niedziela, 21 października 2012

ŁAPIĘ TLEN - SZO

nielegal 2012

1. Łapie tlen   feat. DJ PYZIU
2. I.D.E.   feat. DJ PYZIU
3. Muzyko  
4. To Ona   feat. DJ PYZIU
5. Existere 
6. Numa Einz 
7. To co robimy   feat. NESTI, DJ PYZIU
8. Butterfly   feat. 355
9. Diuk    feat. RUBIN, DJ PYZIU
10. Poranek 
11. Co nas łączy   feat. JAKÓB, REDSON, DJ PYZIU
12. Kruszynka   feat. ELJOT, DJ PYZIU

    Szo aka Szomej to młody rapper na naszej scenie - choć może w sumie należałoby powiedzieć jeszcze nie naszej, ale chociaż wielkopolskiej. Płyta zainspirowana jest przeżyciami samego Szo i każda piosenka jest o innym momencie życia.
    Lokalni, mało znani producenci czasem potrafią namieszać na trakach i zrobić naprawdę świeże podkłady. Tozu, 77Ep i Ka-Meal mają swój styl i prezentują całkiem porządny poziom. To dość zwyczajny, wschodniowybrzeżowy styl klasyczny, okraszony bardzo sprawnym skreczowaniem DJa Pyziu, który, choć mało znany, pokazuje, że zasługuje na zwrócenie oczu w kierunku jego patefonów. Zazwyczaj Szo współpracuje z toruńskim produsa Ka-Meal'em, ale tutaj postawił również na nieco inne brzmienia i to chyba bardzo dobrze, bo Kamil tworzy dość melancholijne traki. Najlepsze bity, moim skromnym zdaniem, daje tutaj Tozu - są najbardziej zróżnicowane i świeże.
    Szo, pomimo, że posiada ledwo 20 lat żywota, ma już ustalony styl i flow - przyznac trzeba, że całkiem poprawny i niewiele mu można zarzucić. Nie wszystkie teksty napisane są sprawnie i bezboleśnie, ale... tego da się słuchać, nawet czasem z przyjemnością. Szo porusza tematykę wszelaką: mówi o muzyce, kobietach, parciu do przodu i szukaniu sensu w życiu, porusza kwestie społeczne - w zasadzie mamy pełen wachlarz tematów, przy czym emce nie ucieka od stricte hip hopowych treści. I szczęśliwie, Szo potrafił dobrać sobie takich gości, żeby nic nie zepsuli, a wręcz uzupełnili.    
    No i właśnie o takie produkcje chodzi w tym podziemiu. Nie jest to szczyt możliwości, ale życzyłbym sobie, żeby choć 50% płyt wychodziła w takim stylu. Niestety Szo pochodzi z niezbyt wielkiego Koła i może mieć słabszą siłę przebicia, ale to nie jest istotne, skąd pochodzi - liczą się skillsy, a tych tu znajdziemy sporo.  'Zaciągnij sobie i złap ten tlen, bo to świeży powiew. I oby tak dalej, bo jak widziałem u Szo na fejsbuku, szykuje się nowa produkcja, którą na pewno sobie skombinuję.

ŁAP TEN ALBUM

OCENA: 4+\6

sobota, 13 października 2012

RARYTAS - RR BRYGADA

nielegal 2012

1. Intro
2. Nadal
3. Nieważne
4. To nie przypadek
5. Krok przed tobą
6. Wena z gwiazd
7. Nie dajmy się zwariować
8. Apokalipsa
9. PKP Kartel
10. Prawo do gry
11. Braga popis
12. Maryja
13. Motywacja
14. Mordownia    feat. RUDI
15. Zapraszam do ringu
16. Być sobą

