sobota, 7 września 2013

FENIX - PIĄTY BIEG

SH 2013

1. Biografia W Audio
2. Młody Gniewny
3. Lecę
4. Najemnik
5. Piąty Bieg   feat. OLIVIA
6. Bad Boy
7. Ptaki I Ryby
8. Ostatnio
9. Deptać     feat. RADONIS, LOLEK
10. Jak Skała
11. Ufo    feat. OLIVIA
12. Mury
13. Dumni Mimo Wszystko

    To już... dziewiąty album Fenixa! Z czego drugi nagrany wspólnie z Radonisem - poprzedni, 'Ja Muszę Nagrywać', wyszedł gdzieś w 2009 roku. Zresztą, Fenix pokazywał się i u Zeusa, u PMM, czy VNMa, więc każdy pewnie gdzieś go kiedyś słyszał - choć wątpię, czy kojarzony jest przez jakąś większą liczbę osób. To już pewnie Radonis, z racji płyt Młodego M cieszy się większą rozpoznawalnością. Ale nie o fejm tu chodzi, tylko o muzykę.
    Jak już pewnie zauważyliście, padło tu imię Radonisa, zatem pewnie jasnym się stało, że to on w pełni odpowiada za to, co dzieje się na tym albumie. A dzieje się... niewiele. Brak jest jakichś kawałków, które wpadałyby w ucho i rozpieprzały głośniki (no, może 'Bad Boy' daje radę). Wszystko jest równe, bez szału i uniesień - po prostu zwyczajne, mało wyróżniające się bity, wyklepane z pudełka. Radonis, choć wydaje się być zdolnym producentem, tutaj wypadł zaledwie mocno przeciętnie. Ja rozumiem, że to pewnie Fenix wybierał te podkłady, ale z czegoś musiał. Nie, Radonis tu się nie popisał. Jedyne, co dobrze brzmi w głośnikach, to skrecze od DJ eMBe.
    Fenix ma wyszlifowaną technikę przez lata i w zasadzie do stylu rymowania nie można się specjalnie czepiać, tyle, że w ten sposób rymuje co trzeci rapper. Ale nie szkodzi, dopóki Fenix robi to nieźle i zdarzają mu się całkiem porządne teksty. Z tymi tekstami, to tak po prawdzie też bywa różnie, od prostackich '[...] o dupach, i nie lubię z nimi gadać, ale chce mi się ruchać', czy że coś wypadło jak rodzicom Madzi,  przez bitewne 'rozmiar buta 46, stopa dobrze łupie w łeb, dlatego tłusto brzmię', czy różnych obserwacji rzeczywistości. Często Fenix odnosi się do relacji damsko-męskich, bywa, że traktując je nieco seksistowsko, choć to może mylne wrażenie... Najlepiej jednak rapper czuje się w kawałkach bragga i pośród rymów bitewnych, których jest tu, nomen omen, najwięcej. Największą pomyłką jest 'UFO' - nie dość, że podkład jest tragiczny, to jeszcze nie wyrabiający się na tym bicie Fenix i średnio pasująca Olivia w pretensjonalnym refrenie. Za to bodaj najlepsze kawałki to 'Bad Boy' i 'Deptać'.
    Wbrew tekstom, to nie jest 'rap który depcze po głowach'. Ej, płyta nie jest zła, ale niestety zawiodła muzyka - zbyt nijaka i bez uczucia, czasem po prostu marna. Płytę warto sprawdzić, na pewno niektórym osobom przypadnie ona do gustu, bo Fenix daje sobie świetnie radę - jednak dla mnie muzyka położyła nieco sprawę. Wolę Fenixa na innych podkładach...

OCENA: 4-\6


czwartek, 5 września 2013

DONDI - MŁODA KREW

Diamante 2013

1. Intro
2. Młoda Krew    feat. BONSON, FLINT
3. Nic Mi Nie Mówisz
4. Młodzi Gniewni
5. Nie Szukaj We Mnie Wzoru
6. Erryday    feat. BRADDU
7. To Jedyna Rzecz    feat. BUCZER, STARSZY
8. Mam Dość
9. Z Miasta Do Miasta    feat. CZAPER, KUBA CE
10. 9 Rano W Toronto
11. Wiesz Jak Jest    feat. DJ SELI
12. Hometown Fellas
13. Gra Pozorów    feat. DJ SELI
14. To Nie Wyjście    feat. DJ SELI
15. Erryday (Remix)    feat. BUCZER, GROSIK, BEDNI, ZAWIK
16. Młodzi Gniewni (Remix)
17. Dondi/Zawik - Muzyka Buntu (Bonus Track)    feat. DJ JARZOMB

