piątek, 7 lutego 2014

TOP 20 NA LEGALU 2013

Czy rok 2013 był udany? I tak i nie. W sumie, to wyszło sporo niezłych albumów, więc dało się wybrać 20 takich, które podobały mi się najbardziej. Na legalu wydano 104 płyty rapowe, z których posiadłem wszystkie. Wysłuchałem z atencją, czasem ze zniecierpliwieniem, czasem z przyjemnością, czasem przyjmując tzw. poker face. Czy lista będzie zaskoczeniem? Pewnie jak zwykle każdy znajdzie tu coś w stylu 'ta płyta wśród najlepszych? Pojebało Cię!'. Albo 'Nie ma tego albumu? Pojebało Cię!'. Na pewno. Tak, czy siak, to moja subiektywna lista ulubionych albumów zeszłego roku.

20. KĘKĘ 'TAKIE RZECZY'
Wyczekany przez wielu, wyszczekany i bez kompleksów. Album zebrał różne recenzje, ale przyznam, że jest całkiem niezły. Tak, spoko album.

19. EMEN 'PRZEDMIEŚCIA'

Ok. Przyznaję bez bicia, że jestem fanem diaspory z Manchasteru. Jeśli wychodzi album Ducha lub Emena, to musi być sztos - i zazwyczaj jest. Ja wiem, że okładka jest z nielegala, ale nie ważne, chodzi o sam krążek, który jest świetny.

18. SZAD 'I NIECH SZUKAJĄ MNIE KULE'
 3W ma się dobrze. W tym roku wyszły dwie solówki członków składu - kolejna Szada i pierwsza Porka. Szad - ten mniej agresywny, bardziej poetycki i lubiący przenośnie, sięgające daleko wgłąb wyobraźni, w moim mniemaniu dał nieco mniej wyraźną, choć na pewno bardzo dobrą płytę.

17. BEZCZEL 'ADHD'
Album Bezczela jest pełen pasji i energii - to podstawowa zaleta płyty. Brzmi, jakby rzeczywiście członek Fabuły miał adhd... Sporo zabójczego bragga, świetnie zarymowane kawałki, Bezczel niszczy z siłą husarii.

16. BUKA 'WSPANIAŁY WIDOK NA NIC INTERESUJĄCEGO'
Poprzednia płyta Buki trafiła na moje pierwsze miejsce. Znam ją bardzo dobrze i do tej pory siedzi mi w plejerze. Druga w sumie też tam jest, ale... To już nie to samo. Nieco napuszony początek mnie nie przekonuje i choć potem jest już tylko lepiej, 'Widok...' nie powtórzył sukcesu legalnego debiutu. Ale i tak to niezła płyta.

15. PORK PORES PORKINSON 'PSYCHOTHERAPY'
Pores wygrywa z Szadem... Wydaje mi się, że to bardziej przemyślany album, niż 'Kule'. Nie ma tu wykręconych, często niezrozumiałych odnośników. Porky wali swoim zdartym głosem w łeb, ma roztrojenie jaźni, ale każda z trzech części nieźle daje sobie radę. Bardzo dobra płyta.

14. TEN TYP MES ' TEN TYP MES I LEPSZE ŻBIKI'
Nie spodziewałem się. W zasadzie wiem, że Mes ma talent i wiele potrafi, ale... Nigdy nie trafił z materiałem w mój gust na tyle, żebym trzymał jego album w plejerze. A tu taka niespodzianka. Fajowe, funkowe brzmienia, niezłe patenty i dobra zabawa... Czego chcieć więcej? Klimat kiler.

13. POLSKIE KARATE 'POLSKIE KARATE'
Rozwalił mnie już singiel. A przecież to cała płyta jest utrzymana w podobnym klimacie i wielka impreza zalewa mózgi. Świetne podkłady, doskonałe wersy - wszystko gra. Ja  byłem zadowolony i ubawiony po pachy. I o to tu loto, jak mawiał klasyk.

