My Music 2013
1. Mrox
2. Wiem To Na Pewno feat. KUBISZEW, ANTEK
3. Kształtuj Swój Styl feat. RAFI, AGA CZYŻ
4. Wybór (droga I) feat. KROOLIK UNDERWOOD
5. Luxus Na Raty feat. ROBAKO
6. Szafirowe Kraty feat. BAS TAJPAN
7. Zanim Nastanie Świt
8. Niezapowiedziany Gość feat. AGA CZYŻ
9. My Mamy Wszystko feat. WABER
10. Wybór (droga II) feat. KROOLIK UNDERWOOD
11. Nie Ma Cię Tu feat. BEZCZEL
12. Jack Herrer feat. ROBAKO
13. Halamy Halamy feat. DEADLY HUNTA, KONI
14. Sięgam Po Gwiazdy feat. AGA CZYŻ
15. Nie Opuszczaj Mnie
Pierwsza solówka członka Aifam Kliki mnie zaskoczyła bardzo pozytywnie. Do tej pory mam ten krążek w odtwarzaczu i w zasadzie płyta jest nadal, po 2 latach, na rotacji. Dlatego po nowy album sięgnąłem z dużym apetytem na ciężki funk i smakowite aranże.
Miałem nadzieję, na te brzęczące basy, doskonałe partie melodyczne, świetnie rozegrane refreny. W końcu większość płyty robiła ekipa z 'Mroku W Mieście': Julas, Donatan i Hiras. Dołączyli do nich SoDrumatic, Aglofellaz Beatz, Mr. Bayerman, Nala i Grrracz. I nie zawiodłem się pod względem muzycznym, nawet SoDrumatic, którego zazwyczaj nie znoszę, dał bardzo fajne podkłady, czym udowodnił, że to po prostu większość rapperów nie ma gustu, biorąc od niego jakiś syf... To znowu bity pełne funku, brzęczących basów, ostro napędzające klimat i tempo płyty. Sporo tu żywych instrumentów, drobnych eksperymentów, pozostających w granicach dobrego smaku.
Mrokas się nie zmienił, dalej nie umie rymować. Nie słychać tego za bardzo, kiedy kawałek ma mniej bitów na minutę i Mrox próbuje przeciągać i podśpiewywać, jednak przy większym tempie po prostu się nie wyrabia. Do tego jego teksty są raczej proste... Ale Mrokas to pieprzony ewenement, bo to wcale nie przeszkadza, on ma swój oryginalny sposób rymowania, choć nie potrafi tego robić... On po prostu nadrabia wokalem i klimatem, który potrafi zbudować wokół siebie, i to go ratuje - choć przyznam, że nie zawsze (vide koszmarnie zarymowana zwrotka w 'Nie ma cię tu'). Poza tym, pomijając fantastycznych gości śpiewających, na majkach nie występuje w sumie nikt, kto przebiłby gospodarza. Kubiszew i Antek niestety nie dźwignęli laidbackowego kawałka, Robako i Waber to średnia półka podziemia, Bas Tajpan dał typowe dla siebie wersy z typowym dla siebie zaśpiewem - czyli nic nowego. Dopiero Bezczel wpadł ze zwrotką, która zjadła Mrokasa z ćlamkaniem. Podobnie z doświadczonym toasterem, Deadly Hunta. Ale ogólnie, wydźwięk jest pozytywny, bez zamulania i pieprzenia o ciężarze życia.
No i dostałem. Płyta nie jest tak dobra, jak 'Mrok W Mieście', ale też ma sporo siły. Fajne wydanie krążka, niezły klimat muzyczny, chwytające za uszy refreny i, niestety, tragiczne miejscami rymowanie. Co z takim kolesiem zrobić? Polubić albo znienawidzić. Ja lubię i nic na to nie poradzę...
OCENA: 4\6
Polski hip hop. Wydawnictwa oficjalne i nielegale. Recenzje i podsumowania. Możliwość odsłuchu i ściągnięcia nielegali. Baza dla polskich wydawnictw hip hopowych. * Wszystkie oceny i opinie są moimi osobistymi i subiektywnymi, więc jeśli nie zgadzasz się z jakąś oceną, bądź uprzemy nie wyzywać od najgorszych, tylko dlatego, że mam inne zdanie od Ciebie.
piątek, 2 sierpnia 2013
czwartek, 1 sierpnia 2013
TEN TYP MES I LEPSZE ŻBIKI - TEN TYP MES I LEPSZE ŻBIKI
Alkopoligamia 2013
1. Alkopoligamia 2013
2. Na dnie feat. TOMSON, STASIAK, MAŁOLAT
3. Dzień zemsty feat. MADA, MONIKA BORZYM
4. Patrzę w rachunek
5. Zjebane miasto
6. Ostatnio ich nie widzę feat. HADE, PJUS
7. Tam mnie nie znajdą feat. LJ KARWEL
8. Esta Loca feat. WDOWA, LJ KARWEL
9. Nie umiem tańczyć feat. STASIAK, RYMEK, MARTINA MATWIEJCZUK
10. The Chauvinist
11. Mieć czas feat. KUBA KNAP, CIECH
12. Prawda (wanted dead or alive)
13. Urszula.. feat. PIOTREK PACAK, GŁOŚNY
+ skit So high...
14. Ostrość feat. PYSKATY
15. Dzień zgody (Niedziela) feat. MONIKA BORZYM, KUBA KNAP
Przyznam, że do Mesa mam stosunek ambiwalentny. Przyznaję, że ma kilogramy talentu, skilsy i lirykę, ale nie zawsze jego jazdy do mnie trafiają. Lepsze Żbiki to cała menażeria zdolnych kotów, nie tylko wokalnie, ale i instrumentalnie. Mes zaprosił wszystkich, których uważa, że są tego warci - warci obecności na Jego płycie. Mania wielkości? Może. Promocja kolesi? Na pewno również. Pycha? Niewykluczone.
