Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeszów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeszów. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

PILS - 90

Cannybiz 2015

1. Intro
2. Rapland
3. Preludium
4. Na południowym wschodzie
5. Będzie nas coraz więcej
6. Konsekwentny
7. Czysty stuff
8. Ludzie się nie zmieniają
9. Czasem
10. Automotywacja
11. Konsekwentny 2
12. Dysproporcje    feat. KORBEL
13. Skit
14. Co tu się ziomuś dzieje    feat. KOKOT, PĘKU
15. 90

    Szczerze mówiąc, nigdy nie ogarnąłem gracza pod nazwą Pils. W zasadzie z Rzeszowa co jakiś czas wychodzi coś znanego tylko tam i okazuje się, że to bangier, więc sprawdzam. Zaintrygowało mnie już to, że w trakcie przygotowania płyty Pils odwiedził Francję, Luksemburg, Niemcy, Austrię, Słowację, Węgry, Czechy, Słowenię, Włochy, Szwajcarię i Monako, aby przygotować teledyski i promocję. Jak to mówił klasyk, mają rozmach, skurwysyny...
    Producentów weszło do studia kilku, ale płyta na szczęście zachowuje spójność. Złote Twarze, Wrb, Radonis, Fleczer, Oer i DNA stworzyli bardzo klasyczne, oparte o sympatyczne, bujające sample, owinięte wokół bumbapowych perkusji. Ciężko wyróżnić tu którykolwiek bit albo producenta, bo te podkłady brzmią, jakby wyszły spod ręki jednego człowieka. To nawet dobrze, bo wszystko gra bardzo jednolicie. Na tych bitach położyli jeszcze drapanie DJ Monk, DJ Paulo i DJ Dizos, dzięki czemu brzmi to jeszcze bardziej klasycznie. Nic wielkiego, ale zawsze sympatycznie posłuchać nieźle wyprodukowanej płyty, tkwiącej korzeniami w latach '90. Drugiej połowie, ale zawsze.  
    Pils nie jest już taki młody i to słychać, że jest to dość doświadczony zawodnik - w końcu nagrywa od już '99. Flow jest mocno klasyczne i poukładane, poprawne i bez szaleństw, ale doskonale to się komponuje z podkładem muzycznym. Do tego koleś pisze wersy proste, ale trafiające tak, jak powinny. Nie sili się na zbędną poezję, 'trzyma kierunek, śmiga z tematem', choć trafiają się wersy, które warto zauważyć, typu 'nie czekam na mannę, jak kiedyś na Bebiko'. Choć ogólnie to takie rzemieślnicze rymy o rzeczywistości. Trafia się więc coś o rapie, o używkach, o nakręceniu do dalszej pracy, a nawet modne ostatnio wydźwięki antyislamistyczne, gdzie główne skrzypce w tym temacie gra Kokot z Official Vandal, a wtóruje mu Pęku.
    '90' to swoisty powrót do lat '90 właśnie. I bity i tematyka, i stylistyka - wszystko przywraca klimat z dawnych lat. To taka porządna, podziemna płyta, która zapewne przeleci słabo zauważona, bo ludzie teraz słuchają albo trapów /cloudów albo uliczników. Ale jesli lubisz ten 'prawdziwy hh', to poświęć Pilsowi 50 minut żywota. A zwłaszcza, jeśli spodobał Ci się materiał od Pluta - był nieco lepszy, ale Pilsowi też dużo nie brakuje. Solidnie, bez wielkich wzruszeń.