12. SKORUP 'PIĘKNA POGODA' 

Tak, nie jest tajemnicą, że Skorupa uwielbiam pasjami. Każda jego płyta to dla mnie rarytasik. Ta również, aczkolwiek równać się z takim 'Etosem Kowboja' nie może. Nie zmienia to wcale faktu, że to super produkcja.

11. SARIUS 'BLISKO LEŻY OBRAZ KOŃCA'
To bardzo niedoceniona płyta. Szkoda, bo to kawał doskonałego rapu na dobrych bitach. Chłopak naprawdę wie, co zrobić z mikrofonem, wie na czym polega powrót do korzeni. Naprawdę, za mało atencji otrzymał Sarius.

10. FLINT 'STARY DOBRY FLINT'
Flint nagrał naprawdę dobrą płytę - może nieco rozczarowała część osób, ale ja się nie nastawiałem w ogóle - i dostałem bardzo fajny album, gdzie Flint pokazuje skillsy, z jakich jest znany.

9. MI-LA 'MIEJSKIE GAWĘDY O MIŁOŚCI I ZBRODNI'
Jeszcze mi się nie zdarzyło, aby płyta kobieca dotarła tak wysoko... No, może poprzednia Wdowa w te okolice. Żadne Guovy, Gonixy, a już na pewno nie Paręsłów. Mila ma miły głos, trafia w werble, ma zajmujące gawędy, a producenci zostali dobrani bardzo dobrze. Naprawdę świetny krążek.

8. O.S.T.R. & HADES 'HAOS'
Nie wiem, czemu płyta nie przyjęła się zbyt dobrze (czyt. poniżej oczekiwań). Mam wrażenie, że psychofani Ostrego i HiFi Bandy wzięli album jako pewnik, a reszta, zmęczona już pewnie Ostrym, nie wysłuchała płyty zbyt uważnie. A to przecież bardzo dobry materiał...

7. KROOLIK UNDERWOOD 'PUNKT G'
Przyznam, że jeszcze 2 lata temu Kroolik doprowadzał mnie do szału. Po czym zacząłem się do niego sukcesywnie przekonywać. A w 2013 roku Kroolik wydał płytę, która powinna być przebojem od razu: to krążek zróżnicowany, pełen skrajności, ale bardzo dobry. Ok, ja wiem, że tekstowo nie ma tu rewelacji, ale za to klimat, jaki robi Kroolik jest niespotykany na naszej scenie. I za ten klimat bardzo lubię ten krążek.

6. ROVER 'ODŹWIERNY'
Może i za bardzo płacze, może nieco zbyt melancholijnie tu jest, ale choć to bardzo gorzka płyta, to świetne bity i inteligentny Rover nie pozwalają przejść koło niej obojętnie. Świetne na długie zimowe wieczory...

5. VIENIO 'PROFIL POKOLEŃ VOL.1'
Że niby staroć odgrzewany, że Vienio zrobił płytę na siłę... A mnie się ten pomysł bardzo spodobał - może dlatego, że jestem nieco starszy od Vienia i ci wykonawcy, starzy polscy piosenkarze i muzycy, to były dźwięki mojej młodości. Ciechowski, Sztywny Pal Azji, Kapitan Nemo... Do mnie to trafia, do młodzieży nie musi.

4. SOKÓŁ & MARYSIA STAROSTA 'CZARNA BIAŁA MAGIA'
Rozjebka. Nie liczyłem na powtórkę z rozrywki, ale drugi album jest lepszy niż pierwszy. Sokół, zachowując formę i ogólny kształt, idzie dalej. Jak walec. Album zebrał różne opinie, ale prawdę powiedziawszy, na mnie wywarł spore wrażenie. Nie ma tu już tych natchnionych, ekologicznych gadek - są te ciężkie wersy, które robią w bani mętlik i przynoszą ból.

