Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocena 1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocena 1. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2015

MAJERAN - CZY BYŁO WARTO

Cobra 2015

1. Intro
2. Czy było warto?
3. Gonię te marzenia   feat. SAWANT, KRZ
4. Specjal
5. Jestem tylko człowiekiem
6. Jutro może być za późno    feat. KMR, COBRA
7. Na szeroki front
8. Plecak wspomnień   feat. SAWANT
9. Skit
10. Tylko spróbuj   feat. KRZ
11. I znów   feat. SAWANT
12. Co ci nie pasuje
13. Ten stan
14. Outro

    Niedawno miałem okazję słuchać nielegala niejakiego BRD - kolesia z Lokalnej Siły Dźwięku i szczerze mówiąc nie nastroiło mnie to specjalnie pozytywnie do odsłuchu materiału od Majerana. Ale wrzuciłem na uszy, w nadziei, że będzie warto.
    Całość muzyki pochodzi od samej LSD i nie da się ukryć, że to spójna muzyka, która wyszła spod jednej ręki (no, dwóch). Jak mi się wydaje, LSD jest mocno zajarany brzmieniem sceny Memphis, bo to spokojnie mogłoby się znaleźć na jakimś podziemnym projekcie z Tennessee. Cykacze, ciężkie melodyjki, całość mocno inspirowana działalnością DJ Paul & Juicy J - czasem wręcz kopiowana, włącznie z okrzykami w tle. Nie jest to jakaś strasznie słaba muzyka, ot, xero amerykańskiego trapu, miejscami nawet porządne, ale bez żadnych innowacji i oryginalnych wariacji.  
    'Premiera rappera, co tak ryja wydziera' - tak rozpoczyna się ten album i to zarazem niezłe podsumowanie tego kolesia. Faktycznie, wydziera ryja, wyraźnie inspirując się typami w stylu Pastor Troy, czy Lil Jon. I może gdyby nie zwracać uwagi na teksty, byłoby dość ok, ale teksty są tak proste, rymy tak banalne, jak 'mury - chmury - bzdury', że opadają ręce. Hola hola, powie ktoś, tu najważniejszy jest przekaz, synek prze-kaz! Oczywiście, nie neguję, jest przekaz. Ale haczyk w tym, żeby ten przekaz podać tak, żeby chciało się tego słuchać, bo takie pierdoły gada co drugi osiedlowy rapper w tym kraju. Przy okazji na występy gościnne załapało się kilku koleżków i o ile KRZ jest w miarę ok, umie przyspieszać bez większej straty rytmu - daje sobie radę tu najlepiej, to reszta ma jeszcze sporo do zrobienia. KMR zafascynowany jest chyba klimatami Three 6 Mafia, konkretnie Gangsta Pat, bo leci niemal identycznie. Cobra jest bardzo przeciętny, a wyróżnia go jedynie wada wymowy. Sawant zaś rymuje niemrawo, niczym emeryt, do tego kwasy językowe niszczą mózg: 'znowu osiągłem ziomek to co chciałem'...
    Po płycie BRD myślałem, że nic słabszego nie znajdę, ale oto jest - płyta Majerana. To jest rzecz niestety bardzo słaba: kiepskie style, trywialne słowa i rymy, przeciętna muzyka - to wszystko sprawia, że nie mam ochoty słuchać całej ekipy LSD. Czy było Warto? O nie...

OCENA: 1+\6

MASZ TU ODSŁUCH, POPRÓBUJ AMBROZJI

wtorek, 20 października 2015

SBR - UZNANI ZA SOJUSZ

nielegal 2015

1. Intro - RIVERS
2. Z dwóch platform - RAGEZ, DR. X
3. Jedna głupia chwila - DR. X, HARRY, WOLWI, RAGEZ
4. Wakacyjnie - DR. X, WOLWI
5. Uznani za sojusz - HARRY, DR. X, RAGEZ, WOLWI
6. Lustro - WOLWI
7. Do kogo ta gadka - DR. X, HARRY, RAGEZ
8. Skutki - DR. X, HARRY feat. KDTM 
9. Porwanie - DR. X
10. Analogia powinności - DR. X, HARRY
11. Taki jestem - DR. X, HARRY, WOLWI
12. Ciąg myśli - RAGEZ, WOLWI feat. EFEZ 
13. 30 wersów - DR. X
14. Mistrzowie jednego słowa - DR. X, HARRY feat. NAKI
15. Wygodny status wolny - DR. X feat. VANDALS
16. Odkąd Cię poznałem - WOJSU
17. Wieczni projektanci - DR. X, HARRY
18. Outro - RIVERS

