Persona Non Grata 2015
1. Wolny jak
2. Nie cofniesz
3. Maszeruj albo giń
4. Powiedz mi bracie
5. Odrzucam
6. Błądząc
7. Nim odetną mi tlen
8. Antybanger
9. Perseida
10. Temido
11. W rap grze
12. Jesteś już mężczyzną
13. Persona non grata
14. Bagaż
15. Kto sieje wiatr
Kolejny solowy album lidera (chyba tak go trzeba nazwać) NON Koneksji ma byc z założenia rzeczą przeciwną wszystkiemu, czym rządzi się scena. Poprzedni 'Bard' okazał się sporym sukcesem - niewiele zabrakło do statusu złotej płyty. Tym razem Luka odstawił gości, odstawił mainstream i zajął się tym, co sam uważa za słuszne, bez oglądania się na innych.
Nie byłoby płyty Lukasyno, gdyby nie pomoc brata. Oczywiście mamy tu więc bity od Krisa, ale przecież nie tylko, są tu Ayon, BQ, MilionBeats, L-MNT, Radek O i Marek Kubik. Nie powiem, żeby muzyka rzeczywiście była takim antybangerem i że idzie pod prąd nurtom - wręcz przeciwnie. To nowoczesne bity, o setkach hajhetów, bądź o powolnych, trapowych, czy niemal cloudowych sekcjach rytmicznych. To, co wyróżnia tu produkcję, to sporo żywych instrumentów, które wnoszą sporo świeżości do muzyki. Weź smutny 'Maszeruj albo giń', gdzie BQ i Marek Kubik włożyli na podkład skrzypce, gitarę akustyczną i klawisze. Czasem wchodzą tu jeszcze takie instrumenty, jak wibrafon, czy nawet cymbały huculskie i dudy - przyznacie, że to dość niecodzienne dźwięki jak na hip hopową płytę. I przyznam, że czekałem na taki wschodni, etniczny kawałek, jak 'Kto sieje wiatr' - Lukasyno już mnie do tego przyzwyczaił, a do tego zazwyczaj jest to numer świetnie zagrany. Tym razem cudów nie ma, ale i tak jest fajnie w tym temacie. Reszta bowiem muzyki jest mocno zwyczajna i po prostu ciężka.
Lirycznie ta płyta jednak jest antybangerem - Lukasyno zrezygnował zupełnie z gościnnych występów, zamiast tego postanowił pokazać jak najwięcej ze swojej duszy w tych kawałkach. To trochę taka spowiedź, miejscami rapper wyrzuca z siebie gorzkie żale - nie jest to płyta wesoła, czy pozytywna. To przemyślenia, czasem na trudne tematy do podjęcia w rozmowie - wszystko, co gryzie autora. Lukasyno to przyzwoity rapper - taki dość typowy rzemieślnik, który nie popisuje się wprawdzie finezją wykonania wersów, ale z drugiej strony jego styl nie zostawia wiele miejsca na błędy - zdarzają się one wtedy, kiedy bit robi się nieco bardziej wymagający. Nieco więcej pomysłu Łukasz pokazuje w 'Nim odetną mi tlen', gdzie ładnie wkomponował melodyjny refren w twardsze zwrotki. Ale ogólnie rapper siedzi w swojej niszy i klepie w bezpieczny sposób bezpieczne rymy. Nie powiem, żeby teksty mnie wzruszały, nie powiem, żeby technika szalała. Typowy, rzemieślniczy rap od człowieka, który swoje widział.
Antybanger? Raczej bardzo bezpieczny album. Dość nowoczesny, żeby ktoś to kupił. Dość szczery, żeby ludzie mogli się utożsamiać z tekstami. Dość asekuracyjny, aby nie było wpadek. Nie najgorszy, ale również bez przesady. Przeciętna płyta.