3. CIRA 'PLASTIKOWY KOSMOS'
Kolejny niedoceniany trochę artysta. Ma pecha, bo jego doskonała płyta wyszła na początku 2013, więc sporo osób o niej już nie pamięta. A szkoda, bo to naprawdę świetnie napisane i zarymowane wersy. Do tego na przyjemnych podkładach. Cira pokazuje tym wszystkim rapu gwiazdom, jak się robi płyty - ale jest zbyt awangardowy i inteligentny, żeby rzesze dwunastolatków to zrozumiały.

2. MODULATORS 'INSERT COIN'
Dlaczego nikt nie docenia takich albumów? Przecież to czysty hip hop, sample, skrecze i genialny klimat. To dla mnie niezrozumiałe, ale prawdopodobnie chodzi o to, ze jak tu nic nie rapuje, to nie hip hop.
Dla mnie czysty geniusz.

1. METRO 'ANTIDOTUM 2'

Killer. Absolutny i bezsprzeczny. Metro jest najlepszym polskim producentem, mającym fantastyczne wyczucie, co i jak poskładać. Do tego świetnie dobrani goście i mamy album, jaki gości u mnie na plejerze od pół roku i posiedzi tam jeszcze. Długo.


No i mamy kolejną 20-tkę. Na razie z braku konkretnych rzeczy tegorocznych, pozwolę sobie zarzucić kilkoma podsumowaniami. Póki co legal, potem będzie nielegal, największe wpadki - tak dla beki i Fat Tape 2013.

czwartek, 6 lutego 2014

JAHBESTIN - DZIKI WJAZD

Zion 2013

1. Boom 
2. Dziki wjazd 
3. Dla tych momentów
4. Zion armia   feat. WIRUS, TOMASH, ARCZI, KAMIL
5. Klaps   feat. TRAKMAJSTER
6. Kierunek
7. Prosto z serca
8. Walka 
9. SquaDzik    feat. SHOOM 
10. Nowy Sącz
11. Manifest   feat. BAS TAJPAN
12. Wykorzystaj chwilę
13. Obłęd   feat. DAINJAH RUS
14. Komercyjne hity
15. Kierunek REMIX 
16. Manifest REMIX   feat. BAS TAJPAN 

    Góralskie reggae już było, ale to jest zupełnie inny typ: mniej sądecki, bardziej jamajski. Jahbestin nabierali doświadczenia na scenach nie tylko polskich, ale i brytyjskich i choć materiału było dość, to jednak sporo czasu zajęło nagranie pełnego albumu. Zatem teraz ekipa z Limanowej robi 'dziki wjazd' na głośniki.
    Webster robi, przyznam, całkiem niezłe bity, jak sam to określa, 'z pogranicza reggae i hip hopu'. To banał, ale ciężko o trafniejsze sformułowanie, bo z jednej strony są tu dość typowe podkłady hip hopowe, a obok nich spokojnie egzystują dźwięki inspirowane karaibskimi rytmami: czy to elektronicznymi riddimami (mocne 'Zion armia'), czy zupełnie jamajskim wajbem, jak w 'Klapsie'. Fajna sprawą jest tu spora ilość skreczy, które serwują DJ Jaroz, DJ Żusto% i DJ Suchy. Faktycznie, można 'bujać tyłkiem do tego' i nie ważne, czy koleś, czy koleżanka, 'shake your pupka i zapomnij o tremie'. W sumie muzycznie jest ok, dobrze buja, nie ma zadęcia i tempo się kręci. Są tu wystarczająco różne klimaty, żeby każdy, kto lubi ten styl, znalazł tu coś dla siebie.
    Webster może i robi nienajgorsze podkłady, ale co do mikrofonu, to chyba nie jest najlepszy wybór... Ras.P radzi sobie tu o wiele lepiej niż kolega, bo nie sadzi kwadratów i nie wypada z bitu co parę momentów - a niestety Websterowi się to zdarza nagminnie. Dlatego słuchanie rapperów \ toasterów to sinusoida - raz jest ok, raz klimat siada. To taki typowy regałowy zastrzyk: walka dobra ze złem, Jah cię zbawi, a tymczasem w klubie niunie machają dupskiem do zajebistych rddimów Jahbestin. Tak więc mamy tu nieco niekonsekwentny miszmasz, złożony z kawałków luźnych, traktujących o zabawie, jaraniu i rymowaniu, a zaraz obok nich są numery o wojnach, cierpieniu i biedzie. Niby nie ma w tym nic złego, ale trochę mi się gryzie. Poza tym, tekstowo nie ma tu również nic specjalnego - wersy są zaangażowane, ale dość zwyczajne i mało oryginalne. Z gośćmi jest jeszcze gorzej, bo cała Zion armia jest średniutka - pomimo totalnie wybuchowego podkładu, Trakmajster, Shoom i Tajpan wychodzą w miarę, a amerykański Dainjah Rus brzmi jak menel spod Biedry.
    Brakuje tu czegoś... Bo ogólnie to dość sympatyczna płyta, jednak wydaje mi się, że to co poległo, to konsekwencja. Przez to płyta przepada w zalewie, może nie takich samych, bo w końcu nie mamy aż tylu raggamuffinowych albumów w Polsce, ale po prostu przeciętnych płyt. Do posłuchania, można się pobujać, ale nie jest to pozycja wymagająca wysiłku. Doskonała na pobrzdąkiwanie w tle.

