czwartek, 30 kwietnia 2015

THEODOR - PIERWSZE DEMO

3\4 UDS

1. Taki Jak Ja 
2. Odpowiedzialność
3. Niedziela 
4. Moja Warszawa 
5. Wolność 
6. Łańcuch 
7. Determinacja 
8. Maui 
9. Cisza 
10. CV vol. 1
11. Ja 
12. Dorosłość   feat. KUBA KNAP
13. Złote Myśli 
14. I, O, E, 
15. Momenty    feat. LILU
16. Goodbye

    Theodor to dość dziwny typ - może nie chodzi tu o niego samego osobiście, ale o wrażenie, jakie wywołuje. Alkopoligamia miała go wydać, ale wymiksowali się wężowym ruchem z interesu, więc przyjęto Theo w 3\4 UDS. Na forach zdania są podzielone - w sumie więcej opinii o chujowości Theodora, choć z drugiej strony rapgenius uznał 'Pierwsze Demo' płytą tygodnia. To w końcu jak jest?
    Mamy tu lekki rozstrzał na produkcji, bo Theo zebrał ponad dziesięciu bitmejkerów na ten godzinny materiał. Ale, wbrew pozorom, materiał na tym nie ucierpiał, bo bity są dość konkretne, pomimo, że nowoczesna, to jednak z klasycznym zacięciem. Spójrzmy na listę producentów: Ambeatny, NoTime, Bez_Struktury, Grejtu, Nerwu, Clockworkkk, Pereł, Even, Justyna Em, Sense i Poszwixxx. Kto się orientuje choć trochę to szybko zgadnie, że mamy tu wszystko - od melancholijnej klasyki Pereła, po Poszwixxxa, który też tu nie dał jakiegoś stricte syntetyka. To dość zróżnicowany klimat i powiem prawdę, że niekoniecznie wszystkie bity wchodzą bez mydła. Świetnie brzmi 'Niedziela' Bez_Struktury, równie fajnie buja 'Moja Warszawa' od Grejtu, złotoerowe 'Złote myśli' Sense ze skreczami DJ Kebsa, natomiast soulowe 'Maui' Evena to prawdziwy kąsek. Na przeciwnym biegunie jest nieco łzawy Pereł ('Determinacja'), czy dziwna 'Cisza' Nerwusa.
    Cóż, Theodor wcale nie jest taki słaby, jak go malowali (obsmarowali?) na forach. Może jego styl czasem kłuje w uszy, może wokal nie jest wyszlifowany, ale... to właśnie daje ten specyficzny klimat. W sumie ciężko mi po kilku odsłuchaniach zacytować coś konkretnego, bo te wersy, choć są całkiem niezłe, to nie mają żadnych linijek, które kładą na ziemi. Jednak coś w tym wszystkim jest, bo MC słucha się naprawdę dobrze, zarówno jego stylistyki, jak i opowiastek. Nie wszystkim się to musi podobać, bo Theodor jest taki, że albo go polubisz, albo zjebiesz - ciężko być w stosunku do niego obojętnym. Mnie jednak ta postawa odpowiada i nie będę narzekał - to wcale nie jest złe, to brzmi całkiem fajnie.
    Trochę się bałem, zanim odpaliłem materiał, ale niepotrzebnie. Theodor wie co robi, Theodor umie wpaść w ucho i choć czasem przekaz może być niejasny, bit zbyt rozwodniony, album jest całkiem całkiem. Wcale nie zamierzam narzekać, spoko rzecz.

OCENA: 4\6 


środa, 29 kwietnia 2015

NORM & ELEM - ZATRUTA SYMBIOZA

MC 2015

1. Zatruta symbioza
2. Weź przez życie nie biegnij
3. Kostka Rubika
4. Między światem, a ludźmi
5. Kiedyś, teraz, później...
6. Przez internet   feat. MATI M, EMILAK
7. Kwaśnego deszczu kropla
8. Słońce po burzy
9. Zgnite serca
10. Media huczą feat. FIZER, SERAF
11. Dzieciak radomskiego rapu feat. KUBI, PAJAC, WOLA, IGNAC, YANKEEZ, KOTZI, BIENIA
12. Zaoferuj mi więcej
13. Zaoferuj mi więcej (Bit Tytuz)

