Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczor. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 października 2014

KACZOR - MOST NA RZECE ODKUPIENIA

MVP 2014

1. M.N.R.O   
2. Czas Na Powrót   
3. Nawijam    
4. Z Prawdą Na Bakier   feat. ERO  
5. Gdy Słowa Nie Przychodzą   feat. INA
6. Odkupienie    
7. 3210  
8. A Na Imię Mam…    feat. KAJMAN     
9. Wszechstylowy Blitzkrieg    feat. TRZECI WYMIAR  
10. Wiem Kim Jestem    feat. INA  
11. Historia Jakich Wiele   
12. Dość    
13. MIiędzy Jawą A Snem 
14. Mordercze Wersy    feat. SŁOŃ, SHELLERINI, RY23, KONI, RAFI    
15. Mniej Niż Zero    feat. PAUL WALL   
16. Drzwi    

    Kolejne solo tej mniej popularnej części Killaz Group nadeszło cichaczem. Z tytułem godnym killazowego patosu. Kaczor powraca po kilku latach z nowym materiałem, który już od dawna sporo różni się od wspólnych z Guralem dokonań z KG. Co nam dziś pokazuje Kaczor?
    Otóż Kaczor daje nam hardkor, przynajmniej się stara. Zatrudnienie plejady bitmejkerów, takich jak The Returners, RX, White House, Młody GRO, uRbna, DJ Creon i Steel Bangin, to było dobre posunięcie. Każdy z producentów dał sobie radę, aby spełnić założenie albumu: zrobić rap bez zbędnego pierdolenia, bez rozmieniania się na drobne, bez progresywnego grania dla klubów. I choć są tu kawałki mocne i takie wolniejsze, każdy z nich jest odpowiednio osadzony w klimacie. RX potrafił raz przywalić 'Czasem na powrót', by natychmiast uspokoić tętno w 'Nawijam'. White House stoją jak zwykle wysoko, choć niektóre z bitów mogą się wydawać nieco zbyt pretensjonalnymi ('Z prawdą na bakier', choć niezłe, mocno trąca 'ulicą'). Młody GRO zaś zrobił nieco wolniejsze i sentymentalne piosenki... Zresztą, co ciekawe, bardzo dużo tu skrzypiec i w ogóle bardzo tradycyjnych dla ulicy instrumentów - ale muza nie brzmi banalnie. To czysty hip hop - zagrany współcześnie, ale z szacunkiem dla klasyki. Całości dopełniają skrecze DJ Kostka, DJ Soina, DJ Taek i Chwiała. Fajna, kiwająca głową muzyka. 
    Kaczor nigdy nie miał ambicji tworzyć podwójnych, podziesiętnych, czy pochujwieilokrotnych rymów. On miał nieco inny target: owszem, grunwaldzka saga nadal trwa, ale to przede wszystkim życie dyktuje tematy i słowa. Tak, zgadza się, Kaczor popełnia sporo błędów na majku i nie jest rapperem nawet dobrym. Zbyt często gubi rytm, ostatnia zwrotka w 'Gdy słowa nie przychodzą' kończy się jak nożem uciął: zupełnie niespodzianie i bez usprawiedliwienia. Na szczęście nie samą techniką człowiek żyje, a rap to nie jazda figurowa na lodzie (choć nie jeden wyjebał się tu na pysk...) - to co mówi emce często nadrabia niedostatki flow. Zresztą Kaczka próbuje kombinować, popłynąć inaczej i liczy mu się to wszystko na plus. I choć sposobem rymowania 'powraca do źródeł', czyli do czasów Killaz Group, to jednak słychać, że jest to znacznie bardziej dojrzały rapper. 'Saper myli się raz, rapper ma więcej szczęścia' - nic dodać, nic ująć. Pytanie tylko, ile błędów wybaczy publiczność? Jednak trzeba zauważyć, że Kaczor świetnie czuje się doskonale w trakach bragga: 'A na imię mam....' czy 'Wszechstylowy blitzkrieg' to bodaj najlepsze numery z dużą petardą. Goście... to w sumie osobny rozdział. Sami goście robią tu bardzo dużo, bo już swoją zwrotką jako pierwszy robi porządek Ero - jego flow doskonale tu się wpasowuje i płynie. Kajman niestety jest zupełnie zbędny, za to Trzeci Wymiar swoją stylistyką ustawia poprzeczkę niezwykle wysoko. W poznańskim possetracku przodują Ramona i Słoń - na przeciwnym biegunie siedzi Rafi. Największym zaskoczeniem zaś jest tu amerykańska gwiazda białego blingu: platynowozęby Paul Wall - choć nie wypadł lepiej od niektórych z naszych 'gwiazd'.
    Może to dziwne, ale to niezła płyta. Taka, jakich potrzeba nam na rynku: dobrych, porządnie zrobionych - takich do słuchania. Prawdopodobnie niewiele osób będzie się tu wszystkim jarać, ale są tu numery naprawdę niezłe i warte posłuchania. Mnie to siada, ja lubię.