Mes lubi robić bity, nic więc dziwnego, że większość wyszła właśnie spod jego palców - jednak pięć traków zrobił Szogun. Sporo żbików dograło tu swoje instrumenta: trąbki, puzony, żywe perkusje, gitarki... No dobra, coś tu się stało. Gdzie te kombinowane ścieżki, progresywne dźwięki? Mes raczej powrócił do... korzeni, w większości wypadków. Jego podkłady, poza tymi, w których maczał palce Szogun, to swoista mieszanka The Roots, Warrena G, nowojorskiego podziemia ze Złotej Ery oraz g-funku ze słonecznej Kaliforni. To Szogun wprowadza tu udziwnienia, wkręca ambitne brzmienia, przekręca rzeczywistość na jakąś dziwnie alternatywną. Za skrecze - dość dyskretne, przyznam, odpowiadają DJ Black Belt Greg i DJ M-Easy. Całość robi nieco dziwne wrażenie, jakby zagubienia gdzieś pomiędzy 1994, a 2010...
We wstępniaku do albumu Mes przedstawia wszystkich obecnych tu, z czego wyraźnie wynika, że są to jego bliscy kumple, bądź... współpracownicy. Mes rymuje, śpiewa, jest tu prawdziwym liderem, choć, prawdę powiedziawszy, nie na każdym bicie czuje się komfortowo i czasami się lekko gubi. Nie ważne, na tle żbików jest bogiem, wyobraź to sobie sobie. No dobra, Monika Borzym ma piękny głos - tak samo jak Martina, Kuba Knap faktycznie na propsie, Wdowa w formie... Reszta ze zmiennym szczęściem, choć bardzo nie kaleczą, bynajmniej. i tak najbardziej mi się podobają 'Szowinista' i 'Prawda' - czyli te, które Mes ogarnia sam.
Kurde, podoba mi się ta płyta, naprawdę. Już myślałem, że Mes dla mnie przepadł, ale ta mikstura dla mnie się sprawdza, choć zdaję sobie sprawę, że fani dwóch poprzednich płyt mogą być rozczarowani... Ja fanem Mesa nie jestem, przyjmuję płytę taką, jaka jest. A jest całkiem niezła, Mes błyszczy lirycznie, potrafi zaśpiewać, mile łechtają uszy żeńskie wokale i żywe instrumenty. Naprawdę, nie sądziłem, że ten album tak do mnie trafi...
OCENA: 5-\6
1. Alkopoligamia 2013
2. Na dnie feat. TOMSON, STASIAK, MAŁOLAT
3. Dzień zemsty feat. MADA, MONIKA BORZYM
4. Patrzę w rachunek
5. Zjebane miasto
6. Ostatnio ich nie widzę feat. HADE, PJUS
7. Tam mnie nie znajdą feat. LJ KARWEL
8. Esta Loca feat. WDOWA, LJ KARWEL
9. Nie umiem tańczyć feat. STASIAK, RYMEK, MARTINA MATWIEJCZUK
10. The Chauvinist
11. Mieć czas feat. KUBA KNAP, CIECH
12. Prawda (wanted dead or alive)
13. Urszula.. feat. PIOTREK PACAK, GŁOŚNY
+ skit So high...
14. Ostrość feat. PYSKATY
15. Dzień zgody (Niedziela) feat. MONIKA BORZYM, KUBA KNAP
Przyznam, że do Mesa mam stosunek ambiwalentny. Przyznaję, że ma kilogramy talentu, skilsy i lirykę, ale nie zawsze jego jazdy do mnie trafiają. Lepsze Żbiki to cała menażeria zdolnych kotów, nie tylko wokalnie, ale i instrumentalnie. Mes zaprosił wszystkich, których uważa, że są tego warci - warci obecności na Jego płycie. Mania wielkości? Może. Promocja kolesi? Na pewno również. Pycha? Niewykluczone.
Mes lubi robić bity, nic więc dziwnego, że większość wyszła właśnie spod jego palców - jednak pięć traków zrobił Szogun. Sporo żbików dograło tu swoje instrumenta: trąbki, puzony, żywe perkusje, gitarki... No dobra, coś tu się stało. Gdzie te kombinowane ścieżki, progresywne dźwięki? Mes raczej powrócił do... korzeni, w większości wypadków. Jego podkłady, poza tymi, w których maczał palce Szogun, to swoista mieszanka The Roots, Warrena G, nowojorskiego podziemia ze Złotej Ery oraz g-funku ze słonecznej Kaliforni. To Szogun wprowadza tu udziwnienia, wkręca ambitne brzmienia, przekręca rzeczywistość na jakąś dziwnie alternatywną. Za skrecze - dość dyskretne, przyznam, odpowiadają DJ Black Belt Greg i DJ M-Easy. Całość robi nieco dziwne wrażenie, jakby zagubienia gdzieś pomiędzy 1994, a 2010...
We wstępniaku do albumu Mes przedstawia wszystkich obecnych tu, z czego wyraźnie wynika, że są to jego bliscy kumple, bądź... współpracownicy. Mes rymuje, śpiewa, jest tu prawdziwym liderem, choć, prawdę powiedziawszy, nie na każdym bicie czuje się komfortowo i czasami się lekko gubi. Nie ważne, na tle żbików jest bogiem, wyobraź to sobie sobie. No dobra, Monika Borzym ma piękny głos - tak samo jak Martina, Kuba Knap faktycznie na propsie, Wdowa w formie... Reszta ze zmiennym szczęściem, choć bardzo nie kaleczą, bynajmniej. i tak najbardziej mi się podobają 'Szowinista' i 'Prawda' - czyli te, które Mes ogarnia sam.