OCENA: 4-\6
NAJCIEKAWSZY NUMER Z PŁYTY
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lukasyno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lukasyno. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 stycznia 2016
sobota, 23 sierpnia 2014
LUKASYNO - BARD
Non Koneksja 2014
1. Bard
2. Znamię Kaina feat. PIH
3. Kielich bez dna
4. Czarne ptaki historii
5. Rynsztok feat. PEJA, KALI
6. Trzy królowe
7. Zabierz mnie tam
8. W imię ojca
9. Oparty o ścianę
10. Wczoraj jak dziś feat. JURAS, ZEUS
11. Niezawróciłbym
12. Amor patriae nostra lex
13. Męski świat
14. Koneksja non profit feat. EGON, ZIOMEK, KRISO
15. Złoty strzał feat. SOBOTA, NIZIOŁ
16. Dom jest tam gdzie sny
17. Los emigranta
Nie można powiedzieć, że Lukasyno stoi w miejscu - nie ważne, lubisz go, czy nie. Jest to rapper bardzo świadomy swoich wschodnich korzeni, które bardzo często plączą się i wrastają w asfalt miejskiej ulicy. Jego trzeci solowy album wydaje się iść jeszcze bardziej w stronę tajemniczych duchów wschodu. Nie do końca wiadomo o co chodzi z okładką, na której Łukasz stoi w pióropuszu indiańskim, masce wilka z rogami jelenia - wszystko ozdobione ludowymi wzorami. Wygląda trochę jak z książek Sapkowskiego.
Pamiętam doskonale kawałek z Missgod - bił na głowę donatonową 'Równonoc'. Był zrobiony z wyczuciem i z genialna wokalistką. Po okładce sądziłem, że Lukasyno pójdzie nieco w stronę słowiańskiego mistycyzmu i da nieco więcej takich numerów, przesiąkniętych wschodnimi czarami. Ale nie. Wprawdzie płyta zaczyna się dwoma typowo ulicznymi kawałkami od PSR, co może sygnalizować zupełnie inny klimat na płycie - ale po owych dwóch numerach wchodzi bardzo nowocześnie wyprodukowana płyta, a głównymi sprawcami stanu rzeczy są Ayon i Tymek - to właśnie oni robią te nowoczesne, njuskolowe podkłady. Są one dość porządne, spokojne, choć nie pozbawione ognia, jak np. w 'Rynsztoku', gdzie bit płynie mocno i tnie przy samej trawie. Z producentami współpracuje Marek Kubik - czy to wspomagając instrumantami, czy samemu robiąc dwa podkłady. Co do instrumentów - mamy tu pełen przekrój przez narzędzia służące wywoływaniu dźwięków: od najoczywistszych klawiszy i gitar, grają tu również akordeony, czy skrzydłówki (taki rodzaj trąbki). Mamy tu jeszcze dwa bity Krisa, a także Radka O. Muzyka jest niecodzienna - głównie dzięki wykorzystaniu bogatego instrumentarium, ale poza tym nie jest również źle. Jest nowocześnie, mrocznie (czasem wręcz monumentalnie), całkiem porządnie.
Lukasyno nie należy do grona poetów. Jego teksty są proste, podające przekaz na tacy: to taka czysta prawda ulicy. Łukasz nie mówi o niczym innym, jak prawdziwe wartości i nie chodzi tu o prawilne zachowanie w stosunku do ziomków i nie sypanie na psach, bycie prawdziwym. Nie, Lukasyno jest ponad tym zwyczajnym ulicznym gównem. On mówi o ciężkim życiu z perspektywy człowieka, a nie ulicznika. Wspomina czasy dzieciństwa, mówi o szacunku dla kobiet, piętnuje politykę i polityków, opowiada o zamiłowaniu do muzyki, życiu na emigracji. Jego powolne flow wzbogacone jest mocnym akcentowaniem każdego słowa, co sprawia wrażenie, że rapper pluje oskarżeniami, wyciągając palec w stronę tych, którzy stoją na drodze. Jego ciężkie wersy łagodzą żeńskie refreny, które występują tu w obfitości. Śpiewa Kfartet, Justyna Porzezińska, Julianna Dobrosz, ale i tak największe wrażenie robią Południce, wykonujące refren z tą wschodnią swadą, która tak podobała mi się u Missgod. Ale przecież oprócz słowiczych głosów pań, Lukasyno zaprosił na majki też rapperów - głównie znanych i uznanych. PiH popiszczał trochę bzdetów i szczerze mówiąc, umie dużo więcej. Dobry jest numer 'Rynsztok', gdzie Peja wszedł z nieco zaskakującym stylem, a Kali jest w całkiem niezłej formie. Drugim posse trakiem, który jest naprawdę mocny, jest 'Wczoraj jak dziś', gdzie Zeus niszczy kolegów, a Juras rymuje o nieogolonych cipach aktorek - ten to ma grację pijanego słonia... Reszta jest mocno przeciętna - może tylko Sobota pokazuje się z lepszej strony, a Nizioł na pewno wokalem.