OCENA: 3+\6


środa, 5 lutego 2014

PR08L3M - C30-C39

nielegal 2013

1. Dwa Trzynaście
2. Tori Black
3. Kickdown
4. Tiramisu
5. Letnie przesilenie
6. 200% prawdy
7. Teoria bezwzględności   feat. BRZ, MERD, KARLOS DT
8. Opowieść o tobie

    Projektem Oskara i DJ Steez'a truto mi dupę przez pół roku. Pewnie z przekory odsuwałem od siebie decyzję o włączeniu tego materiału, ale wreszcie to uczyniłem jakiś miesiąc temu. Dlaczego dopiero teraz o tym piszę? Nie wiem, może na deser...
    Nie wiedziałem, że Steez jest tak utalentowanym producentem! Zrobił bity, które wymykają się spomiędzy ramek rapu takiego, a takiego. To nie jest pierwszy lepszy hip hop. To podziemna (piwniczna?) mieszanka elektroniki, klasyki i wręcz new romantic. Steez odwołuje się do muzyki przełomu lat '80 i '90, ale przepuszcza ją przez pryzmat aktualności, choć do podkładu do 'Kickdown' spokojnie mógłby śpiewać Gazebo albo inny Kajagogo. Mamy tu sample, niektóre nawet znane, które Steez zawinął na walących mocno perkusjach - jednak nie takich bumbapowych, tylko skleconych w dość specyficzny sposób. Ciężka sprawa, określić ten styl, bo Steez rozpierdala szufladkę i wjeżdża Ci w ryj brzmieniem. Na szczęście porywa i zabiera daleko.
    Oskara nie można nazwać dobrym rapperem - najwłaściwszym słowem jest 'charyzmatyczny'. Bo nie dość, że ma on głos, który jest jego potężną armatą, to dodatkowe działa dają o sobie znać, kiedy weźmiemy pod uwagę samo flow i teksty. Oskar jedzie nieco topornie, te wersy wydają się ledwo mieścić na werblach, ale okazuje się, że to grubo przemyślany zabieg, bo kilka razy wymyka się on przyjętej konwencji i pokazuje możliwości. Teksty są tu również jakby rzeźbione piłą łańcuchową, niby proste, ale mają ogromną siłę i choć rapper nie mówi o wyjątkowych rzeczach, to gadka o pannach i imprezach oznacza tu zupełnie inną jazdę: 'Wstaje wieczór już, wódy smród i sklejone gały \ Znów nachlany \ Plany wzięły w łeb , tryb stary śmieszny zgred \ Aa, pamiętam te dziewczyny z wczoraj \ Nie wiem kto je przyprowadził, ale chuj mnie długo będzie bolał \ Stan faktyczny to zryty czosnek \ A z pokoju obok słyszę odgłosy mej ekipy głośne'. Jest ciężko, zawiesiście i napierdala łeb. No bo weź: 'Popęd w Tobie milczy \ Spotka mnie Monika Brodka to zrobię z niej kopię tej sprośnej bitch'y \ Głośniej kwiczy, od dziewicy, ognień w piczy, słowa obietnicy \ Nie róbmy tajemnicy, wiem, że o tym marzysz \ Wiem, że tego chce \ Głos zrytej psychy, krzyczy powtarza jak mantrę jedno - seks'. Wali w dyńkę, naprawdę.
    Moja cholerna przekora pozbawiła mnie dobrego albumu na pół roku... Niniejszym nadrabiam ostatnio słuchanie jednego z najciekawszych albumów z podziemia. Pro8l3m to taki Żyto, tylko poziom wyżej, szczególnie jeśli chodzi o podkłady. W sumie przestałem się dziwić, że ludzie się jarają. Też się jaram.

