Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peerzet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peerzet. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2015

PEERZET - OFICJALNE WYMARCIE KRÓW

Aptaun 2015

1. Pod Czachą
2. Co ja mam 
3. Problemy
4. Się bawmy tym 
5. Chłopaki jadą windą
6. Nie ma tego już
7. Nie wiem o co chodzi 
8. Za pięć lat 
9. Ale nuda ziom 
10. Życie Carlita 

    Doktor Majk mnie bardzo do Peerzeta przekonał, dlatego z chęcią przyjąłem jego nowy mikstejp. Nie przepadam za płytami na kradzionych bitach, ale to przecież swego rodzaju pokaz skillsów rappera, więc czemu nie - zwłaszcza, że jest nim Przemek. Już okładka wprowadza nas w klimat - zapewne mocno żartobliwy.
    Każdy z bitów na albumie jest instrumentalem z jakiegoś znanego mniej lub bardziej numeru. Ale nie oszukujmy się, kiedy włączysz te bity, to nie ma nic tajemniczego w podkładach znanych z płyt 50 Cent, Obie Trice 'They wanna know' - jeden z moich ulubionych sampli!!), Method Man & Redman, Nate Dogg, Nipsey Hustle, czy Araab Muzik. Ale przecież na takich taśmach nie chodzi o samą muzykę - wiadomo przynajmniej, czego słucha rapper i co mu się podoba - przecież te bity wybiera sam osobiście. Większość fanów rapu, którzy są choć nieco obeznani z amerykańskim hip hopem, będzie znała te podkłady - ci którzy słuchają tylko polskiego, będą mieli coś nowego. I dobrego, bo to przecież fajna muza.
    'Wiem że czekałeś na to jak na pierdolone lato \ wchodzę ci na banię jak kurator, jak prokurator synu \ masz fejm skurwysynu, lecz nawijasz jako-tako' - te wersy otwierają mikstejp i niejako są kwintesencją stylu i tematów przewodnich. Bragga, które należałoby brać raczej z przymrużeniem oka, bo Peerzet robi sobie tu często bekę, żartując nie tylko ze słuchacza, ale także z samego siebie. Takim pobocznym nurtem są życiowe 'Problemy', wspominki starych czasów, a także radosne najebki. Wszystko to nieco przez palce, z jajem i nie należy przyjmować tego, co tu słyszymy za pewnik. PRZ nabija z innych rapperów - zwłaszcza tych ze szczytów list Olis (dostało się Kaenowi...), lecz pamiętajmy, że mamy podchodzić do tego na luzie i bez spiny. Wszak to tylko pokaz skillsów, a tych Przemkowi nie brakuje.
    Fajny materiał, choć na kradzionych bitach, to jednak słucha się tego z przyjemnością, bo nie dość, że rapper wziął sobie dobre podkłady, to jeszcze... sam jest dobry. Do sprawdzenia, darmowe pociągnięcie na stronie Przemka.

OCENA: 4\6 


środa, 9 lipca 2014

PEERZET & TMK BEATZ - DOKTOR MAJK

Aptaun 2014

1. Intro
2. Doktor Majk
3. Dwa cale od śmierci 
4. Pan pospinany
5. Chwalisz się czy żalisz? 
6. Jak Clark Kent, jak Bruce Wayne 
7. Reinkarnacja 
8. Nostradamus    feat. PELSON   
9. Chcę czegoś więcej 2    feat. BAZI, OXON, KOJOT 
10. Adrenalina
11. Wyjaśnijmy to
12. Wszyscy jesteśmy martwi     feat. PATOKALIPSA 
13. Psychodela (Show musi trwać)
14. Nadejdzie dzień   feat. SŁOŃ, ERIPE 
15. 12 małp
16. Aptaun bejbi
17. Doktor majk Remix

