piątek, 14 września 2012

KEEP SMILE - JUHACINO

nielegal 2012

1. Keep smile
2. Co wy wiecie
3. Trzymam ten styl  feat. FOLKU, RACA, LEH, DJ DANEK
4. Za jakie grzechy
5. To ci da wielką satysfakcję   feat. FOLKU
6. Nie nagrywaj po alkoholu
7. Szanowny panie 

    Juhacino ostatnio wypuścił płytę w eter, gdzie muzyką zajmował się Folku - w zasadzie to był album jako duet. Teraz, całkiem niedługo potem, wychodzi epka Juhacino, która ma kontynuować dobrą passę krakowskiego emce.
    Juhacino współpracuje ostatnio blisko z folkiem i to właśnie Folku zrobił tu sporo bitów - i bardzo dobrze. A nawet jeszcze lepsze jest to, że resztę podkładów zrobili Biały, Hakim i Haks, czyli osoby, które uważam za czołówkę krakowskiego bitmejkingu. Nic na to nie poradzę, że i Folku i Biały i Hakim robią świetne, bujające bity, używając mało przewidywalnych sampli i loopów, co znakomicie podnosi walory muzyki na tej dość krótkiej epce. Folku, czy robi ostre, podziemne traki ('Nie nagrywaj po alkoholu'), czy klasyczne podkłady, czy połamane bity - robi to fantastycznie i po woli staje się on jednym z moich ulubionych bitmejkerów.
    Muza jest zaiste przednia, a co z Juhacinem? Na szczęście również przoduje w swojej materii, doskonale wiedząc, jak rozpalić majka. Nie ma może panczy, od których opadają szczęki i nie wali po uszach genialnymi porównaniami, ale ma po prostu dobre, szczere teksty, które nie są ani proste, ani tym bardziej prostackie. Są zwyczajnie dobre, Juhacino nie szafuje oklepanymi sloganami, tylko ma swoje własne spostrzeżenia. A do tego wchodzi tu jeszcze świetny posse track oparty na mistrzowskim, egzotycznym samplu: 'Trzymam ten styl'. Emce doskonale odnajduje się na korzennych bitach, hardkorowych, gitarowych i dodatkowo zabrudzonych samplach, jak i na połamanych bitach. Świetne kawałki to 'Trzymam ten styl ' i 'Nie nagrywaj po alkoholu', ale nie ma tu żadnego słabego.
    Tak, i na takie albumy oczekuję, przepatrując czeluści naszego podziemia. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych płyt undergroundowych w tym roku. Gorąco polecam go sprawdzić, bo wyrób to iście klasycznie bujający głową.

OCENA: 5\6 


czwartek, 13 września 2012

TRAJEKTORIA RAPU - 021 & MAKA

nielegal 2012

1. Introjektoria
2. Jeden do jednego
3. Nasz styl 
4. Echo
5. Abrakadabra     feat. BCZ
6. Co by się nie działo
7. Dać jak najwięcej
8. Stop     feat. JOTESTE
9. Okno na świat
10. Trajektoria rapu   
11. Wychowany na błędach (021 solo)
12. W swojej klasie     feat. PAJAC
13. Nie wiem o co chodzi
14. Pamiętam
15. We are strong
16. Samotność
17. Serce z kamienia   feat. JANUSZ, SHAKO
18. Gorące pozdrowienia
19. Zaufanie (maka solo)
20. Outrojektoria