To jedna z tych płyt, którym nie dawałem większych szans na powodzenie przed odsłuchem. A jednak, mimo kilku wad, to bardzo porządna płyta. Wadami jest nieco zawiesisty, męczący trochę syntetyczny klimat oraz sam Lukasyno, który choć stara się zrobić wszystko jak najlepiej, wciąż jest taki sam podczas rymowania. Natomiast propsy dla Łukasza za wymyślanie nowych dróg, realizowanie kolejnych idei. To nie jest taka zwyczajna płyta uliczna - to w ogóle nie jest płyta uliczna. To płyta o życiu, przesiąknięta wartościami, które zanikają, patriotyzmem (ale nie nacjonalizmem!), szacunkiem dla przodków i historii. Słucha się tego całkiem dobrze - to chyba najlepsza płyta rappera.
OCENA: 4\6
1. Bard
2. Znamię Kaina feat. PIH
3. Kielich bez dna
4. Czarne ptaki historii
5. Rynsztok feat. PEJA, KALI
6. Trzy królowe
7. Zabierz mnie tam
8. W imię ojca
9. Oparty o ścianę
10. Wczoraj jak dziś feat. JURAS, ZEUS
11. Niezawróciłbym
12. Amor patriae nostra lex
13. Męski świat
14. Koneksja non profit feat. EGON, ZIOMEK, KRISO
15. Złoty strzał feat. SOBOTA, NIZIOŁ
16. Dom jest tam gdzie sny
17. Los emigranta
Nie można powiedzieć, że Lukasyno stoi w miejscu - nie ważne, lubisz go, czy nie. Jest to rapper bardzo świadomy swoich wschodnich korzeni, które bardzo często plączą się i wrastają w asfalt miejskiej ulicy. Jego trzeci solowy album wydaje się iść jeszcze bardziej w stronę tajemniczych duchów wschodu. Nie do końca wiadomo o co chodzi z okładką, na której Łukasz stoi w pióropuszu indiańskim, masce wilka z rogami jelenia - wszystko ozdobione ludowymi wzorami. Wygląda trochę jak z książek Sapkowskiego.
Pamiętam doskonale kawałek z Missgod - bił na głowę donatonową 'Równonoc'. Był zrobiony z wyczuciem i z genialna wokalistką. Po okładce sądziłem, że Lukasyno pójdzie nieco w stronę słowiańskiego mistycyzmu i da nieco więcej takich numerów, przesiąkniętych wschodnimi czarami. Ale nie. Wprawdzie płyta zaczyna się dwoma typowo ulicznymi kawałkami od PSR, co może sygnalizować zupełnie inny klimat na płycie - ale po owych dwóch numerach wchodzi bardzo nowocześnie wyprodukowana płyta, a głównymi sprawcami stanu rzeczy są Ayon i Tymek - to właśnie oni robią te nowoczesne, njuskolowe podkłady. Są one dość porządne, spokojne, choć nie pozbawione ognia, jak np. w 'Rynsztoku', gdzie bit płynie mocno i tnie przy samej trawie. Z producentami współpracuje Marek Kubik - czy to wspomagając instrumantami, czy samemu robiąc dwa podkłady. Co do instrumentów - mamy tu pełen przekrój przez narzędzia służące wywoływaniu dźwięków: od najoczywistszych klawiszy i gitar, grają tu również akordeony, czy skrzydłówki (taki rodzaj trąbki). Mamy tu jeszcze dwa bity Krisa, a także Radka O. Muzyka jest niecodzienna - głównie dzięki wykorzystaniu bogatego instrumentarium, ale poza tym nie jest również źle. Jest nowocześnie, mrocznie (czasem wręcz monumentalnie), całkiem porządnie.
