Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych.
* Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
1.Intro 2.Twoja Stara 3.Katastrofa 2 4.Miałem Pomysł 5.Na Betonowych Kaflach 6.Propaganda 7.Dobrze jest Żyć 8.Zawieszeni w Czasie 9.Unoszę się nad Miastem 10.Outro
Jeżozwierz, po wydaniu legala, wyraźnie stwierdził, że jebać ten fejm i zszedł do podziemia jeszcze niżej. Ustaftak to wynik spontanicznej jazdy w studio, wraz ze swoimi kolesiami: Dr. Skillz'em i Maximilianem. I co z tego wyszło? Muzykę zrobił w większości Dr. Skills i są to bity ciężko toczące się przez łeb mocnym bitem i funkowymi samplami rodem z głębin Złotej Ery. Co mnie zaskoczyło, to że dwa podkłady ('Na betonowych kaflach' i 'Zawieszeni w czasie') wysmażył Nagash - aż musiałem sprawdzić, czy to aby ten sam. Ale tak. Czyżby współpraca z niesławnymi Palmy Rekords? Z tego, co zauważyłem na kanale Palm, Jeż działa z chłopakami, ciekawe, co z tego wyjdzie? Ale wracając do tematu, bity Nagasha są tu... najlepsze i bardzo dobrze wpisujące się w klimat płyty. Z całej rymującej trójki zdecydowanie najjaśniejszą postacią jest Jeżozwierz, choć niedaleko za nim drepcze Skillz - ten ma jednak czasem jazdy mało zrozumiałe i niezbyt zjadliwe. Maximilian niestety nieco odstaje i treściowo i stylistycznie i w sumie dobrze, że jest go tu najmniej. Jak można się zorientować z okładki, tematem dominującym jest tutaj horrorcore i opowieści spod szafy, często obrzydliwe do porzygu, ale i są tu też treści społeczne i trochę przemyśleń ('Propaganda', 'Dobrze jest żyć'). Nie jest to łatwa płyta, ale znajdziemy tu też kilka fajnych traków. Lubię 'Twoja stara', wyraźnie inspirowany numerem 'Yo mama' The Pharcyde, lubię 'Na betonowych kaflach', fajowe jest 'Zawieszeni w czasie'. Ustaftak to taki projekt nagrany bardziej dla zabawy, słychać tu spontan i to, że chłopaki mieli ubaw przy nagraniu tej epki. Jest to akcja hardkorowa, oddająca pokłon hip hopowi z lat '90 i nim inspirowana. Jeżozwierz zmienił kierunek i nie zdąża już w stronę światła - włączył wsteczny i żwawo zapiernicza ku ciemnej stronie. I dobrze mu z tym, jak widać. No i ok.
1. Intro 2. Prawdziwe JA 3. Moje Przeznaczenie 4. W Końcu Nadejdzie Taki Dzień 5. Uciekający Szczyt feat. PEPPERY, JAHBESTIN 6. Palę Lolka 7. Filozoficzny MC 8. Kwestia Wyboru feat. ABRADAB 9. Czym Jest Sukces feat. SOKÓŁ & MARYSIA STAROSTA 10. Oda Do Zepsucia feat. TADEK 11. Cały Ten Syf feat. SŁOŃ 12. To Nasza Muzyka feat. VIRUS SYNDICATE, PEZET 13. Znaj Swą Wartość feat. POPEK 14. Wyrzuć To Z Siebie 15. Znowu Mówią Coś 16. Stereotyp feat. WAŁEK, AURICOM, WUZET, FS DAN, WYSOKI LOT 17. Włącz To feat. WYSOKI LOT 18. Gorący Mic feat. WUZET 19. Społeczeństwo Jutra 20. 7 Strzałów 21. Pokochaj Mnie 22. Outro