Kurde, podoba mi się ta płyta, naprawdę. Już myślałem, że Mes dla mnie przepadł, ale ta mikstura dla mnie się sprawdza, choć zdaję sobie sprawę, że fani dwóch poprzednich płyt mogą być rozczarowani... Ja fanem Mesa nie jestem, przyjmuję płytę taką, jaka jest. A jest całkiem niezła, Mes błyszczy lirycznie, potrafi zaśpiewać, mile łechtają uszy żeńskie wokale i żywe instrumenty. Naprawdę, nie sądziłem, że ten album tak do mnie trafi...
OCENA: 5-\6
środa, 31 lipca 2013
KALI & PALUCH - MILION DRÓG DO ŚMIERCI
B.O.R. 2013
1. Milion Dróg Do Śmierci
2. Syntetyczna Ganja Mafia
3. Droga Do Raju
4. Hip Hop 4 Ever
5. Mamy Nadzieję
6. D.N.A Miasta
7. Spokój
8. Droga Do Piekła feat. KACPER
9. Whiskey Haze
10. Nie Zmusisz Mnie feat. ONEK 87
11. Nic Nie Trwa Wiecznie
12. Nieśmiertelni
13. Outro
14. Nie Musisz Nic
15. Było Minęło
16 Słyszałem O
Kali i Paluch na jednym krążku? Czemu nie, Kali jest jednym z bardziej szanowanych i oryginalnych uliczników, a Palucha lubię od lat za jego brzmienie - takie syntetyczne granie mi odpowiada. Zatem nawet się ucieszyłem, jak zobaczyłem tę kolaborację.
Płytę wyprodukowali przede wszystkim Julas i Donatan, z poszczególnymi trakami RX, Sherlocka, SoDrumatica i Wuszu. Dzięki temu mamy tu swoisty miks różnych brzmień, od tych klasycznych, przez środek - wypadkową stylów, aż po nprawdę syntetyczne dźwięki od soDrumatica - ten jednak dał tylko dwa traki, i to na samym wstępie. W sumie najbardziej ruszają mnie tu podkłady od Donatana: 'Whiskey Haze' (bardzo fajny!), czy 'Hip hop 4 ever'. W kilku kawałkach udzielają się na gramofonach DJ Story i DJ Feel-X, jednak ich wejścia nie są niestety bardzo znaczące. Ale płyta jest w miarę spójna muzycznie, chociaż wrzaski 'syntetyczna mafia' nieco tracą tu na wartości, bo płyta jest znacznie mniej syntetyczna, niż choćby ostatnie albumy Palucha.
Gdyby autorzy trzymali się np. konwencji, że Paluch rymuje, a Kali toastuje, to byłoby super. A tak słychać, że Paluch daje sobie radę o wiele lepiej, niż prosty w obsłudze Kali, jednak 'te wersy są proste, bo do głowy muszą dotrzeć'. Cała w zasadzie płyta to rozkminki na temat rzeczywistości, taka trochę tania filozofia na temat milionów dróg do śmierci. Co ciekawe, gości jest tylko dwóch: Kacper HTA i Onek 87, którzy pasują tu bardzo dobrze. Nie da się w sumie tu za wiele gadać w temacie liryki - bo traktuje ona o wszystkim, prezentując filozoficzną stronę Palucha i Kaliego - czy to do kogoś trafi, to inna sprawa. Nie brzmi to wcale źle, wbrew pozorom. Na deser mamy trzy znane już kawałki z poprzednich płyt obydwóch emce.
Dostaliśmy dość porządną płytę, mającą tyle wad, co i zalet. Da się tego posłuchać, nawet pokiwać głową do bitu - wyszedł spoko album, choć naturalnie znajdą się też tacy, którzy odrzucą go ze wstrętem - nieco niezasłużonym. Są dwa naprawdę fajne traki: 'Whiskey Haze' i 'Hip hop 4 ever', kilka dość udanych i reszta zwyczajnych, niewiele wnoszących. Ale płyta nawet mi się podoba.
OCENA: 4\6
1. Milion Dróg Do Śmierci
2. Syntetyczna Ganja Mafia
3. Droga Do Raju
4. Hip Hop 4 Ever
5. Mamy Nadzieję
6. D.N.A Miasta
7. Spokój
8. Droga Do Piekła feat. KACPER
9. Whiskey Haze
10. Nie Zmusisz Mnie feat. ONEK 87
11. Nic Nie Trwa Wiecznie
12. Nieśmiertelni
13. Outro
14. Nie Musisz Nic
15. Było Minęło
16 Słyszałem O
Kali i Paluch na jednym krążku? Czemu nie, Kali jest jednym z bardziej szanowanych i oryginalnych uliczników, a Palucha lubię od lat za jego brzmienie - takie syntetyczne granie mi odpowiada. Zatem nawet się ucieszyłem, jak zobaczyłem tę kolaborację.
Płytę wyprodukowali przede wszystkim Julas i Donatan, z poszczególnymi trakami RX, Sherlocka, SoDrumatica i Wuszu. Dzięki temu mamy tu swoisty miks różnych brzmień, od tych klasycznych, przez środek - wypadkową stylów, aż po nprawdę syntetyczne dźwięki od soDrumatica - ten jednak dał tylko dwa traki, i to na samym wstępie. W sumie najbardziej ruszają mnie tu podkłady od Donatana: 'Whiskey Haze' (bardzo fajny!), czy 'Hip hop 4 ever'. W kilku kawałkach udzielają się na gramofonach DJ Story i DJ Feel-X, jednak ich wejścia nie są niestety bardzo znaczące. Ale płyta jest w miarę spójna muzycznie, chociaż wrzaski 'syntetyczna mafia' nieco tracą tu na wartości, bo płyta jest znacznie mniej syntetyczna, niż choćby ostatnie albumy Palucha.