    Rafi z Beat Squad i Ry23 aka Ramona, współpracują już z 10 lat. Z początku nieśmiało, z biegiem czasu coraz bardziej, aż wreszcie mamy już ich trzecią płytę, po albumie 'Zasada' z 2004 i 'Super Moc' z 2009. Zeszłoroczna płyta Rafiego była bardzo udana i gości w moim plejerze do dziś, tak samo z niedawno wydanym LP Ry23. Dlatego po kolaboracji spodziewałem się tylko dobrych rzeczy - istnego 'rarytasu'.
    Nie jest niespodzianką lista bitmejkerów, którzy przygotowali podkłady na ten album. Donatan, Greg/Miliony Decybeli, RX, PTK Beatz, Radonis, Daemo, RuDy, Ceha, Qdi i sam Ry przygotowali wybuchową kombinację nowoczesnych podkładów, które mają 'zrobić na bitach Wietnam'. Takie bity są ok, ale tego obiecanego Wietnamu nie robią, wygląda to jakby najlepsze bity idą na legale, a podziemne wydawnictwa dostały odrzuty z obu solówek... Łby za to przy samej dupie urywają DJ Taek i Triple Impact, którzy tną woskiem jak wściekli.
    Rafi ma swój charakterystyczny slow-flow i głos - ciężko go pomylić z kimś innym - to jego niewątpliwy atut. Ry również ma swój osobisty styl i swoje 'rrrry' i dzięki temu gospodarze doskonale się uzupełniają i świetnie razem współbrzmią. Mają porządne teksty wszystko zarymowane jest należycie i brzmi dobrze, ale... czegoś tu brakuje. Nie wiem, chemii pomiędzy R i R? Na solówkach wszystko wyglądało znacznie lepiej, a tu płyta przelatuje przez palce... Tak, znalazłem parę bardzo fajnych traków, jak np. 'PKP kartel' (ubawiłem się), ale nic mnie nie zabiło. Zwyczajny, dobry album i tyle.
    No i nie jest to rarytas. Takich rarytasów w tym roku było zbyt dużo i się przejadły. Słyszałem już lepsze kąski w ciągu ostatnich 9 miesięcy. Będę czekał na kolejne solowe płyty Ry i Rafiego, bo ich zwyczajnie lubię słuchać. Do tej płyty też będę wracał, bo jest spoko. Ale nic poza tym. 

OCENA: 4\6 


czwartek, 11 października 2012

HEPI MILL - DOT

Piranya 2012

1. Psychopata    feat. ZAŁAZ
2. Mięso  
3. Pierdologia   feat. KLEBAN
4. Insektycydy    feat. FREAK, BONE
5. Lekcje
6. Mamo pozwól!
7. Konsekwencje    feat. PWR, SYNDYKAT
8. Miasto krwawi wódą    feat. BONE
9. Kraina paradoksów
10. Hepi Mill
11. Poetyka maski

    Dot, Polipem zwany, choć młody, działa na krakowskiej scenie już od jakiegoś czasu. Ma na koncie trzy solówki (ta jest czwarta) i dwie ze składami. Zatem całkiem doświadczony gracz - pomijając już fakt, że ja z lubością grzebię w krakowskim podziemiu, co powtarzam do znudzenia. Dlatego czwartą płytę Dota musiałem sprawdzić i koniec. I sprawdziłem.
      Kurwa, znowu zajebane bity. No ok, nic bardzo znanego, ale muzyka to nic innego, jak zawinięte instrumentale z amerykańskich produkcji. Mogę tylko pochwalić dobór klasycznych podkładów: mało znane i wystarczająco przyjemne, żeby ich wtórność nie przeszkadzała w odbiorze.
    Znacznie inna sprawa jest z samym Dotem. Cholercia, to sprytny emce, mający celne teksty i wciągające storytellingi (fantastyczne, maintainingowe 'Lekcje'). Po prostu chcesz go słuchać. Do tego, jeśli wiadomo, że goście dostosują się do poziomu, mamy prawdziwą ucztę liryczną. Czy tematyką jest horrorcore, czy melanże, czy retrospekcje, jaranie, konsumpcja - nie ważne, Dot ma coś, co sprawi, że punkt widzenia, z jakim patrzy, potrafi zaskoczyć i okazuje się, że od początku do końca wyłapujemy smakowite kąski wersów. Tak, Dot ma te teksty i ma styl.
    I znowu to samo: świetny emce z tekstami wartymi zauważenia, jedzie na amerykańskich bitach. A w Krakowie tylu dobrych producentów!!! Następna płyta na własnych podkładach poproszę! I nie ma, że boli!!! A tak poza tym, super krążek, bardzo polecam.