    Radomski rap ma się bardzo dobrze i z chęcią przyjmuję każdy przejaw tamtejszego ruchu scenicznego. Zazwyczaj płyty z tego miasta są, jeśli nie bardzo dobre, to chociaż ok, co czyni scenę radomską jedną z ciekawszych w kraju. Dziś na tapecie kolejny duet mc i jego bitmejker i choć album został przyjęty średnio, to i tak sprawdziłem.
    To Elem jest tu producentem i zaskakuje od razu na wstępie. Płyta zaczyna się dość porywającym trakiem opartym o 'Sztukę latania' Lady Pank - ostry początek. Potem jest już różnie - zazwyczaj przeciętnie i jak najbardziej typowo: grają smętne pianinka i zawodzą smyczki. Czasem na szczęście Elem odchodzi od tego wyświechtanego schematu ulicznego (jak np. 'Między światłem a ludźmi', czy elektroniczny 'Przez internet'). Niemniej jednak niewiele jest tu bitów, które złapią cię za gardło i będą machać karkiem - zasadniczo - może ze trzy. Reszta jest oklepana, typowa dla ulicznego rapu i niestety mało jest wyjątków, które by wyróżniały ten materiał. A nie, owszem, wyróżnia się tu remix, który wykonał... Tytuz.   
    Norm mnie nie porwał. Owszem, jego flow jest nawet niezłe, choć przeszkadzać może lekka wada wymowy. Może również wadzić to, co i jak mówi sam rapper, bo choć to takie prawilne opowieści z blokowiska, to jednak wpadają tu wersy, które kłują w uszy - albo prostactwem ('kurwa' rzucana czasem w takiej ilości, że przewyższa liczbę innych słów albo 'kwaśnego deszczu kropla kap kurwa kap') albo już zwyczajną wiochą (coś a la 'Tej, Mnietek, ciepnij mje widły na kumbajn, chciołech gnój zrzucić, bo mje chlapło na gumnioki!') - sprawdź pierwsze wersy 'Kiedyś, teraz...', gdzie ciężko zrozumieć początek, bo Norm tak poprzestawiał akcenty, że nie bardzo wiadomo OCB. Nie tylko na początku zresztą. A kiedy wpadają angielskie wtręty... Uch. Nie oznacza to jednak, że to taka lipa z 'Rolnik szuka żony' - zdarzają się dość porządne treści, jak choćby o internetowych nerdach, spędzających czas w sieci - bardzo aktualne i trafione. Byłoby fajnie, gdyby Norm oszczędził idiotyzmów ('wiem że nie podniesie cię żaden z twoich ziomów kondomów' - co????), poprzestawianych akcentów (apogeum w 'Kwaśnego deszczu kropla'), czy słów wyrwanych spod snopków słomy. Znalazło się tu również sporo gości, ale większość to typowa średnia półka podziemia, która przelatuje, jakby jej nie było. Ciekawy jest za to radomski posse track, gdzie brylują Pajac, Yankeez, dysponujący szalonym stylem Bienia i oczywiście Kotzi, trzymający zawsze wysoki poziom.
    Są momenty naprawdę warte uwagi, są chwile, na które wypada spuścić zasłonę milczenia. To taki nieco lepszy niż przeciętny album uliczny, bo i Norm się wyróżnia (nie zawsze in plus) i parę gościnnych zwrotek błyszczy (Bienia rozwala, poważnie), kilka niezłych bitów wpadło. I tyle, można sprawdzić.

OCENA: 3\6


wtorek, 28 kwietnia 2015

BAJA & OKTER (BAD BOYS) - BEZ ODBIORU

nielegal 2015

1. Miesiąc za miesiącem
2. One Hit Wonder
3. Zaro bydzie (Skit)
4. Czarna Gleba
5. Bragga Chamoowa 2 feat. OLI, SINEED, DRY
6. Gdzie to?
7. Sczery (Skit)
8. Spirytualia
9. Two Guns
10. Cofnąć czas
11. Działka (Skit)
12. Kaftan
13. Mamy to
14. Do myślenia
15. You came too close (Skit)
16. Kill Em All
17. Zabij Mnie feat. DRY
18. O matko! (Skit)
19. Jessica Rabbit
20. Flashback