Lukasyno nie należy do grona poetów. Jego teksty są proste, podające przekaz na tacy: to taka czysta prawda ulicy. Łukasz nie mówi o niczym innym, jak prawdziwe wartości i nie chodzi tu o prawilne zachowanie w stosunku do ziomków i nie sypanie na psach, bycie prawdziwym. Nie, Lukasyno jest ponad tym zwyczajnym ulicznym gównem. On mówi o ciężkim życiu z perspektywy człowieka, a nie ulicznika. Wspomina czasy dzieciństwa, mówi o szacunku dla kobiet, piętnuje politykę i polityków, opowiada o zamiłowaniu do muzyki, życiu na emigracji. Jego powolne flow wzbogacone jest mocnym akcentowaniem każdego słowa, co sprawia wrażenie, że rapper pluje oskarżeniami, wyciągając palec w stronę tych, którzy stoją na drodze. Jego ciężkie wersy łagodzą żeńskie refreny, które występują tu w obfitości. Śpiewa Kfartet, Justyna Porzezińska, Julianna Dobrosz, ale i tak największe wrażenie robią Południce, wykonujące refren z tą wschodnią swadą, która tak podobała mi się u Missgod. Ale przecież oprócz słowiczych głosów pań, Lukasyno zaprosił na majki też rapperów - głównie znanych i uznanych. PiH popiszczał trochę bzdetów i szczerze mówiąc, umie dużo więcej. Dobry jest numer 'Rynsztok', gdzie Peja wszedł z nieco zaskakującym stylem, a Kali jest w całkiem niezłej formie. Drugim posse trakiem, który jest naprawdę mocny, jest 'Wczoraj jak dziś', gdzie Zeus niszczy kolegów, a Juras rymuje o nieogolonych cipach aktorek - ten to ma grację pijanego słonia... Reszta jest mocno przeciętna - może tylko Sobota pokazuje się z lepszej strony, a Nizioł na pewno wokalem.
To jedna z tych płyt, którym nie dawałem większych szans na powodzenie przed odsłuchem. A jednak, mimo kilku wad, to bardzo porządna płyta. Wadami jest nieco zawiesisty, męczący trochę syntetyczny klimat oraz sam Lukasyno, który choć stara się zrobić wszystko jak najlepiej, wciąż jest taki sam podczas rymowania. Natomiast propsy dla Łukasza za wymyślanie nowych dróg, realizowanie kolejnych idei. To nie jest taka zwyczajna płyta uliczna - to w ogóle nie jest płyta uliczna. To płyta o życiu, przesiąknięta wartościami, które zanikają, patriotyzmem (ale nie nacjonalizmem!), szacunkiem dla przodków i historii. Słucha się tego całkiem dobrze - to chyba najlepsza płyta rappera.
OCENA: 4\6
niedziela, 15 września 2013
NON KONEKSJA - TYLKO DLA PRAWDZIWYCH
Proper 2013
1.Biegnę
2.Nikt nie wierzy we mnie feat. KAMIL BUDZIŃSKI
3.Ostatnia melodia Kresów feat. MARCIN LIĆWINKO
4.Święta śmierć
5.Karma feat. KFARTET
6.Popatrz jak
7.Seryjny samobójca
8.Bagnet na broń feat. SOBIEPAN
9.Tego dnia feat. GOTTI
10.Niezależni od nikogo feat. KFARTET
11.Uliczny sport
12.Kim chciałbyś być
13.Anioł stróż
14.Asfalt
15.Za kurtyną feat. DOBO, NIZIOŁ
Trzecia płyta Lukasyna, Egona i Krisa przeznaczona jest tylko dla prawdziwych - rozumiem, że kupno płyty jest obwarowane różnymi zakazami? Po ostatniej płycie Lukasyna i Krisa, gdzie jeden kawałek zniszczył cały słowiański projekt Donatana (mówię naturalnie o 'Mój świat' z Missgod), a reszty nie pamiętam, przyszedł czas sprawdzić ich kolejną, wspólną płytę.