POCIĄG

OCENA: 5\6


wtorek, 9 października 2012

BLISKIE ODDALENIA - RYJEK

nielegal 2012

1. Droga do gwiazd
2. Lęk przed światem
3. Przyzwyczajenia
4. Długi list
5. To tylko noc
6. Przez ciebie
7. Samobójstwo
8. Chodź ze mną

    'Bliskie oddalenia'? Trąci 'Dalekimi Zbliżeniami' Weny. No i w sumie słusznie, bo taka była inspiracja Ryjka. Mój Boże, Ryjek, co za ksywa? Nie słyszałem nigdy o gościu, ale oczywiście postanowiłem rzecz sprawdzić, bo lubię wiedzieć, co w podziemiu piszczy.
    Muzyka to rzecz, która mnie wkurza - bity są zaciągnięte skądinąd. Mogę tylko pochwalić dobór bitów: Alchemist, Cunninlynguists, J Cole, Big KRIT oraz Noon i Bob Air. No, za Boberem nie przepadam. Jednakowoż sfrea muzyczna albumu jest porządna - przede wszystkim z uwagi na doskonałą selekcję podkładów. Kto lubi Cunninlynguists, temu się płyta spodoba - ja ich lubię.
    I płyta mi się podoba, bo nie dość, że fajne są podkłady, to jeszcze Ryjek jest całkiem dobrym emce. Rymuje dość normalnie, ale teksty są raczej te z górnej półki. Mają sens, chcesz ich słuchać. To coś o życiu, ale nie tym ciężkim prosto z ławki osledla bloków, ale tak po prostu, o tym, co Ryjek (nie mogę z tą ksywką) widzi dookoła siebie. Są zwyczajnie fajne. Rozsądne. Mają sens, koleś nie pierdoli bzdur, to prawdziwa podziemna poezja.
    Naprawdę warto poświęcić te pół godzinki na wysłuchanie 'Bliskich Oddaleń', bo jest czego. Na soulowych wręcz podkładach z kolosalnym feelingiem (szkoda, że zajebanych), uskutecznia się ziom, który ma coś do powiedzienia. Ryjek jest ozdobą albumu i poważnie czekam na płytę od producentów, którzy zrobią muzę specjalnie dla niego. Ale koniecznie soulowo-jazzującą. Dobre to. 
ZACIĄGNIJ I ODPAL

OCENA: 4\6


niedziela, 7 października 2012

PRAWO TALIONU - ANTONE

Play More 2012

1. Graj dalej   feat. MESAJAH, MLN, LADY NINA, ICE, DJ LIQUID
2. Egzystencji aranż    feat. BLACKOUT JA, MARIKA
3. Lex Talionis    feat. NOTSMALL, DJ WAR
4. Półśrodki     feat. VERTE, ONE MAN ARMY, DJ LIQUID, KRZYKU, JABBA DRUMMER
5. Żyje tym miastem   feat. CALU
6. Inspiracja
7. Impuls    feat. RASTAMANIEK
8. Interakcje    feat. BLUE EYES ONE
9. Atak jak napalm 
10.Intencje
11.Jesteś sam   feat. LADY NINA
12.Prefekt    feat. BUNIO
13.Bieg życia
14.Nosi mnie feat. MLN, I.N.W., MILO MAILO, EHONE
15.Play More Secta  
16.Outro