    Sojusz Brudnych Rąk to kolejna z płyt, którą wygrzebałem przez przypadek z głębin internetów. Zastanowiło mnie już to, że całość ma ledwie nieco ponad 300 odsłon, ale może po prostu nikt na to nie wpadł. Dr.X aka Rivers, Harry, Ragez i WolWi to nowy podziemny skład z Kielc, który próbuje wyjść na swoje.
    Niemal godzinna ścieżka dźwiękowa do tego albumu wyszła spod rąk niejakiego Riversa, który nazywa się tak na potrzeby produkcji, aby przyoblec się w Dr. X, kiedy trzyma mikrofon w dłoni. Rivers zbiera sporo fajnych sampli - na przykład Krystynę Prońko, czy Wendy Rene (znana próbka z 'Tearz' Wu Tang) i robi z nich dość typowe klasyczne podkłady. Poza drobnymi wyjątkami (np. 'Wakacyjnie', ale to przez Prońko) muzyka jest dość płaska i wtórna, zwyczajna i nieciekawa. Nawet jeśli Rivers próbuje zakręcić jakimś alternatywnym wejściem ('Do kogo ta gadka'), nie podgrzewa to temperatury. A nawet wręcz przeciwnie, bo im dalej w płytę, tym marniej, aż ręka sama się wyciąga w kierunku przewijania. Kilka ciepłych sampli również nie pomaga.  
    Dr. X ma flow dość monotonny, pozujący nieco na coś pomiędzy Fokusem (bardziej) i Rahimem - nawet barwą głosu przypomina Smoka, choć ma nieco wyższy głos. Podobnie, choć niżej i głębiej brzmi Ragez. Wolwi to z kolei charczący wokal, pełen swady - prawdziwie hardkorowy ton. Harry zaś... No cóż, Harry zaś zdecydowanie nie powinien zabierać się za rymowanie, bo wychodzi mu to tragicznie. Nie to, żeby reszta była jakaś szczególnie uzdolniona, ale są przynajmniej w miarę poprawni. W miarę. Szczerze mówiąc, nie bardzo byłem w stanie skupić się na tekstach, bo są tak nudne i nijakie, że nie da się wyłapać nic, na czym można by skupić uwagę.
    To kolejny przykład na to, że nie powinienem grzebać po internetach w poszukiwaniu nielegali... Nawet jak na początek, to bardzo słaba rzecz, niewarta całej godziny życia. Na plus jest parę fajnych sampli, powyciąganych przez Riversa, na minus... reszta. A do tego Harry, który jest absolutnym antytalenciem. Nie, nie, nie!

OCENA: 1\6


środa, 30 września 2015

SMUTA - TAM I Z POWROTEM

Dase 2015

1. Przed…   feat. CZERWONE LAKIERKI
2. Fragment
3. Popatrz
4. Brudnopis
5. Nie przejmuję się nimi
6. Życie to kwiat
7. Czy życie ma jakikolwiek sens?
8. Styl B.B
9. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni
10. Ciszej, bo jeszcze usłyszą…
11. List do Em    feat. MEHA'U
12. Już bez Ciebie
13. Bomba zegarowa