Kriso, który, jak zwykle wykonał wszelkie produkcje na płytę, ewoluuje z albumu na album. Jego bity stają się coraz bardziej charakterystyczne, bo zwracają się znacząco w kierunku podlaskich, wschodnich klimatów. Są niby nowoczesne, nawet gdzieniegdzie dają się wyczuć cykacze i dźwięki bliskie trap muzik i tym podobnych, ale często królują tu flety, bałałajki, gitarki i różne rzadkie w hip hopie instrumentaria. Myślę, że Kriso nie ma zamiaru iść drogą o czyszczoną z chwastów przez Donatana i pompować polskich klimatów na fali popularności 'Równonocy'. To po prostu duma z pochodzenia, którą słychać było już dużo wcześniej. Zresztą, to tylko wkręty, generalnie to coraz ambitniejsza muzyka uliczna. Tak, są te smyczki, pianina, ale przyznać trzeba, że muzyka od Krisa robi się coraz ciekawsza.
Nie jestem fanem Lukasyna, ale on też robi postępy 'ty stoisz w miejscu ja rosnę w siłę'. Nie ma jakiejś specjalnej techniki, ale flow ma poprawne, teksty nie powodują zajadów ze śmiechu - wszystko jest w porządku. Egon stoi nieco z tyłu, jego chropowaty flow jest pocięty na poszczególne wyrazy i słychać wyraźnie, że ma sporo mniej ogrania, niż Lukasyno. Na płycie przewijają się stałe tematy - prawdziwość, szczerość, honor, duma z pochodzenia. Chłopcy zaprosili do współpracy tylko kilku lokalnych rapperów - większość gości to śpiewający i grający muzycy, co znakomicie wzbogaca materiał. Kamil Budziński, grający na gitarze i śpiewający w refrenie, etniczny (że tak to ujmę) Marcin Lićwinko w świetnym kresowym traku, kFARTet z miłym damskim głosem... Najlepsze kawałki wchodzą na początek - numery 1, 2 i 3 to naprawdę kawałki godne uwagi. Potem jest nieco gorzej, ale przynajmniej równo.
To najlepsza płyta w dorobku NON Koneksji - to pewne. Na pewno jednak nie przekona to osób, które nie lubią tego gatunku - ja tez nie należę do entuzjastów, ale przyznam, że chłopcy się postarali - to porządny album i wbrew moim spodziewaniom, całkiem do mnie trafił. Trochę kombinacji, niecodziennych klimatów, ale i zwyczajnego ulicznego gadania. Naprawdę, tym razem niezłe.
OCENA: 4\6
1.Biegnę
2.Nikt nie wierzy we mnie feat. KAMIL BUDZIŃSKI
3.Ostatnia melodia Kresów feat. MARCIN LIĆWINKO
4.Święta śmierć
5.Karma feat. KFARTET
6.Popatrz jak
7.Seryjny samobójca
8.Bagnet na broń feat. SOBIEPAN
9.Tego dnia feat. GOTTI
10.Niezależni od nikogo feat. KFARTET
11.Uliczny sport
12.Kim chciałbyś być
13.Anioł stróż
14.Asfalt
15.Za kurtyną feat. DOBO, NIZIOŁ
Trzecia płyta Lukasyna, Egona i Krisa przeznaczona jest tylko dla prawdziwych - rozumiem, że kupno płyty jest obwarowane różnymi zakazami? Po ostatniej płycie Lukasyna i Krisa, gdzie jeden kawałek zniszczył cały słowiański projekt Donatana (mówię naturalnie o 'Mój świat' z Missgod), a reszty nie pamiętam, przyszedł czas sprawdzić ich kolejną, wspólną płytę.
Kriso, który, jak zwykle wykonał wszelkie produkcje na płytę, ewoluuje z albumu na album. Jego bity stają się coraz bardziej charakterystyczne, bo zwracają się znacząco w kierunku podlaskich, wschodnich klimatów. Są niby nowoczesne, nawet gdzieniegdzie dają się wyczuć cykacze i dźwięki bliskie trap muzik i tym podobnych, ale często królują tu flety, bałałajki, gitarki i różne rzadkie w hip hopie instrumentaria. Myślę, że Kriso nie ma zamiaru iść drogą o czyszczoną z chwastów przez Donatana i pompować polskich klimatów na fali popularności 'Równonocy'. To po prostu duma z pochodzenia, którą słychać było już dużo wcześniej. Zresztą, to tylko wkręty, generalnie to coraz ambitniejsza muzyka uliczna. Tak, są te smyczki, pianina, ale przyznać trzeba, że muzyka od Krisa robi się coraz ciekawsza.
