wtorek, 31 stycznia 2012

DOWÓD RZECZOWY NR 2 - PIH

DOWÓD RZECZOWY NR 2 - PIH

Step 2011

1. Fetus In Fetu
2. Słowo Boże
3. MC (Majk Czeka)
4. Seks W Wielkim Mieście
5. Każdy Chłopaczyna Z Bloków
6. To Coś Więcej Niż Rap
7. Moja Mama Mi Mówiła
8. Wiatr feat. NULLO, PORK, SZAD
9. 66.6 FM Radio Killa feat. DONO, ERO, SŁOŃ
10. Czas Patriotów
11. Hajsy Ponad Kurwy (HPK)
12. Spóźnieni Kochankowie
13. Autostradą donikąd feat. MIODU
14. O 1 Drink Za Dużo
15. Biegnij...
16. Powrócisz Tu feat. JANUSZ KONDRATOWICZ

No i niecały rok po 'Dowodzie Rzeczowym nr 1' otrzymaliśmy nr 2 - szóstą solową płytę PiHa. Wszyscy się jarali, wszyscy propsowali zanim jeszcze album ujrzał światło dzienne. Ja osobiście jestem akurat zdania, że choć teksty ma niezłe, to jego cienki głosik średnio pasuje do przekazu, popartego zazwyczaj monumentalną muzą rodem z horrorcorowych sesji...
Ale patrząc na kredyty bitmejkerów, znalazłem trochę bardziej urozmaicony klimat, niż poprzednio. Są tutaj DNA, The Returners, Dj Creon, Matheo, RX, David Gutjar, uRban, Teka, Chmurok, a więc nie tylko syntetyki, symfoniki, ale i klasyczne boombapy. To zróżnicowanie mnie nieco zachęciło. No i mamy zróżnicowanie, wprawdzie album otwierają dwa numery w starym stylu, ale zaraz przechodziły do porywającego 'Majk czeka', a 'Seks w wielkim mieście' również nie ma tego 'pomnikowego' brzmienia. Wbrew moim oczekiwaniom, najlepsze kawałki zrobił DJ Creon (MC, Autostradą donikąd, Wiatr), troszkę zawiódł mnie tu DNA (chociaż bit do 'Biegnij, nie oglądaj się' jest przedni - pomijając samego PiHa).
Pan P.I.H, jak już wspomniałem, choć drażni mnie jego głos, tekściarzem jest nieprzeciętnym i to mu trzeba sprawiedliwie oddać. Rozwalił mnie 'MC Majk czeka', dodatkowo okraszony skreczami DJ Perc, niezła liryka jest w 'Seksie...'. Gości nie ma wiele - gdyby się komuś znudziło w środku - pyk, masz dwa prawdziwe posse traki. W 'Wietrze' najlepiej chyba daje Pork, a 'Radio killa' jakoś mi przeleciało przez uszy... Zresztą, mam wrażenie, że sporo z tych kawałków przeleciało mi przez uszy. Co jakiś czas wyłowiłem świetny punch prosto w ryj, ale amplituda zainteresowania poczynała opadać coraz bardziej, im bliżej końca albumu.
Dwa bardzo dobre traki albumu roku nie czynią. Nie bardzo rozumiem szału na punkcie tego albumu, jest raczej przeciętny i zmęczyłem się nieco przez te prawie 70 minut. Do oceny dodam plusik za 'MC' i kilka lepszych kawałków. Spodziewałem się kilera, że jednak mnie zmiecie z powierzchni. E tam. Możecie sobie dawać PiH'owi tytuł płyty roku - prozę bardzo. U mnie nie zagości nawet w pierwszej 10, a nie wiem, czy i w 20 się zmieści...

OCENA: 3+\6

poniedziałek, 30 stycznia 2012

BRUDNA ORYGINALNOŚĆ - VERSOOZ

Szpont Nagrania 2011

1. Jebać intro
2. Nieważne
3. Kilimandżaro feat. AYSHAPOWER
4. Miasto grzechu
5. Fame feat. DELEGAT
6. Brudna oryginalność
7. Skit one
8. Nirwana
9. Bez szfunku
10. Skit pod rytm
11. Rytm we krwi feat. AYSHAPOWER
12. Boom!!!! Boom!!!!
13. Czas obudzić zajawkę
14. Skatooj dechę
15. Zimny świat
16. Wooda-child
17. Głuchy telefon
18. Classic
19. Skit too
20. Szuyeee
21. Zjeć mnie feat. AYSHAPOWER
22. Nie na miejscu feat. PERWERS
23. Droga do LP
24. Jazz skit
25. Ostre marzenia
26. Naprzeciw światu
27. Od kuchni feat. SIATA