    Na początku myślałem, że to jakaś nowa panna pojawiła się na scenie - Smuta mogłaby być również kobietą. Potem wygrzebałem w necie teledysk i okazało się, że to koleś - i wówczas przypomniałem sobie kolesia z X-Factor i od Ewy Drzyzgi. Ciągnęło mi to trochę wiochą, Smuta zrobił wokół siebie wiele szumu, zwłaszcza we własnej okolicy zebrał multum propsów - ale czy to się przekłada na jakość?
    Skibot, Surman i DJ Cider wykonali podkłady na ten album mniej więcej po równo. Nie ma w sumie większej różnicy, kto co zrobił, bo muzycznie płyta jest bardzo spójna i każdy kawałek ma podobny klimat. Inną sprawą jest jakość tych podkładów, a niestety nie są to bity wysokich lotów. Jest smutno (smętnie), pianinka, melodyjki - wszystko grane przez producentów. Podkłady są niestety puste brzmieniowo, nie mają głębi i w sumie są bardzo nijakie i nudne. Nie słucha się tego z przyjemnością.    
    Nie powiem, że Smuta jest dobry. O nie. Nie dość, że nie potrafi napisać wersów, które będą się układały chociaż jako tako na bicie. Rapper wydaje się w ogóle nie zwracać uwagi na to, że gdzieś wchodzi werbel, że to, żeby wersy się rymowały, muszą wypadać w miarę rytmicznie. Zamiast tego wszystko wrzucone jest do wora i wymieszane. Smuta próbuje kombinować z flow - ale zbyt rzadko, żeby było to regułą. W większości po prostu leci, przestawia akcenty, nadgania, nie zwraca uwagi na interpunkcję. To wprawdzie bardzo osobista płyta, Smuta opowiada o biedzie wśród której się wychował, o operacji, w czasie której Religa wszył mu rozrusznik serca, o tym, że nikt nie kolegował się z nim, bo nie miał dobrych ciuchów. Smętne rozkminki, często infantylne teksty i porównania i wywnętrzanie się na podkłady powodują dalszy brak chęci do odsłuchu. Te pierdolenie, że ludzie narzekają, że Smuta nosi sygnety na palcach, a gada o biedzie, płacz, że nikt go nie lubi i wytykają go palcami na mieście... To jest tak gówniarskie, że aż nawet nie umiałem się z tego śmiać. Szczytem jest 'Już bez ciebie', hołd oddany mamusi, z takim stekiem bzdetów i próżnych żalów, że tego się po prostu nie da słuchać.
    No cóż, już po obejrzeniu X-Factor wiedziałem, że to będzie kiepska płyta i niestety taka właśnie jest. Wsiowy rap o ciężkim żywocie i dążeniu do celów. Ale Smuta jest małym, zakompleksionym dzieciakiem, który dla podbicia swojego ego wrzuca do teledysku laski i drogie samochody. I w co drugim numerze 'oni się ze mnie śmieją, oni źle o mnie mówią, oni się mnie wstydzą, oni mają mnie dosyć, a ja mam ich gdzieś' - i tak w kółko. Wygląda na to, że Smuta jest wyszydzanym typkiem u siebie w lokacji i za wszelką cenę próbuje udowodnić swoją wartość - najbardziej sobie. Wychodzi to niestety żałośnie. Marność ogromna, dno, gorsze nawet od Kraszy, choć ciężko w to uwierzyć.

OCENA: 1+\6


wtorek, 11 sierpnia 2015

GOTCHA - TRZECI ŚWIAT

nielegal 2015

1. Trzeci świat
2. Lustrzane odbicie
3. Echo
4. Arealny
5. Dzień z życia mordercy
6. Kodeks
7. Prędkość światła
8. Mów mi śmierć
9. Pożeracz

    Nie wiem, kto to Gotcha, ale chyba nawet lokalesi ze Skierniewic nie bardzo go znają, bo na fejsbuczku ma ledwie 90 lajków. A jak mówi stare, chińskie przysłowie, kto nie jest na fb, nie istnieje... Ale nie istotne, bo to przecież może być bomba, samorodny diament...
    Wszystkie bity zostały zawinięte z freeshare'ów - i ok, niech sobie będą. Podany jest tylko jeden producent, Kronite w 'Lustrzanym odbiciu' - i tak nie gra to roli. Te podkłady, mroczne i klimatyczne, nawet jeśli skądś wzięte, są najlepszą rzeczą na tym materiale. 
    Łohoho... Znowu będzie, że jestem cham nieokrzesany, ale... Gotcha wybitnie nie powinien brać się za rymowanie, bo po prostu nie umie tego robić. Raz, że brzmi, jakby miał kluchy w gębie, dwa, że jego flow przypomina mi jako żywo nagrania Fasolek z Tik Taka. do tego wypada z bitu, potyka się na werblach, przystaje w dziwnych miejscach, aby bit go dogonił, rany... Jeszcze teksty może by uszły, ale wersy typu 'wyjdź z tego lustra, to ci dojebe' - w zamierzeniu natchnione, mroczne i tajemnicze, ale finalnie wychodzi to zbyt patetycznie i wręcz śmiesznie. Po prostu nie.
    Nie mam siły na ten temat dużo pisać. Zwyczajnie, kiedy zobaczycie na kolejnym forum linka do odsłuchu, potraktujcie to jak spam. Tego się nie da słuchać. Ktoś, kto podrzucił mi ten link do recenzji musi mnie bardzo nie lubić, podsyłając mi taki syf. Zaiste, trzeci świat rapu. Ja się muszę w ogóle zastanowić nad tym podziemiem, bo zaczyna mnie to przerażać. Poważnie.