    Maka i 021 to dwóch kolesi, którzy nie są debiutantami na scenie rapowej. To już ich szósty album, chociaż dopiero trzeci pełnowymiarowy - reszta to epki. Sporo grają saportów, zwłaszcza przed występami tzw. 'gwiazd' w Radomiu i u siebie na rejonie mają fejm. Zresztą, wystarczy spojrzeć na tył okładki - sporo patronatów się tam zebrało, więc płyta nie może być słaba.
    Ace Of Spades - jak mówią chłopaki - ich Pete Rock. Coś w tym jest, bo AoS starannie dobiera i tnie sample, bity się toczą jak piłka z górki - równo, czasem mocniej pierdolnie, ale generalnie na jednym poziomie. A poprzeczka zawieszona jest całkiem wysoko, wystarczy sprawdzić fenomenalny bit do 'Trajektoria rapu', ale jest tu o wiele więcej fajnych, korzennych i świeżych bitów, które warto sprawdzić (ot, choćby 'Gorące pozdrowienia'). Czasem dochodzą do tego skrecze DJ MixAir i DJ Pstryk, co znakomicie ubarwia płytę. Krakowiak Ace Of Spades jest kolesiem, na którego warto zwrócić uwagę, zdecydowanie. Piona za produkcję.
    Ale za rymy nie będzie już piątki niestety. Cały odbiór świetnej skądinąd muzyki zepsuty jest przez szarość i przeciętność emce. Nie są źli, nic z tych rzeczy. Dobrzy niestety też nie są, a zaledwie średni. Rymują poprawnie, wersy są poprawne - ale nic nie zapadło mi w pamięć na tyle, żeby to propsować, a nawet, żeby obrócić wers w głowie. Teksty są i w zasadzie tyle można o nich powiedzieć. Trochę świeżości wnosi wejście Joteste, ale to kropla w morzu. Może nie jest to takie słabe, jak można by sądzić z mojego marudzenia, ale do takich bitów można nawinąć wspaniałe traki, a te są zwyczajne. Dobre, ale nie AŻ TAK dobre. Dlatego marudzę.
    Mogła to być jedna z lepszych płyt w tym roku, a jest tylko... dobra. Tak, warto ją sprawdzić, jest naprawdę niezła, tylko przyniosła mi, że tak to poetycko ujmę, 'liryczne rozczarowanie'. Nawet pancze wymierzone w gimbazę są mało punktujące. Muza na 5, Maka i 021 na 3, co daje średnią 4. I tak to zostawmy.

ODSŁUCH I ZACIĄG

OCENA: 4\6


środa, 12 września 2012

MOJEPOŁUDNIE - GRZYBSON

nielegal 2012

1. Cienka granica
2. Normalny wariat
3. Nie słuchaj tego
4. To tylko ja
5. Nie rozumiem
6. W mroku

    Grzybson to taki śląski zajawkowicz, który w tym roku nagrał już bodaj 3 albumy. A jeszcze współpracuje z AisTMusic i Okolicą - niezwykle płodny człowiek. Ta epka miała być takim wstępem do kolejnych projektów, troszkę innym, bo o 'nieklasycznym brzmieniu'...
    Muzyka wzięta została od brytyjskiego producenta Mr. Dirty South i, jak mówi jego ksywa, klimat jest raczej właśnie dirrrrtysoufowy. Cyka, pyka, truka, brzęczy. Ale to nie znaczy, że mamy error. Tak, zgodzę się, że nie wszyscy lubią taki południowy styl, ale co tam. Mnie nie przeszkadza, czasem lubię wkręcić się w południowe jazdy. Tym bardziej, że tu mają takie lekko grajmowe wajby - taki nowoczesny brytyjski rap na polską modłę.  
    Grzybson nagrywa tyle, że się wyrobił - zresztą słychać, że ma talent. Rymuje równo, ma zalążek własnego, rozpoznawalnego stylu i całkiem porządne teksty. Zgodzę się, jeśli ktoś powie, że czasem Grzybson da prostszy i banalny rym - ale nie zapominajmy, że to dość głębokie podziemie. W sumie szkoda, ale sądzę, że za jakiś czas o Grzybsonie zrobi się nieco głośniej, bo chłopak ma skillsy.
    Krótka ta płytka, więc nie ma sensu się roztkliwiać nad nią zbyt rozwlekle. Grzybson jest kolesiem, którego rozwój (mam nadzieję, że rozwój) będę obserwował, bo potrzebuje tylko dobrego producenta i będzie nagrywał naprawdę dobre rzeczy.