OCENA: 4/6

SPRAWDŹ TEN CZYSTY STUFF OD PILSA

środa, 4 listopada 2015

BENY B - LITOŚĆ TO ZBRODNIA

Altereggo Team 2015

1. Intro   
2. Lokalny patriota 
3. Galicyjska krew    feat. NAJDUCH, ZIOBER, ROKIT, DEENESH, HOMEX, SKLERO REPO, KAMIL PRJ, KOMAR 
4. Lufa   feat. G-ZYS 
5. PSM (Pamiętaj słowa matki) 
6. Polski dystrykt
7. Bandit queen
8. Ipsa sua melior fama 
9. Blue
10. Umrę śmiejąc się   feat. KAEN
11. Gej over
12. Rachunek sumienia (PROD. TMK BEATZ)
13. Polski dystrykt   remix (PROD. SODDY BEATS)
14. Outro FEAT. DJ EDK (PROD. DJ EDK

    Nie jestem pewny, czy wiem, kim jest Beny, ale jak wydaje mi się to jeden z kolesi związanych w jakiś sposób z Kaenem - tak, czy owak rapper nagrywa już od jakiegoś czasu, choć ten album jest jego debiutem długogrającym.
    Muzyka na tym albumie rzeczywiście nie zna litości. Nie, nie niszczy bezlitośnie uszu, jednak jest to po prostu hardkor rap. Takie połączenie rapu ulicznego i typowego rapu z przełomu wieków. Ciężkie perkusje, głębokie basy, trochę elektroniki, dobre tempo i zawiesisty klimat uliczny. I choć producentów jest tu cała plejada, to album jest spójny i brzmi równomiernie. Nor, Pneumonia, TMK Beatz, Soddy, $wir i DJ EDK (który obstawia tu również drapanie wosku) zrobili tu ścieżkę dźwiękową, która brzmi wystarczająco dobrze, aby jej słuchać i dostatecznie wtórną, aby się nie zachwycić. Oczywiście, część z tych bangerów wpada w ucho i może kiwnąć głową - ogólnie rzecz biorą, jest tu ok, ale nie ma tu nic nowatorskiego - typowy podziemny hip hop, dość porządny, lecz bez wzlotów.  
    Nie, Beny nie jest dobrym rapperem - czy może powinienem napisać, że nierównym. Jego szorstkie i niepoukładane flow, często płynie, ale czasem rwie się lekko, acz zauważalnie. W każdym razie nie jest to typ, którego słucha się z przyjemnością, nie tylko ze względu na tę swoją technikę - tekstowo również nie ma za bardzo na czym ucha zawiesić. Beny lubi robić lokalne hymny, wydobywa na wierzch ciemną stronę ulicy, czy odżegnuje się od gejostwa. Poza Benym jest tu również sporo gości, którzy również nie zawsze stają na wysokości zadania. Na pewno propsy za swoje wejścia należą się Kaenowi, ale również Homex dał porządną szkołę całej reszcie tego posse tracku. Dają sobie tu jeszcze nieźle radę Repo i Rokit, reszta, zwłaszcza G-Zys, to średnia półka.
    No i mamy, kolejny album, który jest po prostu ok - czyli na dobrą sprawę zginie pośród innych podobnych. Jest to rzecz nieco lepsza od twojego typowego Rappera ÓŻŚ z ulicy, bo bity stoją na nieco wyższym poziomie, a i Beny daje sobie w końcu radę nie najgorzej. Ale to wszystko już było. Zbyt często. A zatem, skoro litość to zbrodnia, to bezlitośnie...

OCENA: 3\6    


wtorek, 3 listopada 2015

#HDLNRZ - HEADBANGERZ

nielegal 2015

1. Inni niż Inni
2. Breakoe RMX
3. Radio Wuja
4. Wifi
5. Lenartowicza
6. Niemaciejuż
7. HYTRZ
8. 1997
9. BANG!   feat. WUWUNIO
10. Oldskul
11. Kokaina
12. Nienawidzę Cię
13. Kokaina RMX
14. Widziałem Cię
15. Bansuj ze mną