    Jak zobaczyłem tę płytę w sklepie, zachodziłem w głowę, któż to do diabła jest? Po czym przeprowadziłem mały risercz w necie i klapki spadły mi z oczu. Ma na swoim koncie wiele nagrań, udziela się aktywnie na wrocławskiej scenie, nie tylko hip hopowej, ale i ragga i jungle; promuje, organizuje imprezy - jednym słowem, człowiek-orkiestra.
    Muzykę dla Ant1 robili ludzie mniej znani, ale aktywni na scenie: Chris Miller, Bejotka, Wok, Yankes, Playing Heads, EMS i Ice. Są to dość zwyczajne podkłady, z nowoczesnym zacięciem, ale prędzej w stylu wschodniego wybrzeża, niż południowoamerykańskie cykacze, albo g-funk, na pewno nie żaden tru skól, czy jakby się to nie zwało. W zasadzie znajdzie się tu kilka fajnych podkładów ('Intencje', 'Inspiracje'), ale szału nie ma.
    Antone nie jest złym emce - jest przeciętny i to w zasadzie tyle w tym temacie. Zarówno teksty, które są wystarczająco porządne, żebyś się nie krzywił, ale i wystarczająco płytkie, żebyś nie musiał się w to wkręcać, jak i flow, które jest... przeciętne. Jest tu sporo gości, tak ściągniętych z Jamajki (Blackout Ja), Fresno (BluEyesOne), jak i z różnorakich zakątków polskiej reggae-rap sfery. Znajdzie się tu parę fajnych kawałków, takich jak 'Inspiracja', 'Jesteś sam', ale wszystko jest w miarę równe i nie ma wielkich wzlotów i upadków.
    W sumie ciężko powiedzieć cokolwiek sensownego na temat albumu. Jest. Można włączyć jako tło do robienia czegokolwiek. Nawet nie mogę powiedzieć, że to słaby album. Ale strasznie przeciętny. Niewiele się tu dzieje.    

OCENA: 3\6


sobota, 6 października 2012

OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB - KAEN

Prosto 2012

1. Narodziny
2. Bestia
3. Nasza Wina
4. Moja Królowa
5. Czasem Myślę, Że...    feat. FU, ZDYCHA
6. Nie Osądzaj
7. Czas Na Zmiany
8. Masz Swój Rozum   feat. JURAS
9. Alter Ego
10. List Do D.
11. Głowa Do Góry   feat. OLGA ANTECKA
12. Strefa Mroku    feat. BENY B, ZWR, IVE
13. Historia Pewnej Miłości
14. Kamień Syzyfa    feat. WIGOR
15. Władca Liter
16. Głębia
17. Idź Na Całość
18. W Moich Butach
19. Nie Ma Odwrotu    feat. ESKA
20. Od Kołyski Aż Po Grób
21. Pogrzeb

    Kaen to specyficzny debiutant, który niby siedzi w rapie dość długo, ale nagrał... praktycznie niewiele. Słuchacze mogą go kojarzyć przede wszystkim z mixtejpów DJ Kebsa i z kilku, naprawdę mało znanych, wcześniejszych traków. Sokół trochę ryzykował, wydając płytę mało znanego rapera, który dał się poznać tylko z kilku, przeciętnych dodajmy, wersów.
    Podobno Kaen długo szukał producenta, ale znalazł. Jest nim Ive, znany wcześniej z płyty m.in. Pokoju Z Widokiem Na Wojnę - co dla mnie osobiście nie jest żadnym wyznacznikiem sukcesu. Muzyka jest oparta na lekkich perkusjach, pykających jakby ktoś klepał ołówkiem w pudełko Pysia. Naturalnie skrzypki i plumkające pianinka - dokładnie to samo, co nie podobało mi się na płycie Jurasa. Byle jakie, zwyczajne, nowoczesne bity robione bez jaja i jeszcze na zajebanych patentach (np. 'Czas na zmiany' od Sido, czy 'Historia Pewnej Miłości' od Eminema). Jeden trak zrobił Feru, ale nie podwyższył zbytnio poprzeczki. Skrecze, które pojawiły się nieśmiało w kilku miejscach, robiono chyba na syntezatorze...
    Kaen ma technikę - umięjętności rymowania nie można mu odmówić. Fakt, chyba zbyt często czerpie natchnienie ze stylistyki Eminema (nie tylko styl, ale i ciekawy, ale wtórny pomysł z 'Alter Ego'), Buki i kilku co bardziej ekspresyjnych rapperów, ale jego flow jest najlepszy ze wszystkiego, co znajdziemy na płycie. Bo kiedy dochodzi do tekstów, to Kaen nie ma się specjalnie czym popisać, pomimo, że zdarzają mu się wielokrotne rymy i czasem sypnie coś, czego da się posłuchać. Przez większość czasu dostajemy zwyczajne rymy o ciężkim życiu, trochę marnego bragga i wiele perełek, które pozbierałem po kawałkach: 'do śmieci pada płód', 'czuję że stoję nagi, bardzo się boję Pragi' (co kurwa?), 'dawaj głośno, niech sąsiadka jebnie płodem' 'oj dziewczynko, twoja dupa pełna spermy' i rymy typu 'gównem\gówna' i wiele tego typu pierdół. Gościnne wejścia to oddzielny rozdział. Fu swoją zwrotką po raz kolejny udowadnia, że jest do odstrzału - kiedy nie rozumiałem jego wersów, jebałem go tylko za technikę. Teraz, kiedy 'rymuje' wyraźnie, to wyraźnie słychać, że pierdoli takie bzdety, że lepiej było jak bełkotał. Kolejny majstersztyk to Zdycha, serwujący rymy na poziomie przedszkola. Juras wypadł zwyczajnie, jak na pierwszym lepszym kawałku PZWNW. Beny B wszedł na majka z bodaj najlepszymi wersami, ZWR typowo ulicznie i 'strefomrocznie' Ive zarymował również dość zaskakująco, inspirując się chyba flow i techniką Tech N9ne, ale znacznie bardziej nieśmiało. Wigor? Ten przynajmniej umie rymować.    
    Przyznam, że dość ciężko przez to przebrnąć. O ile na początku z rozbawieniem wyłapywałem durne wersy, to potem się znudziłem i ciężko mi się było skupić. Wkurwiają mnie bajty z Eminema - dokładnie te same odgłosy, podobne patenty - po co powielać to, co już jest? I dodatkowo w przypadku, kiedy kopia jest lata świetlne od oryginału? O ile zeszły rok należał do stajni Prosto, to z każdą płytą w 2012 Sokół strzela sobie w stopę. Jeszcze biedak kaleką zostanie. Bo tej płyty nie da się posłuchać po raz drugi. Co tam po raz drugi - ciężko to przesłuchać za pierwszym razem w całości!