    Kto śledził akcje Pompuj Rap, pewnie pamięta Dondiego, jednego z laureatów konkursu. 'Młoda Krew' to już czwarty jego album, choć pierwszy wydany na taką skalę. Jako, że Dondi kręci się z PTP, mniej więcej wiadomo, jakiego brzmienia można się spodziewać.
    I słusznie, bo mamy tu znane doskonale brzmienie z płyt PTP - od Buczera, Zawika i Grosika. Juicy, Pingu, Peter i I'Scream dali ultra syntetyczne podkłady w stylu trap muzik, cykające i poświstujące, wygenerowane z maszynki, bez użycia sampli i tradycyjnych środków. To taka modna muzyka ostatnio, a skoro mamy tu do czynienia z 'młodą krwią', to musi być nowocześnie, tak? Inna sprawa, czy to się podoba, czy nie. Szczerze mówiąc, może - ale nie mi - nie w takim wykonaniu. Muzyka tutaj kojarzy mi się ze stroboskopami i nocnymi klubami - zabieg zapewne celowy, ale niekoniecznie każdemu będzie się to podobać.
    'Młoda krew niesie zmiany' - ok, hasło bardzo słuszne, ale ja doprawdy nie rozumiem, jak człowiek z takim flow i gadający takie bzdety był w stanie przemówić do jurorów Pompuj Rap - ale może jaki konkurs, tacy laureaci. Zresztą, może i się nie znam, może jestem zbyt zramolały, aby poczuć tętno młodej krwi, ale ta stylizacja zupełnie do mnie nie trafia, męczy i nudzi. Różnicę słychać wyraźnie, kiedy na mikrofonie Dondiemu towarzyszą lepsi od gospodarza: Bonson, Flint, Buczer, Czaper z Collegium Elemente . Owszem, znajdą się tu kawałki, które wydają się lepsze niż reszta: 'To jedyna rzecz', 'Z miasta do miasta' - ale niestety tylko dzięki gościom... 
    Bardzo rozczarowała mnie ta płyta. Niewątpliwie w kręgu fanów PTP album będzie hulał i jeśli wkręcają Cię te klimaty, posłuchaj tego koniecznie, ja jednak nie daję rady, bo ta muzyka i flow w połowie płyty zaczynają mnie wkurwiać do tego stopnia, że muszę skipować. Dla mnie słabiutko.

OCENA: 2+\6


środa, 4 września 2013

LANSKY LANS & MORTE - KODEKS MORALNOŚCI

nielegal 2013

1. Intro
2. Podobno
3. Z tym naprawdę łatwiej żyć   feat. RASTON
4. Pyrrusowe zwycięstwo
5. Ur. 13-tego w piątek
6. Kodeks moralności
7. Głodni zmian  feat. CMK, RASTON
8. To naprawdę nie zabija    feat. UKA, STOE
9. Pierwszy a nadal   
10. Od stóp do głów     feat. PEERZET
11. Słowa potrzebują mnie
12. W ostatnie 4 minuty
13. Outro