Gdyby autorzy trzymali się np. konwencji, że Paluch rymuje, a Kali toastuje, to byłoby super. A tak słychać, że Paluch daje sobie radę o wiele lepiej, niż prosty w obsłudze Kali, jednak 'te wersy są proste, bo do głowy muszą dotrzeć'. Cała w zasadzie płyta to rozkminki na temat rzeczywistości, taka trochę tania filozofia na temat milionów dróg do śmierci. Co ciekawe, gości jest tylko dwóch: Kacper HTA i Onek 87, którzy pasują tu bardzo dobrze. Nie da się w sumie tu za wiele gadać w temacie liryki - bo traktuje ona o wszystkim, prezentując filozoficzną stronę Palucha i Kaliego - czy to do kogoś trafi, to inna sprawa. Nie brzmi to wcale źle, wbrew pozorom. Na deser mamy trzy znane już kawałki z poprzednich płyt obydwóch emce.
Dostaliśmy dość porządną płytę, mającą tyle wad, co i zalet. Da się tego posłuchać, nawet pokiwać głową do bitu - wyszedł spoko album, choć naturalnie znajdą się też tacy, którzy odrzucą go ze wstrętem - nieco niezasłużonym. Są dwa naprawdę fajne traki: 'Whiskey Haze' i 'Hip hop 4 ever', kilka dość udanych i reszta zwyczajnych, niewiele wnoszących. Ale płyta nawet mi się podoba.
OCENA: 4\6
wtorek, 30 lipca 2013
SOLAR & BIAŁAS - STAGE DIVING
Prosto 2013
1. Woda Sodowa
2. Stage Diving
3. Spacer Po Linie
4. Upaść, Wstać feat. DANNY
5. Zawsze Coś Jest Nie Tak feat. TOMB, MILO
6. Lalki feat. HARY
7. Z Nieba Nie Spadło feat. ZEUS
8. Corolla Music
9. Więźniowie Lat '90
10. Czyste Sumienie
11. Mainstream feat. DANNY
12. Funky
13. Druga Strona Medalu
14. Chcę Już Iść feat. OLIWIA
15. Uczesali (TomBskit)
16. SB MAFFIJA
17. Czyste Sumienie (101 Decybeli Remix)
Po bardzo dobrze przyjętej 'Z Ostatniej Ławki', Solar i Białas zamierzają znaleźć się 'na naszych dłoniach', skacząc ze sceny w tłum. Nieco karkołomna decyzja, bo już niejeden znalazł się na dechach, kwicząc z bólu. No dobrze, oni skaczą - muszą lecieć około godziny, żebym przesłuchał, czy aby warto ich łapać...
Na swoich poprzednich albumach, zwłaszcza tych podziemnych, ale i na legalu, muzyka do tej pory była korzenna i odwołująca sie do lat '90. Klasyka znaczy. A tu? Ok, jest Kazzam (wejściowy 'Woda sodowa' i odnoszący się do Złotej Ery 'Więźniowie lat '90'), Zbylu dał coś pomiędzy, ale nadal zwrócone w stronę klasyki, ale poza ich podkładami, to same nowoczesne bity, taki lilłajnowy nuskul, zwłaszcza od Bobera, którego zazwyczaj słabo trawię. Jest również Lenzy, Juicy, Lanek, L Pro i $wir. Wszyscy oni robią te nowoczesne bity, sieczą autotuny, brzęczą jakieś zawijasy syntetyczne. Tak jak twierdzą, 'mam czyste sumienie, jak odpalam autotuna, i sram na ciebie, jak myślisz, że przez to hip hop umarł' - to o reanimowaniu trupa ma w sobie coś, przynajmniej da się zrozumieć ich punkt widzenia. Jednak muzyka mnie tu nie porywa, bo te nowoczesne traki są rozlazłe, syntetyczne melancholie, przerwy w perkusji na dwie minuty, te rzeczy. Na pewno ktoś takie podkłady lubi, ja niestety nie, starej daty jestem.
Inna sprawa, jeśli chodzi o Solara i Białasa. Wprawdzie nie są oni niezłymi technikami, te ich przyspieszenia czasami wykrzywiają gębę, potykają się co jakiś czas, ale... Chuj tam, trzeba ich posłuchać, co mają do powiedzenia, bo ich teksty obfitują w pancze i hasztagi. Dostaje się tu wszystkim, od prawego do lewego: wpierdol otrzymuje Eldo, Chady i inne Bonusy, Rufin, Fokuz, South Blunt System i wielu innych reprezentantów sceny, przede wszystkim na tapecie są ci z długim stażem. Jebią klasykę, choć do tej pory sami nagrywali w tym klimacie, ale to ich prawo. Zresztą, zakres tematyczny nie jest rozstrzelony, to przede wszystkim pancze na temat sceny, trochę opowiadają o swoim życiu. Na majka zaprosili głównie śpiewające osoby do refrenów, ale znaleźli się tu również będący w niezłej formie Zeus, Tomb oraz Milo.
Mam mieszane uczucia. To znaczy, złapię ich. Warto. Nie pierdolną o deski podczas stage divingu. Nie do końca podoba mi się ta zmiana stylu muzycznego, choć dobrze, że coś zmienili, bo poprzednia oprawa muzyczna... też była średnia :P No cóż, najwyraźniej mam z chłopakami odmienne gusta. Płyty na pewno warto posłuchać ze względu na teksty, które są najjaśniejszym punktem albumu.