OCENA: 5\6


wtorek, 4 lutego 2014

GANZ EGAL - WSZYSTKO JEDNO

Onest 2013

1. Obudź się   feat. WICHER 
2. C.H.E.Ł.M. 
3. Ponad to
4. Popraw obiektyw 
5. Wariacje #2 
6. Świat 
7. Hitman    feat. HUCZUHUCZ, PIRZMACK, ADEY, DJ DANEK  
8. Hitman    feat. HUCZUHUCZ, PIRZMACK, ADEY, DJ DANEK (ZeroJeden Remix)
9. Outro 

    Ganz Egal to Gori, Willson, ZeroJeden i Jimmy Kiss, którzy tworzą kolejny chełmsko-lubelski projekt i jest to kolejny album, mający zaskoczyć siłą Lubelszczyzny. Zerkając co jakiś czas na stronę Onest znajduję tu coraz to ciekawsze produkty, dlatego zacząłem przyjmować każdy bez wahania.
    Produkcją podzielili się Jimmy Kiss i ZeroJeden, a na dekach pojawia się DJ Danek. Wbrew pozorom, podkłady są zróżnicowane, bo sam Kiss potrafi wejść z rozlazłym i 'ambitnym' 'Obudź się', które raczej uśpi cię dość szybko, aby zaraz zmienić zupełnie klimat w 'C.H.E.Ł.M', gdzie dał zupełnie klasyczny podkład. ZeroJeden za to zdecydowanie woli klasykę i produkuje fajne, bujające i nieco spokojne bity, które nie są nudne i nakręcają fajnie klimat. I powiem, że o ile Kiss swoim wejściem (to przecież dwa pierwsze kawałki) sprawił, że trochę się skrzywiłem, to ZeroJeden mnie nieco uspokoił. No, jeden 'Hitman' - posse track udał się Kissowi, choć i tak wersja ZeroJeden jest lepsza...  
    Rapperzy w projekcie są. No są: porządni, z dobrymi tekstami i w ogóle nie ma po co narzekać. Ale z drugiej strony zarówno Gori, jak i Willson są wzięci ze środkowej półki i żadnej rewelacji tu nie ma. Ok, mają niezłą technikę, bo nie przypominam sobie żadnych kwadratów z ich strony. Ok, mają porządne teksty, ale nie zapamiętałem żadnego - starałem się nawet zapisać coś, co mnie uderzyło po uszach, ale nie znalazłem nic szczególnego. Ot, średnie rymowanie z płytkimi i oklepanymi hasztagami typu 'chudy melanż, gruby melanż #siostry Grycan'...
    Spodziewałem się może nie tyle bomby, co chociaż granatu, ale... Dostałem kapiszony. Dobra, dobra, album nie jest zły, ale takich płyt w tym roku było ze 30, a może więcej. Nudnawa muza, rap bez szału... Przeciętność, panie. 