OCENA: 2\6


poniedziałek, 1 października 2012

YOU CAN'T CHANGE ME - BASZUK

nielegal 2012

1. Start 
2. Każdy dzień  
3. Znikło 
4. Wolałbym nie pamiętać 
5. Wskazówki
6. Żyję tym 
7. Jedna droga    feat. ENES
8. To nigdy nie jest łatwe

    Któż wie, kto to jest Baszuk? Ja też się nie orientowałem, więc z niejakim zdziwieniem przyjąłem, że to jego trzecia płyta. Hmmm? Trochę mnie odepchnęła okładka w wersji techno, ale nie zwykłem oceniać płyty po okładce, dlatego włączyłem ten szajs.
    Baszuk przyjął bity od wielu producentów z całej Polski. Są tu Beat Dealers, jest Muestra, Gregor, Jarus, Kozi i SMM - czyli zupełne nołnejmy. Nie szkodzi, wszyscy prezentują w miarę poprawne, klasyczne brzmienie. Nic oszałamiającego, ale po prostu grają sobie sample na perkusjach, jako tło dla Baszuka.  Najlepsze (bo inne, ale nie tylko dlatego) są podkłady SMM, ale i Jarus dał dość ciekawy, elektroniczny podkład. Ogólnie, sfera muzyczna spoko.
    Baszuk nie jest znany? Szkoda, bo chłopak ma skillsy większe niż 60% oficjalnej sceny. I dobre teksty. Tak, nie ma nawet 20 lat i co z tego? Nawija naprawdę dobrze. Nigdy o nim nie słyszałeś? I co z tego, zaciągaj płytkę. Długa nie jest, więc znudzić się szans nie ma. Baszuk nawija o życiu i rapie, o swojej rzeczywistości. Na tak krótka płytę nie warto zapraszać gości, więc rymuje tu sam. I dobrze. Nie każdy trak ma siłę, niektóre są słabsze, co nie znaczy, że złe. Najlepszy był chyba 'To nigdy nie jest łatwe', także 'Wskazówki' i te kawałki zostawiłem w moim heavy rotation na playerze.    
    Fajnie, dla takich płyt warto przekopywać podziemia podziemi. Spokojnie można płytę sprawdzić - nawet jeżeli się nie spodoba, to nikt nie powie, że to lipa. Czegoś tu brakuje, jakiegoś pazura, jakiegoś bangera, ale słucha się bardzo przyjemnie. 

ZABIERAJ SIĘ ZA SŁUCHANIE

OCENA: 4+\6