OCENA: 4\6
1. Woda Sodowa
2. Stage Diving
3. Spacer Po Linie
4. Upaść, Wstać feat. DANNY
5. Zawsze Coś Jest Nie Tak feat. TOMB, MILO
6. Lalki feat. HARY
7. Z Nieba Nie Spadło feat. ZEUS
8. Corolla Music
9. Więźniowie Lat '90
10. Czyste Sumienie
11. Mainstream feat. DANNY
12. Funky
13. Druga Strona Medalu
14. Chcę Już Iść feat. OLIWIA
15. Uczesali (TomBskit)
16. SB MAFFIJA
17. Czyste Sumienie (101 Decybeli Remix)
Po bardzo dobrze przyjętej 'Z Ostatniej Ławki', Solar i Białas zamierzają znaleźć się 'na naszych dłoniach', skacząc ze sceny w tłum. Nieco karkołomna decyzja, bo już niejeden znalazł się na dechach, kwicząc z bólu. No dobrze, oni skaczą - muszą lecieć około godziny, żebym przesłuchał, czy aby warto ich łapać...
Na swoich poprzednich albumach, zwłaszcza tych podziemnych, ale i na legalu, muzyka do tej pory była korzenna i odwołująca sie do lat '90. Klasyka znaczy. A tu? Ok, jest Kazzam (wejściowy 'Woda sodowa' i odnoszący się do Złotej Ery 'Więźniowie lat '90'), Zbylu dał coś pomiędzy, ale nadal zwrócone w stronę klasyki, ale poza ich podkładami, to same nowoczesne bity, taki lilłajnowy nuskul, zwłaszcza od Bobera, którego zazwyczaj słabo trawię. Jest również Lenzy, Juicy, Lanek, L Pro i $wir. Wszyscy oni robią te nowoczesne bity, sieczą autotuny, brzęczą jakieś zawijasy syntetyczne. Tak jak twierdzą, 'mam czyste sumienie, jak odpalam autotuna, i sram na ciebie, jak myślisz, że przez to hip hop umarł' - to o reanimowaniu trupa ma w sobie coś, przynajmniej da się zrozumieć ich punkt widzenia. Jednak muzyka mnie tu nie porywa, bo te nowoczesne traki są rozlazłe, syntetyczne melancholie, przerwy w perkusji na dwie minuty, te rzeczy. Na pewno ktoś takie podkłady lubi, ja niestety nie, starej daty jestem.
Inna sprawa, jeśli chodzi o Solara i Białasa. Wprawdzie nie są oni niezłymi technikami, te ich przyspieszenia czasami wykrzywiają gębę, potykają się co jakiś czas, ale... Chuj tam, trzeba ich posłuchać, co mają do powiedzenia, bo ich teksty obfitują w pancze i hasztagi. Dostaje się tu wszystkim, od prawego do lewego: wpierdol otrzymuje Eldo, Chady i inne Bonusy, Rufin, Fokuz, South Blunt System i wielu innych reprezentantów sceny, przede wszystkim na tapecie są ci z długim stażem. Jebią klasykę, choć do tej pory sami nagrywali w tym klimacie, ale to ich prawo. Zresztą, zakres tematyczny nie jest rozstrzelony, to przede wszystkim pancze na temat sceny, trochę opowiadają o swoim życiu. Na majka zaprosili głównie śpiewające osoby do refrenów, ale znaleźli się tu również będący w niezłej formie Zeus, Tomb oraz Milo.
Mam mieszane uczucia. To znaczy, złapię ich. Warto. Nie pierdolną o deski podczas stage divingu. Nie do końca podoba mi się ta zmiana stylu muzycznego, choć dobrze, że coś zmienili, bo poprzednia oprawa muzyczna... też była średnia :P No cóż, najwyraźniej mam z chłopakami odmienne gusta. Płyty na pewno warto posłuchać ze względu na teksty, które są najjaśniejszym punktem albumu.
OCENA: 4\6
poniedziałek, 29 lipca 2013
HIGH END - #1
Step 2013
1. Projekt
2. Gram o wszystko
3. Nie martw się o mnie feat. PIH
4. Talenty feat. BILI
5. Gorzkie Chwile
6. Mój Blok
7. Oldschool
8. Swoim życiem feat. HST
9. Miejski Folklor
10. W górę ręce feat. BEER BEER
11. Wspomnienia feat. JOPEL & KOMAR
12. Miasto Nocą
Przez jakiś czas omijałem tę płytę na sklepowych półkach, bo ni cholery okładna, nazwa i pyski nic mi nie mówiły. Po czym, za jakiś czas, okazało się, że to jakiś nowy projekt Step Records, podbity zresztą przez Sony Music. Kto zacz? CBR z warszawskiego Grochowa, znany z płyt WTM i swojej płyty solowej 'Świadectwo Prawdy', współpracuje z Chadą. Rapper Ruziel i DJ i producent Fleczer z Ostrołęki to duet współpracujący ze sobą od dawna, a Fleczer robił przecież bity dla Fabuły, Pyskatego, Racy itd. No i co z tej mieszanki wyszło?
Fleczer robi całkiem przyjemne podkłady, raczej w formie klasycznej, choć nie brakuje tu wycieczek w stronę nowoczesności (np. 'Nie martw się o mnie'), choć oczywiście nie jest to w typie Boberów, czy innych SoDrumaticów. Ale akurat, przyznać trzeba, że bity na tej płycie to najlepsza sprawa, bo Fleczer dał radę zrobić podkłady po prostu porządne (no, w wiekszości). Trochę za mało wykorzystuje swoją rolę DJa, ale może nie czuje się na tyle dobrze za adapterami, co za konsoletą.