    #HDLNRZ to skład, złożony z trzech typów, którym praca na majku nie jest obca. Stahu Stah, Kaiteu, Gazza nagrali niedawno płytę, która szybko zaczęła zdobywać dobre recenzje. Stahu powrócił, alleluja. Zawsze w takich wypadkach mam mieszane uczucia, bo chętnie bym sprawdził, ale za duży hajp mnie zazwyczaj odrzuca. Ale w sumie się zaciekawiłem.
    To mikstejp, więc można się domyśleć, że podkłady zajebano z premedytacją. Tym bardziej pozwalam sobie tak twierdzić, że nie ma żadnego opisu producentów. A zatem HDLNRZ nawijają do cudzesów - niekoniecznie mnie to przeszkadza, bo i tak nie znam żadnego z tych bitów, więc co mi tam. A muza jest wybitnie elektroniczna, dubsptepowa i trapowa. Cisną ciężkie, syntetyczne basy, grają komputerowe melodyjki, dziwne, industrialne dźwięki robią bałagan na bani. Wszystko ma siłę stada kombajnów Bizon, napierdala milionem uderzeń perkusji i choć nie jestem fanem aż tak nowoczesnego brzmienia, to wszystko to jest tak dobrane, że nie masz momentu, aby się ponudzić. Ostra jazda, suki! I nawet, jeśli trafia się letni, funkowy numer, to nie boli - wręcz przeciwnie.
    Na początku nie bardzo wiedziałem, w czym rzecz. Po krótkiej chwili zacząłem jednak jarzyć klimat, aż wreszcie wjechałem w to jak ujebany beemer do bezdotykowej. Rapperzy, przyznać im trzeba, mają wyborną zabawę z tworzenia tych wersów w atmosferze, jaką tworzą bity. Nie powiem, że robią sobie jaja, ale przecież nie można na to patrzeć poważnie. Koks, hajs, kluby i ciepłe cipy to ten styl. I nawet nie masz im za złe tych głupot, jakie wygadują, bo to ma swój fantastyczny urok. A jak jeszcze poparte to jest błyskotliwymi linijkami, takimi jak 'odleciałem za daleko #simon_amman' albo mówj ulubiony kawałek 'jestem w kosmosie # gagarin, lecę, bo komu w drogę temu aviomarin'. Takich tekstów jest tu sporo i może technicznie nie ma szału, ale całość poskładana jest naprawdę dobrze, a w dodatku chłopcy potrafią dobrze się bawić i wciągają również ciebie w tę grę.
    Nie sądziłem, że to mi wejdzie aż tak dobrze. Nie przepadam za tymi nowoczesnymi baunsami, ale to kurestwo jest idealne. Bawiłem się wyśmienicie, płyta leci na ripicie i zabawa trwa w najlepsze. Moja rodzina patrzy na mnie jak na jebniętego (żona zwłaszcza, bo syn przyzwyczajony), bo teksty nie są wybredne i że stary, a głupi. Co tam, hejters gonna hejt.

OCENA: 5\6 


wtorek, 16 czerwca 2015

T.O.M.S. - HOLD THAT THOUGHT

nielegal 2015

1. Don't rush this
2. Es floss geld
3. Anthem of a million thoughts
4. Serious as yo life
5. Despicable me
6. Tony Takitani
7. The heat
8. It'll be fine   feat. KEDYF
9. BDKMV

