach staje się zupełnie nieczytelny, czasem zresztą ciężko zrozumieć o czym gada - i nie chodzi o to, że ślunzaczy. Bu ma niezłe wejścia, ale i są też takie wersy, których ni cholery nie da się przełknąć. A Metrowy daje radę, póki toastuje, rymowanie nie jest jego najlepszą stroną... Tak, każdy przyleciał z innej planety, ale większość z tych planet jest zbyt daleko ode mnie...
    Cholera, jednak moje obawy się sprawdziły, nie przemawia do mnie ta cała kosmiczna otoczka. Są tu pewne niezłe momenty (Odyseja, Spotkania III Stopnia), ale ja tego nie ogarniam. Za mało jaram? Kurde. Za mało piję? Mam wąchać? Człowieku. Może mój móżdżek jest zbyt mały, nie wiem. W porównaniu do L.U.C czy Tomka Andersena, którzy mieli jednorodny patent na album, tutaj za dużo jest pomysłów. Za duży kosmos, ja wsiadam w swoją rakietę i spadam stąd. Ziu.

OCENA: 3-\6


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

GRUBY BRZUCH - GRUBSON & BRK

MaxFlo 2012

1. "Śniadanie"    
2. A kto to ?!    
3. Co słychać    
4. Kiedy byłem cz. 2    
5. System    
6. Szansa    
7. Imię    
8. Niech się dzieje ...    
9. Parchy    
10. Zacieszacz   feat. BU   
11. Szybki "obiad"    
12. "Siesta"    
13. Można ?! Da się ?!    
14. Złap za intro    
15. Złap za ...    
16. Pozytywka    
17. "Podwieczorek"    
18. Racja    
19. Pasja    feat. JARECKI   
20. Ostatni raz    
21. Kalorie   feat. JARECKI    
22. "Kolacja"    
23. Przygody Grubego Brzucha   feat. JOTOSKLEJA

    Grubson nie jest wielce szanowanym wykonawcą, choć może głównie dlatego, że jest uwielbiany przez dzieciaki i zbiera mnóstwo propsów. Tym razem reprezentant 3oda Kru zgruBował się z DJ BRK, znanego z kolei ze współpracy z Jareckim i zrobili GRUBY z założenia projekt.
    Kurcze, korzenna muza, pełno ciepłych sampli i fajnych, bujających riddimów, a wszystko to ociera się o najlepsze z czasów Golden Ery. Dęciaki, klawisze, wszystko cudnie się toczy w taki dokładnie sposób, jak lubię. A do tego skrecze BRK an klasycznych katach brzmią po prostu tak, jak za starych, dobrych czasów... Aż się prawie wzruszyłem. Ale nie, nie tylko mamy tu skostniały hip hop sprzed 20 lat - są również echa nowoczesności, ale nie są to bity nachalnie kapiące elektroniką, tylko potężne bangery, do poskakania i machania łbem jak szalony. 
    Co wszyscy chcą od Grubsona? Sprytnie sobie toastuje - tak, wiem, wali frazesami na lewo i prawo i to faktycznie jest jego minus - bo puste slogany na dłuższą metę mogą męczyć i wkurzać. Ale za to BRK dorzuci tu coś dowcipnie, tu coś z sensem i w sumie wszystko gra i buczy. Nie mam się za bardzo czego czepnąć, może tylko wywarzania drzwi przez Grubsona co parę wersów. Ale nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Tym bardziej, że Grubson i BRK nie są napuszeni i wykazują sporo poczucia humoru (zwłaszcza 'Kalorie' - totalna beka, ubaw po pachy :D). Obaj panowie pokazali, że nie muszą zapraszać czołówki sceny, żeby zrobić fajną płytę. Bardzo to dużo kawałków, które mnie po prostu 'wzięły' bez zapraszania od tyłu i puścić nie chciały, tylko miętosiły srodze.
    Naprawdę, wiedziony ogólną tendencją do jebania Grubsona, chciałem i ja zjebać go sowicie. Nic z tego. Rozpieprzyła mnie ta płyta kompletnie. I trzyma rozpieprzonego jak po stodole siano widłami.  