Ruziel ma wokal nieco zdarty i gardłowy, a CBR... dokładnie taki sam, tylko nieco głębszy i jakby lekko się sepleni. Obaj są bardzo do siebie podobni, obaj są do bólu zwyczajni, bez tekstów, które godne byłyby zapamiętania. Bądźmy szczerzy, tu nic się lirycznie nie dzieje. Ot, zwykle rymowanie. I to na najzwyklejsze w świecie tematy: miasto i jego bloki, zycie na dzielni, jesteśmy zajebiści, dajemy radę i temu podobne pierdoły. nie pomagają wcale goście, Pih, Hastu, czy Jopel & Komar, a także podziemni gracze Bili z Kontrawersów, ani imprezowy skład z Grodziska, Beer Beer. Płyta jest płaska jak stół i nic tu się nie dzieje.
Oprócz nie najgorszej muzy, mamy tu niewiele warte wersy, które nie dość, że nic nie wnoszą, to jeszcze sa zwyczajnie marne. Jedyna rzecz, która ratuje płytę, to bity, jednak również są mało odkrywcze. Zwyczajny album, zwyczajnych rapperów, na całkiem zwyczajnych bitach.
OCENA: 3-\6
1. Projekt
2. Gram o wszystko
3. Nie martw się o mnie feat. PIH
4. Talenty feat. BILI
5. Gorzkie Chwile
6. Mój Blok
7. Oldschool
8. Swoim życiem feat. HST
9. Miejski Folklor
10. W górę ręce feat. BEER BEER
11. Wspomnienia feat. JOPEL & KOMAR
12. Miasto Nocą
Przez jakiś czas omijałem tę płytę na sklepowych półkach, bo ni cholery okładna, nazwa i pyski nic mi nie mówiły. Po czym, za jakiś czas, okazało się, że to jakiś nowy projekt Step Records, podbity zresztą przez Sony Music. Kto zacz? CBR z warszawskiego Grochowa, znany z płyt WTM i swojej płyty solowej 'Świadectwo Prawdy', współpracuje z Chadą. Rapper Ruziel i DJ i producent Fleczer z Ostrołęki to duet współpracujący ze sobą od dawna, a Fleczer robił przecież bity dla Fabuły, Pyskatego, Racy itd. No i co z tej mieszanki wyszło?
Fleczer robi całkiem przyjemne podkłady, raczej w formie klasycznej, choć nie brakuje tu wycieczek w stronę nowoczesności (np. 'Nie martw się o mnie'), choć oczywiście nie jest to w typie Boberów, czy innych SoDrumaticów. Ale akurat, przyznać trzeba, że bity na tej płycie to najlepsza sprawa, bo Fleczer dał radę zrobić podkłady po prostu porządne (no, w wiekszości). Trochę za mało wykorzystuje swoją rolę DJa, ale może nie czuje się na tyle dobrze za adapterami, co za konsoletą.
Ruziel ma wokal nieco zdarty i gardłowy, a CBR... dokładnie taki sam, tylko nieco głębszy i jakby lekko się sepleni. Obaj są bardzo do siebie podobni, obaj są do bólu zwyczajni, bez tekstów, które godne byłyby zapamiętania. Bądźmy szczerzy, tu nic się lirycznie nie dzieje. Ot, zwykle rymowanie. I to na najzwyklejsze w świecie tematy: miasto i jego bloki, zycie na dzielni, jesteśmy zajebiści, dajemy radę i temu podobne pierdoły. nie pomagają wcale goście, Pih, Hastu, czy Jopel & Komar, a także podziemni gracze Bili z Kontrawersów, ani imprezowy skład z Grodziska, Beer Beer. Płyta jest płaska jak stół i nic tu się nie dzieje.
Oprócz nie najgorszej muzy, mamy tu niewiele warte wersy, które nie dość, że nic nie wnoszą, to jeszcze sa zwyczajnie marne. Jedyna rzecz, która ratuje płytę, to bity, jednak również są mało odkrywcze. Zwyczajny album, zwyczajnych rapperów, na całkiem zwyczajnych bitach.
OCENA: 3-\6
sobota, 27 lipca 2013
PIH - DOWÓD RZECZOWY NR 3
Step 2013
1. Dom Gry
2. Nic o Nas Bez Nas
3. TNT
4. Schodowa Klatka
5. Serce Nie Mięknie
6. Tak Mało Czasu
7. Ta Noc feat. SILOE
8. (Ulicami) Pandemonium
9. Dubler
10. Zwykły Człowiek
11. Bez Złudzeń feat. SOKÓŁ, LUKASYNO
12. Łzy
13. Pod Wodą Krzyk
14. Czaszki i Piszczele feat. JWP
15. Excelsior I feat. WSRH, MIUOSH
16. Imadło (4 Ściany)
Kolejny Dowód Rzeczowy zawitał ostatnio na półki sklepowe. Zazwyczaj ten fakt wywołuje spazmy wśród fanów rapu w Polsce, ale tym razem było ciszej. Nasycenie sceny? Poprzednia płyta była słaba? No, nie aż tak bardzo przecież. Ostatnia część trylogii to znowu podobny klimat, kontynuacja poprzednich płyt. Więc może faktycznie przesyt? Wszak nic tu się nie zmieniło...
Bity nadal dopieprzają swoją mocą, choć są dość zróżnicowane i zdarzają się zwolnienia tempa ('Ta noc'). Na produkcji mamy tu DNA, Mateo, White House, RX, Puzzel'a, Pawbeats, DJ Creon'a, NNFOF i Davida Gutjara. Dlatego będziemy mieć tu bity klasyczne (NNFOF), te nu skulowe (Pawbeatz, David Gutjar) i takie pomiędzy. Do tego partie smyczkowe zostały nagrane na żywo, co słychać wyraźnie, choćby w niektórych solówkach na skrzypcach (sprawdź wejście do 'Pandemonium'! - brzmi to genialnie porywająco!). Wszystko jest mniej więcej spójne i się nie gryzie, czuć, że PiH dobierał sobie podkłady z wyczuciem i dbałością o słuchacza.