OCENA: 4-\6

wtorek, 11 września 2012

SAME KOTY - ŻUSTO & DJ CELOWNIK

Royal Kat 2012

1. Same Koty - Czyli Intro   feat. EFA FA, OLA, GABI, DUGI
2. Owoc    feat. BABU, MAUY, EFA FA
3. MC    feat. JAROZ
4. Tu I Teraz    feat. MAUY, METROWY, BU, MINIX, HK RUFIJOK
5. Elektronika   feat. MAUY
6. Dorosłość  feat. FLP, IZA SZAFRAŃSKA
7. Słowo
8. Bieda   feat. GRUBSON, IZA SZAFRAŃSKA
9. Definicja   feat. MAUY
10. Prawda
11. Muza   feat. EMILIA
12. Zaczynam Walczyć   feat. JAROZ, BABU
13. Bomba
14. Dobry Obyczaj   feat. IZA SZAFRAŃSKA
15. Lubię To!    feat. ENESTE MANIFESTE
16. Kameleony    feat. BUCZO, STAMIR, BABU
17. Ballada O Niebieskim Baloniku  feat. ALEKSANDER EVSEEV
18. Koniec - Czyli Outro

    Patrząc na to wydawnictwo nie bardzo wiedziałem, o co chodzi. Okładka przypomina mi jako żywo sztuczny twór, jaki kiedyś nagrał płytę jako MC Skat Kat, a współpracował m.in. z Paulą Abdul. Ale z drugiej strony, Żusto to już przecież wręcz legenda na scenie, człowiek, który wydał legalną solówkę i zrobił wiele nagrań z zespołem Decybel - znanym te 10 lat temu dość szeroko w Polsce. Celownik, też działający od wielu lat, współpracował już wcześniej z żusto, ale i na innych płychach, m.in. u Rahima.
    DJ Celownik zajął się muzyką i on jest odpowiedzialny za brzmienie krążka. Już intro wprowadza nas w nastrój, jaki rządzi na płycie - czyli od sasa do lasa. Mamy tu klasyczne wejścia ('MC', 'Tu i teraz', 'Lubię to!' - jeden z lepszych traków), jazzujące, pozytywne traki ('Owoce', 'Słowo'), nowoczesne i nieco elektroniczne ('Elektronika'), soulowe ('Dorosłość') albo regałowe ('Bieda'). Trzeszczy analog, szumi sampler i muzycznie płyta przenosi nas na początek lat '90, tym bardziej, że jest tu sporo skreczy Żusto i może nie jest on wirtuozem wosku, ale brzmi to ok. 
    Skoro Celownik robi muzę, to Żusto pozostał na majku i to przede wszystkim jego rymy słyszymy na płycie - i naturalnie wersy gościnne. Sam Żusto ma patenty na refreny, ciekawe pomysły, ale niestety porywającym MC nie jest, kaleczy wersy, nierówno wchodzi, ma przeciętny flow. Zresztą, większość emce tutaj jest... delikatnie mówiąc... przeciętna. Najlepiej ogarnia majka Jaroz; Żusto ma lepsze i gorsze momenty, choć na nasze nieszczęście tych gorszych jest o wiele więcej... Pozostali goście prezentują poziom raczej podobny do gospodarza i nie ma tu nad czym ochać i achać. Ale na tej płycie najważniejszy jest chyba klimat, powrót do korzeni, do Złotej Ery rapu.
    Miały być 'same koty' i... są. Ja wiem, że lirycznie i technicznie płyta leży. Ale jest sobie taki amerykański duet, Nice & Smooth, których teksty są trywialne i mierne do bólu, ale nie ukrywam, że lubię ich posłuchać. Tak samo jest z Żusto i Celownikiem. W tej płycie jest coś, co Cię przyciąga. Zabawa konwencją, ogromne zróżnicowanie, zero zadęcia i napinania się - po prostu czysty hip hop. A że emce są kulawi... Muszą być jakieś wady, nie?