      Kolejny wschodni duet producent i jego rapper - czy też odwrotnie. Wyznam, że patrząc na okładkę, mocno się zawahałem, czy aby rzeczywiście potrzebuję tego słuchać, bo Teatr Telewizji z lat '80 miał lepszą charakteryzację... 
    W tym duecie to Okter odpowiada za całość muzyki i to on daje tu swoje podkłady. No i tak... Są one dziwnie pozbawione energii, jakby na zwolnionych obrotach, ale brakuje w nich nie tylko życia, ale i jakiegoś pomysłu. Nie ważne, czy Okter chce być nowoczesny w stylu trap, czy klasyczny, to po prostu toczy się jak Maluch na jednym cylindrze. Nawet wtedy, kiedy trak jedzie na znanym i zacnym samplu (patrz 'Czarna Gleba'), to i tak ni cholery to nie chce działać - to jest bezbarwne, nudne i bez życia. To niby muzyka nowoczesna, rap XXI wieku, ale jest ona tak chujowa, że tego nie da się słuchać
    Obaj koledzy, którzy rymują, są nawet w miarę porządni, mają tylko jedną wadę - są znacznie szybsi niż te flegmatyczne podkłady i mają spory problem, aby swoje, bądź co bądź, szybkie wersy ładnie poukładać na tych trakach. Tyle, że nawet jeśli brzmią oni ok, to i tak nie chce się tych wersów słuchać - wszystko jest tak samo wymęczone i wypocone, jak muzyka. Szczytem nędzy jest refren do 'Gdzie to?', gdzie leci na autotunie coś o jajach i fajach, a zwrotki to kwintesencja kłopotów z poukładaniem wersów na tych werblach. Na jakość wersów spuszczam już w ogóle kurtynę, bo przy tekście 'gdzie twoja moszna, nad pępkiem krok masz' spadłem z krzesła. Nie, tego się nie da słuchać.
    Ok, przyznaję, nie przesłuchałem albumu kilka razy. Chuj, będę szczery do bólu - skończyłem na ósmym kawałku, po kolejnym skipie. Rzadko tak się zdarza, że nie mogę nawet wysłuchać całości... I rzadko tak jest, że okładka idealnie pasuje do zawartości, nie wiem tylko, które jest gorsze... Najgorsza płyta, jaką miałem okazję usłyszeć od dawna.

OCENA: 1\6


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

MATIS - GETTO UMYSŁU

Hemp 2015

1. M.A.T.I.S
2. DJ
3. K.L.U.B   feat. SENSI
4. I Miss You
5. Dobry Zwyczaj   feat. WOJTAS, JUNIOR STRESS
6. Getto Umysłu
7. Daj Spokój   feat. TYTSON
8. O Wiele Lepiej   feat. SENSI
9. N.A.J
10. BeOOeMBeAPe    feat. SARIUS
11. Jeśli Myślisz
12. Moneyboy   feat. DEE
13. Obiecanki   feat. TULYM CREW, ZŁOTY
14. Walka   feat. SENSI
15. M.A.T.I.S (DJ Eprom Remix)
16. R.I.P