Szczerze? Szanuję PiHa, ale mało rzeczy mnie tak wkurwia, jak jego głosik. Pytasz czemu? Bo ni chuja nie pasuje do tego, o czym mówi, nie pasuje do tego bezkompromisowego stylu, do czaszek i piszczeli, krwi na ścianie. Tak, koleś ma te teksty, napierdala jak wściekły drwal mechaniczną piłą, sypią się drzazgi i czerepy. Ścina równo przy ziemi śmietankę naszych gwiazd i gwiazdeczek oraz gazet i portali, które ich promują ('TNT'), walą się gromy na polityków, PiH opowiada mrożące krew w żyłach historyjki z akt policyjnych... Wszystko super. Nawet goście stanęli na wysokości zadania, zwłaszcza Siloe ze swym pięknym głosem i Miuosh, którego lubię tak, czy siak.
No dobra, niech ma ten głosik, nic na to nie poradzimy - choć nadal przeszkadza mi to nieco w odbiorze. Ale Nr 3 to chyba najlepsza płyta z trylogii DR. Na pewno są tu najlepsze bity, lirycznie też sieka, przy czym znalazłem tu sporo fajnych kawałków i to niekoniecznie ostrych: 'Ta noc', ale i 'Pandemonium'. Fajny album, jeden z lepszych spośród sześciu LP Piha.
OCENA: 4+\6
1. Dom Gry
2. Nic o Nas Bez Nas
3. TNT
4. Schodowa Klatka
5. Serce Nie Mięknie
6. Tak Mało Czasu
7. Ta Noc feat. SILOE
8. (Ulicami) Pandemonium
9. Dubler
10. Zwykły Człowiek
11. Bez Złudzeń feat. SOKÓŁ, LUKASYNO
12. Łzy
13. Pod Wodą Krzyk
14. Czaszki i Piszczele feat. JWP
15. Excelsior I feat. WSRH, MIUOSH
16. Imadło (4 Ściany)
Kolejny Dowód Rzeczowy zawitał ostatnio na półki sklepowe. Zazwyczaj ten fakt wywołuje spazmy wśród fanów rapu w Polsce, ale tym razem było ciszej. Nasycenie sceny? Poprzednia płyta była słaba? No, nie aż tak bardzo przecież. Ostatnia część trylogii to znowu podobny klimat, kontynuacja poprzednich płyt. Więc może faktycznie przesyt? Wszak nic tu się nie zmieniło...
Bity nadal dopieprzają swoją mocą, choć są dość zróżnicowane i zdarzają się zwolnienia tempa ('Ta noc'). Na produkcji mamy tu DNA, Mateo, White House, RX, Puzzel'a, Pawbeats, DJ Creon'a, NNFOF i Davida Gutjara. Dlatego będziemy mieć tu bity klasyczne (NNFOF), te nu skulowe (Pawbeatz, David Gutjar) i takie pomiędzy. Do tego partie smyczkowe zostały nagrane na żywo, co słychać wyraźnie, choćby w niektórych solówkach na skrzypcach (sprawdź wejście do 'Pandemonium'! - brzmi to genialnie porywająco!). Wszystko jest mniej więcej spójne i się nie gryzie, czuć, że PiH dobierał sobie podkłady z wyczuciem i dbałością o słuchacza.
Szczerze? Szanuję PiHa, ale mało rzeczy mnie tak wkurwia, jak jego głosik. Pytasz czemu? Bo ni chuja nie pasuje do tego, o czym mówi, nie pasuje do tego bezkompromisowego stylu, do czaszek i piszczeli, krwi na ścianie. Tak, koleś ma te teksty, napierdala jak wściekły drwal mechaniczną piłą, sypią się drzazgi i czerepy. Ścina równo przy ziemi śmietankę naszych gwiazd i gwiazdeczek oraz gazet i portali, które ich promują ('TNT'), walą się gromy na polityków, PiH opowiada mrożące krew w żyłach historyjki z akt policyjnych... Wszystko super. Nawet goście stanęli na wysokości zadania, zwłaszcza Siloe ze swym pięknym głosem i Miuosh, którego lubię tak, czy siak.
No dobra, niech ma ten głosik, nic na to nie poradzimy - choć nadal przeszkadza mi to nieco w odbiorze. Ale Nr 3 to chyba najlepsza płyta z trylogii DR. Na pewno są tu najlepsze bity, lirycznie też sieka, przy czym znalazłem tu sporo fajnych kawałków i to niekoniecznie ostrych: 'Ta noc', ale i 'Pandemonium'. Fajny album, jeden z lepszych spośród sześciu LP Piha.
OCENA: 4+\6
piątek, 26 lipca 2013
SENSI - FULL FLAVOUR
Tabasko 2013
1. Full Flavour
2. Jihad
3. Słaby punkt feat. GREEN, HADES
4. Ying-Yang
5. Bez pytań
6. Daj respekt, kiedy wejdziesz na rejon
7. 5Minut
8. Impuls feat. MATIS, ŻYTO, TYTSON
9. Jeden strzał
10. Mistrz Ceremonii feat. O.S.T.R.
11. Vice Versa
12. Outro
Sensi wypłynął na światło dzienne głównie dzięki rewelacyjnie przyjętej płycie Hurragun. Wprawdzie osobą, która zebrała najwięcej propsów akurat nie był emce, tylko producent, ale nawet, jesli brać pod uwagę rapperów, to na pewno na przodzie nie był Sensi. Ten jednak nawiązał współpracę z Ostrym i nie dość, że ten przygarnął go do swej wytwórni, to jeszcze zrobił mu całą płytę. Sprytnie.