OCENA: 1-\6    


wtorek, 28 kwietnia 2015

BAJA & OKTER (BAD BOYS) - BEZ ODBIORU

nielegal 2015

1. Miesiąc za miesiącem
2. One Hit Wonder
3. Zaro bydzie (Skit)
4. Czarna Gleba
5. Bragga Chamoowa 2 feat. OLI, SINEED, DRY
6. Gdzie to?
7. Sczery (Skit)
8. Spirytualia
9. Two Guns
10. Cofnąć czas
11. Działka (Skit)
12. Kaftan
13. Mamy to
14. Do myślenia
15. You came too close (Skit)
16. Kill Em All
17. Zabij Mnie feat. DRY
18. O matko! (Skit)
19. Jessica Rabbit
20. Flashback

      Kolejny wschodni duet producent i jego rapper - czy też odwrotnie. Wyznam, że patrząc na okładkę, mocno się zawahałem, czy aby rzeczywiście potrzebuję tego słuchać, bo Teatr Telewizji z lat '80 miał lepszą charakteryzację... 
    W tym duecie to Okter odpowiada za całość muzyki i to on daje tu swoje podkłady. No i tak... Są one dziwnie pozbawione energii, jakby na zwolnionych obrotach, ale brakuje w nich nie tylko życia, ale i jakiegoś pomysłu. Nie ważne, czy Okter chce być nowoczesny w stylu trap, czy klasyczny, to po prostu toczy się jak Maluch na jednym cylindrze. Nawet wtedy, kiedy trak jedzie na znanym i zacnym samplu (patrz 'Czarna Gleba'), to i tak ni cholery to nie chce działać - to jest bezbarwne, nudne i bez życia. To niby muzyka nowoczesna, rap XXI wieku, ale jest ona tak chujowa, że tego nie da się słuchać
    Obaj koledzy, którzy rymują, są nawet w miarę porządni, mają tylko jedną wadę - są znacznie szybsi niż te flegmatyczne podkłady i mają spory problem, aby swoje, bądź co bądź, szybkie wersy ładnie poukładać na tych trakach. Tyle, że nawet jeśli brzmią oni ok, to i tak nie chce się tych wersów słuchać - wszystko jest tak samo wymęczone i wypocone, jak muzyka. Szczytem nędzy jest refren do 'Gdzie to?', gdzie leci na autotunie coś o jajach i fajach, a zwrotki to kwintesencja kłopotów z poukładaniem wersów na tych werblach. Na jakość wersów spuszczam już w ogóle kurtynę, bo przy tekście 'gdzie twoja moszna, nad pępkiem krok masz' spadłem z krzesła. Nie, tego się nie da słuchać.
    Ok, przyznaję, nie przesłuchałem albumu kilka razy. Chuj, będę szczery do bólu - skończyłem na ósmym kawałku, po kolejnym skipie. Rzadko tak się zdarza, że nie mogę nawet wysłuchać całości... I rzadko tak jest, że okładka idealnie pasuje do zawartości, nie wiem tylko, które jest gorsze... Najgorsza płyta, jaką miałem okazję usłyszeć od dawna.

OCENA: 1\6


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

SAJKO - DIAGNOZA CHOROBY PSYCHICZNEJ

nielegal 2014

CD 1/3:
01. Sesja I - Intro
02. Oszalałem
03. Rap Moja Religia
04. Love Story
05. Jestem Wariatem
06. Autodiss
07. Inny niż Inni
08. Prawdziwa Przyjaciółka
09. Uzależniony od Życia
10. Raper

CD 2/3:
21. Jak Zdiagnozowac Pacjenta
22. Ja Robię Rap
23. Miłosny List
24. Herszt Bandy Świrów
25. Nic Nie Umiem
26. Nie Jestem Jednym Z Tych
27. Dołek
28. Sposób na Życie
29. Dziwka