OCENA:4-\6


poniedziałek, 10 września 2012

RACHUNEK JEST PROSTY - KUBISZEW & ZBYLU

Unhuman Familia 2012

1. Swoim tropem   feat. TRIPLE IMPACT
2. Rachunek jest prosty
3. Listopad
4. Lekcja nr 1
5. Piszę te sześć liter
6. Tacy i inni
7. Praca zespołowa
8. Lekcja nr 2
9. Osiedle pamięta
10. Daję słowo   feat. PROXIMITE
11. W swojej skórze  feat. KOBRA, CZAPER
12. Lekcja nr 3
13. Rodzę się codziennie   feat. PEERZET, MŁODY M
14. Moje pierwsze życie  feat. DE2S
15. Dobrze wiem  feat. WABER, BARYŁ, MROKAS
16. Świadomość to zbroja

    Kolejny tradycyjny projekt: rapper i jego producent. Kubiszew w zeszłym roku wydał swoja pierwszą solówkę 'Towar Z Górnej Półki', choć i tak wszyscy kojarzą go przede wszystkim z Aifam Kliki - choć tam, wiadomo, pierwsze skrzypce gra Paluch. Zbylu za to to młody, aczkolwiek szanowany już warszawski producent, mający na koncie płytę producencką 'Operacja Sampling' oraz bity na większości czołowych płyt w Polsce.  
    Do muzyki Zbyla nie można się za bardzo przyczepiać. Może się podobać albo nie, ale obiektywnie rzecz biorąc, zła nie jest. Trochę kojarzy mi się z rapem francuskim - bity są dopieszczone, złożone i bujają głową. Do fajnych podkładów dodać należy świetną robotę DJów, zaproszonych na album - a działają oni w prawie każdym kawałku. DJ Taek, DJ Boycut, DJ Haem, DJ WBK, DJ Sab i Triple Impact (czyli nie kto inny, tylko DJ Soina, DJ Squeeze i DJ Rink) drapią wosk aż miło i dodają pazura wysublimowanym produkcjom Zbyla, który wyłapuje doskonałe sample i obraca je wokół perkusji w intrygujący sposób. Brzmi to bardzo dobrze.
    Kubiszew nie jest powalającym raperem (ileż ja to razy piszę???) - szczerze mówiąc, jest po prostu nudny. Ma monotonny flow, zwyczajne teksty i w sumie jest nijaki. Ani nie zachwyca, ani nie czujesz do niego jakiegoś wstrętu. Coś tam sobie mamrocze na fajnych bitach i tyle. Trochę pobudzają tempo podbicia pod wersami, znaczne ożywienie wprowadzają przede wszystkim skrecze, ale i wejścia Proximite i francuskiego De2s. Wydawać by się mogło, że płyta jest marna, ale nie. Słucha się tego bardzo dobrze, nie jest to płyta na jakąś rozkminkę i rozkładania na części pierwsze, aby dojść do sedna, co autor miał na myśli. To jest płyta do włączenia sobie i żeby grała w tle. Są tu fajne kawałki: 'Piszę te sześć liter', 'Rodzę się codziennie', 'Świadomość to zbroja', czy 'Moje pierwsze życie'.
       To bardzo równa płyta, każdy kawałek jest zrobiony z uwagą i troską i nie ma wypełniaczy. Jednak, nie oszukujmy się, gdyby nie producent, z Kubiszewa niewiele by było. Zbylu zrobił tę płytę i on tchną tu power. Kubiszew zły nie jest, ale zwyczajnie zwyczajny i bez mocnych bitów nie będzie to hitem. A tak, połączywszy wszystkie puzzle układanki, mamy całkiem fajną płytę.