OCENA:5\6


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

DZIENNIK Z PODRÓŻY W MIEJSCU - METROWY

Protest Song 2011

1. Intro
2. Dziękóweczka
3. Każdy dzień feat. GRUBSON
4. Alkometer feat. 3ODA KRU
5. Kolejka do WC
6. Banda Łysego feat. SKORUP
7. Jak się dziś czujesz feat. DOROTA PUSZ
8. Wystarczy pozwolić feat. MASIA
9. Gruby lolo
10. Chcieliśmy dobrze feat. BU, HK RUFIJOK
11. Intruz clash feat. HK RUFIJOK, MASS CYPHER
12. Kleszcze feat. GRUBSON, SKORUP
13. Inwazja
14. Inny świat feat. MASIA, MAJKEL + ...
15. Zajawka 2 feat. HK RUFIJOK, MOTYK

Śląska scena powraca z mocnym uderzeniem, choć lud nie wydaje się jakoś specjalnie zauważać, że tyle się na Śląsku dzieje. A przecież są tu Skorup, 3oda Kru, HK Rufijok, no i oczywiście Metrowy. Każdy z nich ma inny, wyjątkowy styl i Skorup i Rufijok nagrali w tym roku płyty, która wg mnie są w czołówce tegorocznych wydawnictw.
Metrowy, jako że mocno odchyla się w stronę ragga, dobrał sobie odpowiednie bity, prosto z konsol Di.N.O., Grubsona, NTK, Skorupa, Przemka Drążewskiego, Kancika, Odme i DJ HWR. Muza więc jest dość różna, czasem chilloutowa, czasem ocierająca się o jungle, czasem stricte hip hopowa. Są przyjemne sample, bujające rytmy... Nie jest to jednak coś, co by mnie porwało, nawet jeśli niektóre bity są porządne.
Hmmm... Ja rozumiem, że konwencja ragga wymusza rymowanie w ten sposób, ale z tym coś trzeba zrobić. Połowy tekstów w ogóle nie da się zrozumieć! Przyznam, że nie tego się spodziewałem, bo czasem albo bit zagłusza Metrowego albo rymujący zawijają tak, że ni chuja nie da się nic pojąć z wersów zwrotki. Paradoksalnie, najbardziej zrozumiałem Rufijoka, rymującego po śląsku... Nie wiem, kto co spieprzył, ale ja nic z tego nie rozumiem... A ten hidden track pod nr 16 to po prostu tragjedja... Nie beka, tylko lipa.
Mogła to być fajna płyta. Nie jest. Przekaz został kompletnie pogrzebany, słychać tylko bełkot Metrowego i pomimo, że lubię jego gościnne występy na innych płytach, tutaj jest to średnio zjadliwe. A szkoda, bo album ma spory potencjał. 'Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle' - te słowa, otwierające 'Chcieliśmy dobrze' doskonale podsumowują całą płytę...

OCENA: 3-\6

niedziela, 13 listopada 2011

SATELITA PREKURSOR - STREFA

EMI 2002

1. Te Miejsce
2. 2 Ścieżki Dźwięku
3. Powiew Morskiej Fali
4. Na 260
5. Sam Na Sam Z Miastem
6. Pukam Do Drzwi
7. Każda Twa Chwila
8. Spuszczone Zasłony
9. Gdzieś Tam Daleko
10. Podąrzamy
11. Bulwar
12. Kawałek Podłogi I Polka
13. Zabiorę Was
14. Swojej Drogi Nie Znam
15. Obserwacja Uczuć

Strefa, czyli Kicia i Lingo, to zespół z Rybnika, który na przełomie wieków (jak to brzmi!) namieszał sporo na śląskiej scenie hip hopowej. Ich kawałki były puszczane w Radio 90 FM, umieszczano je na lokalnych składankach, a niektóre kawałki miały wręcz kultowy status tu i ówdzie.
Zatem 'Satelita Prekursor' jest czymś w rodzaju przekroju przez twórczość zespołu od 1995 do 2002, choć z całej czwórki zaczynającej zabawę z muzyką został tylko Kicia, bo Lingo dołączył później.
Grupa jest w zasadzie samowystarczalna - robią muzykę i rymują, wspomagani przez znanego skądinąd DJ Eprom'a, który zaszczyca płytę paroma podkładami i drapaniem płyt.
Największym błędem płyty jest to, że nie jest ona nagrana jednolicie - mastering leży i kwiczy totalnie - jak na legal to niedopuszczalne.
Druga wpadką są sami emce... Mimo długiego stażu na scenie zdarza im się gubić flow i rozmijać się z bitem ('Każda twa chwila' to sztandarowy przykład tragikomicznego rymowania). Mało tego - teksty są z tych bardziej drętwych, z tego co zapamiętałem, to 'blablabla'. Z tych lepszych traków zostały mi 'Sam na sam z miastem' lub 'Bulwar'. Pewne ciekawe patenty są tylko na refreny i one mają jaja, ale nie pojawiają się zbyt często... Ciężko strawna płyta...

PS: Co do wpadek językowych: tytuł 10 traka 'Podąrzamy' to już przegięcie w stronę analfabetyzmu...

PŁYTY STARSZE NIŻ 2005 NIE PODLEGAJĄ OCENIE

Strefa - Jest nam lżej