CD 3/3:
31. Nie Wiesz Kim Jestem
32. Historia Rapu w Mojej Bani
33. Razem aż po Grób
34. Szalony Szaleniec
35. Sturmok
36. Czym Jest Zło
37. Stracony Przez Przyjaciół
38. Jak Zniszczyć Sobie Życie
39. Ćpun
40. Sesja I - Outro
   
    Przerażają mnie płyty podwójne, nie tylko te podziemne, ale i te na legalu. Na palcach jednej ręki mogę policzyć te dobre wydawnictwa dwupłytowe. A i z tym byłby kłopot. A tu nagle JEB! nielegal trzypłytowy. TRZYPŁYTOWY, kurwa. 104 minuty w psychiatyryku od mało znanego kolesia z undergroundu. W Krakowie powstaje coś o nazwie Dziwna Technika i ciężko o trafniejszą nazwę.
    Nie będę się tu rozpisywał o zaletach, czy wadach muzyki, bo to zawinięte, freeshare'owe bity, dostępne na serwerach. To podkłady w klimatach juggalo, horrorcore i melancholijne. Niektóre przypominają nagrania z płyt Insane Clown Posse, czasem nieco ubogiego Necro, czasem takie zwyczajne, podziemne bity w miarę klasyczne. W sumie nie ma tu na co narzekać w sferze muzycznej, bo to i tak zdecydowanie jest to część najlepsza, jakkolwiek i tak ze środkowej półki. 
    Dobry Boże dowolnej religii, słyszysz tego kolesia i nie grzmisz!!!!! Niestety dla Sajko, kompletnie nie da się go słuchać, cokolwiek by nie mówił. Z tych wszystkich nieszczęść, jakie spadają na ciebie z głośnika, ujdzie tylko głos. Od całej reszty można rzeczywiście dostać świra. Sajko gubi się na bitach, rymuje bardzo często nierówno, przestawia akcenty - tak chujowo zarymowanych numerów to dawno nie słyszałem. 'Od tego rapu mam stygmaty i dostaję astmy, ale wciąż wierzę, że rap jest moją religią' - ciężko się z tym nie zgodzić, bo mnie się też wszystkie stare kontuzje odzywały, kiedy starałem się słuchać tego materiału. Da radę przeżyć jakoś teksty w stylu 'mógłbym odłożyć na bok amory, bo życie to nie love story', ale są tu również numery, które przechodzą ludzkie pojęcie. Ja rozumiem, że 'Autodiss' ma być dowcipny i autoironiczny i że to żarty, ale wybaczcie, kiedy słyszę tekst 'lubię seks analny, gdy sam jestem zapinany' to nie daję rady się śmiać, zwłaszcza, kiedy za chwilę wchodzi wyznanie, że 'moja kuśka kuleje, bo od dawna nie była w cipie. Litości... I kiedy już myślisz, że przebrnąłeś najgorsze, za moment wjeżdża 'Prawdziwa przyjaciółka' i znowu zastanawiasz się, po chuj rymować na połamanych bitach, kiedy nie umie się tego zrobić nawet na najzwyklejszych?
    'Inny niż inni bo jestem oryginalny' - to na pewno, ale to wcale nie znaczy, że dobry. Ja nie dałem rady dobrnąć do części trzeciej, może znajdzie się ktoś, komu udało się przesłuchać CAŁEGO materiału? Chapeau bas wówczas. Tragedia, jedna z najgorszych płyt, jakie udało mi się usłyszeć i ubolewam nad tym.


PS: I on zrobił z tego jebane trzy płyty... TRZY KURWA!!!

OCENA: 1-\6 


poniedziałek, 6 stycznia 2014

SEDNO SPRAWY - SEDNO SPRAWY

nielegal 2013

1. Intro
2. Wiara Nadzieja Miłość    feat. TEKA
3. Dzika Pogoń    feat. LIPTON, KUKI, ADIQ
4. Grób     feat. GRB
5. Skit Rudy Beatbox
6. Kontra
7. Nie Wyszło Na Dobre   feat. ZPPNH
8. Pokuta
9. Zgubiona Kontrola    feat. ZPPNH
10. Polot
11. W Sieci Kłamstw
12. Przerywnik
13. Zdrada
14. Relacje (RMX)
15. Outro
16. Polska    feat. TEKA (bonus track)