Po 'Drużynie Mistrzów' zwątpiłem w jakąkolwiek szansę na ratunek dla Romana. Firmy juz nawet nie ruszam. Ale kiedy przeczytałem w zapowiedziach, że wraz z nową płytą Romek "tym razem zabiera w podróz od reggae przez dancehall po grime i dubstep, oczywiście wszystko w rymowanej konwencji.", pomyślałem, że... albo mnie to zabije, albo ja zabiję to. A co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda? To, że wajb będzie bardziej nowoczesny, upewnił mnie rzut oka na kredyty: DJ 600V, P.a.f.f., PZG, DJ Zel czy Ceen, no i mamy riddimy, cykacze, elektroniczne wyjce, dupstepowe rzężenia i inne hiphopowe odpryski. Na pewno nie wszyscy będą zachwyceni takim obrotem sprawy, ale brzmi to interesująco i zaskakująco inaczej, biorąc pod uwagę dotychczasowy dorobek Romana. Plus dla niego za dobór podkładów. No cóż, Roman nie jest zbyt dobrym emce, ale na szczęście koleś zdaje sobie z tego sprawę i próbuje coś z tym zrobić - kolejny plus dla niego. Kombinuje z flow, trochę toastuje, podśpiewuje - tekstów pewnie lespzych nie będzie pisał, ale przynajmniej robi coś w kierunku poprawy wizerunku na scenie. Wygląda na to, że Romek nie chce być już 'jednym z Firmy - zespołu bezmózgów', ale pozazdrościł wyraźnie Kalemu, który wyzwoliwszy się spod tego 'ulicznego jarzma', wyraźnie zmierza swoją ambitną drogą. Bosski też zapragną być artystą, a nie rapującym imbecylem. I tu otrzymuje on kolejnego plusa. Do tego zaprosił sporą ilość gości - wprawdzie nie wszyscy zdali egzamin, ale kilku mógłbym wyróżnić za podwyższanie poziomu: Abradab ('wychodzi ze mnie syf, jak dziwa na bulwar', buahahaha), Marysia Starosta za refren (bo Sokół mało przekonujący tym razem), Virus Syndicate (prawdziwie brytyjski grime'owy wajb), Pezet (się chłopak wczuł w ten grajm!) i Popek (oj zjebał Jędkera - pocisk był, pocisk!). Ciężko tu wyróżnić jakieś najlepsze kawałki, ale myślę, że najciekawsze są ''Kwestia wybory', 'Znaj swoją wartość' 'Stereotyp', 'Prawdziwe JA'. Żeby jednak nie było za słodko, zdarzają się też wpadki, jak choćby horrorcore'owy '7 strzałów' - słaby, wywołujący jedynie uśmiech politowania zamiast dreszczy. Bosski może sobie gadać, że ma rację, a wszyscy krytykanci to hejterzy i się nie znają ('Znowu mówią coś'), ale widać, że trochę się tym przejmuje, bo... zmienia, próbuje się rozwijać i kombinować. I zebrał naprawdę sporo plusów za ten krążek. Tak, to się nie musi podobać wszystkim, bo jeśli spodziewasz się ulicznych, ciężkich klimatów - tego tu nie ma. Spodziewasz się klasyki? Zły adres, totalnie. To nowoczesny hip hop, oparty na energetycznych, jamajsko-brytyjskich klimatach. I zaskakujące jest to, że to może się podobać.