    Szczerze mówiąc, choć Strona Centrum była propsowana za powrót do Złotej Ery, za kontynuację dorgi, wyznaczonej przez HurraGun, to jednak ich ubiegłoroczny album nie powalił mnie na kolana. Tymczasem jeden z członków zespołu, Matis, wydał na początku roku swoje solo - podobno jeszcze lepsze, niż materiał załogi. 
    Matis i DJ Lem - to duet, który wykonał tu całość muzyki i skreczy. Matis posklejał bity, a Lem pociął je Technics'ami i mamy tu rzeczywisty klimat a la '93. Matis pozbierał jazzowe i funkowe sample, z których skonstruował podkłady, które mieszczą się idealnie w przedziale między House of Pain, a Lords Of The Underground i nawet Wu Tang (znany z albumu Suns Of Man sampel z Ann Peebles). To ten hałaśliwy, nowojorski styl (tak, wiem, że House of Pain są z LA, ale nie o to chodzi), ciężki bumbap, przywodzący na myśl najlepsze lata hip hopu, czas spędzony przed Yo! MTV Rap's i na bazarach w poszukiwaniu kolejnych bootlegów na kasetach. Wraz z katami Lema jest naprawdę fajnie i buja łbem. 
    Płyta wypełniona jest po brzegi bragga i rymami bitewnymi, z rzadka tylko przetykanymi życiowymi akcjami, czy reminiscencją. Nie powiem, że te wersy robią jakiekolwiek wrażenie na słuchaczu, bo takich rymów jest na pęczki, ale za to trzymają klimat nagrywek lat Złotej Ery. To wszystko jest zrobione porządnie, Matis trzyma równy poziom, ale do wirtuozów bym go nie zaliczał. Jest prosto i mało skomplikowanie, ale szczerze i bez wpadek, i chyba o to chodzi, bo jak mówi Matis, 'jestem normalny, zwyczajny jak każdy'. Rapper zaprosił na gościnne występy kilku emce, którzy kojarzą się zdecydowanie z bumbapem. To głównie Sensi, ale przecież także Wojtas, Tytson i Sarius, a także kilku mniej znanych graczy z Ukrainy, z których Dee rymuje po angielsku (całkiem zacnie nawet), a Tulym Crew... po swojemu. I co? Niewiele, bo żaden, nawet Sarius, nie wnosi wiele, ot, kolejne rymy 'to the beat cha'll' - no, Dee brzmi rzeczywiście dobrze, ale może to dlatego, że leci po angielsku.
    Przyjemny, klasyczny krążek, który jednak nie robi wielkiego szumu wokół siebie. Bity bronią się same - pod warunkiem, że lubisz Złotą Erę. Jak chłonąłeś HurraGun, to wejdzie ci również Matis. Nieco gorzej z wersami, ale, jak już pisałem, bez wpadek. Ogólnie, to fajny album, który przenosi nas 20 lat wstecz.

OCENA: 4\6


niedziela, 26 kwietnia 2015

ARIK - OBSYDIAN EP

3\4 UDS 2015

1. Intro 
2. 27 X 
3. Tylko po to  
4. Tom Hanks   feat. PLANET ANM, MVZR 
5. Za Późno   feat. EGOTRUE, TMK aka PIEKIELNY
6. Wybudowałem pomnik    feat. BONSON, HYZIU
7. Jestem Tu 
8. Zabierz Mnie 
9. Inny   feat. MVZR 
10. Outro  
11. Złudzenie   feat. SZO
12. 27 X (Steven Remix)
13. 27 X (Ironic Remix)
14. 27 X (Seek Remix)

    Arik to młodzieniec ze Szczecina, który dwa lata temu, dzięki swojemu kawałkowi zebrał kilkadziesiąt tysięcy odsłuchów na YT - fejm rozszedł się szybko i mało znanym wcześniej rapperem nagle zainteresowało się sporo osób. Niedawno pojawił się debiutancki materiał Arika, określiny mianem EP, ale tak naprawdę to LP, bo trwa ponad 52 minuty.
    Arik powierzył brzmienie płyty takim ludziom, jak Uneasy, Szatt, Kamska, Skrywa, MVZR, Ironic oraz Steven i bez zbędnych wstępów wiadomo, że to będzie muzyka mocno syntetyczna. W rzeczywistości może nie jest tak do końca, bo taki Skrywa w 'Tom Hanks' proponuje bardzo korzenne i feelingowe brzmienie, ale nie zmienia to wcale faktu, że 'Obsydian' to jest taka zwyczajna płyta. Zresztą, Skrywa, choć jego drugi bit 'Za późno' jest już znacznie bardziej cloudowy, czy wręcz dubstepowy, jest tu chyba najlepszym producentem. W ogóle muza jest niezwykle spójna, pomimo, iż pochodzi z tak wielu źródeł. Oszczędna, ale nastrojowa, często pozbawiona perkusji, albo z uderzeniami nierównomiernymi, pędzącymi w przód, tudzież wystukiwanymi niby od niechcenia co jakiś dowolny czas. Nie lubię, ale wiem, że będą ludzie, którzy się tym brzmieniem zachwycą.
    Arik, owszem, pasuje do klimatu albumu, bo umie wczuć się w to melancholijne brzmienie, a do tego ma te teksty, w których stara się opowiedzieć o nurtujących go problemach, o życiowych zakrętach... Arik snuje swoje sentymentalne opowiastki, w zasadzie wszystko jest w typie 'Za długo czekałem by teraz się nie móc odnaleźć idąc nie udeptaną drogą, mój Nazaret \ Nawet nie chcę myśleć o tym ile razy liczyłem do celu kroki \ Mam oczywiste te plany i teraz już za późno zboczyć \ I co dał mi ten rok to głód zwycięstwa, wiary, że mam jeszcze czas w tym \ Bez presji, rzucania pod nogi kłód, ten szlak sami pokonamy bez nadmiernej walki \ To za proste, całe życie na froncie \ Cokolwiek mam mówić wydaje się za dobre \ Cokolwiek usłyszę - żałosne'. Wyznam, że takie umartwianie się nad sobą mnie drażni i w którymś momencie łapię się na tym, że zupełnie nie słyszę, co koleś do mnie gada. Goście? Na poziomie, choć najbardziej wszedł mi (tak, wiem, źle to brzmi) Planet. Reszta próbuje równie tragicznych wersów o przegranym życiu i byciu nieszczęśliwym.  
    To prawda, nie jestem fanem takiej muzyki: rozmymłanej, przeintelektualizowanej, bezperkusyjnej, autotune'owej... Owszem, doceniam kreatywność i warsztat Arika - on jest naprawdę dobry i godny uwagi, ale ni cholery nie umiem się przekonać do tego, aby włączyć płytę jeszcze raz. Nudzi mnie, jest zbyt rozlazła, tego można słuchać przy czerwonym winie w jesienną noc wraz ze swoją dziewczyną na pomoście jeziora. Pierdolę, nie piję wina, nie mam dziewczyny - po niemal 20 latach małżeństwa tkwi się na innym poziomie partnerstwa, a na pomoście wolę słuchać szumu wody. To nie dla mnie.