Opat, Neska, Papi, Ru i Jimmy Fenix to nieomal klasyka podziemia ze Świdnika i Sosnowca. Od ponad 10 lat starają się być versus - czyli przeciwko mainstreamowi, przeciwko zwyczajności. Versooz to nie tylko zespół, to przede wszystkim styl życia i bycia. I przez tyle lat konsekwentnie Opat wraz z ziomblami bombardują scenę granatami z najebką.
Kiedy popatrzymy na to, kto robił bity na płytę, możemy wnioskować, że warstwa muzyczna jest w pytkę. Otóż większość zrobili bitmejkerzy z Lublina: Noid62 i Listfa, a także Jimmy Fenix, który dogrywał wiele instrumentów na żywca. Co więcej, skrecze popełniał tu znany ze współpracy z W.E.N.A. i Rasmentalism DJ DBT. Mamy tu zatem funkowe, bujające bity, jazzowe trąbki i trąbeczki i ogólnie przyznać trzeba, że muzyka jest głównym atutem tego albumu. Nie dość, że zróżnicowana (sajpreshilowy i klasyczny boombap w 'Boom!!!! Boom!!!!', funkowy 'Bez szfunku', lekko regałowy 'Kilimandżaro'), to bardzo porządnie zmontowana i zagrana miejscami na żywca. Parę razy osoby bardziej obeznane z klasyką hip hopu rozpoznają sample, wykorzystywane przez amerykańskie gwiazdy, na szczęście nie są to zawinięte na chama podkłady, tylko nowe rzeczy ogarnięte na tym samym samplu.
Z założenia płyta, a więc i wersy, miały być brudne i nieposkładane, miały zrobić burdel w Twojej wieży i głowie. No i w zasadzie robią i są rzeczywiście brudne i nieposkładane. Chcę wierzyć, że to jest artystyczne zamierzenie, a nie brak skillsów, bo po ponad dekadzie na scenie, to chyba nie wypada nie umieć rymować, prawda? Tematyka kawałków jest jednak nie tylko i wyłącznie imprezowa, chłopaki (i dziewczyna!) rymują w zasadzie o wszystkim - ale, że dla nich wszystko kojarzy się z melanżem, to nie dziwmy się, że wóda i najebka przewija się przez teksty czas cały. Ponadto, mamy tu generalnie dość sporą dawkę humoru i dystansu do rzeczywistości. Jedyne czego nie mogę znieść, to seplenienie kolesia w 'Ostre marzenia', kurwa, dozobacenia...
Płyta przeszła w zasadzie bez echa, co najwyżej została zjechana w poszczególnych, nielicznych recenzjach. Ale bez przesady, nie jest to taka słaba płyta. po prostu to album do puszczenia gdzieś w tle, nieskrępowany pseudointelektualnymi rozkminkami, na luzie i bez spinki. Najlepiej podczas najebki.

PS: Co to znaczy 'zjeć'?????

ZACIĄGNIJ I POSŁUCHAJ


OCENA: 4-\6

niedziela, 29 stycznia 2012

TEORIA RÓWNOLEGŁYCH WSZECHŚWIATÓW - MEDIUM

Asfalt 2011

1. Geneza
2. Nieznane
3. Winda sumienia
4. Spokój ducha
5. Teoria Równoległych Wszechświatów
6. Zmartwychwstanie
7. Aromantycznie
8. Gwiazda wieczoru
9. Pralnie myśli
10. Niewidzialna część
11. Karuzela
12. Dzielnica uNYsłu
13. Przyjacielu
14. Obiekt pożądania
15. Żeglarzu
16. Promień
17. Redial