    To typowy, najbardziej klasyczny zespół w hip hopie - rapper i jego producent. To swego rodzaju prezentacja rybnickiego podziemia - a wiadomo, że na Śląsku drzemie masa talentów i to co mamy na scenie oficjalnie, to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Morte to ten trybik, który wprowadza duet w grę swoimi podkładami. A robi on całkiem fajne, bujające podkłady, które oparte są na klasycznych klimatach, samplach - często wokalnych w refrenach i mocnych perkusjach. Są kawałki szybkie, ale i takie zupełnie laid backowe, do posiedzenia sobie przy nich i machania głową. Efekt wzmacniają występy DJ Mordy, DJ Kruga i DJ Laika, dzięki czemu brzmi to pewnie, prawdziwie i tak... hip hopowo. Nie ma tu miejsca na syntetyki, dópstepy i pierdoły - brakuje tylko nieco brudu i patyny, bo podkłady są wręcz sterylne. Nie ma to większego znaczenia dla odbioru muzyki, tylko jak dla mnie przydałby się taki pyłek na winylu...
    Lansky Lans to koleś, którego usłyszałem po raz pierwszy na tej właśnie płycie. I dobrze, że wreszcie usłyszałem, bo okazało się, że jest czego posłuchać. Lansky ma przyjemny głos i bardzo fajnie płynące flow, które doskonale jest zgrane z podkładami od Morte. Kiedy słuchasz gościa, masz wrażenie, że to Twój sąsiad z bloku obok, opowiadający ci dykteryjki przy piwie na ławce w parku. Lansky ma luz, podejście do samego siebie z dużym dystansem. Prowadzi nas przez swoje życie, nie wstydząc się swojego pecha i głupot, które udało mu się popełnić. Opowiada o swoich ziomkach: 'bierzemy dragi, których nie chcemy brać, sypiamy z dupami, z którymi nie chcemy spać, pijemy alko, alko...'. Taki gorzki, opowiedziany z przekąsem ale i bez nerwów żywot kolesia, któremu zdarzyło się zajarać rapem i nagrać płytę. O tym, że Lansky nie jest w aż takim podziemiu, świadczy występ Peerzeta. Obok Przemka, mamy tu Rastona z jego niskim głosem, czasem trochę podobnym do Onara, ale bez zadyszki, są też CMK, UKA i Stoe - wszyscy mniej więcej równo i bez wpadek.
    Pierwsze spotkanie i taka niespodzianka. Nie spodziewałem się wiele, ale ten album mnie zaskoczył świeżością - mimo iż klimat klasyczny, dojrzałością emce... Nagle okazało się, że ta płyta urosła do jednej z lepszych w tym roku! Bardzo się cieszę, że ją znalazłem. Polecam.    

POBIERZ SOBIE

OCENA: 5\6


wtorek, 3 września 2013

DJ NUCLEAR BRAIN WASH - NUKLEARNE PRANIE MÓZGU

Palmy 2013

1.Intro
2.Rymy, skrecze, tagi  feat. WUTKAS
3.Na fonii       feat. GOST, WUTKAS, DOBROSZ
4.Wyprowadzamy cios    feat. GOST, WUTKAS
5.W kolejce do klubu    feat. NAGASH
6.Rap afganistan    feat. WUTKAS, KOKZ, GOST
7.Bomby        feat. JEŻOZWIERZ
8.Walka zbrojna        feat. NOMAD
9.Chciałeś rap to go masz   feat. KOKZ, GOST
10.Lepiej sie ratuj    feat.  WUTKAZ, KOKZ, MŁODY GOH, KOZIM, IGUAN
11.Dewastacja słabych    feat. WUTKAZ, GOST, KOKZ
12.Dobrosz Beatbox Killer    feat. DOBROSZ
13.Murki i ławki     feat. GOST, DOBROSZ
14.Dla głodnych rapu    feat. PIZZA YOLO aka CHEMICZNY ADI
15.Zabójcze dawki    feat. PESX
16.Rzeźnicze haki    feat. DR. SKILLZ
17.Dope Beat - Palmy Nagrania freestyle session
18.Nuklearne Pranie Outro...