SAM WEŹ SPRAWDŹ

OCENA: 4-\6


poniedziałek, 3 lutego 2014

RYFA RI - PUZZLE

Hemp 2013


1. OnIOna Skit 
2. Rzecz o ludziach 
3. Serce
4. Plastik 
5. Róże 
6. Malkontent 
7. Malkoskit 
8. Ona 
9. Szczęście 
10. Towar (bonus track) 
11. Z 
12. Do 
13. Lost Souls
14. Baba    feat. ZETENWUPE

    Ryfa od dłuższego czasu współpracuje z Diil, tańczy, śpiewa, recytuje, czy jak to tam szło. Kobieta - BombaEnergii, można by rzec. Jak mówi biografia Ryfy, siedzi ona w rapie od 16 lat, co jest całkiem sporym stażem, jak na tak młodą osobę. 
    Ciężko było nie przewidywać, że na płycie związanej z Diil i Hemp nie będzie produkcji Szweda SWD. Choć jest to typowo uliczny producent, od którego całymi garściami biorą różni ulicznicy podkłady typu skrzypeczki i pogrzebowe pianinko, tutaj tego nie ma. Oprócz Szweda podkłady dali jeszcze Brudny Wosk i Zbylu, dzięki czemu mamy tu całkiem niezły, klasyczny hip hop. Taki 'soul, jazz, funk i trans już na bank \ i odpływam zbudowaną z czterech belek tratwą'. Producenci stanęli na wysokości zadania i choć zdarzają się nieco ostrzejsze traki od Szweda (np. 'Towar'), to nie burzą one klimatu, jedynie podkręcają tempo i nie dają odpłynąć myślami. Nie można przy okazji nie wspomnieć o świetnej robocie DJa SoLazy One, który okrasza większość kawałków swoimi kutami i skreczami, co dodaje pieprzu muzyce.
    To kolejna rapperka w tym roku. I co? Po Mi-Li, Wdowie (no, niekoniecznie super ta epka), czy Admie, mamy kolejną pannę na majku wartą uwagi. Ma mocne flow, choć nie zawsze wyrabia się perfekcyjnie na werblach. Jest ostrzejsza niż Wdowa i Mi-La, ale nie tak wulgarna i prostacka, jak Rena, choć nie brakuje jej bezczelności i pewności siebie. Nie jest tak poetycka, czy melancholijna jak Adma, ale potrafi w ciekawy sposób opowiadać o swojej rzeczywistości. Szczerze mówiąc (czyt. pisząc), Ryfa jak żadna z wymienionych rapperek potrafi przyciągnąć do głośnika, nie tylko głosem i techniką, ale i tekstami. MC ma dobrze wyczuwalne ciepłe uczucia do klasyki hip hopu, nie sili się na unowocześnianie niczego, po prostu słychać, że jest sobą i jest szczera. Gościnnie mamy tu tylko spoko wejście Hade Bluesbrader i M.A.D.A. z Zetenwupe w kawałku o babach :) Reszta wypełniona jest Ryfą, i dobrze.    
    Z zaskoczeniem przyjmuję fakt, że jest to najciekawszy album kobiecy w tym roku. Na nielegalu przynajmniej. Nie dość, że Ryfa okazuje się spokojnie dźwigać ponad 30 minut materiału i się nie nudzić, to jeszcze producenci naprawdę stanęli na wysokości zadania. Bardzo fajny materiał. 'To R do Y i F do A, synu, możesz mieć pewność, że w duszy jej gra'. No!