Czy rap w Kielcach umarł? Ostatnio niechcący udowadniam, że wręcz przeciwnie. Było o weteranach Hurragun, było o podziemiu z płytą Zachara, a teraz przychodzi czas na Medium. Koleś na scenie działa długi czas i to jest jego debiut oficjalny, po kilku wcześniej wydanych nielegalach.
Medium to człowiek orkiestra. Tańczy, bitboksuje, rymuje i, oczywiście, zrobił wszystkie podkłady na swoją płytę. Czasem wspomagają go żywe trąbki, klawisze i gitary, czasami pokaże swoje umiejętności DJ Funktion, ale generalnie wszystko, co dźwięczy na płycie, wyszło spod ręki samego mistrza ceremonii. A bity są to nietuzinkowe. Przystają na moment z rytmem, aby zaraz ruszyć kaskadą dźwięków i popędzić w dal. Zadziwiają doborem sampli, harmonią różnych czasami brzmień, w ogóle... Kurde, mocna rzecz, niezwyczajna, oryginalna - a o to najtrudniej w dzisiejszych czasach...
Rzadko się zdarza, żebym prawie cały czas trwania płyty siedział z otwartą gębą i słuchał, co emce ma do powiedzenia. Ostatni raz było tak ze 3 miesiące temu z Buką, poprzednio pół roku temu z '13 Stories' kolesia o ksywie Factory, a jeszcze wcześniej... półtora roku temu, słuchając nielegala Ducha 'Pod Koniec'. Medium też mnie rozwalił. Może i teksty są nieco zawiłe, ale trzeba się wsłuchać uważnie i wyciągać wnioski. Potem wcisnąć rewind i posłuchać jeszcze raz. I jeszcze. Medium nie zaprosił nikogo - goście okazali się zbędni, ponieważ sam gospodarz pokazał, że potrafi doskonale wypełnić cały album i zostawić Ci w bani taki pierdolnik, że masz o czym myśleć długi czas. A do tego uczynił to w nienagannym stylu, który nie przytłacza treści, ale ją uwypukla.
Prawie pominąłbym tę płytę. Na szczęście oprzytomniałem i ją sobie kupiłem :) Wiele bym stracił, bo bez kozery mogę rzec, że jest to jedna z najlepszych płyt 2011 i koniec. Nie wskażę tu słabego kawałka, bo nie ma. Mogę powiedzieć, że totalnie rozpieprza mnie 'Dzielnica uNYsłu' swoim brudnym brzmieniem, skreczami, ja pierdolę... Zwariowałem.

OCENA: 6-\6

sobota, 28 stycznia 2012

Z TYŁU JEDEN - STYLOOJEDEN

MaxFlo 2011

1. On
2. Nie ma dla nas granic
3. Biały kruk
4. Moi ludzie feat. MAJORR
5. Jasne feat. BU
6. Światła gasną
7. W moim mieście
8. Całkiem niedawno
9. Wiara
10. Świadomość feat. CICHY
11. Nie poradzi nikt
12. Z alkoholem w tle feat. SKORUP
13. Daleko stąd
14. Jak
15. Off

Trafiłem te płytę z czystego przypadku. Nabyłem, bo co mi tam, przecież posłucham. Z tego, co się orientowałem, to Atim, Puq i Zonk szwendali się pomiędzy jednym wydawcą a drugim i usiłowali wydać swoją płytę. Wreszcie znaleźli Fokusa, który nie bał się zainwestować w ten obecny na naszej scenie podziemnej już prawie dekadę skład. I dobrze.
Siłą płyty są zdecydowanie energetyczne i wpadające w ucho bity, produkowane przez Sherlocka, Straho, Grafita, UBeatz, Młodego, Emdekę i ATeerBeatz. Wiele tu plumkających instrumentów, jazzowych feelingów, regałowych riddimów. Owszem, nie są to boombapy, nie ma tu pierdolnięcia, nie ma brudu ulicy. Jest impreza, jest kapka elektroniki, jest świeżo. Do bitów dodrapywują się co jakiś czas DJ Meka i DJ TomyLee - nie są to jednak wirtuozi talerza - po prostu skreczują.
Siłą płyty są emsis - o wyraźnych i własnych, charakterystycznych flow, bliskim okołokatowickim kręgom. Emce rymują bardzo płynnie, stosując zaśpiewy, modulując głos, a do tego mają skillsy na majku wystarczające, żeby przykuć Twoją uwagę. Gadają chłopcy o wszystkim - rapie, imprezach, swoim mieście, swoich ludziach, uzależnieniach... Teksty są przeciętne, ale co ważne, każdy trak ma dobrze przemyślany refren, który będziesz sobie nucił, bo lecą do ucha jak muchy do gówna. I siedzą. Goście nie narzucają się, ani ci bardziej znani jak Bu (Płonący Squat) i Skorup, ani ci mniej znani, czyli Cichy i Majorr. No, Skorup ma mocno charakterystyczny styl więc się wyróżnia, na szczęście na plus :)
Nie dziwię się, że płytę wydał w końcu Fokus. Nie dość, że to ziomki z rejonu, to jeszcze styl podobny mają do Kalibro-Paktofo-hontaz. No tak, płyta generalnie jest niezła, ale... brak tu jakiegoś wspomnianego przeze mnie pierdolnięcia. Album fajowo buja, ma parę potencjalnych hitów, ale ma również kilka braków. Jednak zakupu w ciemno nie żałuję :)