OCENA: 4\6


niedziela, 9 września 2012

RAGGA BANGG - RAGGA BANGG

Prosto 2012

1. RaggaBangg    feat. ALOZADE
2. Szukam bucha (naturalny haj)    feat. PONO
3. Dzisiaj świat jest twój
4. Miejsca    feat. BAS TAJPAN
5. Zapalar     feat. CHEEBA, JUNIOR STRESS
6. Wojna nienawiści   feat. KASIA METZA
7. Łapiesz to?
8. Respektuję
9. Sąsiedzi
10. Music generation
11. Piramida uczuć feat. TOMSON, KASIA METZA
12. Ja, wandal
13. Specyficzny specyfik feat. MISTA DON
14. Zamykam drzwi
15. Niewiele czasu feat. REGGAENATOR aka RANKIN' FISH
16. Zapalar remix

    Wszystko schodzi na... lwy. Jest już Snoop Lion, teraz zrobił się Fu Lion, Spalto Lion i DJ 600L. Od początku zapowiadało się źle. O ile do Spalto nie mogłem mieć wcześniej żadnych uprzedzeń, bo o nim nie słyszałem, o tyle Fu nie znoszę, a bity 600V to plastikowe ścierwo. Z drugiej strony lubię ragga i tu kolejny ból, bo taki skład może tylko zjebać historię...
    O regałowe wajby zadbał sam Volt, który ostatnio raczej próbował podbijać dyskoteki, niż scenę rapową. Ale czepiać się za bardzo nie można, bo choć trąca to czasem lekko plastikiem, to brzmi riddimowo i ogólnie klimat trzyma. Przy tym Volt chwali się, że muza zrobiona jest zupełnie bez użycia żadnych sampli, a więc po prostu Sebastian poczuł przypływ jamajskiego flejwora dał radę zmontować nie najgorsze regałowe bity. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze, ale spokojnie dają się słuchać.
    Przyznam szczerze, że Fu się tu sprawdza. Teksty są wprawdzie o niczym jak zwykle, ale to nie przeszkadza, bo i tak nigdy nie rozumiałem bełkotu Fu. Teraz rozumiem, ale w sumie widzę, że nigdy niczego nie straciłem... Ale, jak mówię, taka stylistyka dla Fusznikena to wymarzona opcja - tego da się słuchać. Tak samo da się słuchać Spalto, chociaż nie zachwyca tak samo jak i Fu. Obaj po prostu są, wklejeni w raggowe bity Volta i znajdujący się na nich dość sprawnie. Ale kiedy Fu zaczyna śpiewać 'ujejeje' i po angielsku w 'Music generation' to ja wysiadam - 'Spalto - Fu dwóch wariatów crew', matko jedyna... W ogóle coś jest nie tak z tym śpiewaniem tutaj, nie wiem, czy to wina masteringu, czy brak umiejętności, czy też nieumiejętne wykorzystanie wokalistów, ale nie jestem wstanie słuchać refrenów Kasi Metza, w żadnym z kawałków. Za to fajnie wyszło zaproszenie regałowych gości: Alozade z Jamajki i francuskiego toastera Mista Don (ten wypadł akurat nieco średnio, choć niezależnie od tego kawałek 'Specyficzny specyfik' jest bardzo przyjemny) oraz Reggaeneratora z Vavamuffin.  
    No dobrze. Spodziewałem się tragedii i... jej nie dostałem. No ok, nie zachwyciła mnie ta płyta, ale przyznam, że da się tego posłuchać. Fu brzmi lepiej, niż na swoich płytach, Volt przestał plasticzyć, a Spalto... sobie jest. No i dobrze. Coś innego, coś świeższego. Zdecydowanie najlepsza produkcja 600V i Fu od wielu, wielu lat. 