OCENA: 5-\6


niedziela, 2 lutego 2014

ADE - PERŁA POŁUDNIA

SWAGmusic 2013

1. Intro: Perła Południa
2. Płonie Miasto    feat. JONGMEN
3. Nie Ten Sam   feat. JUSTYNA BORKOWSKA
4. #RapWPolsce
5. W Pogoni Za Szczęściem
6. Człowiek Czynu   feat. MŁODY M
7. Histeria    feat. DANNY
8. Życie Jest Piękne feat. MANIFEST, KAPON, DEEP SCARLETT
9. Bóg Cię Nie Kocha
10. Opowieści Z Miasta Lamp feat. MONIKA MFASHION ZENEL
11. Nic Nie Mów     feat. CBR, RUDY MRW
12. Czasem Tak...
13. Byliśmy Wszędzie
14. Wake Up Remix feat. DE GOLDFINGER, FRENCHY, GALLARDO DA DON
15. Lampy
16. Słychać Aplauz! feat. B.R.O, TONY
17. Blood Runs Cold

    Ade to członek załogi O.C.B., znanej tym, którzy sledzą warszawską scenę hip hop. Album zapowiadany był jako absolutna bomba, wręcz 'mainstreamowy' hit, który nawet da radę przerosnąć największe sztosy tego roku. Do takich zapowiedzi mam zazwyczaj stosunek ambiwalentny, bo powiedzieć można wszystko, a i tak wiadomo, jak jest. Płyta wielkiego szumu w sieci nie narobiła, więc nie spodziewałem się szału...
    Całość producencką wykonał Manifest - 'niezły trap [...] to nie jest zefir, to szkwał'. I choć często te nowoczesne trapy nie brzmią dobrze, są albo rozlazłe albo przemelancholizowane (ładne słowo mi wyszło), to Manifest zrobił niezłą robotę. Owszem, zdarzają się wolniejsze traki, ale są one niejako usprawiedliwione przez tematykę i klimat - cała reszta to ogień. I nie tylko bardzo trapowy i nowoczesny, bo przecież taki podkład do 'Bóg cię nie kocha' jest wręcz klasycznym, nowojorskim trakiem. Fakt, że już XXI-wiecznym, ale nadal jest. Jednak nie dajcie się tym zwieść - to na wskroś nowoczesny krążek.  
    Ade okazuje się być bardzo sprawnym rapperem. Nie tylko nie gubi się na tych szybkich trapach, ani na połamanych perkusjach, ale widać wyraźnie, że wie, co robi. Ma sporo fajnych wejść, niektórych nawet bardzo dobrych, sporo jest hasztagów i followupów i wszystko się klei i napisane jest tak, aby weszło idealnie w bit. Ogarnij pierwszy przykład z brzegu, jaki sobie zapamiętałem: 'by się przyjąć, musisz być zacięty #polsilver'. Dużo tu osobistych tematów, od 'Nie ten sam', które jest swoistym hołdem złożonym rodzicom, przez 'W pogoni za szczęściem', traktującym o marzeniach i planach, aż do... każdego kolejnego numeru. Znajdziemy parę klubowych bangerów ('Płonie miasto'), trochę bragga, nieco opowieści z ulic miasta - ale nie takich prawilnych, tylko jest to szczypta rzeczywistości zaobserwowana w mieście. Ade zaprosił dość dużą ilość gości, jednak nie powiem, aby wnosili oni coś szczególnego do klimatu. Nie do końca rozumiem anglojęzyczne refreny Justyny, czy Deep Scarlett (to znaczy rozumiem, ale po co angielskie? Ok, wiem, że najprostsza odpowiedź jest 'Bo tak i chuj!..), ale powiedzmy, że przejdzie - Monika po polsku brzmi bardzo dobrze. Dość dobrze wypadł Jongmen na ognistym bicie w 'Płonie miasto', Młody M, a 'Słychać aplauz' z BRO i Tony'm to rozpierdalacz klubów... za to Rudy MRW to jest zdecydowana pomyłka, podobnie jak CBR z High End. Ciekawostką jest udział piosenkarza z Nigerii, De GoldFinger, co nadaje kawałkowi fajnego wajbu. 
    Album, który pokona wiele mainstreamowych wydawnictw? Może i coś w tym jest, bo jeśli zbierzemy te nowoczesne płyty, wydane w 2013, to okaże się, że Ade wypada naprawdę dobrze. Kiedy album ma się ku końcowi, wydaje się, że zaczyna brakować pomysłów i tego ognia, który grzał przez pierwsze 20 minut - pod koniec tylko daje się dostrzec kilka iskier... W sumie to dość ciekawa płyta, nie mogę powiedzieć, że jest słaba, choć na pewno, jak ktoś nie lubi njuskulu, to nie spodoba mu się to zupełnie. Ale obiektywnie, nieźle.