1. Dźwięki Stereo – STEREOFONIA (1997-1998) 2. Ło-o feat. RADOSKÓR (2002) 3. Jeszcze wczoraj (2001) 4. 3 kwadranse (2001) 5. Przypadkowy pasażer (2000) 6. Dzień za dniem feat. PĘKU (2001) 7. Hej Lala feat. IZA (2000) 8. Taki jestem (Wersja oryginalna) (1999) 9. Tak Bywa (1999) 10. Jesteś Bogata feat. BORIXON (2001) 11. Kamyk Zielony feat. VETO (2001) 12. Ogarnij się feat. VETO, ENDEFIS (2000) 13. Ciesz się/Śmiej się feat. PĘKU (2002) 14. Pieniążek (2000) 15. Pieniążek 2 feat. PĘKU (2001) 16. Rozdział zamknięty (Filip remix 2012)
DALEJ CD
1. Po latach intro feat. ANKA IWANEK 2. Po latach feat. ANKA IWANEK, GRACEK 3. Nowy dzień feat. HK RUFIJOK, METROWY 4. Nie żałuję feat. ANKA IWANEK 5. Nadalemce feat. HEATHER B, PĘKU 6. Jestem zły feat. PEZET 7. Totalne zaćmienie feat. BARTOSZ, WTM & CBR 8. Nie mogę uciec feat. ONAR 9. Powoli feat. MECCA STARR, ANKA IWANEK, KONKRET ZS 10. St Tropez 11. Spędzam czas feat. ANKA IWANEK, BORIXON, KOMA 12. Ulice Morderców feat. DOMINIKA SELL, PĘKU 13. Tępo tempo 14. Na Oku feat. JUPIK 15. Bezcen feat. ANKA IWANEK, PIH, WOJTAS 16. Zdjęcie 17. Klasyk feat. DOMINIKA SELL 18. Nadzieja umiera feat. ANKA IWANEK 19. Papierowe feat. FILIP 20. Dzień po dniu feat. MAGDA STECZKOWSKA
Kto słucha polskiego hip hopu wystarczająco długo (no, jakieś 10 lat co najmniej), ten pamięta Franka ze Stereofonii, która zaczęła swoją karierę na składance Volta i... równie szybko owąż karierę skończyła. Potem Franek tułał sie po różnych wydawnictwach w kawałkach przede wszystkim gościnnych, zapowiadał swoją płytę solową i... nadal nic z tego nie wynikało. Aż wreszcie przyszedł dla Franka przełomowy rok: 2012, kiedy dokonał on dość karkołomnego wyczynu: wydał swoją pierwszą i drugą płytę, z czego obie są debiutem. Hmmm. Płyta 'Wcześniej' to zbiór kawałków z lat 1997-2002, czyli kiedy Franek działał aktywnie. A więc mamy tu pierwszy w życiu trak, który wypłynął na szersze wody, czyli 'Dźwięki stereo', ale także featuringi z płyt Borixona, Veto i innych. Większość z podkładów (o ile nie wszystkie) popełnił Volt, a każdy pewnie wie, jak brzmiał on wówczas, więc wiadomo, czego się spodziewać. Zresztą, w zasadzie 90% z tych kawałków gdzieś tam już było, więc nie jest to żadne zaskoczenie. I tak nie o ten krążek tu chodzi. Bo daniem głównym jest tu tytułowy krążek (dziwnie to brzmi, he...), który na pierwszy rzut oka również przywiódł mi na myśl kotleta wygrzebanego z dna zamrażarki i odsmażonego z cebulką. No bo tak: kto robi bity? No kto? Oczywiście, że Sebek aka DJ 600V, który po starej znajomości został zatrudniony do zrobienia połowy płyty Franka. Znając ostatnie plastikowe zapędy Volta byłem przerażony. Tym bardziej, że zaraz obok jest popowy producent Filip Siejka (Michał Bajor, Feel, Patrycja Markowska, Zbigniew Wodecki, Blog27, PapaDance, Ich Troje, Zagrobelny, Jeden 8L.... Jezu słodki). Na osłodę został Fabster i DNA, będący ostatnio w wyśmienitej formie. No, ale zawsze sobie mówię, głupi, nie uprzedzaj się, włącz to. No to włączyłem. No i nie jest źle! Kiedy 600 odszedł od swoich techniawkowych jazd i zajął się klasyczną stylistyką, da się tego słuchać i nawet brzmi to dobrze. DNA również na swoim poziomie, choć, o dziwo, przegrywa z Voltem... Nie wygrywa za to Filip Siejka ze swoim tandetnie napuszonym podkładem, a Fabster też nie porwał swoim podkładem. Kontynuując wątek odgrzewanych kotletów, to lista gości również przywodzi na myśl bar mleczny sprzed 15 lat. Po pierwsze primo: Franek - bądźmy szczerzy, nie było go tu 10 lat. Lecimy dalej: Pęku, Koma z PWRD, Heather B, Mecca Star... Kiedy ostatnio ci ludzie cokolwiek nagrali? Onar i Wojtas i Pih też do nowalijek nie należą, ale co tam. Ale! Nie uprzedzaj się! No dobrze, Franek został tym samym Fłankiem, łymującym w bałdzo podobnym stylu, może trochę lepiej - pomijając jego wadę wymowy, która