    Toms ma pewien pomysł na swoje albumy. Raz, że tytuły kawałków są zazwyczaj po angielsku - tu akurat jeden niemiecki. Dwa, że są to kawałki bardzo emocjonalne i refleksyjne. Trzy, że okładki są wciągające... To już czwarty album (a może piąty?) Tomsa, staram się sięga po jego rzeczy za każdym razem, kiedy coś wypuści, bo wiem, że warto. A jak jest tym razem?
    Muzyka... cóż, nie ma tu zaprzyjaźnionych producentów, do których przyzwyczaił słuchacza Toms. Na tym produkcie mamy instrumentale z bardzo różnych rzeczy: Singularis, IAMNOBODI, Mr. Carmack, J-Louis, Losco, Feux... Chuj, i tak nikt nie wie, o czym ja piszę. Zresztą, nie ma to najmniejszego znaczenia. One są, nawet niezłe, całkiem nowoczesne i właściwie pasują do koncepcji. Ciężko rozpisywać się o zawiniętych podkładach, więc nie ma co marnować miejsca i sił: podkłady są nowoczesne, dają radę, robią słuszny klimat. Starczy.
    Skupmy się na Tomsie, bo to on tu jest gwiazdą - i mówię to bez sarkazmu. Rapper opowie ci o swoim życiu w sposób, jakiego nie musisz się spodziewać. Co więcej, jego flow i technika jest doprawdy przednia i Toms nadal zjada 3\4 sceny swoim stylem. Legalnej sceny, dziwko, nie myśl sobie. I nawet jeśli da refren po angielsku, nie razi to, tylko urozmaica, bo te tytuły mają sens. Teksty pełne są pasji i emocji, pełne gniewu i goryczy, są przemyśleniami na temat wszystkiego wokół. Tu nie ma miejsca na cytowanie, tego trzeba dotknąć. Mój ulubiony kawałek to 'Tony Takitani' - oparty nieco o film \ książkę o samotnym do bólu bohaterze, który spotyka swoją muzę... Idealnie oddany klimat. Ciekawostką tu jest własna interpretacja kawałka Kendricka Lamara 'Bitch don't kill my vibe', która, mimo, iż po angielsku, naprawdę brzmi. Jedynym gościem jest tu dawno niesłyszany Kedyf ze Staszegobrata w całkiem niezłej dyspozycji. Choć samego Tomsa nie przyćmiewa...
    Kolejny świetny krążek od T.O.M.S., szkoda tylko, że na kradzionych bitach. Jest to koleś, który ma ogromny potencjał i którego płyty są dawką dojrzałego, przemyślanego rapu. Słucham tego z przyjemnością, odnajdując kolejne odnośniki do różnych sfer kultury - Toms jest zaprzeczeniem stereotypu hiphopowca - idioty, jaki pokutuje w społeczeństwie. Słuchajmy go, dajmy wódki, bo dobrze gada.

OCENA: 5-\6  


poniedziałek, 11 maja 2015

PLUTO - PROJEKT WILCZE ZMYSŁY

Pro 2015

1. Intro
2. Południowy Szaman
3. Styl życia
4. WNP
5. Tematyka     feat. BEDNAR
6. Projekt wilcze zmysły
7. Przyczyny Nerwicy
8. Jestem sobą     feat. ENDI, BOBEK
9. Jeszcze więcej
10. Powiedz prawdę   feat. DZIKI, SLW
11. Miasto dźwięku
12. Młot na ścierwo   feat. PASJONACI
13. Skit
14. Moja Ziemia
15. Zawsze    feat. SHELLERINI
16. BTN Produkcja 2
17. To mi wystarczy   feat. HOMEX, PEJDŻER
18. Ku Pamięci
19. Jeszcze więcej BTN Remix