    Peerzet jest rapperem, który ostatnio zbiera wiele propsów. Może jego pierwszy legalny album nieco rozczarował, ale przecież nie był zły. Tutaj, w duecie ze zdobywającym coraz większą popularność TMK Beatz zrobili dla Aptaun kolejny materiał. Do tego piękne wydanie płyty (znowu Forin!) i mamy Doktora Majka.
    TMK sprawił, że płyta brzmi. Dudni basami, a elektronika, tak naturalna obecnie w rapie, ma bardzo fajny równoważnik w klasycznym hip hopie. TMK znalazł idealny balans pomiędzy rapem bumbapowym, a nowoczesnością. Cięzko znaleźć tu słaby podkład, praktycznie każdy z nich kiwa głową i nakręca tempo. Do tego bardzo fajną rzeczą jest zatrudnienie DJ Krótkiego, Pana Zimną Łapę i DJ Noriza na talerzach. Owszem, taki 'Jak Clark Kent, jak Bruce Wayne' jest mocniej syntetyczny, ale pasuje tu doskonale i nie boli. Zresztą, ma bardzo zabawny teledysk :) Bity są mieszanką wybuchową, wypadkową dnia dzisiejszego i Złotej Ery. Zapewne nie przypadnie do gustu wszystkim, ale na mnie te bity działają. Wyjątkowo fajna muza, taki 'njuskul, truskul, chujskul'. 
    Po wspomnianym przeze mnie rozczarowaniu pierwszym legalem, Przemek wziął sieę ostro do roboty. No i faktycznie, może dziś o sobie powiedzieć 'jestem tak wspaniały, że powinno być siedmiu mnie', jak skromnie stwierdził. Ale może sobie pozwalać, bo rymuje naprawdę wybornie, do tego jego pancze zmiatają słabiznę ze sceny jak miotła Baby Jagi. 'Jeśli jestem kotem, to tylko sfinksem, nie przychodzą głaskać mnie, tylko podziwiać'. Ale naturalnie, album to nie tylko bragga, ale wypluwane wściekle frustracje, bo PRZ nie boi się mówić otwarcie o tym, co go wkurwia - a wkurwia go wiele rzeczy. I co lepsze, czujesz w którymś momencie, że ciebie również to irytuje i w pełni zgadzasz się z rapperem, który tnie przeciwności przy samej trawie. Peerzet zaprosił na album gości, którzy... No właśnie. Pelson ze swoim archaicznym flow wpisuje się tu całkiem nieźle i stanowi odskocznię dla agresywnego Przemka. Bo kiedy wchodzą goście z krakowskiego podziemia to jest różnie. Na dużym propsie wchodzi Kojot, ale również Eripe, podobnie jak Słoń, który wprawdzie skądinąd, ale również naprawdę nieźle. Reszta płynie na fali - raz wyżej, raz niżej, ale zazwyczaj gorzej niż sam Przemek.
    Niezłe bity i Peerzet w bardzo dobrej formie - choć wielu mówi, że się skończył. Nieprawda, PRZ ma się dobrze. Jego pancze wywalają zęby, a wersy tną łeb przy samej dupie. Do mnie ten album trafia dużo bardziej, niż poprzednia płyta - po prostu przeciętna. 'Doktor Majk' jest o wiele lepszy, nie tylko dzięki bitom, ale i dzięki samemu rapperowi.

OCENA: 5-\6  


środa, 7 listopada 2012

Z MIŁOŚCI DO GRY - PEERZET

Aptaun 2012

1. Fatamorgana 
2. Z miłości do gry   feat. TE-TRIS
3. Dżus 
4. Tylko ja
5. Buc 
6. Dzień z mojego życia 
7. Nad tłumem    feat. KOJOT
8. Oszalej 
9. Alibi 
10. Iluzja zwana rzeczywistością 
11. Zasada cierpliwości   feat. PYSKATY, VNM
12. Kombosy 
13. Robię co mówi serce
14. Szalony czas 
15. Wolny dzień

    Ileż osób na to czekało! Głodny kot z podziemia, który wciąż grzeje ławę, pomimo tylu lat na scenie, wreszcie ma szanse wyjść na legal. Tym bardziej, że jego występy podsycały ciekawość i nakręcały widownię. Osobiście nie uważam Przemka za super emce, ale jako obowiązkowe poczytałem sobie sprawdzenie, czy jego płyta powstała z 'miłości do gry'. 
    TMK Beatz, Tyno, Donatan dali bity prosto z Krakowa i Gdańska (Tyno), które miąły zapewnić świeżość i klasyczne brzmienie. Celuje w tym przede wszystkim TMK, którego podkłady stanowią wypadkową Pete Rocka i DJ Premiera, choć brakuje mu tego błysku, jakim charakteryzują się mistrzowie. Tyno robi dość podobne rzeczy, ale w zasadzie najlepsze chyba rzeczy sprzedał Peerzetowi Donatan, ale na pozostałe bity też nie można narzekać. O skrecze zadbali DJ NoOne, DJ Medyk, DJ Noriz, chociaż nie epatują specjalnie setami - pozostają dość niewykorzystani, choć zaznaczają, że posiadają skillsy. 
    Peerzet nie jest oszałamiającym emce. Jest porządny - powiedziałbym - rzemieślnik. Tak, ma flow. Owszem, ma dość dobre teksty. Na płycie udowadnia, że potrafi rymować na każdy temat: jest trochę bragga, coś o życiu, nieco o rap grze, jakiś storytelling... W sumie co chwila coś innego. I dobrze, przynajmniej się nie nudzi. Prawdę powiedziawszy, im dalej w płytę, tym lepiej to wszystko brzmi. Początek mnie trochę zniechęcił, ale począwszy od 'Dżus' poczęło robić się coraz ciekawiej. I w zasadzie trzyma aż do końca, bo album nie zwalnia tempa ani na chwilę.  
    Nie czekałem na tę płytę. Nie szkodzi, jest niezła. Trochę mi tu brakuje jakiegoś bangera, który rzuciłby mną o ziemię. Wszystko jest wprawdzie porządne i dograne co do werbla, ale... brak tu jakiegoś szału. No, jest 'Oszalej', jest 'Tylko ja' i 'Buc', ale... Czegoś mi tu brakuje. Nawet nie potrafię uzasadnić czego. Jest coś nieuchwytnego, co przy tworzeniu uleciało. Ale co?

OCENA: 4+\6