OCENA: 3+\6  


sobota, 25 kwietnia 2015

ISKRA - EWOKACJA

3\4 UDS 2015

1. Dążyc do celu 
2. Chciałbym   feat. DIAMENT 
3. Ewokacja 
4. Teraz albo nigdy 
5. Miejsce moich wspomnień 
6. Falsyfikaty     
7. Gdzie   feat. COOKS, AUSTIN 
8. Wehikuł czasu          
9. Biorę życie jakim jest   feat. CZEPAS, MŁODY PSZ 
10. Zostawic wszystko w tyle    feat. ANA SZEN

    Iskra działa na oświęcimskiej scenie już od jakiegoś czasu, jednak rzadko wypływał gdzieś poza lokalny krąg fanów. Do czasu, kiedy zainteresował się nim znany net label 3\4 UDS i wypuścił jego pierwszy album solowy. Zaskakuje on nieco listą producentów i djów, a że albumy z Underground Studio lubię, więc sprawdzam.
    Zadziwiać mogą obce ksywki producentów, ale w sumie w dobie internetu nic nie jest niemożliwe... Płytę otwiera Ear 2 Tha Beat, niemiecki producent z Kolonii, którego bity pojawiały się nie tylko na płytach niemieckich (m.in. Eko Fresh, Bushido, Ferris MC), ale przecież także u The Game, Jadakiss, Fredro Starr, czy K-Rino i Brotha Lynch Hung. Tutaj dał on klasyczny podkład, oparty na bardzo znanym samplu zespołu Skylark - bit o tyle sympatyczny, co ograny. Nie mniejszą listę gwiazd ma na swoim koncie ziomek E2TB, czyli Allrounda, współpracujący z takimi ludźmi, jak Styles, 2 Chainz, Inspectah Deck, Termanology, Bizzy Bone oraz naturalnie z niemieckimi gwiazdami: Spax, Eko Fresh, czy Nate57. On również opiera swoje dość klasyczne bity o całkiem znane i zapewniające kiwanie głowy sample. Następny zagraniczny bitmejker to grupa The Unbeatables, która z kolei znajdziemy na płytach 50 Cent, Crooked I, Rick Ross, czy Method Man. Tutaj akurat ich 'Wehikuł czasu' jest zwyczajnie nudny... Trzy razy pojawia się Warmi ze swoimi klasycznymi podkładami. Młody z Meridialu brzmi w 'Miejscu moich wspomnień' tak charakterystycznie, że kto słyszał jego solówkę, ten bez wahania stwierdzi, że to właśnie Młody MD. Drugi Młody to Młody PSZ ze swoim 'Biorę życie...', którym przywodzi na myśl podkłady Large Professora, czy Diamond D. Producentów wspomagają na wosku Cooks, DJ Danek i Alien.   
    Iskra, to prawda, ma tę iskrę i potrafi wykrzesać z siebie ogień. To prawda również, że nie zawsze, ale są momenty, kiedy rapper poleci aż miło posłuchać. Pierwsza połowa kawałków to bragga i pokaz skillsów, natomiast po kwadransie klimat się zmienia i wchodzą tematy głębsze, znacznie bliższe rapu ulicznego: prucie na psach, powroty do przeszłości (tzw. maintanin'), ciężkie życie, dążenie do celu bez wytchnienia - w sumie niewiele oryginalności, ale za to podane w dość porządnym sosie lirycznym. Goście, którzy tu się pojawiają na majkach, nie prezentują nic wielkiego, może poza Diamentem, który faktycznie lśni. Ciągle nie mogę się nadziwić, jakim cudem Młody PSZ wydał legala, bo to, co prezentuje to totalnie średnia podziemna... Już prędzej spodziewałbym się na legalu Iskry...
    Dostajemy tu bardzo przyjemny materiał, pełen klasycznych bitów, które wpadają lekko w nowoczesne brzmienia. Owszem, wpadają tu nieco nudnawe nuty, nie wnoszące nic ciekawego, ale większość jest naprawdę ok. Tylko po co było płacić hajsy tym zagraniczniakom, których u nas się nie kojarzy, skoro najlepiej wypadają obaj Młodzi (przynajmniej na bitach)? Porządne podkłady, niezły Iskra - to sprawia, że materiał warto obadać.    