    Kiedy zobaczyłem płytę w sklepie, okładka krzyknęła do mnie 'weź mnie nie ruszaj!'. Nie do końca jestem blisko z podkarpacką sceną i pomimo, że coraz więcej rapperów się stamtąd wyłania, to Pluto kręcił się gdzieś po obrzeżach pamięci i nie bardzo go kojarzyłem, nie mówiąc o nagraniach. Pojawiał się tu i tam, ale...
    Prawie całość, z wyłączeniem dosłownie paru podkładów, wykonał tu BTN. To mocne, bumbapowe podkłady z ciężką perkusją, na której nawinięte są dość czysto brzmiące sample, a całość wspomaga DJ MRK na adapterach. Nie ma tu nic odkrywczego, nic szczególnego - zwyczajne, hardkorowe brzmienie leżące blisko ulicy. A jednak coś w tej muzie jest, bo ona bardzo dobrze kiwa głową i człowiek słucha tego i słucha i w sumie nie ma dość. Podkłady są zatem bardzo spójne, bo nawet jeśli są tu cztery podkłady od Billi, to one doskonale współbrzmią w tymi od BTN.
    Pluto jest porządnym rzemieślnikiem - 'nie słodki jak Haribo, ale zimny jak Sub Zero'. To rapper z warsztatem, który uchodzi bez wstydu i choć czasem brakuje oddechu, daje sobie radę na tych bitach. Pluto jest bezkompromisowy, napierdala jak karabin maszynowy pancze w losowo wybranym kierunku, lecą kurwy na szyje słabych rapperów i miernych ludzi. Tu nie ma przebacz, tu nie ma chwili oddechu - ciągle cięcie krótko przy ziemi. Pluto nie boi się być agresywny i mówi bez ogródek o tym, co leży mu na wątrobie. to nie jest uliczny rap o ciężarze życia i byciu prawilnym. To rap bez maski, bez zbędnego umartwiania się, które ostatnio jest w modzie. Prosto w ryj. Dobór gości może już nie jest tak szczęśliwy, bo na wyróżnienie zasługują tu tylko Pasjonaci, Homex i Szelka. Daje radę również SLW, a reszta po prostu dała wersy i tyle wystarczy w tym temacie, natomiast Pejdżer powinien albo przestać, albo nauczyć się mówić, bo ja nic z tej zwrotki nie zrozumiałem, pomijając już całkowicie rozbrajające hausty powietrza, jakie desperacko wciąga pomiędzy linijkami.
    Na szczęście płyta jest lepsza niż okładka i kiedy zdusiłem jej szepty, okazało się, że jest bardzo fajnie. To szczery, bezkompromisowy rap, czerpiący z najlepszych lat hip hopu. Sporo panczy, sporo bluzgów, sporo łajania wacków, przebija raczej 'zajawka, a nie pociąg do zapłaty'. Naprawdę porządna rzecz.

OCENA: 4\6


piątek, 15 sierpnia 2014

DETOX - NOWY POCZĄTEK

nielegal 2014

1. Intro
2. Konsekwencja i wiara
3. Biją w dzwony
4. Absulotum dominium
5. Bit, noc, długopis, kartka   feat. SPLO
6. Warto postawić na swoim
7. Chcą nas złamać   feat. OKAZ NNP
8. Chcę tu przetrwać
9. Punchgun  
10. Diablo
11. Braggamafia   feat. JESIOŁ, FINEZ
12. Hajs, dragi, kurwy   feat. MARIOBOSS MBS
13. Świat zwariował w 18 lat
14. Szukając siebie
15. Moje wersy   feat. IJON, SBO
16. Sam przeciwko wszystkim
17. W zgodzie ze swoim sumieniem