generalnie, choć rzuca się w uszy, aż tak bałdzo nie przeszkadza, czasem wywołuje uśmiech pod nosem ('sybko bez pserwy', 'nie wiem któlędy'). Generalnie Franek chyba powinien unikać zdań ze zbyt dużą ilością 'r'... Przy czym nie mówię tego złośliwie, żeby było jasne. Co do gości, to Ania Iwanek w zasadzie została przyjęta chyba na członka zespołu, bo śpiewa bardzo często, ale... śpiewa bardzo przyjemnie, więc niech sobie śpiewa. Gracek z LWWL nie porywa, by nie rzec, że wypadł kiepsko, Rufijok jak zwykle daje sporo swojego ślunskiego humoru i swady, za co bardzo go lubię, a Metrowy również daje dużo do flejworu, co powoduje, że 'Nowy dzień' to jeden z lepszych traków. Kolejny niezły numer to 'Powoli' z funkującym wokalem Ani i rymami Mecca Starr, znanej z klasycznego już traku Bahamadii na podkładzie Premiera. Jest jeszcze parę fajnych numerów: 'Nadalemce' z odgrzewaną, choć cieplutką Heather B (bardzo lubię jej głos), 'Jestem zły', 'Nie mogę uciec' czy 'Ulice morderców' . Ale z drugiej strony zdarzają się też tragiczne wpadki, jak 'Klasyk', 'Papierowe' (kurwa, Stachurski i Liber byliby dumni w chuj z tego kawałka) albo 'Dzień po dniu'... W zasadzie trochę się zmęczyłem przy tej płycie - może dlatego, że słuchałem jej niejako podwójnie - najpierw starej, potem nowej. Ale nie o to chodzi. Wnioski, jakie nasunęły mi się po lekturze płyty, są nastepujące: Franek nie jest mistrzem majka, choć rymuje poprawnie, ale rozbraja jego wada wymowy. Dobra, czepiam się. Dwa: płyta byłaby niezła, gdyby nie dziwacze wycieczki Franka w popshit w stylu Feela i tego typu akcji. Dwa kawałki Siejki to najczystszej wody masakra. Z drugiej strony, jest tu parę naprawdę niezłych traków, z funkująco-soulującym, korzennym wajbem. Reasumując, średnio wypadł ten podwójny debiut. Parę trafionych strzałów, parę gniotów, parę niezauważonych momentów.
1. Tak To Ja 2. Nie Uciekaj Schodami feat. NAJDŻEL 3. Moment Prawdy 4. Chcę I Mogę 5. Ogrodnik 6. (Nie)szczęśliwa Miłość 7. Kolejne Wejście feat. SAJMON, TROOM, EKO, EL P 8. Tor Przeszkód feat. TOPIK 9. Stan Gry 10. Dygnitarze Ślepego Losu 11. Mam Rap feat. KOZIOŁ 12. Nie Daj Sobą Zawłądnąć 13. Zagłębie Fanatyków 14. Poszukiwacz Flow 15. Kim Jestem? 16. Na Dobranoc 17. Spójrz Na To z Góry feat. Borsuk (Bonus Track)
Borson to nie nowicjusz, ale nie jest specjalnie znany na scenie. 'Tor Przeszkód' to jego druga, o ile mnie pamięć nie myli, płyta. Na forach zbierała trochę propsów, więc sprawdziłem, a jakże. Bitami na płycie zajęli się 888, Borsuk, Bristol i Second. Nie znasz ich? Nie szkodzi, nikt poza Gryfowem ich pewnie nie zna. Zresztą nie wszystkie podkłady są oryginalne, część chyba Borson zassał z neta, ale mniejsza z tym. Muza to zupełny przekrój, od boom bapu do cykających południowych klimatów, przez wszystko pomiędzy. Trochę w sumie brak zdecydowania i spójności... Pierwsze, co uderza w uszy, to niekonieczny głos Borsona. Ale drugie, to jest fakt, że koleś umie pisać ciekawe teksty i choć styl jest jeszcze przeciętny, a głos może drażnić, to okazuje się, że koleś ma coś do powiedzenia. A przy okazji większość gości stanowczo daje radę i chłopaki pokazują, że G Town (aka Gryfów) ma spory potencjał. Płyta zasadniczo ma jedną, dość szczególną wadę: jest za długa, bo już w okolicy 10 numeru męczy jak cholera. Nawet nie jest zła, ale, kurka, męcząca i toczy się bardzo powoli. Zdarzają się lepsze kawałki, jak np. posse trak 'Kolejne wejście', czy mocno crunk'owo-futbolowy 'Zagłębie fanatyków' albo też 'Poszukiwacz flow'. Zmachałem się jak koń po westernie. W zasadzie zostawiłbym tu 10-12 kawałków i byłoby to full. I płyta byłaby znośna i bardziej strawna, ale tak generalnie to taka średniawka pomiędzy nielegalami. Jest w Borsonie coś, co pozwala sądzić, że każda kolejna płyta będzie lepsza, ale czas pokaże. Na razie przeciętnie.