OCENA: 4-\6


sobota, 1 lutego 2014

MRTNZ - KAMIEŃ PASJI

nielegal 2013

1. Jeszcze się nie spełniłem
2. Mówie jak jest
3. Kamień pasji
4. Setki dróg    feat. DEKSTER, GÓRKA
5. Klimat
6. Koło fortuny   feat. SZELA 
7. Zapach kobiety
8. Ja bym tak nie mógł
9. Sięgam gwiazd
10. Każdy kiedyś chciał być(prod. Paweland)
11. Wpływ(prod. Paweland)
12. Daj mi się ogarnąć(prod. BeatZzCU)

    Dobra, nie miałem pojęcia, kim u licha jest Martinez. Okazuje się, że to już piąte wydawnictwo tego rappera z Inowrocławia, jednak te wcześniejsze najwyraźniej lądowały zupełnie w szufladzie, bo żadne nie wyszło gdzieś dalej niż... szuflada właśnie. Wresczie Martinez się doczekał i nagrał porządny album. Porządny, znaczy nie nagrany przez skajpaja, tylko w studio i z poważnymi bitami.
    Te bity są oryginalne, co jest już na plus. Swoje podkłady dali Macias, The Drumaholikz, Kubel, PWL, Melon, Bartek, WLK, CRS, Kristhe1, Paweland i Beatz ZCU. Cała lista nieznanych nikomu bliżej osób, lokalnych producentów i bitokletów... Szczerze mówiąc, te wszystkie podkłady są bardzo zwyczajne - ogólnie zwrócone w stronę klasycznych bitów - znaczy bumbapowa perkusja, jakieś sample, coś tam pogrywa, ale są to bardzo zwyczajne rzeczy i naprawdę nie ma tu na czym zawiesić ucha. Nie ma tu nic więcej, poza szarym tłem dla rappera. Te podkłady nie niosą, nie przyciągają, raczej zamulają. To w sumie nie do wiary: jedenastu producentów, dwanaście podkładów i nic. Nuda. Nie bardzo pomagają skrecze od DJ Młynara i Maciasa, ale dobrze, że są.
    Dobrze, że MRTNZ nie jest aż tak szary, choć wielu kolorów nie dodaje do tej palety. Ma poprawny flow i porządną technikę, niezły głos - ogólnie nie ma się do czego przyczepić. Z drugiej strony nie ma również powodów do zachwytów, bo jest to dość przeciętny styl, jakich wiele. Tak, emce wie, o czym chce powiedzieć, nie pierdzieli farmazonów i ma pewne patenty na kawałki. Co więcej, czasem przyspiesza mocno, co nawet często wychodzi. No i dobrze, te opowiastki o sobie, o swoim zacięciu do robienia muzyki, o różnych przypadkach życia, wszystko to jest całkiem w porządku, brakuje tu jednak czegoś, co wyróżniałoby Martineza spośród setek innych rapperów. Dobrze, że chłopak zmierza raczej w kierunku na plus, bo słucha się go dość dobrze. Tyle, że zastanowić się można, czy nie szkoda czasu, bo takich płyt są dziesiątki tylko w 2013.
    Płyta jest ok - jej największą wadą jest to, że kiedy posłuchasz jednego kawałka, to tak, jakbyś słyszał już wszystkie. Nic tu się nie dzieje, podkłady są raczej słabe, MRTNZ daje radę i może na lepszych bitach i podszlifowaniu skillsów na majku coś by z tego było? Ja będę obserwował, może coś z tego będzie...

OCENA: 3\6