    Nie do końca wiedziałem, kim jest Detox, ale okazało się szybko, że to reprezentant Rzeszowa, obecny od paru lat na lokalnej scenie. Jak na typa znikąd, nieco zdziwiła mnie lista producentów, wśród których znalazło się kilku nieźle opłacanych, że tak to obcesowo ujmę.
    Coś w tym musi być, jeśli najwięcej muzy zrobili tu DNA i NWS. Dołącza do nich coraz bardziej znana producentka Kamska, a pozostałe rzeczy dali Badger, Pietz i Marik - mało znani, lokalni bitmejkerzy. Po ksywkach można by wnioskować, że to płyta typowo uliczna, ale nie. Tu chodzi o coś zupełnie innego, nawet, jeśli podkłady gniotą swoim ciężarem. Nawet Kamska oparła się swojej kobiecej, delikatnej naturze i sprawiła bity o potężnym jebnięciu, oparte na monumentalnych samplach, które w takim 'Absolutum dominium' brzmią niczym szatańskie wersety. DNA jest tu najbardziej doświadczony i w sumie chyba najlepszy, może dlatego, że mało miał szans, żeby coś zjebać: zrobił tylko dreszczowiec 'Biją w dzwony'. Oj dobra, żartuję, DNA robi zajebiste bity zazwyczaj :) NWS występuje tu najobficiej i... jest to bardzo typowy produkt tego bitmejkera. Zwyczajne, uliczne, smętne podkłady, tyle, że może z większym pierdolnięciem - na szczęście Detox sprawia, że to nie są byle wymemłane kawałki. Reszta producentów trzyma atmosferę, dostosowując się do poziomu - lepiej bądź nieco gorzej, ale w sumie nie ma na co narzekać. Na albumie wosk drapie DJ Danek, zatem wiadomo, że skrecze będą na dobrym poziomie - nawet ich tu dość sporo - i doskonale. 
    Detox okazuje się być bardzo sprawny na majku. Nie jest bynajmniej gangsterem, żadna z takich faz. Jednak jest to zdecydowany hardkor z 'miejskiej dżungli' - Detox nie przebiera w słowach i jego bragga jest przesycone miejskim brudem. W zasadzie nie ma tu żadnego konkretnego tematu: przez cały czas są to wersy na zmianę jebiące wacków i wrzucające klimat miejski ciężki. I choć rapper nie ustrzegł się frazesów i banałów, zbyt często chce, żeby marni frajerzy lizali go po jajkach (fetysz jakiś?), ale brzmi ostro i zupełnie na miejscu. Doskonale jego głos i styl współgra z bitami i tworzy naprawdę mocny klimat braggadaccio. Jest tu paru gości wprawdzie, ale są oni zupełnie zbędni, bo Detox przytłacza wszystkich tych lokalnych emce swoim głosem i stylistyką.
     'Jaki przekaz synu? To ma przypierdolić w blok!' - te słowa wydają się mottem tego albumu. Ciężkie brzmienie - bardzo porządne, które Detox tylko wzbogaca. Bo tak sobie pomyślałem, że w sumie całą ścieżkę dźwiękową można by oddać pierwszemu lepszemu ulicznikowi, nie wiem HDS, HZOP, czy inny Druton CBŚ, Pikiel ĄŹŻ albo Rzerdź HÓJ - jednak oni zapewne zjebaliby sprawę z hukiem. A Detox akurat świetnie tu pasuje i to on wzbogaca bity, a nie odwrotnie. Całkiem fajny album, nie spodziewałem się. Hardkor z Rzeszowa ziom. Lubisz mocne rapsy, to weź obadaj.

OCENA: 4\6      


czwartek, 5 grudnia 2013

T.O.M.S. - FACE IT

nielegal 2013

1. All About Benjamins (prod. NbH)
2. You (skit)(prod. NbH)
3. BFF (prod. NbH)
4. Basics (prod. doktorsamuel)
5. (I'll be) Happy Man (prod. iMight)
6. Don't Disturb (NbH Remix)