Nie jestem fanem Lukasyna, ale on też robi postępy 'ty stoisz w miejscu ja rosnę w siłę'. Nie ma jakiejś specjalnej techniki, ale flow ma poprawne, teksty nie powodują zajadów ze śmiechu - wszystko jest w porządku. Egon stoi nieco z tyłu, jego chropowaty flow jest pocięty na poszczególne wyrazy i słychać wyraźnie, że ma sporo mniej ogrania, niż Lukasyno. Na płycie przewijają się stałe tematy - prawdziwość, szczerość, honor, duma z pochodzenia. Chłopcy zaprosili do współpracy tylko kilku lokalnych rapperów - większość gości to śpiewający i grający muzycy, co znakomicie wzbogaca materiał. Kamil Budziński, grający na gitarze i śpiewający w refrenie, etniczny (że tak to ujmę) Marcin Lićwinko w świetnym kresowym traku, kFARTet z miłym damskim głosem... Najlepsze kawałki wchodzą na początek - numery 1, 2 i 3 to naprawdę kawałki godne uwagi. Potem jest nieco gorzej, ale przynajmniej równo.
To najlepsza płyta w dorobku NON Koneksji - to pewne. Na pewno jednak nie przekona to osób, które nie lubią tego gatunku - ja tez nie należę do entuzjastów, ale przyznam, że chłopcy się postarali - to porządny album i wbrew moim spodziewaniom, całkiem do mnie trafił. Trochę kombinacji, niecodziennych klimatów, ale i zwyczajnego ulicznego gadania. Naprawdę, tym razem niezłe.
OCENA: 4\6
piątek, 27 lipca 2012
CZAS VENDETTA - LUKASYNO & KRISO
Fonografika 2012
1. Pokochaj to jak ja
2. Bandyckie łzy
3. Mój świat feat. MISS GOD
4. W niewłaściwym miejscu
5. Kontroluj oddech feat. SOKÓŁ
6. Syn marnotrawny feat. HARTMANN
7. Chcę cię czuć feat. WACO
8. Nawet gdy zostaniesz sam feat. KALI
9. Widzę Cię feat. KASIA GARŁUKIEWICZ
10. Muzyka feat. BOB ONE
11. Szybki puls feat. PRS\UDR, SIARA
12. Nie mówię nic feat. WACO
13. Na zerwanym moście
14. Jak chciałbyś żyć feat. BRAHU
15. W plecy nóź feat. CZARNY\FURIAT, KASIA GARŁUKIEWICZ
16. Czas Vendetty feat. FIDES
17. Niezła z ciebie ...
18. Nie idę w klub przed północą feat. PALUCH
19. Teoria spisku II
20. Bulterier feat. EGON, ZIOMUŚ
Białostocki ulicznik Lukasyno i jego producent-brat Kriso uderzyli ze wspólnym albumem. Lukasyno pozbierał się jakoś i nagrał drugi album, tym razem zapraszając Kriso do współpracy. Czy to będzie kolejna uliczna płyta? Lu zapowiadał niezwykle osobisty i wyjątkowy album... Postanowiłem sprawdzić i poszukać tej wyjątkowości.
No cóż... Kriso zbyt odkrywczym producentem to nie jest i w zasadzie nie ma się tu nad czym rozwodzić. Klip klap plum plum bdą bdą. Czyli perkusja, pianinko i bas. Typowe bity dla tzw. ulicznego rapu. Niestety, tu niczego zaskakującego nie znalazłem, wręcz te poszukiwania mnie zmęczyły...