    Oj te niesławne Palmy... Ludzie się albo jarają szczerym, podziemnym rapem albo stukają w łeb mówiąc, że tego się nie da słuchać. Ja mówię, że zależy czego i sprawdzam płyty z Palm, gdzie są emce i słabi, ale i są też nietuzinkowi. Są podkłady rozwalające system, ale i takie mocno denne. Są powalające teksty, ale i takie, których w chuj nikt nie rozumie. Teraz za swoją solówkę wziął się naczelny DJ Palm, DJ Nuclear Brain Wash i aż byłem ciekaw, co po Pesxie i Chemicznym Adi pokażą
Palmy w tym roku.
    Wprawdzie naczelnym producentem wytwórni jest Nagash, ale to Wash jest tu gospodarzem i to on odpowiada za dźwięki, które spadają Ci na łeb. Okazało się, że Wash jest bardzo sprawnym producentem, który robi bity czasem wręcz powalające świeżością, czerpiące garściami, co tam, koparką ze spuścizny hip hopu. To podróż przez całą historię rapu, z samplami, breakbeatami i wspaniałymi bitboksami Dobrosza. Wash dał podkłady idealnie pasujące do swoich popisów turntablistycznych, swoją drogą niezłych, ale i emce odnajdują się również na tych ciężkich skądinąd podkładach. Myślę, że gdyby nakręcic do tego wideo, to śmiało mogliby śmigać do tego b-boje. To zabójcza mikstura djskiej świeżości z ciężarem palmowego stylu militarnego, skreczy Washa i wszystkiego tego, czego kulturze hip hop obecnie brakuje. Świeżość, szczerość, hip hop. 
    Wash nie rymuje, to reszta rymuje dla Washa. Zgromadził on tu i tą mniej zaawansowaną młodzież, ale i tych starych wyjadaczy, nie tylko z Palm. Ci młodzi to Wutkas, Gost i Kokz, z których najlepszy jest bodaj Wutkas, a Gost zdecydowanie najsłabszy, gubiący się często na bicie, choć przypadkiem nie wiem, czy to nie on odpowiada za jedne z ciekawszych wersów z 'Rap Afganistan': 'rzucam tekst jak frisbee, ten trak to grizlee, na mózgownicy pozostawiam blizny'. To oni są tu najczęściej wykorzystywanymi rapperami, co nie zawsze stanowi o atucie płyty. Co do Nagasha, to zawsze powtarzam, że jest dużo lepszym producentem, niż rapperem i tutaj się moja teza potwierdza. Jeden z lepszych występów tu zaliczył trzymający się ostatnio z Palmami Jeżozwierz. Nomada zazwyczaj ciężko słuchać, bo jego 'no-flow offbeat' bywa męczący, ale jego porównania i skojarzenia bywają dość oszałamiające ('ta perkusja pasuje na pętlę jak Twoja szyja' albo 'musisz to znieść bez tulenia się jak misie i lepienia sie jak kisiel' - no kurwa, to z pętlą na perkusji i szyi to geniusz!). Krakowska ekipa Fatum również dała ciekawy występ - kontrowersyjny Goh ze swoim darciem ryja (kto policzy ile razy Goh na końcu powiedział słowo 'kurwa'?), jeden z najlepszych na tej płycie Kozim i Francuz Iguan, który wybornie pasuje do ciężkiego podkładu. Chemiczny Adi przybrał ksywę Pizza Yolo z uwagi na kulinarne, pizzowe porównania w swoich wersach ('emce zjadam hurtem jak sieciówka'), do których świetnie dobrane są cuty z KRS One. Pesx dał rymy 'napisane na kolanie', choć wyszło to całkiem świeżo, o ile mam w pamięci jego solówkę sprzed dwóch lat. Jeśli jest tu Jeż, znalazł się także Dr. Skillz, który pokazał się z bardzo dobrej strony.
    Dałem się zaskoczyć. Takiej świeżości, aż tak prawdziwego rapu, takiego wygrzebanego spomiędzy korzeni, to się nie spodziewałem. Najlepszą robotę zrobił tu Wash, ze swoją produkcją i skreczami i to jemu należą się propsy. Tak samo jak Dobroszowi za bitboksy i niektórym gościom za wersy: Kozim, Iguan, Dr. Skillz, Jeżozwierz, może Chemiczny Adi i Nomad. Tak, jak to bywa na składakach, najgorzej wypada część rymująca, ale ciężko dobrać samych geniuszy mikrofonu. Zwariowałem, bo słucham tego jak głupi...

POBIERZ

OCENA: 5\6 


poniedziałek, 2 września 2013

PERES UDR - PÓŁNOCNO-WSCHODNI FRONT

nielegal 2013

1. Intro  
2. Północno - Wschodni Front 
3. Tak To Widzę   
4. Pamiętaj o Bliskich  
5. Veto  
6. Złe Intencje     feat. EGON, NIZIOŁ 
7. Czasem Sam Zapominam  
8. Uważaj Co Gadasz    feat. LUKASYNO   
9. Nie Zawiodę 
10. Zawsze Chciałem Być w Porządku    feat. KUBAŃCZYK, KJW 
11. Revolta  
12. Słoneczny StokK    feat. KJW   prod. HUBI 
13. Z Życia Podwórek    feat. ERCE prod. TE
14. Zrozumiesz To z Czasem     feat. SDW prod. HUBI 
15. Nigdy Nas Nie Było prod. WOWO 
16. Życzę Tobie prod. WOWO 
17. Outro prod. KRISO 
18. BONUS TRAKCK Uważaj Co Gadasz REMIX WOLA  feat. LUKASYNO 