OCENA: 4\6

piątek, 24 kwietnia 2015

PEERZET - OFICJALNE WYMARCIE KRÓW

Aptaun 2015

1. Pod Czachą
2. Co ja mam 
3. Problemy
4. Się bawmy tym 
5. Chłopaki jadą windą
6. Nie ma tego już
7. Nie wiem o co chodzi 
8. Za pięć lat 
9. Ale nuda ziom 
10. Życie Carlita 

    Doktor Majk mnie bardzo do Peerzeta przekonał, dlatego z chęcią przyjąłem jego nowy mikstejp. Nie przepadam za płytami na kradzionych bitach, ale to przecież swego rodzaju pokaz skillsów rappera, więc czemu nie - zwłaszcza, że jest nim Przemek. Już okładka wprowadza nas w klimat - zapewne mocno żartobliwy.
    Każdy z bitów na albumie jest instrumentalem z jakiegoś znanego mniej lub bardziej numeru. Ale nie oszukujmy się, kiedy włączysz te bity, to nie ma nic tajemniczego w podkładach znanych z płyt 50 Cent, Obie Trice 'They wanna know' - jeden z moich ulubionych sampli!!), Method Man & Redman, Nate Dogg, Nipsey Hustle, czy Araab Muzik. Ale przecież na takich taśmach nie chodzi o samą muzykę - wiadomo przynajmniej, czego słucha rapper i co mu się podoba - przecież te bity wybiera sam osobiście. Większość fanów rapu, którzy są choć nieco obeznani z amerykańskim hip hopem, będzie znała te podkłady - ci którzy słuchają tylko polskiego, będą mieli coś nowego. I dobrego, bo to przecież fajna muza.
    'Wiem że czekałeś na to jak na pierdolone lato \ wchodzę ci na banię jak kurator, jak prokurator synu \ masz fejm skurwysynu, lecz nawijasz jako-tako' - te wersy otwierają mikstejp i niejako są kwintesencją stylu i tematów przewodnich. Bragga, które należałoby brać raczej z przymrużeniem oka, bo Peerzet robi sobie tu często bekę, żartując nie tylko ze słuchacza, ale także z samego siebie. Takim pobocznym nurtem są życiowe 'Problemy', wspominki starych czasów, a także radosne najebki. Wszystko to nieco przez palce, z jajem i nie należy przyjmować tego, co tu słyszymy za pewnik. PRZ nabija z innych rapperów - zwłaszcza tych ze szczytów list Olis (dostało się Kaenowi...), lecz pamiętajmy, że mamy podchodzić do tego na luzie i bez spiny. Wszak to tylko pokaz skillsów, a tych Przemkowi nie brakuje.
    Fajny materiał, choć na kradzionych bitach, to jednak słucha się tego z przyjemnością, bo nie dość, że rapper wziął sobie dobre podkłady, to jeszcze... sam jest dobry. Do sprawdzenia, darmowe pociągnięcie na stronie Przemka.

OCENA: 4\6