    Mazur i Kuba BZW jako Sedno Sprawy to dość nowy skład z Bielska, który niedawno wydał swój debiut. Trochę chłopcy narzekają na brak masteru i słabszą jakość, ale 'może to się komuś spodoba'. Bo takim zaproszeniu zacząłem się zastanawiać, czy w ogóle warto zaczynać, ale co mi tam. Sprawdzę.
    Z tego, co zrozumiałem, wszystkie podkłady są zawinięte. Bardzo to nie przeszkadza, bo nie jest to muzyka bezczelnie wzięta z najpopularniejszych instrumentali, tylko zapewne bity pochodzą w większości z freeszerowych serwisów. Ale pewnym być nie mogę, bo opisu brakuje. Tym bardziej, że trafiają się tu sample i skrecze - ale nie wygląda to na robotę chłopaków. Oprócz sympatycznego skitu na bitboksie. Ogólnie rzecz biorąc, sprawa typowo klasyczna, bumbapy, pianinka, pierdoły. Klimat się nieco zmienia w dwóch kawałkach, bo mamy tu również próby horrorcore'u. Ujdzie w tłoku. 
    Mazur i Kuba maja jeszcze sporo roboty przed sobą. O ile ich styl i technika również ujdą w tłoku, to grafomaństwo sięga tu szczytów przyswajalności. Nawet ciężko jest przytoczyć jakieś fragmenty, ale cała zwrotka zrymowana na czasownikach i podobnych, banalnych końcówkach to nie jest pojedynczy incydent. Przyznam, że takich pierdół to dawno nie słyszałem. Pseudo głęboki romans w 'W sieci kłamstw', tani horrorcore w 'Pokuta', czy wybitnie nieudolne bragga w 'Zgubiona kontrola' to najjaśniejsze przykłady. Ingerencja w prawdę, by zabić pseudo faktem \ intencja grabić dobra materialne zabić w ludziach postawy moralne \ kurwa nie bierz za argument tolerancję \ zło idzie zawsze pod przykrywką dobra \ zawsze interferencja, wszystko staje się już nienaturalne'... i tak dalej. Głębokie jak gardło Sashy Grey.    
    Poważnie, jedna z niewielu rzeczy, jakich nie dałem rady przesłuchać w całości. Tego się po prostu nie da słuchać, bo ile pierdolenia może człowiek znieść? Wierszokleci z Sedna Sprawy wyraźnie pokazują przerost formy nad treścią, próbują pisać rymy głębokie, używając trudniejszych słów, ale brzmi to fatalnie. Nawet jeśli muzyka jest aż 'ujdzie w tłoku'...

OCENA: 1+\6


czwartek, 7 listopada 2013

KARI - SKAZANA NA RAP

nielegal 2013

1. List do K...
2. Piaski przeszłości   feat. GALL ANONIM
3. Charakter
4. 14-Luty   feat. SCH-A
5. Skazani na rap
6. Marionetki   feat. MACH
7. Zmiany    feat. STABIL
8. Kari Promomix

    Kari przemknęła przez scenę ładnych kilka lat temu, choć nie została zauważona jako emce - może ktoś ją pamięta z pisania różnych recenzji - ja się przyznam, że ni cholery jej nie pamiętam. Dlatego bez żadnych przeczuć podszedłem do materiału - coraz więcej dziewczyn zaczyna sięgać po majki i z jednej strony to dobrze, z drugiej niestety rzadko która umie rapować...
    O podkładach nie warto mówić za długo, bo to kolejny materiał na freeshare'owych bitach, ściągniętych z darmowych serwerów. Ok, te przynajmniej nie są plastikowe, imitują brzmienie klasycznego hip hopu, ale wkurwiają niezmiernie tagi producenta na bicie, przewijające się co pół minuty przez podkład. Nędza.
    Kari... Nie powoduje zmiany stereotypu o damskich emce, bo ona go tworzy. Co z tego, że ma słodki głos? Ja pierdolę, komu przychodzi takie beztalencia umieszczać na różnych portalach - nawet tam, gdzie jest jakiś odsiew? Przecież ta dziewczyna zupełnie nie umie rymować!! Może i teksty dały by się znieść, gdyby dało radę je wyłowić spośród tego całego bełkotu, bo Kari nie ma dykcji, nie ma flow, ani żadnych nawet zalążków techniki. Dramat podkreślają występy gościnne: nawet jeśli Gall anonim, Mach, czy Stabil nie są wyborowymi emce, to oddaleni się od Kari o lata świetlne.
    Porażka. Prawdę mówiąc, to bodaj najgorszy materiał, jaki udało mi się usłyszeć w tym roku. Wszystko tu wyprowadza z równowagi: producenckie tagi co chwilę, nieskładną paplaninę Kari - no, może goście nieco ratują sytuację. Za to plus.