1. Pierwszy raz 2. Psajko 3. Bombardier 4. Nie musisz mnie słuchać 5. Nałóg 6. Pierwszy taniec 7. Robimy ten rap
Szymski, Szymskee... cholera, kto to jest? Cóż, Szymskee to po prostu Szymski, raper z Prudnika, który własnie zadebiutował w drugim (trzecim?) obiegu ze swoją płytką. Nie wiem, co to za bity, podejrzewam, że skądś ściągnięte, ale nie znalazłem żadnej informacji na ten temat. Ale są całkiem niezłe, więc mniemam sobie, że jak na tego typu produkcję, to trochę zbyt profesjonalne. Ale może Szymski ma zajebistego produsa, który rzeźbi podkłady na poziomie bardzo porządnym. Hmmm... Pierwsza rzecz, to ciężko kolesia czasem zrozumieć. Ma flow, który ma szansę na to, żeby się wykształcił w oryginalny styl, bo na razie to Szymski za dużo osłuchał się Buki i ciągnie nim jak Śliwa Peją, a nawet jeszcze bardziej. Problem w tym, że Buka był pierwszy i jest o wiele lepszy, póki co. Szymskee ma kilka trafnych panczy, ale jeśli chce podrabiać Bukę, to nie tędy droga. Gdybym nie słyszał choćby 'Pokój 003', to zajarałbym się Szymskim jak dziewczynki kolczykiem w pępku, ale nie. Bo, kurde, nawet akcenty i pomysły ma identyczne! Wypieprzyłbym tego nielegala byle dalej, ale... Pomimo, że śmierdzi Buką na 1000 km, to koleś coś w sobie ma. Mam nadzieję, że Szymski odnajdzie swoją własną drogę i przestanie kserować, a przynajmniej nie będzie robił tego aż tak ostentacyjnie. Na razie, nieco naciągane trzy.
1. Kat 2. Konszachty z diabłem 3. Opowieść o niej 4. Wejdę na szczyt 5. Polska mentalność feat. HUBA GRX 6. Świat uzależnień 7. Rapuję dlatego feat. OSA DVS, HUBA GRX 8. Daj to dalej
Bizon to nie jest nowicjusz na naszej scenie. Działa już kilka lat w składzie Grapexim z Zielonej Góry, z którym nagrał kilka płytek, chyba trzy. Nie powiem, żebym znał te wcześniejsze dokonania, choć nieobce były mi ksywy. Dopiero postanowiłem zgłębić Bizona (jak to brzmi!!! lol) twórczość na jego solowym krążku. Bity popełnił tu funfel Bizona, Owip i nie ma się tu nad czym rozczulać - bity po prostu są i już. Trochę sampli pociętych w taki, czy inny sposób, ale generalnie patenty są częściowo podpieprzone z amerykańskich produkcji. Odstrzał. Bizon rapuje zupełnie zwyczajnie, bez przekonania i siły. Bredzi takie komunały, że w sumie człowiek nie ma się siły skupić na tekście. Bizon gada o różnych rzeczach: kobietach, rapie, porusza tematy społeczne albo proponuje horrorcore, ale nic z tego nie wynika. Jest wtórny jak Kevin sam w domu na święta. Wspierają go czasem Huba z Grapexim i Osa z Deja Vu Squad i akurat o ile Huba wnosi coś świeższego do tej zimnej zupy, to Osa niestety rady nie daje. Oto próbki genialnych wersów Bizona: 'Polecieli sobie w dragi tak jak Kuba Wojewódzki' albo 'życzę Ci zatem, abys miał swoje zasady, prawdziwe jak JA, bez tuszowania prawdy' albo 'tworzę na całego, chociaż tego nie pojmujesz, wcale nie rozumiesz, że wrzucamy cię do lawy' - nigga pliz. Niestety, to jest jedna z takich płyt, na które możesz się natknąć, przepatrująć podziemia naszej sceny. Przesłuchasz pobieżnie i wypieprzysz jak najdalej. Juz wiem, czemu nie sprawdzałem wcześniej dokonań GRX składu - po prostu tego się nie da słuchać. Sorry.