Tak więc całość produkcji wyszła z komputera O.S.T.R.a, czyli generalnie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Ta płyta to odejście od biało-latynoskich klimatów House Of Pain i Funkdoobiest, to raczej, nie oszukujmy się, dość typowa dla Ostrego atmosfera nowojorskiej sceny z lat '90. Zatem znacznie tu bliżej do Nasa, A Tribe Called Quest, pierwszego Jay-Z - aż do Lords Of Underground. Zatem, mamy przekrój od jazzujących wajbów, aż po głębokie basy an mocnych perkusjach, z oszczędnymi pętlami sampli. Złota Era nie byłaby sobą, gdyby nie skrecze - tu mogłoby ich być nieco więcej, ale te które są, zapodane przez DJ Lem'a, są całkiem niezłe. Ot, i mamy akcję dość podobną do Hurragun, ale inną.
Problem w tym, że Sensi nie jest dobrym emce. Nie jest nawet przeciętny, jest po prostu słaby. Ileż razy się potknął, zawiesił w niewłaściwym miejscu, przyspieszył rozpaczliwie, ratując się przed wypadnięciem z bitu... To, że teksty są banalne w obliczu techniki, nie wzrusza za bardzo. Słychać to bardzo wyraźnie, kiedy na majka wchodzi Green i Hades albo Żyto, czy Ostry. Różnica poziomów jest znaczna, choć i Sensiemu trafiają się perełki, jak 'wpuśćmy trochę broodu do mainstreamu, jak Brooklyn Bridge' - nie wiem, czy gra słów zamierzona, ale wyszło fajnie. Akurat tutaj, bo trafiają się Sensiemu również babole. Jednak... nie do końca zwracasz na to uwagę. Bo tu nie chodzi o ekwilibrystykę słowną, tylko o klimat i powrót do przeszłości.
Pytanie, czy to do kogoś przemówi? No bo dla kogo jest ta płyta - starzy fani posłuchają tego z sentymentem, ale teksty nie są takie, co złapią osobę w moim wieku za serce. Młodzi fani wolą VNM i Bilona. Zatem - z łezką w oku, pokiwałem sobie głową do bardzo fajnych bitów Ostrego. Puszczałem często wokale mimo uszu i powiem, że nawet ten krążek nie jest zły.
OCENA: 4-\6
1. Full Flavour
2. Jihad
3. Słaby punkt feat. GREEN, HADES
4. Ying-Yang
5. Bez pytań
6. Daj respekt, kiedy wejdziesz na rejon
7. 5Minut
8. Impuls feat. MATIS, ŻYTO, TYTSON
9. Jeden strzał
10. Mistrz Ceremonii feat. O.S.T.R.
11. Vice Versa
12. Outro
Sensi wypłynął na światło dzienne głównie dzięki rewelacyjnie przyjętej płycie Hurragun. Wprawdzie osobą, która zebrała najwięcej propsów akurat nie był emce, tylko producent, ale nawet, jesli brać pod uwagę rapperów, to na pewno na przodzie nie był Sensi. Ten jednak nawiązał współpracę z Ostrym i nie dość, że ten przygarnął go do swej wytwórni, to jeszcze zrobił mu całą płytę. Sprytnie.
Tak więc całość produkcji wyszła z komputera O.S.T.R.a, czyli generalnie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Ta płyta to odejście od biało-latynoskich klimatów House Of Pain i Funkdoobiest, to raczej, nie oszukujmy się, dość typowa dla Ostrego atmosfera nowojorskiej sceny z lat '90. Zatem znacznie tu bliżej do Nasa, A Tribe Called Quest, pierwszego Jay-Z - aż do Lords Of Underground. Zatem, mamy przekrój od jazzujących wajbów, aż po głębokie basy an mocnych perkusjach, z oszczędnymi pętlami sampli. Złota Era nie byłaby sobą, gdyby nie skrecze - tu mogłoby ich być nieco więcej, ale te które są, zapodane przez DJ Lem'a, są całkiem niezłe. Ot, i mamy akcję dość podobną do Hurragun, ale inną.
Problem w tym, że Sensi nie jest dobrym emce. Nie jest nawet przeciętny, jest po prostu słaby. Ileż razy się potknął, zawiesił w niewłaściwym miejscu, przyspieszył rozpaczliwie, ratując się przed wypadnięciem z bitu... To, że teksty są banalne w obliczu techniki, nie wzrusza za bardzo. Słychać to bardzo wyraźnie, kiedy na majka wchodzi Green i Hades albo Żyto, czy Ostry. Różnica poziomów jest znaczna, choć i Sensiemu trafiają się perełki, jak 'wpuśćmy trochę broodu do mainstreamu, jak Brooklyn Bridge' - nie wiem, czy gra słów zamierzona, ale wyszło fajnie. Akurat tutaj, bo trafiają się Sensiemu również babole. Jednak... nie do końca zwracasz na to uwagę. Bo tu nie chodzi o ekwilibrystykę słowną, tylko o klimat i powrót do przeszłości.
Pytanie, czy to do kogoś przemówi? No bo dla kogo jest ta płyta - starzy fani posłuchają tego z sentymentem, ale teksty nie są takie, co złapią osobę w moim wieku za serce. Młodzi fani wolą VNM i Bilona. Zatem - z łezką w oku, pokiwałem sobie głową do bardzo fajnych bitów Ostrego. Puszczałem często wokale mimo uszu i powiem, że nawet ten krążek nie jest zły.
OCENA: 4-\6
Subskrybuj:
Posty (Atom)