OCENA: 1+\6


wtorek, 10 września 2013

PARĘ SŁÓW - ELEKTROHOP

We Can Help You 2013

1. Nowe Paręsłów      
2. Tańcz                                               
3. Mój Miły Głos   feat. ANIA BRACHACZEK
4. Weź Mnie                           
5. Kupuj Graty               
6. Budzik               
7. Elektrohop          
8. My      feat. SMAGALAZ
9. Ty Masz to       
10. Co Noc      feat. WFD                                      
11. Zmieniamy Twój Świat   
12. Dynamiczna Kicia  
13. Czeka Majk                          
14. Kilka Chwil      feat. MICHAŁ OSTROWSKI

    Kto jeszcze pamięta Dorę i Falę, tworzących jeden z głównych zespołów żeńskich w polskim rapie? Wbrew pozorom dużo osób. Parę Słów, po bodaj 9 latach, powróciły z trzecim albumem, zmieniając zupełnie konwencję, przerzucając się na 'elektrohop'.
    Kiedy zajrzałem do okładki, aby zobaczyć, kto wyprodukował te elektronikę, prawie zdębiałem. Producentem płyty jest nikt inny, jak DJ WuBe, znany z takich składów jak TJK, czy Stare Miasto, niegdyś piewca brzmień oldschoolowych i złotoerowych, dziś w swoich bitach łączący perkusje breakbitowe z melodyką z gatunku C.C. Catch, czy Modern Talking, wprowadzając jeszcze autotuny. Ten z założenia party rap, bardzo mi tu śmierdzi tanią podróbą ostatnich Black Eyed Peas, czy brytyjskiej sceny garażowej, tyle że to nie brzmi tak dobrze. Elektroniczne eksperymenty są fajne, pod warunkiem, że się umie sobie z tym poradzić...
    Lirycznie jest to taki regres, że aż ciężko uwierzyć w to, że dziewczyny poczyniły tyle kroków wstecz. Dora i Fala może się wyrabiają w większości przypadków na tej elektronice (nie zawsze!!), to tekstowo brodzą w takiej płyciźnie, że mogłyby jak Jezus chodzić po powierzchni wody. Za przeproszeniem, dziewczyny pierdolą takie głupoty, że robi się gorzej: 'jeśli ty jesteś skałą, ja miękkie futerko' albo 'gdy patrzysz na mnie mam awarię, przechodzą mnie dreszcze i pragnę jeszcze' albo 'czeka majk, mama hajs, znów się czuję och najs, więc na fula graj akurat nasze blablabla'. Nie ma tu nic konkretnego, tylko jebanie o imprezach, zakupach i swojej zajebistej elektronicznej muzie. Ja pojmuję to, że to muzyka na imprezę, a nie do rozkminki, ale nawet muzyka taneczna powinna mieć tekst chociaż chwytliwy, a nie beznadziejny. Przy tej okazji, goście zjadają Paręsłów bez bułki. Ania z BiFF i Pogodno, całkiem nieźli Smagalaz, którzy rozwalili system i pokazali ciotkom, gdzie ich miejsce. WFD też dali niezłą lekcję w całkiem niezłym skądinąd kawałku klubowym 'Co noc'.
    Ja lubię podobne brzmienia, uważam, że Brytyjczycy są naprawdę dobrzy w tych klimatach - ale to ma tyle wspólnego z klimatem angielskim, co piesek preriowy z buldogiem. O ile sam koncept jest ok i mogło wyjść z tego coś naprawdę fajnego, to nie dość, że Doroty są kiepskimi rapperkami, to jeszcze mają tak bezdenne rymy, jakbym słuchał miss porno z przedszkola. Ja jebie. Jedyne, na co warto zwrócić uwagi to wejścia Smagalaz i WFD, którzy w ogóle są tu chyba tylko po znajomości dobrej. I ten pierdolony autotune co 20 sekund...

OCENA: 1+\6