1. Intro
2. Nałóg
3. Robimy Swoje feat. MAJSTER
4. Game Over
5. Sezon Na Leszczy
6. Bo Żyjemy Tu Gdzie
7. Kto Jak Nie My feat. LUTA MATE
8. Wstaje Nowy Dzień feat. HOFFI, MIKO, QBA, KRZYWY
9. Pamiętam feat. HOFFI
10. Na Lajcie
11. Dubeltówka feat. A.D.U.
12. Nałóg (remix)
13. Druga Pasja (remix)
14. Outro
Łysy i rudy? To w końcu, kurde, jaki? No żart, mierny, ale to pierwsze, co przychodzi na myśl, po zapoznaniu się z pseudonimem. A tak na poważnie to Łysy i Rudy to kolesie związani z MPP Studio, mieszczącym się w mieście Gostyń. Zapewne mało kto o nich słyszał, bo rapem zajmują się ledwie chwilę, ale już pokusili się o wydanie nielegala na całą Polskę. Mam zwykle problem z takimi wydawnictwami, bo okazują się totalnym falstartem...
Nie jestem pewien, kto popełniał tu bity, ale wnioskuję, że wszystko obraca się we własnym, gostyńskim sosie, czyli chłopaki z MPP robią dla siebie bity - a jest tam ich bodaj 8. Podkłady mają pewien power, słychać patenty, widać, że coś z tego może wyjść (zwłaszcza 'Nałóg', czy 'Wstaje nowy dzień'). Są to bity bardziej w klimacie wschodniego wybrzeża, może trochę w stronę niewiadomoczego, bo zdarzają się również takie nieco drejowe traki. Kawałki są dość krótkie, bo rzadko który przekracza 3 minuty, ale to raczej dobrze dla chłopaków.
Łysy i Rudy rymują, jak na debIutantów, dość sprawnie, choć nie ustrzegli się na bicie i wpadek lirycznych. Trochę brzmi to mało przekonująco, chłopaki rymują o gnoju gostyńskim, jadą pancze na tajemniczych rapperów - chyba taki lokalny beef, ale w sumie chuj wi. Tak trochę pierdolą bzdury: życie w moim mieście, nie hejtuj, bo tu sami prawilni, a reszta to sezonowcy i tak w kółko. No i są jeszcze goście, którzy zasadniczo brzmią dość podobnie, poza Majstrem, który powinien posłuchać KRS One'a, który prawił 'turn off your mic, you've got nothin to say' - takich łaków na majku to się powinno od razu odstrzelić... Kolejny udany to chyba Qba, bo nie rozpoznaję, ale w sumie wszystko jedno. Brakuje pokory, chłopaki myślą chyba, że zjadają wszystkich emce na scenie bez popitki. Otóż pieprzą głupoty niestety.
Płyta ma niewątpliwy atut - jest krótka. Tak duża dawka bałwochwalczego rapu mogłaby być absolutnie niestrawna. Pół godziny da się znieść, choć też zaczyna to denerwować w okolicach połowy. Łysy i rudy nie są tak dobrymi raperami, jak sądzą i choć mają jakieś skillsy, brakuje im trochę skromności i ogrania. Takie pancze to na fristajlowych bitwach są dobre, a nie na przemyślanych kawałkach. Jednak widać tu potencjał i będę śledził dokonania brygady - ze świadomością jednak, że może boleć... ŚCIĄGNIĘCIE