OCENA: 4+\6


piątek, 1 czerwca 2012

OPERACJA: KOCIA KARMA - KILLAZ GROUP

5Element 2007

1. Intro
2. Ludzie Koty
3. Dla Ulic    feat. MIODU
4. Przerywam Ciszę
5. Odrobinę
6. Kartka Z Kalendarza
7. Nieśmiertelne Rymy
8. Karma    feat. MIODU
9. Rap W Tym Mieście    feat. SHELLERINI
10. Nienawidź Grę, A Nie Gracza
11. Manewry    feat. RY23
12. Ludzie Koty (Remix)
13. Mexyk
14. W Tych Klubach
15. Tokadogiepedegie
16. Jomajo    feat. SMOKIN MO
17. Z. G. R. (Zorganizowana Grupa Rapowa)   feat. MAJA, ONIL

    Trzecia płyta Killaz Group była oczekiwanym przeze mnie materiałem, jak każda zresztą. Nawet w sumie nie spodziewałem się, że Gural i Kaczor się znów zejdą, ale zeszli i bardzo się z tego ucieszyłem. Jak głupia nie byłaby nazwa grupy, lubię ich i nic na to nie poradzę.
    Jak to u Gurala, muza musi być mocna i nowoczesna, dlatego plejada zatrudnionych przy produkcji producentów (Mixer, Mateo, Grant, Larwa, Beatmakerbeat z Rosji i Mahyn) miała zapewnić modne i bangerowe brzmienie. No i zapewniła. Cyka, pyka, wali, dudni basem i wszystko jest tak, jak powinno być. Dodatkowo w wosku rzeźbią DJ Kostek i DJ Hen - oszczędnie, ale da się zauważyć, choć jak dla mnie trochę mało...
    Chłopaki prezentują dość oczywisty styl, typowy dla siebie. Gural ma wyrazisty styl, podbity celnymi panczami i charyzmatyczny styl. Za to Kaczor, zazwyczaj w cieniu DGE zyskał w czasie swojego niebytu na scenie. Ma lepsze flow, lepsze teksty i słucha się go jeszcze lepiej, dzięki czemu taki duet jak Gural i Kaczor jest dość potężnym zespołem zabójców na naszej scenie. Co do gości, sporo tu Mioda z Jamala, który w jednym kawałku zapodaje rzewne refreny po hiszpańsku (say what bitch? Znaczy, raczej ?Que dices, puta?), ale to raczej ubarwia płytę, niż przeszkadza. Sheller przeszedł dość niezauważony, poza swoim wściekłym flow. Szczerze mówiąc, Ry23 też przeleciał mi przez uszy, ale trudno nie zauważyć Smokin Mo, jednego z bardziej znanych rosyjskich raperów, który w bangerze (wyprodukowanym też przez rosyjskiego producenta) daje mocno czadu po rosyjsku - lubię takie akcje :) No i całkiem fajnie ogarniają temat Onil z Mają w ostatnim posse traku.
    Nie jest to najlepsza płyta KG, ale i tak jest fajna, tym bardziej, że 2007 nie obfitował w doskonałe płyty... Ciekaw jestem, kiedy Kaczor z Guralem znów połączą siły i nagrają kolejne KG? Życzyłbym sobie, życzyłbym...        
   
OCENA: 4\6