OCENA: 4\6

piątek, 27 stycznia 2012

SKAZANY NA RAP - ZACHAR

nielegal 2011

1. Intro
2. Dotykam gwiazd feat. JURIJ
3. Nie ma rzeczy niemożliwych feat. BANAS
4. Nie przekraczaj granic feat. RADI
5. Milion powodów feat. KTP
6. W zgodzie z samym sobą feat. SZAMAN
7. Spójrz na to z rozsądkiem feat. KOZI
8. Dotykam gwiazd - wersja II
9. Smak zwycięstwa feat. ORDER
10. Żyj z całych sił feat. MARCELKA
11. Nie ma rzeczy niemożliwych - wersja II
12. Tak blisko
13. Stare czasy feat. EMELEN
14. Wiem czego chce feat. MARCELKA
15. Szukam świata feat. OKZE
16. Outro
17. BONUS TRACK Coraz prędzej feat. MŁODY EM, MARCELKA

To już bodaj piąta solowa płyta reprezentanta Kielc, Zachara i chyba 10 w ogóle, bo na kieleckiej scenie udziela on się dość aktywnie, czy to w Skazanych Na Rap, cz w duetach z Larkinem, Steve'm i Jurijem. A więc rzec by można, że gracz wielce doświadczony. I faktycznie, obycie na mikrofonie słychać.
Podkłady na płycie są dośćm zróżnicowane, głównie wyprodukowane zostały przez samego Zachara, ściągnięte z Soundclick, ale także przez Muodszego oraz po jednym traku dali Symer, Bystry i Vu. Najciekawsze bity jednak zassane zostały z Soundclicka, ale i Muodszemu niewiele brakuje. Poza tym muzyka jest dość zróżnicowana i wcale nie powala. Mnie najbardziej urzekł 'Milion powodów', ale i 'W zgodzie z samym sobą' jest również niczego sobie.
Zachar nie jest złym raperem, powiem więcej, jest w porządku, zarówno pod względem tekstów jak i techniki. Nie ma powalających wersów, nie zapamiętujesz szalonych linijek - ot, poprawne rymowanie. Mało zrozumiałym za to posunięciem było zaproszenie całej masy gości na płytę. O ile Jurij, KTP czy Szaman są nieźli, to tacy gracze jak Banas i Order są raczej marni i bardziej psują kawałki, niż je ozdabiają swoimi kwestiami.
Tak, na szczęście to nielegal. Gdyby to wyszło oficjalnie, trzeba by się zastanowić nad zdrowymi zmysłami wydawcy :) Nie, żartuję, nie jest tak źle. Tylko po prostu Zacharowi trochę brakuje do oficjalnego debiutu. Nie zmienia to faktu, że na legalu wychodzą gorsze rzeczy, ale ta pozycja jest po prostu przeciętna i tyle. Ani zła, ani dobra. Zwykły nielegal, który można sprawdzić, bo znajdzie się tu kilka traków, na których warto zawiesić ucho.

ZACIĄGAJ

OCENA: 3\6

niedziela, 15 stycznia 2012

LOGIKA GRY - DIOX & THE RETURNERS

Prosto 2011

1 Logika Gry - Intro
2 Wstaje Nowy Dzień
3 Miejska Miłość
4 Twarze Z Przeszłości
5 To Jest Diox
6 Jeden Zwykły Dzień
7 Muzyka Podwórkowa feat. PEZET
8 Zdrada
9 Kilka Prostych Spraw
10 Powiedz feat. W.E.N.A., HADES, MAŁPA
11 Wątpię 2
12 Pozory Myla
13 Jedna Milość
14 Do Ostatniego Słuchacza