    Kto to jest Peres? A słyszałeś kiedyś skład Urodzeni Do Rapu? Albo Uliczny Dobry Rap?  Wraz z KJW i Kubańczykiem tworzą razem skład UDR, który pojawia się czasem na różnistych gościnnych występach na płytach raczej z typu ulicznego rapu. 
    Większość albumu wyprodukował Wowo, tylko co jakiś czas zastępowany przez AdBeats, Hubi'ego, Dąbka, Kriso i Tena. Wowo daje ciężkie, oparte na muzyce klasycznej podkłady, które idealnie wpisują się w klimat płyty, choć bywają lepsze ('Złe intencje') i gorsze. Natomiast AdBeats zrobił ciekawy, nieco elektroniczny podkład do 'Veto', dzieki czemu trak wiele zyskał. Bit od Dąbka (Czasem Sam Zapominam) jest przeciętny do bólu, Hubi, po obiecującym 'Pamiętaj o bliskich' i cieplutkim 'Słonecznym stoku', pozostałe bity dał również nijakie i wtórne.  
    Czym wyróżnia się Peres spomiędzy innych uliczników? Jest ok, ale nie wyróżnia się niczym, może tym, że nie usłyszysz tu takiego steku banalnych wersów, jak na innych tego typu albumach. Chodzi mi tu konkretnie o niezgorsze flow i w miarę porządne wersy - bo tematyka jest tak wyświechtana, jak dżinsy włóczęgi. Wiecie, szacun na dzielni, prawdziwość, trudne życie, a nawet wzywa do rewolucji... Jest tu również sporo gości, głównie również uliczników z Białegostoku. Jest Non Koneksja, jest Nizioł z Szajki, są koledzy z UDR, jest i niejaki Erce i tragiczni SDW. Goście niewiele wnoszą nowego, bo to kolejne uliczne klony, rymujące tak samo i o tym samym.   
     Ileż to już było takich płyt? Multum. Akurat ta Peresa, w zalewie setek podobnych okazuje się całkiem w miarę, choć to wszystko już było. Jasne, album znajdzie fanów wśród lubiących takie klimaty i myślę, że powinien im się spodobać. Jak dla mnie, całkiem przeciętne, ale znośne. Parę niezłych podkładów, kilku marnych gości... Średnio.

OCENA: 3\6


niedziela, 1 września 2013

MEDIUM & GALUS - EGZEGEZA KSIĘGA SŁÓW

Bozon 2013

1. Bangladeszcz
2. Soczewka
3. Egzegeza
4. Pasmarsz
5. Katarymiarz
6. Psychodializa
7. Nihil novi
8. Barwidło
9. Zegarniszcz
10. Padliny
11. Biliard
12. Miara Nieprzebrana

    Kim są Galus i Medium to nie trzeba przedstawiać. Obaj na topie, Galus po sukcesie płyty Futura, Medium wprawdzie ostatnio przesadził, ale za to założył swoją własną wytwórnię płytową - Bozon. Pierwsze, co się w oczy rzuca, to tytuł, którego nikt w chuj nie rozumie... Otóż, egzegeza po grecku wyjaśnienie, jak mówi wikipedia, to 'sztuka rozumienia i wykładnia ukrytych w utworach prawd, alegorii, symbolicznych kodów sensów teologicznych'. Bingo. Typowa zagrywka Medium.
     Galus to geniusz za konsoletą. Potrafi wyczarować wspaniałe obrazy samą muzyką, ma całe palety dźwięków, które składają się na pastelowe podkłady. Niektóre wcale nie są łatwe do zarymowania, bo nie zawsze posiadają klasyczne perkusje, ba, nie zawsze w ogóle mają perkusje. Ale nie są to byle jakie bity - to muzyka, która doskonale obroni się nawet bez udziału jakiegokolwiek wokalisty, jak czyni to na Futurze, skąd pochodzą w większości podkłady - złożona, zmienna, nieprzewidywalna. Nawet jeśli odnajdujemy tu znajome sample, to są one poskładane tak nieoczywiście, że zdążysz się zdziwić.
    Medium za to... jest coraz bardziej niezrozumiały. Podchodzi do tego nieco ironicznie, czego dowodem jest kawałek tytułowy, ale nie zmienia to faktu, że w gąszczu jego dywagacji można utknąć i nie znaleźć wyjścia. Faktycznie, trzeba być specem od egzegezy, żeby to wszystko pojąć i zrozumieć do końca, o czym gada Medium. Na szczęście, da się wyłapać ogół przemyśleń - to nadal próba przemycenia chrześcijańskich wartości na te ciepłe, soulowe bity oraz wrzucenia nieco bragga w trochę zawoalowanej formie. Medium czuje się na podkładach Galusa jak ryba w wodzie, pasując do tej muzyki jak ulał. Świetne flow, doskonałe wyczucie bitu, a nawet próbuje zmieniać style. Oczywiście nie ma tu gości, bo byłoby to nieporozumieniem i zaburzyłoby spójność albumu.
    Po 'Graalu', który był zdecydowanie zbyt długi, choć naprawdę ciekawy, 'Egzegeza' uderza jak młot. O ile pierwsza płyta Mediuma była dla mnie jego ulubioną produkcją, to ten album przeskakuje go o głowę. Świetna muzyka, fenomenalne dopasowanie się do klimatu rappera... Bardzo dobra propozycja.