    T.O.M.S. jest jednym z członków producenckiej ekipy Beatbusters Elite, współpracował z całym wachlarzem podziemnych rapperów, na koncie ma wiele albumów, czy to z NbH, czy w innych konfiguracjach... Niedawno wyszedł jego trzeci (czyżby?) solowy album, na którym staje twarzą w twarz ze słuchaczem.
    Trzy pierwsze traki wyszły z laboratorium NbH, kolejne wyprodukowali doktorsamuel i iMight. NbH daje traki bardzo szczególne, o brzmieniu nieco dziwacznym, czasem połamanym, z niepokojącymi, ciężkimi samplami. To niby taki nowoczesny hip hop, ale zmiksowany z klasyką i przesunięty nieco w stronę ambient jazzu, czy cholera wie, czego jeszcze. Dość, że jest to muzyka intrygująca i niecodzienna. Doktorsamuel ma już taki bardziej typowy bit nowoczesny, choć nie jest to broń Boże trap, czy inne swag-fukkin-step-z-dup, po prostu brzmi dobrze. Za to iMight wysmażył coś na nieco drum'n'bassowych perkusjach, ale również nie podszedł do sprawy typowo. W ogóle muzyka nie jest tu typowa, najlepsze słowo określające ją na tym albumie już padło - 'intrygująca'.
    Nie daj się zwieść angielskim tytułom, Toms rymuje po polsku, choć w tematach tytułowych. Napisałem, że muzyka nie jest typowa - Toms doskonale tu pasuje, bo on też nie jest. Jego nieco poskręcane flow, to przyspieszające, to zwalniające nawet w obrębie jednego wersu, wyróżnia się na plus nie tylko spośród podziemnych rapperów - Toms rymuje o wiele lepiej od całej masy legalnych rapperów, których zjada z mlaskaniem. Oprócz świetnego stylu, mamy tu również doskonale dobrane do stylistyki rymy, dzięki czemu emce nie wyłamuje się z bitu - wszystko tu jest poukładane i koleś ma patent na składanie słów jak mistrz puzzli. To złożone opowieści o sobie i świecie, z wieloma odnośnikami do wszystkiego, co się nawinie. Mnie osobiście walnął w łeb już na początku wersami 'fajnie jest mieć tyle hajsu, jakby moje dziwki ruchał Richie Rich, nie znam Richie Richa, nie mam dziwek, więc też hajsu zbyt', ale tego jest tutaj dużo więcej. Oczywiście żadnych gości, bo i po co? Toms to człowiek instytucja i daje radę sam.  
    Baardzo ciekawa płyta. Szczerze mówiąc się nie spodziewałem, bo słyszałem wcześniej trochę dzieł, związanych z T.O.M.S. i nic nie zapowiadało takiego pierdolnięcia. Aż tu nagle... Bah. Jeden z ciekawszych nielegali tegorocznych, który na pewno będzie w mojej osobistej czołówce. Czego i Wam życzę.

FACE IT I DAŁNLOŁDNIJ

OCENA: 5-\6


poniedziałek, 10 czerwca 2013

BEATBUSTERS - SHAKO & NBH

nielegal 2013

1. Intro
2. Siema, Cześć (Remix1)   feat. MATI, STER, MAKA, ARNIE, 021
3. Beatbusters   feat. T.O.M.S.
4. Dobrze wiesz
5. Świadomość
6. Jeszcze nie czas   feat. PAWA
7. Jeden Krok (Remix)    feat. MAKA
8. Zbrodnia Doskonała    feat. T.O.M.S., AEM
9. Jak Umiem (Remix)
10. Mam Gdzieś   feat. T.O.M.S., BURYNA, AEM, ŚWIEŻY, STER, THE LOST TALENT
11. Siema, Cześć (Remix2)   feat. MATI, STER, MAKA, ARNIE, 021
12. Outro
13. Siema, Cześć (Kilko Remix)   feat. MATI, STER, MAKA, ARNIE, 021