Lukasyno zbyt odkrywczym emce nie jest. Jest ledwo poprawny. Na szczęście chyba zdaje sobie z tego sprawę i zaprosił dość dużą ilość gości, aby nie było nudno. I najlepsze kawałki są zdaje mi się, właśnie z gośćmi. No bo Miss God powaliła mnie swym podlaskim wokalem na kolana - wprost genialny featuring i to jest to, na co czekałem, szukając oryginalności. Totalny props za ten numer. Drugi doskonały strzał to serbska legenda rapu, Hartmann. No, legenda to może duże słowo, ale dał świetny występ. Trzecia gwiazdka na firmamencie tej płyty to Waco ze swoimi niezwykle trafionymi wokalizami. Reszta trochę przelatuje wraz z Lukasynem.
Niestety, nie znalazłem tu nic wyjątkowego. Gdyby nie Miss God i Hartmann (który jest jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę), to nie byłoby tu na czym ucha zawiesić. Nuda panie. Ocena za ten trak z Miss God i serbskie koneksje. Bez tego byłoby ledwo 2.
OCENA: 3-\6
PS: Czy wspominałem, że 'Mój świat' z Miss God mnie rozjebał? Nie? To koniecznie muszę powiedzieć, że jest niesamowity, a klip jeszcze to wrażenie potęguje. Padłem i leżę.
1. Pokochaj to jak ja
2. Bandyckie łzy
3. Mój świat feat. MISS GOD
4. W niewłaściwym miejscu
5. Kontroluj oddech feat. SOKÓŁ
6. Syn marnotrawny feat. HARTMANN
7. Chcę cię czuć feat. WACO
8. Nawet gdy zostaniesz sam feat. KALI
9. Widzę Cię feat. KASIA GARŁUKIEWICZ
10. Muzyka feat. BOB ONE
11. Szybki puls feat. PRS\UDR, SIARA
12. Nie mówię nic feat. WACO
13. Na zerwanym moście
14. Jak chciałbyś żyć feat. BRAHU
15. W plecy nóź feat. CZARNY\FURIAT, KASIA GARŁUKIEWICZ
16. Czas Vendetty feat. FIDES
17. Niezła z ciebie ...
18. Nie idę w klub przed północą feat. PALUCH
19. Teoria spisku II
20. Bulterier feat. EGON, ZIOMUŚ
Białostocki ulicznik Lukasyno i jego producent-brat Kriso uderzyli ze wspólnym albumem. Lukasyno pozbierał się jakoś i nagrał drugi album, tym razem zapraszając Kriso do współpracy. Czy to będzie kolejna uliczna płyta? Lu zapowiadał niezwykle osobisty i wyjątkowy album... Postanowiłem sprawdzić i poszukać tej wyjątkowości.
No cóż... Kriso zbyt odkrywczym producentem to nie jest i w zasadzie nie ma się tu nad czym rozwodzić. Klip klap plum plum bdą bdą. Czyli perkusja, pianinko i bas. Typowe bity dla tzw. ulicznego rapu. Niestety, tu niczego zaskakującego nie znalazłem, wręcz te poszukiwania mnie zmęczyły...
Lukasyno zbyt odkrywczym emce nie jest. Jest ledwo poprawny. Na szczęście chyba zdaje sobie z tego sprawę i zaprosił dość dużą ilość gości, aby nie było nudno. I najlepsze kawałki są zdaje mi się, właśnie z gośćmi. No bo Miss God powaliła mnie swym podlaskim wokalem na kolana - wprost genialny featuring i to jest to, na co czekałem, szukając oryginalności. Totalny props za ten numer. Drugi doskonały strzał to serbska legenda rapu, Hartmann. No, legenda to może duże słowo, ale dał świetny występ. Trzecia gwiazdka na firmamencie tej płyty to Waco ze swoimi niezwykle trafionymi wokalizami. Reszta trochę przelatuje wraz z Lukasynem.
Niestety, nie znalazłem tu nic wyjątkowego. Gdyby nie Miss God i Hartmann (który jest jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę), to nie byłoby tu na czym ucha zawiesić. Nuda panie. Ocena za ten trak z Miss God i serbskie koneksje. Bez tego byłoby ledwo 2.
OCENA: 3-\6
PS: Czy wspominałem, że 'Mój świat' z Miss God mnie rozjebał? Nie? To koniecznie muszę powiedzieć, że jest niesamowity, a klip jeszcze to wrażenie potęguje. Padłem i leżę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