Diox zapragnął wydać swoje solo dość niedługi czas po '23:55' Hi Fi Bandy. Wydaje mi się, że Dioxowi zawsze jakoś bardziej po drodze było z Returnersami, a Hades wolał klimat Galusa i tak się na tych swoich solówkach podzielili.
Jako, że Returnersi to uznany producencki tandem już nie tylko u nas, ale i w USA, należy się spodziewać dobrych bitów - i słusznie, takie są. Modny ostatniemi czasy boombap w bardzo dobrym wydaniu, ozdobiony drapaniem klasyków wychodzi płycie tylko na dobre. Nie ma tu słabych kawałków, jest kilka świetnych (Jeden zwykły dzień, Zdrada, Wątpię 2) i tak naprawdę jest przyjemnie.
Sam Diox to jest... Diox. Frazes o tym, że Hades jest lepszy, ciężko znów przychodzi, ale jest kurde prawdziwy i koniec. Hades to artysta, Diox rzemieślnik. Nie ma tu żadnych podtekstów ani hejtowania. Diox po prostu nie ma jakiejś wielkiej finezji i polotu - ma porządne rymy, potrafi wrzucić zaskakujące i świetne wersy, potrafi zjebać tekst bezlitośnie niezdarnym porównaniem. Gości wielu nie ma - ale to wystarczy. Jest Pezet ze swoją typową gadką, jest Hades, W.E.N.A. i objawienie podziemia - Małpa. W zasadzie zaproszeni emce postarali się gospodarzowi konkurencji nie robić i dali rymy na poziomie, ale bez fajerwerków. Tak, czy inaczej, najciekawsze są kawałki solowe - rozwaliła mnie 'Zdrada' - chyba najlepszy trak na płycie.
Nie uniknę porównania, no nie da rady... Hades był lepszy - sorry Diox... Zastanawiam się, jak by to było, gdyby Hadesowi płytę zrobili Returners, a Dioxowi Galus? Która wtedy byłaby lepsza? Rzecz do przemyślenia dla chłopaków :P Nie zmienia to faktu, że 'Logika Gry' to bardzo dobra płyta i nie mam zamiaru odżegnywać jej od czci i wiary. Porządny, zadbany kawałek hip hopu. Z tym, że tak dobrych płyt w tym roku było sporo...

OCENA: 4+\6

sobota, 14 stycznia 2012

2071

Blend 2000

1. Intro
2. Gdy mogę - KASTA SQUAD
3. Stan z bloku - PIJAKPI
4. Private Lesson Part 1 - LASSCAK
5. Poznajesz - T?MON
6. Czekając na telefon - WOZU
7. Wczoraj - ROSZJA
8. Damy radę - NEON
9. Słodko gorzki - SYNDYKAT
10. Jestem silna - JULA
11. ...gdy przynoszę ci rym - VOSKI
12. Saturday night practice - FFOD

Magiera i Laska, znani obecnie jako White House, poczęli wyrastać na najbardziej twórczych producentów, sami działając w anglojęzycznym, g-funkowym zespole FFOD. Jednak aby zaprezentować swą lokalną, wrocławską scenę, która na początku XXI wieku rosła w siłę, chłopcy postanowili na swoich bitach pokazać całą śmietankę z miasta 71, aby Polska miała się czym jarać.
No i płytę wyprodukowali. Nie da się ukryć, że gdyby nie raperzy, dzieło byłoby genialne, szczególnie jak na tamte czasy. Ścięte sample, poskładane w bujające podkłady, okraszone skreczami DJ Haem i DJ Bo-Back'a mogły zachwycać wówczas, mogą zajarać i dziś. Mamy tu lot od g-funku aż po klasyczne, nowojorskie bity. Myślę, że sama ścieżka dźwiękowa byłaby pyszniutka.
Ale niestety, na tej płycie są też emce. Nie pomaga tu występ Tymona Smektały - zdecydowanie najlepszy. Roszja aka Tomasz Andersen też nie pomaga, mimo, że remiks kawałka, znanego z jego pierwszego demo, jest przyjemny, a sam Roszja, jak zwykle, świetny. Kasta w swoich początkach była drętwa jak Bolka trampki, FFOD rymowało po angielsku trochę tak, jakby rymowali w jakimkolwiek innym języku - cholera, znam angielski naprawdę dobrze, ale rozumiem ledwo połowę... Wozu daje ledwo radę, choć niektóre z wersów są liche. Neon, jak mówi ich kawałek, również 'dają radę', ale szału nie ma. Syndykat, prezentujący się w tamtych latach na składakach dołączonych do gazet hip hopowych, brzmi, jak odpowiedź na pytanie: czemu przepadli na scenie? Jest tu nawet wycieczka w stronę r&b z niejaką Julą, co nawet jakoś brzmi - troszku zalatuje DJ Krush'em. Voski ogarnia temat no i na koniec mamy znów FFOD, których nadal średnio rozumiem, ale... lubię :)
Ech, kiedyś ta płyta rządziła, ale niestety nie przetrwała próby czasu. Raperzy ewaluowali tak bardzo od tamtej pory, że jeśli wracam do tego albumu, to tylko dla T?mona, Roszji, FFOD i bitów. W odwrotnej kolejności w zasadzie - powinno zaczynać się od 'bitów'. Bądź co bądź, jest to jednak kawał historii, pokazujący, jak zaawansowana była wrocławska scena tę ponad dekadę temu.

PŁYTY STARSZE NIŻ 2005 NIE PODLEGAJĄ OCENIE