    Rzeszów i Radom. Producent i rapper. Kolaboracja pogromców bitów odbiła się echem głównie w Radomiu, gdzie Shako nagrywa od dłuższego czasu i jest znany i poważany. Co ten klasyczny duet nam pokazuje w tym roku?
    NBH to mało znany w Polsce producent. Robi podkłady dość tradycyjne, choć nieobce są mu wtręty, które świadczą o tym, że nie grzebie w krejtsach, lecz śledzi nowe kierunki w muzyce rap. Dzięki temu, powstała taka mikstura - tradycyjne perkusje, ale na nich nawinięte są klimaty czasem jazzowe, ale czasem takie zupełnie inspirowane Kanye Westem, czy tego typu klimatami. Oczywiście daleko NGB do Westa, ale przynajmniej próbuje. Musi jednak jeszcze sporo popróbować, ale może za parę płyt da radę. Nie rozumiem tylko zupełnej zrzynki z 'Cold As Ice' MOP, ale nie muszę wszystkiego rozumieć.
    Shako nie jest wybitnym emce. Potrafi nawinąć, ale jest typowym przedstawicielem podziemia. Rymuje 'jak umie', czasem przyspiesza, udowadniając, że drzemią w nim pokłady skillów, ale często po prostu jedzie zwyczajnie po bicie. Owszem, słuchanie go nie boli. Tematy, które porusza to głównie bragga i imprezy, z rzadka daje jakieś głębsze myśli. Towarzyszy mu cała plejada radomskich emce, a ajest ich tylu, że ciązko ogarnąć każdego. Czy ktoś z nich się wybija? Ciężko powiedzieć. Jest zwyczajnie i normalnie. Najlepszy trak dla mnie to 'Mam gdzieś', nagrany z całą paczką - wyszło naprawdę spoko.  
    Taka to płyta - zwyczajna i normalna, dla lokalnych chłopaków do jarania się. Poza Radom to pewnie nie wypłynie, może w drobnych ilościach, ale u siebie, nie wątpię, Shako narobi tym krążkiem szumu. Ale tak ogólnie - Średnie.       

ZACIĄGNIJ

OCENA: 3+\6


czwartek, 16 maja 2013

JAK NAS POZMIENIAŁO - KAITEU & BEDI

K.O. 2013

1. Intro feat. DJ FREEZBY 
2. Feat 
3. Lustro 
4. Mówię Ci że feat. AMUNIO 
5. Nie ma czego szukać feat. DJ TWISTER
6. Chciałbym być 
7. Skit 
8. Jak Nas pozmieniało... 
9. Benger feat. HOMEX, ROVER, BONSON, SMOLAK, SPEC, GRUCHA 
10. Nie Nam to oceniać
11. Zajawka 
12. Outro 

    Kaiteu, jako Młody Wilk pierwszej edycji, spodziewany był do nagrania płyty już dawno. Ale premiera odwlekała się w nieskończoność. Kiedy dobrali się z Bedim, już, już, wiele osób myślało, że da radę, ale... Jeszcze sporo wody upłynęło w Wisłoku, zanim płyta wyszła...
    Pierwsza rzecz, to boty - bardziej nowoczesne, niż klasyczne, bardziej sterylne, niż brudne, bardziej syntetyczne, niż winylowe. Za produkcję odpowiedzialni są przede wszystkim Wredny, ale także DNA, Pietz i Szops. Jednak, choć brak tego wajbu ze Złotej Ery (bo przecież to nie wada), brzmi to całkiem świeżo w większości wypadków. Fajnie, że wykorzystani są dje, nie tylko ci fejmowi, jak Twister, ale i Freezby, który dobrze wprowadza nas w klimat płyty w intrze.
    Obaj emce są podobni, choć da się ich rozróżnić. Kaiteu ma wyższy głos i mocniejsze wersy, a Bedi nieco ochrypnięty wokal i znacznie płynniejsze flow. Wychodzi po równo - raz jeden daje lepsze wersy, raz drugi - obaj są siebie warci. Opowieści są różne i naprawdę na każdy temat - od życiowych rozkminek, do posse tracków z bragga (swoją drogą właśnie bengerowy 'Benger' jest bardzo dobry!). Obaj używają mocnych słów, niektóre pancze walą w ryj, ale dobrze - nie ma nudy. Jest ciekawie, zwłaszcza, kiedy dochodzi do grupowego niszczenia majka w Bengerze - wszak większość z rapperów w tym kawałku zjadła w podziemiu zęby.    
    Niby jest to fajna płyta, ale coś tu jest nie tak. Lirycznie i technicznie nie da się przyczepić - jest spoko. Za to muzycznie bardzo różnie i nie wszystkie podkłady dają radę - to kwestia, która najmniej mi się podoba. Jednak płyta, uważam, warta sprawdzenia i całkiem ciekawa.

OCENA: 4\6