OCENA: 5\6


sobota, 31 sierpnia 2013

BROŻAS & BUCZER - HIGHWAY 2 HELL

PTP 2013

1. Memphis
2. HighWay 2 Hell
3. Mam Już Dość
4. Biorę
5. Alarm
6. Houston
7. Mamy Coś
8. Bad Boys
9. Piję, Jaram
10. Czas Szubienic
11. Jak
12. Nie Liczę Godzin I Dni
13. Atlanta

    Cztery lata temu obaj reprezentanci PTP wydali pierwszą wspólną płytę, nazwaną  'Czas To Pieniądz'. Teraz wyszła kontynuacja tego krążka, miała wyjść nakładem RPS, ale chyba coś nie wyszło, zatem zostało na nielegalu, ponieważ na 20 września zapowiedziana jest płyta solowa Buczera.
    To Jędras odpowiada za produkcję, jednak dwa podkłady wyszły spod ręki AiFa oraz Pingu. Znając działalność PTP nie możemy mieć wątpliwości, że styl, w jakim obraca się duet, to crunk \ trap rodem z Memphis - o czym zresztą świadczy wejściowy kawałek. Słychać wyraźnie, że ulubionym zespołem PTP jest Three 6 Mafia i im podobni. Zatem mamy agresywne hajhety, brzęczące basy i pozornie wesołe melodyjki, ale nadające nieco upiorny klimat nagraniom. W zestawieniu z warczącymi wokalami rapperów, robi się materiał naładowany po brzegi energią i kipiący wściekłością. Jeśli ktoś lubi akcje typu Prophet Posse, Three 6 Mafia i podziemie Memphis, będzie zachwycony, bo chłopaki wydobyli najlepsze z tego stylu. Gdyby Juicy J usłyszał kiedyś Jędrasa, pewnie chętnie by go zatrudnił...
    Jak wspomniałem, Buczer i Brożas warczą. Mamy zatem dwóch rzężących emce, którzy jednak z premedytacją przyjmują taką stylistykę, ponieważ 'ten brudny południowy skill' idealnie tu pasuje. 'Krzyczane refreny', 'jak w Teksasie, mamy te bity i leniwy styl'. I co tu więcej. B&B dopracowali swój flow do perfekcji i nie ma tu potknięć i zająknięć, siedzą w tej stylistyce i zapuścili już tu korzenie. Proste. Chłopaki rymują trochę bragga, trochę starają się przybliżyć scenę z południa USA, piją, jarają i tylko z rzadka dochodzą do jakichś głębszych przemyśleń, które tu akurat wydają się zbędne. Album dzięki temu, a także temu, że nie ma tu gości, jest bardzo spójny. 'We ride together, we die together, bad boys for life'.       
    Ta płyta nie trafi do wszystkich, na pewno nie. Osobiście nie zawsze mnie jara syntetyczny rap - musi być zrobiony z pomysłem i jajem - a 'Highway 2 Hell' taki jest. Z pełną premedytacją stwierdzam, że to jest płyta fajna - jednak z zaznaczeniem, że tylko dla nielicznych. Ale jako że jest to moja prywatna opinia, z którą można się zgadzać, lub nie, pozwolę sobie dać temu albumowi wysoką ocenę, na widok której niektórzy pukną się w czoło. I co z tego, podoba mi się.

OCENA:  4+\6