OCENA: 4-\6


sobota, 8 września 2012

POLSKIE ZOO - MAŁPA

Fonografika 2012

1. Intro
2. Polskie Zoo    feat. JEŻOZWIERZ, KACZMI
3. Zły    feat. MIRAHO
4. Płoną Majki  feat. RY23, RAFI, FAZI, YANKEE DOO DOO, BUCZER
5. Rewolucje  feat. HATO, CEHA
6. Małpi Gaj   feat. C-ZET
7. Zakazana Wolność   feat. FAZI
8. Patrz Za Siebie
9. Ja Robię To   feat. RUDI
10. Mój Świat   feat. FISHER, EDIZZ
11. Tu Gdzie   feat. MŁODEASZ
12. Nasze Miasto   feat. LAWOK, KACZMI, CIETRAS
13. Tak To Ja   feat. KOWALL, LIKO
14. Chwała Policjantom   feat. SETA TR 
15. Jestem Wkurwiony   feat. DR. MIÓD
16. Nocna Przemoc  feat. KACZMI, WŁADCA DYMU
17. Bonus Track - Nasze Miasto (Remix)   feat. LAWOK, KACZMI, CIETRAS

    Łoooo, Małpa wydał nową płytę, nikt nie pucował!! Zero promocji! Co jest? Zaraz, zaraz, Małpa się ogolił? Moment, to Małpa był w Nagłym Ataku Spawacza? Kurde, przecie to nie Małpa toruński, tylko poznański, spawający! Cholera, za dużo małp na tej scenie. No ale za późno, kupiłem. A skoro kupiłem, to przecież posłucham, choć tak na dobrą sprawę nigdy nie uważałem N.A.S. za zespół hip hopowy, raczej za kabaret.
    Z tego co się jednak orientuję, Małpa podchodzi do sprawy na poważnie, i dobrze. Zebrał na płytę bity od takich ludzi, jak Vivius, Vibi Beats, Lawok, Hugo, G-Records i Drugastrefa - nie powiem, żeby te ksywki cokolwiek mi mówiły, ale nie szkodzi. Podkłady są dość specyficzne, ale nie brzmi to źle. Mocne basy, nowoczesne brzmienie - taka klasyka a la XXI wiek, czyli trochę sampli, trochę dogranych klawiszy, gdzieniegdzie zawiewa g-funkowym wiaterkiem, gdzieniegdzie klimatem Memphis. Na talerzach usiedli DJ Soina, DJ Olsen i DJ Jaxon. Sfera muzyczna zatem na równym, średnim poziomie - przyjąłem bez wzruszeń, ot, grało całkiem w porządku.
    N.A.S. nigdy nie byli dobrymi emce, o nie. Małpa jednak w brygadzie przodował, bo zazwyczaj potrafił zarymować i trafić generalnie w bit. Warstwa tekstowa nadal pozostawia wiele do życzenia, bo są to rymy najprostsze: 'wolny jak ptak, tak, pierdole crack' albo perełka 'jesteś dla nas dzwonem, zużytym kondomem, zabieram ci duszę, tak zrobić muszę', choć i tak palmę pierwszeństwa w dziedzinie pierdolenia bzdur i przedszkolnych rymów dzierży dumnie Fisher, którego wersów wstydziłyby się dzieci w podstawówce. Seta i Dr. Miód żwawo gonią Fishera swoimi nieudolnymi rymami, plując nienawiścią do policji, czy rymując o dziwkach. Znalazło się jednak kilka dobrych wejść: Ry23, Rafi, Rudi, Kowall, ale reszta zapodała wersy albo średnie - dopasowujące się do gospodarza, albo zupełnie od czapy. Rozczarował najbardziej Jeżozwierz, który potknął się parę razy na werblu... Posłuchać da się 'Płoną majki' (głównie dzięki gościom) i... tyle.
    Pary Małpie starczyło na kilka pierwszych traków, a potem im dalej, tym gorzej, przy czym i tak startowaliśmy z dość niskiego pułapu. Co za syf, panie, jak można nagrywać takie pierdoły? 'Podbijam do typa, skrzynia biegów zgrzyta' - no kurwa, mistrzowski storytelling! Zgodnie z przypuszczeniami - jedna z najgorszych płyt, nie tylko w tym roku, ale i w ogóle. Masakra. Dobijcie mnie. 

OCENA: 1+\6